Przed swietami wielkanocy w 1794 r

Przed świętami Wielkanocy w 1794 r.

gbrPMZ Batalie i pokazy Skomentuj

Przed świętami Wielkanocy w 1794 r.

W Warszawie rozeszły się pogłoski o projekcie ambasadora carskiego Igelstroma, który jakoby chciał spacyfikować Warszawę 19 kwietnia 1794r. w Wielką Sobotę, wykorzystując odprawianą we wszystkich kościołach o jednej godzinie rezurekcję. Mówiono, że Rosjanie będą chcieli otoczyć kościoły wojskiem i armatami, aresztować wszystkich podejrzanych, a następnie wymordować ich. Oddziały polskie stojące w koszarach miały zostać także otoczone i rozbrojone.

W związku z tym w. Niedzielę Palmową 13 kwietnia w domu Kilińskiego zebrało się 100 spiskowców i podjęto decyzję o i wcześniejszym rozpoczęciu powstania. Spiskowcy (chcieli aby dowództwo objął płk. Filip Hauman, ten jednak odmówił. Tak więc powstanie miało rozpocząć się bez wodza bo innych kandydatów nie było (pozostali wyżsi oficerowie byli nastawieni negatywnie do insurekcji lub byli skompromitowani współpracą z Targowicą). Oddziały do boju mieli prowadzić młodzi oficerowie należący do spisku. Żołnierzom szczupłego garnizonu polskiego liczącego w sumie 3500 żołnierzy miał pomagać lud Warszawy.
Powstanie rozpoczął przed terminem 17 kwietnia już o 3:30 stacjonujący w koszarach na terenie obecnej cytadeli Regiment Gwardii Pieszej Koronnej. Powoli do walki z liczącym 7500 żołnierzy garnizonem rosyjskim włączały się kolejne oddziały polskie.. Oddziały rosyjskie rozstawione były wokół ambasady mieszczącej się na Miodowej w pałacu Załuskich, a także w różnych częściach miasta. Od początku Rosjanie „znaleźli” „się w trudnej sytuacji. Pododdziały – w większości stały w zwartych kolumnach na ulicach. Ostrzeliwane z armat i ogniem karabinowym z okien domów i pałaców ponosiły Dotkliwe straty. W szeregi więc, wkradało się rozprężenie. Zmęczeni i głodni opuszczali oddziały plądrując i rabując okoliczne domy. Miasto „dookoła było obce i wrogo nastawione – wyłapywano maruderów, rzadko któremu darując życie.
Król i jego otoczenie przyjęło postawę wyczekującą, gdyż po odejściu ułanów królewskich nie miał żadnej siły argumentu w ręku,a dodatkowo obawiał się gniewu ludu Warszawy za przystąpienie do Targowicy.
Najcięższe walki trwały na Miodowej, na Krakowskim Przedmieściu pod kościołem Św. Krzyża, na Królewskiej, na obecnym Placu Krasińskich i Lesznie.
Gdy sytuacja na ulicach wyjaśniła się i szala zwycięstwa zaczęła przechylać się na stronę polską, Król i jego otoczenie (z wyjątkiem zgromadzonych na zamku targowiczan) a także wyżsi dowódcy wojskowi opowiedzieli się po stronie Insurekcji przejmując władzę. Drugiego dnia powstania przystąpiono do systematycznego zdobywania pozycji carskich.
Rosjanie nadal bronili się w pałacach: Załuskich, Rzeczypospoljitej, Borcha, Tepera, w Domu Gdańskim, Klasztorze Kapucynów i w kamienicach przy Długiej. Ambasador, gdy stało się jasne, że żaden z jego oddziałów nie przebije się z odsieczą, zdecydował się na wycofanie z Warszawy. Pozostawił w zajmowanych budynkach około 500 żołnierzy, a resztę wycofał. W kolumnie liczącej ponad 700 żołnierzy, po kilku godzinnym przebijaniu się wyszedł z Warszawy przez rogatki Marymonckie. Stracono kilkudziesięciu zabitych i wielu rannych, a także dwie armaty wyprowadzone z Miodowej. Walki w mieście trwały nadal. Powstańcy nie zauważyli ucieczki carskiego ambasadora. W ciężkich walkach zdobywano poszczególne punkty oporu. Lud Warszawy walczył dzielnie, ale jak to często bywa, sam również oddawał się rabunkom. Tak np. stało się ze zdobytym klasztorem Kapucynów. Rabusie obrabowali nawet cele zakonników i pootwierali trumny w piwnicach. Pałac Załuskich padł o godz. 17 i także został zrabowany. Z płonącego gmachu uratowano archiwum ambasady, a z piwnic wypuszczono więźniów politycznych: Sierpińskiego, Węgierskiego i St. Potockiego. Sporadyczne walki trwały jeszcze 19 kwietnia. Powstańcy przeszukiwali miasto wyłapując łączników kursujących między wrogimi oddziałami, a także maruderów, często przy tej okazji dochodziło do nadużyć i gwałtów na pomówionych o sprzyjanie Rosjanom. W ciągu dwóch dni rosyjski garnizon stracił ze stanu 7500 żołnierzy aż 4400 zabitych, rannych i zaginionych oraz 28 armat, 2143 karabiny, 507 pistoletów i 3005 pałaszy, a także kasy wojskowe i liczne magazyny. Sukces powstańców był imponujący, niestety okupiony dużymi stratami. Ocenia się, że zginęło i zmarło z ran około 700 osób, a 1400 było rannych.

Piotr M. Zalewski