Na trzezwo czy jednak ze znieczuleniem zwalczanie bolu wedlug r j czerwiakowskiego

„…na trzeźwo…” czy jednak ze znieczuleniem. Zwalczanie bólu według R. J. Czerwiakowskiego

Maria J. Turos Felietony Skomentuj

„…na trzeźwo…” czy jednak ze znieczuleniem. Zwalczanie bólu według R. J. Czerwiakowskiego

Rafał Józef Czerwiakowski

…czyli próba odpowiedzi na pytanie czy w początkach XIX wieku chirurdzy wojskowi stosowali leki uśmierzające ból.

W jaki sposób można skutecznie rozwiać wątpliwości, czy w epoce napoleońskiej, wbrew potocznym poglądom i literaturze popularnonaukowej przyczyniającej się najsilniej do kształtowania potocznej opinii, lekarze wojskowi używali w codziennej praktyce środki przeciwbólowe. Oczywiście docierając do źródeł, które stanowczo za rzadko są wykorzystywane. Wypada więc zapoznać się z poglądami jakie na temat leków służących do zwalczania bólu wyrażał wychowawca całego pokolenia chirurgów przełomu XVIII i XIX w. czyli Rafał Józef Czerwiakowski[ii].

Do grona słuchaczy wykładów, które głosił w murach Akademii Krakowskiej należeli miedzy innymi Wawrzyniec Gadowski oraz Aleksander Kuszański[iii], którzy związali swój los bezpośrednio z armią Księstwa Warszawskiego[iv]. Obydwaj służyli w słynnym pułku szwoleżerów gwardii[v] i nie będzie bezpodstawnym przypuszczenie, iż nawet tam za Pirenejami, jak również na wielu innych polach bitew, opatrując rannych pamiętali nauki swojego mistrza oraz profesora. Na poparcie przedstawionego powyżej poglądu może posłużyć następujący fakt. Pracowali oni, podobnie jak i Sykstus Lewkowicz[vi], który również był chirurgiem w pułku szwoleżerów, przez pewien czas w szpitalach cywilnych w Valladolid. Pomimo tego, że byli lekarzami wojsk okupacyjnych, gdyż tak postrzegali Hiszpanie Francuzów oraz ich sojuszników, swoją wiedzą i zaangażowaniem zaskarbili sobie zaufanie, a także wielki szacunek wśród mieszkańców tego miasta[vii].

Zagadnienie uśmierzania bólu rzeczywiście żywo zajmowało Rafała Józefa Czerwiakowskiego. Dał temu wyraz w swoich dwóch najobszerniejszych z całego szeregu swoich prac czyli Chirurgii praktycznej oraz Narządu powszechnego opatrzenia chirurgicznego. Warto w tym miejscu przypomnieć, iż cała jego spuścizna naukowa obejmuje cztery prace, które ukazały się drukiem jak również szesnaście innych tekstów, zachowanych w rękopisach, które liczą ogółem blisko dziesięć tysięcy kart[viii]. Prócz dwóch wymienionych w wersji drukowanej zachowały się jeszcze: „Wywód o narzędziach cerulickich z okoliczności popisu publicznego dla objęcia miejsca w Towarzystwie Lekarskim Przesławnej Akademii Krakowskiej i otwarcia Szkoły Anatomii, Chirurgii i Sztuki Położniczej” oraz „Dysertacja o szlachetności, potrzebie i użytku chirurgii w pożyciu ludzkiem, w woysku, przy połogach i w nauce lekarskiey: w Sali Jagiellońskiey na posiedzeniu publicznem Szkoły Główney Koronney, dnia 12 Maia roku 1791 przez Rafała Józefa Czerwiakowskiego czytana.”[ix]. Dwie zasadnicze publikacje, interesujące z punktu widzenia omawianego zagadnienia, chronologicznie powstawały nieomal równolegle. Szczególnie drugą z nich można uznać za pełen wykład poglądów naukowych którym Rafał Czerwiakowski był wierny przez całe życie akademickie i zawodowe. W wersji drukowanej pierwsze pięć części tego obszernego dzieła ukazało się na krótko przed śmiercią ich autora. Wydania ostatniej części VI już nie doczekał. Ujrzała ona bowiem światło dzienne dopiero w 1817 r. Data wydania praktycznie nie powinna być jednak brana ściśle pod uwagę, gdyż losy tego ostatniego tomu, podobnie jak i całej publikacji, od samego początku były bardzo dziwne. Zwrócił na to uwagę już Franciszek Skobel w swoim opracowaniu bibliograficznym poświęconym Rafałowi Czerwiakowskiemu[x]. Podobną uwagę poczynił również w latach 60. XIX w. Polikarp Girsztowt[xi].

Jeśli przyjąć ogłoszenie drukiem jako zasadniczy aspekt popularyzacji danego dzieła, to jeszcze gorszy los spotkał Chirurgię praktyczną, która powstała na przełomie 1805/06 roku. Była to praca w zamyśle samego autora zaadresowana do chirurgów – czego wyrazem jest już tytuł pierwszego rozdziału Ogólne powinności chirurga który przy rannych zachować ma się[xii] – a w sposób szczególny dla lekarzy wojskowych. Wskazuje na to nie tylko sam tekst, ale również jeden z rękopisów[xiii]. Można go uznać za uzupełnienie, bądź szczegółowy wykład wprowadzający do zagadnienia gdyż jako tytuł zostały w nim użyte następujące słowa „…nauka chirurgii uniwersalnej dla powszechnego pożytku krajów słowiańskich, a mianowicie stanu wojskowego…”[xiv]. Jest on sygnowany przez samego autora datą 1815[xv]. Funkcjonująca w formie notatek sporządzanych przez studentów, po raz pierwszy w wersji jaką pozostawił Rafał Czerwiakowski[xvi] ta obszerna praca licząca w rękopisie 138 kart[xvii] została wydana dopiero w połowie XX w.[xviii] czyli blisko sto pięćdziesiąt lat po sporządzeniu wersji rękopiśmiennej przez autora.

Chirurgia praktyczna, czy raczej zawarte w niej poglądy na zagadnienie uśmierzania bólu zostały już pokrótce zaprezentowane w pierwszej części tego artykułu[xix] wypada więc przypomnieć tylko strukturę tego dzieła. Jest to tekst obejmujący sobą jedenaście rozdziałów podzielonych na paragrafy, utrzymany w konwencji podręcznego vademecum. Ilustrują go odpowiednio dobrane tablice przedstawiające instrumenty oraz niezbędne aparaty[xx], zaś nad rytowaniem plansz, przygotowując odpowiednie szkice, czuwał sam autor[xxi].

Rafał Czerwiakowski podchodzi w swojej pracy do omawianych kolejno zagadnień w taki sposób, by rozwiać jak najwięcej wątpliwości swoich słuchaczy i udzielić stosownych wyjaśnień. Z żywego toku narracji można wysnuć przypuszczenie, iż był to pierwotnie konspekt wykładów. Został on dopiero później rozbudowany, być może w toku dyskusji ze studentami gdyż z takim poglądem można spotkać się m.in. u Ludwika Gąsiorowskiego[xxii]. Kolejno zostały omówione sytuacje z jakimi przyjdzie stykać się chirurgom w praktyce jednocześnie z podaną sugestią możliwych rozwiązań. Stąd nie jest to traktat drobiazgowo wyliczający wszystkie znane podówczas leki „…ból uśmierzające…”[xxiii] służący do sprawdzenia dawkowania zaordynowanych specyfików, ale bardzo współczesne w swojej formie dzieło skierowane do konkretnego kręgu czytelników. Są nimi lekarze wojskowi, którym przyjdzie pracować w bardzo różnych warunkach, przypuszczalnie nawet „…na klęczący…”[xxiv] rannych opatrywać. Może zaistnieć również taka sytuacja, iż będzie ich tak wielu, że zapasu leków nie wystarczy dla wszystkich. Stąd Rafał Czerwiakowski kładzie duży nacisk na właściwe zachowanie się lekarza i umiejętność nawiązania kontaktu z pacjentem co, jak słusznie zauważa[xxv] może również wpłynąć na późniejsze odczuwanie dolegliwości. Podkreśla też istotność bezbolesnego przeprowadzenie pierwszego badania pięknie akcentując to w tekście słowami „…nie głupio, dziko i grubo, ale ostrożnie i delikatnie…”[xxvi]. Zwraca wreszcie uwagę, aby wykonywanie zabiegów odbywało się sprawnie, dokładnie, ale nade wszystko celowo.

Lekom przydatnym bezpośrednio w praktyce chirurga poświęcony jest rozdział trzeci noszący tytuł „O zewnętrznych i wewnętrznych lekarstwach”[xxvii] obejmujący paragrafy od 40 do 62, przy czym, szczególnie w odniesieniu do pierwszej grupy wymienionych w nim preparatów Rafał Czerwiakowski zaznacza, iż powinny one być stosowane w bardzo konkretnych i wyraźnie określonych przypadkach, Pierwsze „…opatrzenie…”[xxviii] sprowadzać się powinno do czystego i suchego, a tym samym łagodzącego dolegliwości opatrunku i unieruchomienia, gdyż „…przy pierwszych obwiązaniach rany nie potrzebujemy niczego oprócz do obwiązania potrzebnego…”[xxix].

Zagadnienie stosowania leków przeciwbólowych omówione zostało w paragrafie 443 rozdziału dziewiątego noszącego tytuł O zagojeniu rany i ich przypadków[xxx], zaś w rękopisie są to karty od 118 do 124[xxxi]. Wykazane tu zostały źródła powstawania bólu, zarazem podzielone na te, niejako przypisane samemu zdarzeniu „…ból zdaje się być zranieniu właściwym…”[xxxii] jak i te indukowane przez późniejszy proces zapalny „…ogólnie ból przy ranach przez to samo się wznieca i poszerza, pomniejsza i uprząta co zapalenie…”[xxxiii]. Kolejnymi czynnikami może być niewłaściwie założony opatrunek bądź unieruchomienie czy wreszcie dolegliwości bólowe mogą wynikać z innej przyczyny jak chociażby z ogólnego stanu pacjenta. Rafał Czerwiakowski odwołuje się w nim przez podanie paragrafu i kolejnych numerów do wcześniejszego rozdziału trzeciego, ale (co może przemawia na korzyść powszechnej znajomości leków przeciwbólowych) zalecane specyfiki nie zawsze są tam szczegółowo opisane. Dotyczy to nie tylko wzmiankowanego już w poprzednim artykule „…laudanum liquidum…”[xxxiv], oraz „…massa pilularis de Cynoglosso…”[xxxv]l (w „Chirurgii Praktycznej…” Rafała Czerwiakowskiego jest tu jeszcze dodatek „…z proszkiem terpent.rubr…”[xxxvi]) lecz w sposób szczególny następujących dwóch wersetów. „…i te anodyn §62, Nro 29 i 30…”[xxxvii] oraz „…osobliwie gdy jest bardzo silnym te śrzodki  § 62 Nro 1-9 dane bydź mają…”[xxxviii] (zachowano pisownię oryginału – M. T.) W odpowiednim paragrafie rozdziału trzeciego, można przeczytać zaledwie w odniesieniu do jednej pozycji współcześnie nic nie mówiące „…Nro 7 co dwie godziny zażyć łyżkę lub pół filiżanki…”[xxxix]. Wypada więc wysnuć przypuszczenie, iż była to wzmiankowana przez samego Rafała Czerwiakowskiego „…tinctura anodyne…” zwana czasem „…anodynus liqour…”[xl], którą stosowano jako lek uśmierzający ból, szczególnie o charakterze długotrwałym. Brak podanego składu tego specyfiku stanowić tu może dowód, iż po pierwsze był doskonale znany, a po drugie również względnie łatwo dostępny.

