Rekonstrukcja w rocznice bitwy o tczew w 1807 roku

Rekonstrukcja w rocznicę bitwy o Tczew w 1807 roku

Krzychu P Batalie i pokazy Skomentuj

 

W dniach od 21-23 lutego w Tczewie miała miejsce inscenizacja bitwy o te miasto które w 1807 roku zostało zdobyte przez nowo sformowane wojsko polskie. Nowo sformowane wojsko polskie pod generałem Dąbrowskim, pokazało iż Polacy potrafią walczyć, mimo złego wyposażenia i nie zawsze kompletnego umundurowania.

W bitwie pod Tczewem, odznaczyło się wielu oficerów którzy osobistym przykładem dodawali wiary w siebie żołnierzom. Wielu dowodzących odniosło tu rany, lecz też za poświęcenie okazane w tej bitwie Napoleon hojnie obdarował medalami Legii świeżych żołnierzy. Wśród rannych był nawet sam generał Dąbrowski, który dodatkowo opłacił zwycięstwo w tej bitwie trwałym kalectwem syna.

Bitwa pod Tczewem weszła dodatkowo do historii oręża Polskiego nie tylko z powodu swoistego chrztu żołnierzy polskich. Lecz także z powodu rabunków i demolki jakie zafundowali miastu żołnierze napoleońscy. Jeszcze długo po zdobyciu Tczewa, wszelcy oficerowie przez miasto przejeżdżający opisywali jakich szkód miasto doznało po zdobyciu go.

Choć w czasie inscenizacji krew się nie leje a zabici nie padają, to rekonstrukcja bitwy pod Tczewem ma także swój dramatyczny i żywy przebieg charakteryzujący zdobywanie miasta.

Bitwa w Tczewie zawsze rozpoczyna się przy starym murze miastowym, który jest jedną z ostatnich pozostałości obwałowań Tczewa. Prusacy zajmują miejsce przy murze i na jego przedpolu, natomiast wojska Księstwa Warszawskiego na obszernym przedpolu. Bitwę jak zwykle rozpoczęli tyralierzy oraz miotająca gromy artyleria. Po kilku minutach, prusacy rzucili w bój nie tylko swych jegrów lecz także oddział liniowy. Tutaj tyralierzy już się wycofali i sformowawszy linię wmaszerowali wraz z pozostałymi wojskami Księstwa Warszawskiego na przedpole. Wojsko Księstwa składało się z trzech sekcji, jedną tworzyła mieszana sekcja 4 i 2 Pułku Piechoty, drugą sekcję którą miałem zaszczyt dowodzić w polu stanowiła Legia Polsko-Włoska z Nysy oraz Kędzierzyna-Koźla, natomiast trzeci oddział stanowiła sekcja 12 Pułku Piechoty. Tak jak wymieniłem te oddziały, stały one w tej kolejności od lewego mieszana sekcja 4 i 2 Pułku, w centrum Legia, na prawym skrzydle 12-stka. Zważywszy że oddział linowy pruski był tylko jeden, a wojsko Księstwa posiadało aż trzy jednostki, w miarę szybko udało się zepchnąć prusaków pod mury Tczewa. Nastąpił moment w którym uskuteczniono dwukrotnie ogień batalionu, choć tu akurat nazwa może nieco na wyrost, bardziej pasował by ogień półtora-plutonu. Efekt był jednakże taki iż dwukrotnie oddano strzał z wszystkich karabinów co wyszło naprawdę dobrze. Po tej wspólnej salwie, wysłano do Prusaków parlamentariuszy w celu wynegocjowania kapitulacji pruskiej załogi. Niestety butność prusaków, objawiła się w całej krasie i do posłów pokoju nie wysłano nawet żołnierza, tylko jakiegoś cywila. Po takim potraktowaniu sprawy, Wojsko Księstwa Warszawskiego użyło dużo cięższego argumentu by zmusić pruską załogę do uległości. Przed front wojsk podciągnięto artylerię. Salwy artylerii zmusiły prusaków do wycofania się z przedpola bezpośrednio pod mury Tczewa. Piechota polska wykorzystała ten fakt i ruszyła za prusakami spychając ich do miasta. Powoli, acz stanowczo, metr po metrze, salwa po salwie karabinowej, prusacy oddawali pole. Wśród wszędobylskiego huku karabinów, włączających się alarmów samochodów i alarmów w sklepach, oddziały Polskie wąskimi uliczkami zagnały prusaków na Tczewski rynek. Tam Prusacy próbowali zorganizować obronę, lecz jeden z oddziałów Księstwa boczną uliczką wyszedł na tyły pruskie, my zaś atakując ich od frontu uniemożliwiliśmy im skuteczną obronę. Rynek był już w rękach polaków. Żołnierze Polscy powstrzymani przez swych dowódców na chwilę by wyrównać szeregi i nabić karabiny na rynku, dali moment wytchnienia żołnierzom pruskim. Ci jeszcze w ciasnej uliczce prowadzącej w stronę kościoła, na moment sformowali się i oddali kilka strzałów, lecz po nabiciu karabinów mieszana sekcja 4 i 2 pułku piechoty po oddaniu strzału poszła na bagnety. Prusacy nie wytrzymali i w popłochu uciekli w rejon kościoła. Kościół był otoczony ceglanym murem, za którym prusacy zorganizowali swój ostatni punkt oporu. Na plac kościelny prowadziły od rynku dwie uliczki. A w murze znajdowały się dwie bramy z żelaznymi kratami. Ja wraz z Legionistami uderzyłem uliczką którą już oczyścili przed chwilą żołnierze mieszanej sekcji 4 i 2 pułku. Pod murem już zastałem rozsypanych żołnierzy wspomnianej mieszanej sekcji. Sekcja 12 pułku natomiast atakowała drugą bramę. Dzięki temu że podzieliliśmy nasze siły i atakowaliśmy z różnych stron. Prusacy nie byli w stanie skoncentrować przeciw nam swoich sił. Po ustawieniu Legionistów frontem w stronę bramy, oddaliśmy dwie salwy. Następnie rzuciłem się w stronę bramy krzycząc – za mną!!! I tu moje zdziwienie było nie małe. Na bramie była kłódka i łańcuch. Założyli ją prawdopodobnie prusacy. Lecz nie tracąc zimnej krwi, wraz z pierwszymi którzy doskoczyli do mnie kolegami z Legii czyli Saperem Dave-em, Szymonem oraz Piotrkiem , targaliśmy bramę. Raz do tyłu, do przodu a to znów do tyłu i w końcu do przodu. Łańcuch nie wytrzymał i pękł. Wbiegliśmy na plac kościoła, rozpoczęła się walka wręcz. W końcu spychani także od drugiej bramy prusacy przez oddział 12-stego Pułku, przyparci do murów kościoła skapitulowali. Dowódcy pruscy na znak poddania oddali swe szpady Dowódcy Legii. Zwycięstwo tego dnia należało do dzielnie walczących żołnierzy polskich.

W inscenizacji bitwy pod Tczewem wzięły oddziały, 2 Pułku Piechoty, 4 Pułku Piechoty, 12 Pułku Piechoty, Legii Polsko-Włoskiej Z Nysy i Kędzierzyna-Koźla, Artylerii z Jonkowa. Po stronie pruskiej zaś walczyli: 52 regiment z Gdańska, 47 regiment z Kłodzka, Jegrzy von Sell z Kłodzka, Artyleria pruska z Nysy, Wileński Pułk Muszkieterski z Lidzbarka Warmińskiego.