Skrzynia okuta mosiądzem na zestaw przedmiotów niezbędnych w podróżny

Niedoceniana strona rekonstrukcji

gbrPMZ Felietony 0 Komentarzy

Rekonstrukcja historyczna zajmująca się Epoką Napoleońską, (ale i to samo dotyczy Czasów Stanisławowskich) jest chyba najbardziej powierzchownie odtwarzana ze wszystkich epok w naszym kraju. Mamy właściwie tylko żołnierzy i podoficerów. Oficerów starszych ledwie kilku, brak nam generałów, i nie chodzi tu o kolegów odtwarzających konkretne postacie historyczne, tylko „zwykłych” generałów majorów/brygady czy generałów lejtnantów/dywizji. Mamy markietanki a prawie w ogóle cywilów. „Prawie w ogóle” to znaczy, że mamy panie, a nie mamy panów – kawalerów i dżentelmenów. Mamy damy a nie mamy ”prostych” kobiet z ludu. Odtwarzana przez nas epoka nie wykształciła też, jak to ma miejsce w szeroko pojętym „średniowieczu”, grupy rzemieślników, których warsztaty można by pokazać na imprezach historycznych, jako dodatek do obozowisk. Wynika to prawdopodobnie z tego, że środowisko „Napoleończyków”, w stosunku do innych epok jest niewielkie (szacuję ilość wszystkich posiadających jakiekolwiek mundury czy stroje z tego okresu na 200 -250 osób). Dodatkowym czynnikiem jest zapewne przeświadczenie panujące wśród rekonstruktorów, że w tym okresie wojsko i mundur były dla Polski najważniejsze i na tym trzeba się skupić. Jest to przeświadczenie mylne, ponieważ nigdy nie było tak, że cały Naród nosił broń i mundury. Przy tym krótkowzroczne, bo powoduje, że „wojsko” nie ma co robić, gdy na rocznice ważnych bitew nie są organizowane „imprezy-batalie”, a oferta edukacyjna Kolegów – żołnierzy sprowadza się do pokazywania „karaboli” i rogatywek. Patrząc na to, co dzieje się u naszych sąsiadów można przekonać się, że tam doceniają „cywili” a „wojsko” także może coś innego robić niż maszerować i strzelać (o „leżingu” przy ognisku nie wspominając). Sąsiedzi odtwarzają różne warstwy społeczne, co pozwala organizować zarówno „Królewskie Bale” jak ludyczne „Zabawy w Gospodzie”, nie wspominając już o wszelkich piknikach i śniadaniach na trawie. W tym miejscu powoli zbliżam się do tego, na czym chciałem skupić się w niniejszym artykule – Na życiu codziennym, a właściwie do przedmiotów codziennego użytku, przydatnych rekonstruktorom cywilom jak i wojskowym.

Opcja – „Zero plastiku”

Każdy z nas słyszał to hasło, wykrzykiwane przez najstarszego rekonstruktora w obozie, powtarzane przez podoficerów i pozostałych „weteranów reko” pozostałym „rekoludkom”. Hasło to uruchamiało pokłady energii rozładowujące się poprzez chowanie plastikowych butelek z wodą i współczesnych śpiworów pod słomę w namiotach. Niestety opcja ta nie powodowała, że obozowisko stawało się wzorowe i „koszerne”, ( choć wolałbym tu inne określenie – np. „purystyczne” czy po prostu wierne historycznie). W polu widzenia pozostawały sterty, „inoxów” made In India w postaci kubków misek itp. utensyliów, i naprawdę trudno by znaleźć żołnierza, który by nie miał tego na stanie. Podobnie wygląda sprawa z przyborami toaletowymi. Można by powiedzieć, że granica między „reko” a „współczesnością” przebiega gdzieś w okolicach umywalni i TojTojów. Będąc na wielu rekonstrukcjach i zażywając porannej toalety utrwalił mi się obraz kolorowych ręczników i kosmetyczek, w których królują najróżniejsze jednorazówki, „gillety”, „wilkinsony”, czy golarki na baterie, a nie widać brzytwy, rogowego grzebienia czy szylkretowej szczoteczki do zębów z borsuczym włosiem. Powstaje zatem pytanie – dlaczego? Dlaczego rekonstruktorzy „odpuszczają” sobie te sprawy? Dlaczego tak rzadko spotyka się rekonstruktora, który miałby to wszystko w tornistrze, czy mantelzaku? Nie mam zamiaru tego oceniać, bo wolę przyjąć, że po prostu koledzy nie wiedzą jak te przedmioty powinny wyglądać. Bo niby skąd mają wiedzieć? Brak literatury, a w dużych muzeach rzadko eksponuje się takie zabytki, muzea etnograficzne skupiają się na sztuce ludowej. Dodatkową trudnością jest rozproszenie poszukiwanych przedmiotów po różnych działach, przechowywanych raczej według klucza materiałowego a nie „osobowego”. Jako ciekawostkę można tu podać, że w zbiorach Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie znajduje się tornister z okresu Królestwa Polskiego wraz zawartością, niestety nie jest eksponowany, a artykuł na jego temat można znaleźć tylko w wydawanym przed II Wojną Światową biuletynie „Broń i Barwa”.

Aby uzupełnić braki w wiedzy spróbuję przedstawić Czytelnikom przedmioty, jakie powinny znaleźć się w tornistrze czy mantelzaku, jednym słowem w szeroko rozumianym użyciu człowieka z przełomu XVIII i XIX wieku. Przedmioty te, a przynajmniej te najbardziej potrzebne, łatwo skompletować o czym może świadczyć dołączony materiał ilustracyjny, choć trzeba przyznać, w niektórych wypadkach jest to efekt wielu lat poszukiwań.

Zawartość tornistra i mantelzaka regulują odpowiednie przepisy, generalnie jest w nich to, co żołnierzowi przysługuje wg. rozdzielników. Oczywiście nie jest to wszystko, co miał żołnierz, choć dowódcy starali się, aby nie miał nic więcej. W tornistrach i mantelzakach mogły się znaleźć także przedmioty osobiste ułatwiające, czy uprzyjemniające życie podczas kampanii.

Przedmioty osobiste – czyli to, co żołnierz miał przy sobie

Chyba najpopularniejszym przedmiotem, zresztą w każdej epoce był nóż i nie ma potrzeby tu rozwodzić się nad tym, do czego służył, warto natomiast zaznaczyć, że w interesującym nas okresie dość popularne były już noże składane. Następnym przedmiotem jest krzesiwo (funkcjonujące wraz ze skałką i hubką). Sakiewka – na pieniądze noszona często na sznurku zawieszonym na szyi. W podobnej sakiewce, woreczku-mieszku noszono fajkę i tytoń. Jak podaje De Brack można go przywiązać np. przy szabli, aby zawsze mieć pod ręką (polecałbym wszystkim taki woreczek na klucze do samochodu czy telefon). Zegarek – to tylko dla oficerów. Kieszonkowy, „szpindlak”, choć może być też inna późniejsza konstrukcja, nakręcana najlepiej kluczykiem. Chustka do nosa stosowana raczej przez tych lepiej urodzonych, w formie kawałka prostej białej płóciennej szmatki, a dla „bogatszych” jedwabna, haftowana z inicjałem właściciela. Oficerowie starsi, artylerzyści, inżynierowie mogą mieć przy sobie kompasy, mogą też posiadać ołówki w formie pręcika piszącego oprawionego w metalową skuwkę, oraz mały notesik-kalendarzyk oprawiony w czerwoną skórę. Oficerowie starsi podobnie jak oficerowie artylerii czy inżynierowie mogą też mieć lunetę w skurzanym futerale zawieszonym na pasie. „Listy”, mapy i książki, a szczególnie regulaminy też mieszczą się w tym wyposażeniu – książka wsadzona z pazuchę kurtki uratowała przecież życie generałowi Janowi Henrykowi Dąbrowskiemu.

Przedmioty higieny osobistej

Grzebień – najpopularniejsze były z rogu, lepsze robiono z szylkretu, kości słoniowej, czasem srebrne, lub złocone. Formy miały różne, ale generalnie z powodu użytego materiału były krótkie. Grzebienie szylkretowe można zastąpić współczesnymi imitacjami, które kosztują niewiele i są dostępne w każdej drogerii.

Szczoteczka do zębów – znana i stosowana w XVIII wieku przez klasy wyższe. Konstrukcja zbliżona do szczotki do włosów, metalowa (srebro, czasem złocone), w które wprawiono obsadzone w drewno czy inny materiał włosie. Wykonywano też szczoteczki z kości słoniowej, lub szylkretu. Takie szczoteczki z masy podobnej do szylkretu można jeszcze kupić w pracowniach szczotkarskich. Pracownie są już na wymarciu, więc radzę kupić od razu kilka sztuk na zapas.

Pasta do zębów – Zamiast współczesnej tubki z pastą warto zaopatrzyć się w metalowe, szylkretowe lub drewniane pudełko z proszkiem do mycia zębów. Puryści „ruchu reko” mogą własnoręcznie utrzeć kredę (szkolną do pisania na tablicy) i taką stosować do higieny jamy ustnej.

Mydło – znane już od XIII wieku, nadal często niestosowane. W naszym okresie najpopularniejsze, ogólnodostępne były zwykłe (zwane potocznie szarym) podobne do produkowanego obecnie mydła „Biały Jeleń” (podobno jeszcze receptura sprzed II Wojny Światowej). Oczywiście „historyczne” mydło można wyprodukować w domu, nie polecam tego osobom mieszkającym w budynkach wielorodzinnych.

Ręczniki – Białe, najlepiej lniane płótno, może być bawełniana flanela. Odradzałbym, ręczniki frotte, bo choć technologia produkcji „frotte” była już znana w XVIII wieku, nie była na tyle tania i popularna, aby znaleźć się w tornistrze żołnierskim.

Brzytwa – To chyba największe wyzwanie dla rekonstruktora i nie chodzi tu o trudność zdobycia, bo ofert na serwisach aukcyjnych jest bardzo wiele, ale o umiejętność użycia. Należy pamiętać, że do brzytwy potrzebny jest też pas do ostrzenia.

Szczotki – Szczotki do ubrania, do czyszczenia butów itp. – drewniane, proste fasony bez napisów.

Naczynia do mycia

Zasada jest łatwa do zrozumienia – im niższa szarża tym prostsze, a więc drewniane wiadra, cebrzyki i szafliki (konstrukcja klepkowa, uszy ze sznura), dzbanki gliniane. Ludzie bogatsi (a więc np. mieszczanie, kupcy, oficerowie młodsi) używali naczyń cynowych, lub miedzianych bielonych. Ludzie majętni używali naczyń srebrnych i złotych (złoconych), porcelana była w tym czasie jeszcze nadal droga. W naszych warunkach łatwo zaopatrzyć się w takie naczynia na targach staroci. Cyna ma atrakcyjne ceny, trochę trudniej zdobyć dobre naczynia miedziane (szczególnie konewki) czy platery udające srebro.

Sprzęty kuchenne

Zamiast sztancowanych kubków i misek „made In India” należy stosować dłubane w drewnie (toczone) czy też gliniane kubki i miski. Cyna, bielona miedź oraz platery, mogą być używane przez szeregowych, jako „zdobycz wojenna”, podobnie i sztućce, warto by jednak używać wzory epokowe. Oficerowie powinni starać się zdobyć zestawy- garnitury jednakowo zdobione i najlepiej trzymać je w specjalnych kasetach lub koszach wiklinowych. Kociołki do gotowania i czajniki powinny być miedziane bielone jeśli mają być używane do celów spożywczych.

Szkło

W warunkach polowych to najczęściej butle zastępujące metalowe manierki,wtedy z wiklinowym oplotem, butelki z winem lub szkła apteczne; kieliszki tylko na „pańskim stole”, (chyba, że będą zdobyczą wojenną).

Inne

Zachęcam Kolegów rekonstruktorów do szerszego stosowania wyrobów wiklinowych. Wiklina to nie tylko kosze markietańskie, czy oploty butli, ale także wszelkiego rodzaju skrzynki i kuferki stosowane jak dzisiejsze walizki przez niezamożnych podróżnych lub do przewozu mniej cennych przedmiotów jak np. sprzęty obozowe, pościel, naczynia.

Krzesiwo, krzemień i hubka, na cynowym talerzu

Foto 01. Krzesiwo, krzemień i hubka, na cynowym talerzu (krzesiwo wykonał Remigiusz Pacer)

Zegarek szpindla paryskiej firmy Maurice czynnej w latach 1800 1812

Foto 02 Zegarek szpindla paryskiej firmy Maurice czynnej w latach 1800 1812.

Brzytwa w oprawie z masy perłowej

Foto 03 Brzytwa w oprawie z masy perłowej.

Brzytwa w oprawie z masy perłowej

Foto 04 Pęseta i pilniczek w oprawie z kości.

Składana łyżka i widelec w oprawie z masy imitującej kość słoniową

Foto 05 Składana łyżka i widelec w oprawie z masy imitującej kość słoniową.

Korkociąg żelazny

Foto 06 Korkociąg żelazny.

Korkociąg podróżny – idealny na biwak dla wszystkich potrzebujących

Foto 07 Korkociąg podróżny – idealny na biwak dla wszystkich potrzebujących.

Zestaw toaletowy z przedmiotów dostępnych współcześnie oraz brzytwa z futerałem

Foto 08 Zestaw toaletowy z przedmiotów dostępnych współcześnie oraz brzytwa z futerałem.

Miska i dzbanek (konewka, naliwka) do mycia

Foto 09 Miska i dzbanek (konewka, naliwka) do mycia.

Konewka miedziana bielona w środku

Foto 10 Konewka miedziana bielona w środku.

Kociołek miedziany bielony w środku do gotowania wody lub strawy

Foto 11 Kociołek miedziany bielony w środku do gotowania wody lub strawy.

Miska cynowa duża – do mycia

Foto 12 Miska cynowa duża – do mycia.

Czajnik miedziany bielony w środku

Foto 13 Czajnik miedziany bielony w środku. Zwraca uwagę forma dna do powieszenia nad paleniskiem lub do wstawienia w płytę pieca.

Mała flaszeczka podróżna zabezpieczona obszyciem ze skóry i wyposażona w mały kubek cynowy stanowiący jednocześnie zabezpieczenie dolnej części nie obciągniętej skórą

Foto 14 Mała flaszeczka podróżna zabezpieczona obszyciem ze skóry i wyposażona w mały kubek cynowy stanowiący jednocześnie zabezpieczenie dolnej części nie obciągniętej skórą.

Luneta polowa

Foto 15 Luneta polowa (futerał wykonany przez autora artykułu).

Sztućce posrebrzane

Foto 16 Sztućce posrebrzane – fason w użyciu od końca XVIII wieku.

Zestaw do herbaty – platery w typie z pierwszych dwóch dekad XIX wieku

Foto 17 Zestaw do herbaty – platery w typie z pierwszych dwóch dekad XIX wieku.

Platery do wyposażenia kasety podróżnej dla oficera

Foto 18 Platery do wyposażenia kasety podróżnej dla oficera. Widoczne oprócz miski i talerzy, kieliszek do jajek kubek pędzel do golenia z pasem do ostrzenia brzytwy, nożyczki, kieliszek, oraz szczypce do wypychania palców w rękawiczkach, a w głębi puszka na herbatę.

Puszka z pokrywką i kubek z pokrywką i odejmowanym uchem z zestawu podróżnego

Foto 19 Puszka z pokrywką i kubek z pokrywką i odejmowanym uchem z zestawu podróżnego.

Haki do wciągania butów

Foto 20 Haki do wciągania butów.

Demontowalny uchwyt do naczyń z serwisu podróżnego

Foto 21 Demontowalny uchwyt do naczyń z serwisu podróżnego.

Skrzynia okuta mosiądzem na zestaw przedmiotów niezbędnych w podróżny

Foto 22 Skrzynia okuta mosiądzem na zestaw przedmiotów niezbędnych w podróżny.

Nożyczki do objaśniania świec

Foto 23 Nożyczki do objaśniania świec.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *