odezwa Jana Henryka Dąbrowskiego

Napoleońska rocznica: 20 stycznia 1797 odezwa Dąbrowskiego oraz 1810 ułani nadwiślańscy zajmują Paso des Despenaperros

Arsenał 1795-1815 0 Komentarzy

20 stycznia 1797 – Odezwa generała Dąbrowskiego do Polaków, by wstępowali do Legionów.

Jan Henryk Dąbrowski Generał Dywizyi i ozdobiony orderem Wielkiego Orła Legii Honorowey i Komendor Orderu Królewskiego Korony Żelazney. Józef Wybicki Reprezentant miast na seymie 1791r.

Polacy! Napoleon wielki, niezwyciężony wchodzi w trzykroć sto tysięcy wojska do Polski. Nie zgłębiaymy taiemnic zamysłów, staraymy się bydź godnemi jego wspaniałości.’’ Obaczę, powiedział nam, obaczę jeżeli Polacy godni są być narodem. Idę do Poznania, tam się pierwsze moje zawiążą wyobrażenia o jego wartości.’’ Polacy! od was więc zawisło istnąć i mieć Oyczyznę: wasz zemściciel, wasz stwórca się zyawił. Zabiegaymy mu drogę z stron wszystkich, tak jak osierocone dzieci rzucają się na łono Oyca. Przynoście mu wasze serca i odwagę wrodzoną Polakom: Powstańcie i przekonaycie go iż gotowi jesteście i krew toczy się na odzyskanie Oyczyzny. Wie iż jesteście rozbrojeni. Broń i oręż z rąk jego otrzymacie. A wy Polacy przymuszeni przez naszych najeźców, bić się za nich przeciwko własney sprawie, stawaycie pod chorągwiami Oyczyzny swojey. Wkrótce Koścuszko wezwany przez niezwyciężonego Napoleona, przemówi do was z Jego woli: Na teraz macie od nas rękoymią Jego oświadczonej dla Narodu obrony. Przypomniycie sobie iż proklamacya, która was do formowania Legionów Polskich w Włoszech wzywała, nie była ku waszej zdradzie użyta. Ci to są legioniści którzy niezwyciężonego Napoleona pozyskawszy względy, dali mu pierwsze wyobrażenie o duchu i charakterze Polaków. Dan w kwaterze główney Cesarskiey w Berlinie dnia 3. Listopada 1806 r.

(-) Dąbrowski (-)Wybicki

20 stycznia 1810 – Ułani nadwiślańscy zajmują przełęcz Paso des Despenaperros w górach Sierra Morena, otwierając Francuzom drogę do Andaluzji.

Jak pisał Stanisław Kirkor

„Z końcem 1809 r. gen. Sebastiani miał swą kwaterę główną w Ocana. Tam też poszedł pułk ułanów, a że już przedtem stał w Ocana 10. pułk strzelców konnych, więc w ten sposób została tam zebrana cała brygada kawalerii lekkiej gen. Perreimonda. Z tą brygadą i z polską dywizją gen. Sebastiani wyszedł z Ocana 4 stycznia 1810 r. i przez Lilio, Alcazar de S. Juan, Tomelloso i Alhambra doszedł 12 stycznia do Villanueva de los Infantes. Brygada kawalerii lekkiej szła w straży przedniej, wysyłała rekonesanse w różnych kierunkach, do Villarobledo w stronę Walencji i do Villamanrique na południu u stóp gór Sierra Morena. W czasie marszu dołączały do głównej kolumny inne pułki piechoty i kawalerii 4. korpusu. Dywizja polska stale towarzyszyła kwaterze głównej dowódcy korpusu. Dowodził nią nadal gen. Werlé. W nocy z 13 na 14 stycznia cały 4. korpus wyruszył w kierunku Villamanrique, pierwsze szły brygada kawalerii lekkiej i polska dywizja. Villamanrique zastano opuszczone przez ludność, zaś nieliczne oddziały piechoty hiszpańskiej uszły szybko w góry, skąd żołnierze ukryci za skałami strzelali czas jakiś, po czym cofnęli się do swych umocnionych pozycji na przełęczy Santistevan.

Po przybyciu 4. korpusu do Villamanrique w ciągu następnych paru dni wypadło polskiej piechocie drapać się w górę wśród skał i cierni; brygada kawalerii lekkiej szła drogą. Tylko w tym punkcie przejść przez góry Sierra Morena Hiszpanie próbowali stawić jakiś opór, a raczej pozory oporu. Na szczycie przełęczy ustawili baterię dział, gdy jednak 20 stycznia podeszli tu Francuzi i szef szwadronu Kostanecki poprowadził do szarży na baterię swych ułanów, Hiszpanie odbiegli od dział. Wzięto wszystkie armaty i w pościgu za uciekającymi polscy ułani i francuscy strzelcy konni zabrali trzy tysiące jeńców i sztandary2). Wieczorem 20 stycznia cała armia francuska, wszystkie trzy korpusy, stała już nad Guadalquivir, od Baeza do Kordoby.

Mimo prób oporu ze strony Hiszpanów 4. korpus nie poniósł prawie żadnych strat. W czasie od 19 do 31 stycznia tylko w 9- pułku piechoty Księstwa Warszawskiego było trzech zmarłych, może z ran. W pułku ułanów nie wykazano żadnych strat w ludziach, natomiast pułk miał 6 koni zabitych i 26 koni padło. Martinien podaje, że 15 stycznia był ranny por. Dziurkiewicz, pewnie przy początkowym starciu pod Villamanrique i tylko lekko, gdyż nie poszedł do szpitala. Drugi z pułków brygady kawalerii lekkiej, który też brał udział w pościgu za przełęczą, wykazał zabitych dwóch ludzi i pięć koni. Liczba ludzi w szpitalach wzrosła w pułku strzelców konnych z 20 do 24, w pułku ułanów z 6 do 7.

Po przejściu gór Sierra Morena korpusy 1. i 5. zostały skierowane ku Sewilli, którą zajęto 1 lutego. Tam też udał się król Józef i marsz. Soult. Gen. Sebastiani przeszedł rzekę Guadalquivir i idąc przez Jaen i Alcala la Real podszedł szybko do Granady, która 28 stycznia otwarła mu swe bramy. Jak dotąd, wszystko zdawało się potwierdzać optymistyczne przewidywania, że zajęcie Andaluzji nie będzie przedstawiać większych trudności i że kraj uzna nowego, narzuconego mu króla. Także wśród Polaków panował ten złudny optymizm.”

[Źródło: STANISŁAW KIRKOR, „LEGIA NADWIŚLAŃSKA 1808 – 1814”, OFICYNA  POETÓW  I  MALARZY, Londyn 1981, str. 261-262.]