4.2 Wojsko

Odtwórstwo historyczne czasów saskich

Arsenał Historia 0 Komentarzy

Tomasz Karpiński

Odtwórstwo historyczne czasów saskich – wstęp

Zamiast wstępu

Kilkukrotnie zostałem już poproszony przez znanego i cenionego kolegę o napisanie artykułu poświęconego wybranemu elementowi odtwórstwa historycznego z czasów saskich armii koronnej. Schlebiająca autorowi tegoż tekstu, propozycja, czekała aż temat dostateczne „dojrzeje”. Za słuszne uważam, (choćby po to, aby uniknąć chaosu terminologicznego, tudzież przybliżyć czynniki determinujące, opisywanie niektórych problemów) – tytułem wstępu przybliżyć pokrótce problematykę i temat, którym się zajmuję, a także środowisko odtwórców skupione wokół niesławnego okresu saskiego.

Kilka słów o terminologii

Jak słusznie zauważył M. Bogacki[1], w Polsce nastąpiło pewnie przemieszanie i dwoistość terminologiczna, która doprowadziła, do rozmycia znaczeniowego funkcjonujących w powszechnym obiegu terminów takich jak: rekonstrukcja historyczna, czy odtwórstwo historyczne. Przedmiotem niniejszego tekstu nie są rozważania teoretyczne na powyższy temat, czy wypracowanie jednolitego stanowiska, jednak w celach porządkowych wskayane jest na wstępie określić znaczenia kilku definicji, którymi będziemy się posługiwać.

Otóż odtwórstwo historyczne będzie dla nas procesem zmierzającym do jak najwierniejszego przedstawiania przedmiotu odtwórstwa, a więc obejmującą na pierwszym miejscu „kulturę materialną”, ale także sferę duchową w tym zachowania, język, funkcjonowanie osób (żołnierz) czy społeczności (formacji, oddziałów), ale także stan umysłowość i poziom postępu technicznego. Chodzi więc o całokształt czynności podejmowanych w celu ukazania przeszłości w sposób namacalny.

Rekonstrukcją historyczną będzie natomiast próba osiągnięcia przedmiotu odtwórstwa za pomocą takich środków technicznych, aby jak najwierniej oddać nie tylko przedmiot, ale również i proces będący podmiotem historycznym.

Podmiotem historycznym może być zatem uczesanie, but, torba, ładownica, pas. Rekonstrukcja będzie związana w największym stopniu z kulturą materialną, i będzie miała ścisły związek z próbą ożywienia tego co jest dla nas już nieuchwytne i pozbawione bezpośredniego odniesienia w zachowanych oryginałach.

Posiadając oryginał przedmiotu możemy go skopiować i wówczas przedmiot taki staje się elementem odtwórstwa, nie będzie jednak rekonstrukcją historyczną jako taką. W przypadku rekonstrukcji nie posiadamy bowiem oryginału, który staramy się „zrekonstruować” na bazie posiadanych źródeł, opisów, porównań, czy zapożyczeń. O metodach rekonstrukcji powiemy sobie nieco później.

Poruszamy więc przy tej okazji wiele aspektów. Systematyzując to co do tej pory powiedziano możemy podzielić nasze terminy na następujące zbiory:

  1. a) odtwórstwo historyczne, na które składa się:

– strona materialna,
– strona niematerialna.
Stronę materialną tworzą:
– przedmioty oryginalne,
– rekonstrukcje historyczne.
Stronę niematerialną stanowią m.in.
– zachowania (np. sposób postępowania określony w regulaminach, szyk bojowy, ect.)
–  język, ect.
Oczywiście podział ten ma charakter roboczy, a pełne jego usystematyzowanie wymaga oddzielnych badań i studiów[2].

Cele i metody

Gdybyśmy uznali odtwórstwo historyczne za naukę pomocnicza historii, moglibyśmy podać jako jej najważniejszy cel: przybliżenie lub zweryfikowanie panujących poglądów i tez w piśmiennictwie historycznym.

Jako nauka pomocnicza historii, odtwórstwo posiadałoby własne lub zapożyczone metody badawczych za pomocą których, staramy się jak najwierniej zrekonstruować kulturę materialną danego okresu historycznego, tudzież stronę niematerialną odtwórstwa historycznego. Metody te oczywiście muszą czerpać całymi garściami z metod badawczych i pozostałych nauk pomocniczych historii i archeologii.

Możemy jednak potraktować odtwórstwo historyczne jako hobby lub sport. Wówczas proponowane metody badawcze będą pełniły jedynie role pomocnicze w celu uzyskania jak najlepszych efektów naszego odtwórstw.

Do najważniejszych metod będzie należeć analiza źródeł pisanych, zaczerpnięta niemal wprost z warsztatu historyków starożytności i średniowiecza. Drugą równie ważną metodą będzie analiza zabytków (artefaktów) z badanego przez nas okresu (oryginały) lub ich pozostałości (fragmenty). Niestety rzadko jesteśmy w tej komfortowej sytuacji, aby móc czerpać garściami z oryginalnych egzemplarzy, i niestety posiłkować się musimy pozostałymi metodami uzyskiwania przez nas informacji na temat badanej przez nas kultury materialnej, którą będziemy następnie starali się „zrekonstruować”.

Drugim ważnym sposobem pozyskiwania owych informacji jest ikonografia. Tak lubiana i masowo wykorzystywana przez różne środowiska odtwórstwa historycznego, ma jednak swoje wady. Wśród ograniczeń ikonografii zaznaczyć wypada m.in. licentia poetica malarzy na wierne odwzorowanie przez nich nieznanych im przedmiotów, ograniczenia natury warsztatowej, itp. Częstokroć nie jesteśmy w stanie dotrzeć do bardziej szczegółowych, interesujących nas informacji z obrazów, gdyż nie one stanowiły dla autora najistotniejszy element malowanego przez niego obrazu.

Nierzadko stoimy w bardzo przykrym położeniu, w którym ani archeologia, ani źródła pisane nie określają nam w żaden konkretny sposób przedmiotu, który musimy zrekonstruować. Wówczas rekonstrukcja historyczna stosujemy zazwyczaj metodę porównawczą, czy może ściślej zapożyczenia na zasadzie per analogia. W metodzie tej, najczęściej zapożyczamy element kultury materialnej z tej samej epoki, rzadziej z epoki poprzedzającej (np. dla XVIII w. z XVII w.) lub jeszcze rzadziej z następującej (dla XVIII w. z XIX w.) dla której mamy potwierdzone występowanie analogicznego przedmiotu, bądź przedmiotu spełniające podobne funkcje, z sąsiedniego obszaru geograficznego (np. z terenów krajów ościennych). Postępowanie takie ma jak największe znamiona prawdopodobieństwa, choćby ze względu na przenikanie się kultury, kontaktów handlowych, czy czerpania całymi garściami z osiągnięć technologicznych sąsiadów. Przykładem niech będzie choćby moda, która pojawiając się w jednym kraju, promieniała na sąsiednie. W taki sam sposób można prześledzić np. rozwój kształtu broni drzewcowej podoficerów piechoty w krajach niemieckich w XVIII w., które kształtem są niemal identyczne choć służyły armiom różnym księstw i państewek. Metoda ta oczywiście ma swoje ułomności i stosuje się ją, w przypadku braku możliwości zastosowania innych wyżej wymienionych metod. W rekonstrukcji historycznej stosuje się ją nader często. Podkreślenia wymaga tutaj fakt, iż w odtwórstwie historycznym margines dowolności wymuszany jest niejako ograniczeniami wspomnianych metod, a więc i faktem istnienia samej rekonstrukcji historycznej, która z założenia, ma starać się nawiązywać do źródeł, jednak niejednokrotnie musi radzić sobie z brakiem źródeł, na bazie których funkcjonują nauki takie jak historia, czy archeologia.

W odtwórstwie dąży się do zrekonstruowania, czy odtworzenia jeśli nie całości przedmiotów historycznych, to z pewnością jak najszerszego jego spektrum. Czynnik ten jest głównym argumentem przeciwko uznaniu odtwórstwa za samodzielną naukę; może jednak ona spełniać w pewnych warunkach rolę nauki pomocniczej historii, archeologii. Warunki te oczywiście muszą ograniczać przedmiot badania ściśle do warunków, o których możemy powiedzieć, że są co najmniej zbliżone do historycznie potwierdzonych. Wówczas odtwórstwo historyczne spełnia rolę eksperymentu behawioralnego, pozwala bowiem odtworzyć to co dla historii, czy archeologii jest najczęściej nieuchwytne, a więc aspekty niematerialne czasów przeszłych. Nie można oczywiście uznać iż będą one pełniły rolę dowodu naukowego, jednak pozwalają odtwórcy choćby częściowo rzucić okiem na to co do tej pory było dla ich wyobraźni nieuchwytne. Przykładem niech będzie choćby, strzelanie z broni czarnoprochowej z użyciem kul ołowianych i bez nich, albo jeszcze lepszy może przykład jakim jest możliwość zaobserwowania falowania nagrzanego powietrza na końcu rozgrzanej lufy. Są to zjawiska, które ławiej „przeżyć” niż wyrobić sobie opinię na podstawie opisów źródłowych.

Tutaj płynnie przechodzimy do wspomnienia kolejnej metody jako jest dedukcja, która najczęściej łączona jest interdyscyplinarnie z powyższymi metodami, a zwłaszcza, z metodą porównawczą. Dedukcja pozwala zwiększyć bądź zmniejszyć prawdopodobieństwo występowania pewnych rozwiązań, które stosujemy lub testujemy pod kątem przydatności i możliwości ich występowania w odtwarzanej przez na epoce. Jeśli jakieś rozwiązanie wydaje się nam bardzo ułomne i nie spełnia swojej roli, najprawdopodobniej nie miało zastosowania, albo stosowane było w inny sposób.

Odtwórstwo jako hobby

Obecnie odtwórstwo historyczne, traktowane jest jako rodzaj zabawy, hobby, przeznaczone dla ludzi majętnych na tyle, aby móc sporządzić lub zakupić przedmioty będące kopiami przedmiotów historycznych, rzadziej zaś oryginałami. Cele uprawiania tego hobby są różne i zależą każdorazowo od motywacji indywidualnej. Czasem jest to zainteresowanie historią, czasem decydują czynniki „sportowe” (nauka fechtunku, machanie mieczem, możliwość kontaktu bojowego, bohurty). Zaznaczyć należy, że osoby zajmujące się odtwórstwem powinny dążyć do jak najwierniejszego naśladowania, „odtwarzania” podmiotów historycznych, w innym bądź razie możemy mówić o „przebieraniu się”, „cosplay’u”, L(ive) A(ction) R(ole) P(lay)-ach fantasy itd. Unikając kłótni i sporów o interpretację i wierność rekonstruowanych przedmiotów i odtwarzanych sylwetek, możemy stwierdzić, iż hobby to staje się coraz popularniejsze w naszym kraju.

Odtwórstwo czasów saskich – czy warto?

Z kolei należy zastanowić się dlaczego warto (albo nie warto) odtwarzać armię koronną czasów saskich. Jak już wcześniej wspomnieliśmy motywy poświęcenia swego czasu i pieniędzy odtwórstwu historycznemu są różne. Zazwyczaj czynnikami warunkującymi pomyślny rozwój grup rekonstrukcji historycznej (określenie naszym zdaniem niewłaściwe, jak już wyżej wykazaliśmy rekonstrukcja sama w sobie jest środkiem ku odtwórstwu, jednak dość utarte i popularne) są:

– ważne (i koniecznie chwalebne) wydarzenia historyczne;

– chęć udziału w takich wydarzeniach historycznych.

Ważne wydarzenie historyczne (np. rocznica bitwy), zwyczaj prowadzą do powstania lokalnych grup, nakierunkowanych na udział w owych wydarzeniach. W ten sposób na Dolnym Śląsku powstało wiele grup zajmujących się przede wszystkim odtwórstwem oddziałów pruskich stacjonujących na Śląsku w lata 1740-1813. Proces ten miał swoją kulminację w latach 2006-2010, głównie dzięki wsparciu samorządu lokalnego, który z dużym powodzeniem wykorzystywał w tym celu środki Unii Europejskiej. Rozwój akurat grup pruskich związany był z regionalnym charakterem historii Śląska. To właśnie w tej części obecnej Rzeczypospolitej znajduje się ponad tuzin pól bitewnych z czasów wojen śląskich i podobna ilość z czasów wojen napoleońskich. Ponadto na Śląsku pozostała całkiem gęsta sieć pozostałości po twierdzach pruskich, które stanowią nie lada atrakcję turystyczną. Ten czynnik z kolei sprzyja organizowaniu cyklicznych imprez w oparciu o posiadany już potencjał turystyczny (obecność twierdz), i siłą rzeczy, wymusza organizowanie się lokalnych grup osób zainteresowanych historią, a także chcących wykorzystać posiadany ów potencjał turystyczny.

Z kolei „popyt” na „chwalebne” wydarzenia historyczne i rozwój związanych z nimi grup, powoduje dalsze rozrastanie się „spektrum” „aktorów” biorących udział w wydarzeniach. Powstają mianowicie grupy z przeciwnego bieguna, którym głównym zadaniem jest odgrywanie przeciwnika na polach walk (vide 9 rota rosyjskiej piechoty z 1863/64 r., oddziały SS, Wermachtu, MO i ZOMO, czy NKWD).

W przypadku czasów saskich, armia koronna autoramentu cudzoziemskiego nie może się pochwalić ani żadnymi spektakularnymi, ani nawet chwalebnymi czynami. Okres ten uważa się za czasy upadku armii Rzeczypospolitej, podczas której zredukowane wojsko nie toczyło działań wojenny. Nie jest to oczywiście do końca prawdą, gdyż pewne drobne starcia były udziałem wojsk polskich choćby w trakcie wojny o sukcesję polską (1733-1736), czy podczas konfederacji barskiej (1768-1772)[3], nie zmienia to jednak faktu, iż, żadnej walnej bitwy w tym czasie armia Rzeczypospolitej Obojga Narodów nie stoczyła. Ten brak wyrazistych wydarzeń militarnych, w których grupy odtwarzające piechotę polską doby saskiej mogłyby się wykazywać, to jest brać w nich czynny udział niestety brak.

XVIII wiek to okres umundurowanych armii, w którym nie ma już takiej dowolności odtwórczej jak we wcześniejszych epokach. Można wybrać armię i mundur, a reszta to próba dostosowania się do panującego „schematu” lub wzoru panującego w oddziale lub grupie. Wynika to z faktu, iż przeważająca część odtwórców koncentruje się na odtwórstwie „ludzi wojny”, a więc żołnierzy, rycerzy, wojowników. Ten dość atrakcyjny aspekt odtwórstwa wymusza tworzenie się grup, gdyż „walka” musi być prowadzona przeciwko komuś. W momencie tworzenia się większych grup, naturalnym staje się poszerzenie aspektu odtwórstwa o dalsze elementy.

Zabawa w odtwórstwo to jednak nie tylko bitwy i strzelanie (czarnoprochowe). To również, życie obozowe (choć w przypadku armii polskiej, życie garnizonowe będzie bardziej odpowiednim określenie), musztry, marsze, reduty i parady. Rekonstrukcje życia w obozie, zachowań poza polem walki (przygotowanie posiłków, zwijanie i rozwijanie obozu, warty) prowadzi do rozwijania innych nie militarnych aspektów odtwórstwa historycznego. Można zatem z powodzeniem rozszerzyć katalog osób zainteresowanych odtwórstwem poza silnych i sprawnych mężczyzn, zawsze gotowych do bitki, o dzieci, dziewczęta, a także osoby zainteresowane cywilnymi aspektami epoki. Kuchnia historyczna, wyprawy piesze i konne, czy muzyka na żywo to elementy, które równie dobrze mogą ożywić i wypełnić paletę zachowań związanych z odtwórstwem historycznym.

To przeniesienie akcentu w odtwórstwie dla jego uczestników z przede wszystkim chęci do czynnego udziału w bitwie, na pełne skupienie uwagi na niebatalistycznych aspektach odtwarzania wojska może być równie satysfakcjonujące dla jego podmiotu, jak pouczające i rozwijające. Pozwala również skupić i zrozumieć przyczynę rozwiązań kwestii związanych m.in. z funkcjonowaniem szyku linearnego i taktyki piechoty oraz funkcjonowaniu broni w XVIII w.

Ukierunkowanie rozwoju formacji piechoty koronnej czasów saskich na powyższe, wcale nie musi oznaczać jej deprecjację, czy bezzasadność jej odtwarzania. Formacje te w ostateczności mogą zastąpić armie innych krajów o podobnym umundurowaniu (nie jest to pożądane, ale czasami konieczne rozwiązanie, gdy trzeba mierzyć siły na zamiary)[4].

Do innych aspektów zachęcających w zaangażowanie się w odtwórstwo historyczne czasów saskich można wymienić piękno mundurów, czy  ogólniej nawet „klimat epoki”.

Czasy saskie w tradycji odtwórstwa historycznego w Polsce

Być może właśnie ta bierność oręża polskiego w latach 1717-1770 była przyczyną braku zainteresowania tym okresem przez historyków przez długie lata, a tym samym niemal zupełnym brakiem opracowań na temat umundurowania i uzbrojenia tego okresu (w literaturze spotykamy więcej informacji niepewnych i znaków zapytania, niż informacji pewnych).

Dla autora niniejszego tekstu, być może decydującym i najbardziej zachęcającym powodem do zaangażowanie się w odtwórstwo historyczne formacji piechoty lat 1717-1770 jest praktycznie brak jakichkolwiek tradycji w polskim środowisku „rekonstrukcyjnym”. Drugim powodem jest brak źródeł i gotowych opracowań[5], czy rozwiązań[6], co musi prowadzić do podjęcia badań, prób i wysiłków, których wyniki, ale także niepowodzenia sprawiają swojemu odkrywcy i badaczowi największą satysfakcję. Ta właśnie przysłowiowa pogoń za króliczkiem, czy „housowska” potrzeba rozwiązywania zagadek czyni tę epokę jak najbardziej interesującą.

Spędzone godziny nad zachowanymi źródłami archiwalnymi, z perspektywy odtwórcy przynoszą jednak niemal zawsze wymierny rezultat jakim jest coraz lepsze rozumienie epoki, ale także łataniem białych plam w naszej wiedzy na temat wojska w XVIII w. Wiedza ta znajduje także przełożenie w niektórych aspektach w stosunku do innych armii XVIII w. Europy. To co nieuchwytne, często staje się namacalne, właśnie dzięki sporej ilości materiałów, które zachowały się w fragmentach. Odtwarzając i gromadząc obszerną literaturę dotyczącą armii pruskiej w XVIII w. autor niniejszego tekstu z całą stanowczością podkreśla, iż właśnie badanie armii Rzeczypospolitej z XVIII w., pozwoliło mu zrozumieć pewne zjawiska i rozwiązania występujące w Prusach i vice wersa. Nie są jednak one identyczne. I choć to może mało przekonujące, okazuje się, że “polski” materiał źródłowy częstokroć jest bardziej bogaty informacyjnie niż stan wiedzy o armii pruskiej.

Zakończenie

Wspaniałe opracowanie C. Klinga dotyczące umundurowania i wyposażenia piechoty pruskiej w latach 1713-1807[7]  napisane i zilustrowane w oparciu o źródła, listy, wspomnienia, rozkazy, regulaminy i rachunki nie znajduje analogicznego odpowiednika dla jakiejkolwiek pracy poświęconej armii polskiej. Przygotowanie choćby w niewielkim stopniu pracy wzorowanej na dziele Klinga, choćby w aspekcie budowy i przedstawieniu informacji będzie rzeczą bardzo trudną, ale stało się ambicją autora niniejszego tekstu. Jeśli nie stanie się samodzielną monografią, to niech stanowi przewodnik po nieustannie zmieniającym się stanie badań dla każdego kto chciałby zająć się odtwórstwem czasów saskich.

O ile będzie to możliwe, w następnych miesiącach ukazywać się będą partiami, w pewnych odstępach czasowych, nie koniecznie po kolei, na ile będzie pozwalał przygotowany materiał, podrozdziały opisujące poszczególne aspekty wojsk koronnych autoramentu cudzoziemskiego wg poniższego schematu.

Źródła i materiały do historii piechoty polskiej czasów saskich

  1. Nazwa i barwa regimentów
  2. Mundur wielki
  3. Mundur mały
  4. Kapelusz muszkieterów (kolor puszli i sznurów, kokardy)
  5. Czapki grenadierskie
  6. Brody i uczesanie
  7. Halsbindy i halsztuki (kolor halsbind)
  8. Koszulki i półkoszulki
  9. Kamizelki
  10. Spodnie
  11. Kamasze  i buty
  12. Pończochy
  13. Płaszcze, kitle i rękawiczki
  14. Ładownice i pasy nośne (w tym grenadierskie i podoficerskie)
  15. Broń przyboczna (pałasze, tasaki i bagnety)
  16. Chwosty/kutasy (kolor chwostów)
  17. Pas główny
  18. Karabiny
  19. Ekwipunek polowy (kociołki, rydle, motyki, toporki)
  20. Tornister i ranzel
  21. Feldflasze
  22. Lagermyce (kapuzy)
  23. Namioty
  24. Gewehrmantel
  25. Muzycy (dobosze, fajfrzy i oboiści; waltorniści)
  26. Grenadierzy i gefreitrzy
  27. Cieśle
  28. Podoficerowie
  29. Sierżanci i feldweble
  30. Podchorążowie i kadeci
  31. Mundur oficerski
  32. Inwalidzi

 

[1] M. Bogacki, O współczesnym „ożywianiu” przeszłości – charakterystyka odtwórstwa historycznego [w:] Turystyka Kulturowa, Nr 5/2010 (maj 2010); Bogacki przytacza w swym artykule nie tylko genezę problemu, ale także całą gamę definicji związanych z odtwórstwem i rekonstrukcją.

[2] Propozycję taką przedstawił m.in. M. Bogacki, op. cit.

[3] Okres konfederacji barskiej to już czasy stanisławowskie, jednak umundurowanie z lat 1717-1763 z powodzeniem mogą być stosowane w przypadku niektórych jednostek piechoty do co najmniej lat 80 XVIII w.

[4] Jestem zdecydowanym przeciwnikiem tego typu działań, i świadomie narażam się na oskarżenia o hipokryzję. niemniej, nie sposób, przejść do porządku dziennego z powszechną w tym względzie praktyką, która szczególnie dla XVIII i XIX w. umożliwia udział w inscenizacja oddziałom nie tylko nie będącym w nie zaangażowanym, ale także pochodzącym z innego państwa, czy okresu (a więc posiadające zupełnie inne umundurowanie i wyposażenie). Wynika to prawie zawsze z chęci zorganizowania sporego wydarzenia dla którego niestety nie ma żadnej alternatywy. Za przykład niech posłuży inscenizacja bitwy pod Racławicami, gdzie brak jakichkolwiek jednostek rosyjskich z 1794 r., zmusił organizatorów do zaproszenia m.in. oddziałów pruskich, inny przykład doskonale oddaje opisany wyżej problem – w 210 rocznicę bitwy pod Jeną, Hessi wzięli udział w inscenizacji po stronie prusko-saskiej (z powodu braku wystarczającej ilości Prusaków, którzy mogliby stawić czoło wojskom francuskim), a w batalionie pruskim znaleźli się żołnierze w mundurach wprowadzonych po 1808 r. (bitwa pod Jeną miała miejsce w 1806 r.). Zjawisko to nie tylko dotyka obszar Rzeczypospolitej, ale jest również spotykany w innych krajach europejskich i w USA.

[5] Owszem w 2009 r. ukazała się kapitalna praca prof. T. Ciesielskiego (Armia koronna w czasach Augusta III, Warszawa 2009) poświęcona w całości interesującej nas armii, ale w kwestiach kultury materialnej jest to raczej wskazówka, gdzie szukać źródeł i materiałów, niż gotowy przekaz; autor dotarł do kapitalnych źródeł, ale nie potrafił ich niejednokrotnie właściwie zinterpretować, czy przedstawić w taki sposób, aby informacje przez niego przekazane mogły być wykorzystane praktycznie. W opracowaniu T. Ciesielskiego próżno szukać często informacji o wadze chleba, czy surowców wykorzystywanych do szycia nieregulaminowego wyposażenia, a niektóre podawane przez niego dane, są ze sobą wewnętrznie sprzeczne (np. ilość guzików w kamaszach)/.

[6] Ślepe kopiowanie np. wzorców pruskich z tego okresu (1740-1786) musi prowadzić do błędnych wniosków i zaciemnienia obrazu, i można to stwierdzić z całą stanowczością już na etapie wstępnej kwerendy i analizę źródeł pisanych wskazującej na zupełnie inne zastosowanie rozwiązań w całej masie aspektów w tym organizacji, wyposażenia, taktyki.

[7] C. Kling, Geschichte der Bekleidung, Bewaffnung und Ausrüstung des Königlich Preußischen Heeres, Die Infanterie-Regimenter im Jahre 1806, Weimar 1902, tom I.