Niezwykla sobota na zamku krolewskim w warszawie 5

Niezwykła sobota na zamku królewskim w Warszawie

Koroniarz Wydarzenia Skomentuj

Niezwykła sobota na zamku królewskim w Warszawie

Sobota, 26 listopada była dniem niezwykłym dla miłośników historii w Warszawie. Rozpoczęła się od otwarcia wystawy „Stanisław August, ostatni król Polski. Polityk, mecenas, reformator 1764 – 1795”, by skończyć się obchodami rocznicy Nocy listopadowej. Przez trzeci dzień trwały też XX Targi Książki Historycznej. Wystawę poprzedził koncert muzyki dawnej w sali balowej Zamku Królewskiego w Warszawie, oraz krótki wykład p. dr Angeli Sołtys – historyka sztuki, pracownika Zamku Królewskiego w Warszawie, członka Polskiego Towarzystwa Badań nad Wiekiem Osiemnastym.

Wystawa, szerzej opisana na stronie Arsenału, rozbita jest na trzy kondygnacje[1], na których kultura okresu przenika się ściśle z dramatycznymi kolejami końca Rzeczypospolitej. Obok dzieł sztuki, rozlicznych portretów, map i malowideł przedstawiających wydarzenia od ważkich (Sejm Wielkim bitwy wojny o konstytucję i insurekcji kościuszkowskiej) po wiernopoddańcze uroczystości organizowane przez polską arystokrację na cześć carycy Katarzyny.

Gdybym wskazać miał elementy (o nierównej zresztą wartości), które najbardziej wryły mi się w pamięci, będzie to rękopis Konstytucji 3-ego maja, otwarty na części poświęconej edukacji dzieci królewskich oraz opisowi Siły Zbrojnej Narodowey, stanowiący jej zaprzeczenie obraz Jana Bogumiła Plerscha, pt. „Fajerwerk na cześć Katarzyny II w Kaniowie w 1787 r.”, ponownie z tradycji patriotycznej: chorągiew konfederatów barskich 1768-1771, oraz animowana, trójwymiarowa rekonstrukcja pierwotnych planów świątyni Opatrzności Bożej. Przy tej ostatniej dało się zresztą słyszeć pewien chichot historii. Świątynia miała z zamierzenia służyć jako podziękowanie za ratunek króla ze zorganizowanego przez konfederatów barskich porwania (dość nieudolnego i uporczywie zwanego przez króla zamachem), oraz votum za podźwignięcie ojczyzny. Klasycystyczna bryła w sposób nad wyraz odległy kojarzyć się może z obecnym architektonicznym monstrum, które rośnie na polach wilanowskich. Stanowi ucieleśnienie kultury tamtego okresu i stanowi pewną opozycję do przeciętności dzisiejszych o kulturze wyobrażeń. Z drugiej strony stanowi również alegorię dokonań króla, który nie tylko ojczyzny nie podniósł z upadku, ale przystępując do Targowicy walnie przyczynił się do jej zniknięcia z mapy Europy na lat kolejnych sto dwadzieścia i trzy. Dziś (podobnie jak w II Rzeczpospolitej) świątynia ma stanowić votum narodu za odzyskanie niepodległości.

Konstytucja 3-ego maja, to właściwie relikwia narodowa: pierwsza w Europie, druga na świecie. Jak pisał św.p. Jerzy Łojek:

„Nie wszystkich posłów sejmowyoh powiadomiono o przyśpieszeniu sesji na dzień 3 maja 1791 roku. Prorosyjscy opozycjoniści w znacznej części zostali pominięci, ale liczba uczestników historycznego po – siedzenia wynosić miała ponad połowę ogółu. 2 maja odbyło się krótkie posiedzenie dotyczące drobnych spraw skarbowych. W nocy z 2 na 3 maja w pałacu Radziwiłłowskim przy ul. Krakowskie Przedmieście odczytano po raz pierwszy tekst ustawy Rządowej, a 87 uczestników tego zebrania podpisało „Asekurację” – zobowiązanie polityczne do popierania sprawy na posiedzeniu dnia następnego. Jako pierwsi złożyli podpisy: marszałek Stanisław Małachowski, biskupi Józef Rybiński i Adam Krasiński oraz szef stronnictwa patriotycznego Ignacy Potocki. Rankiem, zebrały się wokół Zamku Królewskiego tłumy sięgające 20 tysięcy (jedna piąta całej ludności stolicy). Stał na placu pułk piechoty imienia Działyńskich. O godzinie 11 wszedł na salę sejmową Stanisław August. Odczytano fragmenty doniesień posłów Rzeczypospolitej przy obcych dworach, ujawniając niebezpieczeństwa wiszące nad krajem, jedynym ocaleniem przed którymi może być radykalna reforma ustroju państwa. Rzucił się na ziemię poseł kaliski Jan Suchorzewski, zdezorientowany fanatyk dawnego ustroju, krzycząc, że szykuje się zguba dla Rzeczypospolitej, przez ustrój despotyczny, który ma być jej narzucony. Usunięto z sali szaleńca. Odczytano projekt Ustawy Rządowej. Podniosły się głosy powszechnej aprobaty, lecz niektórzy protestowali przeciwko sukcesji tronu. Znowu udarł się na salę Suchorzewski, grożąc zabiciem swego 6-letniego synka – „aby nie dożył czasów tyranii”. Z trudem wyrwano mu dziecko. Podnosiły się ciągle nieliczne, ale głośne protesty. Doliczono się w końcu 17, a licząc z przeciwnikami milczącymi 22 oponentów. Sesja trwała już przeszło 6 godzin. Wtedy zerwał się z miejsca milczący dotąd Michał Zabiełło i krzyknął: „Jestem za projektem i każdy jest za nim, kto prawdziwie kocha Ojczyznę. Prosimy cię, najjaśniejszy Panie, abyś na wykonanie jego złożył przysięgę”. Powstało na sali obrad i na galeriach ogromne uniesienie. Podniosły się ręce i głosy: „Niech żyje Konstytucja”. Krzyk przeniósł się z Zamku na ulice Warszawy i szedł przez tłumy. Biskup krakowski Feliks Turski odczytał rotę przysięgi na Konstytucję, którą wykonał król stojąc na krześle; następnie Stanisław August wezwał wszystkich do Katedry św. Jana. Powtórzono tam przysięgę. Oponenci zamilkli a spośród kilkunastu malkontentów kilku przychyliło się dnia następnego do poparcia Ustawy Rządowej. Przez całą noc. trwały na ulicach Warszawy radosne demonstracje na cześć Konstytucji.

Następnego dnia (4 maja) w grodzie warszawskim wpisało swój protest przeciwko Konstytucji 27 posłów i jeden senator. Była to zaledwie jedna szósta obecnych w Zamku dnia 3 maja. Konstytucja 3 maja przeszła jednak do narodowej tradycji jako akt uchwalony bez sprzeciwów, gdyż 5 maja sejm wezwał jednomyślnie pełną skrupułów „deputację konstytucyjną” (sejmową komisję ustawodawczą) do podpisania Konstytucji 3 maja. Stała za tym bezspornie ogromna większość krajowej opinii publicznej, Deputacja uznała jednomyślnie uchwały – i tak pozostało w historii.”[2]

Stojąc przed tym dokumentem w mundurze działyńczyka, czułem powiew historii. Nie ja jeden, bo głosy ogółu w tej sali obecnych były ściszone.

Do tradycji barskiej nawiązywali też wprost szwoleżerowie gwardii, których krzyż na czapce był krzyżem konfederatów barskich. Pierwszych, którzy przeciwstawili się obcym najeźdźcom.

Poczęstunek po wystawie posłużył za znakomitą okazję do rozlicznych rozmów z obecnymi. Tak na temat historii tej epoki, jej dziedzictwa jak i mundurów i obecnej ich rekonstrukcji. Otwarcie wystawy było więc wydarzeniem niezwykłym, a wizytę na zamku i przejście śladami naszych przodków warto polecić wszystkim. My byliśmy tego dnia w mundurach Kawalerii Narodowej (w tym konno), Działyńczyków, szwoleżerów gwardii, Panie w sukniach z epoki, a koledzy z Białorusi w mundurach 17-ego pułku ułanów litewskich.

Otwarcie wystawy nie stanowiło jednak końca wydarzeń tego dnia, a jedynie ich otwarcie. W Arkadach Kubickiego, w tym czasie trwały już (i trwają w chwili, w której piszę te słowa) XX Targi Książki Historycznej. Na nich ogromne bogactwo tytułów ilustrujących historię Polski i historię powszechną od czasów najdawniejszych po współczesne. Pośród rozlicznych wydawnictw, również szereg znajomych:

Wydawnictwo Karabela, które od wielu już lat zapełnia ikonograficzną lukę opracowaniami na temat polskich mundurów okresu wojen napoleońskich, przepięknie ilustrowanych przez obecnego na wystawie p. Ryszarda Morawskiego[3].

Niezwykla sobota na zamku krolewskim w warszawie 2

Wydawnictwo Graf_ika, które od lat udostępnia reprinty XIX wiecznych dzieł, poświęconych m.in. polskiej architekturze, czy jak w 2008-ym roku, dwusetnej rocznicy szarży pod Somosierrą.

Wydawnictwo Replika, które wydało ostatnio objętą medialnym patronatem Arsenału książkę Andrew Roberts’a pt. „Napoleon i Wellington – Długi pojedynek” , której obszerne fragmenty zamieszczamy na stronie Arsenału,

Niezwykla sobota na zamku krolewskim w warszawie 3

jak też

Wydawnictwo Napoleon V, które cieszy się zasłużoną popularnością pośród miłośników historii okresu wojen napoleońskich, a które tego dnia miało premierę książki „Regina Armorum” poświęconej historii lancy.

Wydawnictwo Świdermajer, które od lat przypomina prace Elwiro Andriollego, a które i tym razem nie zawiodło przedstawiając szereg nowych pozycji i reprintów.

Na targach zbity tłum uśmiechniętych ludzi. Niezwykle ciekawe rozmowy i wszechobecna życzliwość ludzi tę samą pasję i wartości dzielących. Pośród obecnych wiele rodzin z dziećmi w wieku wszelakim. Co krok brać rekonstruktorska czy to w strojach rycerskich, szlacheckich, XVIII i XIX wiecznych czy też z okresu obu wojen światowych. Historia i historia żywa, poprzez miejsce, słowo pisane i obecnych w nierozerwalny splatający się węzeł. Do tego sprzeczne uczucia, z jednej strony chciałoby się by tak ciekawe wydarzenia trwały dłużej jeszcze, z drugiej zaś świadomość, że trzeba by być niezwykle zamożnym człowiekiem by nabyć wszystkie, albo chociażby i część pozycji, do których podążały oczy i same wyciągały się ręce. Raj i piekło mola książkowego w jednym. Kto nie był niech pędzi, kto nie zdąży, niech żałuje.

Marcin Piontek

 


[1] PLAN WYSTAWY

[2] „Kalendarz historyczny” Antoni Jełowicki (Jerzy Łojek), rozdział pt. „Dzień 3 maja”, str. 28 kwietnia, Wydawnictwo Głos Warszawa 1985 (drugi obieg).

[3] Patrz też:

Niezwykla sobota na zamku krolewskim w warszawie 4