Józef Karol Maurycy Ponitycki – nieślubny syn księcia Józefa Poniatowskiego

Józef Karol Maurycy Ponitycki – nieślubny syn księcia Józefa Poniatowskiego

Arsenał Varia 0 Komentarzy

Józef Karol Maurycy Ponitycki – nieślubny syn księcia Józefa Poniatowskiego

Le Prince Poniatowski quitte sa famille

Po śmierci księcia Józefa Poniatowskiego w bitwie pod Lipskiem pojawiło się szereg obrazów alegorycznych, w tym i takich, które przedstawiały pożegnanie ks. Józefa z żoną i dzieckiem. Jak wiemy książę żony nie miał. Miał jednak wielkie powodzenie u kobiet, z których jedna urodziła mu nieślubnego syna: Józefa Karola Maurycego Ponityckiego. Jego losy opisał św.p. prof. Władysław Stanilewicz, który maszynopis swojej pracy przekazał do wykorzystania kol. Piotrowi M, Zalewskiemu. Opracowania tego artykułu i opatrzenia nowymi przypisami podjęła się p. dr Angela Sołtys z Zamku Królewskiego w Warszawie. Przypisy autora opatrzone zostały cyframi arabskimi. Przypisy p. dr Sołtys opatrzone zostały cyframi rzymskimi. Konieczne stało się też sprostowanie niektórych informacji, bo od czasu napisania artykułu przybyło sporo literatury, a na dodatek znamy źródła, z których prof. Stanilewicz najwyraźniej nie miał dostępu. Z największą przyjemnością zapraszamy Państwa do tej, jakże interesującej, lektury. Drugiej, po artykule p. dr Sołtys pt. Siostra ks. Józefa Poniatowskiego: Maria Teresa Tyszkiewicz, który przedstawia ludzką stronę naszego narodowego bohatera i jego najbliższej rodziny. Dodajmy, że artykuł towarzyszący jej autorstwa, pt. „Syn księcia Józefa. Jak Ponitycki stał się Poniatowskim” przeczytać można na blogu „Poniatoviana”.

Przedmowa

W kilka miesięcy po przyjeździe do Oranu, w roku 1973, usłyszałem poraz pierwszy odp.doc. Krystyny z Roweckich Trzebickiej, że na cmentarzu wojskowym spoczywa tu syn księcia  Józefa Poniatowskiego. Kilka miesięcy wcześniej, 11 czerwca 1972 Waldemar Łysiak opublikował na jego temat artykuł w „Stolicy”[1]. Stał się on pierwszym źródłem mychinformacji. Rozpocząłem, zainteresowany tematem, poszukiwania literatury i materiałów archiwalnych. Wyniki pierwszych poszukiwań zebrałem w artykule opublikowanym w “Przekroju”[2]. Obecne opracowanie jestrezultatem badańprowadzonychprzezkilka następnych lat.

Czuję się w obowiązku podziękować tutaj tym wszystkim, z których przyjaznej pomocy korzystałem w moich poszukiwaniach, a mianowicie O. M. Bourderiou, proboszczowi parafii w Loche-sur-Indrois, p. Hazdin Bountchouk, zastępcy mera Tlemcen, p. z Branickich Reyowej z Montresoru, architektowi Busiri-Vici z Rzym,prof. WłodzimierzowiDworzaczkowi z Poznania,Marii Moes z Paryża, ministrowi stanu ks. Michałowi Poniatowskiemu zLe Rouret, p. Santa z Oranu, państwu Tomassucciz Pistoi, prezesowiWładysławowi ŻeleńskiemuzParyża i p. WaldemarowiŁysiakowi.Winienem też wdzięcznośćnieżyjącym już niestety: Irenie Gałęzowskiej, Andrzejowi ks. Poniatowskiemu i prof. Szymonowi Konarskiemu.

W tekście podaję odnośniki do przypisów. Ze względu na czytelnośćpracypominąłem odnośnikido źródeł archiwalnych. Dokumenty i korespondencja oznaczone w tekście znakiem x są w posiadaniu autora. Nazwyi nazwiska arabskie pisane sąfonetycznie alfabetem polskim[3].

PONIATOWSCY

Ród Poniatowskich herbu Ciołek pojawia się na widowni z początkiem XVI wieku na Lubelszczyźnie. W r. 1522 posiadają Poniatowo koło Puław, skąd nazwisko bierze swój początek. Są niezamożni i licznie potem rozrodzeni[4].

Gałąź królewska osiadła na Litwie w Wołczynie[II]. Jej ciągła genealogia zaczyna się w końcu XVII w. od Jana, zmarłego w r. 1676[5][III]. Szybki wzrost znaczenia gałąź. ta zawdzięcza wybitnej osobowości Stanisława /1676-1762/, kasztelana krakowskiego, żonatego z Konstancją Czartoryską[6], ojca ostatniego króla Polski. Z sześciu synów Stanisława tylko dwóch królewskich braci zostawiło męskich potomków: Kazimierz /1721 – 1800/, generał i podkomorzy wielki litewski[IV], a przy tym znany warszawski hulaka, i zniemczony Andrzej /1734-1773/[V], feldmarszałek austriacki [7][VI].

Sejm koronacyjny w r. 1764 nadał całej rodzinie Poniatowskich polski tytuł książęcy. Jedyny syn Kazimierza, Stanisław /1754-1833/ wychowywany przez króla Stanisława Augusta na swego następcę, po fiasku tych planów osiadł we Włoszech jako osoba prywatna.Zjego śmiercią wygasł polski tytuł książęcy Poniatowskich. Jedyny syn Andrzeja, Józef, mimo że urodzony w domu austriackim, wychowywany przez króla na reorganizatora wojska, jako wódz wyniesiony został naWawel. Życieobu bratanków królewskich układało się podobnie.Obaj zostawili potomstwo,częściowo uznane.KsiążęStanisławmiał trzech synów,zktórych średni Józef /1814-1873/ dał początek tak zwanej linii włoskiej, dziś francuskiej. Stąd współcześninam książętaPoniatowscy we Francji i w Meksyku. Linia to bardzo zamożna, o dużym znaczeniuspołecznymi politycznym we Francji[8].

Książę Józef miał dwóch synów. Starszy, Józef Chmielnicki, był oficerem austriackim i zmarł bezpotomnie[9]. Młodszy, również Józef /1809-1855/ został usynowiony przez siostrę księcia pod jej panieńskim nazwiskiem. Dał on początek krótkiej, młodszej, francuskiej gałęzi Poniatowskich. On to spoczywa w Oranie i jemu poświęcona jest nasza historia.

MATKA

W r. 1808, w pałacu pod Blachą, wśród grona pań otaczających księcia Józefa, ministra wojny Księstwa Warszawskiego, pojawiła się nowa gwiazda. Była to siostra adiutanta księcia, Marcelego Potockiego, córka Dominika Potockiego, starosty sokolnickiego, przyznająca się do 18 lat, Zofia z Potockich Czosnowska, eks żona młodego rotmistrza Wincentego Czosnowskiego. Mieszkałaona w tym czasie w Warszawie na Podwalu pod nr 525, lecz wkrótce częściej pod Blachą, gdyż już w drugiej połowie 1808 r. została metresą księcia:

“Piękna syrena, która skusiła wodza zawsze bezbronnego wobec pięknych oczu”

/Falkowski/. Według ocen współczesnych: przepiękna kokietka o ogromnym uroku, lecz miernej inteligencji. Blondynka o kształtnej figurze i cudownych rysach, śnieżnobiałej karnacji i najpiękniejszej szyi iramionachwKsięstwie, lecz przede wszystkim o wspaniałych, wyrazistych, szafirowych, ogromnych oczach. Nawet nieprzychylny jejLeon Dembowski świadczy, że

“oczy te współdziałającez uśmiechem, pełnym obietnic, sąnarzędziem czaru,który głowytuzinami zawraca”.

Zjawiając się w życiu księcia nie miała już wcale najlepszej opinii. Była obiektem szeregu skandali, którymi się zresztą wale ale przejmowała. Mało tego, w początkach r. 1809, już jako oficjalna metresa księcia Józefa, nie szczędziła łask innym wielbicielom, z których najznaczniejszym był podstarzały rozwodnik, sędzia apelacyjny Wiktor Szołdrski [10].

20 kwietnia 1809 książę musiał opuścić Warszawę i swą faworytę. Dopiero 2 stycznia 1810 powrócił, po zakończeniu wojny. W czasie gdy Poniatowski przebywał w Krakowie, 18 grudnia 1809 pani Czosnowska w swym mieszkaniu na Podwalu powiła chłopca, któremu na chrzcie dano imiona Józef Karol Maurycy[11][VII]. Rzecz całą trzymano w najściślejszym sekrecie, nie sporządzono aktu chrztu. Naturalnie dla znacznej części miasta był to sekret Poliszynela.

Książę Józef kochał panią Czosnowską. Po powrocie do Warszawy tak był zachwycony synem,że przez pewien czas przestał sięudzielaćtowarzysko, spędzającczasna łonie swej tymczasowej rodziny.

Romansz paniąCzosnowską, która zresztą ani na moment nie przestała szukać radości życia w ramionach kolejnych amantów, wkrótce znalazł swój kres. Wtestamencie sporządzonym28 marca 1812 książę Józef zapisuje

“Józiowi Ponityckiemu wychowywanemu przez hrabinę z Potockich Czosnowską piętnaście tysięcy czerwonych złotych. Naznaczam oprócz tego sześćset czerwonych złotych z całego mojego majątku, które mają być corocznie wypłacane pani hrabinie Czosnowskiej, aż do jego pełnoletności, na jego utrzymanie i edukację”.

Widać pani Czosnowska spodziewała się dużo więcej po dyspozycjach testamentu księcia, bo po jego otwarciu nie kryła swego niezadowolenia.

Od nadejścia do Warszawy wiadomości o śmierci księcia w Elsterze /19 października 1813/pani Czosnowska nosi żałobę. Gdy wprowadzono zwłoki księcia Józefa do Warszawy, idąc za karawanem z  rozpuszczonym warkoczem omdlewała na każdym kroku[12]. Gdy w styczniu 1814 rozpoczęto zbierać składki na pomnik księcia pani Czosnowska była między pierwszymi ofiarodawcami.

W r. 1815 Czosnowska wychodzi powtórnie za mąż za pułkownika Aleksandra Kazimierza Oborskiego[VIII], który już od dwu lat był jej oficjalnym amantem. Oborski nie lubił ponoć swego pasierba. Oddała więc Czosnowska Józia Ponityckiego na wychowanie siostrze księcia, Marii Teresie Tyszkiewiczowej, pozbywając się zarazem kłopotu i obciążenia, a uzyskując pełnię zadowolenia swego męża. Nastąpić to miało w r. 1814 lub 1815[IX].

O dalszych losach pani secundo voto Oborskiej nic bliższego nie wiemy[X].

MŁODOŚĆ

Tak więc, w wieku 5 lat Józio dostaje się pod opiekę swej stryjenki. Wkrótce potem Tyszkiewiczowa przenosi się definitywnie do Francji i zabiera ze sobą chłopca. Od tej porypędzion życie między domem stryjenki w Paryżu i zamkiem jej przyjaciela Talleyranda w Valançay[XI].

W r. 1820 11-letni Józio zostaje adoptowany przez stryjenkę pod jej panieńskim nazwiskiem[13][XII]. Od tej pory nosi nazwisko Ponitycki-Poniatowski, a właściwie Ponityki-Poniatowski /zarzucona litera “c”/. 11 czerwca 1826 uzyskuje obywatelstwo francuskie. Półtora roku później, 18 grudnia 1827, mając równo osiemnaście lat, zaciąga się ochotniczo do wojska francuskiego na 8 lat. Miało to miejsce w czasie jego pobytu w Valançay[14].

Metryki, umowy notarialne i inne akta prawne wymagające obecności świadków pozwalająna ogół, dziękiich osobom, poznać środowisko społeczne, wktórymżył zainteresowany. Świadkami Poniatowskiego przy podpisywaniu deklaracji zaciągu ochotniczego byli:

54-letni notariusz z Valançay Archambault i 27-letni poborca podatkowy z Valançay Delamotte. Pierwszy wyświadczał chyba grzeczność bratankowi księżniczki Poniatowskiej z zamku. Drugi, zbliżony wiekiem do Poniatowskiego, był może jego towarzyszem w czasie pobytów w Valançay. W sumie środowisko miejscowych urzędników małomiasteczkowych. Mimo mieszkania ze stryjenką na zamku, nie utrzymuje jak widać Poniatowski kontaktów z okolicznym ziemiaństwem.

Ztego czasu zachował się jedyny wiarygodny opis powierzchowności młodzieńca. Mówi nam zastępca mera Valançay, Lébreton-Savigny, że Poniatowski ma wzrostu 1, 79 m i jest typowym blondynem: włosy i brwi ma jasne, a oczy niebieskie. Twarz ma owalną, czoło odkryte /wysokie ?/, nos orli, usta średnie, brodę ładnie uformowaną a cerę ubarwioną.

Lekarz wojskowy szkoły kawalerii w Saumur, Manson, dodaje, że kandydat cieszy się dobrym zdrowiem i że żadnych chorób u niego nie wykrył x.

18 grudnia 1827zaczyna więc Poniatowski swą karierę wojskową. Cztery dni później, 22 grudnia wstępuje jako elew-szeregowiec /cavalier/ do królewskiej szkoły kawalerii w Saumur. Po dziewięciu miesiącach, 1 października 1828 mianowany zostaje kawalerzystą I klasy /kapralem/. W dwa dni później opuszcza szkołę i przydzielony zostaje do 3 pułku szaserów /strzelców konnych/. W trzy dni później, 6 października mianowany zostaje wachmistrzem /maréchal de logis/.

W tym stopniu Poniatowski bierze udział w kampanii greckiej w latach 1828—1829. Ze swym pułkiem, wchodzącym w skład korpusu francuskiego, walczy na Peloponezie. Po powrocie do Francji, 22 marca 1830przeniesiony zostaje do 17pułku szaserów /decyzja ministra wojny z 16marca1833/.

I znów ze swym pułkiem bierze udział w ekspedycji, której celem jest zdobycie Algieru. Nie zabawia jednak długo w Afryce i powraca do Francji.

27 sierpnia 1830 mianowany zostaje Poniatowski podporucznikiem /”gdyż uzyskał tytuł do awansu dzięki swoim zasługom i swojej postawie w czasie wydarzeń lipcowych 1830 roku– raport biura kawalerii doministrawojny/ i przeniesiony do 6 pułku lansjerów orleańskich w Meaux. Przeniesienie to nastąpiło 25 września 1830.

29 listopada 1830 w Warszawie wybucha powstanie, a potem wojna polsko-rosyjska. W kolonii polskiej we Francji młodzi rwą się do walki. Cała Francja darzy sympatią polskich powstańców.

W początkach r. 1831 21-letni podporucznik Poniatowski uzyskuje we Francji czasowe zwolnienie ze służby i wraz z hr. Montebello, synem napoleońskiego marszałka Lannes wyjeżdża do kraju, gdzie z rekomendacją stryjenki melduje się w kwaterze głównej. Wstępuje do wojska jako ochotnik i mianowany zostaje porucznikiem. Pełni funkcję adiutanta naczelnego wodza, generała Skrzyneckiego, a następnie adiutanta sztabu 2dywizji kawalerii. 1 września 1831 mianowany zostaje kapitanem i przydzielony do 1 pułku jazdy wołyńskiej[15]. Warszawy nie zobaczył już nigdy więcej. Teraz przemierza południowe ziemie Królestwa. Poniatowski w walkach odznaczał się nieustraszoną odwagą[16]. Za waleczność został odznaczony złotym krzyżem Virtuti Militari[17].

W kraju Poniatowski ponoć nie tylko wojował. Z Warszawą w lecie tego roku łączy się sentymentalna historia, której jest bohaterem.

12 czerwca 1831 roku… w Ogrodzie Saskim … /w czasie zabawy urządzonej dla wojska/ znajdującą się wśród dam warszawskich pannę Karolinę S., która niedawno przyjechała do stolicy z Nieświeża, poprosił do tańca … Tak zaczęła się ich wielka miłość … często odwiedzał swą miłą w dworku przy ulicy Ogrodowej … rodziły się wspólne plany … We wrześniu, po trzech miesiącach idylli … pożegnał swą „Królewnę” /tak ją pieszczotliwie nazywał/ … Nie zobaczyli się już nigdy. Podobno Karolina S. przywdziała czerń, ślubując, że dopóty będzie nosiła żałobę, dopóki nie przywdzieje sukni ślubnej… Podobno on zamierzał sprowadzić ją do Paryża, lecz obawiał się, że poniewierka z dala od ojczyzny zaszkodzi jej i… nie sprowadził „Królewny”. Podobno też umierając 18 lutego 1855 roku, kazał sobie włożyć do trumny pukiel jej złotych włosów.”[18].

Z upadkiem powstania listopadowego Poniatowski przekroczył granice Galicji. Podróżuje przezŚląskiSaksonię. Zatrzymuje sięwDreźnie.Przebywatam w tym czasiewielupowstańców. Są darzeni powszechną sympatią mieszkańcówmiasta.W mundurach, przy orderach afiszują się w mieście, powodując wściekłość carskiego ambasadora. Opiekuje się nimi szczególnie infantka Maria Augusta, która założyła Komitet Pomocy Powstańcom.Odbywają się na ich cześć liczne imprezy, bale, które infantka zaszczyca swą obecnością.

Poniatowski, dzięki protekcji generałowej Hipolitowej Błeszyńskiej zostaje bardzo przychylnie przyjęty na prywatnej audiencji przez infantkę. Wręcza jej wtedy wachlarz, który w sierpniu 1807 w Dreźnie otrzymał w upominku od 25-letniej wówczas Marii Augusty książę Józef. Wachlarz jako pamiątkę, przechowywała po śmierci brata Tyszkiewiczowa [19]. Fakt ten wskazuje, że Poniatowski zatrzymał się w Dreźnie przez czas dłuższy. Musiał bowiem zawiadomić stryjenkę w Paryżu o swym przyjeździe do Drezna i dopiero odwrotną pocztą mógł wachlarz z Francji otrzymać[20].

ZDrezna Poniatowski powraca do Francji, do Meaux i swego 6 pułku lansjerów orleańskich. Armia francuska nie uznaje jednak jego polskiego awansu do stopnia kapitana i Poniatowski kontynuuje służbę w stopniu podporucznika.

Nasuwa się tu ciekawa obserwacja. Choć Poniatowski przez prawie cały r. 1831 walczył jako ochotnik w wojsku polskim, w aktach armii francuskiej cały ten okres życia po prostu nie istnieje. Poniatowski jest bez przerwy podporucznikiem w 6 pułku lansjerów orleańskich. Wynikałoby z tego, że nie zwalniał się z armii francuskiej wyruszając do Polski, lecz jego wyjazd miał charakter, mówiąc językiem współczesnym, nieoficjalnego „oddelegowania”. Jako reminiscencja tego okresu jego życia, po wielu latach pojawi się w aktach armii francuskiej tylko uwaga: „kawaler polskiego orderu Virtuti Militari”.

29 września 1832 Poniatowski mianowany zostaje porucznikiem. Nominacja nadeszła w czasie miesięcznego urlopu zdrowotnego. W miesiąc później prosi o zwolnienie go z wojska bez gaży. Służył tylko 6 lat, a zaciągając się zobowiązywał się do odsłużeniaco najmniej lat ośmiu. Jako motyw podaje konieczność zajęcia się sprawami rodzinnymi, które wymagają jego obecności przez czas nieokreślony. Opinia przełożonych z tego okresu mówi o nim, że “ma warunki”, zdolności i kwalifikacje, lecz służył miękko i bez upodobania. Wydaje się, że udział w wojnie polsko-rosyjskiej wycisnął na jego psychice niezatarty ślad. Niezależnie od tego jego stosunki ze stryjenką-utracjuszką nie układają się dobrze.

14 listopada 1832 minister wojny wyraża zgodę na zwolnienie i 30 listopada Poniatowski opuszcza wojsko, jak później się okaże na przeszło 9 lat.

TRUDNE LATA

Co działo sięz naszymbohaterem przez te dziewięć latspędzonych poza wojskiem? Dlaczego Poniatowski porzucił służbę?

Możemy się dopatrzeć kilku powodów. Pierwszym było zapewne zniechęcenie i apatia, tak typowe u żołnierzy przegranej wojny. Drugim, nieuznanie zdobytego w Polsce stopnia kapitana, który tam dowodził w polu szwadronem,tujest znów w koszarach podporucznikiem. Trzecim i bardzo ważnym, są sprawy majątkowe, a raczej spadkowe.

Poniatowski orientujesięjużodroku, to jestodchwili powrotu do Francji, że bardzo wielka ongiś fortuna stryjenki przestałaistnieć.Zostałacałkowicie roztrwoniona dlaprzypodobaniasię wielbionemuprzezniąTalleyrandowi. Obawia się oswójspadek po ojcu, będący pod zarządem stryjenki. Nie może dopilnować tych sprawzdaleka, zkoszar,musi być na miejscu. Tyszkiewiczowa umiera2 listopada 1834 wnależącym do niej domu w Tours. Od dwóch już lat bardzo silnie zaakcentowała się u niej skleroza i uwiąd starczy. Poniatowski nie był obecny przy jej śmierci. Przez ostatnie dwa lata stosunki między nim a stryjenką musiały się bardzo pogorszyć, gdyż Talleyrand wyraża opinię, iż dobrze, że w chwili śmierci nie było go przy niej.

Francuskie długi Tyszkiewiczowej grubo przekraczały wartość całej gotowizny uzyskanej ze sprzedaży majątku księcia Józefa. Poniatowski więc swego spadku po ojcu nie otrzymał, bo na skutek gospodarowania stryjenki przestał on istnieć. Został tylko właścicielem jej dożywotniej renty po jej śmierci.

Kozłowski informuje, że Józef w r. 1833 odebrał przez pełnomocników 15 tys. dukatów z procentami zapisane mu przez ojca, a w r. 183520tys. z zapisu stryjenki, przyczymobie tesumy byłyzabezpieczonena Zyplach[21]. Z akt procesów sądowych wytoczonych Poniatowskiemu w latach 1836 i 1837 przez wierzycieli Tyszkiewiczowej wynika coś zupełnie innego x.

Kilka lat cywilnego życia Józefa od r. 1833, bez wojskowej pensji, i jego też zadłużyło. Po śmierci stryjenki rentę sprzedaje, reguluje długi, a resztę pożycza przyjaciołom z zabezpieczeniem na ich nieruchomościach.

W czterymiesiącepo śmierci stryjenki, 2 marca 1835, 23-letni Józef zakłada rodzinę.Wybranką jego jest 19-letnia Angielka, AnnaMaria Semple. Nie udałosięodszukać aktu małżeństwa, nie wiemy, gdziebyłozawarte.Nic bliższego nie wiemy o żonie, prócztego, że sama żyjez renty.

Czym się zajmuje w tym czasie Poniatowski? Kazimierz Brandys informuje, że występował jako śpiewak operetkowy[22]. Do pierwotnego źródła tej informacji nie udało się nam dotrzeć[23].

Poniatowscy mieszkają w tym czasie w Paryżu, przy ulicy Clichy pod numerem 7. Tam, po 2 latach małżeństwa, 27 kwietnia 1837 przychodzi na świat syn, któremu nadano imiona Józef Stanisław i wpisano nazwisko książę Poniatowski.

W jakim środowisku Poniatowscy teraz żyją? Kto ich otacza? Świadkami aktu urodzenia są: 41-1etni szewc Forquignon i 33-1etnicukiernik Leseurre.

W miesiąc później Poniatowscy przenoszą się do Breviande koło Melun. Sprawy spłaty długów stryjenki ciągle niesą zakończone. 6 czerwca 1837 Poniatowski zostaje skazany przez sąd na zwrot bryczki, 13 etui sreber i ruchomego fotela, którego stryjenka przed śmiercią nie zapłaciła. Sąd pozostawia mu tylko portrety i pamiątki rodzinne. W rok później, w Breviande, rodzi się Poniatowskim córka. Mimo wszystko otrzymuje imiona stryjenki: Maria Teresa[24]. W tym prawdopodobnie okresie umiera pani Poniatowska. Józef obarczony dwojgiem dzieci nie wie jak ułożyć własne życie. Decyduje się na powrót do kraju.

W r. 1839 widzimy go w Rzeczypospolitej Krakowskiej. Czyni starania o pozwolenie na pobyt w Królestwie[25]. Paskiewicz nie tylko odmawia, ale jeszcze nakazuje poszukiwać na terenie Królestwai skonfiskować wszelkijego majątek. Powraca więc do Francji.

Przez dwa lata jeszcze boryka się z trudnościami materialnymi i wychowaniem małych dzieci. Wtedy traci po trochu żelazne ongiś siły i zaczyna zapadać nazdrowiu. W sumie były to najnieszczęśliwsze lata w życiu naszego bohatera. On, który sądził prawdopodobnie w roku 1832, że z wojskiem rozstaje się na zawsze, zaczyna myśleć o powrociedo tegomało ciekawego, ale zorganizowanego życia w koszarach.

W r. 1842 zaczyna czynić starania o pozwolenie na powrót do służby wojskowej. Odnosi się wrażenie, że więcej jest w tej decyzji rezygnacji z własnych ambicji, ucieczki od świata i szukania łatwiejszego, czy bezmyślniejszego może modus vivendi, niż nawrotu zamiłowania do munduru i wojaczki lub chęci zrobienia wojskowej kariery.

Na szczęście i dla niego i dla dzieci, starania zostały uwieńczone sukcesem. Na skutek przerwy w służbie, dłuższej niż 9 lat, zweryfikowano mu 19 grudnia 1841 stopień porucznika. 20 lutego 1842 powtórnie rozpoczyna służbę wojskową i zostaje przydzielony do 4 pułku lansjerów, gdzie pozostanie trzy i pół roku.

Źle się jednak czuł nasz bohater w służbie garnizonowej w metropolii, nie bardzo umiał się znów przystosować do koszarowego trybu życia. Wiosną 1844 r. minister wojny zażądał raportu o Poniatowskim, który starał sie o dodatkowe umieszczenie go na liście kandydatów do stopnia rotmistrza. Ma wtedy 34 lata i służył w wojsku 7 lat. Dzięki temu raportowi poznajemy ówczesne opinie przełożonych o Poniatowskim. Oto dwie z nich: generał porucznik de Galbois z okazji inspekcji generalnej w 1842 r.:

“Oficer wyróżniający się manierami i wykształceniem, dobry żołnierz, bardzo dobrze służący. Należy żałować, że nie można jeszcze wnieść tego oficera na listę awansów. Zasługuje na to”.

Pułkownik 4 pułku lansjerów z okazji inspekcji generalnej w 1843 r.:

“Wysokiej moralności i twardych zasad, powierzchowności bardzo niedbałej, dobrego wykształcenia. Jego uzdolnienia jednak nie mają nic wspólnego z wojskiem. Ignorant wszelkich szczegółów służby i nie bardzo pragnie je sobie przyswoić. Z zapałem wypełnia swe obowiązki, gdy nie jest chory. Chory jest jednak obecnie od 6 miesięcy i nie dosiada więcej konia. Biedny oficer”.

Opierając się na tych opiniach, inspektor generalny i minister wojny 16 kwietnia 1844 odrzucili prośbę Poniatowskiego. Czekał on na swój awans rotmistrzowski jeszcze prawie półtora roku.

W ALGIERII

4 sierpnia 1845 Józef Karol Maurycy Poniatowski zostaje przeniesiony ze stacjonującego we Francji 4 pułku lansjerów do 2 pułku spahisów orańskich /2 PSO/. 5 sierpnia mianowany rotmistrzem, obejmuje dowództwo szwadronu tego pułku. Pułk stoi wtedy w Mostaganem. Liczy 6 szwadronów. Dowódcą pułku jest 49-letni pułkownik Karol Wilhelm Apoloniusz Antoni Cousin de Montauban, oficer z bardzo dużym doświadczeniem, bohater bitwy pod Bougern.

W działaniachpułk nigdy prawieniewystępuje jako jednostkazwarta.Poszczególne szwadrony walcządetaszowane do zgrupowań operacyjnych.Archiwapułkunie zachowały się. Istnieje tylko opublikowanawkońcu XIXw. w Paryżu kronika pułku, opracowana przez majora Pagano[26]. Nie maonzwyczaju wymieniać ani numeru szwadronu,aninazwiskarotmistrza. Dwa lub trzy szwadrony detaszowane są dowodzone przez majora, którego nazwisko na ogół jest zanotowane. Cztery reprezentują już pułk i w takim przypadku dowództwoobejmujepułkownik. Z braku danych, w których operacjach pułku uczestniczy szwadron Poniatowskiego podać tu można tylko krótką historię pułku w latach 1845-1851.

W tym czasie pułk bierze ciągły udział w działaniach bojowych przeciw emirowi Abd-el-Kaderowi. W końcu r. 1845 emir powrócił z Maroka na teren Algerii i działał w Atlasie Saharyjskim, w rejonie Dżebel Amur. Działania przeciw niemu., w których uczestniczyły także szwadrony 2 PSO, nie przyniosły początkowo większych rezultatów.

W r. 1846, gdy emir Abd-el-Kader przerzucił się w rejon Tiaret, utworzono ugrupowanie pod dowództwem płk. Renaud, w skład którego weszły 2 szwadrony PSO. W lutym działało ono w masywie Uarsenisu, kontynuując następnie pościg za oddziałami emira, które wciąż były nieuchwytne. Gdy wycofały się one w Atlas Saharyjski, w rejon plemienia Uled-Sidi-Szeikh, zgrupowanie płk. Renaud pomaszerowało za nimi na południe korytarzem między szotami: Szott-esz-Szergui i Zahrez Gharbi i weszło w rejon El-Bayadh. Wszędzie kawaleria odkrywała świeże ślady pobytu emira, ale wszędzie docierała za późno. Płk. Renaud zdecydował się na próbę pozbawienia emira oparcia wśród ludności i w odwecie zaczął niszczyć ksary. Gdy ekspedycja rozprawiłasię zAsla, część mieszkańców zaczęła się bronić. Pułkownik otoczył ksar kordonem kawalerii, dla odcięcia drogi odwrotu obrońcom, a jednocześnie atakował ksar przez ogrody spieszoną kolumną spahisów. Poległ tam porucznik Seist dit Chaix.

Całoroczne działania ekspedycji nie odniosłyoczekiwanego skutku. Wyczerpane wojsko opuściło rejonAtlasu Saharyjskiego i pomaszerowało na północ. Oddziałypowróciły na zimę dokoszar. Rejon pozostał jeszczenatę zimę podwładzą emira.

Z początkiem r. 1846 także marabut Sidi-el-Fadel ogłosił świętą wojnę. Działa on w górach Tlemceńskich. Zebrał dużą grupę zbrojną złożoną z tamtejszych górali; dołączyło do niego kilkuset jeźdźców z równiny Angad, z marokańskiego rejonu położonego na północ od Użdy. W końcu zimy Sidi-el-Fadel ruszył ze swym zgrupowaniem na Tlemcen i poszedł do odległego o 15 km Terny.

24 marca wyszedł przeciw niemu z Tlemcen gen. Cavaignac. Prowadził 3 bataliony piechoty i 2 szwadrony jazdy, w tym jeden szwadron 2 PSO. Szedł przez Mansourah drogą na Sebdou. Pierwsze 10 km droga z Tlemcen wspina się po stoku, osiągając krawędź płaszczyzny Terny. Na przeciwnym skraju płaszczyzny, u podnóża Dżebel Nador, leży miejscowość Terny. Bitwa rozegrała się przy północnym skraju płaskowyżu.

Wychodząc na płaszczyznę wojska ujrzały przed sobą zgrupowanie marabuta. Kawaleria przeszła do szarży z marszu. Zaskoczenie przeciwnika było zupełne. Algierczycy otworzyli ogień dopiero w chwili, gdy szarża dotarła do ich szeregów, jednak bronili się przez pewien czas dzielnie. Potem poszli w rozsypkę, ścigani przez kawalerię francuską. Straty francuskie wyniosły 11 ludzi i 20 koni. Poległ jeden oficer i jeden szeregowiec, 9było rannych. Przeciwnik zostawił na placu przeszło100poległychi 7sztandarów.

W styczniu 1847 generał Cavaignac i pułkownik Renaud otrzymują rozkaz utworzenia 2 nowych korpusów ekspedycyjnych, z zadaniem spacyfikowania rejonu zachodniego Atlasu Saharyjskiego /gór Ksarów/. W skład obu korpusów wchodzą szwadrony 2 PSO.

