Niedziela Palmowa

Kwietnia czyli Palmowa niedziela, Wielki Tydzień, Święcone

Arsenał Aktualności, Varia Leave a Comment

 

(Z notatek Z. Glogera )

Już we Wstępną Środę wycinano zwykle rózgi wierzbowe albo z malin i porzeczek i wstawiano do dzbanuszka z wodą w mieszkaniu, aby rozwinęły się, rozkwitły, czyli jak po staropolsku mówiono »rozksciały« na Palmową Niedzielę. Gdy dzień ten uroczysty nastąpił, kto wstał raniej, ten z »palmą« w ręku biegł budzić innych, a budząc i chłostając ich żartobliwie wołał:

Wierzba (lub Palma) bije, nie ja biję,

Za tydzień — Wielki Dzień,

Za sześć noc — Wielka-Noc.

Palmy takie niosą do poświęcenia, które kapłan dopełnia przed nabożeństwem, a ceremonia powyższa dała właśnie powód do nazwania niedzieli poprzedzającej Wielkanoc, niedzielą Palmową albo Wierzbna lub Kwietnią. W kościele wszyscy trzymają palmy w ręku. Po ich poświęceniu przypisywane są im zbawienne własności. Już Mikołaj Rej z Nagłowic pisze żartobliwie w Postylli: »W Kwietnia Niedzielę, kto »bagniątka« czyli kotki, t. j. pączka z palmy wielkanocnej nie połknął, ten już zbawienia nie otrzymał«. Wierzono bowiem, że połknięcie pączka wierzbowego z palmy wielkanocnej zdrowie przynosi. Aby dobytek nie uległ chorobie i zarazie podczas lata, gospodarz wypędza go pierwszy raz w pole na wiosnę z palmą w ręku. Palmy przechowywane w domu zwykle zatknięte za obrazami świętych, z nadejściem zimy, albo Wielkiejnocy w roku następnym, rzucono są w płomień.

 

Corocznie na Jasnej Górze w Wielki Czwartek z uderzeniem godziny 4-tej rano odbywa się zmiana sukienki na cudownym obrazie Najświętszej Panny. Tej uroczystej i wiekami uświęconej ceremonii dopełniają Ojcowie Paulini przy zamkniętych drzwiach świątyni i bram klasztornych, raz aby uniknąć natłoku ludu napływającego na uroczystości wielkoczwartkowe, po wtóre ze względu na szczupłość miejsca, w którem ta ceremonia się odbywa. Jeszcze zwykle ciemno, gdy na korytarzach pojawiają się Ojcowie Paulini, śpieszą ku zakrystyi, otwierają skarbiec i dążą po schodach ku małej celce, przylegającej z tyłu górnej części ołtarza Przenajświętszej Matki Zbawiciela. Przyklękają wszyscy, poczem dwóch Paulinów przybranych w komże i stuły wyjmuje obraz z ołtarza, składając go na stole przybranym w obrus, przy świetle świec ustawionych w górnej stronie cudownego obrazu. Zakonnicy rozpoczynają modlitwy pod przewodnictwem przeora, po skończeniu których zdejmują koronę i sukienkę drogocenną i odnoszą ją do skarbca, skąd przynoszą drugą w jej miejsce.   Obraz okurzają i kładą na nim welony, obrazki, koronki, także medaliki i krzyżyki osób obecnych, pragnących, aby te ich przedmioty dotknęły się świętej relikwii.

Do ćwieczków na obrazie, osobnemi narzędziami za pomocą drutu przymocowują koronę, aniołów i sukienkę. Po przybraniu obrazu, przeor odmawia litanię do Najśw. Maryi Panny, po ukończeniu której znowu dwóch zakonników wstawia obraz do ołtarza. Świadkowie tej wzruszającej ceremonii opowiadają, że widok z blizka cudownego oblicza Najśw. Maryi Panny Jasnogórskiej kruszy serca obecnych i łzy im z oczu wyciska, a na usta przywodzi nieraz modlitwę:

Wiek to wiekowi w pieśni ogłasza: Na Jasnej Górze — to Matka nasza! Ciebie widziano w pobożnej radzie, I kierowniczką w domowym ładzie, Zapalającą serca ołtarze, Niosącą radość na łzawe twarze.

Powszechnym był dotąd zachowywany w wielu kościołach zwyczaj strzeżenia przez trzy ostatnie dni w Wielkim Tygodniu grobu Chrystusa przez młodych parobczaków przybranych za żołnierzy. Co godzina lub co parę godzin zmienia się warta złożona z kilku takich niby żołnierzy, dawniej w prawdziwe zbroice i miecze lub szable uzbrojonych, a dziś zwykle w papierowe chełmy i drewniane pałasze lub włócznie. Przebrany za oficera luzuje szeregowców, którzy z dziwnem namaszczeniem spełnianego obowiązku, przez cały czas pozostają na warcie nieruchomi. Zwyczaj ten starodawny zachowywano bardzo gorliwie we wsi Tunne pod Łęczycą i w bardzo wielu miejscowościach zachowują dotąd.

W niektórych okolicach w Wielki Czwartek (zwany także cierniowym) gromada chłopców przebierała się za żołnierzy i zrobiwszy sobie Judasza ze słomy przybranego w szaty czarne, podarte, trzymającego w ręku kaletę napełnioną szkłem tłuczonem dla brzęku, szła do kościoła na „ciemną jutrznię”, Judasza z sobą niosąc. W kościele pod chórem wśród ludu stali uszykowani jak wojsko pod przywództwem jednego. Po skończonej jutrzni, na cmentarzu, chłostano Judasza kijami i siekano go drewnianymi pałaszami wśród wrzawy i śmiechu zebranego ludu. Po tem włożywszy go na taczkę, wieziono na plebanię i do dworu, gdzie powtarzano to samo widowisko. Ze dworu udawano się z Judaszem do gospody, a wreszcie albo topiono go w rzece czy stawie, albo, gdy się ściemniło, palono na wzgórzu za wioską. Indziej obchód z Judaszem, którego zrzucano najprzód z wieży, odbywał się w Wielką Sobotę lub w Wielki Czwartek. Wypędzano go grzechotkami z kościoła, co się bez tumultu nigdy nie odbywało.

Sam Wielki Tydzień, począwszy od Kwietniej niedzieli, cały już był przygotowaniem do Wielkiego dnia Zmartwychwstania Pańskiego. Cały ten tydzień pracy poświęcony był nabożeństwu, spowiedzi, zachodom gospodarskim i kuchennym. W Wielki Piątek ubierano grób Chrystusów, przystrajając go w wodotryski. Wyścielano kobiercami, strojono kaplicę ku temu przeznaczoną z wielkim przepychem, na jaki stać było kolatora i parafian. Czasem czyni to jaka pobożna rodzina. Po miastach tłumy nawiedzają grób Chrystusa, a pobożniejsi starają się odwiedzić wszystkie kościoły i groby.

Po dworach wiejskich i u możniejszych mieszczan już w Wielką Sobotę od rana zastawiają stół ciastem, zimnem mięsiwem i jajami do poświęcenia. Po twardym poście jadło było pożądano a przepych w niem i dostatek wielki. Pozostały nam opisy święconego z pańskim zbytkiem zastawionego, na które setki gości spraszano. Na pieczywo bab, jajeczników i mazurków wysilał się kunszt gospodyni. Zwykle jej ręką przepisywana książka mieściła w sobie liczne recepty i sekreta a co kłopotu było z babami, sadzeniem i wyjmowaniem z pieca tych olbrzymów. »Zwykle w pośrodku wielkiego stołu — powiada Kraszewski — stał baranek z chorągiewką z cukru lub masła…. w końcu stołu głowa dzika z chrzanem w pysku— półmiski jaj otoczonych wędzonemi kiełbasami i t. p. Spotykając się w święta i ściskając mężczyźni witali się słowami: Besurexit sicut dixit, Alleluja! Dzieląc się jajkiem święconem, starym obyczajem, brano je nie widelcem, ale palcami. Święconego nie zdejmowano do Przewodów«.

Do dni Wielkiego Tygodnia i Wielkanocy odnoszą się następujące przysłowia i przepowiednie:

Pogoda w Kwietnia niedzielę,

Wróży urodzaju wiele.

W dnie krzyżowe męka Boża,

Wstrzymuj się od siewu zboża.

W Wielki Piątek, dobry siewu początek.

Kiedy w Wielki Piątek rosa,

To nasiej gospodarzu dużo prosa,

A jeżeli w Wielki piątek mróz,

To proso na górę włóż.

Jak w Wielki Piątek pada, to będzie suchy rok.

Jeżeli w Wielki Piątek deszcz kropi,

Radujcie się chłopi (będzie urodzaj).

W Wielki Piątek, zrób początek

A w sobotę kończ robotę.

Pogodny dzień wielkanocny,

Grochowi wielce pomocny.

Jak na Wielkanoc pada,

To trzeci kłos w polu przepada,

Ale jak na Zielone Świątki pada,

To złe naprawia.

Jeśli zapusty pogodne bywają,

To i świąt Wielkanocnych tak się spodziewają.

Szołdra (szynka) na Wielkanoc lepsza niż zwierzyna.