Drugie z dzieł Rafała Czerwiakowskiego Narządu powszechnego opatrzenia chirurgicznego nosi zdecydowanie inny charakter. Nie ma jednego, z góry zaznaczonego adresata i jest utrzymane w typie popularnych, szczególnie we Francji, pod koniec XVIII w. dużych, szczegółowych kompendiów obejmujących sobą cały zasób wiedzy w danej dziedzinie nauk medycznych. Spośród traktatów jakie podówczas powstały, i z których treścią Rafał Czerwiakowski był z pewnością dobrze zaznajomiony[xli], najbardziej pod względem struktury zbliżone są dwa teksty. Pierwszy to praca L. Heistera i P. Francois[xlii] licząca dwa tomy, zaś drugi to dzieło H. Boerhaave[xliii] objętościowo większe, gdyż składające się z ośmiu woluminów. Wielokrotne odniesienia w tekście do nazwiska autora pozwalają sądzić, iż pisząc swój tekst Rafał Czerwiakowski szczególnie nawiązywał do drugiego z wymienionych dzieł.

Narządu powszechnego opatrzenia chirurgicznego lekom przeciwbólowym poświęcone zostały aż dwa rozdziały zamieszczone w dwóch różnych tomach. Po raz pierwszy temat ten został zaprezentowany w części V – będącej zarazem piątym tomem – i obejmującej paragrafy od 1344 do 1702[xliv]. Jest to „…wydział drugi…”[xlv] (zachowano pisownię oryginału – M. T.) wchodzący w skład dużego rozdziału piątego „…o lekach zmiękczających i łagodzących…”[xlvi]. Stanowi to łącznie osiem stron druku, a są to kolejno paragrafy od 1555 do 1560, w których wylicza „…lekarstwa ból uśmierzające…”[xlvii].

Rozpoczyna je „…Capita papaveris…”[xlviii] czyli makówki maku pospolitego, które „…w naszym także klimacie zawierają w sobie narkotyczny mleczny sok…”[xlix] i stąd mogą być używane „…przeciw zapalistym przypadłościom…w inflamacjach (zapaleniach) bardzo bolesnych…”[l]. Jako specyfik Rafał Czerwiakowski poleca „…syrupus Diakodii…”

  • , który sporządzany był z „…dekoktu makowych główek…”[lii]. Z pewnością pełnił rolę współczesnych powszechnie dostępnych leków przeciwbólowych typu paracetamol, gdyż, w odpowiednich proporcjach mógł być stosowany nawet u dzieci.

    Następnym jest „…crocus…”[liii] szafran (Rafał Czerwiakowski w tytule używa jako pierwszej nazwy łacińskiej, by następnie dodać do niej polską) wchodzący w skład całego szeregu specyfików, najczęściej łączony z kamforą oraz w formie plastrów „…do odmiękczenia nabrzmiałości twardych i bolesnych…”[liv].

    Jako trzeci wymieniony został „…hyoscyamus…”[lv] czyli lulek czarny, o którym Rafał Czerwiakowski pisze „…liście tey rośliny posiada wielką moc ból łagodzącą…”[lvi] po czym dodaje iż „…już w dawnych czasach zewnętrznie do uśmierzenia bólu używana była…”[lvii], a następnie wymienia preparaty oraz dolegliwości w których mogą one znaleźć zastosowanie. Podkreśla przy tym, iż działanie przeciwbólowe związane jest z odpowiednimi częściami rośliny, gdyż najskuteczniejszy jest „…maścisty olej…”[lviii] z nasion, gdyż „…części narkotyczne są w skórce zawarte…”[lix]

    Kolejna pozycję zajmuje „…cicuta…”[lx] – cykuta – która podobnie jak preparaty z lulka czarnego, zaliczona została do leków przeciwbólowych stosowanych zewnętrznie w postaci okładów i specjalnych plastrów „…do czyszczenia wrzodów zwłaszcza zastarzałych…”[lxi]. Jako szczególnie skuteczny wymieniony jest „…empl de cicuta c. ammoniaco…”[lxii].

    Paragraf 1559 poświęcony został belladonnie – pokrzyk wilcza jagoda. Rafał Czerwiakowski ten specyfik również zalicza do leków stosowanych zewnętrznie odwołując się przy tym do tradycji sięgającej czasów Galena „…Galenus i inni starożytni lekarze, używali iey w leczeniu raka i ziadliwych wrzodów dla uśmierzenia bólu…”[lxiii]. Jako sposób używania wymienia „…kataplazmy…”[lxiv] zwracając przy tym uwagę żeby podczas ich przygotowywania i przykładania „…aby się nic do oka nie dostało…”[lxv].

    Kolejne trzy paragrafy tego rozdziału – od 1560 do 1562 – poświęca Rafał Czerwiakowski opium, koncentrując się w treści bardziej na samych skutkach działania tego specyfiku niż wymieniając preparaty. Już na wstępie zaznacza, iż środek ten „…wzruszliwość (należy przypuszczać, że pojęciem tym określał on pobudzenie nerwowe) prędko wyczerpać może…”[lxvi] zaś „…zadane w ilościach większych sen sprawić może…”[lxvii]. Stąd, szczególne zastosowanie dla preparatów zawierających opium znajduje w sytuacjach kiedy u chorego można stwierdzić „…dolegliwości…połączone z nieporządnym poruszeniem systematu nerwowego…”[lxviii].