Koluma płk. Reanud wyrusza z Maskary na południe na Saidę lecz ulewne doszcze zmusiły ją do zaniechania zamierzonej operacji i powrotu do Maskary. Generał Cavaignac dopiero 14 kwietnia wyrusza z Tlemcen na południeprzezSebdou,El-Ariszę,mija porosłe alfą płaszczyzny El-Uidane i El-Mekmene i dociera do zniszczonej rok wcześniej Asla. Po 2 tygodniach marszu osiąga Moghrar, leżący po południowo-zachodnim skraju gór Ksarów, w wąwozie między Dżebel. Korpus ekspedycyjny szturmuje broniony ksar będący ostoją emira Abd-el-Kadera, zdobywa go i pali. Potem przez tydzień biwakuje na miejscu. 5 maja odchodzi na północ, do Ain-Sefra.

Pod Ain-Sefra oczekiwało kolumnę zgrupowanie kilkuset jeźdźców przeciwnika, jednak do walki nie doszło. Ta próba oporu była raczej tylko zbrojną demonstracją. Z Ain-Sefry ekspedycja maszeruje na zachód, w stronę Maroka i dochodzi do Sfissifa. Tam do gen. Cavaignac przybył poseł kaida z Figuig. Cel poselstwa nie jest nam znany, ale musiał mieć związek z zawieszeniem broni między walczącymi stronami. Od tej bowiem chwili oceniono, że ekspedycja osiąganęła planowany cel: emir Abd-el-Kader został wyparty do Maroka. Zgrupowanie gen. Cavaignac odmaszerowuje na północ i przed latem oddziały powracają do koszar.

Już od czasu przegranej wojny z Francją w r. 1844, sułtan Maroka Abd-ar-Rahman przestał uważać za suzerena emira Abd-el-Kadera i popierać go. Od czasu próby przeprowadzenia zamachu stanu w Maroku traktował go jako wroga i wkrótce przedsięwziął kroki zmierzające do wyparcia jego oddziałów z Maroka. W końcu w r. 1847 we wschodnim Rifie emir z niedużym oddziałem został przyparty do granicy przez siły marokańskie. Przekroczenie granicy algierskiej było dla niego jedynym wyjściem.

Skorzystali z tej sytuacji Francuzi i starali się uniemożliwić emirowi przeniknięcie do Algierii i kontynuowanie wojny. Gen. Lamoriciere zgromadził szybko siły, jakie miał pod ręką w zachodniej części kraju i wezwał na pomoc płk. de Mac-Mahon. 4 szwadrony 2 PSO wchodziływskład tego zgrupowania.

Gen. Lamoriciere poszedł pod granicę marokańską i koło 20 grudnia założył centrum operacyjne 15 km na zachód od Marnia, przy marabucie Sidi-Mohamed-ben-Szaref [27]. 21 grudnia wieczorem wysłano patrol złożonyz20 spahisów wzdłuż uedu El-Auedż w kierunku znajdującej się już po stronie marokańskiej przełęczy Buerbuss. Celem patrolu było nawiązanie kontaktu z emirem i wszczęcie pertraktacji o złożenie broni. Po północy dały się słyszeć odgłosy ognia karabinowego z kierunku, w którym odszedł patrol.

Gen. Lamoriciere podciągnął szybko w tym kierunku swą kawalerię. Obawiał się, że ciemności nocne pozwolą jeszcze raz emirowi zatrzeć ślady swych ruchów. Wkrótce patrol jednak powrócił, donosząc o zakończeniu misji.

Następnego dnia, 23 grudnia wieczorem, 10 km od granicymarokańskiej, na zachodnim stoku gór Traras, przy marabucie Sidi Tahar[28]emir Abd-el-Kader ze swym oddziałem złożył broń na ręce płk. de Montauban przed frontem całego 2 pułku spahisów orańskich[29]. Gen. Lamoriciere traktował jeńca z wszystkimi honorami należnymi byłemu władcy i walecznemu wodzowi. Nie przyjął jego szabli i odprowadził emira do Raza- uet, gdzie przekazał go z rodziną księciu d’Aumale. Wśród całej armii francuskiej w Algerii nie było żołnierza, który by nie miał dla emira najwyższego szacunku.

Ta operacja, odbyta bez rozlewu krwi, kończy 7-letni okres nieustannych walk z emirem Abd-el-Kaderem.

Lata 1848-1851 to okres spokojniejszy. Sidi Tahar uwieńczyło ostatnie dni dowodzenia 2 PSO przez płk. de Montauban. Już 27 listopada 1847 był on formalnie przeniesiony na stanowisko dowódcy 2 pułku szaserów afrykańskich; objął je faktycznie z początkiem r. 1848.

Kolejno dowództwo 2 PSO obejmuje płk. Walsin-Esterhazy, który piastuje je do r. 1850. W r. 1848 miejsce postoju 2 PSO zostaje przeniesione z Montaganem do Misserin, gdzie pułk stacjonuje do 20 lipca 1852. W r. 1850 dowództwo przechodzi na rok w ręce płk. de Mont Rond, po czym obejmuje je na kilka lat płk. Darrieu.

Prócz dowódców wyższego stopnia znane nam sątakże nazwiska niektórych kolegów Poniatowskiego: trzecia część z nichto muzułmanie. Nie wiemy jednak jakimi oddziałami pułku dowodzili, podobnie jak nie wiemy, w jakich operacjach on sam brał udział. Nazwisko jego nie jest cytowane w okolicznościowych rozkazach, nie był też ranny. Musiał się jednak w jakiś sposób odznaczyć, gdyż w sierpniu 1848 zostaje mianowany kawalerem orderu Legii Honorowej[30]. Przedstawił go do tego odznaczenia widocznie jeszcze płk. de Montauban. Był chyba także Poniatowski bardzo przywiązany do tego dowódcy, bo po jego odejściu z pułku stara się także o przeniesienie do sztabu gen. Chaugarnier, dowódcy1dywizji x. Starania te są jednak bezskuteczne.

W pułku spahisów orańskich służył więc Poniatowski prawie 6 i pół lat, 26 grudnia 1851 zostaje mianowany majorem /chef d’escadrons/ i przeniesiony do 2 pułku szaserów afrykańskich /2 PSA/stacjonującegowOranie[31]. Pułk liczy w tym czasie, jak i inne pułki kawalerii afrykańskiej, 6 szwadronów. Dowódcą jego jest50-letnipłk. August Teodor Rame,oficer dzielny, poważny i odpowiedzialny. W szeregu sytuacji zastępuje dowódcę okręgu orańskiego, gen. Pellisiera.

Z końcem lata 1852, 2 PSA otrzymuje rozkaz detaszowania połowy stanu do Tlemcen. Oddziały te miały odtąd stanowić kawalerię garnizonu tlemceńskiego /z czasem, miejsce postoju całego pułku zostało przeniesione do Tlemcen/. Po ośmiu miesiącach służby w nowym pułku, poruczono Poniatowskiemu dowództwo trzech szwadronów: 3, 4 i 5,które miały rozpocząć tę służbę. Zorganizowanie życia w nowych koszarach jest więc zadaniem Poniatowskiego. Zadaniem pracochłonnym i odpowiedzialnym.

Poniatowski wyrusza 19 września z Oranu, na czele swych trzech szwadronów, maszeruje przez Rio Salado /El-Malah/, Ain-Temouchent, Ain-Kihal i Bensekrane i przybywa do Tlemcen 23 września, po pięciu dniach marszu. Nie forsuje koni.

W Tlemcen, małym mieście z wielkimi tradycjami, spędzi teraz połowę pozostałego mu życia. Miasto, zajęte definitywnie przez gen. Bugeaud 30 stycznia 1842, po dziesięciu latach liczy kilkanaście tysięcy mieszkańców, ale nie ma nawet pełnych praw gminy /uzyska je dopiero dekretem cesarskim 17 czerwca 1854/. Komendantem dość silnego garnizonu tlemceńskiego jest 56- letni gen. Cousin de Montauban, poprzednio dowódca 2 PSA, dobry znajomy Poniatowskiego. To on przed 7 laty przyjmował w 2 PSO nowo mianowanego rotmistrza i pod jego komendą służył Poniatowski przez dwa przeszło lata. Od roku jest generałem.

Garnizon tlemceński nie jest garnizonem spokojnym, a praca w nim nie ogranicza się do służby koszarowej. Tlemcen leży bowiem na pd.-zachodniej rubieży terenów faktycznie objętych administracją francuską. Stąd, na południe, zaczynają się już ziemie niczyje.

Już w 3 dni po wejściudoTlemcen musi Poniatowski detaszować trzeci szwadron i skierować go na północ, przez pasmo gór Traras na Razauet /Nemours/, gdziezaznaczasię opór ludności wiejskiej w górach Msirda, w rejonie do 30 km na zachód od Razauet, w klinie między uedem Kiss i morzem. Misja szwadronu trwa półtora miesiąca. Po ukaraniu opornych wsi wraca on do Tlemcen 14 listopada.

W tydzień po wyjściu trzeciego szwadronu, 3 października, Poniatowski wyprowadza w pole także szwadrony 4 i 5. Tym razem osobiście obejmuje nad nimi dowództwo. Wchodzą one w skład dowodzonego przez gen. de Montauban zgrupowania, prowadzącego rajd przez tereny zamieszkałe przez górskie plemiona Beni bu-Said i Beni Senouss. Rajd przez lesiste Góry Tlemceńskie, na południowy zachód i południe od Tlemcen, trwał tydzień. Po wymarszu z Tlemcen oddziały biwakują kolejno nad Tafną, w rejonie górskim między szczytami Marui i Hadżra-el-Uara, w uedzie Bezzara, w w Khemis i w Sebdu. Stąd po 36-kilometrowym przemarszu na północ,8 października osiagają Tlemcen.

Od października przeprowadzany jest remont stajni w koszarach tlemceńskich. Wracający do koszar 3 szwadron nie ma się gdzie pomieścić. Zbliża się zima, Poniatowski decyduje się więc odesłać pierwszy dywizjon 3 szwadronu /szwadron liczy 2 dywizjony/ na zimowanie w koszarach orańskich.

W tydzień po powrocie do Tlemcen 3 szwadronu z rajdu razaueckiego, 21 listopada, odbywa się referendum i oddziały, jak piszą pamiętnikarze, “głosują za odbudowącesarstwa”. Biorąc poduwagępolityczną postawę Poniatowskiego,któryzawszebył monarchistą, trzeba przyjąć, że on na pewno głosował “za” z przekonaniem.

Od dawna donoszono z południa prowincji orańskiej o działalności powstańczej tamtejszych plemion. Gcnerał-gubernator zdecydował, by kolumny ekspedycyjne trzech prowincji przeprowadziły demonstrację zbrojną na południu.

6 listopada 1852zOranuwymaszerowują 1i6szwadron pułku pod dowódstwem płk. Rame. Wchodzą w skład zgrupowania orańskiego, dowodzonego przez gen. Pellissier, które przez ued Tlelat,Sig, Hacine, Maskarę i Sidi-Kada, omijając odpółnocy DżebelAnanei Dżebel Bu-aza, dochodzi do uedu El-That i wzdłuż niego do Frendy, skąd na południe przez Wyżynę Szotów, przez: Ain-Kermens, Sidi-Abderrahmane, wschodnim skrajem szotu Esz-Szergui, wzdłuż uedu Sidi-NasseurmaszerujenaEl-Bayadh w celu założenia tam fortu.

Inna kolumna, pod dowództwem generała Bouscarin, wychodzi zMaskary 9 listopadaprzez Saidę i El-Krieder i przecinającszot Esz-Szergui kieruje się  także na El-Bayadh, dokąd po 12 dniach marszu dociera 20 listopada. W jej skład wchodzi 2 szwadron PSA. Komendę nad całością sił obejmuje gen. Pellisier.

25 listopada 1852 gen. Pellissier kładzie kamień węgielny przyszłego fortu, budowanego na miejscu dawnego zameczku berberyjskiego. To usadowienie nowego garnizonu na południu trudno dostępnej wyżyny, u podnóża Atlasu Saharyjskiego, spowodowane jest ciągłymi niepokojami w tych rejonach, oddalonych o kilkaset kilometrów od terenów objętych dotychczas administracją. Nowemu fortowi nadano nazwę Geryville.

Wojska biwakujące teraz w El-Bayadh są zaopatrywane przez konwoje przemierzające prawie 300- kilometrową drogę z Maskary. Dla zabezpieczeiia tych konwojów, należy uniemożliwić wojowniczym plemionom koczowniczym z zachodniej wyżyny opuszczenie tradycyjnych koczowisk i przeniesienie się w rejony, przez które idą konwoje. Odciągnięcie ich uwagi od konwojów ma być zarazem zbrojną demonstracją obecności francuskiej. Do tej akcji wyznaczony zostaje tlemceński garnizon 2 PSA.

Następnego dnia poodbytym referendum,22 listopada, dwaipół szwadrony 2 PSAstacjonujące w Tlemcen pod dowództwem Poniatowskiego wychodzą na błyskawiczny rajd w rejon szotów na południeod El-Arisza. Rajdprowadzi osobiście gen. de Montauban.

Pierwszego popołudnia szwadrony przebywają szybkim marszem górzyste i lesiste okolice na południe od Tlemcen. Osiągają Sebdu, gdzie biwakują. Drugiego dnia przemierzają przeszło50kmprzez mniej urozmaicony, rzadziej zalesiony teren i biwakują w El-Arisza. Trzeciego dnia, po przebyciu 90 km przez równinny, kamienisty step porosły alfą, urozmaicony tylko z rzadka niewysokimi, łagodnymi wzgórzami, osiagają rejon operacyjny. Szwdarony zagłębiają się w szot El-Rarbi i zakładają biwak przy studni Oglat Mussa ze słonawą wodą. Stoją obozem przez dwie noce, dając wypocząć koniom. Celem tego forsownego marszu jest zasianie przekonania wśród koczowników, że wojska zjawiają sie szybciej, niż jakakolwiek wieść o ich zbliżaniu się.

26 listopada oddziały zwijają biwak i powracają znów przez bezkresne równiny do Tlemcen, gdzie stają w koszarach 29 listopada.

26 listopada, w dniu wymarszu szwadronów Poniatowskiego z szotów, do El-Bayadh dotarła nowina o oblężeniu Laruat przez gen. Yasufa. W Laruat zamknął się Szerif Ben-Abdallahz dużąliczbą swych partyzantów. Gen. Pelissier wyruszazcałymprawie swymzgrupowaniem podLaruat iobejmuje dowództwo nad całością sił oblężniczych.4 grudnia w południe zdobywa Laruat. Liczba poległych zobu stronwynosi 1200.

Po zdobyciu Laruat, 16 grudnia, kolumny gen. Pelissiera i Bouscarin odchodzą przez Ain-Mahdi i Atlas Saharyjski na Wyżynę Szotów i tu się rozdzielają. Kolumna gen. Pelissiera drogą wzdłuż Sidi-Nasseur idzie przez Medrissę do Tiaret, skąd płk. Rame odprowadza ją do Oranu przez Temdę, Sidi-Lazreg, Zemmorę, Relizane, Bugirat, Ain-Nuissy, drogą nadmorską przez Maktę, Mers-el-Hadżadż, Bettiuę i dalej Hassi-Mefsukh i Gdyel. 7 styczniawieczorem uroczyście witana koluma wkracza do Oranu. Kolumna z Maskary wraca do tego miasta przez El-Bayadh, El-Krieder i Saidę.

W Tlemcen zastaje Poniatowskiego po raz pierwszy Boże Narodzenie. Los sprawi, że do końca życia święta te będzie tam spędzał. Z czasem do tego przywyknie, ale to pierwsze Boże Narodzenie musi mu nasunąć smutne refleksje, szczególnie, że święta schodzą mu na przygotowaniu 4 szwadronu do objęcia garnizonu w El-Arisza.

W dzień poświąteczny szwadron opuszcza Tlemcen i już następnego dnia przybywananowe miejsce postoju. Pierwszy dywizjon już 29 grudnia wychodzi stąd w 200-kilometrowy, czterodniowy rajd na południowy -wschód z zadaniem spenetrowania rejonu położonego między El-Arisza i największym szotem zachodniej Algierii, szotem Esz-Szergui. Dywizjon ma osiągnąć studnię Bu-Gern położoną na południowo-zachodnim krańcu szotu u podnóża dżebel Amrak. Trasa prowadzi północno-wschodnim skrajem płaszczyzny El-Uidane i El-Mekmene. Po dniu marszu dywizjon biwakuje w rejonie studni Meszra El-Alam i Bu-Lakhsam..Drugiego dnia wieczorem osiąga szot i studnię Bu-Gern. O zachodzie, w kierunku południowym,rysuje sięnahoryzoncie odległy o 40 km wysoki szczyt dżebel Antar, tak charakterystyczny dla tego rejonu. Przy studnidywizjon biwakuje tylko jedną noc.31 grudniarano zwija obóz i wyrusza w drogę powrotną. Wraca do El-Arisza po wykonaniu zadania w Nowy Rok wieczorem.

Czwarty szwadron stoi obozem w El-Arisza tylko dwa tygodnie. Gen. Pellissier przysyła z Oranu rozkaz zwinięcia tego garnizonu. 14 stycznia szwadron wraca do koszar tlemceńskich.

Poniatowski stoi garnizonem w Tlemcen prawie do końca stycznia 1853. 26 stycznia wyprowadza podległe sobie dwa i pół szwadronu do Oranu. Odchodzi, zostawiając za sobą ośnieżone lasy nad Tlemcen. Sosnowe lasy, które tak bardzo przypominająmu kraj jego dzieciństwa. W połowie drogi, w Ain-Temuszent, spotyka majora de Colognon z 2 i 6 szwadronem, który idzie go zastąpićnagarnizonie w Tlemcen. Wymaszerował onz Oranutakże 26 stycznia. Poniatowski wchodzi do Oranu 30 stycznia.Odtądte przemarsze związane ze zmianą garnizonu trwać będą zawsze 5 dni. Od tej pory także, po trudnościach doświadczanych przez Poniatowskiego, garnizon tlemceński ze względu na szczupłość miejsca, obsadzany będzie zawsze przez 2 tylko szwadrony. Reszta roku schodzi Poniatowskiemu na kolejnych, kilkumiesięcznych pobytach to w Tlemcen, to w Oranie. 24 grudnia wchodzi znów do Tlemcen i spożywa w gronie kolegów wieczerzę wigilijną. Nie wie jeszcze wtedy, że właśnie tego dnia został zaliczony w poczet oficerów orderu Legii Honorowej. Wiadomość ta dochodzi doń w Tlemcen z parotygodniowym opóźnieniem.

24 marca 1854 Poniatowski ponownie prowadzi szwadron do Oranu. Tym razem zostaje tam dłużej. Dnia 16 kwietnia zostaje udekorowany bowiem przyznanymmu przed prawie czterema miesiącami, krzyżem oficerskim Legii Honorowej. Uroczystość jest celebrowana przez dowódcę pułku, płk. Rame,naplacu apelowym w koszarach, przed frontem czterech stacjonujących w Oranie szwadronów.

W 11 dni później w rodzinie majora Poniatowskiego odbywa się inna uroczystość. Jego syn, Józef Stanisław, obchodzi swe siedemnaste urodziny. W dwa dni później zaciąga się on ochotniczo do wojska, naturalnie do 2 pułku szaserów afrykańskich. Młodsza linia Poniatowskich notuje w tym dniu już piąte pokolenie żołnierzy.

Wmaju Poniatowski obejmuje na krótko dowództwo szwadronów detaszowanych do Mostagenem. Jednak już w lipcu powracają one do koszar w Oranie. W czasie dwumiesięcznej nieobecności Poniatowskiego wOranie zaszły duże zmiany: szaleje tam cholera, nie oszczędzająca takżei wojska.W tydzień zaledwie po jego powrocie, 29 lipca umiera na cholerę dowódcapułku, płk. Rame. Szwadronyuczestniczą wuroczystości żałobnej.

Poniatowski pełni przez kilka dni faktycznie obowiązki dowódcy. A jest ich niemało.W tym czasie bowiem są już zachorowania w szwadronach 2 i 6, które przez cały czas stały w Oranie.

W tym to okresie, 7 sierpnia , zostaje mianowany brygadierem szaser Józef Stanisław Poniatowski.

14 sierpnia następuje nominacja nowego dowódcy pułku, którym zostaje płk. de Jourdan. Będzie nim faktycznie przez rok, a formalnie do 10 października 1855, tj. do chwili śmierci w Pera na Cyprze, gdzie będzie ewakuowany z Krymu.

Śmierćdowódcy i byćmożejakieśrozkazy napływające w związku z wojną z Rosją, zdezorganizowały tok zmian garnizonu tlemceńskiego. Mjr de Colognon ze swymi 1 i 3 szwadronami opuszcza Tlemcen i wraca do Oranu, ale Poniatowski dopiero w dwa miesiące po objęciu dowództwa przez płk. de Jourdan otrzymuje rozkaz obsadzeniananowo tego garnizonu.10 październikaopuszcza Oran, nie przypuszczając, żetymrazemnazawsze.

W tym czasie w Oranie zaczynają się już nieoficjalne prace sztabu pułkowego nad przygotowaniem udziału pułku w toczącej się wojnie krymskiej. Przewidziano już przydział i rolę Poniatowskiego, który ma się zaokrętować w Oranie ostatni, 9 lipca 1855, z 4 plutonem trzeciego szwadronu, na parowiec „Pactolus”.

Poniatowski wkracza do Tlemcen 14 października. Wkrótce po nim nadchodzi wieść o oblężeniu Sewastopola. Cały garnizon nie rozprawia o niczym innym, jak o toczącej się wojnie.

Jest schyłek roku, nadchodzą święta. Trzecie to już Boże Narodzenie i Nowy Rok spędzone przez Poniatowskiego w Tlemcen, smutne, bo nie najlepiej się czuje.

