W sprawie mundurów wojska Księstwa Warszawskiego

W sprawie mundurów wojska Księstwa Warszawskiego

Arsenał Piechota 0 Komentarzy

W sprawie mundurów wojska Księstwa Warszawskiego

Wojsko Księstwa Warszawskiego nie posiadało tak jednolitego wyglądu, jak w czasach Królestwa Kongresowego. Złożyło się na to wiele przyczyn, Dorywczość formacji, a w związku z tym zarządzenia organizatorów, reorganizowanie i brak funduszów na przeróbki. Istniały przepisy o umundurowaniu, wydane w dniach 2 marca 1807 r. i 3 września 1810 r.[1], ale istniały raczej na papierze, gdyż życie nie liczyło się z papierowymi zarządzeniami.

Przecież różnorodność umundurowania zaznaczyła się zaraz w początku formowania naszego wojska. Zwykło się np. przyjmować jednolite umundurowanie poszczególnych legij przybrane wyłogami : czerwonymi z żółtym w warszawskiej, karmazynowymi w kaliskiej, a białymi w poznańskiej. Tak głosił przepis z 2 marca 1807 r. i do tego dążono przy sporządzaniu nowego ekwipunku. Na tym tle wyniknął w lipcu 1807 r. ostry spór pomiędzy majorem legii poznańskiej gen. Axamitowskim, a płk. Dziewanowskim, dowódcą 6 pułku jazdy, kwaterującym w Bydgoszczy – Dziewanowski, wybierając rekrutów do piechoty legii, kazał im szyć na miejscu mundury, które opatrzył w karmazynowe kołnierze i takież łapki u rękawów. Było to niezgodne z przepisem, choć wedle zdania ppłk. Pakosza, adiutanta gen. Dąbrowskiego, bawiącego przejazdem w Bydgoszczy, „nic piękniejszego zrobić nie było można”[2]. Zrobionych mundurów nawet, gdy były niewłaściwe, oczywiście nie niszczono, ale donaszano. Jeżeli zaś zwrócimy uwagę na różnorodność mundurów w chwili powstawania pułków, to otrzymamy prawdziwą mozaikę. W momencie bowiem, gdy formowano pułki legii poznańskiej, każdy z nich miał odrębny mundur. Zostawił nam w tej sprawie dokładną relację jeden z pamiętnikarzy Antoni Białkowski[3]. Oto w jaki sposób opisuje umundurowanie piechurów Dąbrowskiego:

„Ubiór podoficera i żołnierza w naszym pułku składał się z następnych efektów: kaszkiet kształtu czapki ułańskiej, koloru granatowego, gęsto pikowany na wierzchu i od dołu obszyty skórą czarną, po czterech stronach, niemniej i wszerz na krzyż, był ozdobiony sznurkami złotymi: z lewej strony ku wierzchołkowi przyszyta była kokarda trójkolorowa, a nad nią zasadzony był pompon długości około sześciu cali, koloru złotego dla kompanij tyralierskich, ponsowego dla grenadierskich. a zielonego dla. woltyżerskich. Dalej — kurtka, czyli mundur, koloru granatowego z wyłogami i wypustkami żółtymi, spodnie także granatowe z wypustką żółtą, kamasze krótkie czarne, w których guzików cynowych białych; do tego lejbik biały sukienny, kołnierz i dragony granatowe, guziki u całego umundurowania białe z numerem 4, płaszcz koloru szaraczkowego z kołnierzem żółtym i takimiż dragonami, guziki białe. Inne pułki, dywizję generała Dąbrowskiego składające, używały mundurów następujących: pułk 1-szy granatowego z białem, 2-gi zielonego z granatem, 3-ci niebieskiego z granatem, a nasz 4ty — żółtego z granatem”

Jeżeli jednak te różnice były w piechochocie, to tem silniej dawały się odczuwać w kawalerji. Tak np. ułani 6 pułku jazdy nosili do 1810 r. mundury granatowa z czerwonym kołnierzem i białymi rabatami (portret pułkownika Dziewanowskiego w Muzeum Wojska w Warszawie), a zbliżony był również w tym czasie mundur 5 pułku strzelców konnych, w którym widać zasadnicze kolory legii poznańskiej, do której pułki te należały. Opis munduru 5 pułku z. 1809 r. znajdujemy w pamiętnikach Aleksandra Fredy[4].

Wedle tej relacji strzelcy

„mieli granatowe, kolety, amarantowe kołnierze, od kołnierza wzdłuż okrągłych guzików po obu stronach pasek biały z amarantową wypustką, na głowie czako z piątym numerem na przedzie. Przy siodle karabinki, w ręku ogromne obosieczne pruskie pałasze”.

Ta niezgodność mundurów z wydanymi przepisami miała miejsce i później, Skoro gen. Dziewanowski objął, jako komendant, departament lubelski a w nim 11 i 16 pułk jazdy, obydwa pułki w początku 1811 r. miały mundury nieprzepisowe: jednakże ze względów finansowych radził dopiero przy nowych zakupach uzgodnić mundur z przepisem[5]. Jeden tylko szczegół, zdaniem Dziewanowskiego. mógł być zmieniony. Były to kity u czak. Wedle przepisu z 1807 i 1810 r. były one długie czarne, z krótkim włosem na 15 cali wysokie, tymczasem w owych pułkach „wszyscy je noszą po moskiewsku” t. j., że kita ma długi włos, który opadał do dołu, tworząc coś na kształt małego buńczuka. O różnicach w umundurowaniu 11 pułku można znów znaleźć wzmiankę w relacji Fredry, który w pułku tym służył. Wedle przepisu z 1809, podanego w pracy pułkownika Gembarzewskiego[6], pułk 11 nosił mundur granatowy, kołnierz karmazynowy z białą wypustką, rabaty i lampasy karmazynowe. Tak głosił przepis, w istocie pułk był inaczej ubrany. Szczegóły te opisuje Fredro w sposób następujący[7] :

„W pułku 11-ym ułanów oficer musiał mieć kurtkę granatową z amarantowym kołnierzem i białymi wyłogami, u kołnierza biała, a u wyłogów amarantową wypustka. Kurtkę z granatowymi wyłogami tylko z wypustką albo spencer — frak — czamarkę — kurtkę balową na przodzie wyciętą, do amarantowej złotymi .pętlicami okrytej kamizelki. Rajtuzy granatowe obcisłe z białym podwójnym lampasami granatowe i sieraczkowe szersze z jednym amarantowym lampasem. Sieraczkowe rajtuzy z guziczkami półokrągłymi od dołu do góry — sieraczkowe szerokie ze skórą — spodnie granatowe do fraka — białe ze złotym galonem do balowej kurtki. Buty węgierskie ze złotym obszyciem i kutasikiem, a do balowego stroju czerwone. W zimie, kogo stać było surdut z wykładem siwych baranków, na piersiach w zioberka ze złotego galonu”.

Znamy opis płaszcza w 5 pułku strzelców konnych[8]. Był on „biały, kolisty, z zielonym stojącym kołnierzem i pomarańczową podszewką z przodu”. Można by więc przypuszczać, że kołnierz zielony był jednakowy dla wszystkich pułków strzeleckich, a różniły się jedynie ową podszewką w kolorach pułkowych.

Z tego więc przedstawienia rzeczy wynika fakt, iż nie zawsze mundur pułku był zgodny z przepisem, ale często różnił się znacznie i było to tolerowane. Nie możemy więc być pewni, jakie mundury w rzeczywistości pułki nosiły. Byłby jednak i na to sposób. W protokółach pułkowych rad gospodarczych notowano zakupy i często pisano, na jakie potrzeby czyniono ten wydatek, a więc sukno żółte na wyłogi, pąsowe na lampasy u czapraków i t. d. Przy zbieraniu materiałów do pracy o generale Dziewanowskim natrafiłem na taki protokół, który pozwoliłby zrekonstruować dokładnie mundur 6 pułku ułanów między rokiem 1809 a 1811. Niestety, wiadomość ta nie zachowała się w mych notatkach i trzeba by na nowo przeprowadzić kwerendy w tym celu. Byłby to jednak jedyny sposób dla stwierdzenia, jakie były w rzeczywistości mundury wojska Księstwa Warszawskiego i czym się różniły od wydanych przepisów, które dzięki pracy pułkownika Gembarzewskiego są nam dostatecznie znane.

JANUSZ STASZEWSKI


[1] Podał je i opisał odnośne mundury w swej cennej pracy płk. Bronisław Gembarzewski, Wojsko Polskie 1807 — 1814, Warszawa 1912, str. 106 nast.

[2] Bibljoteka Narodowa w Warszawie, coli, aut. 210, teka XIII( nr. 257, Pakosz do Dąbrowskiego, Bydgoszcz 15/VII. 1807, por. Staszewski, Generał Dominik Dziewanowski, Poznań 1933, str. 26.

[3] Pamiętniki starego żołnierza—wydał Wacław Tokarz, Warszawa 1903, str. 14.

[4] Aleksander hr. Fredro, Trzy po trzy, wydał H. Mościcki, Warszawa 1917, str. 188 — 189.

[5] Archiwum Główne Akt Dawnych w Warszawie, X, w. 948, Dziewanowski do Fiszera, Lublin 3/VI. 1811.

[6] Gembrzewski, o. c, str. 173.

[7] Fredro, o. c, str. 117.

[8] Fredro, o. c, str. 90.


OD REDAKCJI:

Ilustracją do powyższego artykułu może być również relacja następująca:

18 Maja Sielce

 

Do JW. G.D. Rożnieckiego.

Mam honor przesłać JW. Generałowi kopię listu iakiegoś Obywatela przybyłego z Rossyi.
Lustrowałem dziś Połk 2gi. Dla słabości Połkownika major pokazywał mi regiment, lecz nad wszelkie spodziewanie moie muszę meldować JW. Generałowi, że znalazłem go w bardzo złym stanie, i może takim, iakiego iuż w całey armii nie mamy.
Mundury wysłużone i dobrze wytarte, leibiki i płaszcze same gałgany, mantelzaki zruynowane, oporządzenie końskie procz nagłówków, i części iakieyś rzemieni, którą wyłączyć można, derki powszechnie złe, terlice wszystkie poodbijane i sianem wytkane, olstra tak połamane, że ledwo włożyć można pistolet, a wyiąć z naywiększą trudnością.
Popręgi znaiduią się ieszcze porwane. Podług zeznania samego majora ma bydź 200 tylko dobrych Derk, a te które mi pokazywał za dobre, nie wiem czy za takie uznane być mogą. Płaszczy dobrych ma bydź tylko 60, iak sam major oświadczył przy Officerach.
Co do zgrzebeł, szczotek, postronków, torbów muszę tylko wierzyć że maią, ponieważ Pan Major zastępuiący Połkownika nie wydał rozkazu iak maią wystąpić. Zatym każdy szwadron inaczey wystąpił, i z innym pakonkiem, iedni przywieźli wszystkie rekwizyty a drudzy pozostawiali na kwaterach, pomimo że na 96 godzin uprzedziłem ich, że Lustracyą przedsiewezmę.
Żołnierze nie maią iak tylko po iedney parze butów, koszul tylko dwie, i to u niektórych złe. Cały Połk nie ma smyczów i flankiery dawne tylko, nowo zaś wystawione nie maią. Z wszystkiego naylepsze maią szarawary sieraczkowe i lance równe i dobre. Żadnych nie maią kociołków, żadnych feldflaszów. Ludzie są bardzo przystoini, konie szrednie, dodać i to potrzeba, że to były tylko szwadrony iuż wybrane i te które nie stoią na avant-postach. Zaczym nie było ani ludzi słabych, ani koni narownych. Furgony trzy, u iednego sześć koni nie ostatnich, u dwóch po cztery biedne szkapy.
Podług Regulaminu Rozdziału 2go o Rewijach przedkampanicznych powinien bym Rapport zrobić do Generała Dirrektora Woyny o stanie Połku, lecz ponieważ o Połkach 7. i 11. tylko meldowałem JWci Generałowi, rownie i o 2gim samemu JW. Generałowi donoszę.
Raczy JW. Generał donieść o tym komu będziesz sądzić potrzebą albo sam się przekonać. Lecz pomimo iak słyszę od Podinspektora, że ubranie Połku tego kosztuie Million siedmkroć kilkadziesiąt tysięcy zaręczyć mogę JW. Generałowi, i niech to zostanie między nami, że niech potrwa kampania na dłużey iak dwa lub trzy miesiące pierwszy Połkownik co ten Połk odbierze, ani 25 procenta nie zostanie na ludziach i koniach, coby po kampanii do użycia zostało, bo realnie procz trochy rzemieni, reszta na nic się zdać nie może.

 

Przy studiach ikonograficznych, warto również pamiętać, że (jak zauważa Andrzej Ziółkowski):

litografie – mówiąc hasłowo i potocznie – to odbitki tego samego obrazu powielane w dowolnej liczbie. Ów produkt dawnej techniki drukarskiej w postaci najczęściej czarno-białego rysunku (obrazu) odbitego na papierze, może być później kolorowany według „widzi-mi-się” różnych artystów. Gdy mamy do czynienia z XIX-w litografiami prezentującymi umundurowanie ówczesnych wojsk nie wolno zapominać, że właśnie w skutek owego różnego, nieraz frywolnego kolorowania tej samej litografii, obecnie możemy stworzyć sobie fałszywy obraz barw rozpoznawczych danej jednostki. Dlatego zatem, zanim rozpoczniemy spory, należy dokładnie poznać źródła, na które się powołujemy. Przykład „twardego źródła” (Michał Stachowicz) w załączeniu – znajdź różnice: