Żołnierz do Legii poszukiwany!

  • 20 lutego 2011 z 23:43 #9367
    Darek Grenadier
    Participant

    Ja ze swojej strony chciałem podziękować, że są chętni do rekonstruowania oddziałów innych niż XW w Polsce, dzięki temu mamy możliwość robienia w miarę sensownych imprez. I nie ma co ciągle i wszędzie przykładać ideologii itp. itd.

    21 lutego 2011 z 01:03 #9369
    Anula
    Participant

    Dziękujemy serdecznie i zapraszamy do Koźla – to tak w ramach owych podziękowań ;D

    22 lutego 2011 z 02:19 #9383
    Adam Zwoiński
    Participant

    Krzysiu a gdzie jest powiedziane aby odtwarzana jednostka wywodziła się z rodzimych terenów ?. Ja np. staram sie rekonstruować trzy sylwetki piechura i żadna z tych jednostek nie rekrutowała się z okolic Gdańska gdzie mieszkam. Formuła pozostaje otwarta i myślę , że tak jest dobrze. Przykład to rodzącą się u nas rekonstrukcja Wojny Secesyjnej. Mi się np. marzy aby ktos ze Ślaska zajął się jakąś jednostka polską z XVIII w, i to wcale nie mam na myśli końcówki XVIII w lecz powiedzmy jej połowę, w siedmiolatce nie braliśmy udziału ale wojsko wówczas mieliśmy, czemu nie

    22 lutego 2011 z 10:16 #9384
    Krzysztof63
    Participant

    A w którym miejscu ja napisałem, że odtwarzana jednostka musi wywodzić się z miejsca, gdzie historycznie działała? Nie musi, każdy będzie się bawił, tak jak chce. Tyle, że kozielska Legia Nadwiślańska będzie musiała jeździć do Hiszpanii, żeby sobie historycznie powalczyć. Chyba, że jest im wszystko jedno, ale co to wtedy za rekonstrukcja? My takiego problemu nie mamy, bo historycznych pól bitew mamy w na Dolnym Śląsku i blisko za granicą dziesiątki.

    Rodząca się „rekonstrukcja” wojny secesyjnej to na razie dziesięciu ludzi w Polsce. Rzecz całkowicie obca i Polsce, i terenom na których działa. Pewnie w tej ilości zostanie, bo razem z Niemcami i Czechami jest ich może ze stu. Przypuszczam, że zabawa jest fajna jak inne, tyle że w Europie całkowicie niehistoryczna. Równie dobrze można bawić się w żołnierzy Imperium. Chłopaków z Bielawy znam i lubię ich, ale organizowanie Gettsburga w Niemczech czy innej amerykańskiej bitwy w jakimś Pierdziszewie to nie moja bajka. To tak autentyczne jak D-Day na Helu.

    Co do jednostek polskich – dobrze byłoby, gdyby zajęła się tym Polska centralna. Po co na Śląsku wojsko polskie, skoro go tam nigdy nie było, a na imprezy będzie musiało jeździć po 400 – 500 km? Najbardziej logiczne jest, żeby oddziały powstawały w miejscu ich stałego kwaterowania lub w pobliżu miejsc bitew – bo wtedy można wykorzystać kontekst historyczny. Tak jest logicznie i przede wszystkim tanio. Nie da się ukryć, że w wyjazdach na imprezy przejazdy to największa cześć kosztów, o stracie czasu i zmęczeniu nie wspominając. Kilkusetkilometrowy przejazd można zrobić parę razy w roku, ale nie co tydzień.

    22 lutego 2011 z 11:26 #9385
    Adam Zwoiński
    Participant

    Mój punkt widzenia jest nieco odmienny. Nawiązując do tego co napisałeś o tym, że na Śląsku nie było polskiego wojska w XVIII w, ja ujmuję ten temat w ten sposób : Tradycja to dla mnie nie tylko przeszłość ale i przyszłość. Poprzez fakt, że podejmujemy się odtworzenia dawnej jednostki historycznej w pewnym stopniu tą tradycję tworzymy bądź kontynujemy. W moim przypadku wyglądalo to w ten sposób iż szyjąc sobie np. mundur muszkietera Regimentu Buławy Weilkiej zrobiłem to przede wszystkim dla siebie, bo jestem pasjonatem. Nie nastawiałem się tylko wyłacznie na występowanie w inscenizacjach publicznych, spotkania, potyczki organizowane przez samych rekonstruktorów posiadają bowiem swoisty urok.

Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.