Czas służby garnizonowej w Tlemcen szwadronów dowodzonych przez Poniatowskiego miał trwać jak zwykle około 3 i pół miesięcy. 18 stycznia 1855 opuszczają one to miasto i po 5 dniach marszu wracają do koszar orańskich. Tym razem jednak prowadzone są przez jednego z dowódców szwadronów, prawdopodobnie rtm. de Beaune. Major Poniatowski nie opuścił Tlemcen wraz z nimi, pozostał w domu w koszarach tlemceńskich, złożony poważną chorobą.

Żegnali go odchodząc do Oranu podkomendni. Był dowódca 1 szwadronu, rtm. de Beaune z por. Ravel i dowódca 3 szwadronu, rtm. Demagny z por. Amilca, któremu za pół roku będzie sądzonym zastępować Poniatowskiego w przygotowaniach do krymskiej wyprawy i wszyscy inni oficerowie z obu szwadronów. Byli i podoficerowie i żołnierze. Dla wielu z nich było jasne, że widzą swego dowódcę po raz ostatni.

Odwiedza go zaraz po przybyciu do Tlemcen, 22 stycznia, mjr de Colognon. Dochodzi doń jeszcze wiadomość, że 9 lutego syn jego, brygadier Poniatowski, zostaje przeniesiony do służby w kwatermistrzostwie pułku.

W 9 dni później, 13 lutego 1855, o godzinie 3 po południu, zamyka oczy na zawsze. Żegnają go w ostatniej chwili przyjaciele: mjr de Colognon, rtm. Alfred Bonvoust starszy adiutant pułku, dowódca 4 szwadronu rtm. Cornat i dowódca 5 szwadronu. Jest i por. Albert Maria de Damas, który za cztery lata dowodząc nieliczną kawalerią w ekspedycji chińskiej polegnie śmiercią walecznych w zwycięskiej szarży pod Hosse-Woo. Przewijają się i inni przyjaciele wojskowi i cywilni.

W kilka dni później ma miejsce pogrzeb majora Poniatowskiego na cmentarzu chrześcijańskim w Tlemcen. Na grobie koledzy ufundowali pomnik złożony z prostopadłościennego cokołu i stojącego na nim obelisku. Tam Poniatowski spoczywał przez 113 lat. W r. 1968 zwłoki jego zostały przeniesione na cmentarz wojskowy w Oranie[32].

Tyle dziś wiemy o ostatnich 9 latach życia w Afryce i o śmierci ukochanego syna ministra wojny i marszałka Francji księcia Józefa Poniatowskiego. Tyle mówią dokumenty o latach spędzonych na kontynencie o tysiące kilometrów odległym od ojczyzny. Jak jednak kształtowało się jego życie duchowe, intelektualne? Co czuł naprawdę przemierzając bezkresy Algierii?

Wydaje się, że pytania te nie doczekają się nigdy pełnej odpowiedzi.

SYN  I  CÓRKA

Przed 122 laty, 16 kwietnia 1854, w koszarach usytuowanych w centrum dzisiejszego Oranu, a podówczas za miastem, w których stał 2 pułk strzelców afrykańskich, w czasie dziennego apelu pułku odbywała się uroczystość udekorowania jednego z oficerów krzyżem Legii Honorowej.

Na rozkaz dowódcy, płk. Augusta Teodora Rame pułk ustawiony w czworobok na placu apelowym prezentuje broń. Dekorowany oficer stoi na środku placu, w czworoboku szwadronów. Pułkownik, reprezentujący w tej chwili Wielkiego Kanclerza Cesarskiego Orderu Legii Honorowej, podchodzi do odznaczonego, wręcza muprzysłaną nominację i odczytuje rotę przysięgi:

„Przysięgam wierność Cesarzowi, Honorowi i Ojczyźnie; przysięgam poświęcić się dla dobra Państwa i wypełnić obowiązki odważnego i lojalnego oficera Cesarskiego Orderu Legii i Honorowej”.

Następnie odznaczony oficer powtarza głośno:

“Ja na to przysięgam”.

Pułkownik uroczyście ściska go. W imieniu cesarza zawiesza na jego piersi krzyż orderowy, recytując formułę odznaczenia:

,,Według twej przysięgi i na mocy otrzymanych uprawnień mianuję cię oficerem Cesarskiego Orderu Legii Honorowej”.

Rzecz dzieje się jak w wojsku narodu, który ponad wszystko umiłował sztukę słowa pisanego, nie wiemy więc już, czy pułkownik dał następnie rozkaz: “Spoczynij”, wiemy natomiast, że natychmiast udał się wraz z odznaczonym do kancelarii, gdzie spisał protokół /według którego przedstawiamy zdarzenie/, podpisał go, dał do podpisania odznaczonemu i zarządził, by ten protokół wysłano jak najszybciej do Wielkiego Kanclerza Orderu.

W grupie asystujących uroczystości było dwoje młodych ludzi, którym musiała głęboko zapaść w serce ta uroczystość. Był to prawie 17-letni młodzieniec w cywilnym ubraniu i 16-1etnia dziewczyna. Chłopiec ten to Józef Stanisław Poniatowski, wnuk księcia Józefa Poniatowskiego. Dziewczyna jest jego siostrą, i nosi imiona Maria Teresa. Odznaczonym Legią Honorową był ich ojciec, 44-letni major kawalerii tegoż pułku, Józef Karol Maurycy Poniatowski.

Jak pamiętamy, Józef Stanisław urodził się w r. 1837, jego siostra w rok później. Dzieci, które straciły matkę wkrótce po urodzeniu się dziewczynki, a nosiły nazwisko Poniatowski, wychowywały się początkowo we Francji, a od lata 1845 przebywałyzojcem w Afryce.

Chłopiec, obracający się w otoczeniu wojskowym, rwie się do wojska. Tu, w Afryce, nie jest to służba koszarowa; ciągłe niepokoje sprawiają, że oddziały są często w polu. Z drugiej strony żywe w rodzinie tradycje pozycji wojskowej i społecznej życia i śmierci dziadka, poważna pozycja zajmowana w wojsku przez ojca, kształtują marzenia o przyszłości dorastającego młodzieńca. Nic dziwnego, że nie widzi on także dla siebie innejkariery niż wojskowa, a plany na najbliższą przyszłość są już zupełnie konkretne.

W 11 dni po odznaczeniu ojca Legią Honorową Józef Stanisław kończy 17 lat. W dwa dni później, 29 kwietnia, zaciąga się ochotniczo do wojska.Ztym dniem widzimy go w Oranie, w ojcowskim pułku – 2 pułku strzelców konnych afrykańskich. Własne walory i na pewno pozycja ojca sprawiają, że awansuje szybciej niż ojciec. Po 3 miesiącach zostaje już mianowany brygadierem. 9 lutego 1855 Józef Stanisław zostaje przeniesiony do służby w kwatermistrzostwie pułku. W 9 dni później, w Tlemcen, umiera ojciec – oboje z siostrą zostają wtedy sierotami. Ojciec umierając powierza opiekę prawną nad swymi dziećmi przyjacielowi, płk. Armandowi Pernod. Nie zabezpiecza ich jednak materialnie. Po prostu nie ma z czego.

W minutach, czyli aktach rejentów orańskich z lat 1845- 1854 nie znaleźliśmy żadnych śladów zapisów czy rozporządzeń składanych przez Poniatowskiego, ani nawet takich, przy których sporządzeniu występowałby jako świadek.

Wpółtora miesiącapośmierciojca młodybrygadier zostaje mianowany wachmistrzem i wraz z pułkiem zostaje wysłanyna Krym. Nie jest to pierwszakampania wojennamłodzieńca. Chrzest bojowy przeszedł w Algierii wkrótcepozaciągnięciu się do wojska.Brałtutakże udział w walkach w pierwszejpołowie r.1855.

Śladem ojca i dziada odznacza się zawsze dzielnością. Szczególnie zabłysnął przy oblężeniu Sewastopola, co jest powodem do awansowania go 14 kwietnia 1856przez marsz. Pelissier, głównodowodzącego armią krymską, do stopnia podporucznika. Jednocześnie zostaje przeniesiony do 3 pułku strzelców konnych afrykańskich. Z pułkiem tym, po zakończeniu działań wojennych na Krymie, powraca do Algierii i znów bierze udział w walkach.

7 sierpnia 1856, na skutek reorganizacji pułków strzelców konnych zostaje przydzielony do 3 pułku lansjerów, stacjonowanego we Francji. Dopiero jednak po miesiącu, 5 września, kończy swój młodzieńczy szlak bojowy w Afryce i melduje się w nowym pułku wmetropolii. Będzie już wchodził w skład korpusu oficerskiego tego pułku aż do końca służby wojskowej.

W 3 pułku lansjerów jest jeszcze przez przeszło rok w służbie koszarowej. Nie bardzo mu ona jednak, jak niegdyś ojcu, odpowiada. Na pewno znaczną rolę odgrywa tu entuzjazm i bardzo młody wiek, ma bowiem tylko dwadzieścia lat. Na własną prośbę 26 grudnia 1857 zostaje detaszowany z pułku do szkoły kawalerii w Saumur jako oficer-instruktor.

W czasie pobytu w Saumur bliskość Paryża pozwala mu na nawiązanie znajomości w kręgach, które szczycą się znajomością jego dziada. Mieszka tu zresztą jego siostra Maria Teresa u marszałkowej Davout, księżnejd’Eckmuhl, która się nią zaopiekowała po śmierci ojca dziewczyny w r. 1855.

Siostra, mając 21 lat, wychodzi za mąż za urzędnika ministerstwa skarbu, Ludwika Prospera Antoniego Karola de Guirard, hrabiego de Montarnat, wnuka marszałkowej Ney, księżnej de Mo- skowa, reprezentanta rodziny bardzo starej, bo pojawiającej się na widowni w XI w., choć niebogatej. Bywa więc Józef Stanisław potem w jej domu częstym gościem.

Służąc w szkole kawalerii, po czterech latach, 12 marca 1862, zostaje mianowany porucznikiem.

Nie udało się nam znaleźć żadnych śladów zainteresowania Józefa Stanisława losem Polski w latach 1863-64, choć sprawa powstania styczniowego byław tym czasie we Francji bardzo popularna. A przecież potomkowie starszej linii Poniatowskich, linii księcia Stanisława, po półtora wieku życia na obczyźnie dokumentowali jeszcze swój związek z Polską nie tylko swym życiem, ale także ofiarą swego życia.

W kręgach paryskich poznaje por. Poniatowski córkę admirała Charner, głównodowodzącego wyprawąchińską, Leonię Marię Wiktorię. Decyduje się założyć rodzinę.13 czerwca1865 uzyskuje zezwolenie od ministra wojny na to małżeństwo i w 6 dni później prowadzi do ołtarza swą wybraną.

Wkrótce potem zaczyna poważnie szwankować jego zdrowie i to do tego stopnia, że musi opuścić wojsko. Najpierw decyzją cesarską zostaje zawieszony w służbie na skutek okresowej choroby, a po 2 tygodniach, 21 listopada 1866, zwolniony z wojska z niewielką pensją. Osiada więc w Paryżu na stałe. Nie wiemy wiele o dalszym życiu Józefa Stanisława, tyle, że oględnie używał tytułu książęcego. Mimo wątłego zdrowia przeżyje jeszcze 44 lata. Małżeństwo jego było bezdzietne.Zmarłw Paryżu w r. 1910, mając 73lata. Na nim wygasła męska młodsza gałąź Poniatowskich. Wdowa po nim zmarła w dwa lata później[33].

W przeciwieństwie do bezpotomnego małżeństwa Józefa Stanisława Poniatowskiego, z małżeństwa jego siostry z Ludwikiem Antonim Karolem Prosperem Guirard hrabią de Montarnat urodziło się siedmioro dzieci, 3 synów i 4 córki. Były to Alicja /1860-1923/, Robert /1862-1923/, Leonia /1866-1923/, Stefan, Maurycy, Marcelina i Walentyna x. Daty urodzenia i śmierci 4 ostatnich nie są nam znane, ale wiadomo,że wszyscy zmarli przed r. 1922.

Tak przed prawie 63 laty wygasła całkowicie linia Poniatowskich, potomków księcia Józefa.

Bibliografia

1.           Szymon Askenazy, Książę Józef Poniatowski, wyd. 6, Warszawa, 1974

2.           Józef Bielawski, Mały słownik kultury świata arabskiego, Warszawa 1971

3.           Stanisław Aleksander Boleścic-Kozłowski, Józef książę Poniatowski i ród jego, Poznań, 1923

4.           Marian Brandys, Nieznany książę Poniatowski, Warszawa 1960

5.           Andrea Busiri-Vici, I Poniatowski e Roma, Firenze 1971

6.           Włodzimierz Dworzaczek, Genealogia, Warszawa 1959.

7.           Zygmunt Gloger, Encyklopedia staropolska ilustrowana, wyd. 2, Warszawa 1972.

8.           Szymon Konarski, Armorial de 1a noblesse polonaise titrée, Paris 1953.

9.           Waldemar Łysiak,Synowie księciaJózefa,II, JózioPonitycki,“Stolica”, 1972, nr 1979, s. 6-7.

10.        Jean Modot, Algérie. Les guidesbleus, Paris 1974.

11.        Hanna Muszyńska-Hoffmanowa, Kochałam księcia Józefa, Warszawa 1972.

12.        Commandant Pagano, Histoire du 2e regimant de spahis, Paris 1897.

13.        ClaudePasteur, Le roi et le prince – les Poniatowskis1732-1812,Paris 1976.

14.        Władysław i Olgierd Stanilewicz, Syn księcia Pepi dowodził spahisami, „Przekrój”, 1974, nr 1535, s. 10-11.

15.        StanisławUruski, Herbarz szlachty polskiej, Warszawa 1917.

16.        StanisławŻochowski, Synowie księcia Józefa Poniatowskiego, “Wiadomości”, 1976, nr 1580, s. 3.

 

 

Opracowanie: prof. Władysław Stanilewicz

Cité Grande Terre

Tour 112

Oran

Algérie

 

 


[1]W. Łysiak, Synowie księciaJózefa,II, JózioPonitycki, “Stolica”, 1972, nr 1979, s. 6-7.

[2]W. i O. Stanilewicz, Syn księcia Pepi dowodził spahisami, „Przekrój”, 1974, nr 1535, s. 10-11.

[3]J. Bielawski, Mały słownik kultury świata arabskiego, Warszawa 1971.

[4]S. Konarski, Armorial de 1a noblesse polonaise titrée, Paris 1953.

[5]W. Dworzaczek, Genealogia, Warszawa 1959.

[6]Z. Gloger, Encyklopedia staropolska ilustrowana, wyd. 2, Warszawa 1972.

[7]C. Pasteur, Le roi et le prince – les Poniatowskis1732-1812, Paris 1976.

[8]A. Busiri-Vici, I Poniatowski e Roma, Firenze 1971.

[9]S. A. Boleścic-Kozłowski, Józef książę Poniatowski i ród jego, Poznań, 1923.

[10]Łysiak,op.cit.

[11]Historycy wymieniają dwie różne daty urodzenia: Askenazy – 8 grudnia 1809 /S. Askenazy, Książę Józef Poniatowski, wyd. 6, Warszawa 1974/ i Kozłowski – 1810 /Boleścic-Kozłowski, op.cit./. Dwa akty prawne dotyczą jego urodzenia: 1/. W minutach Raymonda Trouve, notariusza w Valançay, znajduje się pod nr 382 okładka aktu datowanego 12 września 1826, zatytułowana:“Oświadczenieksiężnej Poniatowskiej”. Z treści jej wynika,żeakt oryginalny został sporządzony w jednym egzemplarzu iwydany zainteresowanym. Sporządziła więc siostra księcia,w charakterze świadka, oświadczenie notarialne ourodzeniu Józefa Karola Maurycego Ponityckiego.Treśćdokumentu nie jest nam znana. Z uwag na okładce aktu i późniejszych dokumentów wojskowych na nim opartych wynika, żestwierdzał on, iż Józef Karol Maurycy Ponitycki /druga połowa później używanegonazwiska „Poniatowski” jeszcze w akcie nie figurowała /syn Józefa księcia Poniatowskiego i Zofii Potockiej urodził sięwWarszawie18 grudnia 1809. 2./ 29 lipca 1828 TrybunałCywilny Pierwszej Instancji Województwa Mazowieckiego wydaje dekret na podstawie zeznań dwóch świadków,wobecniewniesienia do aktu chrztu, stwierdzający, że Józef Ponitycki urodził się8 grudnia 1809w mieszkaniu ZofiizPotockich Czosnowskiej przy ulicy Podwale nr525 w Warszawie/Askenazy, op.cit./. Pełna treść nie jest nam znana i nie znamy nazwisk świadków. Akta Trybunału wg informacji dr Kazimierza Krzosa /dyr. Archiwum Głównego Akt Dawnych/ uległy zniszczeniu x. Prawdopodobnie Askenazy był ostatnim historykiem, który dekret miałwręku. Faktem bezspornym jest, że: 1./ oba akty prawne musiały być sporządzone na interwencję Józefa, musiał więc oba otrzymać do rąk własnych.2./ Drugim nigdy się oficjalnie nie posługiwał. Więcej, administracja francuska ponawia co jakiś czas żądanie przedstawienia aktu urodzenia, ale bezskutecznie, to znaczy, że posługiwać nim się nie chciał. 3./ Jako dokument urodzenia służyło mu zawsze notarialne oświadczenie stryjenki. 4./ W aktach urzędowych używa się określenia: „syn księcia Józefa Poniatowskiego, marszałka Francji i jego prawnej małżonki Zofii Potockiej”. Należy stąd wnioskować, że akt notarialny nie mówił verbis expressis o nieślubnym pochodzeniu Józefa, natomiast dekret Trybunału musiał tę sprawę jasno postawić. Ta kwestia nie jest dla żadnego potomka przyjemną, a w karierze życiowej mogłamubyć przeszkodą. Unikał więc postawienia kropki nad i. Skłaniamy się do osądu, że data urodzenia podana przez osobę tak bliską wydarzenia jak stryjenka jest ściślejsza i należy ją przyjąć za obowiązującą.

[12]Łysiak, op. cit.

[13]Askenazy, op.cit.

[14]W deklaracji zaciągu ochotniczego pojawia się po raz pierwszy podwójne nazwisko Ponitycki-Poniatowski.

[15]Boleścic-Kozłowski, op.cit.

[16]S. Uruski, Herbarz szlachty polskiej,Warszawa 1917.

[17]Boleścic Kozłowski, op.cit.

[18]Łysiak, op.cit.

[19]H. Muszyńska-Hoffmanowa, Kochałam księcia Józefa, Warszawa 1972.

[20]Wzmiankę o wręczeniu wachlarza opisuje H. Muszyńska-Hoffmanowa w swej powieści historycznej /op.cit./. Nie znając źródła, z którego autorka czerpała informację odnosimy się z zaufaniem do realności podanego faktu. W wielu innych miejscach autorka opisuje fakty znane nam z innych źródeł, co tę powieść historyczną pozwala nam oceniać jako wcale nie mniej “historyczną” niż “powieść”.

[21]Boleścic-Kozłowski, op.cit.

[22]M. Brandys, Nieznany książę Poniatowski, Warszawa 1960.

[23]Marian Brandys oświadczył, że nie dysponuje materiałami, z których korzystał pisząc Nieznanego księcia Poniatowskiego. Poszukiwanie 2 pozycji bibliograficznych, na które się powołuje: Kazimierza Bartoszewicza Poniatowscy naturalni i Aleksandra Bolińskiego Królewięta na scenie, nie dało rezultatu: nie ma ich Biblioteka Narodowa, ani Biblioteka Uniwersytetu Warszawskiegox.

[24]Akta dotyczące urodzenia i chrztu Marii Teresy nie istnieją. Nie były dostępne już w r. 1859, w chwili jej zamążpójścia.

[25]Boleścic-Kozłowski, op.cit.

[26]Pagano, Histoire du 2e regimant de spahis, Paris 1897.

[27]Wg Pagano /ibid./ przy marabucie Sidi Mohamed-el-Uassini.

[28]Wg większości źródeł złożenie broni miało miejsce przy marabucie Sidi Brahim. Niektóre źródła /J. Modot, Algérie. Les guidesbleus,Paris 1974/ podają, że przy marabucie Sidi Tahar. Przy marabucie Sidi Brahim, 2 lata wcześniej, została zniszczona przez oddziały emira kolumna płk. Montagnac. Stąd umiejscowienie złożenia broni przez emira przy tym marabucie maznaczenie symboliczne.Skłaniamysię do sądu, że relacja Modot jest wierniejsza.

[29]Według innych/Modot, op.cit./złożenie broni miało miejsce 28 listopada 1847. Wiarygodności nie sprawdzaliśmy.

[30]Wg informacji dyrektora Musée National de la Legion d’Honneur, w r. 1871,w czasie pożaru Wielkiej Kancelarii, zniszczona została znaczna część dokumentów Orderu Legii Honorowej x. Dokumenty dotyczącemianowania PoniatowskiegokawaleremLegii Honorowej nie istnieją. Odznaczenie miało miejsce 17 lub23 sierpnia 1848.

[31]W kawalerii stopień chef d’escadrons został utworzony w 1788 r. Odpowiadał stopniowi commendant /major/ w innych broniach. Skasowany w 2 połowie ub. wieku.

[32]Jesienią 1973 r. Victor Bernacca, grabarz cmentarza europejskiego w Tlemcen wskazał nam z pamięci pierwotne miejsce spoczynku księcia Poniatowskiego. Grób znajdował się w kwaterze CD, w pierwszym rzędzie, przy głównej alei. Był trzecim od końca kwatery. Fotografię stanu z r. 1973 zamieściły „Wiadomości” londyńskie /S. Żochowski, Synowie księcia Józefa Poniatowskiego, “Wiadomości”, 1976, nr 1580, s. 3. Wg opowieści V. Bernacca pomnik składał sięzprostopadłościennego cokołu, na którym ustawiona była kolumna z małym krzyżem na szczycie i miał około 2,5 m wysokości. Po ekshumacji zwłok w r. 1968 dokonanej przez armię francuską, pomnik został przez żołnierzy rozbity młotami i wrzucony do rozkopanego grobu. Rejestr cmentarny nie istnieje. W r. 1962 wszystkie akta cmentarne zostały spalone przez ostatniego zarządcę cmentarza przed jego wyjazdem do Francji. Po r. 1974 wyjechał do Francji także V. Bernacca. Zostaliśmy więc jedynymi „wtajemniczonymi” znającymi miejsce pierwotnego spoczynku Poniatowskiego. Gdy na przełomie 1980/1981 przystąpiliśmy do wydobycia uszkodzonego pomnika okazało się, że składał się nie z cokołu i kolumny, lecz cokołu i obelisku bez krzyża.Wykonany był z czerwonego piaskowca. Na cmentarzuwTlemcen w końcu alei wejściowej znajduje się także grób zbiorowy i pamiątkowy pomnik poświęcony żołnierzom 2 pułku afrykańskich strzelców konnych. Fotografię pomnika zamieścił „Przekrój” /Stanilewicz, op.cit./.

[33]Boleścic-Kozłowski, op.cit.

 

 


Gniazdem Poniatowskich herbu Ciołek była wieś (dziś miasto) Poniatowa w województwie lubelskim (koło Chodla). Potwierdzenie pochodzenia Poniatowskich z tej miejscowości można odnaleźć w rejestrach poborowych. Rejestr poborowy województwa lubelskiego z 1531 r. wymienia w tejże wsi jednego z przedstawicieli tego rodu – Stanisława Ciołka. W 1626 r. wymienieni zostali Jan i Kasper Ciołkowie Poniatowscy. Jerzy Wiśniewski, który w r. 1980 opublikował artykuł W sprawie pochodzenia rodu króla Stanisława Augusta („Kwartalnik Historyczny”, t. 88. 1980,z. 2, ss. 459-469) przypuszcza, że „byli oni gałęzią Ciołków Maciejowskich, bowiem w księgach ziemskich lubelskich znajduje się zapis z 1461 r. wymieniający Marcina Ciołka Maciejowskiego, męża Katarzyny, córki Szymka z Poniatowej. Maciejowski mógł zatem osiąść na ziemi posagowej w Poniatowej i dać początek Ciołkom Poniatowskim. W XV i XVI w. przyjmowanie nazwisk od dóbr po żonach nie było czymś wyjatkowym”. /przyp. AS/

[II]„Gałąź królewska” nie osiadła na Litwie. Ojciec Stanisława Augusta, wojewoda mazowiecki Stanisław, zakupił od Jakuba H. Flemminga w r. 1721 dobra Wołczyn i Radwanicze w powiecie brzeskolitewskim. W Wołczynie rozbudował pałac i postawił kościół, ale już w 1738 r. dobra te sprzedał Michałowi Czartoryskiemu. Największe kompleksy majątków ojciec króla nabył w województwie podolskim. /przyp. AS/

[III]Jan nie żył już w 1675 r., jak podaje akt z tego roku wniesiony do ksiąg grodzkich krakowskich przez dziada Stanisława Augusta, Franciszka. Nie wiadomo, „czy można owego Jana identyfikować z Janem żyjącym przed 1626 r. w Poniatowej ze względu na zbyt dużą różnicę czasu” (Wiśniewski, op.cit.). /przyp. AS/

[IV]Kazimierz Poniatowski był pokomorzym wielkim koronnym (od 1744 do 1773), generałem-lejtnantem wojsk polskich (od lutego 1752) i szefem gwardii konnej koronnej (w l. 1761-1773). /przyp. AS/

[V]Określenie Andrzeja Poniatowskiego „zniemczonym” jest krzywdzące. Wprawdzie związał on na stałe swą karierę zawodową z armią austriacką, a małżeństwo z Teresą z Kinskych, córką wielkiego łowczego Korony Czeskiej, utrwaliło jego związki z czeską i austriacką arystokracją, to jednak na terenie polityki międzynarodowej aktywnie bronił interesów Rzeczypospolitej, dążąc do jej emancypacji spod wpływu Rosji i Prus. Wkrótce po objęciu tronu przez Stanisława Augusta prowadził w Wiedniu działania zmierzające do zmiany „systemu północnego”, w ramach którego Stanisław August otrzymał koronę. Celem zabiegów królewskiego brata było doprowadzenie do aliansu polsko-austriackiego przy jednoczesnym osłabieniu carskiego protektoratu w Polsce. Alians ten miał stworzyć Stanisławowi Augustowi „parasol ochronny” dla przeprowadzenia ambitnych planów reformatorskich w Polsce. Temu celowi, a także bezpośrednio powiązanej z nim kwestii uznania Stanisława Augusta przez „państwa południowe”, tj. Austrię i Francję, służyła decyzja polskiej Rady Senatu 10 I 1765 o mianowaniu Andrzeja Poniatowskiego „posłem ekstraordynaryjnym do Dworu Wiedeńskiego”. Program ten był nie do pogodzenia z przymierzem rosyjsko-pruskim i austriacko-francuskim, dlatego musiał upaść. Warto przypomnieć, że właśnie z tego powodu Andrzej Poniatowski był solą w oku Fryderyka Wielkiego, uważającego go za „złego ducha” dobrego króla, „który wpędza go w mrzonki o uniezależnieniu się sąsiadów i o zmianie systemu”. Zob. E. Rostworowski, Poniatowski Andrzej h. Ciołek, „Polski Słownik Biograficzny”, t. 27, Wrocław 1983, ss. 412-420. /przyp. AS/

[VI]Poniatowski był feldmarszałkiem-lejtnantem piechoty austriackiej. /przyp. AS/

[VII]Za prawdziwą datę urodzenia Ponityckiego należy uznać nie 18 ale 8 grudnia 1809 r., taka bowiem data pojawia się w kopiach notarialnych wszystkich akt związanych z przejęciem opieki i adopcją Ponityckiego przez M.T. Tyszkiewiczową oraz dotyczących spraw majątkowych chłopca, które przechowuje krakowska Biblioteka PAU, sygn. 2649-2661 (z papierów po generale Dominiku Paszkowskim, legat Franciszka Paszkowskiego). Rozstrzygający w tym względzie jest akt darowizny na rzecz Józefa Ponityckiego przez matkę, Zofię z Potockich Oborską, primo voto Czosnowską, sumy 20 000 czerwonych złotych (30 września 1823), w którym darczyni jako datę urodzenia podaje 8 grudnia 1809 r. Autor artykułu, prof. Władysław Stanilewicz, nie znał materiałów pochodzących z legatu Paszkowskiego, stąd w jego treści znajduje się wiele błędów i nieścisłości, szczególnie w części dotyczącej wczesnego okresu życia Ponityckiego (zob. przypis 11). Imiona Karol Maurycy otrzymał on dopiero w momencie, gdy został adpotowany przez Marię Teresę Tyszkiewiczową (1828) i zaczął oficjalnie używać nazwiska Poniatowski. Nadaniem tych dwojga imion Tyszkiewiczowa pragnęła uhonorować Charles’a-Maurice’a de Talleyranda. /przyp. AS/

[VIII]Nie Aleksander Kazimierz, ale Antoni Aleksander Oborski herbu Kolumna (1779-1841), pułkownik wojsk polskich, członek Wolnomularstwa Narodowego i Towarzystwa Patriotycznego, uzdolniony rysownik amator i karykaturzysta, syn Józefa i Petroneli z Ossowskich. Jego młodsza siostra Teresa poślubiła Marcelego Potockiego, brata Zofii z Potockich Czosnowskiej, adiutanta księcia Jóżefa, właściciela Buczacza. Ślub Oborskiego z Czosnowską nastąpił nie w r. 1815, ale ok. 1821-1822 – taką datę podają autorki biogramów: Zofii z Potockich 1v. Czosnowskiej w „Polskim Słowniku Biograficznym” (Maria Czaplińska, t. XXIII, Wrocław 1978, ss. 432-434) ) i Aleksandra Oborskiego w „Słowniku Artystów Polskich” (Marta Leśniakowska, t. VI, Warszawa 1998, ss. 199-201). Ponitycki nie „zdążył” więc być jego pasierbem, bo już w 1819 r. oddany został w opiekę stryjence. /przyp. AS/

[IX]Przekazanie Ponityckiego Tyszkiewiczowej miało miejsce w Paryżu w maju 1819 r. w obecności Zofii Czosnowskiej, która razem z synem podróżowała do Francji. Nieprawdziwe jest stwierdzenie, że matka pozbyła się „kłopotu i obciążenia”; pisane przez nią w tym samym czasie listy do Tyszkiewiczowej, do gen. Dominika Paszkowskiego i Aleksandra Linowskiego (Kraków, Bibl. PAU, sygn. 2661) świadczą, że bezpowrotne rozstanie z synem było dla niej przeżyciem traumatycznym. /przyp. AS/

[X]Autor artykułu nie mógł zapewne znać biogramu Oborskiej autorstwa Marii Czaplińskiej w „Polskim Słowniku Biograficznym”, który ukazał się w 1978 r., op. cit. /przyp. AS/

[XI]Pod opiekę stryjenki Ponitycki dostał się nie w wieku 5 lat, ale niespełna dziesięciu, bo w maju 1819 r. (zob. wyżej). Tyszkiewiczowa nie przeniosła się do Paryża „wkrótce potem”, bo mieszkała tam już w momencie, kiedy Ponitycki przyszedł na świat; nie zabierała go ze sobą – zgodnie z tym, co napisałam wyżej, na żądanie Tyszkiewiczowej zawiozła go tam w 1819 r. matka, Zofia z Potockich Czosnowska. /przyp. AS/

[XII]Proces przejmowania opieki nad Ponityckim, a nastepnie jego adopcji przez Tyszkiewiczową był w rzeczywistości bardziej skomplikowany. W 1814 r. ukonstytuowała się w Warszawie „rada familijna”, powołana do sprawowania prawnej opieki nad nieletnim, naturalnym synem księcia Józefa Poniatowskiego, i do administrowania majątkiem dziecka. W jej skład wchodziły osoby spokrewnione z księciem, jak i z matką Ponityckiego, a także inne osobistości, głównie zaufani współpracownicy wojskowi księcia Józefa. Decyzją tej rady, 25 lipca 1821 r., której akt został zatwierdzony przez sąd pokoju powiatu i miasta Warszawy, Józef Ponitycki oddany został w „opiekę dobroczynną” Marii Teresie Tyszkiewiczowej (Kraków, Biblioteka PAU, sygn. 2651). Do adopcji doszło dopiero w 1828 r., wtedy też Ponitycki oficjalnie otrzymał nazwisko ojca (Jerzy Skowronek, Zbigniew Zacharewicz, Poniatowski (Ponitycki) Józef Karol Maurycy, „Polski Słownik Biograficzny”, t. XXVII, Wrocław 1983, ss. 436-437). /przyp. AS/