Walki w okolicach jonkowa w lutym 1807 ego roku

Walki w okolicach Jonkowa w lutym 1807-ego roku

Arsenał Batalie i pokazy Skomentuj

Walki w okolicach Jonkowa w lutym 1807-ego roku

Mapa bitwy pod Jonkowem

Gminny Ośrodek Kultury w Jonkowie zorganizował w dniach 19-20  marca 2011-ego roku „Napoleoniadę” w Jonkowie. Już po raz V. Pełne informacje o wydarzeniu znaleźć można na stronie www.1807jonkowo.pl Jest to przedsięwzięcie cykliczne, nawiązujące do dramatycznych wydarzeń z okresu pierwszej wojny polskiej, które dzięki ciekawej historii i znakomitej organizacji, z roku na rok przyciąga coraz większe rzesze rekonstruktorów z Polski i z zagranicy.

Wyrażając podziękowanie organizatorom (tak gospodarzom, jak i Horhemu), jak też koleżankom i kolegom ze stowarzyszenia Arsenał i innych zaprzyjaźnionych stowarzyszeń i grup miłośników żywej historii, warto w ślad za publikacją Gminnego Ośrodka Kultury w Jonkowie[1], przypomnieć historyczne wydarzenia:

„W nocy z 31 stycznia na 1 lutego do kwatery głównej Bennigsena w Morągu dotarły francuskie meldunki przechwycone przez oddział kozac­ki płk. Jurkowskiego pod Lidzbarkiem Welskim. Była to depesza marszałka Alexandra Berthiera do marszałka Jeana Bernadotte’a pisana w Przasnyszu, w której mowa była o podjęciu generalnego ataku na pozycje rosyjsko-pruskie. Dla naczelnego dowódcy sprzymierzonych stało się jasne, ze plan ewakuowania armii na prawy brzeg Łyny nie jest już realny. Bennigsen w obawie przed odcięciem odwrotu wojskom gen. Lestoq’a i księcia Bagrationa, podjął decyzję o skoncentrowaniu swych wojsk w re­jonie Jonkowa do czasu przybycia oddziałów awangardowych. Wybór tej miejscowości na tymczasową koncentracje nie był przypadkowy. Front ewentualnych działań został ustalony na wzniesieniu, wzdłuż drogi Węgajty – Jonkowo – Matki. Ukształtowanie terenu miało sprzyjać przyszłej obronie, gdyż obszar pomiędzy linią wyznaczoną przez wsie Gutkowo – Warkały – Giedajty – Wrzesina, a Jonkowem stanowiła sporej wielkości zabagniona dolina (o szeroko­ści około 2,5-3 km), przez którą prowa­dziła jedyna droga na Gutkowo i dalej do Olsztyna. Sam dowódca opuścił Morąg drugiego lutego i pospiesznie udał się w rejon Olsztyna, by samemu nadzorować przebieg koncentracji. (…) Tymczasem pod Jonkowem sukce­sywnie zbierały się rosyjskie jednostki. Doraźny front, o długości około 8 kilo­metrów obsadzony został przez 12 ba­talionów piechoty i 6 baterii artylerii. Pozostałe wojska, które cały czas nadciągały zostały umieszczone na pobliskich polach oraz w lasach po­między Łomami a Polejkami. Według naocznego świadka, sir Roberta Wilsona, do 3 lutego udało się zgromadzić pod Jonkowem około 80000 żołnierzy i ponad 540 armat. (…)

Jeszcze wieczorem 3 lutego przybył goniec do gen. Bennigsena z wia­domością, że pruski korpus gen. Lestoq’a nie zdoła dojść na czas do miej­sca koncentracji w Jonkowie. Bennigsen wiedział również ze sprawozdań jeńców z VI korpusu, że Bonaparte stoi przed nim z całą swoją armią. Dodatkowo otrzymał depeszę o utracie przeprawy i części taborów w Do­brym Mieście. Wiedział również, że Francuzi cały czas szturmują groblę w Barkwedzie i bród w Żurawnie. Realna groźba oskrzydlenia i odcięcia od Rosji, a także Królewca sprawiły, że rosyjski dowódca podjął decyzję o dyskretnym wycofaniu się z zajmowanych pozycji. (…) Zbliżał się świt 4. lutego. Według ostatnich (wcale nie najświeższych) ustaleń francuskich Rosjanie mieli zajmować pozycję na wzniesieniu, pomiędzy Węgajtami a Matkami (Polejkami). Do tymczasowej kwatery głównej w Jonkowie (i tym samym trzonu armii przeciwnika) prowadziły od południa dwa trakty. Pierwszy z Gutkowa i drugi lokalny, biegnący przez podmokłe pola, od strony Giedajt. Pomiędzy czołem armii rosyj­skiej a Gutkowem rozciągał się pas bagien, w pobliżu którego rósł nie­wielki las (zdobywany poprzedniego dnia przez marszałka Ney’a). Bagnisty teren, jak się wydaje, nie przeszkadzał w przeprowadzeniu francuskiego ataku, gdyż „zimno, chociaż nie nader silne, dostateczne wszelako było do nadania trwałości drogom, nie czyniąc temperatury nieznośną”. (…) Dużym atutem dla mającej nacierać kawalerii fran­cuskiej był brak większego zalesienia w rejonie pomiędzy dzisiejszym Wilimowem a Jonkowem i Matkami (tam skierowano główne uderze­nie). Teren porastały jedynie drob­ne krzaki i pojedyncze drzewa.

 

Zgodnie z wcześniejszymi usta­leniami Cesarza centrum uderzenia miała stanowić kawaleria Murat’a w sile ok. 4500 szabel, oraz pie­chota gen. Saint-Hilaire’a w sile ok. 7600 bagnetów. Wojska te zajęły pozycję w trójkącie Warkały-Żurawno-Gutkowo. Od lewego skrzydła miał ich wspierać VI kor­pus marszałka Michaela Ney’a, liczący ok. 13000 żołnierzy, który ulokował się pomiędzy Lupstychem, Giedajtami, Warkałami i Wrzesiną. VII korpus marszałka Pierre Augereau miał stanowić odwód. Napoleon polecił mu zająć pozycję pod Gutkowem po obu stronach drogi do Jonkowa. Gwardię Cesarz ustawił na polach wokół Gutkowa, a sam pozostał, jak pamiętamy, na pierwszym wzniesieniu przy drodze do Łupstycha. Tam wydał jeszcze rozkaz dowódcy III korpusu, marszałkowi Luisowi Davout’owi, aby z dywizjami gen. Frianta i gen. Gudin’a połączył się z marszałkiem Soultem, który obsadził właśnie most w Barkwedzie i przyczółek na le­wym brzegu Łyny w Żurawnie. W sumie miał Napoleon do dyspozycji ok. 70000 – 75000 żołnierzy.

Około godziny trzeciej nad ranem 4-go lutego Cesarz wydał ostatnie rozkazy. W tym czasie VI korpus zajął pozycję na północ od dzisiejszej szosy warkalskiej na odcinku około jednego kilometra (w odległości 2,5 km od Jonkowa). Dywizja piechoty gen. Saint-Hilaire’a otrzymała rozkaz przekroczenia młyńskiego potoku pomiędzy Żurawnem a Wilimowem, w celu zaatakowania w kierunku Matek. Wspomagać ich miała kawaleria gen.: Lasalla i Milhaud’a. Jako masa przełamująca miała służyć dywizja ciężkiej piechoty gen. Desjardinis’a i dywizja piechoty gen. Heudeleta, oraz batalion lekkiej kawalerii gen. Durosnel’a, a także dywizja piechoty gen. Morand’a. Na lewe skrzydło Rosjan uderzyć miały oddziały stacjo­nujące w Barkwedzie, wspierane przez przybyłego właśnie marszałka Davout’a z dwoma dywizjami piechoty.

Na pół godziny przed wschodem słońca (około 6:45) ruszono do ata­ku. Gen. Pierre Lasalle rozpoczął bój. Swą lekką jazdą uderzył na pozy­cje zajmowane poprzedniego dnia przez kozaków w rejonie Wilimowa i Mątek. Ci nie stawali jednak większego oporu. Z prawej strony rozwinę­ła swe szyki 3. dywizja dragonów gen. Milhaud’a. Jednocześnie ruszył do boju VI korpus. Po kilkunastu minutach francuska artyleria pułkowa rozpoczęła ostrzał w kierunku Matek. Po kilku salwach do boju ruszyła piechota z dywizji Saint-Hilaire’a.

Po niespełna 40 minutach pierwsze oddziały piechoty francuskiej na­ wiązały bezpośredni kontakt bojowy z przeciwnikiem. Do największych starć doszło na przedpolach Jonkowa, oraz w rejonie Mątek (najcięższe straty poniósł 25. pułk piechoty lekkiej z dywizji gen. Gardanne’a operu­jący w centrum). Walka nie rozwinęła się jeszcze na dobre, gdy okazało się, że opór Rosjan nagle osłabł. Jazda francuska pędem wpadła do Jon­kowa i Matek gdzie, jak się okazało, po nieprzyjacielu pozostały tylko do­gasające ogniska. (…) Kilkadziesiąt minut później dotarły do Napoleona meldunki o uciecz­ce gen. Bennigsena. Cesarz nie tracąc chwili czasu zarządził na­tychmiastowy pościg. Zajęte plą­drowaniem oddziały kawalerii otrzymały nowy rozkaz pościgu za uciekającym nieprzyjacielem. Jazda z korpusu marszałka (…) Ney’a ruszyła w pogoń za arier­gardą gen. Karla Baggewuta. Pod Pupkami Rosjanie stoczyli krótki pojedynek, po czym myląc dro­gę umknęli w stronę Gołogóry i Garzewa (tam również doszło do kilku potyczek, które miały opóź­nić ruch wojsk francuskich na pół­noc). Do większych starć doszło w okolicy Skolit, gdzie pędzące od Bukwałdu oddziały gen. Emmanuela Grouchy wpadły na zdezorien­towaną straż tylną z oddziałów  gen. Jewgienija Markowa. Przywitał ich grad kul armatnich, na co po pewnym czasie (po przybyciu działek polowych) odpowiedziała artyleria francuska, przepędzając Rosjan na północ (w rejon Świątek).

Wybierający się w drogę do Jonkowa Napoleon wydał jednocześnie rozkaz dla wojsk prawoskrzydłowych, aby rozpoczęły pościg za rosyjską awangardą gen. (…) Barclay’a de Tolly. Marszałek Davout miał udać się do Dobrego Miasta, aby uniemożliwić ewentualną ucieczkę Rosjan, oraz szachować ich lewe skrzydło. Sam Cesarz po przybyciu do Jonkowa wstąpił na miejscową plebanię, gdzie zabawił przez krótką chwilę. W go­dzinach wieczornych ruszył wraz z Gwardią do Skolit i tam spędził kolej­ną noc. W okolicach Skolit zatrzymał się również korpus marszałka Michaela Ney’a. Marszałek Nicolaus Soult dotarł przed wieczorem do Jankowa i rozłożył swe wojska pomiędzy Garzewem a Świątkami. Jazda Joachima Murafa osiągnęła pozycję w Dąbrówce, natomiast VIIK marszałka Pierre Augereau ulokował się w okolicach Pupek i Nowego Kawkowa.

Armia gen. Bennigsena stojąca w bezładzie na północ od Wilczkowa, na wieść o ruchach jazdy francuskiej gen. Guyot’a w kierunku jej lewego skrzydła, wycofała się w nocy z 4 na 5 lutego w kierunku na Miłakowo. Straty poniesione przez wojska francuskie w potyczkach 3 i 4 lutego nie były wielkie. Jak pamiętamy, podczas walk na północ od Olsztyna – pod Barkwedą – stracili ok. 300 – 600 zabitych i rannych; Rosjanie zaś ok. 1000. W czasie potyczek 3-go lutego w okolicach Jonkowa wojska na­poleońskie straciły nie więcej jak 100 – 300 zabitych i rannych. Podob­ne straty ponieśli Rosjanie. W czasie ataku na tylne straże 4-go lutego zginęło i zostało rannych ok. 400-650 żołnierzy francuskich i około 600 Rosjan (z tego ariergarda gen. Michaiła Barclay’a de Tolly miała 261 za­bitych i rannych). (…) Odejście wojsk gen. Bennigsena spod Jonkowa opóźniło o kilka dni zakończenie kampanii zimowej Napoleona. Zmusiło jednocześnie wojska francuskie do marszu w głąb ziem pruskich. Było to o tyle niekorzystne, że prowadzono go w trudnym terenie i klima­cie – zupełnie innym niż do­tychczasowy. (…)”[2]

 


[1] Dostępną na towarzyszących rekonstrukcji straganach na jonkowskim rynku.

[2] Rafał M. Zasański „Bitwy i potyczki 1807 roku na terenie Gminy Jonkowo”, Gminny Ośrodek Kultury, Jonkowo 2008, str. 11-12 oraz 19 i nast.