Juliusz Kossak W przededniu wojny. Być bratankiem króla.

W przededniu wojny. Być bratankiem króla.

Monika Żebrowska Felietony 0 Komentarzy

Juliusz Kossak W przededniu wojny. Być bratankiem króla.

Książę Józef Poniatowski

Bratanek króla w stosunku do działań monarchy na chwilę przed rozpoczęciem wojny w obronie Konstytucji 3 Maja.

 

Wszelkie działania młodego Poniatowskiego zawsze ograniczane były głównie rozkazami króla, ale także Komisji Wojskowej[1]. W przypadku Stanisława Augusta nie były to tylko służbowe polecenia, ale prośby, które – biorąc pod uwagę jego skłonność do egzaltacji – zmieniały się w błagania i zaklinania.

Książę Józef od najmłodszych lat był przygotowywany przez stryja do zajęcia ważnego miejsca w życiu politycznym i wojskowym Rzeczpospolitej. Następcę tronu król widział w swoim drugim bratanku Stanisławie[2], ale to Józefowi chciał powierzyć zadania związane z bezpośrednią obroną granic. Świadczą o tym starania Stanisława Augusta o przyznanie synowcowi naczelnego dowództwa nad armią koronną, co za pierwszym razem, w styczniu 1791 roku, spotkało się z odmową Komisji Wojskowej[3]. Dopiero ponad rok później, 19 marca 1792 roku, książę awansował na generała lejtnanta[4], a na radzie wojennej 6 maja 1792 roku, powierzono mu naczelne dowództwo na Ukrainie[5].

Jednocześnie stryj starał się zabezpieczyć finansowo bratanka, co w pewnym momencie postawiło obu Poniatowskich w niekorzystnym świetle. Król postarał się, aby na sejmie przyznano księciu prawa do starostwa chmielnickiego, w zamian za odstąpienie Stanisława Augusta od przywileju nadawania królewszczyzn[6]. Monarcha miał wtedy powiedzieć:

„Rozumiem (…) że nie uchybię nikomu, gdy przypomnę, że mam bliskiego synowca, który jest nie obdarzony dotychczas, a który za granicą starał się nabyć wiadomości, których teraz używa na usługi ojczyźnie. Ale na klęczkach byłem proszony od niego, aby jego imię nie było wymienione w prawie, gdyż, mówił mi, nie chce, aby imię swoje w księdze prawa umieszczone było w taki sposób, iżby zdawało się, że nagroda uprzedziła zasługę”[7].

Spotkało się to z dezaprobatą w sejmie i ewidentnie wskazywało na nepotyzm króla. Dlatego też książę Józef rzeczywiście początkowo nie chciał przyjąć nagrody, przy czym miał powiedzieć, że:

„ma awans, pobiera płacę za służbę i tego ma dosyć”[8].

Ostatecznie jednak nie odmówił, co przy charakterze młodego Poniatowskiego, dodatkowo wiązało go z osobą władcy.

Ponadto książę Józef otrzymał starostwo żyżmorskie, dobra Labunia, a od swego drugiego stryja księcia prymasa Michała Jerzego Poniatowskiego – Karolin i Albrechtów. Z powodu ciągłych problemów finansowych często również korzystał z pieniędzy króla na spłaty długów i bieżące potrzeby[9].

Jerzy Skowronek słusznie zauważył: „Ta cienka, ale złota nić okazała się jak zwykle bardzo mocna. W stopniu równym, jeśli nie większym niż więzy krwi, skłaniało księcia do lojalności i współpracy z tak dobrym dla niego stryjem przekonanie, że mógł on być z pewnością jednym z najwybitniejszych, najdoskonalszych typów polskiej arystokracji oświeceniowej”[10].

Warto jednak uzupełnić to spostrzeżenie: chociaż książę Józef był wybitnym przedstawicielem „złotej młodzieży” czasów oświecenia w Warszawie, to jednak w relacji ze swym koronowanym stryjem, obycie, wysoka kultura i wszechstronne wykształcenie Stanisława Augusta mimo wszystko ustępowało wspomnieniom młodego Poniatowskiego z dzieciństwa. Wtedy, pozbawiony opieki przedwcześnie zmarłego ojca, czuł nad sobą rękę stryja, która prowadziła go przez najtrudniejszy wiek dorastania. Choć z dalekiej Warszawy, to król kierował wychowaniem bratanka, posyłał mu nauczycieli, pisał niezliczone listy, namawiał do nauki języka polskiego[11], aż w końcu ściągnął do Ojczyzny, by oswoić z krajem i przygotować do roli, którą było naczelne dowództwo nad wojskiem polskim.

Sam nie mając predyspozycji wojskowych, a bardzo wcześnie zauważając je u żywiołowego synowca, Stanisław August poprzez przeznaczenie księcia Józefa armii, pragnął ukazać swoje nazwisko w innym świetle. W otoczeniu władcy, wśród przedstawicieli jego rodziny, którzy angażowali się w sposób szczególny w życie publiczne, nie było żadnego wojskowego. Brat króla, Michał Jerzy, został duchowym i prymasem Polski, bratanek Stanisław głowę miał raczej zaprzątniętą dyplomacją, kolekcjonerstwem i podróżami. Jedynie Józef, który w dzieciństwie od książek wolał szermierkę i jazdę konną, nadawał się do wojska. Oczywiście nie trudno wywnioskować, że przedstawiciel królewskiego rodu na wysokim stanowisku wojskowym w kraju, w którym więcej od władcy miała do powiedzenia magnateria, do tego wśród wojska cieszący się popularnością, zapewniał królowi niejaki spokój i ochronę w przypadku niekorzystnych okoliczności.

Tymczasem 10 maja 1792 roku książę Józef dotarł do Tulczyna[12], by nie pojawić się w Warszawie aż do zakończenia wojny, która lada dzień miała się rozpocząć. Wyjeżdżał nie posiadając szczególnych instrukcji postępowania, wiedział jedynie, że w przypadku rozpoczęcia działań wojennych miał cofać się nie pozwalając odciąć się od stolicy. Otrzymał również zapewnienie od króla, że ten wkrótce wyruszy na czele korpusu rezerwowego, by wspomóc armię na Ukrainie oraz, że może liczyć na pomoc sojusznika Rzeczpospolitej – Prus[13]. Mimo to czekała go wojna, którą musiał przeprowadzić bez „kwatermistrzostwa głównego, bez intendentury, bez sztabu generalnego”[14].

W tym położeniu Poniatowski był pełen wątpliwości, co do możliwości swoich wojsk. Tym bardziej, że sytuacja w obozie była trudna. Jeszcze przed wyjazdem książę mówił do króla: „mamy czem się bić, nie mamy czem wojować”[15]i ruszał na Ukrainę z przekonaniem: „Pójdę na śmierć (…) i gorzej niż na śmierć, na niesławę”[16]. Od początku przez całą kampanię brakowało podstawowego oporządzenia, amunicji i żywności. Żołnierz nie był dobrze wyszkolony, większość wojska stanowili nowo zaciągnięci rekruci bez jakiegokolwiek doświadczenia wojennego. Młody generał apelował o tym do króla, który 29 maja otrzymał pełną władzę nad wojskiem, jednak nawet interwencja monarchy w Komisji Wojskowej nie przyniosła efektów[17]. Mimo, że nie miał nadziei na poprawę sytuacji, Poniatowski koncentrował wojska na spotkanie z przeciwnikiem.

Adam Skałkowski na temat jego postawy w tamtych dniach napisał, że książę nie tylko obawiał się o środki materialne do prowadzenia wojny, ale wątpił w siłę żołnierzy do tego, by zginąć z honorem. Zakończył wnioski zdaniem, że: „u wstępu tej jego pierwszej wojny na ziemiach polskich nad troską o sprawę publiczną, ku zgubie już nachyloną, góruje lęk przed utratą czci żołnierskiej”[18].

 

Bibliografia:

 

Źródła:

1.    „Gazeta narodowa i obca”, nr 33, Warszawa 1792.

2.    Volumina legum, t. XI, Kraków 1889.

 

Opracowania:

1.    Askenazy Szymon, Książę Józef Poniatowski 1763-1813. Wstęp A. Zahorskiego, posłowie S. Herbsta, Warszawa 1978.

2.    Herbst Stanisław, Wódz, [w:] S. Askenazy, Książę Józef Poniatowski 1763-1813, Warszawa 1978.

3.    Pawłowski Bronisław, Początki służby księcia Józefa Poniatowskiego w wojsku polskiem, [w:] „Kwartalnik Historyczny”, R. XLII, z. 3, Lwów 1928.

4.    Rostworowski Emanuel, Ostatni król Rzeczpospolitej. Geneza i upadek Konstytucji 3 Maja, Warszawa 1966.

5.    Skałkowski Adam Mieczysław, Książę Józef, Bytom 1913.

6.    Skowronek Jerzy, Książę Józef Poniatowski, Warszawa 1986.

7.    Walter-Janke, Zygmunt, Artyleria koronna w obronie niepodległości Polski 1792-1794, Lublin 1999.

 


[1] B. Pawłowski, Początki służby księcia Józefa Poniatowskiego w wojsku polskiem, [w:] „Kwartalnik Historyczny”, R. XLII, z. 3, Lwów 1928, s. 135.

[2] E. Rostworowski, Ostatni król Rzeczpospolitej. Geneza i upadek Konstytucji 3 Maja, Warszawa 1966, s. 213, a także M. Żywirska, Ostatnie lata życia króla Stanisława Augusta, Warszawa 1975, s. 224 oraz K. Zienkowska, Stanisław August Poniatowski, Wrocław 2004, s. 333.

[3] B. Pawłowski, dz. cyt., s. 136.

[4] J. Skowronek, Książę Józef Poniatowski, Warszawa 1986., s. 47. Adam M. Skałkowski napisał: „…Stanisław August troszczył się mało i bez żadnej znajomości rzeczy o potrzeby wojenne, a gorliwie zabiegał o ustalenie materyalnych warunków osobistego bytu ukochanego synowca. Patentem z 19-go marca 1792 roku w uznaniu jego <<zdatności, zasług i prac w pilnem ćwiczeniu żołnierza>> nadał mu <<szarżę generała-lejtnanta po urodzonym Stanisławie-Szczęsnym Potockim wakującą>>” (Książę Józef, Bytom 1913, s. 46).

[5]Z. Walter-Janke, Artyleriakoronnaw obronie niepodległości Polski 1792-1794, Lublin 1999, s. 108.

[6] A. M. Skałkowski, dz. cyt., s. 46. J. Skowronek, napisał, że jednocześnie książę Józef miał otrzymać prawa do starostwa chmielnickiego i 2 tys. dukatów na ekwipaż (dz. cyt., s. 47). Szymon Askenazy natomiast zauważył, że starostwo chmielnickie zostało nadane księciu wcześniej, a 2 tys. dukatów przyznano jednakowo również innym generałom (Książę Józef Poniatowski 1763-1813, Warszawa 1978, s. 265).

[7] Cytat za: S. Askenazy, dz. cyt., s. 71, a także A. Wolański, Wojna polsko-rosyjska 1792 r., Warszawa 1996, s. 34 oraz „Gazeta narodowa i obca”, nr 33 (sesja z 20 kwietnia), Warszawa 1792, s. 193. Rzeczywiście nazwisko księcia nie zostało wymienione, choć na początku upierano się, że powinno figurować. Ostatecznie jednak nadanie brzmiało: „… sumę sto tysięcy złotych ze skarbu Rzeczypospolitej obojga narodów corocznie wypłacać,do życia temu, komu Jego Królewska Mość z krwi swej nadać zechce, dozwalamy i zabezpieczamy” (Cytat za: A. Wolański, dz. cyt., s. 34 oraz Volumina legum, t. XI, Kraków 1889, s. 424).

[8] Cytat za: S. Askenazy, dz. cyt., s. 71. Inne pogłoski na temat zamiaru przyznania księciu Józefowi przez króla księstwa siewierskiego – s. 265.

[9] J. Skowronek, dz. cyt., s. 48.

[10] Tamże, s. 48.

[11] S. Askenazy, dz. cyt., s. 52-53.

[12] J. Skowronek, dz. cyt., s. 50. O wyjeździe księcia z Warszawy 6 maja 1792 roku – S. Askenazy, dz. cyt., s. 265.

[13] J. Skowronek, dz. cyt., s. 49.

[14] Cytat za: S. Askenazy, dz. cyt., s. 72. Zaznaczył to również S. Herbst w posłowiu Wódz do dzieła Askenazego (tamże, s. 342).

[15] Cytat za: A. M. Skałkowski, dz. cyt., s. 49.

[16] Tamże, s. 49.

[17] J. Skowronek, dz. cyt., s. 50.

[18] A. M. Skałkowski, dz. cyt., s. 49.