Setki tysięcy osób czekają na pomoc. Pieniądze zbierane są za pośrednictwem kont bankowych należących do CARITAS POLSKA:
Bank PKO BP S.A nr 70 1020 1013 0000 0102 0002 6526 z dopiskiem "POWÓDŹ"
Bank Millenniumnr 77 1160 2202 0000 0000 3436 4384
Można także wysyłać SMS pod numer 72 052 o treści POMAGAM (koszt 2,44 zł z VAT).Wszyscy operatorzy zrzekli się swoich dochodów i całość przekazują na cel akcji. Fundacja TVN "nie jesteś sam" jest oficjalnym partnerem i wspiera działania CARITAS POLSKA. Pomoc dla powodzian organizuje też Polski Czerwony Krzyż. Każdy kto chce pomóc może wpłacić dowolną kwotę na konto nr 93 1160 2202 0000 0001 6233 5614 z dopiskiem "Powódź 2010".
http://www.dobroni.pl/rekonstrukcje,nowy-policyjny-projekt-ustawy-o-broni-i-amunicji,4896
Czy jakiś prawnik mógłby się do tego odnieść? Może źle zrozumiałem, ale chyba armaty i armatki nie mogą mieć...
Grunwald był w latach 1717-1831 ??????????????????????
panowie nie zasmiecajmy forum zaktutymi łbami
1795-1815
Szymon Askenazy: "Książe Józef Poniatowski - PRZYMUSOWE WYWCZASY 1795—1806
Wpisany przez Arsenał
wtorek, 06 lipca 2010 07:04
Rozdział I. Troski materjalne. — Podróż do Wiednia. Zgon Stanisława Augusta.
Tymczasem dokoła waliło się wszystko. Król wybierał się do Grodna po abdykację. Ks. Józef, jak Dąbrowski i wielu innych niezabranych do Petersburga, pozostał na wolnej stopie w Warszawie, obsadzonej przez Suworowa. Był z wizytą u feldmarszałka, podobnie jak inni generałowie polscy. Miał sobie od niego zostawioną zupełną swobodę, z której korzystał z wielkim taktem, ze zrezygnowaną godnością.
Po uciszonej wielkiej burzy znów odnajdywał się rozbitkiem, zupełniejszym niż kiedykolwiek, już i wiarę u swoich i wiarę w siebie utraciwszy tym razem w rozbiciu. Znów powracał z musu do życia człowieka prywatnego, tym razem, zdawać się mogło, na zawsze, a istotnie na bardzo długo, na lat z górą dziesiątek najlepszego męskiego wieku, idącego na marne.
Napoleon skoncentrował wojska swoje w Polsce i Prusiech Wschodnich, między Królewcem i Gąbinem. Pod koniec wiosny roku 1812 odbył przegląd niektórych korpusów. Przemowy jego do żołnierzy były wesołe, częstokroć szorstkie i rubaszne; wiedział bowiem dobrze, że w stosunku do tych prostych, a jak stal hartowanych ludzi szorstkość jest szczerością, rubaszność - siłą, wyniosłość - pańskością; że przeciwnie, salonowe formy i wykwint obejścia uważane są przez nich za objawy słabości i zniewieściałości; że miodowe słówka brzmią w ich uszach jak obca, równocześnie niezrozumiała i śmieszna gwara.
Przyjętym przez się zwyczajem pieszo obchodzi szeregi. Pamięta doskonale ile, kiedy i w jakich kampaniach brał udział każdy pułk. Interpeluje najstarszych żołnierzy, przypominając im ubiegłe lata: Piramidy, Marengo, Austerlitz, Jene, Friedland. Ze wspomnieniem łączy niekiedy szorstką pieszczotę, zaś stary wiarus - wzruszony pamięcią cesarza - dumny spogląda z góry na młodszych, mniej zasłużonych, a zazdroszczących mu kamratów!
Napoleon zaś idzie dalej, nie pomijając nikogo, aż do najmłodszych rekrutów, którym szczególnie okazuje zainteresowanie; znane mu są najdrobniejsze ich potrzeby; wypytuje się o wszystko: o żołd i zwierzchników, o pożywienie i ubranie, przegląda nawet zawartość ich tornistrów.
Dotarłszy wreszcie do środkowych szeregów - informuje się o najgodniejszych kandydatach na wakujące stopnie. Sam wypytuje kandydatów: „Ile lat służby? Ile odbytych kampanii? Wiele razy ranny? Gdzie się odznaczył?". Po czym niezwłocznie mianuje ich oficerami, asystując osobiście przy odnośnych formalnościach. Wszystko to podnosi jego urok i zjednywa mu serca żołnierzy. Szepcą wśród szeregów, że ten mocarz nad mocarzami, który całą ujarzmił Europę i wszystkim ludom przewodzi, interesuje się dobrotliwie każdą drobnostką, losu żołnierzy dotyczącą; że oni są jego najdawniejszą, jego prawdziwą rodziną. W ten sposób powstawał kult wojny i sławy, i osoby cesarza!
Tymczasem armia posuwała się od Wisły ku Niemnowi.
Leutnant v. Schmeling bei Ligny, mal. Adalbert von Rößler
Wiele osób wybiera się w tym tygodniu do Belgii by uczestniczyć w rekonstrukcji bitwy pod Waterloo w jej 195-tą rocznicę. Warto przypomnieć, że wynik bitwy był w pewnej mierze konsekwencją wcześniejszych starć pod Ligny (z Prusakami) i pod Quatre Bras (z Wellingtonem). Jadąc warto również pamiętać, że cała kampania belgijska roku 1815-tego trwała (od wkroczenia do Belgii po bitwę pod Waterloo) cztery dni, a więc mniej tyle ile zajmie nam ten wyjazd. Ponieważ Waterloo całkowicie przyćmiło oba wcześniejsze starcia, w ślad za Marianem Kukielem przypominamy ich przebieg.
Redakcja
ZAMIAR NAPOLEONA.
W ciągu dnia 16-go Cesarz chciał odrzucić Prusaków poza Gembloux, a Anglików na Brukselę, by rozdzielić ich ostatecznie i stanąć na wielkiej szosie, stanowiącej jedyną dobrą linję komunikacyjną między obiema armjami nieprzyjacielskimi.
Rozkazy swe wydał jednak zbyt późno, czekając na wyjaśnienie położenia (przypuszczał zrazu całkowity odwrót Prusaków na Leodjum i Anglików na Brukselę).
Ney miał zająć Quatre Bras, zamknąć drogę Anglikom i wydzielić dywizję na Marbais dla łączności z kolumną prawoskrzydlową. Grouchy miał osiągnąć Sombreffe.
Odwód tworzy gwardja, maszerująca w drugiej linji na Fleurs, oraz korpus VI (Mouton), zostawiony w Charleroi.
Cesarz liczy się z możliwością ruchu główną siłą na Brukseli i zepchnięcia armji angielskiej przed ukończeniem jej koncentracji w kierunku morza (na Antwerpję).
Zarządzenia te prowadzą do bitwy pod Ligny i boju pod Quatre Bras.
Wellington, upewniony co do pomocy Prusaków, postanawia przyjąć bitwę na wyżynie Mont St. Jean, stojąc okrakiem na szosie Charleroi—Bruksela.
Armja angielska, w sile ponad 70.000, opierając się z tyłu o las Soignes, zajęła stanowisko zajęła stanowisko na tej wyżynie. Centrum jej znajduje się w Mont St. Jean, na skrzyżowaniu dróg z Charleroi i Nivelles, front poza drogą wiodącą parowem z Braine l’Alleud do Ohain. Poza tem Anglicy obsadzają wysunięte punkty oporu: przed frontem — zamek Hougoumont i folwark la Haye-Sainte, na prawej flance — wieś Braine l’Alleud, na lewej — folwarki la Haye i Papelotte.
