Zygmunt Rozwadowski Służba weterynaryjna w wojsku polskim w XVIII i pierwszej połowie XIX wieku

Służba weterynaryjna w wojsku polskim w XVIII i pierwszej połowie XIX wieku

slaw Varia 0 Komentarzy

 

Od zarania dziejów zdawano sobie sprawę, że skuteczność kawalerii  zależy przede wszystkim od kondycji i zdrowia rumaków dosiadanych przez żołnierzy.  Liczne bitwy i długotrwałe pochody wymagały od ludzi i koni wielkiego wysiłku, a kondycja zwierząt decydowała często  nie tylko o możliwości przeżycia kawalerzysty, ale niejednokrotnie miała wpływ na przebieg kampanii i przesądzała  o zwycięstwie lub klęsce. 

Znaczenie konia w wojsku przedstawił pięknymi słowy wybitny polski komediopisarz Aleksander Fredro – w młodości żołnierz w armii Księstwa warszawskiego, który w swych pamiętnikach pisał:

„Dla pułkownika jazdy wszystko: stracić człowieka czy konia – strata jak jednego, jak i drugiego uszczupla szeregi. Człowiek z koniem, niby centaur, jest dopiero jednostką kawalerii”

I Rzeczypospolita

Przez całe stulecia opieka nad końmi wojskowymi należała do przypadkowych osób, które częstokroć  posiadały bardzo graniczoną wiedzę specjalistyczną. W średniowieczu funkcje te pełnili giermkowie, w czasach późniejszych natomiast leczeniem rumaków zajmowali się koniuszowie, pocztowi, roztrucharze, dojeżdżacze lub po prostu pacholikowie. Dużą rolę w leczeniu koni odgrywali także kowale.  W chorągwiach rajtarskich, które w Polsce istniały od 1579 roku, przewidywano etattami 8 kowali na około 1200 koni. W chorągwiach autoramentu polskiego etaty takie nie istniały. Jednakże problem dotyczący zdrowia zwierząt dostrzegano, o czym swiadczy chociażby dzieło „O porządku wojennym i pospolitym ruszeniu małym” Maksymiliana Fredry z 1670, w którym przedstawiono zagadnienia dotyczące przeglądów stanu zdrowia oraz leczenia rumaków bojowych.

Pierwsze próby organizacji wojskowej służby weterynaryjnej w Polsce przypadają na początek XVIII wieku. W 1717 roku hetman Adam Mikołaj Sieniawski utworzył w jeździe autoramentu cudzoziemskiego stanowisko konowała, którego zadaniem była opieka nad końmi wojskowymi. Etat konowała wszedł do sztabu pułkowego obok etatu audytora, regimentsfelczera, kapelana i siodlarza. Ponieważ w armii polskiej tego okresu istniało 7 regimentów dragonów w Koronie i 4 regimenty tego rodzaju jazdy na Litwie można przypuszczać, iż w wojsku służyło wówczas 11 konowałów. W tym czasie po raz pierwszy w armii polskiej przewidziano wydatki na leczenie koni. Potrącano mianowicie na ten cel 1 złoty miesięcznie z porcji każdego szeregowego. Wiadomo też, że uposażenie konowała wynosiło 1,5 porcji szeregowego, czyli 37,5 złotego miesięcznie. Niestety nic nie wiemy na temat umundurowania i specjalistycznego wykształcenia tych pierwszych w wojsku polskim osób dbających o zdrowie zwierząt. Najprawdopodobniej nosili oni typowy dla całego pułku uniform, a wiedzę weterynaryjną czerpali głównie z praktyki.

Druga połowa XVIII wieku to czas narodzin nowoczesnej weterynarii. W roku 1762 powstała pierwsza szkoła weterynaryjna w Lyonie, w cztery lata później w Alforcie pod Paryżem, a w latach 70-tych XVIII wieku kolejne placówki w Szwecji, Niemczech, Danii i Austrii. Rozwijała się wówczas również weterynaria wojskowa. Pierwszą na świecie armią, w której wprowadzono stanowisko odpowiednio wykształconego lekarza weterynarii była armia francuska. Stało się to w latach 60-tych XVIII wieku, a już od 1769 roku z każdego pułku kawalerii oddelegowywano osoby leczące konie na przeszkolenie do szkoły weterynaryjnej w Alforcie.

W Polsce etat konowała wprowadzono w tym czasie we wszystkich pułkach jazdy. Szacuje się, że w 1784 roku w armii polskiej służyło 47 konowałów (liczebność koni wojskowych w tym czasie szacuje się na ok. 8000). Ponadto, „Regulamin exercerunku dla Brygad Kawalerii narodowej i Pułków przedniej Straży Wojska” z 6 lutego 1786 roku wprowadzał dodatkowo oprócz stanowiska konowała sztabowego, funkcje konowała szwadronowego, czyli znacznie zwiększał liczbę osób zajmujących się leczeniem zwierząt. Wspomniany regulamin dokładnie określał powinności konowałów.  I tak: „konował sztabowy, który ma razem i kowalstwo umieć” miał być „w profesji swojej najbieglejszym, znać najdokładniej lekarstwa, wszystkie defekty końskie, tak z nauki hippiki,  jako i z praktyki. Instrumenta konowalskie i kowalskie jak najlepsze mieć oraz do leczenia koni jak najchętliwszym i najpilniejszym być powinien”. Jednocześnie konował sztabowy odpowiedzialny był za szkolenie konowałów szwadronowych. W tym samym regulaminie, możemy przeczytać, że konowałowie „dla towarzystwa i szeregowych bez płacy konie kurować powinni, ponieważ są na to kapitulowani; od oficerów zaś, jeśliby onym konie kurowali, o zapłatę upomnieć się mogą”, a konował szwadronowy „konie do służby należące towarzyskie i szwadronowskie kuć powinien bez zapłaty, materiał tylko do kucia i węgle mają być zapłacone, gdyby mu dostarczone nie były. Około wozu szwadronowego reperacja wszelaka do niego należy.” Ponadto w omawianym dokumencie po raz pierwszy wspomniano o sprawdzaniu kwalifikacji konowałów: „Żaden konował do sztabu lub szwadronu nie będzie przyjęty, póki wyraźnych testymoniów i zaświadczeń o swojej mieć nie będzie doskonałości” oraz o konsyliach w trudnych przypadkach: „Gdyby defekt jaki w koniu trudny był do wyleczenia, natenczas wszyscy konowali razem radę złożyć powinni, jakim sposobem konia uleczyć najlepiej i najprędzej można.”

W tym okresie konował sztabowy podlegał bezpośrednio adiutantowi pułku, a szwadronowy dowódcy szwadronu, które to osoby jako jedyne miały prawo ukarać konowała w przypadku jakiegokolwiek wykroczenia: „sztabowy konował zostanie pod komendą adiutanta, szwadronowi zaś konowali do szwadronistów należeć będą… Ukarać sztabowego konowała nikt nie będzie mocen prócz adiutanta, a szwadronowego – szwadronista.” Niestety nie wiemy, gdzie ówczesny konował zdobywał podstawową wiedzę. Możemy się jedynie domyślać, iż była to, podobnie jak w I połowie XVIII wieku wiedza głównie praktyczna. Na ziemiach polskich nie istniała bowiem żadna szkoła weterynaryjna. Co prawda, Jan Emanuel Gilibert – francuski lekarz i przyrodnik oraz pionier nauk weterynaryjnych w Polsce usiłował otworzyć w Grodnie szkołę uczącej „obojej medycyny”, ale swego planu w obliczu słabości chylącej się ku upadkowi Rzeczypospolitej nigdy do końca nie zrealizował. Nie mamy też żadnych wiadomości, czy konował wojskowy w wojsku polskim w II połowie XVIII wieku nosił jakieś oznaki swej funkcji. Zachowały się natomiast dane dotyczące sposobu finansowania leczenia koni wojskowych i uposażenia konowałów. Oto „Ordynans Komisji Wojskowej” z dnia 21 grudnia 1789 r zarządzał w sprawie wydatków na leczenie koni:

„Na lekarstwa końskie quantum przypadające dla szwadronów przy sztabie i w bliskości onego – kwaterującemu konowałowi, na szwadrony  zaś odległe do rąk oficerom komenderującym wypłacić zadysponywuję”.

Jeśli chodzi o wysokość tych kwot to według wymienionego wyżej ordynansu wydawano 15 groszy na kwartał na jednego konia. Taką kwotę odciągano z płacy do kasy oddziału wachmistrzom, furierom, kapralom, trębaczom, szeregowym oraz „towarzyszom przytomnym”. Inaczej traktowano tzw. „towarzyszy sowitych”, którzy płacili 1 złoty na kwartał. Kwoty te gwarantowały w razie takiej potrzeby  darmową usługę konowała. Oficerowie zaś płacili za usługę konowała w przypadku zachorowania konia z własnej kiesy, nie wpłacając wcześniej należności do kasy pułkowej. Uposażenie konowała wojskowego było stosunkowo wysokie, co może świadczyć o tym, iż wiedza i umiejętności osób zajmujących się leczeniem zwierząt były doceniane. W 1784 roku w Brygadach Kawalerii Narodowej oraz w regimentach Gwardii Konnej wynosiło ono 432 złote polskie, a w pułkach Straży Przedniej było nieco niższe i kształtowało się na poziomie  360 zł p. rocznie. Co więcej już w pięć lat później, w roku 1789, wynagrodzenie konowała w brygadach kawalerii narodowej  podwyższono do 602,5 złotego.

W czasie powstania kościuszkowskiego po raz pierwszy w wojsku polskim próbowano wprowadzić stanowisko naczelnego konowała. Oto w skład zorganizowanego 25 kwietnia Komisariatu Wojennego wchodził między innymi Departament Koni i Zaprzęgów, mający na etacie konowała, do obowiązków którego należało wybieranie koni dla wojska, posiadanie ich zapasu i opieka weterynaryjna nad nimi.

Księstwo Warszawskie

Upadek powstania kościuszkowskiego oraz trzeci rozbiór Polski zahamował rozwój polskiej weterynarii wojskowej. W oddziałach kawalerii walczących poza granicami ojczyzny kształtowała się ona według obcych, głównie francuskich wzorów. Należy zaznaczyć, że na przełomie XVIII i XIX armia francuska dysponowała najlepiej zorganizowaną wojskową służbą weterynaryjną. Nadzór na leczeniem koni wojskowych sprawował  główny wojskowy lekarz weterynarii (w wielkiej armii 1812 r. stanowisko to sprawował Jean Baptiste Fontheneau), któremu w pułkach kawalerii i artylerii konnej podlegali artistes veterinaires czyli lekarze weterynarii (1 osoba/pułk) oraz aides veterinaires zwani także marechal expert, czyli pomocnicy weterynaryjni (zwykle 2 osoby/pułk). W tym czasie nastąpiło również rozdzielenie funkcji konowała (lekarza weterynarii) i kowala. Lekarze weterynarii należeli do korpusu oficerskiego i nosili, podobnie jak służby medyczne, różnorodne rodzaje fraków lub surdutów w barwie niebieskiej, granatowej lub charakterystycznej dla pułku z granatowym kołnierzem i mankietami oraz srebrnymi galonami oraz kapelusze stosowane. Niewykluczone, że mogli oni nosić również mundury oficerskie charakterystyczne dla danego pułku. Ponadto przysługiwały im guziki barwy żółtej z napisem „art. veterinaire” i wyobrażeniem konia, owcy i krowy Pomocnicy weterynarii najprawdopodobniej służyli głównie w stopniach podoficerskich (najczęściej w randze wachmistrza lub starszego wachmistrza), a oznaką ich funkcji, podobnie jak w przypadku kowali była podkowa (najczęściej pąsowa) naszyta na prawym lub lewym ramieniu kurtki mundurowej.
Odpowiednimi przepisami regulowane było postępowanie ze zwierzętami chorymi. Zwierzęta, cierpiące na schorzenia, których nie można było szybko wyleczyć zbierano w partie i odsyłano do infirmerii czyli szpitali pułkowych dla koni, które najczęściej lokowano w pobliżu szpitali dla ludzi. Oczywiście taka organizacja miała miejsce w czasach pokoju. Już niedługo miało okazać się, że służby weterynaryjne nie mogą podołać swoim zadaniom w czasie długich, wyniszczających kampanii wojennych. Świadczą o tym  zestawienia statystyczne dotyczące koni w trakcie kampanii 1812 roku. Otóż początkowo w skład wielkiej armii wchodziło 130 000 koni, ale już w ciągu ośmiu dni w wyniku forsownych marszów padło ich 8000. Po miesiącu spośród 22000 kawalerzystów Murata koni dosiadało tylko 14000. W bitwie pod Borodino padło 6000 zwierząt, a w trakcie odwrotu 30000 na odcinku 130 kilometrów, a więc jeden koń co 4 metry. Ostatecznie kampanię rosyjską przetrwało 15000 zwierząt. W świetle tych faktów Napoleon dostrzegł konieczność reorganizacji służb weterynaryjnych, czego wyrazem jest dekret z dnia 15 stycznia 1813 roku, w którym wojskową służbę weterynaryjną upodabniano do służb medycznych wprowadzając stanowiska oficerskie weterynarzy pierwszej i drugiej klasy po wyższych studiach weterynaryjnych oraz pomocników weterynarzy po odpowiednich dwuletnich kursach oraz wprowadzano system stypendiów rządowych dla kandydatów na wojskowych weterynarzy w wypadku, gdyby kandydaci ci zobowiązali się do dziesięcioletniej służby. Niestety w wyniku klęski Napoleona plany te nie zostały wprowadzone w życie i armia francuska borykała się z problemem odpowiedniego przygotowania służb weterynaryjnych do roku 1851, kiedy to wydano zarządzenie mówiące, że tylko absolwenci studiów weterynaryjnych mają prawo do opieki nad wojskowymi końmi.

W armii Księstwa Warszawskiego, mimo, że usiłowano naśladować wzory francuskie, organizacja wojskowej służby weterynaryjnej była nieco inna. Początkowo w wojsku polskim nie przewidywano służb weterynaryjnych, o czym świadczy dekret Komisji Rządzącej z dnia 7 stycznia 1807 roku, jednakże już w marcu tego roku wprowadzono po jednym etacie konowała w każdym pułku jazdy. Ostatecznie, regulaminy wojskowe przewidywały etaty konowałów w każdym pułku jazdy i pomocników konowałów w niektórych jednostkach, a mianowicie 1 pomocnika konowała w Pułku Artylerii Konnej i Batalionie Zaprzęgów oraz dwóch pomocników konowała w batalionie Posiłkowym Artylerii. Z braku uczelni weterynaryjnych na ziemiach polskich kandydaci na stanowisko konowała nie musieli prawdopodobnie kończyć żadnych kursów, ale według zarządzenia Departamentu Medycznego Księstwa Warszawskiego byli zobowiązani do zdania egzaminu „z biegłości w leczeniu” przed lekarzami wojskowymi. Stan liczebny konowałów wojskowych zmieniał się w ciągu istnienia Księstwa Warszawskiego i zależał od liczby pułków jazdy. Otóż w roku 1807 Komisja Rządząca Księstwa Warszawskiego ustanowiła etaty 6 konowałów na cały stan jazdy (1042 głów), w roku 1809 liczba specjalistów wojskowych w zakresie leczenia zwierząt wzrosła do 16 w pułkach jazdy oraz 4 w pułkach kawalerii i zaprzęgów z utworzeniem dodatkowych 4 etatów pomocników konowałów, a w 1812 w szeregach wojska polskiego służyło 26 konowałów i czterech pomocników konowała.

Stopień wojskowy konowała odpowiadał stopniowi starszego sierżanta w batalionie zaprzęgów, starszego wachmistrza w pułkach jazdy lub starszego ogniomistrza w artylerii. W świetle regulaminów z 1807 roku konował wchodził w skład tzw. sztabu niższego i wraz ze sztabs-trębaczem, rusznikarzem, szewcem, krawcem i sztabs-furierem czyli podoficerem prowiantowym podlegał bezpośrednio kwatermistrzowi należącemu do sztabu wyższego. W 1810 roku zmieniono nieco organizację pułków jazdy tworząc jednostopniowy sztab złożony z 23 osób, wśród których znajdował się także konował.

Uposażenie konowała zależało od rodzaju broni i wynosiło rocznie 717 zł 15 gr. w batalionie zaprzęgów i 644 zł 25 gr. w pozostałych oddziałach, zaś pomocnik konowała otrzymywał rocznie 498 zł 25gr. Wynagrodzenie takie można uznać za dość wysokie, jeśli weźmie się pod uwagę, że żołd kanoniera I klasy w artylerii pieszej wynosił 231 zł 5 gr., a podporucznika strzelców konnych, 152 zł. Ponadto konowałowi etatowo przysługiwał, zarówno w czasie wojny jak i pokoju, jeden koń wierzchowy. Wyjątkiem był konował w Batalionie Zaprzęgów, który w czasie wojny miał prawo do dwóch wierzchowców. Służbę weterynaryjną w pułku nadzorował oficer członek rady gospodarczej, który w myśl „Ustanowień i przepisów dla rad gospodarczych pułków jazdy i batalionów artylerii” z dnia 14 stycznia 1808 roku zajmował się „szczegółami lekarstwa końskiego i sprzętów stajennych”. Wydatki na leki i kucie koni pokrywano z kasy pułkowej i przeznaczano na to zryczałtowaną kwotę 15 złotych rocznie na jednego konia. Z tej sumy część przeznaczona była na utrzymanie zaprzęgów. Ponadto, prócz sum przewidzianych budżetem na leczenie zwierząt przeznaczano część kwot uzyskanych ze sprzedaży koni wybrakowanych. Według rozkazu księcia Józefa Poniatowskiego z dnia 6 maja 1808 roku na zakup lekarstw i kucie przeznaczano z wyżej wymienionych kwot po 1 zł. na konia. Podsumowując kwestie finansowe, przykładowo w 5 Pułku Strzelców Konnych na lekarstwa dla koni przysługiwało w roku 1807 roku 3000 zł, a w I i II kwartale 1808 roku po 860 zł.

