Krzyż

W dniu imienin Jego Królewskiej Mości… Uroczyste obchody imienin królewskich w źródłach epoki stanisławowskiej

Arsenał 1717-1794 Leave a Comment

Angela Sołtys

Zamek Królewski w Warszawie

W Dzień Imienin JKMci… Uroczyste obchody imienin królewskich w źródłach epoki stanisławowskiej

Tekst został wygłoszony w dniu 8 maja 2016 r., w uroczystość imienin królewskich powiązaną z obchodami 10 rocznicy powstania Stowarzyszenia Potomków Sejmu Wielkiego w Łazienkach Królewskich. W uroczystościach wzięli udział członkowie i sympatycy Stowarzyszenia „Arsenał”.

 

„Dzień dorocznych imienin J. K. Mci”, zaliczany był do tzw. dni galowych, czyli świąt „państwowych” związanych z królewskimi rocznicami. Daty te zebrał w wierszowanej formie Józef Epifani Minasowicz:

„Dnia siedemnastego stycznia KRÓLA narodziny,

Ósmy dzień maja święci Jego imieniny.

Elekcją dzień siódmy września opowiada

Koronuje dwudziesty piąty listopada”.

Święta te obchodzono szczególnie uroczyście w pierwszych latach panowania. Do stałego repertuaru należały iluminacje całych dzielnic miejskich lub pojedynczych budynków oraz architektura okazjonalna – bramy triumfalne, fontanny, obeliski. W Warszawie w 1765 r. Kazimierz Poniatowski kazał wystawić na Krakowskim Przedmieściu „machinę przedziwnej wspaniałości”, z której lało się wino. Pomysł musiał się spodobać warszawskiej publiczności, skoro rok później August Czartoryski postawił naprzeciw kościoła wizytek olbrzymią klasycystyczną fontannę (projektowaną przez Efraima Schrögera), w której wino tryskało „z wyrobionych misternie orłów”. W tym samym roku w Kamieńcu Podolskim urządzony został fajerwerk, którego autorem był późniejszy komendant fortecy pułkownik Jan de Witte. Plac paradny przed koszarami został zamieniony w ogród, pośrodku z wymurowanym wielkim basenem, nad którego brzegiem stał obelisk z literą „S” pod koroną. W tych dekoracjach rozegrał się spektakl, którego odsłony dokonywały się za pomocą światła. Punktem kulminacyjnym widowiska były jarzące się litery VSR (VIVAT STANISLAUS REX), którym towarzyszyły dwa posągi kobiece symbolizujące Obfitość i Pokój. Po fajerwerku de Witte wydał bal z kolacją w altanach w iluminowanym ogrodzie.

Dzień imienin królewskich od samego początku związany był z galą Orderu Św. Stanisława, w czasie której następowało pasowanie nowych kawalerów. Odznaczenie ustanowione zostało przez Stanisława Augusta 7 V 1765 r. w przededniu święta jego chrzestnego patrona, będącego jednocześnie głównym patronem Królestwa. Pierwsza gala orderowa odbyła się 8 V 1765 r., o czym donosiły „Wiadomości Warszawskie”:

„Ichmość senatorowie i ministrowie zjechawszy się po godzinie 10. do dworu przy złożeniu powinszowania swego całowali rękę J. K. Mci. Po jedenastej najjaśniejszy pan z liczną asystencją ruszył się z Zamku Królewskiego do kościoła parafialnego Św. Krzyża, gdzie po wysłuchanej mszy […] na przygotowanym zasiadł tronie. Ksiądz podkanclerzy koronny przeczytał regestr kawalerów wybranych […] do nowo postanowionego Orderu Św. Stanisława […]. J. K. Mość kładąc na każdego kawalera order, to jest: krzyż na wstędze pąsowej z białymi brzegami […] tudzież oddawszy mu gwiazdę w rękę […] pasował go dobytą szpadą w obydwa dotknąwszy ramiona i w twarz każdego pocałował, kawaler zaś w rękę najjaśniejszego pana. Po skończonej ceremonii J. K. Mość do Zamku powrócił, gdzie od przytomnych dam powinszowania odebrał”. Rok później w uroczystościach tych uczestniczyli „ichmość panowie kadeci w nowe przybrani kolety”, którzy „poprzedzając przybycie pańskie komenderowani byli w paradzie pięknej przez książąt Czartoryskiego i Sułkowskiego od koszar swoich do kościoła i tam we dwa szeregi usytuowani asystowali J. K. Mci. Którzykolwiek postronne Europy dwory zwiedzili wszyscy wyznają, iż tak gustownie ubranych i tak pięknie wyegzercytowanych kadetów nigdzie nie widzieli.”

Oficjalne uroczystości od początku panowania były ważnym narzędziem propagandy królewskiej. Podkreślanie autorytetu monarchy znajdowało odbicie w ceremonialnej pompie, ale w miarę nasilania się rosyjskiej ingerencji, po wybuchu konfederacji barskiej i pierwszym rozbiorze urzędowe relacje na temat obchodów ulegają skróceniu. W 1772 r. informacja ogranicza się do zaledwie dwóch linijek tekstu. W zaniechaniu tym widzieć należy rękę Stanisława Augusta, który zdawał sobie sprawę, że wszystkie te wydarzenia poważnie nadszarpnęły jego prestiż. Do klęski jego politycznego wizerunku doszło dotkliwe ograniczenie władzy królewskiej przez działający pod naciskiem Rosji sejm rozbiorowy. Kurczenie się władzy królewskiej i położenie polityczne państwa powodowały, że Stanisław August zrezygnował z ostentacji. Niektóre relacje zdają się nawet sugerować, że król opuszczał uczestnictwo w obchodach. W 1776 r. „król jegomość pan nasz miłościwy wysłuchawszy mszy świętej na Bielanach, popłynął batem do Jabłonny, dóbr księcia jegomości Poniatowskiego biskupa płockiego, koadiutora krakowskiego, brata swojego”. Uroczystości w Warszawie, związane z pamiątką ustanowienia Orderu po r. 1775 zeszły na drugi plan, a główną sceną najświetniejszych obchodów stały się lokalne ośrodki administracji państwowej: Piotrków, Lublin, Kraków, Poznań, Wilno, Grodno, z którymi konkurowały uroczystości organizowane w dobrach prywatnych, odzwierciedlające aspiracje (w tym również polityczne) ich lokalnych fundatorów (rzecz charakterystyczna, że topografia tych obchodów wskazuje na wyraźną przewagę ośrodków skupionych na kresach wschodnich). W 1781 r. w Lublinie marszałek Trybunału Koronnego urządził festyn dla pospólstwa „licznie na dziedzińcu i bliskiej przy pałacu łące zgromadzonego”, podczas którego „pieczone całkiem dawano woły i napełnione rozmaitym napojem stawiano kadzie: przy tym, na wystawionym słupie zawieszone były na wierzchołku rozmaitego koloru sukna, które temu dostawały się, który zręczniej wspinając się dostawać umiał.” Dwa lata później w kościele akademickim w Kaliszu dzień imienin królewskich uczczono połączeniem z nim pierwszej komunii świętej młodzieży.

W 1784 r. w Tulczynie wojewoda ruski Stanisław Szczęsny Potocki urządził wielką galę, w której uczestniczyło ziemiaństwo z województw południowowschodnich: m.in. Hieronim Sanguszko, Józef Lubomirski z żoną, książęta Janusz, Antoni i Marceli Czetwertyńscy, Bierzyński kasztelan żytomierski, Kozłowski starosta Racławski i wielu innych „przezacnych obywateli”, oficerowie kawalerii narodowej i rosyjscy wojskowi. „Po skończonym nabożeństwie […] wojewoda dał wielki obiad, a w portrecie w sali przybitym czyniąc uszanowanie monarsze, i z ręcznej broni i z armat tak rzęsisto bito, że ogień przez godzin kilka nie ustawał.” Po obiedzie grany był koncert oraz komedie, a wieczorem „pokazała się iluminacja wspaniała wszystkich facjat dziedzińca, z kilku tysięcy lamp oliwnych zrobiona. Na metę widzenia, wystawiona była piramida z cyfrą Orderu Św. Stanisława, wybornym światłem przybrana”.

Jak się jednak wydaje, autorem najbardziej spektakularnych uroczystości był w 1788 r. Marcin Kublicki, prezydent ziemstwa z województwa inflanckiego, które odbyły się w jego dobrach „Ekimania zwanych, obok z polskim Połockiem, naprzeciw rosyjskiemu leżących”. O godzinie siódmej rano gospodarz ogłosił początek święta „sto razy daniem z armat ognia, przy odgłosie muzyki janczarskiej nad brzegiem Dźwiny”. Dla gości zaproszonych zza rosyjskiego kordonu przygotowano cztery barki, które stały przy brzegu pod kościołem parafialnym. „Bramę pięknie z jedliny ustrojono, przy której cechy miasta Ekimanii z chorągwiami uszykowane stały. Kościół wewnątrz ozdobiony, w którym wspaniały tron z portretem najjaśniejszego pana był przybrany. […] O godzinie 10. barki cztery wypłynęły po zaproszonych gości, zaś lądem wyszły karety do Połocka polskiego po gości polskich. Po nabożeństwie „kompania z kościoła karetami do dworu powracała, druga liczna złożona z Rosjan jako też Polaków, mężczyzn i dam z rosyjskiego Połocka barkami do dworu przypłynęła.” Obiad, kolacja i tańce trwały do godziny dziesiątej wieczorem, po czym „wszyscy wyszli dla oglądania miłego widoku. Jakoż satysfakcją dla siebie znaleźli patrząc na pobrzeże Dźwiny w gęste ognie przyozdobione i dom pięknie lampami oświecony. Najwyraźniej świeciła się cyfra najjaśniejszego pana. Tymczasem ukazała się iluminacja na wielkiej barce, pół mili od miasta Połocka, w górze pięknie zbudowana i gęsto w ognie przybrana, mająca w sobie 4 kolumny w kwadrat wyniosłe, przyozdobione z jedliny pięknie urobionymi wiązaniami, formę na kształt domku mająca, nad którą korona była osadzona i gęsto lampami oświecona, a na czele takowej iluminacji pięknie z dwóch stron świeciła się cyfra najjaśniejszego pana, z boku jednego herb domu monarchy, z drugiego boku reprezentowała Ojczyznę gotową do obrony. W tej iluminowanej budowli umieszczona była liczna muzyka, która przy wielkiej spokojności powietrza i cichości wody jak najwolniej środkiem Dźwiny płynęła, czyniąc widok tak polskiemu jako i rosyjskiemu Połockowi […], na której odgłos, a bardziej na oglądanie tak pięknego […] widoku, obu miast obywatele podchodzili. Za zbliżeniem się ku dworowi iluminacji, gdy się jasno pokazała cyfra monarchy, od dworu z armat przy graniu muzyki bić zaczęto. Po niejakim czasie, prosto dworu i naprzeciw gościom dopłynąwszy zastanowiła się na środku Dźwiny na kotwicach, a w tym czasie gęściej ognia z armat, tak od dworu jako i od barki bić rozpoczęto i muzyka tak z barki jak i z brzegów odgłos pomnożyła”.

W pierwszym okresie Sejmu Wielkiego wybuch długo tłumionej niechęci do Rosji i poczucie odzyskanej suwerenności sprawiały, że postawa króla, prawie do końca roku 1789 budziła sprzeciw, a on sam był obiektem politycznych ataków. W maju 1789 r. pojawił się nowy bohater obchodów związanych ze wspomnieniem św. Stanisława: marszałek sejmowy Stanisław Małachowski. Dodatek do „Gazety Warszawskiej” z 16 maja 1789 r. zawierał obszerne „opisanie” uroczystości, która miała miejsce w „Pałacu i Ogrodzie Rzeczypospolitej Krasińskich zwanym”. Sale pałacowe i ogród „rzęsistym światłem iluminowane były”. Kiedy na miejscu pojawił się marszałek Małachowski „spotkany był przy schodach u drzwi pierwszych przez damy oraz posłów i senatorów, gdy zaś był prowadzony, muzyka na dole i w sali górnej przybycie ogłosiła. Po wejściu do średniej sali rozpoczął się nowej kompozycji taniec przez ośm dystyngowanych panien, które z wieńcami tańcując, potem temiż wieńcami na około opasały jaśnie pana marszałka.” Przybycie króla odbyło się z zachowaniem tych samych elementów ceremoniału, z pominięciem baletu. Z wejściem do środkowej Sali król otworzył bal „przez pierwszy polski taniec z jaśnie panią Mniszchową marszałkową wielką koronną”, rozpoczęte zaś tańce trwały potem „w długi czas po północy”. Po kolacji zastawionej na kilkuset osób „w trzech salach pałacowych i pod dwoma namiotami w ogrodzie”, w której trakcie spełniano zdrowie najjaśniejszego pana i jaśnie pana marszałka sejmowego”, w ogrodzie ukazał się iluminacja „z 23 tysięcy lamp złożona, dyrygowana przez jaśnie pana Merliniego budowniczego Rzeczypospolitej. Terminatywu tej iluminacji była brama wspaniała wystawiona architektonicznym sposobem, lampami różnych kolorów iluminowana”. W zwieńczeniu bramy znajdowała się cyfra marszałka sejmowego, a w podłuczu jego portret, nad którym unosiła się personifikacja Sławy, wzbogacone licznymi transparentami z wypisanymi na tę okoliczność wierszami, obeliskami i kartuszami herbowymi marszałków konfederacji koronnej i litewskiej. „Gdy po kolacji król jegomość z liczną asystencją przybył do ogrodu dla oglądania iluminacji, za zbliżeniem się do bramy […] był przyjęty od dam. Księżna jejmość Czartoryska generałowa ziem podolskich czytała imieniem Polek wiersz napisany do jaśnie pana marszałka […]. Po przeczytaniu, oddała w ręce tegoż jaśnie pana marszałka wieniec, który ma uwięczać sławę i prace tegoż jaśnie pana marszałka”. Kiedy król pożegnał towarzystwo, tańce w pałacu trwały, a towarzystwo zgromadzone w ogrodzie przechadzało się „przypatrując iluminacji i przysłuchując się muzyce, która po dwóch stronach ogrodu na dętych instrumentach grała”.

Wobec przemagających na sejmie „patriotów” i zmienionej taktyki ambasadora rosyjskiego Stackelberga, który w sytuacji triumfu opozycji opowiadał się za niezaostrzaniem antyrosyjskich nastrojów, Stanisław August, acz z oporami i obawami, pogodził się z opozycją. Powodował nim stosunek do reformy ustroju, na co nadzieje dawało powołanie Deputacji do Formy Rządu (7 września 1789 r.). Od tego momentu, rocznice królewskie, a tym samym imieniny, stawały się okazją dla przedstawicieli izb senatorskiej i poselskiej składania królowi życzeń, ceremonialnego ucałowania dłoni oraz obdarowywania go „wiązaniem” w postaci projektów ustaw. I tak np. 7 maja 1790 r. „wiązanie” dla króla zawierało projekt ustawy o dystrybucie urzędów senatorskich.

Po uchwaleniu Konstytucji 3 maja król znajdował się u szczytu swej popularności i przeżywał piękne chwile. Imieniny królewskie obchodzono w tym roku szczególnie uroczyście. W kościele św. Krzyża przed południem odbyła się gala orderowa, na którą król wyjechał „w świetnej i licznej asystencji. Poprzedzały króla jegomości karetę powozy kosztowne panów senatorów, ministrów i innych obywatelów. Przed samą karetą najjaśniejszego pana na koniach dzielnych i kosztownie ubranych jechali panowie Kicki koniuszy wielki koronny, Aleksandrowicz wojewoda podlaski marszałek dworu króla jegomości, dygnitarze cywilno-wojskowi, generałowie, oficerowie od leyb-gwardii konnej koronnej i dworzanie najjaśniejszego pana, za karetą zaś króla jegomości reyment leyb- gwardii konnej w mundurach galowych czynił paradę. Wszystkie cechy miejskie ze swoimi chorągwiami, zacząwszy od zamku aż do kościoła księży Misjonarzów we dwa rzędy uszykowane stały, lud zaś napełniający ulice miasta, tudzież okna kamienic, kędy król jegomość przejeżdżał odgłos wydawał radosny Vivat król z narodem!” Po zakończeniu ceremonii inwestytury, „powrócił po tym z tąż samą paradą król jegomość z kościoła do zamku, gdzie ministrom zagranicznym dawał audiencją”. Wieczorem całe miasto dekorowały bogate iluminacje, „szczególniej zaś ratusz miasta Starej Warszawy, kosztownie i w architekturę z herbami Korony i W. X. Lit., tudzież z herbami wszystkich województw, króla, marszałków konfederacji Obojga Narodów, z herbami miast niektórych koronnych i litewskich, z stosownymi do tego napisami iluminowany” („Gazeta Warszawska”, nr 38 z 11 V 1791 r.).

Doniosłość Konstytucji 3 maja sprawiła, że posłowie w datowanej na dzień 5 maja 1791 r. Deklaracji Stanów Zgromadzonych zawarli zalecenia dotyczące obchodów kolejnych rocznic jej ustanowienia. Deklaracja postanawiała, aby biskupi „dzień świętego Stanisława biskupa męczennika, patrona Korony Polskiej, […] [uznali] za uroczysty w roku, […] poświęcony Najwyższej Opatrzności”. Uchwalono ponadto „aby na tę pamiątkę kościół ex voto wszystkich Stanów był wystawiony, i Najwyższej Opatrzności poświęcony”. Zatem obchody pierwszej rocznicy wyznaczone zostały pierwotnie na 8 maja 1792 r. i z myślą o tej dacie szykowano się do uroczystości, której kulminacją miało być spełnienie sejmowego votum.

Po rozstrzygnięciu konkursu architektonicznego na projekt Świątyni Opatrzności, którego zwycięzcą został królewski architekt Jakub Kubicki (1758-1833) (jurorem prawdopodobnie był sam Stanisław August), dnia 15 marca 1792 r. posłowie ustalili datę obchodów oraz uroczystego rozpoczęcia budowy na trzeci maja. Postanowili także wystąpić do Stolicy Apostolskiej z prośbą o przeniesienie na ten dzień wspomnienia Św. Stanisława Biskupa – patrona Rzeczypospolitej, króla oraz samej Konstytucji. Papieskie breve sankcjonujące przeniesienie święta nadeszło do Warszawy na początku kwietnia 1792 r. Trzeciomajowe uroczystości zostały szczegółowo zrelacjonowane i opublikowane zarówno w warszawskiej prasie jak i w pamiętnikach. Po zakończeniu trwającej od 9 rano w kościele Św. Krzyża mszy połączonej z uroczystą sesją parlamentu, uformowała się procesja, która przeszła po specjalnie zbudowanym na tę okazję drewnianym pomoście do placu Trzech Złotych Krzyży, następnie aleją Ujazdowską do nowej drogi prowadzącej na miejsce ceremonii. Tutaj „Xiąże Prymas podług Ceremoniału Rzymskiego święcił najprzód sól i wodę, kropił potem miejsce na kamień wyznaczone, błogosławił kamień, kropił wodą, a modlitwę przepisaną gdy czytał dotykając się tegoż kamienia, rzemieślnicy wkładali w ziemię, w którą wprzód medale z napisami wrzucono. Książę prymas podał królowi kielnię do rzucenia wapna, kładły się cegły a senat, ministrowie do roboty przykładali się („Wiadomości Krajowe y Zagraniczne”, nr 2 z 5 V 1792, s. 12-13).. Prowadzonej przez księcia prymasa Michała Poniatowskiego ceremonii przyglądać się mieli zajmujący kolejne stopnie „amfiteatru” posłowie i senatorzy, duchowieństwo oraz damy. Około czwartej godziny, po skończonych uroczystościach król udał się do Łazienek, a pozostali uczestnicy rozeszli się do domów. Wieczorem tego dnia, Stanisław August uświetnił swoją obecnością spektakl Kazimierz Wielki wystawiany w Teatrze Narodowym, a następnie obejrzał okolicznościową iluminację głównych ulic i budowli stolicy.

Rok później sytuacja państwa uległa diametralnej zmianie. Targowicka Generalność Obojga Narodów, która w maju 1792 r. wkroczyła do Rzeczypospolitej z wojskami rosyjskimi, dogorywała. Jej rozpad nastąpił niedługo po tym, jak nowy rosyjski ambasador w Rzeczypospolitej Jakob Johann Sievers i poseł pruski Ludwig Buchholtz wręczyli jej członkom notyfikację rozbioru (18 lutego 1793 r.). Franciszek Ksawery Branicki od dawna przebywał nad Newą, Szczęsny Potocki w marcu wyjechał do Petersburga pod pretekstem obrony zaprzysiężonej przez targowicę „całości granic Rzeczypospolitej”. Hetmanowi Sewerynowi Rzewuskiemu, który wystąpił z protestacją przeciwko podziałowi, imperatorowa zezwoliła złożyć buławę i opuścić Grodno. W kwietniu Stanisław August pod naciskiem ambasadora rosyjskiego udał się do Grodna na sejm rozbiorowy. W tych okolicznościach warszawskie obchody poświęcone uroczystości św. Stanisława ograniczyły się do nabożeństwa celebrowanego przez biskupa chełmskiego i lubelskiego Wojciecha Skarszewskiego, w którym wzięli udział kawalerowie orderu św. Stanisława, obecni wówczas w Warszawie.

Po raz ostatni w dziejach Rzeczypospolitej Obojga Narodów uroczystość patronalna św. Stanisława przypadła w czasie insurekcji. Stanisław August, przez Radę Najwyższą Narodową odsunięty od wszelkiego udziału w aktywnej polityce, przebywał w stolicy w charakterze „zakładnika” władz powstańczych. W roku 1794 r. w Warszawie nie obchodzono rocznicy 3 maja, podobnie było 8 maja. Rada postanowiła wysłać do króla delegatów z życzeniami, na których czele stanął Józef Wybicki. W życzeniach podkreślił, że „dziś” pochodzą one od wolnego już Polaka. Nastroje antykrólewskie dały jednakże znać o sobie jeszcze tego samego dnia, kiedy Stanisław August, jak to czynił codziennie, udał się odkrytym powozem, tym razem na Pragę, gdzie chciał obejrzeć prace przy fortyfikacjach. Ktoś skorzystał z tego, by podburzyć ulicę, rozpuszczając pogłoskę, że król ucieka z Warszawy. Wieść błyskawicznie obiegła miasto i spowodowała sprowadzenie króla na zamek, którego tłumy witały podobno okrzykiem: „Król niech żyje, ale niech nie ucieka!”. W pół godziny po powrocie króla do zamku przybyła do niego delegacja Rady z prośbą, aby zaniechał wyjazdów poza miasto. Król wyjaśniał: „samiście mnie panowie prosili, abym się często pokazywał ludowi i to w rozmaitych częściach miasta. Przez wszystkie te dni objeżdżałem je z tej strony rzeki, dzis chciałem to zrobić po tamtej stronie, ale przyrzekam, że już tam więcej nie pojadę, jeśli to obudza niepokój.” Próby rozproszenia i uspokojenia demonstrujących spełzły jednak na niczym. Tumult zorganizowano, by skierować wzburzenie pospólstwa na uwięzionych targowiczan i uczestników grodzieńskiego sejmu rozbiorowego, których na drugi dzień powieszono na Rynku miasta Starej Warszawy. Wydarzenia z 8 i 9 maja były wielką przegraną Stanisława Augusta w rozgrywce z najbardziej radykalnymi siłami insurekcji. Przyszłość miała pokazać, że nie ostatnią. Ten dramatyczny akcent, współbrzmiący z tragicznym końcem polskiej państwowości w XVIII w. zamyka historię obchodów uroczystości patronalnej św. Stanisława w wolnej (choć wolną de facto – poza 14-to miesięcznym epizodem obowiązywania Konstytucji – w tym okresie nie była) Polsce.