Zgodnie z taktyką, przyjętą w Hiszpanji, Wellington obsadza grzbiety wzgórz tylko artylerją, osłanianą przez nielicznych tyralierów. Piechota staje w tyle w dwóch linjach, pierwsza — w szyku rozwinie tym, druga — w kolumnach bataljonowych o odstępach na szeroko! szyku rozwiniętego. Z tyłu jazda w odwodzie.
Miniony weekend przyniósł szereg wydarzeń rekonstrukcyjnych. Za granicą godnym wymienienia są doroczne ćwiczenia CENS w Mikulowie, w których Pułk 2 Piechoty Księstwa Warszawskiego uczestniczy już od trzech lat, a także włoski pokaz nawiązujący do pierwszej kampanii włoskiej Napoleona i rozejmu w Cherasco.
"Zgodnie z warunkami zawieszenia broni z Cherasco król Sardynii wysłał hrabiego Revel do Paryża na negocjacje pokojowe, w wyniku których 15 maja 1796 roku podpisany został traktat pokojowy. Na jego podstawie Alessandria i Coni zostały przekazane Armii Italii, twierdze Susa, La Brunette i Exilles zburzono, otwarto przełęcze alpejskie. Postanowienia te oddały króla Sardynii, który poza Turynem i fortem Bard, nie posiadał teraz żadnych umocnień, na łaskę Republiki Francuskiej."[1]To wtedy narodziła się legenda Bonapartego, jako genialnego wodza[2]. Legenda ta, była jedną z przyczyn, dla których rok później Dąbrowski sformował walczące u boku gen. Bonaparte Legiony Polskie we Włoszech.
Rozejm w Cherasco - sztych z epoki.
Trzydniowe obchody rocznicy tego wydarzenia obejmują konferencję naukową, koncerty, wystawy okolicznościowe, widowisko światło i dźwięk, a także biwak historyczny, wraz z pokazem musztry pieszej i kawaleryjskiej przy planowanym udziale około 500 uczestników w mundurach z epoki wojen napoleońskich. Ważną częścią pokazu ma być odtworzenie momentu zawarcia rozejmu zgodnie z zachowanymi źródłami historycznymi.
Zdjęcia z pokazów w Cherasco organizowanych w latach ubiegłych obejrzeć można na stronie Camillo Balossini oraz w albumach uczestników z lat 2008 i 2009.
[2] Patrz: „WŁOCHY 1796-1797. POCZĄTEK SŁAWY, POCZĄTEK LEGENDY” Andrzej Nieuważny http://www.mowiawieki.pl/artykul.html?id_artykul=179
Poprawiony: wtorek, 29 czerwca 2010 10:24
Bitwa pod Lützen
Wpisany przez Arsenał
środa, 28 kwietnia 2010 22:29
Bitwa pod Lützen - Andrea Johann Fleischmann (1811–1878)[1]
W najbliższy piątek rozpoczną się obchody bitwy pod Lützen, zwaną też bitwą pod Großgörschen do której doszło podczas kampanii saskiej 2 maja 1813 roku między wojskami rosyjsko-pruskimi dowodzonymi przez głównodowodzącego Piotra Wittgensteina, a prawym skrzydłem wojsk Napoleona.
Jak pisał Marian Kukiel[2]: "W początkach kwietnia zbierała się już pod Moguncją „armja Menu", do 80.000 ludzi, w Bawarji „armja Włoch", 42.500, osobny korpus, 20.000 ludzi pod komendą Davouta, zbierał się nad Wezerą, z pierwszem zadaniem odzyskania Hamburga. Wicekról Eugenjusz koncentrował swą „armję Łaby", 40.000 ludzi, za rzeką Saalą. Armia sprzymierzonych: Wittgensteina i Blüchera, łącznie 90.000, szły od Drezna i Rosslau na Lipsk, za niemi posuwała się, w sile najwyżej 33.000, główna armja Kutuzowa. Były to stany liczebne fikcyjne, rzeczywiste były o wiele jeszcze niższe. Z końcem kwietnia wojska sprzymierzonych pod wspólną (po zgonie Kutuzowa) komendą Wittgensteina zebrane były nad Elsterą (łącznie do 100.000). Napoleon w 180.000 przekroczył 1 maja Saalę, kierując się na Lützen w stronę Lipska, z zamiarem oskrzydlenia sprzymierzonych od północy. Na jego marsz flankowy odpowiedzieli sprzymierzeni 2 maja uderzeniem poprzez Elsterę na prawy bok jego armji, spodziewając się zaskoczyć rozciągnięte jej korpusy i rozerwać. W bitwie pod Lützen (albo Gross-Görschen) Napoleon ściągnął szybko najbliższe korpusy na punkt zagrożony (wieś Kaya), złamał po zaciętych, bardzo krwawych zmaganiach się natarcie nieprzyjacielskie, przyczem cała gwardja poszła w ogień; odleglejsze korpusy z dwóch stron kierował na flankę i tyły przeciwnika, który byłby zgnieciony, gdyby nie chwiejność i powolność działania wszystkich prawie dowódców francuskich. Sprzymierzeni zdołali ocalić się odwrotem, Napoleon, nie mając jazdy do pościgu, nie mógł w pełni wyzyskać zwycięstwa. Przecież oddało mu ono w ręce całą Saksonję. Król Fryderyk August, już od dwóch tygodni związany konwencją z Austrją, teraz opuścił Pragę i stawił się w Dreźnie, wracając do przymierza i posłuszeństwa.
Polacy uhonorowani Krzyżem Legii Honorowej za kampanię w Hiszpanii
Wpisany przez Arsenał
poniedziałek, 29 marca 2010 08:50
Jean-Baptiste Debret: ''Première distribution des décorations de la Légion d'honneur, le 14 juillet 1804'', 1812[ii]
Jak pisał Robert Bielecki w Encyklopedii Wojen Napoleońskich[i]"Po proklamowaniu cesarstwa 11 VII 1804 Napoleon ustanowił odznakę L.H. (Ordre National de la Légion d'Honneur) - najwyższe odznaczenie francuskie : 5-ramienny krzyż z wizerunkiem cesarza na awersie, zawieszony na czerwonej wstędze. Order L.H. początkowo dzielił się na cztery klasy, później na pięć. Pierwsza dekoracja miała miejsce 15 VII 1804 w Pałacu Inwalidów, draga 16 VIII 1804 w obozie wojskowym k. Boulogne. O przyznaniu odznaczenia decydował sam Napoleon i na jego ręce kierowano odpowiednie wnioski, które musiały być solidnie umotywowane, z podaniem, jakie kampanie odbył postulant, w jakich bitwach brał udział, udzie odniósł lany i czyni się odznaczył. Bardzo szybko Legia Honorowa siała się marzeniem żołnierzy Wielkiej Armii, w tym także wielu cudzoziemców. Prestiż tego orderu był niebywały. Otrzymanie go traktowano jako nagrodę większą nawet niż awans na wyższy stopień. W 1804-1815 Napoleon odznaczył kilkadziesiąt tys. wojskowych i cywilów. Ok. 2 tys. krzyży otrzymali Polacy."
Dzięki uprzejmości autora możemy niżej zamieścić fragmenty wystąpienia
dr. Zbigniewa Dunin - Wilczyńskiego
pt.
"Polacy uhonorowani Krzyżem Legii Honorowej za kampanię w Hiszpanii"
Zamieszczone niedawno sprawozdanie z międzynarodowej konferencji "Z Napoleonem w Hiszpanii. 200. rocznica oblężeń Saragossy (1808/1809 – 2008/2009)", a wszczególności streszczenie wystąpienia p. dr. Cristiny Gonzales Caizan spotkało się z nader żywym odbiorem czytelników. Z dużym zainteresowaniem przeczytałem polemikę z tezami owego wystąpienia, którą to polemikę ku pożytkowi wszystkich zainteresowanych zamieszczam. Będący przedmiotem polemiki tekst źródłowy Saragossa w roku 1809, jest również dostepny na naszej stronie.
