Jan chelminski rekonstrukcja kawalerii okresu wojen napoleonskich czesc ii kawaleria ksiestwa warszawskiego strzelcy konni

Rekonstrukcja kawalerii okresu wojen napoleońskich. Część II: kawaleria Księstwa Warszawskiego. Strzelcy konni

Koroniarz 4 PSK XW Leave a Comment

Jan Chełmiński

4 pułk strzelców konnych Księstwa Warszawskiego

Jeden z najsławniejszych naszych pamiętnikarzy okresu wojen napoleońskich, imć Aleksander Fredro, w pisanym po latach „Trzy po trzy. Pamiętniki z epoki napoleońskiej” pisał: „(…) byłem jeszcze dziecięciem, kiedy do mojej ciotki Ruckiej, mieszkającej w Mały, przyjechał pan Bogusz, gwardzista galicyjski, będący na urlopie w sąsiedztwie. Przyjechał konno w stosowanym kapeluszu z kitką i w kolistym płaszczu. Od tego czasu kapelusz z kitką i płaszcz kolisty uczepiły się mojej głowy i stały się celem gorących życzeń. Po wszystkich kopertach i na każdym świstku rysowałem siebie jako wojskowego, ale czy to atakującego, czy triumfującego – zawsze z kitką, zawsze w płaszczu. Z dzieciństwa więc uniosłem miłość do kolistego płaszcza i zachowałem ją po części i w późniejszym wieku. Zbliżyłem się (…)  do ideału mego, wstępując do 5-go pułku Strzelców konnych (…). Na wiosnę 1812 r. los wysunął mnie naprzód. Miałem lat ośmnaście. Zostałem kapitanem adiutantem majorem w 5-tym pułku strzelców konnych. Nie dość więc, że awansowałem, nie dość, że mnie zdolnym uznano pełnić obowiązki adiutanta pułkowego, co większej czynności i większej znajomości służby wymagało niż dowództwo kompanii, ale jeszcze do tego awansowałem z nowego do starego pułku.”

1pulk strzelcow konnych xw

Najwyraźniej coś musi być na rzeczy, skoro pierwszą rekonstruowaną jednostką epoki wojen napoleońskich był

Pułk 1-szy Strzelców Konnych I Legii Księstwa Warszawskiego

wywodzący się z konnych oddziałów powstańców województwa łęczyckiego, mazowieckiego i rawskiego tworzących w 1806 pułk kawalerii narodowej płk. Jana Michała Dąbrowskiego. Był jedną z nielicznych polskich jednostek uczestniczących w krwawej bitwie pod Pułtuskiem 25 grudnia 1806 r. (inną była Gwardia Honorowa Warszawska, która stanowiła zalążek przyszłego pułku szwoleżerów gwardii). W 1807 brał udział w działaniach na Pomorzu, w tym pod Tczewem i pod Gdańskiem. Podczas kampanii 1809 roku pułk bił się pod Raszynem, Radzyminem, Górą, Rożkami, Sandomierzem i Wrzawami. Uczestniczył w kampanii 1812 pod Grodnem i Romanowem. Zwłaszcza ta ostatnia bitwa zapisała się krwawo w historii jednostki, o czym przeplatając we właściwy sobie sposób historie wspominał Fredro:

„W odwrocie armii maruderzy, to jest żołnierze, którzy oddalają się bez pozwolenia, wpadają po największej części w ręce nieprzyjaciela. W Starej Gwardii maruda była karana przewróceniem munduru do góry podszewką. Przy końcu, gdy już wszystko rozprzęgać się zaczęło, widziałem ariergardę pułkową, jak strzelała do oddalających się grenadierów. Dla Francuza Kozak jest najnieznośniejszy. Francuz mówi do Kozaka: „Daj mi zgotować moją zupę, bo bez zupy obejść się nie mogę, a potem bić się z tobą będę, póki zechcesz”. Kozak zaś odpowiada: „Bić się nie lubię i nie będę, ale nie dam ci ani jeść, ani spać, póty, póki strudzonego nie schwycę bez niebezpieczeństwa”. Francuz lekkomyślny, Kozak roztropny. Francuz nie dba i o życie, jeżeli je ciągłą strażą i ciągłym postem chronić trzeba. Kozak i trzy dni jeść nie będzie. Byle miał kawał chleba, nie stoi o gotowaną strawę, wszystko zniesie, byle niebezpieczeństwa uniknąć. Francuz porzuca swoją kolumnę, idzie sam nie wie gdzie, ni którędy powróci. Kozak ma niepojęty talent orientowania się; nigdy nie zapuści się tam, skąd cofnąć się nie można. Uchodzącego trudno dogonić, bo pierwej wyrachował, jak dalece zbliżyć się można. Nie przetniesz mu drogi, nie wpędzisz na bagna, bo choćby pierwszy raz był w jakim kraju, zgaduje ledwie nie psim instynktem ścieżki i przesmyki, których trzymać się należy. Śpiącego nikt nie zeszedł. Czujny jak żuraw. Nie ma on szlachetnej odwagi, nie ma wstydu tchórzostwa. Nie uderzy na nieprzyjaciela, jak tylko trzech na jednego. Na lufkę nie natrze za nic w świecie. Za pierwszym armaty wystrzałem niknie jak kamfora. Kozacy są niestrudzeni – na lekkich, wytrwałych, mało paszy i spoczynku potrzebujących koniach przenoszą się z wielką szybkością z miejsca na miejsce, aby się skupić i uderzyć niespodzianie na nieprzyjaciela, a zawsze w przeważającej liczbie. Pod Mirem 1812 r. sześć pułków ułanów, 6 000 koni, jak las proporców, zostało rozbitych przez Kozaków. Rożniecki chciał zrobić jakąś demonstrację większych sił, rozciągnął linią, a Kozacy wpadli z wszystkich stron, złamali, zwinęli w kłąb cały szyk przemądry, ścigali i brali, co chcieli. Generał Dwernicki powiadał mi, że raz na manewrach pod Warszawą Wielki Książę mówił do niego: „Żeby był Rożniecki tak manewrował pod Mirem, nie byłby, dureń, wziął w skórę”. Ledwie odjechał, przypada Rożniecki i pyta, co mówił Wielki Książę? Dwernicki powtórzył z opuszczeniem, rozumie się, epitetu. A na to Rożniecki: „Ten dureń rozumie, że w batalii to jak na manewrach”.– I ten miał rację, i tamten także. Pod Romanowem 1-szy pułk Strzelców konnych Przebendowskiego, jeden z najtęższych, obskoczony przez przemagającą liczbę Kozaków, stracił połowę ludzi. Nieszczęsny to był wstęp kampanii.”.

W lutym 1813, Pułk 1-szy Strzelców Konnych I Legii Księstwa Warszawskiego wszedł w skład Dywizji Kawalerii Antoniego Pawła Sułkowskiego i bił się pod Kirschenstein, Seidenberg, Haesslich, Altenberg, Penig i Wachau. To właśnie ta ostatnia kampania dała impuls powstania przy Towarzystwie Ślężańskim najstarszej polskiej grupie odtwarzającej wojsko okresu wojen napoleońskich. Jednym z założycieli grupy i jej długoletnim komendantem jest p. Krzysztof Franaszczuk. Inną choć nie jedyną znaną w środowisku miłośników historii żywej jest p. Bogdan Apathy, wcielający się niekiedy w postać ks. Józefa Poniatowskiego. Mimo, że nie jest to grupa czysto kawaleryjska, a w znacznym stopniu raczej grupująca miłośników historii, to może poszczycić się licznymi osiągnięciami, w tym organizacją zjazdów historycznych oddziałów wojskowych w Sobótce, odremontowaniem pomnika Powstania Pruskiego 1813 roku na Wzgórzach Oleszeńskich, odtworzeniem i odsłonięciem tablicy upamiętniającej pobyt w Sobótce Teodora Körnera, poety i żołnierza Lützower Freikorps 1813 roku, inicjatywą owocującą nadaniem przez władze Lipska nazwy placu, na którym stoi pomnik księcia Józefa Poniatowskiego – „Poniatowski Platz”; oraz odsłonięciem na elewacji Muzeum Historycznego Torchaus Döllitz pod Lipskiem dwujęzycznej tablicy upamiętniającej walkę 8 tysięcy żołnierzy polskich pod wodzą księcia Józefa Poniatowskiego w „Bitwie Narodów”.[1] Grupa regularnie bierze udział w rekonstrukcjach krajowych i zagranicznych, w tym nad Kaczawą, w Warmątowicach, „Bitwie Narodów” pod Lipskiem, w Gdańsku, Krakowie, Ciechanowie, pod Jeną, Denewitz, Gross Goerschen, oraz Markersdorf.

