Koskiusko to brzmi dumnie

„Koskiusko” – to brzmi dumnie!

Cezary Doda Publikacje Skomentuj

 

Z okazji obchodów rocznicy Insurekcji 1794 pragnę polecić uwadze członków i sympatyków stowarzyszenia „Arsenał”  książkę p.t. „Kościuszko – Książę Chłopów”. Jest ona napisana pod innym kątem niż większość  biografii tego wielkiego Polaka. Wydana po angielsku skierowana była początkowo do czytelników w USA,  gdzie nazwisko młodego generała Wojny Rewolucyjnej 1776 otacza się czcią. Wprawdzie większość Amerykanów ma trudności z wymówieniem jego nazwiska, ale „Koskiusko” w Stanach Zjednoczonych brzmi  dumnie.

 

W Nowym Jorku nie trzeba odwiedzać skupisk Polonii, aby zetknąć się z z tym trudnym do wymówienia słowem. Jeden z imponujących mostów łączących największe dzielnice miasta nazywa się „Kosciuszko”. Są w Ameryce miejscowości, parki, szkoły, centra handlowe, stowarzyszenia naukowe i mnóstwo innych miejsc upamiętniających generała Wojny Rewolucyjnej.

Słynna akademia wojskowa West Point wyjaśnia tak przyszłym kadrom oficerskim, jak i osobom zwiedzającym już na wstępie, że okazały posąg w miejscu z widokiem na Hudson przedstawia osobistość ważną dla historii kraju i samej uczelni.  Spiżowa tablica u podnóża dystyngowanej figury mówi, że ten wojownik z brązu to nikt inny tylko „Taddeus Kosciuszko”.

Inne, niemniej szczególne miejsce, gdzie myśli Kościuszki przelane na papier nabrały istotnego znaczenia to Fundacja Kościuszkowska. Amerykańskie Centrum Polskiej Kultury.  Niepozorny z zewnątrz budynek w typowej dla tej części Manhattanu zabudowie szeregowej kryje w swym wnętrzu rzeczy niezwykłe. M.in. znajduje się tutaj bezcenna kolekcja polskiego malarstwa . Poza oryginałami Matejki , Kossaków czy Malczewskiego, poza obecną tu niemal na stałe muzyką Chopina, Moniuszki, Szymanowskiego czy Pendereckiego jest w Fundacji Kościuszkowskiej coś więcej.  Zaszczytny obowiązek promowania tego, co wśród polskich dokonań najwartościowsze.

Ponad oficjalne przesłanie fundacji związane z sukcesami Polaków, ponad wydarzenia kulturalne, spotkania z wybitnymi naukowcami czy celebrytami pop-kultury, osoby spod znaku Kościuszki dbają o dobre imię Polski w świecie występując przeciw zniesławieniom, przekłamaniom historycznym mogącym szkodzić wizerunkowi narodu polskiego, czy pomyłkom dziennikarskim wynikającym z niewiedzy lub niezrozumienia naszych cech narodowych.

Jednym z takich obrońców dobrego imienia Rzeczpospolitej jest były dyrektor fundacji Alex Storożyński. Wybitny dziennikarz, laureat prestiżowej Nagrody Pulitzera, autor książki „The Peasant Prince-Taddeus Kosciuszko and The Age of Revolution” , w wersji polskiej „Kościuszko – Książę Chłopów”.

Zaledwie przed kilku laty, kiedy polskie i polonijne media z rozmaitym skutkiem protestowały przeciw krzywdzącemu Rzeczpospolitą  określeniu „polskie obozy koncentracyjne”, autor „Księcia Chłopów” użył wszystkich środków, aby tak dziennikarze, jak i wydawcy przymykający oko na ten zwrot musieli liczyć się z konsekwencjami swoich działań.  M.in. petycja zainicjowana przez dyrektora Fundacji Kościuszkowskiej, podpisana przez tysiące protestujących przekonała większość liczących się wydawnictw prasowych do zaniechania podobnych praktyk. „Polskie obozy koncentracyjne” uznano za określenie niezgodne z prawdą historyczną i wprowadzono na listę błędów edytorskich.  Najwyraźniej naczelnik Kościuszko nie utracił wszystkich swoich żołnierzy…

„Kościuszko- Książę Chłopów” to biografia postaci o nienasyconym umyśle, człowieka odważnego, nieustannie poszukującego odpowiedzi na ważne pytania. Najchętniej poza obowiązującymi granicami. Nie ma tu jednak ani legendotwórstwa, ani politykowania. Autor nie dał się ponieść fantazji opisywanych czasów i pokazał Kościuszkę w świetle miarodajnych źródeł  z obydwu stron oceanu.

Wprawdzie przybycie przyszłego bohatera do Ameryki za pośrednictwem firmy trudniącej się przemytem broni to przygoda godna powieści sensacyjnej, ale przystanek na Karaibach i pierwszy kontakt z Afrykańczykami w kajdanach  to już całkiem realistyczna zapowiedź wojny, którą Kościuszko wypowiedział niewolnictwu.

Storożyński podaje także wiele interesujących szczegółów na temat wiedzy inżynierskiej i pomysłowości Kościuszki.  W jednej z przytoczonych wypowiedzi generał Gates, a to jemu przypisano ogromny sukces Wojny Rewolucyjnej – victorię nad siłami Korony Brytyjskiej w bitwie pod Saratogą, wbrew ogólnie przyjętej prawdzie historycznej, nie obawia się podzielić chwałą zwycięzcy z Tadeuszem Kościuszką:

„W tym wypadku wielkimi taktykami kampanii były wzgórza i lasy, czyli warunki terenowe, które polski inżynier umiejętnie wykorzystał do usytuowania naszych pozycji”.

A oto inny wspomniany w „Księciu Chłopów” przykład geniuszu Kościuszki. Ponieważ flota amerykańska w opisywanych czasach praktycznie nie istniała, angielskie okręty wojenne nie były wyłącznie środkiem transportu dla sił lądowych, ale jako ruchome stanowiska artylerii stanowiły kolosalne zagrożenie dla fortyfikacji nadrzecznych i ich załóg. Tu młody inżynier wykazał się inwencją niemal archimedejską. Przeanalizował stopień zanużenia wrogich jednostek, zasięg dział pokładowych i system umocnień po stronie amerykańskiej.  Potem trzeba było zbudować zapory podwodne uniemożliwiające Anglikom podpłynięcie na odległość skutecznego strzału.

Autor opisuje też aferę szpiegowską generała Arnolda i ubolewa nad faktem, że tak ważne w historii okazały się dzieje zdrajcy, a nie cel jego działania. Otóż  sensacyjna eskapada amerykańskiego bohatera o podwójnym obliczu miała na celu przekazanie Anglikom planów fortecy West Point. Planów, nad którymi od dwóch i pół roku pracował nikt inny, tylko polski inżynier Tadeusz Kościuszko. Na szczęście zdrada w ostatniej chwili została wykryta i słabe punkty amerykańskich fortyfikacji  pozostały dla wroga tajemnicą.

Jak wielką wagę dla rewolucjonistów miały plany Kościuszki może świadczyć m.in. list majora Samuela Shawa datowany 1 października 1780:

„West Point z przyległymi umocnieniami składają się na palladium amerykańskiej niepodległości.  To wielkie ogniwo łańcucha naszej unii raz przerwane, to adieu dla pokoju, wolności i bezpieczeństwa…Wróg mógłby, jeśli zdrada (Arnolda) by się powiodła, wziąć w posiadanie terytorium kraju od Nowego Jorku do Ticonderogi. Zważywszy jakie wpływy (Brytyjczycy) mają już w stanach południowych, zostalibyśmy wyparci (także z północy)”.

Koskiusko waszyngton koskiusko to brzmi dumnie

Z kolei niezwykła historia późniejszej wyprawy Kościuszki na południe Ameryki to m.in. opisy potyczek z wojskami generała Cornwallisa czyli obrazy żywcem z hollywoodzkiego hitu „The Patriot” tyle, że oparte na listach i dokumentach epoki.  Jak z nich wynika, polski inżynier stał się w lasach Virginii i Caroliny jednym z ważniejszych celów dla brytyjskich strzelców.  Błyskawiczne działania zaczepne jego oddziału, dokładne wykorzystanie ukształtowania terenu w operacjach obronnych, czy zmuszanie silniejszych liczebnie formacji angielskich do niekończących się pościgów za „niewidocznym” wrogiem, po stronie brytyjskiej zbudowały Kościuszce wizerunek sprawnego, acz szczerze znienawidzonego taktyka.  W efekcie działań generała Greene’a, ówczesnego dowódcy pułkownika Kościuszki, amerykańska armia południowa nie tylko dzielnie przetrwała działania wojenne, ale w ogromnym stopniu przyczyniła się do zniechęcenia strony brytyjskiej do dalszej wojny. To w dużej mierze dzięki Kościuszce kampania prowadzona na południu może dziś służyć za przykład jak bez choćby jednej wygranej bitwy dopomóc zwycięstwu w wielkiej wojnie.

Powracającym wątkiem  kolejnych rozdziałów”Księcia Chłopów” jest przyjaźń polskiego bohatera z Thomasem Jeffersonem. Jako jeden z ojców założycieli państwa amerykańskiego, jeden z najważniejszych autorów postępowej konstytucji Stanów Zjednoczonych, a przede wszystkim człowiek światłego umysłu, Jefferson darzył Kościuszkę sympatią, wypowiadał się o nim z najwyższym szacunkiem, cenił jego wykraczające poza epokę poglądy polityczne i społeczne. Nazywał go „najszystszym z synów wolności”.

Pośród mało znanych szczegółów z życia Kościuszki, pojawia się w książce wątek religijny. Choć ideały ery Oświecenia, jak i rewolucyjne podejście do własnych czasów zdają się sugerować, że Tadeusz Kościuszko wierzył w niczym nieograniczone możliwości ludzkiej myśli ponad narzucane przez religie systemy rozumowania, to jego własny kod postępowania nie sięgał daleko poza zasady katolickie. Oczywiście fakt, że generał LaFayette na mszy żałobnej poświęconej Kościuszce wspomniał zmarłego, jako chrześcijanina niczego nie dowodzi, ale relacje przyjaciół i pacierz autorstwa samego Kościuszki rzucają ciekawe światło na temat jego wiary. Słowa

„Boże Wszechmogący, który Duchem swoim zażywiasz światów miliony, któryś i mnie kazał żyć na tym padole płaczu dla celów mnie niewiadomych,spraw, bym postępował po nim drogami Tobie wdzięcznymi” jeszcze nie precyzują przynależności religijnej Kościuszki. To, żew swej modlitwie nie zapomina on o rodakach -„Błogosław, o Boże krajowi, dobrodziejom,krewnym, przyjaciołom, ziomkom, całemu plemieniu ludzkiemu; „

– wciąż nie przesądza jakim systemem wartości się kierował. Jednak zakończenie modlitwy nie pozwoli czytającym na wątpliwości. Jeżeli takie się pojawią, lektura książki pomoże je rozwiać…

Mimo historycznych detali dotyczących zawirowań na świecie i dramatycznych wydarzeń w Polsce opisywanych przez Storożyńskiego, „Księcia Chłopów” czyta się jak powieść historyczną. Następujące po sobie wydarzenia łączą się w logiczną całość. Z kolejnych rozdziałów wyłania się postać prawdziwego „księcia tolerancji”, niezwykłego człowieka rozmiłowanego w idei wolności dla wszystkich. Bez względu na kolor skóry, poglądy religijne, polityczne.  Warto przeczytać.  Z angielskiego przełożył Jarosław Mikos. Wydawnictwo WAB.

Na zakończenie pozwolę sobie dodać, że całkiem niedawno, nieoficjalnie Alex Storożyński zdradził zamiar rozpoczęcia pracy nad kolejną biografią. O kim rzecz będzie? O tym w kolejnej korespondencji z USA.  Serdeczne pozdrowienia dla „Arsenału” , jego członków i sympatyków.

 Z Nowego Jorku dla „Arsenału” – Cezary Doda