M.P.
Proszę o publikacje na stronie "Arsenału" mojej polemiki z tezami Pani dr Cristiny Gonzales Caizan sformułowanymi podczas Konferencji " Z Napoleonem w Hiszpanii. 200 rocznica oblężeń Saragossy (1808/1809 - 2008 - 2009)" na temat anonimowego pamiętnika "Saragossa w roku 1809". Zenobi
Od dobrych kilkunastu lat interesuję się tematyką hiszpańską i pamiętnikami uczestników wojny 1808 – 1814 za Pirenejami. Z wielką więc radością przyjąłem informację o międzynarodowej konferencji „ Z Napoleonem w Hiszpanii. 200 rocznica oblężeń Saragossy (1808/1809 – 2008 – 2009)”. Radość moja była tym większa, że wśród polskich prelegentów znalazło się również nazwiska hiszpańskie, co zapowiadało, że spojrzenie na problem będzie bardziej wszechstronne i obiektywne. Moją uwagę przykuło szczególnie wystąpienie Pani dr Cristiny Gonzales Caizan, poświęcone analizie anonimowego tekstu „Saragossa w roku 1809”, które to wystąpienie pojawiło się w streszczeniu na stronie „Arsenału”. Niestety z tezami wygłoszonymi przez prelegentkę nie mogę się zgodzić, a nawet muszę wręcz im zaprzeczyć i powiedzieć, że według mnie ww. pamiętnik nie jest apokryfem i nie został przygotowany przez rosyjskiego zaborcę dla zohydzenia pamięci o polskich uczestnikach kampanii napoleońskich i samego Napoleona. W niniejszym tekście pozwolę sobie przedstawić argumenty popierające moja tezę. Niestety pewna niedogodnościa jest, iż wystąpienie Pani dr Caizan znam tylko z opublikowanego w „Arsenale” streszczenia, co może pociągać za sobą pewne uproszczenia w jego rozumieniu. Gdyby tak było, to z góry przepraszam.
Osoby zainteresowane epoką wojen napoleońskich, a w szczególności epopeją Legii Nadwiślańskiej i oblężeniem Saragossy znają pamiętniki Brandta, Mrozińskiego, Broekere, jak też fragmenty zamieszczone w wydanym w 1984 przez Wydawnictwo Literackie zbiorze "Dał nam przykład Bonaparte - wspomnienia i relacje żołnierzy polskich, 1796-1815".
Pośród rozlicznych wspomnień tym, które zaważyło na polskim postrzeganiu wojny w Hiszpanii była zamieszczona w wyjątkach anonimowa relacja z oblężenia Saragossy, opublikowana po raz pierwszy w "Bibliotece Warszawskiej" z inicjatywy J. I. Kraszewskiego, który zbierał różne wspomnienia z dawnych czasów. Wspomnienia te posłużyły za kanwę jednego z rozdziałów "Popiołów" Żeromskiego ("Siempre heroica"), znalazły również swoje odbicie w ekranizacji Wajdy. Przez długi czas nie kwestionowane, w 2006 r. stały się przedmiotem badań p. dr Wojcieszaka, a ostatnio również p. dr Cristiny González Caizán z Instytutu Badań Interdyscyplinarnych „Artes Liberales”, Uniwersytetu Warszawskiego, która skonfrontowała je ze źródłami hiszpańskimi. W swoim wystąpieniu „Między mitem i propagandą. Udział Polaków w oblężeniach stolicy Aragonii według „Saragossa w roku 1809” anonimowego autora”, wygłoszonym podczas międzynarodowej konferencji "Z Napoleonem w Hiszpanii. 200. rocznica oblężeń Saragossy (1808/1809 – 2008/2009)", które relacjonujemy osobno, podniosła szereg istotnych wątpliwości, które niewątpliwie wymagają wyjaśnienia.
Niżej, dzięki współpracy Zenobiego, po raz pierwszy mamy okazję zaprezentować wszystkim zainteresowanym całość omawianego tekstu (czyli wykraczającym poza opublikowane przez pp. R.Bieleckiego i A.Tyszkę we wspomnianym na wstępie wyborze), w brzmieniu oryginalnie opublikowanym przez J. I. Kraszewskiego. Zapraszamy do lektury, jak też do dyskusji na naszym forum.
Jak widać wciąż pozostaje wiele do odkrycia, a nawet źróła od dawna znane kryją w sobie wiele niejasności.
Z Napoleonem w Hiszpanii. 200. rocznica oblężeń Saragossy (1808/1809 – 2008/2009)
Wpisany przez Arsenał
wtorek, 09 marca 2010 11:08
W dniach 14-15 grudnia 2009 r. w Warszawie odbyła się międzynarodowa konferencja "Z Napoleonem w Hiszpanii. 200. rocznica oblężeń Saragossy (1808/1809 – 2008/2009)". Organizatorami i gospodarzami konferencji byli p. min. Janusz Krupski, Kierownik Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych oraz p. Prof. Janusz Cisek, Dyrektor Muzeum Wojska Polskiego. Konferencja została zorganizowana przy współudziale Laboratorium „Sofía Casanova” Instytutu Badań Interdyscyplinarnych „Artes Liberales” Uniwersytetu Warszawskiego. W konferencji udział wzięli pp. prof. Janusz Cisek, Dyrektor Muzeum Wojska Polskiego, minister Janusz Krupski, Kierownik Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, prof. Jan Kieniewicz, Instytut Badań Interdyscyplinarnych „Artes Liberales”, Uniwersytet Warszawski. 14 grudnia obejmował wystąpienia pp. María Pilar Alcober Lamana, dyrektor ds. kultury Zarządu Miasta Saragossa, p. Jesús Ángel González Isla, Dyrektor Fundacji „Zaragoza 2008”, Saragossa („Bilans 200. rocznicy oblężeń Saragossy: między obchodami a Wystawą Światową”), p. Andrzej Ziółkowski, Oddział Historyczny, Wojskowa Akademia Techniczna, Warszawa („Udział grup historycznych Legii Nadwiślańskiej w inscenizacji szturmu Saragossy”), ppłk José Manuel Guerrero Acosta, Instytut Historii i Kultury Wojskowej, Madryt („Drugie oblężenie Saragossy 1808-1809. Prezentacja graficzna”), mjr Francisco Escribano Bernal, Generalna Akademia Wojskowa, Saragossa („Walki podczas oblężeń Saragossy”), dr Herminio Lafoz Rabaza, Saragossa („José de Palafox: mit i rzeczywistość”), p. dr Cristina González Caizán, Instytut Badań Interdyscyplinarnych „Artes Liberales”, Uniwersytet Warszawski („Między mitem i propagandą. Udział Polaków w oblężeniach stolicy Aragonii według „Saragossa w roku 1809” anonimowego autora”). Konferencję poprzedziła msza w Katedrze Polowej Wojska Polskiego. Mottem konferencji był fragment wspomnień Józefa Mrozińskiego, żołnierza Legii Nadwiślańskiej, weterana walk pod Saragossą , Epilą, Saguntem i Leridą, adiutanta marszałka Sucheta, kawalera Legii Honorowej, a od 1812 kawalera państwa francuskiego:
„Z jednej bowiem strony postrzegamy usiłowania oblężonych podziwienia godne: nie ustrasza ich porażka świeżo zaciągnionych wojowników, nie przeraża zajęcie bateryj przedmiejskich i posuwanie się przykopów nieprzyjacielskich, nie zatrważa zdobycie muru miasto opasującego, który zazwyczaj uważano za ostatni kres obrony; walczą oni bowiem w każdym domu, a nawet w każdej izbie, i poddają tylko zwaliska i gruzy nieszczęśliwego miasta zamienionego w cmentarz. Wzniosłość charakteru mieszkańców Saragossy, przy tych oblężeniach okazana, jest jednym z najwspanialszych widoków, jakie przedstawiają dzieje narodów od oblężenia Saguntu i Numancyi.”