Maria J. Turos

Odpowiedzi na Forum Stworzone

  • W odpowiedzi na: Medycyna wojskowa

    15 lutego 2014 z 20:14 #10948
    Maria J. Turos
    Participant

    …dziękuję za informację. W tekście sporo sensacji i równie duża ilość błędów, no ale cóż to ma do siebie wiedza z Internetu.
    A odnośnie tego „…fraczyska…”,żółty kołnierz może sugerować powiązanie z Legią Nadwiślańską bądź „…los infernos picadores…” – tak dla imć Pana SENATORA. Miejsce pochodzenia opisane przez kustosza ekspozycji – Tarbes, czyli u podnóża Pirenejów i dość łatwych do pokonania przełęczy którędy transportowano rannych m. in do Saint Michel de Canigou gdzie był szpital w starym opactwie benedyktyńskim.
    Ta „…chapska polonais…” też wyglądała zachęcająco.

    W odpowiedzi na: Medycyna wojskowa

    14 lutego 2014 z 20:52 #10945
    Maria J. Turos
    Participant

    …a to cudeńko, niestety bardzo źle usytuowane w gablocie oglądałam w 2012 roku na wystawie w Aix-en-Provence. Pod tym uniformem na schodku niższej gabloty leżały instrumenty chirurgiczne z podpisem „…pamiątki po formacjach polskich…”.
    …no i rób co chcesz – czy to mundur medyka ?

    Załączniki:

    W odpowiedzi na: Medycyna wojskowa

    13 lutego 2014 z 21:40 #10938
    Maria J. Turos
    Participant

    Jeśli chodzi o szwoleżerów gwardii umundurowanie opisał Zembrzuski na podstawie bardzo dobrych źródeł. Sykstus Lewkowicz, który przez jakiś czas był w lansjerach używał munduru z Księstwa Warszawskiego – w takim wyruszył do Hiszpanii (uwaga u F. Skobla w opisie profesorów Uniwersytetu Jagiellońskiego z lat 1815 – 30) czyli jako że to było przed 1810 rokiem był to frak z czerwonymi wyłogami i jednym haftem „…płaskim po turecku…” na kołnierzu. Do tego peleryna.
    Na sto procent nie ustali się tego przypuszczalnie nigdy. ponieważ jeśli uniform był zniszczony, a przy takiej pracy musiał być to medyk zakładał to co było pod ręką.

    W odpowiedzi na: Działyńczycy

    12 lutego 2014 z 21:52 #10933
    Maria J. Turos
    Participant

    Myślę nad 3. pułkiem piechoty – . Brał udział m.in. w wojnie 1809 , bitwie o Smoleńsk, pod Borodino/Możajskiem, oraz Lipskiem gdzie poległ Książę Wódz, po części także bronił Modlina, więc okazji do podróży po kraju trochę będzie. W Królestwie Polskim sformowano potem z jego resztek pułk 8. piechoty linowej który również może pochwalić się udziałem w wielu bitwach wojny 1831 roku .

    …a „…po drodze …” jeszcze budował umocnienia w Serocku. Miał bardzo sympatycznego i wszechstronnie wykształconego lekarza o nazwisku Luhe.

    W odpowiedzi na: Medycyna wojskowa

    12 lutego 2014 z 21:47 #10932
    Maria J. Turos
    Participant

    …dziwnym trafem – ale to nie moja wina – medyk formacji kawaleryjskich „…zawędrował…” do tematu o „…mistrzach konowałach…”.

    W odpowiedzi na: Weterynarze i kowale wojskowi

    7 lutego 2014 z 20:36 #10906
    Maria J. Turos
    Participant

    Ryc. Nr. 3 to rzeczywiście chirurg z pułku Gwardii i farmaceuta w uniformie galowym – charakterystyczne zielone wyłogi i kamizelka. Służba weterynaryjna kirasjerów miała bardzo charakterystyczne ciemne ładownice z trzema metalowymi paseczkami.
    Co do tekstu o ewakuacji.
    „…ambulance volante…” był w dwóch wersjach. Ta mniejsza raczej służyła do szybkiego transportu, ta większa (zaprzęg czterokonny) do ewakuacji rannych. Obsada żeńska ambulansów to czasy wojny krymskiej i – nomen omen Polki Józefy Kuczyńskiej, która edukację zaczęła przed Powstaniem Listopadowym. Co do Konwencji Genewskiej – pomysł był J.D. Larrey’a i P.Fr. Percy przedłożony Napoleonowi w Warszawie w 1807 roku (w styczniu). Nic z tego podówczas nie wyszło, ale tekst J.D. Larrey dołączył do swoich dokumentów. Gdy zmarł w Lyonie w 1842 roku Jego syn Hipolit zatrudnił Henri Dunanta do opracowani części zbiorów, zanim do tego doszło wybuchła wojna najpierw krymska a później we Włoszech. Panowie spotkali się pod Solferino (cudowna scena w zupełnie w Polsce nieznanym filmie z lat 50-tych „D’homme a hommes” – fragmenty bywają na YouTube) no i jeden przerażony, a drugi wściekły na bałagan (Hipolit Larrey pisał iż operował sam prawie przez dwa dni bo o rannych Austriaków nikt nie zadbał) ten stary dokument wygrzebali. Pod Konwencją Genewską figuruje podpis Hipolita Larrey – syna Jana Dominika.

    W odpowiedzi na: Weterynarze i kowale wojskowi

    6 lutego 2014 z 21:50 #10900
    Maria J. Turos
    Participant

    Serdecznie dziękuję za piękny tekst. O apteczki weterynaryjne we Francji dbał bardzo Parmentier, zas przygotowywali je w aptece Cadet de Gassicourt w Paryżu. Tez gdzieś „…skleroza…” wetknęła zdjęcia etykietek.

    W odpowiedzi na: Warto przeczytać

    5 lutego 2014 z 22:23 #10882
    Maria J. Turos
    Participant

    …szczególnie warszawiakom polecam złożyć wizytę w księgarni na Zamku Królewskim gdzie można nabyć ładnie i starannie wydaną publikację „W nurtach Historii. W 200 rocznicę śmierci Ks. Józefa Poniatowskiego”. Jest to katalog wystawy, ale nie tylko. Cena nawet przystępna – 9 zł.

    W odpowiedzi na: Weterynarze i kowale wojskowi

    4 lutego 2014 z 20:39 #10881
    Maria J. Turos
    Participant

    …poprawiam drugą, bo coś się źle skopiowała

    Załączniki:

    W odpowiedzi na: Porządki na forum

    3 lutego 2014 z 23:24 #10876
    Maria J. Turos
    Participant

    Ja bardzo chętnie dołączę do tematu umundurowania zagadnienia dotyczące uniformów medyków wojskowych. Z czasów Królestwa Polskiego świeżo uszyty wg. wzoru zachowanego w Muzeum Wojska Polskiego.

    W odpowiedzi na: VIII Wielki bal Arsenału

    3 lutego 2014 z 23:21 #10875
    Maria J. Turos
    Participant

    Serdecznie dziękuję za zaproszenie. Był to naprawdę bardzo mile spędzony wieczór – i kawałeczek nocy. A co do nawiązanych znajomości…no cóż oby wszystko się udało tak jak myśleliśmy i planowaliśmy.
    Pozdrowienia serdeczne.
    – już awansowany – sztabschirurg.

    W odpowiedzi na: Warto przeczytać

    2 lutego 2014 z 19:46 #10868
    Maria J. Turos
    Participant

    …po lekturze P. Dr. Angeli Sołtys wygrzebałam stareńkiego Niemcewicza. I dziś – z lekka odespawszy nocne „…hulanki swawole…” czytam o Jego ulubionym daniu rybnym „…krążkach do podlewy…” czyli pulpecikach z „…jagodowem sosem…”.
    A co do rzeczy poważniejszych. Ja również czułam pewien niedosyt po książce P. Czubatego. Gdzieś uciekło życie naukowe, którego ukoronowaniem był Wydział Prawa i Szkoła Medyczna ale nie tylko.
    Z rzeczy ciekawych. Mam w wersji zdigitalizowanej pierwszą – łużycką wydaną w Pradze w 1813 roku – biografię Ks. Józefa Poniatowskiego. Co prawda gotykiem, ale tym „…strawnym…” a nie berlińskimi „…supełkami…”.

    W odpowiedzi na: Medycyna wojskowa

    2 lutego 2014 z 19:35 #10867
    Maria J. Turos
    Participant

    …bardzo piękny, ale najczęściej bywało tak.

    Załączniki:

    W odpowiedzi na: Insurekcja Kościuszkowska 1794 – 2014

    28 stycznia 2014 z 21:35 #10858
    Maria J. Turos
    Participant

    Nie interesują nas „sekwencje wydarzeń”. Interesują nas 220 rocznice wydarzeń, bezpośrednio związanych z Insurekcją Kościuszkowską, która rozpoczęła się 12 marca 1794 r. i skończyłą jesienią tego roku, po wygaśnięciu powstania w Wielkopolsce. Po to wpisałem konkretny rok do tytułu tematu, aby nie dyskutować o wyższości jednych świąt nad drugimi.

    Chcieliśmy wziąć udział w obchodach rocznic bitew jako armia pruska, niejako w zastępstwie armii rosyjskiej. Ale interesują nas tylko działania bojowe, bitwy, oblężenia, marsze i biwaki. Oficjałki tolerujemy tylko w takim zakresie, jaki jest wg nas niezbędny. Bale nikogo z nas nie obchodzą. Wygląda więc na to, że odpuścimy sobie temat całkowicie, bo nie ma żadnego powodu, żebyśmy inwestowali w nowe mundury dla jednej imprezy..

    …a to moim zdaniem trochę za mało, ponieważ okres Insurekcji i przygotowań był niezwykle płodny również i naukowo. W mojej „…działeczce…” to chociażby powstanie pierwszej polskiej farmakopei. Móc to pokazać, przypomnieć – szczególnie w Warszawie gdzie powstawała. Same działania stricte bojowe – no cóż po jakimś czasie nużą.
    Zaś co do balu – myślę iż przed Zapustami AD 1794 w Warszawie było głośno i gwarno.

    W odpowiedzi na: Medycyna wojskowa

    22 stycznia 2014 z 19:06 #10834
    Maria J. Turos
    Participant

    Serdecznie dziękuję. Następny „…gniot…” jak to się mówi „…w drodze…”.