Hahn

Odpowiedzi na Forum Stworzone

  • W odpowiedzi na: Stroje z epoki

    28 maja 2012 z 15:37 #10461
    Hahn
    Participant

    Spróbuj kupić starą (byle obfitą) normalną a nie allegrowo-karnawałową perukę, trochę włosów do dosztukowywania, głowę plastykową i spróbuj uczesać sam. Jest trochę zabawy ale można spróbować.

    Czasem są takie w sklepach typu 1002 drobiazgi z Niemiec i Holandii. Za taką płaciłem 20-30 zł.

    Aha, wypierz wcześniej delikatnie. W końcu to z czyjejś głowy zdjęte.

    W odpowiedzi na: Jednostki polskie z ziem I rozbioru

    4 maja 2012 z 14:43 #10425
    Hahn
    Participant

    A dowodem na co jest nie wzorowanie wszystkich pozostałych regimentów jazdy na polskim autoramencie narodowym? A to, że po 1806 w armii księstwa bynajmniej nie formowano kawalerii narodowej na stary wzór (jaką opisywał Kitowicz chociażby) tylko taką zwykłą jakąś? A z podtrzymujących chlubne tradycje przeszłości jednostek rycerstwa na Pomorzu zrezygnowano najszybciej jak się dało?

    Mogłoby to wskazywać, że szwabski wirus zaraził nawet krajowe głowy. Albo, że po prostu ten system był archaiczny.

    Też jakoś mi się zdaje, że (mówię o Prusach, nie znam zupełnie zagadnień związanych z Rosją i Austrią) żadnych polskich jednostek w odróżnieniu od polskiego rekruta, armia pruska nie wchłaniała. Bez problemu wchłaniała regimenty z innych państw niemieckich, które w jakiś sposób trafiły na służbę pruską, nie rozformowując ich i nie rozdzialając ludzi po innych pułkach, lecz polskich – nie.

    Mam wrażenie, że dyskusja coraz bardziej jedzie w kierunku urażonej dumy narodowej polskiej (UDNP w skrócie), z powodu tego, że Fryc wyrażał się o Polakach źle i obelżywie. My wiemy, że nie miał racji co do naszego charakteru narodowego, więc zgodnie z zasadą: falsus in uno falsus in omnibus – co do wartości polskich jednostek Fryc się też szalenie pomylił. Nie wcielił ich do swej armii i dlatego trzydzieści lat później Prinz Louis war gefallen und Preußen fiel ihm nach.

    W odpowiedzi na: Pogarda dla tradycji

    5 grudnia 2011 z 12:39 #10181
    Hahn
    Participant

    A tak w ogóle, pojawiły się dwa-trzy dni później w necie opisy wydarzenia ze strony zbliżonej do „Kultury politycznej” wskazujące na nieprawdopodobną agresję żołdaków napastujących pokojowo nastawionych anarchistów.

    W odpowiedzi na: Pogarda dla tradycji

    14 listopada 2011 z 01:38 #10154
    Hahn
    Participant

    Nie wymagajcie za dużo wiedzy historycznej od młodzieży po pierwsze niemieckiej, po drugie czerwonej. A ich polscy przyjaciele jak widać też nie lepsi.

    Cóż wymagać od wołu, oprócz sztuki mięsa.

    W odpowiedzi na: Pogarda dla tradycji

    12 listopada 2011 z 21:11 #10150
    Hahn
    Participant

    Z niczym ich nie pomylili. Po prostu zawrzała w młodych działaczach Międzynarodówki krew gorąca na widok siepaczy w mundurach, agresywnie i butnie paradujących po ulicach.

    Więc pokojowo wyrazili swój sprzeciw przeciwko sługusom międzynarodowego kapitału. A zadawszy potężny cios śliną w imieniu dręczonego proletariatu miast i wsi, powrócili do symbolizowanych przez kawiarnię o Huxleyowskiej nazwie marzeń o potędze tow. Lenina.

    Debile i tyle.

    O, jak rym znalazłem.

    W odpowiedzi na: Czy jest w Polsce grupa odtwarzająca Moskali?

    6 września 2011 z 12:17 #10071
    Hahn
    Participant

    Z drugiej strony, można próbować sie podłączyć kosztowo, będąc w polskim mundurze, do czegoś patriotycznego. Dziwię się, że żadne urzędy i organizacje nie wspierają czynem organizowania grup z czasów I RP. Nawet nie idzie o same bitwy z wojny 1792 i powstania 1794, a szczególnie te z 1792 toczone na wschodzie i trudne logistycznie przez to do odtworzenia, ale chodzi o urok munduru.

    W odpowiedzi na: Kuchnia śródziemnomorska – restauracje warszawa

    5 września 2011 z 12:06 #10066
    Hahn
    Participant

    A to nie lepiej zapytać na gastronauci.pl, chociażby?

    W odpowiedzi na: Wykroje pruskiego namiotu

    28 sierpnia 2011 z 12:11 #10049
    Hahn
    Participant

    Nie wiem czemu, nazywamy to tak między sobą zwykle. Bleckwenn określa kształt tych namiotów jako „formę półowalną”. Szczerze mówiąc, wolę określenie kapliczka.

    Po francusku to się nazywa cul de lampe – właściwie chyba najbardziej wykusz. („Chaque tente ordonee d une meme proportion a six pieds quarres, non compris de cul de lampe, forme par un arc (…) ” )

    Mniejsza z tym, wiadomo o co chodzi.

    W odpowiedzi na: Wykroje pruskiego namiotu

    27 sierpnia 2011 z 22:12 #10046
    Hahn
    Participant

    A tu masz jeszcze kolorowy sztych z fragmentem obozu 2 DR (Dragoner-Regiment Churfürst Pfalz-Baiern)
    w roku 1803 pod Berlinem, z widocznymi dobrze dwoma namiotami.

    Załączniki:

    W odpowiedzi na: Wykroje pruskiego namiotu

    27 sierpnia 2011 z 21:59 #10045
    Hahn
    Participant

    Te rysunki to potencjalne możliwości rozbicia tego namiotu. Zachowała się powłoka, bez instrukcji (widocznie Austriacy ją zgubili) i po prostu ten egzemplarz można rozbić tak, bądź siak, jak się człowiek uprze.
    Spano w namiocie w poprzek, oczywiście. Na końcu – w tej kapliczce, leżały siekierka, kociołek, manierka tj rzeczy, które były w KPA po jednej na sześciu żołnierzy, tj na Zeltkammeradschaft – Grupę Mieszkającą w Jednym Namiocie. Zycie takiej grupy opisuje (pokrótce) Uri Braeker we wspomnieniach pt. „Żywot i prawdziwe przygody biednego człowieka z Tockenburga”. Z tym, że Zeltkammeradschaft liczył sześciu, nie siedmiu żołnierzy. Siódmym mieszkańcem namiotu często była kobieta wojskowa, towarzysząca któremuś z mieszkańców namiotu.

    „Poza strażami, każdy mógł czynić, co chciał: grać w kręgle lub inne gry, spacerować po obozie lub poza jego granicami i co tam jeszcze. Tylko nieliczni siedzieli bezczynnie w namiotach: jeden, bo zajęty był czyszczeniem broni, inny praniem, trzeci gotował, czwarty cerował spodnie, piąty buty, inny jeszcze wycinał coś z drewna, aby sprzedać wieśniakom. W każdej takiej siódemce był jeden frajter, który musiał utrzymywać dyscyplinę. Z pozostałych sześciu jeden był na warcie, jeden gotował, jeden przynosił prowiant, jeden chodził po drzewo, inny po słomę, inny jeszcze naprawiał, co było trzeba, a wszyscy razem stanowili jedno gospodarstwo, jeden stół i jedno łoże. W czasie marszu każdy z nich pakował do swojego tobołka – oczywiście w nieprzyjacielskim kraju – co tylko zdołał: mąkę, rzepę, ziemniaki, kury, kaczki i tym podobne; a jeżeli nie potrafił, inni mu wymyślali, co często mnie spotykało. Jakiż okropny wrzask w wioskach, przez które przemaszerowywano, podnosiły kobiety, dzieci, gęsi i prosięta. Wszystko, co można było zabrać, wędrowało razem z nami. Prędko ukręcić kark i do tobołka! Wdzierano się do chlewików i ogrodów, rzucano się na drzewa i obłamywano gałęzie z owocami. A nikt nie mógł się sprzeciwić, jeśli tylko oficer na to pozwolił lub chwilowo nie wyraził sprzeciwu. Wówczas każdy folgował sobie, ile wlezie.”

    Tu masz rycinę z książki: „Was ist jedem Officier während eines Feldzugs zu wissen nöthig.” wyd. w Karlsruhe w 1788. Pokazuje typowy namiot tego okresu, sposób składania, spania, leżące w kapliczce sprzęty obozowe.

    Załączniki:

    W odpowiedzi na: Wykroje pruskiego namiotu

    26 sierpnia 2011 z 11:25 #10041
    Hahn
    Participant

    I jeden gemajński namiot, taki prosty, jest w zbrojowni w Graz.

    Wiesz, Krzyś. My trochę sobie uprościliśmy to wlaśnie o kapliczkę, bo teraz nas śpi tam po 2-3 osoby a nie Zeltkameradschaft plus 1 kobieta i nie trzeba w związku z tym miejsca na trzymanie Feldkessel, Feldbeil, Feldflasche etc.

    W odpowiedzi na: Wykroje pruskiego namiotu

    25 sierpnia 2011 z 21:25 #10039
    Hahn
    Participant

    Część żołnierzy była niepiśmienna, a jednak jakoś trafiała. Nie przejmuj się.

    Tu masz trzy strony z „Zelt und Lager” Ruth Bleckwenn. To jest namiot pruski ze zbiorów zamku w Forchtenstein. Ten ze zdjęcia. Namiot który zostawiliśmy Austriakom pod Soor, by też mieli się czym pochwalić.

    W odpowiedzi na: Wykroje pruskiego namiotu

    24 sierpnia 2011 z 19:52 #10035
    Hahn
    Participant

    A zobacz tutaj chociażby. To bardzo zwykle namioty, choć tu masz akurat obozy kawalerii. To jest rysowane między 1800 a 1806 rokiem.
    http://dl.lib.brown.edu:8080/ImageServer/scrollnav.jsp?filename=1267529168781250.jp2
    http://dl.lib.brown.edu:8080/ImageServer/scrollnav.jsp?filename=1267528127390625.jp2
    Sekret trafiania do namiotu nocą jest taki, że my many namioty numerowane. Na każdym jest numer nad wejściem. Ja mam np No.5. I z reguły są lampy w Lagergassen.

    A tu oryginał z polowy XVIII wieku. Kształt się do 1806 nie zmienił.

    W odpowiedzi na: Scharpe, Portepee i tym podobne…

    19 sierpnia 2011 z 11:41 #10022
    Hahn
    Participant

    Możesz zapytać tutaj: http://www.a-bender.de/%5B/url%5D

    W odpowiedzi na: Medycyna wojskowa

    15 sierpnia 2011 z 11:51 #10015
    Hahn
    Participant

    No cóż zabrakło mi przedewszystkim tego że to wojska napoleońskie opiekowały się rannymi a reszta w myśl zasady radzi sobie sam

    No, bardzo duże uogólnienie i do tego mocno bałamutne. Lepiej – gorzej, w każdej armii opiekowano się chorymi (tych było zwykle więcej niż rannych, szczególnie przed okresem rewolucyjno-napoleońskim, kiedy się nauczono, że żołnierz jest tani)) i rannymi. Zwykle w stopniu niedostępnym dla ubogiego cywila. Czasami się to przejawiało na sposób fryderycjański ( cytat z regulaminu), że: „kapitanarmowie mają zawsze kazać gotować dobrą zupę, bo jeżeli chory Kerl je taką zupę, zdrowieje i wraca swój obowiązek dobrze pełnić”, czasem zaś bardziej naukowo i technicznie. Wielką zasługą francuskiej rewolucyjnej i napoleońskiej polowej słuzby zdrowia było częstsze obejmowanie opieką rannych wrogów. Niwelowało to w pewnym stopniu wady tej armii, np. programowo rabunkowy charakter systemu zaopatrzenia.

    Poczytaj w wolnych chwilach listy Wheelera. Jak był ranny i się mu noga paskudziła. Wcale to nie było – sobie radź sam. A było to w armii Old Noseya, który się akurat medycyną polową specjalnie nie przejmował, choć lekarze armii namawiali go na zmiany w systemie.

    No i też nie każdy francuski chirurg był Larreyem.