    Po raz drugi, jak gdyby nie wyczerpawszy tematu w krótkim opisie, Rafał Czerwiakowski powraca do omówienia leków przeciwbólowych w części szóstej swojego dzieła[lxix]. Jest to zgodne z jego zamiarem, gdyż oprócz „…syrupus diakodii…”[lxx] pozostałe preparaty omówione w tomie V służyły w większości do użytku zewnętrznego. Stąd zagadnieniu stosowania specyfików „…ad usum internum…” (aż się prosi użyć terminologii łacińskiej) poświęca dużo obszerniejszy, gdyż liczący dziewiętnaście stron rozdział piąty[lxxi] noszący tytuł „Leki uspokaiaiące” (zachowano pisownię oryginału). Godne uwagi są już dwa pierwsze wersy wprowadzenia do tematu, podobnie jak i zakończenie paragrafów wstępnych. „…klassa leków uspokaiaiącemi nazwanych iest iedna z tych, które naywiększe dobrodzieystwo przynoszą rodzaiowi ludzkiemu. Ich wielki zamiar iest odiąć ciału na iakiczas ból i cierpienie…”[lxxii] (podobnie jak i w innych cytatach pisownia jest zgodna z oryginałem) zaś „…zadane w wielkich dozach skutkuią iak sedativa…”[lxxiii].

    Wiedząc, iż pisze to chirurg, a więc człowiek dla którego kontakt z bólem był niejako sprawą codzienną należy powtórzyć w tym miejscu pytanie – czy takich samych treści nie przekazywał na wykładach swoim studentom. Również i tym, którzy później spieszyli na pomoc rannym szwoleżerom w wąwozie Somosierra. Trudno jest przypuszczać, iż mogło by być inaczej…

    Po wprowadzeniu, które obejmuje paragrafy 2211-2214, układ tekstu jest zbliżony do omawianego uprzednio. Rafał Czerwiakowski wylicza kolejno substancje roślinne o działaniu przeciwbólowym wymieniając następnie preparaty, w których skład wchodzą oraz dawkowanie, a także, jak w przypadku opium czy belladonny, antidota stosowane w przedawkowaniu lub przypadkowym zatruciu tą rośliną[lxxiv]

    Paragrafy 2227-2230 oraz 2243 poświęcone są roślinom nie wymienionym w tomie piątym. Kolejno są to:

    a)       „…Strammonium…”[lxxv] – z opisu wynika, iż jest to bieluń dziędzierzawa, choć Rafał Czerwiakowski pisze „…pospolicie wznieca przypadłości szaleństwa ztąd w polskim ięzyku nazywa się szaley…”[lxxvi] (zachowano pisownię oryginału) co przypuszczalnie było jedną z szeregu nazw regionalnych[lxxvii], stosowane w bardzo małych dawkach zawierających się między ½ – 5 gran (0,03-0,32 grama) jako „…Extractum Strammonii…”[lxxviii].

    b)      „…Lactuca virosa…”[lxxix] – sałata jadowita, o której stosowaniu zaledwie wspomina nadmieniając „…zaczym przyszłe dokładniejsze doświadczenia muszą iey skutki wyjaśnić…”[lxxx].

    c)      „…Nux Vomica tak zwane wronie oczy…”[lxxxi] – czyli kulczyba (pełna nazwa botaniczna „…Strychnos Nux Vomica…”[lxxxii]), która znajduje zastosowanie „…przeciw kurczom kanału kiszkowego…”[lxxxiii].

    d)     „…Phellandrium czyli foeniculi aquatici…”[lxxxiv] – kropidło wodne, o którym pisze, iż jest co prawda obecne w fitoterapii ludowej, lecz dla praktyki lekarskiej „…większych potrzebuie doświadczeń…”[lxxxv]. W paragrafie tym Rafał Czerwiakowski wymienia jeszcze „…rozmaryn dziki…”[lxxxvi], którego zastosowanie w lecznictwie także, jego zdaniem, „…wymaga doświadczenia…”[lxxxvii].

    e)      „…Laurocerasus…”[lxxxviii] – laurowiśnia wschodnia. Sporządzoną z niej „…aqua laurocerasi…”[lxxxix] zalicza Rafał Czerwiakowski do najmocniejszych trucizn narkotycznych która „…w momencie zabiia (zachowano pisownię oryginału) z utratą wszelkiej drażliwości…”[xc] i użycie tego preparatu, stosowanego w „…zastarzałych stwardniałych wzdęciach…wymaga wielkiey przezorności…”[xci] ze względu na różne postacie w jakich znajdowała się w aptekach. Akapit ten, kończący paragraf 2243 można uznać za dowód szczególnej dokładności jaka cechowała Rafała Czerwiakowskiego podczas pracy nad tym wielotomowym dziełem.

    Jednak szczególne miejsce wśród prezentowanych leków przeciwbólowych – podobnie jak to było uprzednio w tomie V – zajmuje opium. Substancji tej poświęca Rafał Czerwiakowski dziewięć kolejnych paragrafów od 2231 do 2242. Rozpoczyna je wyszczególnienie postaci, w jakich specyfik ten docierał do aptek, a zwanych tu „…gatunkami…”[xcii], w którym kolejno zostały wymienione:

    1. sok otrzymywany z niedojrzałych makówek, pozyskiwany przez ich specjalne nacięcie, który Rafał Czerwiakowski nazywa „…lacryma opii…”[xciii] albo „…opium thebaicum…”[xciv]
    2. zagęszczony wyciąg z gotowanych makówek
    3. wyciąg z całej rośliny noszący nazwę „…meconium…”[xcv]. Użycie tej nazwy sugeruje, iż Rafał Czerwiakowski znał farmakopeę angielską Quincy’ego[xcvi] gdzie określenie to zostało użyte w odniesieniu do ekstraktu z maku tureckiego[xcvii].

    Tak dokładne tłumaczenie, każe zwrócić uwagę na fakt ze wszech miar godny uwagi. Otóż oprócz języka francuskiego i niemieckiego[xcviii] Rafał Czerwiakowski musiał znać bardzo dobrze również angielski, gdyż w farmakopeach powstających w XVIII w. na terenie Wielkiej Brytanii, poza nazwami surowców leczniczych jest wyjątkowo niewiele zwrotów w języku łacińskim.

    W świetle interesującego nas tematu wypada uważniej prześledzić co pisze o działaniu opium – i o czym z pewnością nauczał również swoich studentów. Otóż substancja ta „…osłabia i niszczy wzruszliwość w całym ciele, przeto uśmierza bóle…”[xcix] i następnie „…sprawuje sen…”[c]. Podstawowym zastosowaniem opium i jego preparatów – o wadze poruszanego zagadnienia może świadczyć w tekście drukowanego oryginału, zmiana kroju czcionki z prostej na kursywę, co powinno wzbudzać uwagę czytelnika – są wszystkie choroby „…gdzie ciało bardzo iest drażliwe i tkliwe, po ciężkich uszkodzeniach, ranach, złamaniach kości; w chorobach bolesnych…”[ci]. Bardzo współcześnie brzmią słowa kolejnego paragrafu, w którym Rafał Czerwiakowski pisze, iż „…we wszystkich przypadkach, gdzie chcemy przez opium złagodzić i uspokoić trzeba go dawać na raz i w pełnej dozie, gdyż w małych ilościach uchybia się zamiaru…”[cii]. Również do dziś dnia, w postępowaniu przeciwbólowym, nic nie straciły ze swej aktualności zapisane w tym samym paragrafie następujące słowa: „…iżby dane było opium im wcześniej tym lepiey, gdyż łatwiey iest zapobiedz bolesnym przypadłościom, niż ie znieśc, gdy już powstała…”[ciii] (zachowana pisownia oryginału).

    Na działanie tego specyfiku zdaniem Rafała Czerwiakowskiego wpływa prócz wielkości dawki również czystość samego preparatu, gdyż pod pojęciem „…dozy…”[civ] jak pisze „…rozumie się purum…”[cv] i jest to „…1, 2 do 5 gran…”[cvi] (w przeliczeniu na współczesne miary od ok. 0.06 grama do ok. 0.28 grama) Wniosek stąd, iż zawartość opium we wszystkich mieszankach była już wówczas przeliczana na gran (według ówczesnej miary aptekarskiej) czystej substancji czynnej, gdyż „…chcąc uspokoić lub boleści uśmierzyć, naylepiey przepisuje się bez dodatku…”[cvii]. W postaci czystej opium stosowane było pod postacią proszku oraz w płynie czyli „…solucyi…”[cviii]. Skuteczne działanie „…jednej dozy trwa ośm godzin…”[cix]. Informacja ta pozwala na przypuszczenie, iż sprawowano bardzo regularną kontrolę utrzymywania się efektu sedatywnego i analgetycznego u danego chorego czy rannego.

    W tekście zostały wyróżnione dwa paragrafy noszące oddzielny tytuł „Preparaty”[cx]. Są poświęcone opisowi, działaniu oraz sposobom dawkowania poszczególnych preparatów zawierających opium. Rafał Czerwiakowski ze szczególną uwagą pisze o rozmaitej sile działania znanych podówczas specyfików zaznaczając, iż najsilniejsze jest „…opium crudum…”[cxi] będące niejako surowcem podstawowym do wszystkich mieszanek, zaś słabsze „…extractum opii aquosum…”[cxii] stosowane w postaci roztworu, pigułek i proszków w ilości „…od 2 do 6 gran…”[cxiii] (0,12 – 0,32 grama) Spośród preparatów złożonych kolejno zostały wymienione:

    1. .„…extractum opii vinosum…”[cxiv] – według „…ph. Hassic…” (w tym miejscu należy zaznaczyć, iż Rafał Czerwiakowski z dużą skrupulatnością podaje źródła skąd zaczerpnął informacje o sposobie przyrządzania oraz dawkowania opisywanych preparatów), które było składnikiem mieszanki „…tinctura opii vinos…”[cxv] gdzie jedna drachma (3,75 grama) ekstraktu była rozpuszczona w uncji (ok.30 gramów) wina.
    2. „…tinctura thebaica ph. Edinb…”[cxvi] – była to jedna z najmocniejszych mikstur sporządzana z opium sprowadzanego z Egiptu, w skład roztworu wchodziła ponadto nalewka cynamonowa i na jedną dawkę stosowano najczęściej „…od 10 do 40 kropel…”[cxvii]. Można było spotkać również inne dodatki które Rafał Czerwiakowski wymienia kolejno: „…liquor anodynus…” (tu nie podaje składu więc można tylko przypuszczać, iż podobnie jak w sytuacji wymienionej w „Chirurgii praktycznej…” rzecz dotyczyła bardzo popularnej mieszanki alkoholowo – eterowej noszącej nazwę „…liquor anodynus de Hoffmanii…”. Specyfik ten jako znany powszechnie, zaś od połowy XVIII wieku obecny we wszystkich apteczkach wojskowych. Wymienia go m. in. Franciszek Giedroyć[cxviii], zaś pod nazwą „…spiritus aethreus nitratus…” farmakopea z 1794 roku[cxix]. Kolejne dodatki stanowiły „…liquor cornu cervi succin, (był to wyciąg z poroża jelenia) extr. aconiti, camphora…”[cxx], a należy pamiętać, iż wszystko to były nalewki na spirytusie lub bardzo mocnym winie.
    3. „…tinctura opii simplex…”[cxxi] – preparat ten był uważany za nalewkę podstawową do receptury, również sporządzaną jako roztwór w „…spirytusie winnym…”[cxxii]. Tu Rafał Czerwiakowski podaje proporcję jaką można znaleźć w „Pharmacopoeia chirurgica” wydanej w 1795 roku[cxxiii], co może być wskazówką odnośnie czasu powstawania „Narządu powszechnego opatrzenia chirurgicznego”.
    4. „…tinctura opii ammoniata ph. Edinb….”[cxxiv] – gdzie podany jest sposób sporządzenia tego preparatu „…Rec.Flores benzoes. Croci ana dr.3 Opii dr. 2 ol. Anisi dr. ½ spir salis ammon. Unc.16 digere per 4 dies…”[cxxv].
    5. „…laudanum liquidum Sydenhamii…”[cxxvi] – gdzie prócz nalewki opiumowej lub „…tinctura thebaica…” wchodził jeszcze cały szereg innych składników wymienionych dokładniej w poprzednim tekście[cxxvii], przy czym, pomimo dużej popularności tego specyfiku Rafał Czerwiakowski nie uważał go za najlepsze remedium szczególnie gdy było podawane w bardzo silnych bólach jako jedyny lek z wyboru.

    Wypada tu zaznaczyć, iż laudanum jako preparat funkcjonowało podówczas w bardzo wielu odmianach często minimalnie różniących się od siebie doborem składników oraz proporcji zawartego w nich czystego opium. I tak „Pharmacopoea extemporanea”[cxxviii] wymienia równocześnie „…laudanum liquidum Lettsom…”[cxxix] oraz „…laudanum liquidum Sydenhamii…”[cxxx]. W tym samym czasie na terenie Francji, szczególnie dużą popularnością cieszyło się „…laudanum de Roussel…”[cxxxi]. Laudanum – gdzie jako drugim członem nazwy posługiwano się nazwiskiem twórcy danego składu mieszanki, występowało dość długo w farmakopeach gdyż jeszcze w połowie XIX wieku „Manuale pharmaceuticum”[cxxxii] wymienia kolejno „…laudanum de Warneri…”[cxxxiii], następnie „…laudanum de Sydenhamii…”[cxxxiv] i wreszcie „…laudanum Rousseavi…”[cxxxv].

    Paragraf 2242 poświęcony jest innym złożonym preparatom zawierającym w swoim składzie opium i kolejno opisane zostały:

    1.         „…pulvis diaphoreticus Doverii…” zawierający prócz opium ipekakuanę, gdzie w 11 granach (0,68 grama) preparatu zawierał się gran (0,062 grama) opium

    2.         „…pulvis opiatus ph. Lond…” z podanym składem do receptury (…Rec. opii puri dachmam, extra. Liquirit. Unc. 1…” ) przy czym w tekście jest adnotacja autora, iż ten formularz recepturowy pochodzi z farmakopei edynburskiej.

    3.         „…massa pilularis de Cynoglosso…” – w drachmie (3,37 grama) tego preparatu zawarte było osiem gran (0,4 grama) opium

    4.         „…pilulae de styrace…”

    5.         „…Theriaca Andromachi…”

    Preparat ten był jednym silniejszych znanych specyfików, gdyż w dawce 10 granów (0,62 grama) zawierał około 2 granów (0,12 grama) opium czyli była ona zbliżona do współczesnej dawki maksymalnej[cxxxvi].

    6.         „…confectio opiata ph. Lond….”

    7.         „…pulvis Sudoriferus ph. Edinb….”

    8.         „…elixirum paregoricum…”

    9.         „…bals. Anodynus…”

    Ostatnie sześć preparatów Rafał Czerwiakowski wymienia tylko z nazwy, co pozwala przypuszczać, iż specyfików takich było dużo więcej, a ponadto mogły funkcjonować dodatkowo pod wieloma określeniami synonimicznymi.

    W zakończeniu paragrafów poświęconych lekom zawierającym w swoim składzie opium Rafał Czerwiakowski podaje jeszcze technikę przygotowania „…syrupus diakodii…” jak sam pisze powstałego przez wygotowanie z cukrem główek „…swoyskiego ogrodowego maku…”[cxxxvii] oraz „…syrupus papaveris rhoeados…”[cxxxviii] otrzymywanego w podobny sposób z maku polnego.

    Jak widać z analizy dwóch prac Rafała Czerwiakowskiego, którego słusznie wypada nazwać „…Nestorem chirurgii polskiej…”[cxxxix] w początkach XIX w., leków o działaniu przeciwbólowym znano bardzo wiele i szczególnie te na bazie opium wcale nie ustępowały pod względem siły działania współczesnym specyfikom syntetycznym.

    Więc, w czym tkwi problem? Wypada odwołać się do opinii wyrażonej przez K. Michejdę[cxl] by dobitnie powiedzieć – te leki były doskonale medykom wojskowym znane. To ilość ofiar jakim po bitwie musiał udzielić pomocy lekarz wojskowy przekraczała przy najlepszym nawet zabezpieczeniu logistycznym[cxli], możliwości zgromadzenia adekwatnych do potrzeb zapasów.

    Takie są brutalne prawa statystyki – z którymi trzeba się historykom pogodzić. I na szczęście dokonuje się już proces zmiany sposobu percepcji poddawanej ocenie rzeczywistości historycznej z początków XIX w. Świadczy o tym ewolucja konstrukcji rozdziałów poświęconych służbie zdrowia w armii Napoleona. Z epatującego grozą w monografii J. Lucasa – Dubreton[cxlii], przez rzeczowy A. Pigeard[cxliii], gdzie znaleźć można notatkę odnośnie zawartości apteczki pułkowej, do opartego w całości na pamiętnikach, raportach i innych dokumentach, z minimalną ilością komentarza odautorskiego spokojnego opisu wydarzeń w najnowszej pracy Ch. Burachot[cxliv].

    Ot i wszystko…!

     

    Maria J. Turos

     


    Tu m.in. R. Bielecki, Wielka Armia Napoleona, DW Bellona, Warszawa 2004.

    [ii] R. J. Czerwiakowski, Chirurgia praktyczna, rękopis Biblioteka PAN w Krakowie, VI rkps.1462.

    [iii] „…naszego pułku dwaj lekarze: panowie Gadowski i Kuszański oba Krakowianie i uczniowie Akademii Krakowskiej…” za: J. Załuski, Wspomnienia WL, Kraków 1976 s. 218.

    [iv] Przypis redakcji: jest to pewien skrót myślowy gdyż I Régiment de cheveau-légers (Polonais) de la Garde Impériale – 1 Polski Pułk Lekkokonnych Gwardii Cesarskiej był częścią gwardii cesarskiej wchodzącej w skład armii francuskiej.

    [v] L. Zembrzuski, Służba zdrowia w pułku lekkokonnym gwardii Napoleona I, Tow. Wiedzy Wojskowej. Warszawa 1925.

    [vi] J. Załuski, dz. cyt. pkt.3.

    [vii] Tamże.

    [viii] Chirurgia praktyczna Rafała Józefa Czerwiakowskiego, do druku przygotował E. Grzelak, Wyd. MON Warszawa 1969, s. 54 – 55.

    [ix] Obydwie ukazały się drukiem w Krakowie pierwsza w 1779 a druga w 1791 r.

    [x] F. Skobel, Wspomnienia o życiu i pracach naukowych R. J. Czerwiakowskiego niegdyś profesora nauk lekarskich w Szkole Głównej Krakowskiej w: „Rocznik Wydziału Lekarskiego w Uniwersytecie Jagiellońskim” Kraków 1838, t. I, s. 61-76.

    [xi] P. Girsztowt, Rafał Józef Czerwiakowski nestor chirurgii w Polsce, „Tygodnik Illustrowany” 1863, T. VII, nr 174-176 brak paginacji.

    [xii] Dz cyt. pkt. 7 s. 87.

    [xiii] Rafał Józef Czerwiakowski – Bibl. PAN Kraków Teczka XIII Rkps  nr 1512.

    [xiv] Tamże.

    [xv] Tamże.

    [xvi] E. Grzelak, Chirurgia polowa w okresie Księstwa Warszawskiego i Królestwa Polskiego, „Studia i materiały do historii wojskowości” 1970, s. 127

    [xvii] Dz.cyt. pkt. 7 s. 56.

    [xviii]Tamże, stopka s. 496.

    [xix] M. J. Turos, „…na trzeźwo czy jednak ze znieczuleniem. Krótka próba odpowiedzi na pytanie czy w początkach XIX wieku chirurdzy wojskowi stosowali leki uśmierzające ból, „Medycyna Nowożytna” 2011 T.17, z. 1, s. 81- 94.

    [xx] Są to dwie ryciny kolejno opisane jako Ryc. 26 – stoły wyciągowe i Ryc. 27 – szyny do unieruchomienia i leczenia złamań goleni. Dz. cyt pkt. 7 s. 445 i 455.

    [xxi] Odręczna rycina Rafała Czerwiakowskiego przestawia szkic podręcznego zestawu podstawowych narzędzi chirurgicznych. Tamże – s. 95

    [xxii] L. Gąsiorowski, Zbiór wiadomości do historii sztuki lekarskiej w Polsce od czasów najdawniejszych aż do najnowszych ,Poznań 1854-1855, T. IV, s.11.

    [xxiii]Dz. cyt. pkt. 7 s. 212

    [xxiv]Tamże, s.98

    [xxv]Tamże

    [xxvi]Tamże, s.101

    [xxvii]Tamże, s.131 – 142

    [xxviii]Tamże, s.87

    [xxix]Tamże, s.131

    [xxx]Tamże ,s.353 – 422

    [xxxi]Tamże, s.404

    [xxxii]Tamże – s.405

    [xxxiii]Tamże

    [xxxiv]Dz.cyt. pkt. 18

    [xxxv]Tamże

    [xxxvi]Dz.cyt. pkt. 7 s.407

    [xxxvii]Tamże.

    [xxxviii] Tamże.

    [xxxix] Tamże, s.142

    [xl] Tamże, s.468

    [xli] Rafał Czerwiakowski swobodnie posługiwał się językiem francuskim i niemieckim. Za: Dz.cyt. pkt. 7 s. 12

    [xlii]: L. Heister; P. Francois – Institutions de chirurgie, où, L’on traite dans un ordre clair et nouveau de tout ce qui a rapport a cet art : ouvrage de près de quarante ans, Orné d’un grand nombre de figures en taille-douce, qui représentent les instrumens le plus approuvés et le plus utiles, le manuel des opérations, les appareils et les bandages: J.J. Niel, Imprimeur-Libraire, rue de la Balance Avignon 1770

    [xliii]H. Boerhaave, Aphorismes de chirurgie Veuve Cavellier et Fils Rue St.Jacques au Lys d’Or Paris 1773.

    [xliv]Narządu powszechnego opatrzenia chirurgicznego.Część V §1344 – §1702 przez Rafała Czerwiakowskiego w Krakowie 1816 r.

    [xlv] Tamże, s. 138.

    [xlvi] Tamże,  s.120.

    [xlvii]Tamże,  s.138.

    [xlviii]Tamże.

    [xlix]Tamże, s.139.

    [l]Tamże.

  • Tamże.

    [lii]Tamże.

    [liii]Tamże, s.138.

    [liv]Tamże, s.140.

    [lv]Tamże.

    [lvi]Tamże.

    [lvii]Tamże.

    [lviii]Tamże.

    [lix]Tamże, s.141.

    [lx]Tamże.

    [lxi]Tamże, s.142.

    [lxii]Tamże.

    [lxiii]Tamże.

    [lxiv]Tamże.

    [lxv]Tamże, s.144.

    [lxvi]Tamże.

    [lxvii]Tamże.

    [lxviii]Tamże.

    [lxix]Narządu powszechnego opatrzenia chirurgicznego, część VI §1(tu na karcie tytułowej jest błąd drukarski dodatkowa cyfra „1”)703 – §2421 przez Rafała Czerwiakowskiego w Krakowie 1817 r.

    [lxx] Dz. cyt. pkt. 43 s. 139.

    [lxxi] Dz. cyt. pkt. 68 – s.263 – 281.

    [lxxii] Tamże,  s. 263.

    [lxxiii] Tamże, s. 265.

    [lxxiv] Tamże, s. 270.

    [lxxv] Tamże, s. 271.

    [lxxvi] Tamże, s. 272.

    [lxxvii] Bieluń dziędzierzawa ma bardzo wiele nazw potocznych i ludowych: pinderynda (kieleckie), dędera (Wielkopolska), denderewa (Mazowsze), ogórczak (środkowe Mazowsze), tondera, pindyrynda (Śląsk), cygańskie ziele (białostockie), świńska wesz (sandomierskie), bieluń podwórzowa, dendera, dendrak, durna rzepa. Ze względu na jego narkotyczne i trujące własności dawniej nazywano go także czarcim zielem, diabelskim zielem, trąbą anioła. L. Rutkowski,  Klucz do oznaczania roślin naczyniowych Polski niżowej. PWN, Warszawa 2006.

    [lxxviii]Dz. cyt. pkt. 68 – s.272

    [lxxix]Tamże, s.272

    [lxxx]Tamże, s.272

    [lxxxi]Tamże, s.273

    [lxxxii] Z. Podbiełkowski– Słownik roślin użytkowych PWRiL Warszawa 1989

    [lxxxiii]Dz cyt. pkt. 68 s. 273

    [lxxxiv]Tamże, s.273

    [lxxxv]Tamże, s.274

    [lxxxvi]Tamże, s.274

    [lxxxvii]Tamże, s.280

    [lxxxviii]Tamże, s.280

    [lxxxix]Tamże, s.280

    [xc]Tamże,  s.280

    [xci]Tamże , s.274

    [xcii]Tamże, s.274

    [xciii]Tamże, s.274

    [xciv]Tamże, s.274

    [xcv]Tamże, s.275

    [xcvi]Pharmacopoeia officinalis extemporaneae or a Complete English dispensatory by John Quincy London 1782

    [xcvii]Tamże, s.185

    [xcviii]Dz. cyt. pkt. 7 s. 12

    [xcix]Dz. cyt. pkt. 68 – s. 275

    [c]Tamże, s.275

    [ci]Tamże, s.275

    [cii]Tamże, s.275

    [ciii]Tamże, s.277

    [civ]Tamże, s.277

    [cv]Tamże, s.277

    [cvi] Tamże, s.277

    [cvii]Tamże, s.277

    [cviii]Tamże, s.277

    [cix]Tamże, s.277

    [cx]Tamże, s.278

    [cxi]Tamże, s.278

    [cxii]Tamże, s.278

    [cxiii]Tamże, s.278

    [cxiv]Tamże, s.278

    [cxv]Tamże, s.278

    [cxvi]Tamże, .278

    [cxvii]Tamże, s.278

    [cxviii] Fr. Giedroyć– Służba zdrowia w dawnem wojsku polskim Warszawa 1927

    [cxix] Pharmacopoea castrensis & nosocomialis exercitus nationalis” edita Varsoviae Anno 1794 – reprint Kraków 2010.

    [cxx]Dz. cyt. pkt. 68 – s. 278

    [cxxi]Tamże, s.278

    [cxxii]Pharmacopoeia chirurgia or formulae for the use of surgeons London G.G. and J. Robinson 1795 s.142.

    [cxxiii]Tamże

    [cxxiv]Dz. cyt.. pkt. 64 – s.279

    [cxxv]Tamże, s.279

    [cxxvi]Tamże, s. 279

    [cxxvii]Dz. cyt. pkt. 18 – s.85

    [cxxviii]F. L. Augustin– „Pharmacopoea extemporanea” Berolini 1809

    [cxxix]Tamże

    [cxxx]Tamże

    [cxxxi] Tu m. in. zabytek materialny – zachowana buteleczka z pierwowzorem sygnaturki aptecznej zawierającej skład specyfiku. W zbiorach Musée d’histoire de la Pharmaciew Paryżu. Za: „Medecine et Armees” 2008 Dec. T. 36 Nr.5 s. 101

    [cxxxii]H. Hager- Manuale pharmaceuticum Lesnae 1866

    [cxxxiii] Tamże s.516

    [cxxxiv] Tamże, s.516

    [cxxxv] Tamże, s.517

    [cxxxvi] Z. Madurowicz– Guldeniusz preparatorem teriaku w: www.dia.com.pl

    [cxxxvii] Dz. cyt. pkt.68 s. 279

    [cxxxviii] Tamże

    [cxxxix] Dz. cyt. pkt. 10

    [cxl] K. Michejda Stulecie uśmierzania bólu i aseptyki w: „Pol. Tyg. Lek.” 1946, R.I, nr 14, s. 425.

    [cxli] A jak było naprawdę – wypada przeczytać przynajmniej raz „Memoires” J. D. Larrey. Wydanie reprint to :

    J. D. Larrey– Memoires „Tallandier” Paris 2004.

    [cxlii]J. Lucas-Dubreton – Les soldats de Napoleon Paris 1977.

    [cxliii]A. Pigeard – L’armee de Napoleon „Tallandier” 2002.

    [cxliv]Ch. Burachot Les Hommes de Napoleon „Omnibus” Paris 2011.