Jazda konna wg ksenofonta

Jazda konna wg Ksenofonta

KT Varia Leave a Comment

Jazda konna wg Ksenofonta

Sarmaci z kopią

Ksenofont z Aten żyjący w ok. 430 p.n.e. –  355 p.n.e.,  grecki historyk, żołnierz, szczęśliwy autor dzieł, które przetrwały do naszych czasów, pomiędzy którymi Hippika czyli Jazda konna

( tłumaczenie Antoni Bronikowski 1860 r.pomimo, że powstała około 369 r. p. n. e., zawiera informacje pozwalające zweryfikować stan wiedzy hodowców i jeźdźców z przełomu XX i XXI stulecia.

 

Poczynając od rad jak nie dać się oszukać przy kupnie konia, jaką powinien mieć budowę fizyczną i cechy charakteru, jak zapewnić mu najlepsze warunki bytowania… dobrze jest … aby stajnia tak urządzoną była, iżby nie łatwo było złodziejowi wybrać obrok z koryta koniowi …,  jak się nim zajmować w stajni, w obejściu, na maneżu …żeby nigdy konia na uździe nie prowadził, to bowiem czyni twardym w pysku …   jak go szkolić do przemarszów paradnych i do walki, jak na mim jeździć w różnych warunkach terenowych.  Niestety w ramach krótkiego artykułu nie uda mi się omówić treści całej Hippiki, dlatego skoncentruję się na krótkim opisie i analizie postawy ówczesnego jeźdźca.

Zanim udało mi się zdobyć cały tekst Hippiki, w Internecie na hasło Ksenofont pojawiał się cytat

… na podwójnym grzbiecie i miękcej siedzieć i widok przedstawia przyjemniejszy od pojedynczego… Trochę trwało zanim zrozumiałem, że podwójny grzbiet to nic innego jak  mięśnie biegnące wzdłuż kręgosłupa konia, których brak, uzupełniło wynalezione przez ludy stepów „miękkie” siodło (wałki ze skóry wypchane końskim włosiem) zastąpione z biegiem czasu przez prawdziwe twarde siodło „wymyślone” przez Gallów a przypisywane rzymianom, któremu współcześnie najbliższe są siodła McClellan-a i Whitmen-a.  Przy braku strzemion dosiadano konia np.  z murka, z  grzbietu oprzątacza lub niewolnika w końcu wskakiwano identycznie jak to się robi współcześnie, uważając przy tym, by z braku spodni nie narobić nieprzystojnego widoku lub przy pomocy dzidy, przy czym dobrze było opanować tę sztukę w podejściu z prawej strony by od razu być gotowym do walki.

Sylwetkę jeźdźca na koniu Ksenofont opisuje w następujący sposób : Skoro  dosiadł czy to gołego czy osiodłanego wtedy nie pochwalamy ażeby sadzał się jak na krześle, ale tak jak gdyby z rozkraczonymi nogami prosto stał na ziemi. Tak bowiem i silniej się trzyma obiema kolanami na koniu, oraz w prostej postawie potężniej miotać oszczep na koniu tudzież mieczem robić jeśli wypadnie. Trzeba także nagolenie ( łydki )powraz ze stopą opuści od kolana. Wyprężywszy bowiem nogę , można ją o coś natknąwszy, złamać , giętko atoli trzymana , chociaż o coś potrąci usunie się , i wierzchniej łopatki ( miednica)nie wyruszy ze stawów. To też należy jeźdźcowi i część ciała ponad lędźwiami ile możności do gibkości wdrożyć. Wówczas bowiem i więcej poznoić się zdoła  i jeśli go kto ściąga albo spycha nie tak zrazu utraci równowagę.

Analizowałem ten fragment wielokrotnie zastanawiając się jak jeździec ma siedzieć na koniu tak jakby jednocześnie rozkraczonymi nogami stał na ziem?. W rozszyfrowaniu tej zagadki pomogła mi ikonografia prawie współczesna Ksenofontowi. Taki dosiad widać na rysunkach przedstawiających Sarmatów, którzy lewą nogę mają przed sobą z jednocześnie prawą zgiętą w kolanie. W takiej pozycji zdecydowania łatwiej utrzymać równowagę do przodu, w tył i na boki niż jeśli obie nogi znajdują się pod jeźdźcem. Łatwo można sprawdzić stojąc na ziemi, gdy przy nogach rozstawionych na boki nawet niewielka siła działająca z przodu lub z tyłu może nas wywrócić co nie jest możliwe przy jednej nodze z przodu drugiej z tyłu.  Swoiste spocznij, tyle, że na grzbiecie konia, w połączeniu z chwytem kolanami oraz  gibkością powyżej lędźwi stanowiło podstawę dosiadu na dwu grzbietach i nie ma znaczenia czy prawdziwych czy stworzonych przez człowieka. W takiej pozycji jeździec ma kontakt z koniem tylko dwupunktowy za pośrednictwem krętarzy mniejszych (zwanych potocznie kośćmi siedzeniowymi) tj. wyrostków na kościach udowych które dzięki autorotacji jaka występuje przy siadaniu okrakiem np. na grzbiecie konia zawsze znajdują się od dołu, dzięki czemu chronią krocze przed urazami. W ten sposób jeździec jednocześnie siedzi i stoi! na krótkich odcinkach kości udowych tj. od główek kości udowych (caput femori)  umocowanych ruchomo w stawach biodrowych do wyrostków nazywanych krętarzami mniejszymi (trochanter minor) opierających się na grzbiecie konia lub powierzchni siodła.  Dzięki twardemu podparciu jeździec nie ślizga się na własnych tkankach miękkich i może balansować miednicą kompensując wszystkie ruchy konia.

Ktoś może zapytać po cóż tak się rozwodzić nad jazdą na oklep, ano dlatego, że antyczni jeźdźcy cały czas jeździli bez strzemion i bez anglezowania,  paradne wystąpienia, wielodniowe przemarsze, w końcu walka wymagała opanowania sztuki jeździeckiej na najwyższym poziomie. Nieco później, ale przed wprowadzeniem strzemion ciężka jazda walcząca długą, prawie 5-cio metrową włócznią używała siodeł wyposażonych w „rogi” wystających z przedniego łęku o które jeździec opierając wierzchnie powierzchnie ud utrzymywał równowagę w siodle podczas walki.

Antyczni grecy doskonale zdawali sobie sprawę z sił jakie oddziaływają na człowieka siedzącego na koniu stąd Ksenofont radzi : powinien jeździec kiedy koń nagle rusza z kopyta, pochylić się naprzód ( tym sposobem bowiem koń mniej się uniżać będzie i jeźdźca wyrzucać) kiedy osadza w miejscu , w tył się poskłaniać …  i dalej  …po wszelkiego rodzaju gruntach szybko jeździć a mocno siedzieć na koniu wypada.

Na zakończenie całkiem współczesna rada : …Ażeby koń za każdą razą kiedy wypełnił po myśli jeźdźca co ten mu wskazał, zyskał w nagrodę pofolgowanie.

 

Stare Babice 15.05.2012

Karol Tomczyk