Grupą o dużym dorobku kawaleryjskim jest natomiast Konna Grupa Rekonstrukcji Historycznych „Kresy” powstała w ramach szeroko pojętego ruchu rekonstrukcyjnego wywodzącego się z obszaru zainteresowań historii kawalerii II Rzeczypospolitej Polskiej, występująca w barwach przedwojennego 10 Pułku Ułanów Litewskich, na podstawie odpowiedniego porozumienia z Podlaskim Oddziałem Straży Granicznej w Białymstoku zobowiązana utrzymująca w swoich szeregach sekcję kawalerii Korpusu Ochrony Pogranicza z okresu międzywojennego. Realizując dalsze bloki tematyczne z zakresu rekonstrukcji jazdy polskiej grupa ta odtwarza

 

1Pułk Strzelców Konnych XW

Pułk 4ty Strzelców Konnych Xięstwa Warszawskiego

i w tym zakresie współpracuje z Arsenał – stowarzyszenie regimentów i pułków polskich 1717-1831.

Historyczny Pułk 4ty Strzelców Konnych Xięstwa Warszawskiego sformowany został w 1806 roku, a wywodził się z 2 regimentu kawalerii regularnej płk Pawła Biernackiego utworzonego z poboru dymowego i resztek pospolitego ruszenia departamentu kaliskiego, wspartego częścią oddziału pospolitego ruszenia województwa krakowskiego płk Wojciecha Męcińskiego. Jego dowódcami byli kolejno: płk Wojciech Męciński (11 czerwca 1807), płk Tadeusz Tyszkiewicz, płk Walenty Kwaśniewski (14 grudnia 1808) oraz płk Stanisław Dulfus (20 marca 1810).

Całość wiosną 1807 roku, pod wodzą tego ostatniego w sile 400 ochotników i pospolitaków została włączona w skład Legii Kaliskiej gen. Józefa Zajączka. Na tle dziewięciotysięcznego korpusu prezentowali się całkiem nieźle. Dobrze umundurowani i wyposażeni, poddani twardej dyscyplinie płk Męcińskiego, który nie patrząc na „stan rycerski” uzbroił wszystkich, zarówno towarzyszy i pocztowych w lance i pruskie karabinki, znajdowali uznanie w oczach wyższych dowódców. Oddział ten 4 czerwca 1807 roku rozkazem dyrektora wojny księcia Józefa Poniatowskiego został przemianowany na 4 pułk strzelców konnych, jako nowy typ lekkiej jazdy według wzorca francuskiego i z francuska zwanych szaserami. We wrześniu był skoszarowany w Warcie, a następnie w Sulmierzycach, Miechowie, Odolanowie, Świcy, Bledzianowie i Chynowie. W listopadzie tego roku liczył ogółem 986 ludzi i 862 konie na 1047 ludzi przewidzianych etatem. Razem z 3 pułkiem ułanów stanowił brygadę kawalerii II dywizji gen. Zajączka. W polu pułk wystąpił czynnie dopiero w ostatnich dniach wojny 1807 roku, jednak nagrodzono go za kampanię aż dziesięcioma Krzyżami Virtuti Militari, czterema złotymi i sześcioma srebrnymi.

Pod względem umundurowania strzelcy konni upodobnili się do swoich francuskich odpowiedników. Nie mając narodowych tradycji ubioru tej formacji nosili zielone kurtki z jednym rzędem guzików i zielone rajtuzy (wąskie spodnie). 4 pułk różnił się od innych karmazynową barwą kołnierzy, wyłogów, mankietów i lampasów na rajtuzach. W styczniu 1809 roku miał na wyposażeniu 694 szable, 1067 pistoletów i 536 karabinków. Uważano, że „ogień konnicy z wyjątkiem pogoni robi więcej strachu niż szkody”. W kwietniu tegoż roku Wódz Naczelny zezwolił strzelcom zaopatrzyć się również w drewniane lance.

Jeszcze przed wybuchem wojny polsko-austryjackiej 21 lutego 1809 roku 4 pułk strzelców przeszedł na żołd francuski w celu tłumienia partyzantów pruskich majora Schilla na Pomorzu Szwedzkim (Zachodnim), Śląsku i w północnych Niemczech. W sierpniu walczył na terenie Królestwa Wesfalii i stacjonował w Magdeburgu. 1 września 1809 r. zameldował się pod komendę gubernatora Drezna, gen. dyw. Claude Carra de Saint-Cyr. Jak donosił wówczas korespondent „Gazety Warszawskiej” z Drezna: „w imieniu całego pułku udaję się do W. Pana, abyś w Gazecie swojej doniósł o obrotach naszego pułku pod dowództwem pułkownika Kwaśniewskiego. Przez miesięcy sześć odbyliśmy trudne marsze po Pomeranii szwedzkiej i krajach północnych Niemiec, a po zniesieniu bandy Schilla w Stralsundzie nad morzem północnem (?), resztę buntowników zbieraliśmy i ks. Brunświka ścigaliśmy po Królestwie Westfalskiem. To wszystko sprawiło rozgłoszenie, że nasz pułk wiele ucierpiał, że oficerowie i żołnierze w potyczkach wyginęli, których stratę rodzice, żony, familie i przyjaciele przez wrodzoną czułość pewnie opłakują; z tem wszystkiem przeznaczenie zostawiło nas jeszcze przy życiu. Przybyliśmy do Drezna i stanęliśmy w okolicach w komendzie generała francuskiego Carra St. Cyr, w gotowości do wyciągnienia na linię wielkiego wojska. Kilku tylko w utarczce pod Stralsundem z poniesionych ran umarło…”. Mimo to stan pułku zmniejszył się znacznie. W kwietniu 1810 roku sprowadzono pułk z powrotem i rozlokowano w Kościanie, Śmiglu i Kargowie, wzdłuż granicy południowo-zachodniej księstwa. W końcu 1810 roku pułk liczył 793 ludzi i 766 koni.

W latach „zbrojnego pokoju” 1810-1812 zwiększono stany etatowe pułków kawalerii z trzech na czteroszwadronowe, po dwie kompanie w szwadronie, liczące po trzy plutony o łącznej liczbie 100 strzelców. Mimo to 4 pułk strzelców konnych 25 czerwca 1812 roku liczył zaledwie 786 ludzi i 811 koni.

W marszu na Moskwę w 1812 roku od bitwy pod Smoleńskiem 17 sierpnia, pułk pod płk Stanisławem Dulfusem szedł w straży przedniej V korpusu Wielkiej Armii księcia Józefa Poniatowskiego. W bitwie pod Możajskiem (Borodino, a la Moscova) 5 i 7 września większej roli nie odegrał. Następnie podzielił los całej kawalerii korpusu. Wyniszczenie koni wskutek ciągłych marszów, użytkowanie ponad wszelki ich wysiłek oraz taktyka wojny podjazdowej stosowana przez kozaków spowodowały, że pułk po bitwach pod Czerykowem (29 września), Medyniem (24 października) i Wiaźmą (3 listopada), stopniał do rozmiarów szwadronu. Będąc cały czas w odwrocie, zimą 1813 roku ponownie znalazł się w granicach Księstwa Warszawskiego. 18 kwietnia rozkazem Napoleona z ostatecznych rezerw polskich została utworzona nowa dywizja gen. Jana Henryka Dąbrowskiego, z przewidzianą kawalerią w składzie dwóch pułków ułanów o numerach 2 i 4, razem ponad 2000 ludzi i 1500 koni. W dywizji tej znalazł się 4 pułk strzelców konnych przemianowany na 4 pułk ułanów, z którego to historią należy wiązać dalszy los niedobitków zasłużonego polskiego pułku szaserów.

Prowadzone przez pp. Zenona Zarzyckiego, Roberta Zysk i Daniela Malickiego stowarzyszenie Konna Grupa Rekonstrukcji Historycznych „Kresy”, w barwach Pułku 4tego Strzelców Konnych Xięstwa Warszawskiego uczestniczyła w szeregu przedsięwzięć krajowych, w tym w rekonstrukcji bitwy pod Raszynem w jej dwusetną rocznicę, czy też w organizowanym cyklicznie przez Muzeum Romantyzmu w Opinogórze wraz z miastem Ciechanów „Powrocie szwoleżerów”.

Ponieważ „nie masz pana nad ułana, a nad lancę broni”, rekonstruowanym współcześnie w kraju i zagranicą ułanom okresu wojen napoleońskich poświęcona będzie część trzecia artykułu, pt. „Kawaleria Księstwa Warszawskiego. Ułani.”

Marcin Piontek i Robert Zysk

 


[1] „Pułk 1-szy Strzelców Konnych I Legii Księstwa Warszawskiego”

Niniejszy tekst opublikowany był w „Szabla i Koń”  pod tytułem „W służbie Napoleona. Rekonstrukcja kawalerii okresu wojen napoleońskich. Część II:  kawaleria Księstwa Warszawskiego. Strzelcy konni.”