Maria walewska

Wspomnienie Marii Walewskiej ze spotkania z Napoleonem

Arsenal 1717-1831 1795-1815 Skomentuj

Maria Walewska

 

Ze zbiorów prywatnych Aleksandra hrabiego Walewskiego, Paryż.

Pogłoski o przybyciu Cesarza Napoleona wciąż przybierały na sile. Uwaga wszystkich skupiła się na tym wielkim człowieku i kryzysie politycznym, którego finał, zakończyłby się szczęśliwie dla Polski. Patriotyzm ukazywano na wiele sposobów, starając się by trafiły one do Jego serca. Byłam, tak jak cała reszta, poddana ogólnemu podnieceniu i podjęłam lekkomyślna decyzję. Wraz z mą kuzynką udałyśmy się z zamiarem spotkania Cesarza podczas jego podróży i nadzieją ujrzenia go. Ta nieroztropność miała zmienić moje życie.

Z zwyczajnych strojach stałyśmy na powozie, gdy kurier obwieścił, że Jego Wysokość był o jedno staje od Błonia. Oddałam się ogólnemu entuzjazmowi, temu nagłemu podnieceniu dzielonemu przez wszystkich. Każdy obywatel pragnął ukazać swe uczucia człowiekowi, już uznanemu za zbawcę naszej ojczyzny. Droga była zatłoczona wojskiem, bagażami i kurierami. Nasz powóz z największym trudem utrzymywał równowagę, ze względu na ten fakt poganialiśmy woźnicę do większego pośpiechu. Pytania nigdy się nie kończyły: „ Czy Cesarz jest jeszcze daleko stąd?”. Gdy dotarliśmy do Błonia, były tam już niezliczone tłumy oraz konie na zmianę, czekające w ciągłej gotowości. Oznaczało to, że Cesarz jest już niedaleko. Jednak dwie samotne kobiety, bez opieki mężczyzny były zduszone, popychane i prawie że, rozdzielone. W tych niezwykłych i niebezpiecznych okolicznościach, bałam się, że ominie mnie chwila tryumfu, gdy usłyszeliśmy odgłos Jego karety i okrzyki pozdrowień krzyczanych przez ludzi. Gdy nastąpił moment ciszy, krzyknęłam zrozpaczona to francuskiego oficera wyższego rangą, przed którym tłum ustępował miejsce, uniosłam ku niemu ręce i błagalnym głosem wykrzyczałam po francusku „ Panie! Wydostań mnie stąd i pozwól mi ujrzeć Go choć na chwilę!”.
Zobaczył mnie i uśmiechając się chwycił za rękę i ramię, i ku memu zaskoczeniu zaprowadził wprost do drzwi karety Cesarza. Cesarz usadowił się przy oknie a jego dzielny oficer przedstawił mnie mówiąc: „Popatrz Sire, ta piękna kobieta stawiła czoło wszelkim niebezpieczeństwom tłumu dla Ciebie”.
Napoleon wychylił się, ściągnął kapelusz i powiedział coś, czego poprzez ogólne podniecenie nie zrozumiałam. Wykrztusiłam tylko „ Witaj, po tysiąckroć witaj w naszej ziemi. Nasze czyny nigdy nie zdołają przekazać z należną siłą naszych uczuć względem Ciebie ani przyjemności z ujrzenia Cię na naszej ojczystej ziemi! Czekaliśmy na Ciebie abyś nas uratował.”
Byłam jakby w transie, lecz me uczucia łatwo dawały się przełożyć na słowa. Będąc tak nieśmiałą, nie wiem jak to udało mi się uczynić. I gdzie znalazłam siłę do wypowiadania mych myśli?
Zauważyłam, że Napoleon przyglądał mi się uważnie. Wziął bukiet, który był w karecie i podał go mi mówiąc; „ Przyjmij te piękne kwiaty jako znak mych dobrych intencji. Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy, być może w Warszawie, i powinienem spodziewać się Pani osobistych podziękowań.”
Oficer szybko powrócił na swoje miejsce przy boku Cesarza i kareta szybko odjechała, lecz ten wielki człowiek wciąż machał do mnie ręką.
Stałam bez ruchu do momentu, kiedy kareta zniknęła w dali, bukiet kwiatów trzymany przy sercu, serce wypełnione tysiącem nowych myśli, wciąż pamiętam co myślałam: „Czy to sen? Czy widziałam i rozmawiałam z wielkim Napoleonem, z wielkim Napoleonem, który dał mi ten podarek, tak pochlebny dla mnie, podarek wart więcej niż wszystkie skarby tego świata?” Moja towarzyszka szturchała i popychała mnie by przywrócić mnie do rzeczywistości.
Opuściliśmy Błonie, powracając do domu późnym wieczorem. Położyłam się do łóżka emocjonalnie wyczerpana, lecz szczęśliwa niezmiernie.
Warszawa była w stanie niezwykłego podniecenia. Czyż serce kogokolwiek mogłoby pozostać niewzruszone pośród ogólnego entuzjazmu? Iskra miłości, nadziei i narodowego honoru przeistoczyła się w żywy płomień, który ogarnął całą populację; wszystkie stany społeczne i ludzie w różnym wieku zjednoczeni. Małe dzieci skaczące z radości, wszyscy patrioci z urodzenia…Jakże szczęśliwy byliśmy wtedy. Sądziliśmy, że przez samą obecność Napoleona serca nasze biły z radości a on wyswobodził nas już na zawsze.
Dowiedziałam się, że Napoleon jadł obiad z hrabią, który zaprosił jako swoich gości, elitę dobrze urodzonych dam. Cudownie pięknie i dowcipne, zdobiły nasz kraj rozsiewając swój urok na około. A co do mnie, to szczęśliwa z wypełnienia swych patriotycznych obowiązków przed wszystkimi innymi, schlebiałam sobie, że choć na moment skupiłam jego uwagę, otrzymując cenną obietnicę oraz podarek. Byłam na tyle skromna aby ukryć mój tryumf i skrycie napawać się nim sama. Lecz moja towarzyszka zachowywała się zupełnie odmiennie.
Nie dochowała tajemnicy i kilka dni później, gdy ledwo co wstałam rano, otrzymałam wiadomość od jednego z najważniejszych panów z towarzystwa. Pytał się on o której godzinie mógłby złożyć mi wizytę. Zaskoczona ta poranna wiadomością postanowiłam przyjąć go w południe.
Zjawił się o czasie i odezwał się do mnie w dość zaczepnym i niecierpliwym tonie.
„Pani! Przyszedłem spytać dlaczego nie skorzystała Pani z okazji aby zaakceptować wyrazy podziwu od naszego dostojnego gościa, będąc jednym z najpiękniejszych kwiatów naszej ziemi. Nie wspominając nawet o przyjemności, jakiej bym doznał spoglądając na Panią z bliższej odległości. Naszym jedynym zajęciem odtąd powinno być uprzyjemnienie pobytu tego wielkiego człowieka, od którego zależą nasze wszystkie nadzieje. Dlatego tez przybyłem, aby błagać Panią o nie pozostawanie w cieniu i przyjęcie zaproszenia na bal, który organizuje u siebie w domu. Sądzę, że nie ma potrzeby przedstawiać Panią ponownie.”
Uśmiechnął się i rzekł:” Wiemy wszystko Pani.”
Zaskoczona jego śmiechem, spłonęłam rumieńcem. Nie chciałam pokazać, że zrozumiałam o co mu chodzi.
„ Przyjdź, przyjdź, dość tej skromności. Nie skrywaj swego wdzięku. Tajemnica została ujawniona, a ja Ci powiem w jaki sposób udało mi się o Twym wspaniałym podboju.
Musi Pani wiedzieć, że w czwartkowy wieczór, On jadł kolacje w pałacu. Hrabia zgromadził przy stole najpiękniejsze i najbłyskotliwsze damy z towarzystwa. Wielki człowiek był czarujący dla nich wszystkich, lecz jego uwagę przykuła pewna młoda księżniczka.
Zachwyceni, że zauważyliśmy coś na kształt wyboru, umożliwiliśmy mu podziwianie jej na wszystkich uroczystościach organizowanych na jego cześć. Ale proszę sobie wyobrazić moje zaskoczenie, gdy jeden z Jego oficerów powiedział mi: Trzeba przyznać, że wasze damy są niezwykle wspaniałe na każdy sposób. Gdy Cesarz powrócił z przyjęcia, którejś z nocy rzekł do mnie: Czy nie zauważyłeś Duroc, że wszystkie piękne kwiaty blakną przy tym zgromadzeniu pięknych dam, lecz cóż stało się z tą młodą damą, której dałem bukiet kwiatów w Błoniu? Wciąż żałował, że nie mógł jej odnaleźć.”

Hrabina Walewska, z domu Łączyńska urodziła się w 1786 roku. W wieku 18 lat poślubiła Hrabiego Atanazego Walewskiego, dużo starszego od niej, któremu urodziła syna w 1805 roku.
Podczas pobytu Francuzów w Polsce spotkała Napoleona, i za namową przyjaciół została jego kochanką. W końcu, mając na uwadze wpływ jaki miałaby na Cesarza względem Polski zgodziła się. Cesarz i hrabina zakochali się w sobie, a ona stała się jego wierna i kochającą towarzyszka. 4 maja 1810 urodziła syna, który otrzymał imię Aleksander.
Aleksander Walewski został hrabią i otrzymał na własność dom nr.48 przy ulicy Zwycięstwa, który stał się źródłem dochodów matki.
Maria Walewska pozostała wierna Napoleonowi do czasu jego zesłania na Św. Helenę. We wrześniu 1816 poślubiła dalekiego kuzyna, hrabiego Filipa-Antoina D’Ornano. Umarła podczas połogu w 1817. Serce jej pochowano w krypcie rodziny D’Ornano na cmentarzu Pere Lachaise, zaś ciało powróciło do Polski. Jej syn Aleksander hr. Walewski otrzymał dobre wykształcenie a jego opiekunem był brat hrabiny Walewskiej, oficer w armii francuskiej. Po latach sympatyk „Orleańczyków”, zaciągnął się do Legii Cudzoziemskiej, służył w Afryce Północnej, w nagrodę za służbę otrzymał obywatelstwo francuskie.
Po powrocie do Francji zaprzyjaźnił się z Adolfem Thiersem, mianowany posłem do Kopenhagi, zanim zdążył zająć posadę, na skutek przewrotu Ludwika Napoleona został wysłany jako poseł do Londynu, w wyniku jego działań doszło do porozumienia między obydwoma rządami, wynikiem czego była wizyta Królowej Wiktorii w Paryżu i Ludwika Napoleona w Anglii. Podczas pobytu w Anglii poślubił Katarzynę Karolinę Montague, której ojcem był szósty Earl Sandwich. Niestety zmarła podczas połogu.
Podczas jego kariery dyplomatycznej był ambasadorem we Włoszech, kiedy to poślubił Annę Marię de Ricci, która była powiązana z rodziną Księcia Poniatowskiego.
Ich syn zmarł bezpotomnie podczas I W.Ś jako pułkownik Armii Francuskiej. Pomiędzy małżeństwami zwarł długoletni nieformalny związek ze znana aktorką Rachelą Felix. Ich syn urodził się w Marly le Roi w 1844 roku, umarł w 1898. Obecni potomkowie hrabiego Walewskiego właśnie stąd mają swój rodowód. Hrabia Walewski był niezwykle aktywny we francuskiej polityce, był senatorem a po śmierci Księcia de Morny został wybrany przewodniczącym Zgromadzenia Narodowego. Był członkiem francuskiej Akademii Sztuk Pięknych.
Umarł na zawał serca w roku 1868 w Strassburgu w Alzacji.

Tłumaczył Bartek Przybylski

Niżej mogą obejrzeć Państwo krótki materiał filmowy na temat Marii Walewskiej i Napoleona.