Uwagi o pułkach jazdy

Arsenał Kawaleria Skomentuj

Uwagi o pułkach jazdy

Widzieliśmy pułki kirasjerów francuskich stojące w ogniu jak mur, łamiące czworoboki, biorące baterie, a mieszające się na krzyk kozactwa, i kto doświadczył, niechże utrzymuje, że wielkość i siła fizyczna centaurów jest zaletą jazdy w jej całości.
Każdy wie, jak jest potrzebnym, a ledwie nie koniecznym mieć za linią zacierający oddział odwodowy, choćby mniejszy, ale często nie może dzielić sił swoich, często więc trzy lub więcej razy otrzymuje zwycięstwo i tyleż razy utrzymać go nie może. Zdaje mi się, iż w wielu razach można by temu choć w części zaradzić, zmieniając szyk dotychczas przyjęty w kawalerii. Wykładając myśl moję, będę używał wyrazów oznaczających tak, jak je wojsko polskie w owym czasie używało, a to z wielu przyczyn, z których tym razem żadnej nie powiem.

Pułk jazdy składał się z czterech szwadronów, szwadron z dwóch kompanii, kompania z czterech plutonów. Dwa plutony nazywano dywizją Kompanie 1,3,5, 7 liczyły się od prawego, kompanie 2,4, 6, 8 od lewego, tak też było i w odwodach tychże. U pierwszych na prawym, u drugich na lewym skrzydle stał najwyższy centaur, przez co środek szwadronu był najniższy i jakby najsłabszy, stąd wielkie złe wynika, że w szarży skrzydła wyprzedzają środek, robią linią wklęsłą a tracąc łatwo dyrekcją i zbliżając się ku sobie, wypychają w tył środek. Pomnażają się szeregi i połowę ludzi nie tylko że nie są czynni, ale nie wiedząc, co się przed nimi dzieje, najskorsi są do wstecznego zwrotu konia. Gdyby zaś 4 plutony kompanii składające dywizją środkowego szwadronu były plutonami wyborczymi, od nich rozchodziłaby się spadzistość wzrostu, przez co skrzydła szwadronu byłyby niższe i słabsze, a utrzymanie linii stałoby się pewniejszym.

Jak jazda bojowa dojazdy strażnej, tak chciałbym, aby się miały plu tony wyborcze do drugich plutonów szwadronu. Zawsze powinny byt w całości i nigdy od szwadronu oderwane. One formowałyby jądro (le noyau) szwadronu. Najdzielniejsi centaury powinni by je składne, nu ich skrzydłach miejsce kapitanów, w środku buńczuk szwadronowy Jak tylko tak uformowany szwadron otrzymuje zwycięstwo, wyborcze plutony stają albo zwalniają chód, dając się wyprzedzić skrzydłom i zaś odparte przez nieprzyjacielską nową linię, tęż samą, co spędzona została i sformowała się, albo pod protekcją jakiej baterii lub czworoboków piechoty znajdują w nich punkt oparcia i formacji.

Kawalerzysta powinien być małego, choćby najmniejszego wzrostu, byle był barczysty i zwinny. Rosłych, silnych przeznaczyłbym do artylerii, saperów pontonierów, gdzie często dźwigać trzeba, no, nareszcie do piechoty. Ubranie jego starałbym się jak najwygodniejszym zrobić, czako, czapka albo kask bez kity chwiejące i ważącej w górze; krótki zaś ogon spadający na plecy, jak u hełmów kirasjerskich, jest dobry, bo nie tylko deszczu za kołnierz nie puszcza (co nie jest ani miłym, ani potrzebnym), ale i od cięcia poniekąd chroni. Z tych samych przyczyn, dodawszy jeszcze blask słońca, daszek powinien horyzontalnie od czoła naprzód być wydanym. Płaszcz bez peleryny, bo i dużo miejsca zabiera, i zawadzi zwłaszcza w czasie wiatru. Zamiast butów ciżmy, aby żołnierz łatwo mógł je zdjąć i włożyć, to jest odświeżyć obuwie albo wysuszyć wewnętrznie. Z butem to trudno przychodzi, dlatego nogi odparza ją się, ranią i jątrzą. Staraliśmy się temu zapobiec kładąc szarpie, między palce, ale i to niezupełnie chroniło. Skóra przy rajtuzac h równie jak cholewa strzegłaby od otarcia, ale w słotę każdy spieszy do ognia, a skóra nagle suszona pęka i odpada. Adiutanci księcia neuszatelskiego kładli po wierzch swoich pąsowych rajtuzów gatunek kamaszów tego samego koloru i z takim samym lampasem, wyżej kolan sięgające, na metalowe guziki z boku zapięte. Tego pokrowca wcale znać nie było, a łatwy był każdego czasu do odjęciu i wyczyszczenia. Nie wiem, czy to nie lepsze od skóry.

Broń kawalerzysty: lansa, pałasz i karabinek przy siodle. U lansy grot zamiast kształtu bagneta powinien by być jak nóż obosieczny z wagą w środku, aby zawsze ostrze horyzontalnie utrzymywała. Taką lansą nie tylko pchnięcie, ale i horyzontalne pociągnięcie, i loie nazwę koszenie, było strasznym. Wyciągnąwszy rękę z lansą w prawo od siebie, a zwracając konia w lewo, jakby uchodząc przeciwnika – nie odsłaniam się i siekę ostrzem po chrapach końskich albo po jeźdźcu, co by nawet trudne do odbicia było. Takie lansy należałoby w obozie grotem w ziemię zatykać, aby przypadkiem nie kaleczyły padając. – Pałasz krzywy nie ma, moim zdaniem, żadnej zalety; lepszy zamach – mówią, ale starając się dać mocne cięcie, raz odsłaniam się, po wtóre trudniej w zamierzone miejsce trafiam, po trzecie łatwo pałasz zwija się w płaz, a padłszy na twardy przedmiot czasem pryska, nareszcie nie bardzo wprawny, własnego konia kaleczy.

Jeżeli pałasz lekki, łatwiej nim robić, ale cięcia niewiele znaczące. Pod Tarutyną rozbiliśmy batalion brodatych chłopów. Była słota, ledwie dziesiąty karabin wystrzelił, łatwa więc była sprawa. Biuletyn ogłosiłby zapewne un bataillon taillé en pièce ale mimo szczerej naszej chęci został tylko pokiereszowany. Brody ich wprawdzie zostały skrzepłą krwią polakierowane, ale część ich największa mogłaby do zachodu słońca stać w szeregu, nabijać i strzelać. Przy tym i piechur, choć i rzuci broń krzycząc pardon, nie nadstawia głowy, tak się zgarbi i wywija, że tylko czako i tornister masz przed ostrzem. Chcąc go uczynić niezdatnym do dalszego boju (mettre hors de combat), musisz ciupać nie raz, nie dwa. Prosty pałasz kończaty, jak kirasjerski francuski, jest najlepszą bronią, zwłaszcza jeżeli kawalerzysta ograniczy się na pchnięciach; a gdyby cięcie dać musiał, niechże je nie daje uderzając z zamachem, ale sunąc ostrzem. Pistolet może służyć tylko do alarmowania i lepiej więc, kiedy będzie zastąpiony karabinkiem, który w wielu zdarzeniach może jako broń być bardzo użytecznym, a waga jego będzie mniejsza i pary pistoletów z olstrami. –

Serce prawdziwie wzdryga się roztrząsając ten przedmiot, ale „Prima charitas ab ego” – mawiał ksiądz Ry…

Aleksander Fredro