Waterloo 2008 2

Waterloo 2008

Koroniarz Batalie i pokazy Leave a Comment

Waterloo 2008

W dniach 20-22 czerwca odbył się jubileuszowy, 10-ty już biwak napoleoński i rekonstrukcja bitwy pod Waterloo. Największe cykliczne wydarzenie rekonstrukcyjne okresu wojen napoleońskich podzielone było na trzy obozy: w miejscu ostatniej kwatery Napoleona w Vieux-Genappe oraz na pobliskiej farmie (Francuzi) oraz na farmie Hougoumont (wojska koalicji antynapoleońskiej).

 

Sobota przebiegła pod znakiem intensywnych ćwiczeń oraz wieczornych walk o Plancenoit. Kolejny dzień przyniósł zaś walki w okolicach Hougoumont. Jak wiemy wszyscy

„Bitwa pod Waterloo miała miejsce 18 czerwca 1815 roku i była ostatnią bitwą Napoleona Bonaparte. Były cesarz Francuzów powrócił niespodziewanie z wygnania na Elbie i objął rządy na przeciąg 100 dni. W krótkim czasie zebrał ponad 70-tysięczną armię, z którą ruszył w kierunku Brukseli, gdzie stały nierozwiązane jeszcze armie VI koalicji: angielska Wellingtona i pruska Blüchera. Po dwóch zwycięskich starciach 16 czerwca pod Quatre Bras i Ligny Napoleon stanął oko w oko z Wellingtonem pod Waterloo. Zwycięska początkowo bitwa po nadejściu armii Blüchera przemieniła się w klęskę, a armia francuska przestała istnieć. Napoleon musiał ponownie abdykować w dniu 22 czerwca. Bitwa, jedna z najważniejszych decydujących bitew w dziejach świata, legła u podstaw nowego porządku, który na podstawie postanowień kongresu wiedeńskiego miał panować w Europie przez całe następne stulecie.”

Nic dziwnego, że rekonstrukcja w towarzystwie najlepszych grup z całej Europy, w miejscu historycznym zdarzeń niosła ze sobą niezwykły ładunek emocji, przejawiający się dużym zaangażowaniem uczestników. Nie mogło pośród nich zabraknąć szwoleżerów z pierwszej i piątej kompanii, 1-er Esqadron, I Régiment de cheveau-légers (Polonais) de la Garde Impériale, którzy wystawili angielsko-polską reprezentację pod wspólną komendą kpt. Davida Pageta.

Dzień po przyjeździe spędzony został na rozbijaniu namiotów i szykowaniu potrzebnego sprzętu. Z czasem na pustym zrazu polu wyrósł nieprzebrany las namiotów. Kolejnego dnia z rana wielojęzyczny gwar przeplatany komendą francuską, werblami, sygnałami trębaczy. Zwykła muzyka rekonstrukcyjnego obozowiska. Dla nas czas na przygotowanie do ćwiczeń kawaleryjskich. Ostatnie uzupełnienia i wymiana brakującego sprzętu, popręgów, puślisk, obergurtów. Wszyscy poznają się z końmi. Część potem ćwiczy, część wykonuje czynności niezbędne do wystąpienia jednostki w pełnym składzie podczas wieczornej bitwy. Lejący się z nieba żar wysysa stopniowo siły z wszystkich. Po ćwiczeniach wizyta w „obozie wroga” na farmie Hougoumont.

Tam możliwość podejrzenia musztry angielskiej i pruskiej, ale i wizyta w sklepie polowym skąd wychodzę ze zdobyczą w postaci manierki, która tego samego jeszcze dnia okazać się miała nieoceniona. Powrót do obozu i ze 20 minut wytchnienia przed kolejnymi ćwiczeniami. Zaraz po nich wymarsz do Plancenoit i tam wieczorna bitwa o miasto. Konie jeszcze nieostrzelane, lub od strzelania odwykłe często się płoszą. Jeden z grenadierów konnych nie może nad swoim zapanować i wraz z nim pada na ziemię. Szczęściem kończy się na strachu i potłuczeniach. Kolejnego dnia widzimy go już na innym wierzchowcu. Również i nasze niespokojne. Tańczą i uspakaja je dopiero ruch. W którymś momencie batalia nabiera spontanicznego rozmachu i przez linie francuskiej piechoty przedzierają się angielscy huzarzy. Będąc w osłonie cesarza bierzemy go wraz z szaserami gwardii w środek i odpieramy „atak”. Całość niezwykle malownicza, uzupełniona potem scenkami rodzajowymi, w postaci miejscowych podających maszerującym świeżo upieczone placki.

Kolejny dzień zaczyna się wcześnie kawaleryjską rutyną i wymarszem pod kopiec lwa. Najpierw Chausse de Charleroi, potem polne drogi aż do samego Hougoumont. Tutaj bitwa już w pełni. Zupełnie niehistorycznie widać znacząca przewagę liczbową po stronie Francuzów. Rekonstruowanego wojska starczy jednak na obie strony. Z całą pewnością więcej jest go niż w minionych latach pod Pułtuskiem i Ostrołęką. Upał daje się szczególnie we znaki. Dwu doboszy w bermycach pada od udaru. Znowu parę spłoszonych koni. Prócz tego widok niezwykły równych linii: granatowej (głównie) francuskiej, czerwonej angielskiej i w czarnych głównie mundurach pruskiej. Ponownie niehistorycznie widać też dwa oddziały Legii Nadwiślańskiej. To koledzy z Ukrainy, którzy bardzo ładnie nas pozdrawiają przy każdym spotkaniu. Komendę nad nimi obejmuje Jakub Samek. Pułkownik Ivan Vystricil jest przy cesarzu. My zaraz za nim.

 

W roli cesarza Mark Schneider. Zrazu spokojny. Obserwuje pole bitwy przez lunetę opartą obrazowo o szaserskie ramię. Potem objeżdża linię. Ta chwieje się by pod koniec rekonstrukcji się załamać. Przez cały czas linie fizylierów poprzedzane woltyżerami. Niekiedy prócz bagnetów i szabli błyskają kirysy. Pod jednym z nich widzę twarz znanego aktora, lub kogoś doń łudząco podobnego. Po licznych zmaganiach nadchodzi nieuniknione: koniec bitwy. Inaczej jednak niż dwa wieki temu, bezkrwawej. Cieszy to, że wraz z końcem nie widać dramatu i zawiedzionych nadziei, tudzież pomsty ze strony przeciwników, lecz uśmiechy i zapytania o możliwość kolejnego spotkania. W tym samym miejscu za rok, lub wcześniej, gdzie indziej jeszcze. Miłe reakcje obecnych. Piotr bierze nawet niewiastę na siodło i wiezie ją przez pola do samego niemal obozu. Tu przyjdzie zająć się końmi i niestety zdjąć już mundury.

Rekonstrukcja i wizyta w Waterloo miała też wymiar dodatkowy, związany z planowanymi zmianami. Jak podaje prasa belgijska

„Naczelne Biuro Turystyki ma w najbliższym czasie otrzymać certyfikat własności dot. projektu dokonania ogromnych zmian w krajobrazie Wioski Lwa w Waterloo. (…) Zmiany jakie mają nastąpić w tym historycznym miejscu, przewidują całkowity remont bazy turystycznej, restauracji wielu budynków, zmian dot. ruchu samochodowego i pieszych . Projekt „pokonał” właśnie pierwszy i najważniejszy etap otrzymania zgody na prace. Jest to bardzo ważne, gdyż 16 miesięcy temu Rada Stanu odrzuciła pomysł przeprowadzenia tylko kilku, niewielkich zmian. Projekt nawiązuje do propozycji Ministra Okręgu Wallon, pana Benoît Lutgen. Ściśle mówiąc chodzi o umieszczenie pomnika albo w miejscu obecnego parkingu albo na terenie l’Hotel de la Paix, następnie remontu Muzeum oraz usprawnienia ruchu samochodowego. Będą zmienione parkingi i zmieniona Droga Lwa na korzyść ruchu pieszego. Władze regionu wallonskiego chcą za wszelką cenę rozpocząć pierwsze prace budowlane na już początku 2009 roku i jak najszybciej dokonać zmian służących zwiększeniu atrakcyjności pejzażu bitwy pod Waterloo.”

Przedsięwzięciu rekonstrukcyjnemu towarzyszyło również szereg wydarzeń kulturalnych i wystawienniczych, jak np. wystawa grafik Patrice Courcelle, malarza i ilustratora postaci i mundurów z okresu XVIII i XIX wieku.

Patrice Courcelle jest autorem ilustracji ponad 50 książek wydanych w Belgii, Francji i Wielkiej Brytanii, w tym ostatnich pozycji z serii Man-at-Arms Osprey Publishing poświęconych szwoleżerom i eklererom gwardii (‚Napoleon’s Polish Lancers of the Imperial Guard’ oraz ‚Napoleon’s Scouts of the Imperial Guard’). Innym była wzmiankowana już na stronie Arsenału wystawa poświęcona historii napoleońskiej żandarmerii. Zdjęcia z rekonstrukcji w cyfrowej galerii.

Marcin Piontek

Content not available.
Please allow cookies by clicking Accept on the banner