Zakres obowiązków konowałów w okresie Księstwa Warszawskiego był najprawdopodobniej regulowany przepisami wzorowanymi jeszcze na regulaminach armii polskiej okresu przedrozbiorowego. Oprócz leczenia koni, osoby pełniące funkcje konowałów i kowali uczestniczyły w przeglądach, inspekcjach i zakupie koni dla pułku oraz zajmowały się dostarczaniem paszy oraz brały udział w codziennym dwukrotnym czyszczeniu koni, przy Szczególną uwagę zwracano na dokładne czyszczenie, wyrywanie włosów pod pęcinami i spomiędzy szczęk, wycieranie kurzu z nozdrzy i ropy z oczu oraz umiejętne ścinanie kopyta. Opis takich zabiegów możemy znaleźć w pamiętnikach Franciszka Gajewskiego – oficera piątego pułku strzelców konnych:

„Rano jak trębacz zatrąbił pobudkę trzeba było wstawać i spieszyć wśród zawieruchy śnieżnej, albo grzęznąć w błocie po kostki do stajni pułkowej, ponieważ pułkownik wymagał, ażeby oficer był przytomny przy czyszczeniu koni. Taka zabawka rozpoczynała się o 6 z rana i trwała do 8… potem do stajni, w której się siedziało aż do zmierzchu rewidując przybory, będąc przytomnym powtórnemu czyszczeniu koni i zasypywaniu obroków”.

Organizacja służb weterynaryjnych w oddziałach polskich będących na żołdzie francuskim dokładnie odwzorowywała francuskie wojskowe służby weterynaryjne. Przykładem takiej jednostki jest Pułk Szwoleżerów Gwardii, w którym istniał etat weterynarza (artiste veterinaire) i dwóch pomocników (aide veterinaire). Etaty te były tam obsadzone przez Francuzów, najprawdopodobniej absolwentów szkoły weterynaryjnej w Alforcie lub Lyonie. Najdłużej, bo od 1808 roku, w pułku szwoleżerów służył Nicolas Antoine Ducher, który brał udział w kampanii hiszpańskiej i rosyjskiej, gdzie w czasie odwrotu spod Moskwy miał jakoby „z powodzeniem zamienić skalpel na szablę”, a z okazji abdykacji Napoleona w Fontainebleau jest wymieniony jako oficer. Oprócz Duchera w pułku szwoleżerów służyli także lekarz weterynarii Joseph Chanel (prawdopodobnie od 1812) i pomocnik weterynarza Pierre Joseph Gavariaux (od 1813).

Królestwo Polskie

W wojsku Królestwa Polskiego służba weterynaryjna opierała się o wzorce armii rosyjskiej, w której etaty dla osób zajmujących się leczeniem zwierząt wprowadzono po raz pierwszy w 1812 roku. Funkcje te pełnili w armii rosyjskiej głownie absolwenci Szkoły Weterynaryjnej w Petersburgu. W wojsku polskim tego okresu możemy zauważyć znaczny rozwój omawianych służb. W etatach   przewidziane były trzy kategorie personelu służby weterynaryjnej, a mianowicie konował, pomocnik konowała i uczeń konowała. W każdym pułku jazdy według etatów pokojowych służył jeden konował, czterech jego pomocników i 12 uczniów, w każdej baterii artylerii, pólbaterii rakietników lub batalionie saperów – 1 konował, a w Korpusie Pociągów –  trzech konowałów i aż dwudziestu uczniów konowała. Szkolenie konowałów w pierwszych latach istnienia Królestwa Polskiego odbywało się, podobnie jak w okresach wcześniejszych, w oddziałach. Natomiast później w Szkole Weterynaryjnej w Burakowie, założonej w 1824 i będącej częścią Instytutu Agronomicznego w Marymoncie, a powołanej do życia głównie w celu szkolenia specjalistów na potrzeby wojska. Dowódcy oddziałów wojskowych posyłali do wymienionej wyżej szkoły podoficerów i szeregowych, którzy po dwuletniej nauce uzyskiwali tytuł hipiatrów czyli lekarzy koni. Co ciekawe, egzaminy na wojskowych hipiatrów (osoby uprawnione do leczenia wyłącznie koni) i lekarzy weterynarii (czyli osoby mogące leczyć wszystkie gatunki zwierząt) nie były przeprowadzane przez organy wojskowe, a przez Radę Ogóno – Lekarską Królestwa Polskiego (lekarze weterynarii) lub wojewódzkie komisje egzaminacyjne (hipiatrzy). Według przepisów z dnia 21 czerwca 1817 roku  kandydaci na ówczesnych weterynarzy „… z wiadomości o budowie ciał zwierząt, ich chorobach i sposobach leczenia egzaminowani ściśle być powinni”.
Uposażenie wojskowych konowałów regulowane było przez taryfę żołdu rocznego i wynosiło w kawalerii, artylerii gwardii i konnej 657 zł rocznie, a w artylerii pieszej, jednostkach saperów i korpusie pociągu – 644 zł 25 gr. Uczeń konowała pobierał rocznie 182 zł 15 gr. Wydatki na leki i kucie koni pokrywano z ryczałtu rocznego, a potrzebne sumy dowódcy pułków i oddziałów pobierali co miesiąc z kas okręgowych. W skali całego wojska wydatki na kucie i leczenie koni wynosiły rocznie ok. 164 500 zł, przy całkowitym budżecie armii od ok., 30 do 33 000 złotych. Pewne środki przewidziane były również na transport leków weterynaryjnych. W roku 1822 arsenał składowy w warszawie dysponował 19 kesonami weterynaryjnymi.

Służbę konowała w oddziale i jego obowiązki regulowały między innymi przepisy zawarte w „Urządzeniu o remoncie”. Jednym z podstawowych obowiązków konowała było prowadzenie dokumentacji zdrowotnej koni (czyli tzw. „wywodów słownych”) z dokładnym wyszczególnieniem zwierząt chorych, wyleczonych, padłych lub zastrzelonych w wyniku choroby zaraźliwej. Przepisy te regulowały także organizację szpitali dla zwierząt:

„W miejscu konsystencji sztabu pułku jazdy ustanowiony będzie szpital dla koni, konował nim zawiadować będzie. Konie chore szwadronów będą do niego odsyłane… Żywność koni w szpitalu będzie wzięta na całym ogóle racji furażu rozdanych korpusowi. Każden pułkownik przepisze u siebie szczegóły tej służby; wolno mu użyć do opatrywania tych koni liczbę ludzi, którą za potrzebną uzna.”

Za swoistą ciekawostkę należy uznać fakt, że w przypadku szerzącej się wśród koni choroby zakaźnej, w przypadku padnięcia dużej liczby zwierząt obciążano finansowo pułkownika:

„Przypadek zaraźliwej choroby zasłania pułkownika od odpowiedzialności za zdechłe konie aż do liczby 50. Wszystkie nad tę liczbę zdechłe płacone będą przez pułkownika”.

Sprawą dyskusyjną pozostaje umundurowanie konowałów w wojsku Królestwa Polskiego. W rozkazie Komisji Rządowej Wojny nr 8112/180 z dnia 13 marca 1823 roku są oni wymienieni w punkcie umundurowania i oporządzenia dla żołnierzy „niefrontowych” wraz z felczerem , golarzami, pisarzami i „dozorcami chorych”. Rozkaz ten przewidywał następujące umundurowanie:

„1. Mundur z sukna szaraczkowego na jeden rząd zapinany, z kołnierzem i łapkami u rękawów tego samego koloru, jakie są dla frontowych przepisane. W pułkach ułańskich naramienniki, jakie który pułk ma wyłogi. W pułkach strzelców konnych naramienniki mają być ciemnozielone z wypustką koloru takiego jakie pułk ma wyłogi. Wypustka u munduru ma być na przodzie u kołnierza, w fałdach, na łapkach, u rękawów i jest … w jeździe żółta, … a w artylerii czarna. Guzików na przodzie dziewięć, u rękawów po trzy, u naramienników po jednym, w ogóle dwadzieścia pięć. Lejbik z sukna szaraczkowego w kształcie jak dotąd używany. Rajtuzy z sukna jak mundur. W miejsce lampasów wypustka jedna tego samego koloru co i wypustka munduru. U dołu obłożone na werszek skórą. Strzemiączka rzemienne i przy nich do zapinania po jednym guziku. W korpusie jazdy … dawane będą skórki do rajtuzów. Furażerka z sukna mundurowego z daszkiem skórzanym i zatyłkiem, rzemyk czarny do zapinania na guzik, który ma być mundurowy. Płaszcz ze wszystkim jak jest przepisany dla frontowych. Guziki dla całego umundurowania powinny być … w jeździe białe, w artylerii  żółte i galonki stosownie do koloru guzików. Galony przyszywają się do kołnierzy i rękawów munduru, jak dla podoficerów frontowych i należą się tylko tym indywidium stopień podoficera mającym. W pułkach jazdy dwóch kowali i dwóch konowałów lub ich pomocników, będący na koniach mają mantelzaki. Prócz tego wszyscy … powinni mieć na sobie torby skórzane z rzemieniami podług podanego wydanego już wzoru, a to na lekarstwa i narzędzia chirurgiczne.
2. Przymundur. Jest w całym wojsku taki sam, jak był dotąd używany
3. uzbrojenie. Ci wszyscy, którym przyznane są galonki… nosić powinni pałasze z feldcechami lub temblakami jak przepisane dla frontowych.”

Mimo tak dokładnego opisu pozostają wątpliwości, czy wojskowy konował tego okresu nosił oznaczenia swych funkcji (a jeśli tak, to jakie?) odróżniające go od innych żołnierzy „niefrontowych”.

Podsumowując, należy zaznaczyć, iż w porównaniu z wcześniejszymi okresami,  wojskowa służba weterynaryjna w okresie Królestwa Polskiego była liczniejsza (w przededniu powstania listopadowego w armii służyło 23 konowałów, 36 pomocników konowałów i 118 uczniów konowałów) i znacznie lepiej wyszkolona dzięki szkole Weterynaryjnej. Dalszy rozwój tej służby został zahamowany przez wybuch powstania listopadowego, a jej odrodzenie miało nastąpić dopiero po 1918 roku.

Bardzo interesującym zagadnieniem z punktu widzenia historii weterynarii jest zasób wiedzy weterynaryjnej oraz metody leczenia stosowane przez konowałów wojskowych omawianego okresu, o których dowiadujemy się z ówczesnych dzieł weterynaryjnych. Do najważniejszych z nich należą „Dykcjonarz powszechny medyki, chirurgii i sztuki hodowania bydląt…” z lat 1788-1792 napisany w oparciu o dzieła Claude Bourgelata – założyciela pierwszej szkoły weterynaryjnej w Lyonie, „Apteczka końska…” z 1780 i „Nowa apteczka końska…” z 1797, „Nowy lekarz czyli sposoby leczenia koni, bydła, owiec i innych domowych zwierząt, tudzież karmienia i rozmnażania onych” J Rohwlesa (wydany po raz pierwszy w 1802 roku), czy „Chirurgia weterynaryjna praktyczna” Ostrowskiego z 1845 r.

W dziełach tych opisano kilkadziesiąt chorób koni podzielonych na następujące grupy: choroby wewnętrzne, wśród których najważniejsze wydają się różnego rodzaju kolki, krwawe biegunki, zapalenie krtani i gardła, dychawica, krwawienia z błon śluzowych, choroby chirurgiczne obejmujące między innymi urazy, złamania, ostre zęby, ropnie, nakostniaki, wynicowanie odbytu, rak strzałki, żabieniec (przetoka chrząstki kopytowej) oraz choroby zakaźne i zaraźliwe, gdzie najwięcej miejsca poświęcono zołzom, nosaciźnie, tężcowi i wściekliźnie.

Do zwalczania tych schorzeń wojskowy konował dysponował szeroką gamą środków leczniczych. Do najważniejszych należały substancje pochodzenia roślinnego, takie jak aloes, szałwia, liście bzu łopian majeranek czy dziurawiec. Stosowano także różnorodne substancje pochodzenia zwierzęcego (n. p. sproszkowany róg i „skorupy ostryg”) i substancje mineralne (siarka, rtęć, koperwas) a także używane do leczenia chorób zaraźliwych środki wieloskładnikowe jak n. p. mitrydat, który zawierał około 40 różnorodnych substancji.
Z chirurgicznych narzędzi weterynaryjnych używano brzytwę , puszczało krwi, igły do szycia i zawłok, różnego rodzaju dłutka i trepany, seryngi (duże strzykawki), żegadła kończyste i nożowate, kleszcze kopytowe, patyki do zadawania pigułek, przewiercone rogi do stosowania lewatywy, haki operacyjne i wiele innych. Przy pomocy tych narzędzi wykonywano liczne zabiegi chirurgiczne, z których na pierwsze miejsce wysuwa się znane od średniowiecza puszczanie krwi. Wykonywano także zawłoki czyli nacinania skóry i wprowadzanie pod nią ciał obcych w celu zaostrzenia przewlekłego procesu chorobowego, wycinanie strzałki kopytowej, operacje przepuklin, podwiązywanie uszkodzonych naczyń, a nawet tracheotomię poprzez wycięcie chrząstki tchawicy i wstawienie rurki. Z punktu widzenia współczesnej weterynarii należy stwierdzić, iż dzieła dotyczące leczenia koni wydawane na przełomie XVIII i XIX wieku wskazują na znaczny postęp nauk weterynaryjnych w tym okresie. Objawy chorobowe są opisane rzeczowo, ściśle i trafnie, a autorzy proponują kuracje opierające się na ówczesnym stanie wiedzy, odrzucając czynniki zabobonne i astrologiczne. Mimo to, oprócz racjonalnego stosowania wielu leków (n. p. substancji ziołowych), stosowano wówczas także wiele zabiegów leczniczych, które nie pomagały, a nawet wręcz szkodziły pacjentowi, jak chociażby bardzo popularne wówczas puszczanie krwi i zawłoki. Inne kuracje były z naszego punktu widzenia delikatnie mówiąc dziwne, jak np. lewatywy z baraniej krwi  lub dymu tytoniowego stosowane przy wyciekach z nozdrzy, biegunce i kolce lub nawet budzące grozę. Przykładem tych ostatnich może być kłucie wąsacza stosowane w celu wyleczenia bezwładu krzyża, zapalenia nerek lub pęcherza moczowego. Zabieg ten polegał na przebijaniu ostrym narzędziem skóry na krzyżu i lędźwiach, a następnie na zapaleniu nalanego na ranę spirytusu.

Podsumowując należy stwierdzić, iż służba weterynaryjna w wojsku polskim omawianego okresu była zorganizowana według ówczesnych najlepszych wzorów. Koniom wojskowym starano się zapewnić najlepszą opiekę. Jednakże opieka ta, podobnie jak w innych armiach tego okresu nie była wystarczająca. Brak lub mała liczba odpowiednio wykształconych ludzi, stosunkowo niski stan ówczesnej wiedzy weterynaryjnej oraz niewielka liczba konowałów, szczególnie w okresie przedrozbiorowym i w czasach Księstwa Warszawskiego  powodowały znaczne straty w pogłowiu koni wojskowych, szczególnie w okresie kampanii wojennych.

Literatura

 

  1. Bukhari E., McBride A., Napoleońscy huzarzy. Editions Spotkania, Warszawa, brak roku wydania.
  2. Davis D. Brutus, beasts and empire: veterinary medicine and environmental Policy in frencz North Africa and British India. J. Hist. Geogr. 2008, 34, 242-267.
  3. Gembarzewski B. Wojsko polskie T. I Księstwo Warszawskie. Wyd. Kurpisz, warszawa 2003.
  4. Gonkowski S. Zawłoki jako dawny sposób leczenia zwierząt. Med. Wet. 2004: 60 220-221.
  5. Gonkowski S. Służba weterynaryjna w wojsku Księstwa Warszawskiego – organizacja i metody leczenia zwierząt. W: Felsmann M. Z, Szarek J, Felsmann M. (red.) Dawna medycyna i weterynaria. Wyd. Rekpol, Chełmno 2009, s. 227-237.
  6. Gueriniere de la F.R. Nowa apteczka końska. Zamykająca w sobie: 1-mo. Choroby, którym podlega koń. 2-do. Lekarstwa pewne i tysiącznem doświadczeniem stwierdzone, które do leczenia koni są nieodbici potrzebne. 3-tio Operacye kowalskie….. Księgarnia Michała Gröla, Warszawa 1797
  7. Millak K., Cudzoziemcy w nauce i służbie weterynaryjnej polskiej do roku 1939. Studia i materiały z dziejów nauki polskiej, seria B, z. 9, 1964, s. 103-138.
  8. Morawski R., Wielecki H. Wojsko Księstwa Warszawskiego. Kawaleria. Bellona, Warszawa 1992.
  9. Olszański Z. Zapobieganie chorobom inwentarza. Wskazówki higjeniczno – profilaktyczne. Nakład Geberthnera i Wolffa, Warszawa (brak roku wydania).
  10. Ostrowski E. Chirurgia weterynaryjna praktyczna czyli wykład sposobów wykonywania pospolitszych operacyj na zwierzętach domowych dla użytku lekarzy weterynaryjnych i gospodarzy. Nakładem Franciszka Spiess i Spółki, Warszawa 1845.
  11. Perenc A., Historia lecznictwa zwierząt w Polsce, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Warszawa, Wrocław 1958.
  12. Pietraszkiewicz A. Apteczka końska z pism naydoskonalszych autorów wyięta…..Drukarnia Piotra Dufour, Warszawa 1780.
  13. Polak B. Lance do boju. Szkice historyczne z dziejów jazdy wielkopolskiej X wiek – 1945. KAW, Poznań 1986.
  14. Rohwles J. M. Nowy lekarz czyli sposoby leczenia koni, bydła, owiec i innych domowych zwierząt, tudzież karmienia i rozmnażania onych. Warszawa 1872.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *