Nasz trzeci maja

Nasz Trzeci Maja – 3 V 2018

Arsenal 1717-1831 Aktualności, Arsenał, Felietony Leave a Comment

Trzeci Maja. My Polacy mamy prawo być tego dnia szczególnie dumni. Dlaczego?

„Wszystkie zapamiętane przez nas obchody trzeciomajowe rozpoczynały się od przemówień, wygłaszanych niekiedy przez ludzi, którzy byli wychowani i wykształceni w obcych szkołach, w trzech rozmaitych zaborach.(…)” – tak Karol Olgierd Borchardt autor legendarnej dla marynarzy i żeglarzy książki „Znaczy Kapitan” wspomina pamiętne przemówienie Mamerta Stankiewicza. Stankiewicz, niegdyś carski oficer, uczcił Święto Konstytucji na żaglowcu szkoleniowym „Lwów” taką oto krótką i treściwą przemową: „- Znaczy,  rozumiecie! Znaczy, praojcowie nasi konstytucję ułożyli! Znaczy, dzisiaj obchodzimy takie święto narodowe. Rozumiecie?… Znaczy, dzisiaj jest jeszcze takie podwójne święto. Papież, znaczy Ojciec Święty, Matkę Boską królową Korony Polskiej zrobił! Rozumiecie?… Znaczy, dzisiaj jest jeszcze takie trzecie, małe święto! Znaczy, wyście dołożyli swojej małej inteligencji i statek przygotowaliście do podróży… Znaczy, dzisiaj jest takie POTRÓJNE święto: Znaczy, praojcowie – konstytucję, papież – Matkę Boską, a wy – statek!”

Ta relacja, a także inne humorystyczne anegdoty przytaczane przez Borchardta przypominają mi się co rok.

Święto związane z uchwaleniem Konstytucji Trzeciego Maja jest nie tylko świętem państwowym, uroczystością niemal równie ważną jak 11 listopada i pretekstem do wspominania anegdotek Borchardta. To dla mnie jeden z tryumfów Oświecenia.

17 września 1787 coś się zmieniło dla nowo powstającego narodu w Nowym Świecie. 3 maja 1791 roku coś się zmieniło dla I Rzeczypospolitej. 13 września 1791, po wielkich i długich wstrząsach, coś zmieniło się dla kolejnego narodu europejskiego. Głęboko wierzę, że tyrania nigdy więcej nie zatryumfuje na stałe. Wierzę, że zawsze, nawet w ukryciu, w konspiracji, w niewoli, ludzie wierzący czy ateiści, deiści, naturaliści, agnostycy, zwolennicy każdej możliwej doktryny filozoficznej, będą w duchu powtarzać: ludzie rodzą się i pozostają wolni i równi z punktu widzenia prawa; wolność, własność, bezpieczeństwo i opór przeciwko uciskowi podobnie jak swobodna wymiana myśli i poglądów to nasze niezbywalne prawa, a źródło wszelkiego zwierzchnictwa spoczywa całkowicie w narodzie; żaden człowiek nie może być oskarżony, aresztowany i więziony inaczej niż w przypadkach określonych przez prawo i z zachowaniem form przez nie przepisanych i ma być uznawany za niewinnego, dopóki nie udowodni mu się winy w sprawiedliwym i bezstronnym procesie; nikt nie może być niepokojony z powodu swoich przekonań, również i religijnych, byle ich manifestowanie nie zakłócało porządku publicznego ustanowionego przez prawo. Każda manipulacja przy tych odziedziczonych po dawnych reformatorach zasadach będzie budzić niepokój.

Wolność, Równość, Braterstwo. My, Naród. Król z Bożej łaski i woli Narodu.

Dzięki ludziom kierującym się ideałami Oświecenia nastąpił gwałtowny rozwój szkolnictwa, nauk ścisłych, życia politycznego i kulturalnego. Wielki wkład w uchwalenie nowoczesnej konstytucji mieli Stanisław Kostki Potocki i Ignacy Potocki. Polskie oświecenie bywa nazywane katolickim, ponieważ jego specyfiką był niespotykany gdzie indziej udział kleru katolickiego. Pierwsze pokolenie ludzi oświecenia stanowili głównie duchowni, dziś ocenia się, że księża stanowili 40% spośród czołowych postaci tego nurtu w naszym kraju. Mieliśmy i my swoich radykałów jak Hugo Kołłątaj, ale aż do III rozbioru polskim przemianom nadawali ton biskupi: Ignacy Krasicki i Adam Naruszewicz. Ważny wkład w myśl oświeceniową zawdzięczamy królowi Stanisławowi Leszczyńskiemu. Próby budowania państwa na zasadach oświeceniowych przerwały rozbiory. Dziś mamy luksus snucia rozważań, czy lepiej było uchwalić Konstytucję czy nie, ale warto też zastanawiać się, kim bylibyśmy bez niej?

Oto oni. Posługujący się wyszukaną retoryką, wykształcony zwolennik tolerancji i parlamentaryzmu, ubrany w elegancki strój, którego kopię można dotknąć w czasie Nocy Muzeów. Rewolucjonista w długich portkach i frygijce z narodową kokardą, usmolony prochem, którego zapach można już poczuć w pełni chyba tylko na inscenizacji dawnej bitwy. Dama przyjmująca w swym salonie filozofów i literatów i prosta kobieta wielkim głosem domagająca się chleba dla swoich dzieci i wolności dla siebie. Nie wolni od ludzkich przywar, ale zawsze gotowi do dysputy ludzie nowej epoki.

Dziś wszyscy po prostu cieszą się z wolnych dni, a pracownicy służb publicznych, muzealnicy i rekonstruktorzy wzdychają w wigilię tego dnia szykując się na pokojowe „oblężenie” spacerowiczów i turystów. Czy I Rzeczpospolita mogła się uratować? Jak oceniać żywot króla Stanisława Augusta?. Zagadnienia filozoficzne i historyczne bledną pod wieczór wobec zagadnienia, czy brać karabin, czy pakować porcelanę czy raczej przyda się drewniana miska, czy zakładać „anglezkę” czy „chemise”, czy loki do rana „zakręcą się” i gdzie znowu podział się halsztuk?

My, członkowie Stowarzyszenia Arsenał wraz z zaprzyjaźnionymi rzemieślnikami, nie znaleźliśmy się ani na barykadzie, nie przenieśliśmy się też w czasie i przestrzeni do wtorkowego poranka AD 1791 do Sali Senatorskiej. Zamiast tego, w czwartkowy poranek AD 2018 gościliśmy w Pałacyku Myślewickim w Łazienkach Królewskich. Pan Rotmistrz z wojskowego nawyku sprawdzał, czy broń przeciw pieczystemu dobrze naostrzona i czy leży w odpowiednim ordynku, a jak to oficer i obieżyświat, zabawiał tłumy wojskowymi opowieściami. Do pana Rotmistrza co jakiś czas dołączali inni żołnierze. Dama w najnowszym, wiosennym caraco jakby przyszła w odwiedziny, namówić przyjaciół na piknik i wnosiła uśmiech w ten niespokojny poranek. W dalszych pokojach skryła się kobieta pięknie ufryzowana, ale jeszcze w domowej sukni i bez pudru na twarzy, która bez końca przebierała w fatałaszkach i podsuwała gościom rysunki strojów. Jakiś nieogolony radykał w ciemnym, mieszczańskim stroju, ale uzbrojony, niczym duch francuskich niepokojów i nadchodzących dla Polski trudnych czasów popatrywał na turystów. Panna z dobrego domu ćwiczyła się w kaligrafii – może jej rodzice, przejęci duchem epoki, chcieli jej zapewnić nie tylko dobrego męża i praktyczne, gospodarskie umiejętności, a również jak najlepsze wykształcenie? Była wśród nas ubrana żałobnie wdowa po introligatorze, której prawo cechowe zezwalało tylko przez rok prowadzić warsztat, zanim nie wyjdzie ponownie za mąż – najlepiej za kolejnego mistrza cechowego – lub nie znajdzie innego źródła utrzymania. Zwiedzający z zachwytem oglądali zszywane dawnym sposobem stronice powstającej książki, skórki, złocenia, tłoczenia, marmurkowe papiery, płynęły opowieści o sztuce introligatorskiej.

Kolejny raz mury zamków i twierdz, podwoje muzeów i place w wielu miastach gościły kompanie kolorowych dziwaków. Dla takich Polaków wieki temu czasy miały zmienić się na ciężkie i trudne do zniesienia, ale wtedy – w powszedni dzień 1791 roku dla wszystkich na jakiś czas zaświtała „majowa jutrzenka”, a niżej podpisanej ten dzień od kilku lat dostarcza wielu więcej wzruszeń.

Nie dokonałam też niczego porównywalnego ze współtworzeniem polskiej floty po latach zaborów, a wiele trudnych i niezbędnych zadań wzięli na siebie nasi gospodarze z Łazienek. Moje umiejętności gawędziarskie znacznie ustępują autorowi „Znaczy Kapitana”, ale kolejny rok dołożyłam swojej wiedzy historycznej i wykorzystałam vis comica do budowania poczucia wspólnoty i tożsamości narodowej. Moim żywiołem są słowa, i przy ich pomocy jeszcze raz przywołałam ten majowy dzień, ale czasami trzeba wszystko podsumować krótko i zwięźle, jak Mamert Stankiewicz i jego podwładni:

„- Znaczy, Rzeczpospolita Polska niech żyje!

– Niech żyje! Niech żyje! Niech żyje!”

 

Autorką tekstu jest Karolina Kiczyńska
Autorem zdjęć jest Jarosław Żeliński  http://fotografia.zelinski.biz.pl/

[envira-gallery id=”26193″]

 

Content not available.
Please allow cookies by clicking Accept on the banner