Historia broni rakietowej do roku 1831 – część I

Historia broni rakietowej do roku 1831 – część I

Maciek Artyleria 0 Komentarzy

Fireships firing rockets and details of storage and launch (Misc 34) Plate to The Details of the Rocket System

Broń rakietowa zajmuje we współczesnym arsenale broni szczególne miejsce. Obecnie bez rakiet nie może obyć się żadna armia – od potężnej armii Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej zaczynając, po małe „armie” krajów, tak zwanego  „trzeciego świata”. Podczas swej długiej ewolucji broń ta rozwinęła się od prostych rakiet, o korpusie bambusowym lub papierowym, napędzanych paliwem stałym, przypominających dzisiejsze fajerwerki, do wielu rodzajów rakiet przeciwlotniczych, przeciwpancernych, pocisków międzykontynentalnych zdolnych do przenoszenia głowic nuklearnych. Współczesne rakiety służą celom militarnym, nauce, ale także – podobnie jak niegdyś – rozrywce. Mało kto nie puszczał fajerwerków podczas zabawy sylwestrowej i mało kto, bawiąc się fajerwerkami, zdaje sobie sprawę, o jak dawną historię się właśnie ociera.

Pierwsze informacje o prochu pochodzą ze średniowiecznych Chin. Prawdopodobnie mieszanka węgla, siarki i saletry znana już była w Kraju Środka w X wieku. Pierwsza znana receptura podająca skład prochu i jego proporcje pochodzi z wieku XI. Pierwszy znany przepis na proch zamieszczony został w księdze Wujing Zongyao, która wydana została  w roku 1044 n.e.

Strona z księgi Wujing Zongyao z pierwszą opublikowaną w 1044 roku recepturą prochu czarnego. 

W tym też czasie pojawiły się pierwsze rakiety mające formę strzały z silnikiem rakietowym umieszczonym tuż za grotem.

Chińska ręczna wyrzutnia rakiet oraz rakieta w formie strzały z silnikiem na paliwo stałe. Strona z księgi Wu Bei Zhi, str.5417. [ii]

W Chinach rakiety znajdowały szerokie zastosowanie. Wytwarzane były w celach wojennych i rozrywkowych (fajerwerki). W XIII wieku, prawdopodobnie za pośrednictwem Mongołów, rakiety trafiały do Europy.

Istnieją pewne przesłanki na podstawie których można przypuszczać, iż na ziemiach polskich rakiety były użyte po raz pierwszy podczas bitwy pod Legnicą w 1241 roku.

Oto fragment opisu bitwy autorstwa Jana Długosza:

„Była w  wojsku tatarskim wśród innych chorągwi jedna olbrzymia, na której widniał wymalowany taki znak X. Na szczycie zaś drzewca tej chorągwi była podobizna wstrętnej czarnej głowy, z podbródkiem okrytym zarostem. Kiedy Tatarzy cofnęli się o jedno staje i skłaniali się do ucieczki, chorąży tego sztandaru zaczął, jak mógł najsilniej, potrząsać głową, która sterczała wysoko na drzewcu. Buchnęła z niej natychmiast i rozeszła się nad całym wojskiem polskim para, dym i mgła o tak cuchnącym odorze, że z powodu okropnego i nieznośnego smrodu walczący Polacy niemal omdleni i ledwie żywi osłabli i stali się niezdolni do walki” [iii].

Nie wiadomo, czy Długosz piszący swoją kronikę 200 lat po bitwie legnickiej przekazał dokładny opis broni Mongołów. W ikonografii przedstawiającej bitwę pod Legnicą, pochodzącej z XV wieku, tego typu chorągiew nie jest ukazywana. W Legendzie o św. Jadwidze z roku 1451, obecnie znajdującej się w zbiorach Biblioteki Uniwersyteckiej we Wrocławiu, umieszczone są trzy  miniatury przedstawiające omawianą bitwę, Ukazują one sztandar z czarną głową, jednak w odróżnieniu od opisu Długosza, czarna głowa ukazana jest jako wyobrażenie namalowane na sztandarze, a drzewiec tego sztandaru zwieńczony jest zwyczajnym grotem [iv].

Fragment ilustracji przedstawiającej bitwę pod Legnicą w 1241. Artysta wyraźnie przedstawił czarną głowę znajdującą się na sztandarze tatarskim[v]

Inny zachowany egzemplarz Legendy o św. Jadwidze tak zwany Kodeks Lubiązki z 1353 roku, ozdobiony został także miniaturą z przedstawieniem bitwy legnickiej, lecz tam na sztandarze znajduje się biała głowa królewska w koronie, jednak zakończenia drzewca nie widać.

 

Miniatura przedstawiająca bitwę pod Legnicą z roku 1353. [vi]

 

Jednak znamienny jest opis oparty na przekazach podawanych przez wieki z ust do ust. Chodzi mianowicie o tyczkę, którą można z pewnym prawdopodobieństwem interpretować jako pręt stabilizujący oraz samą głowę ziejącą śmierdzącym dymem. Cechą znamienną dla paliw rakietowych, opartych swoim składem o mieszaninę podobną do prochu czarnego, jest wydzielana podczas spalania duża ilość niemiło pachnącego amoniakiem gęstego dymu. Istnieje także możliwość zastosowania przez Mongołów włóczni ognistej, broni, z którą także  mogli się zapoznać podczas podboju Chin, a opartej na zasadzie zastosowania ładunku podobnego do racy, zainstalowanego na drzewcu, z tym, że w odróżnieniu od rakiety, wylot dyszy był skierowany do przodu, a wydobywający się z niej słup ognia miał razić przeciwnika. W tym wypadku bojowo, jako środek rażenia, wykorzystywano ogień racy, a nie  pocisk z głowicą poruszający się samodzielnie w kierunku celu siłą gazów wydobywających się z dyszy. Chińczycy wynaleźli także wiele typów wyrzutni rakiet. Od urządzeń ręcznych, z których można było wypuszczać od jednej do kilkunastu mniejszych rac na raz, aż po wyrzutnie kołowe, przeznaczone do wystrzeliwania większych pocisków.

 

Strona z księgi Wu Bei Zhi, str.5603. [vii]

Pierwszy europejski rękopis zawierający informacje o rakietach został sporządzony  w drugiej połowie XIII wieku przez  Marka Greka (Marcus Graceus) i był zatytułowany Liber ignium ad comburendos hostes (Księga ogni i dla spalenia nieprzyjaciół).[viii] Niestety bliższe informacje o autorze oprócz wymienionego imienia i nazwiska lub przydomku, nie są znane. Autor w swojej pracy umieścił dwie receptury na paliwo rakietowe. Jedna z receptur przedstawia paliwo stałe o składzie bazującym na składnikach prochu czarnego, druga natomiast opisuje paliwo ciekłe. Kolejnym znaczącym dziełem w zakresie techniki rakietowej był napisany przez Conrada Keyse von Eichstatt rękopis zatytułowany Bellifortis [ix]. W rękopisie tym autor umieścił opis czterech typów pocisków rakietowych. Były to rakiety jednostopniowe, dwustopniowe, poruszające się na uwięzi, a także rakiety o kształcie smoka. Te ostatnie wyraźnie wskazywały na chińską genezę pomysłu. Na kartach wspomnianego dzieła iluminator umieścił sporządzony na podstawie opisu zamieszczonego w tekście wizerunek samej rakiety, niestety jak przypuszcza Tadeusz  Nowak, artysta nic nie wiedział na temat techniki rakietowej i przedstawiona przez niego rakieta otrzymała kształt worka z prochem do którego końca przywiązana została sznurkiem zwisająca żerdź.

W wojskowości europejskiej broń rakietowa aż do XIX wieku nie znajdowała szerszego  bojowego zastosowania, pomimo to budowa rakiet zapalających i skład paliwa rakietowego były powszechnie znane europejskim artylerzystom.

Wiek XVI w literaturze europejskiej także przyniósł kilka publikacji na temat budowy rakiet. Prof. Tadeusz Nowak zwraca uwagę na autora Johana Schmidlapa von Shorndorf, autora najobszerniejszego, wydrukowanego w tym wieku dzieła poświęconego artylerii i w znacznej części technice rakietowej. Praca ta została wydana po raz pierwszy w Norymberdze w 1561 roku. W Polsce w Bibliotece PAN w Gdańsku znajduje się egzemplarz wydany w roku 1608. Księga ta zawiera elementarne wiadomości z zakresu techniki rakietowej, bogato ilustrowane rysunkami technicznymi. Treść dotycząca techniki rakietowej obejmuje  takie zagadnienia jak przygotowanie paliwa i jego składników, formy rakietnicze, produkcja powłok rakiet jednostopniowych, wykonywanie rakiet wielostopniowych, napełnianie rakiet paliwami, race poruszające się na poziomej prowadnicy, koło napędzane rakietami, oraz inne rodzaje ogni służących celom rozrywkowym [x].

W XVII wieku Andrzej Dell¢Aqua, artylerzysta włoski w służbie polskiej, tak tłumaczy w swym dziele Praxis ręczna działa, dlaczego jego zdaniem puszkarz[xi] powinien znać sposoby robienia rac:

Przeto, puszkarzu, nie bądź tak upornym albo prostakiem, ale lepiej ucz się robić rac, którymi możesz dokazać wielu efektów i onymi dasz znać twoim przyjaciołom w nocy i robić kule napełnione owymi i insze ognie wyprawne tak pod wesoły czas, jako też wojenny, o czym się na swym miejscu powi, bo jeśli się ty nie uczywszy pójdziesz na takie miejsca dla służby, gdzie będą doświadczeni w tej nauce, a nie potrafisz urobić ognia przyprawnego, zaraz ci każą precz od siebie i w pośmiewisko przyjdziesz, którzy cię okrczą partaczem, a nie puszkarzem.”[xii]

Jak widać z powyższego cytatu znajomość podstaw ówczesnej techniki rakietowej uważana była już w XVII wieku w Rzeczpospolitej za wiedzę niezbędną dla artylerzystów.  O ile traktat Dell¢Aquy nie wniósł żadnych nowatorskich rozwiązań na ścieżce rozwoju artylerii rakietowej, to pochodzący także z XVII wieku traktat Kazimierza Siemienowicza  zawiera nowatorskie rozwiązania z zakresu rozwiązań problemu stabilizacji lotu rakiety [xiii]. Siemienowicz zaproponował zastosowanie w rakietach stabilizatorów brzechwowych w formie skrzydełek umieszczonych w tylnej części łuski rakiety, podobne do tych stosowanych współcześnie. Stabilizatory proponowane przez Siemienowicza zapewniały rakiecie bardziej stabilny lot i mniejszą podatność na znoszenie spowodowane oddziaływaniem wiatru na tyczkę stabilizującą, stosowaną powszechnie w rozwiązaniach konstrukcyjnych pocisków rakietowych od średniowiecza. Niestety pomysł ten znalazł dopiero powszechne zastosowanie w XX wieku. Cały wiek XVII, aż do połowy XIX należał do rakiet z drewnianym prętem stabilizującym lot.

Innym ciekawym osiągnięciem XVII-wiecznej techniki rakietowej była ręczna drewniana wyrzutnia rac [xiv]. Była to bardzo prosta konstrukcja składająca się z  prowadnicy osadzonej w okrągłej osłonie dłoni. W górnej części prowadnicy zamocowano druciane oczko w którym umieszczano stabilizator rakiety. Drugi otwór, w który wchodził stabilizator, znajdował się w krążku osłaniającym rękę przed gazami wydobywającymi się z dyszy startującej racy. Rakietę odpalano za pomocą lontu lub rozgrzanego żelaznego pręta nie będącego integralną częścią wyrzutni[xv].

 

Fotografia rekonstrukcji ręcznej wyrzutni rac wykonanej na podstawie miedziorytu z pracy J. Furtenbacha, Halinitro – Pyrobolia, wydanej w Ulm w roku 1627.

Autor rekonstrukcji: M. Mechliński.  Fot: A. Sierosławski

             Wiek XVIII nie przyniósł rewolucyjnych zmian w dziedzinie bojowego zastosowania rakiet. Race były nadal traktowane jako ciekawostka i wykorzystywane w celach rozrywkowych. Pokazy fajerwerków i sztucznych ogni były nieodłącznym elementem barokowych zabaw na europejskich dworach królewskich i książęcych. Królowie i magnaci w Rzeczypospolitej także nie stronili od tego rodzaju wystawnych pokazów. Rozmach, z jakim realizowano fajerwerki, ilustruje grafika przedstawiająca pokazy zorganizowane dla króla Augusta II w roku 1728.

Fajerwerki zorganizowane dla króla Augusta II w roku 1728. [xvi]

Widoczne na ilustracji pokazy wymagały znajomości wiedzy nie tylko z dziedziny pirotechniki, ale także i architektury. Konieczne było dokładne zaplanowanie rozmieszczenia stanowisk wyrzutni, moździerzy wiwatowych i innych ogni, a wszystko to wkomponowane było w specjalnie projektowane elementy architektoniczne, zawierające herby zleceniodawców i sentencje okolicznościowe. Przykład takiego planu pokazów „wesołych ogni” ilustruje inna grafika z roku 1749, na której widoczne są miejsca rozmieszczenia rac i innych  fajerwerków, wkomponowanych w elementy architektury.

Plan rozmieszczenia fajerwerków z roku 1749. [xvii]

            W czasach panowania Augusta III  najbardziej cenionym organizatorem pokazów ogni był pułkownik artylerii koronnej Krystian Ferdynand Dahlke [xviii]. W 1760 roku napisał rozprawę Kurzer Begriff aller Militarischen Operation so wohl im Feld als Festungen zum Attaqviren und Defendiren, w której stwierdził, że dobry artylerzysta powinien wykazywać się nie tylko wiedzą wojskową, ale także orientować się w takich zagadnieniach, jak mechanika, fizyka, chemia, statyka, pneumatyka, architektura, geometria, arytmetyka, hydrologia, geologia,  rzeźba i malarstwo.

W 1767 roku w artylerii koronnej wprowadzono regulamin, który między innymi określał zakres umiejętności i wiedzy, jaką powinien posiadać artylerzysta, aby spełniać warunki przypisane dla danego stopnia. Bardzo ciekawe z punktu historii rac były wymagania przewidziane dla stopnia oberbombardyera [xix]fajerwerkiera [xx]. Pozwolę sobie w swojej pracy zacytować oba artykuły w całości:

Oberbombardjer

„Oberbombarjera powinność jako wybranego z pomiędzy bombardjerów to jest być zdolniejszym w umiejętności nad  bombardjerów, który onych dozirać ma, wprawiać do użycia moździerzów y wszelkich machin ognistych, jak osadzać, nabijać y ryhtować one, a nie tylko do szkodliwych wojennych ogniów, lecz i do wesołych umiejętnym być y drugich bombardjerów do tego sposobić w kompanii, zaś jako jest unteroficerem pierwszego stopnia tak kanoniera i bombardiera każdego w swej kompanii powinien ku należytej służbie doglądać, ochędóstwa wszelkiego przestrzegać i być pilnym oficerskich rozkazów, rewizją gospod czynić i starszych unteroficerów zlecenia wypełniać, mając zawsze przy sobie rolą kanonierów, podług której ma potrzebę y służbę pańską, wykomenderowani być mają bądź to przy ceghauzie w garnizonie, bądź w obozowaniu.” [xxi]

 

Fajerwerkier

„Powinność fjerwerkera być umieiętnym nie tylko co do kanoniera i bombardjera należy i być sprawnym do zażycia Dział i moździerzy, ale też podług nazwiska swego w wszystkich ogniów do wyrzucenia z moździerzy machin jako to do bomb, czyli granatów, branty jasne i ciemne nabijać, fajerbale karkassy oświecające, smrodliwe, zaraźliwe i tym podobne kule robić, napełniać, oplatać, olutować, a potym do naznaczonego miejsca i do zamierzonych skutków z moździerzy, z haubic umieć umiarkować wyrzucać, także y ręczne w Różnych sposobach, jako to szlum krance, sturynspisy, stampale, petardy y innych przemysłów machiny ogniste, czynić i używać, niemniej do wesołych ogniów rozmaitych być dobrym Magistrem, na materjałach wszelkich ognie sprawuiących znać się doskonale i z onych przyprawy do nabojów czynić. Przy kompanii zaś jako służbę unteroficera odprawować ma, tak zadosyćuczynić jest obligowany, a ze dwóch w jednej kompanii znajduie się fajerwerkerów, więc kolejno powinien czynić służbę, a odebrawszy od bombardyera raport, co się przy kompanii dzieje, do oberfajerwerkera zanosił. Obligowany jest o chorych dbać i do dozoru onych przynaglać felczera. Ordynans od Komendy odbywać u raportów i u parolu w kompanii z oberfaierwerkerem  być powinien. Także bombardierów i kanonierów w ich powinnościach exercytować, a przy każdej robocie rzemieślników być i onych pilnować” [xxii].

Od chwili napisania zacytowanych wyżej artykułów, w polskiej myśli wojskowej nie nastąpiły poważniejsze zmiany  dotyczące zagadnienia zastosowania rakiet, jako środka rażenia siły żywej, oraz środków bojowych przeciwnika, aż do roku 1819. W tym czasie w Europie doszło do wydarzeń, które pchnęły rozwój myśli wojskowej naprzód. Za początek tych zmian należy przyjąć datę wybuchu rewolucji francuskiej 14 lipca 1789 roku. Rewolucja  zapoczątkowała cały szereg konfliktów międzynarodowych, znanych pod nazwą wojen rewolucyjnych, a następnie wojen napoleońskich. Armia rewolucyjnej Francji mocno zreorganizowana pod względem struktury oraz służących w jej szeregach środowisk społecznych, prowadząc początkowo wojny obronne, a następnie  wojny zaczepne, wymuszała na swoich przeciwnikach także szerokie zmiany organizacyjne oraz napędzała rozwój techniki wojennej. Jednym z wielu wynalazków tej epoki było wprowadzenie rakiet do powszechniejszego bojowego użytku na terenie Europy.

Brytyjczycy zapoznali się ze skutecznością pocisków rakietowych podczas oblężenia Singapuru w roku 1799. Wtedy to służący w armii  na terenie Indii William Congreve [xxiii] docenił skuteczność broni rakietowej zastosowanej przeciwko wojskom  brytyjskim przez Hindusów. Congreve udoskonalił pociski, stosując między innymi żelazne korpusy łusek i projektując dla rac różne rodzaje głowic, w tym też głowice zapalające. Na terenie Europy udoskonalone race nazwane od nazwiska swego konstruktora „kongrewskimi” zostały po raz pierwszy wykorzystane w 1805 roku przeciwko francuskim portom. W 1807 roku flota brytyjska prowadząc ostrzał rakietowy z morza zapaliła Kopenhagę odpalając 40 000 rakiet.

Podczas ataku na miasto Veere 31 lipca 1809 roku, leżące u ujścia Skaldy flota brytyjska także użyła z powodzeniem rac kongrewskich. Artylerzysta Richardson wspomina:

„Następnego dnia rano dostałem rozkaz lądowania z rakietami Congreva, które miałem wystrzelić na Veere. Wkrótce byłem już na wyspie wraz z całym oddziałem kolegów marynarzy. Ścięliśmy wierzchołek małego drzewa i na kikucie oparliśmy szynę dla rakiet, odpowiednio ustawiając jej nachylenie. Po chwili waliliśmy jedną za drugą w niezłym tempie, spowici w chmurę dymu. Po krótkim czasie część miasta stanęła w płomieniach. Jednocześnie z nami prowadziły ostrzał kutry artyleryjskie i dwa z nich zostały zatopione. Tuż nad naszymi głowami rozerwał się nieprzyjacielski granat, nikomu jednak nijakiej krzywdy nie czyniąc. Rakiety tak ich wszakże przeraziły (nigdy bowiem dotąd nie mieli z taką bronią do czynienia), że przed zmierzchem wysłali parlamentariuszy z białą flagą, aby wszcząć rokowania o kapitulacji”.[xxiv]

W 1813 roku Brytyjczycy za pomocą rakiet ostrzeliwali zajęty przez wojska francuskie i polskie Gdańsk.W Gdańsku artyleria napoleońska także odpowiadała ogniem rakietowym w stronę okrętów angielskich, ostrzeliwując je z wyrzutni, które prawdopodobnie  posłużyły będącemu wtedy w tym mieście – porucznikowi I klasy Józefowi Zachariaszowi Bemowi [xxv], jako pierwowzór do skonstruowania własnej doświadczalnej wyrzutni Konstrukcja ta zastosowana została podczas badań zleconych mu później przez księcia Konstantego Pawłowicza [xxvi].

Po zakończeniu wojen napoleońskich w wielu armiach  Europy pod wpływem doświadczeń wojennych rozpoczęto prace badawcze nad bronią rakietową. Bardzo ciekawe efekty osiągnęli w tej dziedzinie Rosjanie. Generał artylerii rosyjskiej Aleksander Dymitrijewicz Zasiadko od roku 1815 pracował nad budową rakiet bojowych. Efekty jego pracy wykorzystano bojowo już  wojnie rosyjsko-tureckiej 1828-1829 podczas oblężenia tureckiej twierdzy Warna [xxvii].

Historia-broni-rakietowej-08

Artylerzysta (fajerwerker) rosyjskiej Laboratornej Roty z lat 1826-1828. Na uwagę zasługuje przedstawiona na rycinie wyrzutnia. Jest to wyrzutnia służąca do wykonywania eksperymentów z pociskami rakietowymi. Rakiety mogą być odpalane tylko pionowo w  górę, bez możliwości puszczania ich w poziomie. [xxviii]

Na dzisiejszym etapie badań nad historią polskiej broni rakietowej nie możemy ostatecznie stwierdzić, czy w latach dwudziestych XIX wieku, gdy wojsko Królestwa Polskiego i armia rosyjska były formalnymi sojusznikami, istniała wymiana regularna myśli technicznej z dziedziny prac nad bronią rakietową pomiędzy obydwiema armiami. Jednak podobieństwo pomiędzy konstrukcjami Zasiadki i Bema może wskazywać na taką wymianę informacji, ponadto mało prawdopodobne wydaje się aby polskie osiągnięcia w tym zakresie były utajniane przed armią państwa rosyjskiego pod wpływami którego znajdowało się wówczas Królestwo Polskie i jego armia. W  roku 1831 zarówno strona polska i rosyjska używały przeciwko sobie podczas działań wojennych broni rakietowej [xxix].

 

Maciej Mechliński

 


Źródło: https://sites.google.com/site/miegab/odkrycie-prochu

[ii] Źródło: https://sites.google.com/site/miegab/odkrycie-prochu

[iii] J. Długosz, Roczniki czyli kroniki sławnego Królestwa Polskiego, red. K. Pieradzka, t. IV, ks.7, Warszawa 1974, str. 24.

[iv] Legenda o św Jadwidze, red. Zofia Smyk, Wrocław 2000, str. 15-16.

[v] Źródło: Legenda o św. Jadwidze, red. Zofia Smyk, Wrocław 2000, s. 15.

[vi] Źródło: Legenda świętej Jadwigi, 1353, edycja, red. ks. Pater J., Wrocław 1993, s. 64.

[vii] Źródło: https://sites.google.com/site/miegab/odkrycie-prochu

[viii] T. M. Nowak, Technika rakietowa w Europie XII-XVII wieku, w: Pro Memoria, nr4, Warszawa 2003, s. 1-4.

[ix] Conrad Keyse von Eichstatt, lekarz, żył w latach 1366-1405, op. cit. s. 2.

[x] T.M. Nowak, Zagadnienia techniki rakietowej w drukowanym piśmiennictwie europejskim XVIw. w Studia i materiały do historii wojskowości, Tom XVII, część II, Warszawa 1971, str 48-59.

[xi] Mianem puszkarza – od puszki czyli armaty – określano w języku staropolskim artylerzystę. Przyp. aut.

[xii] A. Dell¢Aqua, op. cit, s. 382.

[xiii]Siemienowicz, Wielkiej sztuki artylerii część pierwsza, opracowanie i przypisy   Nowak T., Warszawa 1963.

[xiv] T. M. Nowak, Zagadnienia techniki rakietowej w drukowanym piśmiennictwie europejskim pierwszej połowy XVII w., w Źródła i materiały do historii wojskowości, tom XVIII, część I, Warszawa 1972, s. 113.

[xv] W wiekach późniejszych istniały wyrzutnie rakietowe, w których inicjacja zapłonu rakiety odbywała się przy pomocy zamków skałkowych podobnych do zamków karabinowych. Przyp. aut.

[xvi] Źródło: http://www.digam.net

[xvii] Źródło: http://www.digam.net

[xviii] T. Ciesielski, Armia koronna w czasach Augusta III, Warszawa 2009, str. 360-361.

[xix] Obecny odpowiednik tego stopnia to starszy kapral. Przyp. aut.

[xx] Obecnie w artylerii ogniomistrz. Przyp. aut.

[xxi] M. Machynia, C. Srzednicki, Oficerowie Rzeczypospolitej Obojga Narodów 1777-1794 Spisy, tom I Oficerowie wojska koronnego, częśc 2: Artyleria i wojska inżynierskie, Kraków 1999, s.12.

[xxii] op.cit. s. 13.

[xxiii] Congreve Wiliam (20.05.1772-15.05.1828), generał, inżynier i wynalazca. Urodzony w Woolwich, od 1791 służył w artylerii, potem przeszedł do Królewskiego Laboratorium, gdzie pracował nad udoskonaleniem rakiet stosowanych przez Hindusów. Doprowadził do opracowania rakiety, które od jego nazwiska nazwano kongrewskimi. Za R. Bielecki, Encyklopedia wojen napoleońskich, Warszawa 2001, str. 120.

[xxiv] R Atkins, L. Adkins, Wojna o wszystkieoceany, Poznań 2008, str 340.

[xxv]Józef Zachariasz Bem, urodzony 14.03.1794 w Tarnowie, s. Andrzeja i Agnieszki Gołuchowskiej. Ukończył szkoły krakowskie, wszedł 03.10.1809 do Szkoły Elementarnej Artylerii Księstwa Warszawskiego jako kadet. Od 01.04.1810 ppor, uczeń Szkoły Aplikacyjnej, Od 01.04.1811 w artylerii konnej, 20.01.1812 por. Odbył kampanię 1812-1813, był w 1813 roku w oblężonym Gdańsku. Po kapitulacji Gdańska dostał się do niewoli. Od 1815 w artylerii Królestwa Polskiego. Adjutant gen. Bontemps. Prowadził badania nad bronią rakietową. Uczestnik powstania listopadowego. Od 1831 na emigracji. Uczestnik wypadków Wiosny Ludów. Po upadku powstania węgierskiego schronił się w Turcji, próbował organizować legion polski, przyjął służbę turecką i przeszedł na islam jako Murat Pasza. Zmarł 10.12.1850 w Aleppo w Syrii. W 1929 jego prochy przewiezione zostały do rodzinnego Tarnowa. Za R. Bielecki, Słownik oficerów powstania listopadowego, Warszawa 1995, str. 177.

[xxvi] J. Bem, Uwagi o rakietach zapalających, red. I wstęp T. M. Nowak, Warszawa 1953, str. VII.

[xxvii] M. Sonkin, Ruskaja rakietnaja artileria, Moskwa 1952, str. 43-44.

[xxviii] Źródło: http://digitalcollections.nypl.org/items/510d47db-9678-a3d9-e040-e00a18064a99#/?zoom=true

[xxix]  T. Katafiasz, Zastosowanie broni rakietowej w polskich powstaniach narodowych XIX w., w; Studia i materiały do historii wojskowości, t XXVI, Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk-Łódź 1981, s.208-209.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *