Wojna w obronie Konstytucji 3 Maja

  • 23 grudnia 2005 z 18:15 #2543
    Adam Zwoiński
    Participant

    Aż przykro patrzeć jak na tym forum tak cicho, nic się nie dzieje. Może zatem znajdą się chętni do jego ożywienia poprzez wzięcie udziału w dyskusji na temat czy mięliśmy szanse obronić dzieło Konstytucji 3 Maja przed napaścią Carycy Katarzyny ?

    23 grudnia 2005 z 23:46 #2545
    Koroniarz
    Keymaster

    Ha! Popieram. Choć oficjalna premiera strony i forum wciąż jeszcze przed nami, już teraz zapraszam wszystkich chętnych do dyskusji. Obaczym ilu okres ten ma miłośników. Ponieważ dobrą dyskusję warto oprzeć o jakość tezę, sięgnę do autorytetu Jerzego Łojka i słów jego z Kalendarza Historycznego, wydanego w drugim obiegu jeszcze w 1985 r. pod pseudonimem Antoniego Jałowickiego: „Dwie armie rosyjskie, które w maju 1792 roku wdarły się na ziemie Rzeczypospolitej, liczyły w sumie około 97 tysięcy żołnierzy. Armia polsko-litewska około 56 tysięcy. Na froncie południowym dowodził doskonale ks. Józef Poniatowski, na froncie północnym początkowo zięć ks. Adama Czartoryskiego, Ludwig Wurtemberg (Niemiec zwerbowany na służbę polską), a po jego zdradzie przejęciu korespondencji z nieprzyjacielem, w której informował Petersburg, że stara się przeszkodził skutecznej obronie polskiej, co wskutek protekcji Stanisława Augusta w niczym mu nie zaszkodziło, poza pozbawieniem dowództwa armii litewskiej kontynuowali tę obronę nieudolny gen. Józef Judycki. i znacznie bardziej sprawny Michał Zabiełło. Ponad 8000 żołnierzy zatrzymał jednak król w pobliżu Warszawy, obiecując wyruszyć na czele tego korpusu osobiście na front. Nigdy do tego nie doszło, mimo ogromnego politycznego znaczenia, jakie ula?aby tego rodzaju demonstracja królewska – przez okazanie Petersburgowi że Stanisław August jest skłonny tylko do rzeczywistego porozumienia politycznego, a bynajmniej nie do bezwarunkowej kapitulacji. (…) Sytuacja na froncie wyglądała – z militarnego punktu widzenia -dla strony polskiej zupełnie nieźle. Trzy duże bitwy: armii litew­skiej pod Mirem 10-11 czerwca 1792, oraz armii koronnej pod Zieleń­cami 18 czerwca i pod Dubienką 18 lipca 1752 roku nie dały wyraźne­go zwycięstwa żadnej ze stron, dowiodły jednakże dużej sprawności bojowej znacznie mniej licznej armii Rzeczypospolitej, cofającej się sprawnie z północy i południa w kierunku Warszawy. Wojska rosyjskie ponosiły znaczne straty i posuwały się naprzód ze wzrastającymi trud­nościami. W drugiej połowie lipca 1792 roku wojska polskie nie były pobite ani rozproszone, dysponowały pełnym uzbrojeniem (zwłaszcza artyleria okazała swoje duże walory bojowe) i sporymi zapasami amunicji. Zasoby magazynów wojennych w Warszawie pozwalały na prowadze­nie jeszcze co najmniej trzymiesiecznej kampanii obronnej. Józef Poniatowski gotował się do koncentracji na prawym brzegu Wisły wszys­tkich sił polsko-litewskich, liczących w sumie jeszcze ponad 40 tysięcy żołnierzy, gdy niespodziewanie doszła go 24 lipca wiadomość o kapitulacji Stanisława Augusta przed Katarzyna II i jego akcesie do Targowicy. ”
    Warto przy tym zauważyć, że dokładnie w tym samym czasie Francja znajdowała się w takich samych, jesli nie większych opałach. Różnica była taka, że tam w roku 1792 nieudolnego krola zdetronizowano, a kolejne antyfrancuskie koalicje (z których pierwsza tego roku własnie zostala zawiązana) przez nastę?pnych lat bez mała 20 łamały sobie na niej zęby.

    25 grudnia 2005 z 03:49 #2546
    DarekDarek
    Participant

    Czołem!
    Czy mogliśmy obronić Konstytucję 3Maja?
    Cóż, to bardzo złożone pytanie.
    Moim skromnym zdaniem – NIE
    Wkroczenie carskich oddziałów, pomimo wielu wcześniejszych sygnałów ‚zapowiadających’
    wybuch wojny, zaskoczyło króla, sejm, Komisję Wojskową.
    Stało się to w czasie, gdy nasze nieliczne oddziały dokonywały przemarszów na nowe m.p.,
    co niewątpliwie spowodowało straty w szeregach, a jednostki i tak już miały niepełne etaty.
    Ochrona granicy, egzekucje praw, ściąganie delat, komenderówki i wystawianie kresów,
    wszystkie te czynniki spowodowały zmniejszenie możliwości normalnego szkolenia
    zwartych oddziałów. Do tego dodajmy raczkowanie w dziele zaopatrzenia wojska
    w podstawowe rzeczy, takie jak namioty, naczynia szańcowe czy ledewerki i broń,
    a nadewszystko w zapasy prowiantu; abyśmy mieli obraz wyglądu wojska,
    z jakim ówczesna Rzeczypospolita przystępowała do konfrontacji z Rosją.
    Jednak najgorszym w tym całym mizernym położeniu naszego kraju,
    było postawienie króla Stanisława Augusta Poniatowskiego na czele armii,
    co w niedalekiej przyszłości srogo zemściło się, a kraj wpędziło w sromotę upodlenia.
    Wracając jednak do podstawowego pytania, to pomimo ciągłego marszu odwrotowego,
    szkodliwych działań Xcia Wirtemberskiego i Xcia Lubomirskiego we własnych szeregach,
    strat w rannych i zabitych, kłopotów z zaprowiantowaniem i innych podobnych historii;
    obie armie (litewska i koronna) dotarły do lini Bugu, gdzie mogły przeorganizować się,
    wzmocnić posiłkami, i stawić bardziej zorganizowany opór.
    Nie bez powodu pisał Kościuszko, iż: „były jeszcze sposoby zbicia moskali”.
    Pamiętajmy i o tym, iż cały zjednoczony kraj organizował się w obronie pospolitej,
    że organizowano nowe oddziały, przyjmowano ochotników, dokonywano zakupów broni
    w Gdańsku, Szwecji, Anglii czy Saksonii, że zmieniała się opinia międzynarodowa
    na naszą korzyść. Potrzebowaliśmy jedynie czasu no i paru małych wygranych w polu.
    Coś w rodzaju Zieleniec, Dubienki, czy Grannego. Jedynie zjednoczony we wspólnej walce kraj poparty przez pomoc zagraniczną, byłby zdolny w odepchnięciu rosyjskich kolumn na wschód.
    Czy w takiej sytuacji Katarzyna paktowałaby z nami, ustąpiłaby choć trochę,
    kto to wie. Ale pewne jest jedynie to, iż Naród i Armia nie byłyby przepełnione wstydem, poczuciem hańby i poniżenia zafunowanym przez wyrodnych synów tej ziemi.
    PZDR.

    [ Dodano: 2005-12-26, 21:43 ]
    Czy mogliśmy stawić skuteczny opór na granicy?
    Na polecenie generała majora Tadeusza Kościuszki sporządzona została na przełomie
    1791 i 92 roku mapa posterunków granicznych polskich i rosyjskich.
    Wykonał ją ppor. art. Seweryn Bukar, znany poniekąd z pozostawionych pamiętników.
    Adam Wolański w swej „Wojnie polsko-rosyjskiej 1792”;
    wspomina o kryjomym wydaniu owej mapy stronie rosyjskiej,
    przez członka Komisji Wojskowej Józefa Szweykowskiego.
    Zaginiona jakoby mapa, przedstawiała poszczególne luki na granicy suchej i mokrej,
    obsadzone przez kawalerię i piechotę.
    Tak się składa, że niedawno miałem ją w rękach, odpisałem dane i chętnie podzielę się
    z Wami, aby unaocznić straszne położenie polskich posterunków.
    Wszak mieli patrolować granice, mieć baczenie na wszystko po obu stronach,
    pilnować komór celnych, oraz w razie potrzeby dać odpór napastnikom.
    (gen. Dzierżek dostał pismo z Komisji Wojskowej, grożącą mu sądem wojennym
    za przepuszczenie Rosjan przez granicę bez walki !)

    Piechoty :
    Woźnice kompanii—- 5 – 5 – 4
    Woźnice artylerii—— 3 – 4 – 6
    Kanonierów———–11 – 12- 26
    Bombardierzy——— X – 1 – X
    Kowali—————— X – 1 – X
    Felczerzy————– 2 – 4 – 2
    Cieśli——————- X – 6 – 1
    Dobosze————– 11 – 10 – 9
    Unterofficerów——- 41 – 45 – 47
    Gemaynów———- 495 – 461- 432
    Officerowie———— 11 – 11 – 14
    Sztab średni i niższy– 5 – 12 – 10
    Sztab wyższy———–2 – 3 – 2
    Armat——————–2- 2 – 4
    Wozy ammunicyjne— 1- 1 – 2
    Bat. z regimentu I/ B. z VII/ B. z XII
    Razem w I regimencie 586 głów, w VII 575, a z XII regimentu 553 dusze.

    Kawalerii było :
    Pułk 1 Straży Przedniej Karwickiego
    7 oficerów, 6 namiestników, 112 towarzyszy, 8 unterof, 112 szereg, 2 trębaczy,
    2 felczerów, 2 kowali, 2 siodlarzy – razem 253.

    Pułk 3 Straży Przedniej Buławy Polnej
    10 oficerów, 15 namiestników, 162 towarzyszy,29 unterof, 167 szereg, 6 trębaczy,
    4 felczerów, 1 kowal, 1 siodlarz – razem 395.

    Pułk 5 Straży Przedniej Lubomirskiego
    6 oficerów,8 namiestników, 114 towarzyszy, 8 unterof, 124 szereg, 2 trębaczy,
    2 felczerów, 1 kowal, 1 siodlarz – razem 266.
    Razem lekkiej kawalerii 914

    Z Brygady 1 Lubowidzkiego
    8 oficerów, 14 namiestników, 47 towarzyszy, 19 unterof, 314 szereg, 3 trębaczy,
    3 felczerów, brak kowali, 3 siodlarzy – razem 411.

    Z Brygady 2 Jerlicza
    7 oficerów, 14 namiestników, 129 towarzyszy, 18 unterof, 172 szereg, 2 trębaczy,
    pozostałych brak w spisie – razem 342.

    Z Brygady 1 Dzierżka
    4 oficerów, 8 namiestników, 56 towarzyszy, 8 unteroficerów, 122 szereg, 1 trębacz,
    1 felczer – razem 200.

    Z Brygady 2 Wielhorskiego
    9 oficerów, 12 namiestników, 144 towarzyszy, 33 unterof, 399 szereg, 1 trębacz,
    – razem 598.
    Razem Kawalerii Narodowej 1551

    Jak widać z tej tabeli posterunków granicznych mieli?my na granicy południowej
    w styczniu 1792 roku około 4179 dusze w kawalerii, piechocie, i w artylerii batalionowej.
    Niby i byłoby to wiele, ale wiele luk było pustych, niepilnowanych.
    Przy czym po drugiej stronie granicy nasz wywiad naliczył
    1980 w regularnej piechocie, 5352 jegrów i karabinierów,
    2672 kozaków i lekkiej jazdy, 1264 do?ców i roziezdczyków (?),
    a wszystkich 11268.
    Niemal trzech na jednego.
    Wprawdzie wymienione oddziały polskie wymieniały się rotacyjnie,
    a piechotę ściągnięto z samej granicy w głąb kraju,
    więc sumy i poszczególne pododdziały były już w maju inne,
    niemniej ich sytuacja w wypadku wkroczenia Rosjan była dalej tragiczna.
    Wszystkie one były spisane na straty.
    A jednak pomimo strat i odcięcia od sił głównych, pokonując dziesiątki jeżli nie setki kilometrów, potrafiły klucząc przebić się pomiędzy szeregami wroga,
    zbierając przy okazji o nim wiadomości i połączyć się z własnymi oddziałami.
    To wystawia bardzo dobre świadectwo ducha i determinacji naszych oddziałów.
    Trzeba było jeszcze tylko odpowiednio je wyzyskać.
    Pzdr – Darek.

    12 stycznia 2006 z 10:31 #2553
    szwoleżer
    Participant

    Dzie? Dobry!

    1264 dońców i roziezdczyków (?),

    Co do tych „roziezdczyków”, może chodzi o zwiadowców-rozwiedczykow,
    bądź, to już moja interpretacja chodzi o ludzi w rozjazdach,gońców,bądź oddelegowanych.
    A co do tematu dyskusji, trochę odchodząc od kwestii militarnej;
    czy zamiast tak ostentacyjnego i hucznego ogłoszenia Konstytucji, może lepiej byłoby
    wprowadzać konkretne reformy „po cichu”, może wtedy nie rozwścieczylibyśmy sąsiadów i przetrwalibyśmy dłużej.
    Pozdrawiam!

    12 stycznia 2006 z 23:47 #2554
    Koroniarz
    Keymaster

    może lepiej byłoby
    wprowadzać konkretne reformy „po cichu”, może wtedy nie rozwścieczylibyśmy sąsiadów i przetrwalibyśmy dłużej.

    Myślę, że to pewien błąd w założeniu. Reform państwa nie da sił wprowadzał niepostrzeżenie. Konstytucja 3 maja była punktem kulminacyjnym długiego procesu, któremu początek dał pierwszy rozbiór Polski i wstrząs z nim związany. Warto przypomnieć, że sejm rozbiorowy (1773-75) mimo, iż powołany przez zaborców do zalegalizowania traktatu rozbiorowego, równocześnie powołał Radę Nieustającą przy królu, jako pierwowzór gabinetu ministrów, Komisję Edukacji Narodowej, ustalił jednolity podatek, przywrócił cła generalne, ograniczył znacznie władzę hetmanów i unowocześnił struktury wojska (o czym już niedługo w wykładzie Mariana Kukiela, który zamieścimy na stronie stowarzyszenia). Szlachta uzyskała wtedy prawo zajmowania sił handlem, rzemiosłem i bankowością, zapowiedziano ulżenie doli chłopstwa. Konstytucja 3 maja 1791 r. nie była teł aktem przyjętym jednomyślnie (liberum veto!). Partia rosyjska (w tym we wcale niemałej części płatna z kasy ówczesnego rosyjskiego ambasadora) też zachowanie poufności obrad i ustaleń sejmu czyniła zupełnie niemożliwym. Trzeba sobie jasno powiedzieć, że od czasu obsadzenie na tronie Augusta II Mocnego przez wojska rosyjskie i klęsce wspierających Leszczyńskiego Szwedów pod Połtawą 8 lipca 1709 r. wpływ Rosji na sprawy Polskie był dominujący. Wyraźnie było to widać przy próbie reelekcji Leszczyńskiego w 1733 r., kiedy w wyniku zbrojnej interwencji Rosji, Austrii i Saksonii królem obwołany został August III Wettin.
    Co do samej wojny o konstytucję 3 maja, to mimo teoretycznie rozbieżnych stanowisk wyrażonych wcześniej w tej dyskusji mam wrażenie, że jest jednak zgoda co do pewnych elementów podstawowych: wojsko polskie nie zostało w tej wojnie rozbite. Kościuszko, który w tej wojnie okrył się sławą, był od czasów wojny o niepodległość Stanów Zjednoczonych najbardziej chyba jednym z najbardziej doświadczonych w działaniach defensywnych w Europie generałów. Doskonale wiedział jak operował mniejszymi oddziałami przeciwko przeważającym siłom przeciwnika. Wiedział również jak tworzył silne punkty oporu, które siły te by wiązały. Książę Józef Poniatowski wykazywał sił dla odmiany duchem zaczepnym. Tym więc, co przekreślało szanse była jawna zdrada dowodzących i samego króla. Zabrakło teł powszechnej determinacji, którą wcześniej wykazali sił amerykańscy patrioci, a w tym samym mniej więcej okresie zrewoltowani Francuzi. Ten duch pojawił sił dopiero parę lat później, a wyraz dały mu słowa Mazurka Dąbrowskiego, które wszyscy znamy.

    13 stycznia 2006 z 09:26 #2555
    Anonimowy

    Dzie? Dobry!
    Pisząc o reformach „po cichu”, nie miałem tajnych posiedzeń i dekretów, a zamiast uchwalania Konstytucji działać ustawami.
    Dziękuję za obszerne wyjaśnienie sytuacji, z pewnością dużo racji jest w stwierdzeniu o duchu reform, dzięki temu powstało Księstwo Warszawskie.
    Korzystając z możliwości chciałbym zapytać się Kolegów,czy aby rola Tadeusza Kościuszki nie jest nazbyt przeceniana w historii Polski.
    Przecież w czasach Księstwa Warszawskiego zachował całkowitą bierność polityczną,
    a wtedy był tak bardzo potrzebny jego autorytet i osobiste zaangażowanie.

    13 stycznia 2006 z 19:50 #2556
    Koroniarz
    Keymaster

    Dzień Dobry!
    Pisząc o reformach „po cichu”, nie miałem tajnych posiedzeń i dekretów, a zamiast uchwalania Konstytucji działać ustawami.

    Gwoli ścisłości konstytucja 3 maja przyjęta została pod mianem ustawy rzędowej . Tak naprawdę nie chodziło o nazwę, a o to, że konstytucja była dokumentem, który dawał instytucjonalną tamę postępującemu rozkładowi państwa. To oczywiście nie było na rękę zaborcom, gdyż zagrażało ich rosnącej pozycji i ambicjom. Podobnie jak reforma wojska. Rzeczpospolita miała bowiem szansę przestać być ziemią niczyją, na której wojny toczę obce wojska, w której urzędy są kupowane etc.

    Korzystając z możliwości chciałbym zapytać się Kolegów,czy aby rola Tadeusza Kościuszki nie jest nazbyt przeceniana w historii Polski.
    Przecież w czasach Księstwa Warszawskiego zachował całkowitą bierność polityczną,
    a wtedy był tak bardzo potrzebny jego autorytet i osobiste zaangażowanie.

    To już wykracza poza ramy tego wątku. Temat niewątpliwie ciekawy i w różnych gremiach wciąż wraca na nowo. Zachęcam do jego rozwinięcia i rozpoczęcia osobno. Z chęcią się do niego dołączę. Wracając zaś do samej wojny o konstytucję, tytułem zwiastuna publikacji Zarysu Historii Wojskowości w Polsce Mariana Kukiela, przytaczam fragment tej wojnie poświęcony:

    Wojna polsko-rosyjska 1792 r. jest wojnę przegraną. Toczy się ona na teatrze wojny litewskim, gdzie generał Kreczetnikow w 32.000 ma przeciw sobie około 14.000 Litwinów, i na teatrze wojny ukraińskim (głównym), gdzie gen. Kachowskij w 64.000 (wojska wracające z wojny tureckiej) prowadzi ofensywę przeciw niespełna 22.000 wojska koronnego. Na obu teatrach wojny inicjatywa nieprzerwanie jest w ręku wroga. Litwini o tyle zaledwie zdołali go zatrzymać, że nie osiągnął celu zamierzonego: pojawienia się na tyłach armji koronnej i odcięcia jej linij odwrotowych. Armja koronna parokrotnie biła się zacięcie i z honorem: pod Boruszkowcami, Zieleńcami, Dubienkę. Zieleńce (gdzie książę Józef Poniatowski z 15.000 pobił 11.000 Rosjan generała Markowa) uznano za pierwsze zwycięstwo od czasów Jana III, i król obdarzył wojsko za tę bitwę krzyżem wojskowym Virtuti Militari. W bitwie tej, prowadzonej z zaciętością i męstwem, młoda piechota nasza okazała pewną wytrzymałość w ogniu i siłę odporną, ale brak energji zaczepnej; jazda, zrazu skłonna do paniki, dawała się jednak porywać do szarż zwycięskich. Artylerja w tej i w innych bitwach 1792 r. główną odegrała rolę.
    Słabą stroną wojsk naszych było kierownictwo. Dowództwo naczelne było w ręku nieudolnym i nieumiejętnym króla; stąd słabość obu armij operujących, przy dużym stosunkowo, a zupełnie nieużytym odwodzie w środku kraju; stąd również małoduszne i demoralizujące instrukcje, słane armjom. Armja litewska miała jako pierwszego wodza jawnego zdrajcę, ks. Ludwika Wirtemberskiego, który świadomie dążył do wydania jej Rosjanom; po nim byli generałowie bez wiedzy i talentu. Armja koronna miała wodza w księciu Józefie Poniatowskim, niedawno jeszcze młodym pułkowniku służby austrjackiej, o wspaniałym duchu rycerskim, z pewnem doświadczeniem służbowem, wojennem i wiedzą; książę Józef, choć sam nie sędzię, że dorasta zadaniu, poniósł nietylko ogromne zasługi jako wychowawca młodego wojska, ale odbijał jako wódz świetnie od starych generałów stanisławowskich. Miał też trafne poczucie potrzeby koncentracji się, działania siłą połączoną, a także bezwzględnego wysiłku całego narodu, aż do uzbrojenia mas ludowych. Jego podkomendny, Kościuszko, dzięki praktyce amerykańskiej okazał dużo doświadczenia wojennego, zwłaszcza w manewrowaniu i w obronie pozycyj. Poza nimi dwoma Polska nie posiadała w 1792 r. ani jednego generała, nadającego się do dowodzenia większą jednostką. Brak był też zupełny prawie oficerów zdatnych do zorganizowania wyższych dowództw.

    21 stycznia 2006 z 21:27 #2563
    DarekDarek
    Participant

    Od pewnego czasu męczy mnie kwestia udziału naszej artylerii w bitwie pod Zieleńcami.
    U Walańskiego na str. 161 w pierwszym akapicie mamy wyszczególnione siły Zajączka i Trokina, z którymi przybyli późnym wieczorem 17 VI pod Zieleńce.
    Wymieniono bataliony z regimentów Gorzeńskiego (625 g?ów), Fizylierów (579),
    oraz Buławy Wielkiej (720), z jazdy Pułk Buławy Wielkiej (1039), i artylerzystów ‘ze 100’.
    Na stronie następnej podał jeszcze taką informację:

    Przed bitwą pułkownik artylerii Ludwik Dobrski rozdzielił armaty,
    część dał batalionom pieszym, przy sobie zostawił 6-funtowe [shadow=green] [/shadow] „i dwie baterie z nich uformowa? [shadow=green] [/shadow].

    Dalej pisze o posiłkach prowadzonych przez Xcia Poniatowskiego,
    przy których znajdowało się 8 armat 6F i 4 armaty 12F-we. Działami tymi zwiększył
    dotychczasową siłę artylerii. Wzmocnił istniejącą baterię na prawym skrzydle, w której były
    2 działa 6F-e i 2 haubice 8F-e, przy której służył Seweryn Bukar. (str.163) [shadow=green] [/shadow]
    U Zygmunta Waler-Jankego w „Artylerii koronnej w obronie niepodległości Polski 92-94”
    na str.130, mamy wymienione niemal te same dane co do składu grupy Zajączka,
    jedynie przy II bat. z Reg. 4go mamy przypis jakoby maszerował z komp. strzelców (sic).
    Wszystkie trzy bataliony miały jakoby po DWIE armaty 3F-e, a słaba artyleria polowa wyposażona była w działa 6F-e, najprawdopodobniej sześć sztuk,
    które prowadzili Zajączek i Trokin z Warszawy.
    Według dostępnych mi materiałów, można by przedstawić trochę inaczej obraz naszej artylerii w tej bitwie. Otóż 10 sztuk armat batalionowych rozdysponowano w czasie marszu
    oddziałów pod Zasław, dostały je bataliony z Regimentów 1, 3, 5, 6 i 7-go.
    Drugi batalion z Regimentu bywszej Buławy Wielkiej takowych nie otrzymał. [shadow=green] [/shadow],
    Może dlatego, iż był on przewidziany w planach do wysłania, do dyw. Xcia Poniatowskiego
    (podobnie jak II bat. 13 Reg. Ostrogskiego) jako posiłek, do czego z czasem nie doszło,
    i dlatego nie był uwzględniony w taryfie przydziałowej artylerii [shadow=green] [/shadow]
    Czy znając te wszystkie dane, nie należałoby na nowo opisać bitwę pod Zieleńcami?
    Czy możliwe jest aby działa umieszczono (na noc ?) w ziemnej baterii ?
    Czy możliwe jest, aby cała artyleria grupy Zajączka składała się z 4ch działek 3Fch [shadow=green] [/shadow],
    a bateria armat polowych stała sobie spokojnie w Zasławiu razem z kpt. Dobrskim?
    Czy możliwe jest, aby w miarę upływu czasu z obozu Xcia Poniatowskiego nadeszły
    dalsze kompanie / baterie artylerii?

    Może zatem mała polemika, serdecznie zapraszam.

    [shadow=green] [/shadow] – Raport powinny JM P-a Kapitana Dobrskiego, datowany 18 VI w Zasławiu !

    Podług rozkazu JOXMD stanąłem w Zasłaniu z 4-ma armatami 6-cio funtowemi,
    tyleż wozami y 2-ma pozostałemi z ammunicją na rezerwę do armat 3 funtowych,
    a maiąc rozkaz dalszych w tym mieyscu oczekiwać ordynansów, przeto posyłam
    rapport y czekam dalszego Rozkazu.

    MWP – „Księga Korespondencji Dyw. Podolsko- Ukraińskiej 1792” S.4817 karta 274

    [shadow=green] [/shadow] – W przypisie do tej informacji wymienił Kodeks Biblioteki Ossolińskich
    we Lwowie nr 1812, obejmujący rang- i conduitlisty z 1793 i 94 roku.
    Więc mamy jedynie przebieg służby.
    Wprawdzie patentowany został na majora 19 VI, ale może jest to data ogłoszenia
    wcześniej podpisanej promocji ?
    Odznaczony na wniosek Kościuszki złotem medalem VM za Dubienkę.
    Za Zieleńce odznaczony został mjr Jan Kanty Gembarzewski (?!)

    [shadow=green] [/shadow] – Można odnieść wrażenie, jakoby owe 2 działa 6F i 2 haubice 8F stały w tej baterii
    jeszcze przed przybyciem posiłków Poniatowskiego ok. godz. 7ej.
    Jednak iż jest to błędne założenie wyjaśnia nam nazwisko ppor. S. Bukara,
    służącego w kompanii kpt. Falkowskiego w Połonnem. Czyżby z Poniatowskim
    lub nieco później przyszły i 8F-e haubice, o których głucho w opracowaniach ?

    [shadow=green] [/shadow] – Raport Zajączka z 16 VI datowany w Zasławiu:

    …Ekwipaż Xcia Józefa y Lazaret iuż tu stanęły y ciągną ku Dubnu.
    Sądziłbym że nam tu należy czekać dla ułatwienia Reyterady Xcia Józefa,
    Racz przeto JOWXMość naglić kommendy, aby tu spieszyły.
    Batalion Buławy Wielkiej iuż stanął, Gorzeńskiego w Międzyrzeczu,
    Fizylierów w Hulczy, posłałem do nich, aby się spieszyli.
    Batalion Buławy Wielkiej nie ma dotąd armat,
    y te zostawiłem ruszające za Ostrogiem

    MWP – „Księga Korespondencji Dyw. Podolsko- Ukraińskiej 1792” S.4817 karta 269

    [shadow=green] [/shadow] – Xżę Poniatowski planował wzmocnienie swej dywizji w styczniu 1792 roku przez przysłanie
    drugich batalionów z regimentów 5 Fizylierów i 11 Ilińskiego.
    Gdy nic z tego nie wyszło, starał się przeforsować w Komisji Wojskowej podesłanie
    II batalionu Buławy Wielkiej do Połonnego na zluzowanie I bat. z tegoż regimentu.
    Bronisław Pawłowski „Od Konfederacji Barskiej do Powstania Styczniowego” str. 167:

    …Pozostałłe korpusy w komendzie mojej łatwo przekona WKMść,
    że nie mogę ani jednego batalionu nikomu udzielić, ile, że pomiędzy tymi batalionami
    są jeszcze takowe, iako to batalion II Fizylierów i batalion II Ilinskiego,
    które jeszcze tu nie stanęły.

    [shadow=green] [/shadow] – Jeżeli przyjąć 4 szt. działek 3F-ch za całość artylerii
    grupy polskiej pod Zieleńcami, i umieścimy je w jednej, prawoskrzydłowej baterii,
    to zrozumiała staje się panika i ucieczka z linii, piechoty nie wspieranej przez
    ustawione przed nimi armaty.
    Jednocześnie w tekstach opisujących tę bitwę nigdzie nie wspomina się o próbie
    ratowania zagrożonych armat, a jedynie o przywróceniu linii naszych oddziałów
    przez batalion z drugiego szeregu. Brak wsparcia artylerii organicznej,
    gęsty armatni ogień oraz atak na bagnety rosyjskich oddziałów,
    mógł i wywołał panikę wśród naszych słabo wyćwiczonych rekrutów.
    Jak wielka to była skala paniki może nam częściowo unaocznić raport
    od Regimentu Pieszego Buławy Wielkiej Koronnej sporządzony 5 VIII 1792 roku
    w obozie pod Kozienicami, znajdujący się obecnie w AGAD-zie, w dziale
    Militariów z Jabłonny S. 81 karta 109

    Zabitych w potyczce pod Zieleńcami :
    1 officer (kpt. Szczepankiewicz), 2 Unterofficerów, 1 Cie?la, 12 Gemaynów;
    Zabranych przez Nieprzyjaciela:
    4 Ni?szego Sztabu, 5 Unterofficerów,1 Cie?la, 42 Gemaynów;
    Dezerterowało:
    16 Unterofficerów, 4 Cieśli, 4 Doboszów, 327 Gemaynów.
    ….

    Toż to prawie połowa batalionu, nawet jeżeli część ludzi uciekła nie pod Zieleńcami,
    tylko w innych miejscach, to chyba jedynie Zieleńce dawały ‘okazję’ do dezercji
    aż na tak wielką skalę, prawda?

    Pzdr – Darek. 8)

    [ Dodano: 2006-02-19, 19:14 ]
    Przeglądając relacje Kościuszki o wojnie 1792 roku, trafiłem na pewien opis:

    Dnia 7 Czerwca
    Boże Ciało. O 9tey z Rana była Kościelna Parada, przed Każdą linią na Szrodku
    Rozbity był Namiot w ktorym Msza się odprawiała, pod czas ktorey każdy Korpus
    wystąpił na swojej linii formacyi …

    Wychodzi na to, iż religia była bardzo istotnym składnikiem życia żołnierzy, prawda ?!!

    I jeszcze wypis z „Regulamenu służby obozowey y garnizonowey dla regimentów pieszych”
    z roku 1775-go.
    Rozdział XII O nabożeństwie w Obozie

    Co dzień dwa razy nabożeństwo odprawiać się ma, a to zaraz po obluzie warty
    i wieczorem o godzinie 6-ej. O godzinie naznaczonej zaczyna Dobosz od Warty chorągwianej z Regimentu prawe skrzydło maiącego, bić początkowe uderzenia,
    do czego Dobosi drudzy stosując się, razem na kościelną paradę uderzą.
    Tu zaraz trzeba kompanie na Placu d’Armes szykować i z roli czytać, po tym każdy kapitan
    dwom tylnym Glidom przystąpić każe, a maior komenderuje Pierwszy Batalion w lewą,
    a Drugi Batalion w prawą, Marsz! Marsz! Halt! Front!
    W prawą i lewą zachodź do formowania KOŁA, Marsz!
    NB. Officerowie staną przed kompaniami w pewnej od siebie dystancyi, a za nimi unter.
    Uformowawszy tym sposobem z Regimentu koło przed namiotem do nabożeństwa
    wystawionym, zaczyna się nabożeństwo. Wszyscy officerowie, unterofficerowie i żołnierze
    nie będący w powinności, tamże znajdować się powinni, i niewracać się do namiotów,
    póki się nie skończy nabożeństwo. Feldfebel od każdej kompanii stojąc w tyle,
    powinien uważać, aby żaden żołnierz nie wystąpił.
    NB. Nie potrzeba aby żołnierz na paradę kościelną czysto się ubierał, albo kamasze wdział.
    Po skończonych modlitwach kommenderuje maior: Prawą w tył!
    Tu rozejdą się kompanie każda ku swoiejulicy.
    NB. Warta chorągwiana nie staie do do broni, gdy regiment na paradę kościelną występuje.
    NB. Te modlitwy nigdy iednak nad połgodzinę iedną zabawić nie maią.
    Adiutant powinien na to uważać, jeżeli Xdz Kapelan nieuczyni zadosyć temu rozkazawi, winien będzie za każdym razem zapłacić złotych 6 do kassy Inwalidowej,
    w niedzielę zaś ze Mszą Nabożeństwo może zabawić iedną godzinę.

    A tak przy okazji, jako że jestem zielony z łaciny, to może kolega Kapelan
    pomógłby w przetłumaczeniu napisu jaki był umieszczony na tronie w kościele,
    w Zambrowie, w czasie świętowania obchodu pierwszej rocznicy uchwalenia
    Konstytucji 3 Maja.
    Napis ów, to:IN TE DOMINE SPERAVI NON CONFUDAR IN ATERNU
    Pzdr 😛

    5 marca 2006 z 14:41 #2602
    Anonimowy

    Wypowiedź usunięta: poprawiona i uzupelniona znajduje się niżej w całości tekście Darka: „Korpus Artyleryi Oboyga Narodów 1792”.
    Koroniarz

    5 marca 2006 z 14:53 #2603
    DarekDarek
    Participant

    Nie zamieściłem opisu ubioru woźniców artylerii i opisu innych urządzeń
    stosowanych w Korpusie, ponieważ są to informacje o mniejszej wartości dla zagadnienia,
    ale gdyby był ktoś zainteresowany, to oczywiście podeślę.
    Pzdr. 8)

    24 marca 2006 z 02:29 #2604
    Koroniarz
    Keymaster

    To co zamieściłeś, samo w sobie starczy za artykuł. Zachęcam do nadania temu takiej formy. Z chęcią opublikuję. Przy okazji lektury zauważyłem, że ikonografia dotyczaca tego konfliktu jest stosunkowo uboga, tak jakby wojna o konstytucję została w całości przyćmiona jej kontynuacją, jaką w pewnym sensie była insurekcja kościuszkowska. Może warto by się pokusić w tym wątku o wskazanie podstawowych źródeł (z ogólnodostępnych), zawierających tak teksty jak też koncentrujące się na zobrazowaniu wojny (jeśli śladem albumu „WOJSKO POWSTANIA KOśCIUSZKOWSKIEGO” pp. Ratajczyka i Teodorczyka są i takie).

    25 marca 2006 z 18:44 #2607
    Adam Zwoiński
    Participant

    Jako osoba, która rozpoczęla powyższy temat czuje się zobowiązany od czasu do czasu na niego zagladnąć. Chciałbym zapytać czy ktoś z Szanownych Forumowiczów zna rozwiązanie zagadkowego problemu. Czytałem, ze nasze mundury piechoty koronnej wykazywały duże podobieństwa z ówczesnymi mundurami piech. rosyjskiej. Podobno to Rosjanie zgapiali od nas, według innych wpływy były obustronne czyli i myśmy trochę podglądali i Rosjanie podgladali od nas. Jak to właściwie było ?

    26 marca 2006 z 01:40 #2610
    Koroniarz
    Keymaster

    Odpowiedź na to pytanie jest dość złożona. Po pierwsze obie armie, tak polska jak i rosyjska były zapatrzone we wzory zachodnie. W naszym przypadku, była to m.in. scheda po Wittinach. W przypadku Moskwy: znane było zapatrzenie Piotra Wielkiegp w Niemcy, zaś Sophie Friederike Auguste zu Anhalt-Zerbst znana w lepiej jako caryca Katarzyna II wpływy niemieckie w Rosji ugruntowała. Były więc poniekąd przesłanki ustrojowe (w osobach monarchów i ich dworu) do przyjęcia podobnych rozwiązań. Co się tyczy wzorów rodzimych, to w obu przypadkach widać było wpływy wschodnie. Trzeba też pamiętać, że rozbiory były procesem rozłożonym w czasie i część jednostek Rzeczpospolitej w całości była wprowadzona w służbę rosyjską. W takich przypadkach mundury były te same. Np. opisywany na naszej stronie Pułk 4-ty Przedniej Straży utworzony r. 1776 z chorągwi lekkich, 6.V.1793 r. wcielony został do armii rosyjskiej pod nazwą pułku Konstantynowskiego. W tym zakresie zachęcam do lektury artykułu WOJSKO PODŁUG KONSTYTUCYJ SEJMU NIEMEGO oraz REFORMY STANISŁAWOWSKIE I WOJSKO SEJMU WIELKIEGO, oba autorstwa prof. Mariana Kukiela, ktore sprawę również wzmiankują. Te wpływy były obustronne i w wielu przypadkach ostały się po wiek XX (np. salutowanie na rosyjską modłę, czy rogatywki pułków konnopolskich, a nawet lejbgwardii). Bronisław Gembarzewski w artykule „Cylindry i meloniki w Wojsku Polskim” zamieszczonym w przedwojennej Broni i Barwie, Biuletynie stowarzyszenia przyjaciół Muzeum Wojska Nr 8 z 1836 r. pisał:

    Jednostki wojska polskiego, które na skutek drugiego podziału Polski zmuszone były przejść na służbę rosyjską (korpus gen. Lubowidzkiego), zachowały naogół swój dawny mundur. Podług źródeł już rosyjskich podajemy wygląd i opis tych kapeluszy, przyjętych nietylko w piechocie, lecz i w brygadach kawaler j i narodowej i pułkach przedniej straży. Rozkazem z dn. 1 stycznia r. 1794 st. st. dla pułków piechoty „Polskiego korpusu” armji rosyjskiej przepisany został następujący ubiór głowy (w tłumaczeniu z rosyjskiego dzieła p. t.: „Istoriczeskoje opisanje odieżdy i woorużenja Rossijskich wojsk”. Petersburg 1847. cz. VI. str. 41). ,
    „Dla muszkieterów czapka (szliapa) okrągła, lakierowana z biała płócienną kokarda, zapięta na guzik miedziany za pomocą czarnego sznurka włóczkowego, z czarną prostą kitą z drobnych piórek kogucich, z wąską blachą miedziana wokoło dzwona kapelusza i z dwoma paskami, przyszytemi wewnątrz czapki.
    „Dla grenadierów to samo, co dla muszkieterów, z tą różnicą, iż na czapce zamiast wąskiej była szeroka blacha z wybitym monogramem cesarskim wśród wawrzynów i zamiast prostej czarnej kity był biały pióropusz ż gęsto, ułożonych piór, otaczający całkowicie dzwon czapki.
    „Dla oficerów czapka czarna kastorowa kształtu żołnierskiego, lecz z galonem złotym na brzegu ronda oraz z galonem złotym, przetykanym jedwabiem czarnym wkoło dzwona szerokości 1 werszka (cm. 4,5) oraz z takiemiż dwoma chwaścikami w rogach zagiętego ronda, z białą batystową kokardą, przypięta za pomocą wąskiej złotej tasiemki i złoconego guzika, oraz z prostem piórem z białych piór kogucich”.
    Katarzynie podobał się ten ubiór głowy i wprowadziła go do całej swojej artylerji konnej w kilka miesięcy później, mianowicie rozkazem z dn, 29 września 1794 st. st. Kapelusze te były filcowe wys. cm. 20 z rondem szer. 6,5, i noszone były aż do śmierci cesarzowej. Inny miał pogląd na te kapelusze ces. Paweł I uważał je za symbol republikański, rewolucyjny, jakobiński i nietylko, że usunął je z wojska, lecz zabronił nosić to znienawidzone przez siebie nakrycie głowy (chapeau-rond). Z tego też założenia wychodząc, Stanisław August ze swojego wygnania petersburskiego pisał do ukochanego synowca Pepi, przebywającego naówczas zagranicą, molestując go, by nie nosił okrągłego kapelusza i by zapuścił choć niewielki harcap, aby w ten sposób uniknął posądzenia o nieprawomyślność.

    2 kwietnia 2006 z 20:37 #2615
    DarekDarek
    Participant

    „Korpus Artyleryi Oboyga Narodów 1792”

    Przeglądając notatki dotyczące w/w tematu postanowiłem odpowiedzieć sobie
    na pytanie, jak przedstawiała się sytuacja korpusu w czasie wojny w obronie Konstytucji.
    Czy dane przytoczone przez Górskiego a dotyczące ilości użytego sprzętu,
    jak również osiągnięte stany osobowe wg Korzona, mają odbicie w zachowanych relacjach.
    Artyleria, podobnie jak inne rodzaje wojska, przechodziła żmudną transformację,
    powoli wydobywając się ze stanu totalnej ruiny. Kolejne etaty zmieniały skład korpusu,
    próbując dopasować go do potrzeb armii. Niestety, kwestia finansowania wojska miała niebagatelny wpływ
    na ilość żołnierzy w szeregach.
    Niżej przedstawiam kolejne etaty dla porównania.

    Etat z 1785r.
    Sztab- 23 osób. W kompanii: 1 Kapitan,1 Porucznik,1 Podporucznik,
    1 Sztykjunkier, 1 Ober faierwerker, 2 Faierwerkerów, 4 Ober bombardierów, 1Furier,
    8 Bombardierów, 35 Kanonierów, 4 Rzemieślników, 2 Doboszów, 1 Chirurg, razem 62

    Etat z 8 X 1789r.
    Sztab- 56 osób. W kompanii: 1 Kapitan,1 Porucznik,1 Podporucznik,
    1 Sztykjunkier, 1 Ober faierwerker, 3 Faierwerkerów, 10 Ober bombardierów, 1Furier, 24 Bombardierów, 107 Kanonierów,
    4 Rzemieślników, 2 Doboszów, *Chirurg, razem 156.

    Etat z 22 I 1790r..
    Sztab- 50 osób. W kompanii: 1 Kapitan,1 Porucznik,1 Podporucznik,
    1 Sztykjunkier, 1 Ober faierwerker, 3 Faierwerkerów, 10 Ober bombardierów, 1Furier, 20 Bombardierów, 99 Kanonierów,
    4 Rzemieślników, 2 Doboszów, *Chirurg, razem 144.

    Etat z 22 V 1792r..
    Sztab-2x 20 osób** W kompanii: 1 Kapitan,1 Porucznik, 2 Podporuczników,
    1 Sztykjunkier, 1 Ober faierwerker, 3 Faierwerkerów, 10 Ober bombardierów, 1Furier, 20 Bombardierów, 94 Kanonierów,
    2 Rzemieślników, 2 Doboszów, 1 Chirurg, razem 139.

    * – liczony w sztabie
    ** – sztab dla jednego regimentu złożonego z 12 kompanii,
    w Koronie miały być dwa regimenty, dla których formowano po jednej kompanii,
    dla uzupełnienia drugich batalionów (więc mogło być 2 x 20 głów).

    Tadeusz Korzon w „Wewnętrznych dziejach …” przedstawiając wysiłek zbrojny
    naszego kraju w 1792 roku, podać dla Korpusu Artylerii Koronnej
    (w skład którego wchodziła Szkoła Artylerii z 13 etatami, i Ludwisarnią z 47-ma)
    następujące wielkości :
    – w polu 1314 – rekrutów 288 – rezerwa 799 – razem 2401 głów.
    Sumę 1314 głów należy rozbić na 728 ludzi w 5 kompaniach w dywizji Poniatowskiego,
    442 głów w Kamieńcu, oraz 144 głów prowadzonych przez kpt. Dobrskiego
    (Zajączek w swym raporcie z 7 VI z Dubna wymienia stan tej kompanii na 145 osób).
    Mamy zatem ową sumę 1314 żołnierzy będących „w polu”.
    Należy jednak pamiętać o tym, iż część z tych artylerzystów została oddelegowana
    do obsługi dział batalionowych, więc w kompaniach nie było pełnego składu osobowego.
    Nie przeszkadzało to jednak w walce, ponieważ zgodnie z ordynansem KW z 16IV1791r.,
    artyleria dodana do poszczególnych dywizji,” była podzielona na baterie, a oficerowie,
    unteroficerowie i artylerzyści do baterii i dział wydzieleni”.
    Z pozostałej liczby 799 głów rezerwy, należy odliczyć 60 etatów Szkoły i Ludwisarni,
    oraz 40 etatów sztabu (oczywiście o ile nastłpiły przekształcenia związane z nowym
    etatem), należy odjąć jeszcze 48 artylerzystów ( III 92r.) dokształcających się w Szkole Artylerii.
    Otrzymana liczba 651, obejmuje stan nominalny, a nie faktyczny w pięciu pozostałych kompaniach artylerii.
    Rezerwa zmniejszona została przez wysłanie na front południowy kolejnej,
    7-ej już kompanii artylerii w sile 120 ludzi (rozkaz królewski z 3 VII o wysłaniu POCZTĄ 120 głów, oraz 2a12F i 6a6Funtowych).
    Pozostało 531 artylerzystów w CZTERECH kompaniach będących w Warszawie. Żołnierze ci zostali przydzieleni do obsługi dział bateryjnych w korpusie Byszewskiego (w sumie 386 głów), jak również jako zalążek dwóch nowotworzonych kompanii artylerii (78 głów). Po podliczeniu zostaje nam liczba 67 żołnierzy, którzy mogli stacjonować w Częstochowie (12-tu), i w Krakowie.
    Król wydał ordynans 19 VII 1792 r., dla GAON Xcia Sapiehy:

    aby dla opatrzenia korpusów do obrony krajów Rzeczypospolitej użytych, zostawiwszy część kanonierów w Krakowie, 12-tu do Warszawy sprowadził

    ,
    co świadczyć może o niemal kompletnym ogołoceniu stolicy z rezerw artylerii.
    Stan ten potwierdza raport Sapiehy z tego samego, tj. z 19 VII 92r.:
    „… nie mając w Warszawie tylko samych rekrutów, do żadnej potrzeby artyleria
    użytą być by nie mogła, ile że i do musztry oficerów i unteroficerów brakuje.”
    Mamy zatem niemal kompletne rozliczenie owych korzonowych 2401 żołnierzy.

    Sprawa sprzętu użytego na froncie południowym.
    Książę Poniatowski rozpoczynac wojnę dysponował wg Górskiego,
    jedynie 6a 12Funtowymi, 12a 6Funtowymi, i 6 haubicami 8F-ymi z arsenału
    z Połonnego, oraz 8 jednorogami 4F-ymi i 20a 3F-ymi ze składów w Tulczynie.
    Ponadto przy batalionach było jeszcze 6a 3F-ych.
    Kościuszko w swych wspomnieniach zawartych w „Journal’u od dnia 17V92 do dnia”
    wymienia uszykowanie i skład obozu w dniu 30 V w Janowie.
    W pierwszej linii założone były trzy baterie, dwie po 6a 6F i na prawym skrzydle
    bateria „granatników”. Pomiędzy I a II linią była bateria 6a 12F, i przy samej II linii
    14 szt. armat 4F i 3F-ych.
    Jeżeli w Tulczynie było 8 sztuk 4F-ek, to z prostego rachunku wyjdzie nam,
    iż zostało 6 sztuk armat 3Funtowych w rezerwie. Reszta została przydzielona batalionom
    pozbawionym z różnych względów artylerii organicznej.
    Razem 6a12F, 6h8F, 12a6F, 8j4F, 34a3F = 66 sztuk.
    Kapitan Dobrski prowadził 4a6F i 10a3F.
    3VII sztykjunkier Popowski wiódł 4a6F.
    5VII wyszły dwa transporty artylerii, w pierwszym sztykjunkier Sułkowski miał 2a12F,
    a w drugim oberfaierwerker Burcewicz posiadał 2a6Funtowe.
    Owe transporty wyprowadzono ze składów arsenału warszawskiego.
    Jednak nie tylko one wzmocniły siły Xcia Poniatowskiego.
    Gdy fortyfikowano Połonne, przekształcając je na główny magazyn armii,
    powstała pilna potrzeba odpowiedniego opatrzenia go w artylerię.
    Na podesłanie czegokolwiek przez Poniatowskiego nawet nie było co myśleć,
    więc ściągano wszelki możliwy sprzęt z okolicznych majątków.
    W sumie wiadomo dzięki Wolańskiemu o 53 działach:
    1a1,5F ; 2a2F ; 2a3F ; 2a6F ; 2a12F – spiżowe,
    2a1F ; 2a1,5F ; 2a2,5F ; 9a3F ; 7a4F ; 8a6F ; 1m8F i 1m32F – żelazne,
    oraz 2a1,5F ; 6a3F ; 2a4F i 2a(1?)F – o których nie wiemy czy były spiżowe, czy też nie.
    Wolański podał wiadomość jedynie o naprawianiu 2a1F, 7a3F i 2a6F przez porucznika
    Metzell’a. Pomijając armatki o nieprzepisowym kalibrze, możemy przyjąć,
    iż artyleria wzmocniła się sześcioma ‘kalibrowymi’ spiżowymi armatami.
    Niestety część tego sprzętu pozostawiono na wałach z braku sprzężaju.
    Według relacji Kościuszki, zostawiono prócz KILKU pomniejszych sztuk,
    JEDNĄ 12F-wą, uprzednio zagwoździwszy wszystkie.
    Część dział zabrano jednak ze sobą, o czym może świadczyć raport Lichockiego z 15VII,
    w którym wspomina o odsyłanych do stolicy z parku trzech działach i jednym jednorógu,
    wymagających naprawy, oraz armat różnego kalibru (spiżowych) z ofiar 22,
    oraz zabrany z Tulczyna moździerz spiżowy.
    Tak więc, wprawdzie w różnym czasie, ale przez szeregi Xcia Poniatowskiego
    prawdopodobnie przewinęło się:
    10a12F 6h8F 24a6F 8j4F 46a3F
    Razem 94 sztuki.
    Niestety w toku działań utracono część dział.
    Pod Boruszkowcami Wielhorski postradał 7 dział (wg Kościuszki było to 7x3Funtowych),
    w Połonnem pozostawiono trochę armat, a z całą pewnością 1a12F,
    pod Zieleńcami ubyły 3 działa w tym 1 haubica,
    pod Dubienką stracono 6 sztuk (2a12F, 3a3F i 1h8F- półpudowa).
    Razem 17 sztuk pełnowartościowych, kalibrowych dział spiżowych na ogólną sumę
    ok. 94 posiadanych na foncie południowym.
    Prócz tego, w twierdzy kamienieckiej znajdowało się kilkaset dział i moździerzy,
    w tym ponad sto spiżowych, angażujących siły aż trzech pełnych kompanii artylerii.
    Dla pełnego obrazu wysiłku Rzeczypospolitej w dziele artylerii, należy wymienić
    jeszcze wyposażenie w artylerii Korpusu Rezerwowego gen. Byszewskiego.
    W chwili wymarszu na front miał on w swym składzie 8h8F, 12a6F i 6a3F
    podzielonych na baterie. Niestety większość tego parku w ogóle udziału w walkach
    nie wzięła. Major Górski otrzymał 21 VII ordynans powrotu do stolicy z rezerwą,
    co uskutecznił w dniu 25 VII przyprowadzając ze sobą 10 sztuk dział.
    Byszewski wracający ‘ze spaceru’ pod Brześć prowadził już jedynie
    baterię złożoną z 6a6F i 2h8F oraz 6a3F i 144 artylerzystów obsługi (Wolański str. 678)

    Litewski Korpus Artylerii

    Jak wiadomo do maja 1792 roku, armia litewska była niezależną administracyjnie
    częścią składową wojska Rzeczypospolitej, od której to daty ostatecznie połączono
    oba wojska koronne i litewskie w jedną armię. Od tej chwili litewski Korpus Artylerii
    stał się trzecim (po wielkopolskim i małopolskim) Litewskim Regimentem Artylerii.
    Jego stan osobowy w chwili wybuchu wojny wynosił 1028-u żołnierzy na nominalnych
    1034 (z Ludwisarnią powinno być 1057). Wolański wyszczególnia straty poniesione
    przez rzeczony korpus. Ubyło w toku kampanii 19-u, pozostawiono w Wilnie i Grodnie
    43 chorych, po zajęciu przez Rosjan Nieświeża rozpuszczono do domów 191 ludzi,
    z których dwóch officerów powróciło do szeregów pomimo podanych rewersów;
    do Warszawy dotarło 820-u artylerzystów.
    Podsumowując dane mamy niezgodność liczb, ale może jest to wina prowadzenia
    rekrutacji do nowej, ósmej kompanii, o której nie zachowały się raporty, lub może
    doliczono tutaj 24 freikadetów, służących ponad etat ?
    Dlatego należy przyjąć sumę 1028 głów jako prawdopodobnie maksymalną wielkość
    Korpusu. Na Litwie było 32-ie sztuki armat 3F-ch, w arsenale i przy batalionach.
    Z czasem dosłano z Korony 42 armaty: 4a12F, 6h8F, 18a6F i 14a3F-ych.
    To nie wszystko jeszcze, bowiem od czerwca na żołd Rzeczypospolitej weszła milicja
    radziwiłłowska, w skład której wchodziło 5 oficerów i 60 gemajnów artylerii,
    obsługujących m.in. 66 dział w Nieświeżu (gdzie było m.in. spiżowych 8a3F i 1a6F,
    prócz 12F i 18F-ych, o których wiadomo iż były, lecz w nieznanej liczbie i metalu).
    Dodatkowo na froncie litewskim ‘grały’ jeszcze koronne armatki regimentów II i X-go,
    a najprawdopodobniej również i 2a3F Fizylierów koronnych, podnosząc ogólny stan dział
    o kolejnych 10 sztuk. Podsumowując, front północny dysponował w ciągu kampanii:
    4a12F 6h8F 19a6F 64a3F
    Razem 93 sztuki.

    Reasumując, w ciągu kampanii 1792 roku, uruchomiono zdecydowaną większość
    sił żywych Korpusu Artylerii Obojga Narodów, którzy mieli za zadanie obsłużenie ponad
    200 dział. Nie udało się niestety zgromadzić tego sprzętu w jednym czasie i miejscu,
    przeciwstawiając się ogromnej przewadze Rosjan, co mogło pozytywnie odbić się
    na przebiegu działań wojennych. Niemniej pomimo wielu trudności, użycie artylerii
    było przeprowadzone wzorowo, a jej wyszkolenie było niemiłym zaskoczeniem dla
    przeciwnika. Piętą achillesową Korpusu, był brak zapasowych parkowych koni,
    lawet, i terminowego dosyłania amunicji.
    Górski w swej „Historii artylerii polskiej” stawia zarzut zbyt małej produkcji
    odpowiednich wozów amunicyjnych. Podliczmy zatem dane odnotowane przez różnych
    autorów. Sam Górski wymienia 25 wozów, które poszły z transportem Napiórkowskiego
    do Połonnego, 9 do Tulczyna, i 2 do regimentu Wodzickiego. Zapomina wspomnieć
    o kolejnych 5 wozach wysłanych do innych regimentów (str.196). Następnie z Kamieńca
    wyszły z regimentem Buławy Wielkiej kolejne 2 wozy amunicyjne.
    U Wolańskiego:
    24 V 92- kpt. Moszczeński poprowadził na Litwę transport,
    w którym było 36 wozów.
    29 V 92- kpt. Dobrski poprowadził na Wołyń transport, w którym było 11 wozów.
    22 VI – sztykjunkier Schnaider poprowadził 7 wozów na Ukrainę.
    23 VI – ober bombardier Chrząszczewski wiódł 4 wozy na Ukrainę.
    26 VI – ober bombardier Rydelski prowadził 8 wozów na Ukrainę i 4 kanonierów.
    28 VI – ober bombardier Młodzianowski prowadził 4a12F i 6 w.amunicyjnych na Litwę.
    30 VI – ober bombardier Idziński prowadził 4 wozy na Ukrainę, ale 1 eksplodował.
    01 VII – ober bombardier Dobiński prowadził 4 wozy.
    02 VII – ober bombardier Żółtowski wiódł 1 wóz do 3F do Bielska (rezerwa 5RP koronnego).
    02 VII – ober bombardier Dziwański wiódł 1 wóz 3F do Brześcia (dla 2go bat. 5RP lit.).
    02 VII – kanonier Jędrzejowicz prowadził 4 wozy.
    03 VII – król wydał ordynans wysłania na Ukrainę 2a12F, 6a6F i 120 ludzi obsługi.
    03 VII – sztykjunkier Popowski prowadził 4a6F i 4 w.amunicyjne.
    04 VII – ober bombardier Zubrzycki wiódł 4 w.aicyjne.
    05 VII – sztykjunkier Sułkowski prowadził 2a12F i 2 w. amunicyjne, oraz 6 kanonierów.
    05 VII – ober faierwerker Burcewicz prowadził 2a6F, 2 w.amunicyjne i 6 kanonierów.
    10 VII – wyszło z Warszawy bez eskorty 8 bryk z amunicją dla piechoty.
    11 VII – wyszły z Warszawy 4 piekarnie polowe i 26 ludzi obsługi.
    12 VII – król wydał ordynans wysłania do Brze?cia 2a3F, które dotarły ok. 16 VII.
    ….

    Jak widać wiadomo o wyprawionych z Warszawy 92 wozach amunicyjnych,
    i 8 brykach z amunicją dla piechoty. Doliczyć należy prawdopodobne 2 wozy amunicyjne
    10 Regimentu Pieszego >działyńczyków<, które mogły być dodane do 4a3F z którymi
    wyruszono na front. Kapitan Karol Lichocki zajmujący się wyrabianiem amunicji,
    odchodząc z Dubienki odesłał Xciu Poniatowskiemu prócz wielu innych rzeczy
    m. innymi 5 bryk z końmi DO ROZWOŻENIA AMUNICJI ( mamy zatem informację,
    iż używane były prócz transportowych wozów amunicyjnych i bryk do przewożenia
    amunicji infanteryjnej, beczek z butami itp., również specjalne wozy do rozwożenia ładunków na polu bitwy !!!?).
    Doliczając poprzednie ilości, wychodzi ok. 130 wozów.

    Barwa Korpusu

    W armii Rzeczypospolitej do 1780 roku stosowano do malowania sprzętu artylerii kolor czerwony (pozostałość tradycji saskich).
    Z chwilą przejścia Ludwisarni na skarb państwa, nowe lawety pod działa i wozy amunicyjne były już malowane na zielono.
    Stopniowo, z chwilą pozbywania się zbutwiałego drewna, armaty odlane we wczesnych
    latach działalności ludwisarni, otrzymywały nowe lawety malowane już w nowym, przepisowym kolorem. Świadczyć o tym procesie może porównanie danych zawartych w „Inwentarzu cekhauzu warszawskiego”z 1784 roku, a raportem z wyposażenia garnizonu Częstochowy z 25 VIII 1792r. Otóż w pierwszym z w/w wymienionych przy armatach 3Funtowych o numerach od 1 do 14 mamy adnotację, iż owe armaty były na lawetach czerwono malowanych , natomiast w drugim dokumencie jest notatka, iż w 1790 roku przyszło do twierdzy 8 sztuk spiżowych 3F armat, o numerach 7-13 i nr 23 na lawetach zielono malowanych.
    Armata 3F-wa wyposażona była w lawetę do której były przywiązane rzemieniami:
    – 2 drążki, 2 cepy, szczotka i miedziana szufla.
    Łoże wyposażone było w skrzynkę na amunicję, w której powinno znajdować się:
    – ładunków 15, mniej więcej w równej proporcji z kulami i kartaczami, grajcar, 2 lony,
    zapasowy sworzeń, dwie mosiężne przetyczki wraz z setką przepalniczek w futerale,
    oraz 50 świeczek przechowywanych futerale.
    Do wyposażenia armaty należało jeszcze:
    – bicz, 4 kantary z cuglami, 3 sztuki skór baranich podszyte płótnem i z ‘kutasikami’,
    4 chomonta, w tym dwa przednie z lejcami i dwa z nabiodrkami dyszlowymi,
    oraz przedwozie czyli przodkara.

    Istniały także armatki kawaleryjskie o małym wagomiarze, armatki te starano się sukcesywnie przetapiać na szuwałowskie „kawalerii dobrze służyć mogące”.
    Jako że wiadomo, iż na rozkaz króla przetapiano w/w armatki na szuwałowskie,
    to prawdopodobnym staje się przypuszczenie, iż dla przyszłej artylerii konnej
    (dla której erygowania zabrakło pieniędzy !), przewidziano granatniki 4-o funtowe.
    Może częściowo je wykorzystywano. Pośrednim dowodem może być praca Gembarzewskiego, w której umieszczony jest rysunek kanonierów artylerii konnej z regimentu gwardii konnej koronnej z 1794 roku. O planach powołania takiej formacji
    świadczyć również może etat artylerii z maja 1792 roku, gdzie możemy m.in. wyczytać:
    Pułk artylerii składał się ze sztabów w sile głów 20-u,
    12 kompanii po głów 139, oraz 8 głów do artylerii konnej, których płaca w kontyngensach iest położona. Ogółem 1696 głów….
    "8 głów do konney artyleryi utrzymania, to yest 8 woźnic y 22 koni, to yest 16 do armat, a 6 dla unteroficerów"

    Jak widać przewidziano w każdym z 3 pułków pewną liczbę artylerzystów do obsługi dział !!!
    W cekhauzie były działa 4F-we o trzech wagomiarach długości. Armatki takie ważyć miały zaledwie 270 funtów czyli ok. 110 kg, a koszt jej odlania miał wynieść zaledwie 325 złotych i 19 groszy. Nie jest to wielki koszt, ponieważ za 12F płacono
    ok. 10 000 zł., 8F i 6F po ok. 4000, a 3F po ok. 2000 złotych.
    Długość jednorogów 4F-ch o podziale wagomiaru na 24 części,
    miały długość 12-u wagomiarów, a łoże było długie na 25.
    Tylne osie, koła i przodkary dla 4F-wek, miały być stosowane od 3 F-wek.
    Dla porównania podam, iż 8F haubica krótka ważyła ok. 180-190 kg,
    a armata 3F ok.220kg.

    Wygląd ówczesnego działa:
    •Oko armaty zatkane zatyczką skórzaną, numerowaną i rzemieniem do lufy przymocowaną
    •Łoże na kołach zielono malowane, a żelazo czarno, po obu stronach łoża była cyfra królewska biało malowana,
    oraz numer i znak 3F armaty
    •Na łożu skrzynka amunicyjna malowana zielono z numerem działa
    •Wszystkie narzędzia należące do armaty nosiły numer działa.
    Prócz podstawowego sprzętu artylerii jakim były wszelkiego rodzaju działa,
    w skład wyposażenia tejże artylerii wchodziły różne wozy amunicyjne.
    Wozy te miały cztery koła okute z lonami przywiązanymi do osi, podwójnymi wagami
    i łańcuchem do hamowania. Z tyłu wozu drabinka łańcuszkami przypięta.
    Na wierzchnich przykryciach jest herb JKMci i Rzeczypospolitej.
    Z tyłu wozu jest wyrażony 3F-ej kuli kaliber i numer wozu. Każdy wóz zaopatrzony był
    w dwa zapasowe lony, okuty drąg z widełkami, maźnicę, puszkę z setką świeczek
    i dwie inne z 200-a przepalniczekami i 4 przetyczkami, latarnię, lewar, motykę, 2 toporki,
    2 łopatki żelazne, oraz w kłódkę.
    Każdy wóz amunicyjny od dział 3F-ych, przewoził 4 skrzynie z 77-a ładunkami w każdej,
    po połowie (?) kule i kartacze, oraz 6 toreb skórzanych do roznoszenia ładunków.
    Oczywiście wozy do przewożenia amunicji dla innych armat, były odpowiednio oznakowane
    i gabarytowo większe. Do przewożenia amunicji infanteryjnej stosowano wozów od 4 F-ch.
    Prócz wozów były jeszcze pulwekary na dwóch kołach osadzone, z wierzchu blachą okryte, z szufladkami w środku na ładunki.
    Umundurowanie
    Mundur artylerzystów składał się z zielonej kurtki z czarnymi dodatkami i wypustkami, zielonych spodni z czarnym lampasem w Koronie, a pąsowym na Litwie.
    Guziki i szlify były w koronie srebrne, a na Litwie złote.
    Oficerowie mieli w galowym mundurze spodnie czarne z ZIELONYM lampasem
    – był to wygląd spodni codziennych przewidzianych w Korpusie Inżynierii.
    Kanonierzy i unteroficerowie nosili skórzane okrągłe kapelusze podpięte z jednego boku,
    z daszkiem obwiedzionym mosiężną blaszką. Nad nim był złoty galon z materiału,
    nad galonem wybuchająca mosiężna bomba lub znak dwóch skrzyżowanych armat.
    Samo nakrycie głowy zostało z czasem zmienione na „ kaszkiety na wzór czapek,
    a w sposobie kapeluszy, z dnami wysokimi czworobocznymi”, z mosiężną przepaską,
    galon naśladującą, na której czele, w górę wydanym, bombardierzy mieli bomby zapalone,
    a kanonierzy dwie armaty na krzyż.
    Według wspomnień Jacka Habowskiego, kompania przybyła do Krakowa została jednolicie umundurowana dopiero w 1790 roku, kiedy to wydano wszystkim przepisowe nakrycia głowy z BIAŁYMI piórami.Uzbrojenie składało się z pałasza i pistoletów w bandolierze,
    oraz z ‘tajstry’ czarnej glazurowej, gdzie znajdowała się miara do 7 ładunków
    w ładownicy, na której były z kolei dwie armaty na krzyż lub granat. Oficerowie nosili czapki zielone z czarnym barankiem. O nowym nakryciu głowy dla artylerzystów mamy wzmiankę w raporcie z VIII 92 roku, z garnizonu częstochowskiego, gdzie wymieniono:

    kaszkietów muszkieterskich 106, ditto kanonierskich 11,
    w tym roku do Cekhauzu złożone

    Wizerunek tak wyposażonego artylerzysty mamy u Gembarzeskiego, który przedstawia unteroficera z garnizonu krakowskiego. Może był to żołnierz garnizonu Częstochowy,
    sprowadzony po jego likwidacji do Krakowa, ale równie dobrze podobne zmiany miały być
    przeprowadzone w całym korpusie artylerii, unifikując w miarę możności wyposażenie
    w całej armii. Nadmienię jedynie, iż litewscy artylerzyści nosili kaszkiety takie same,
    jakie nosiła piechota litewska.

    Posłowie
    Zdaję sobie sprawę, iż powyższy tekst jest zaledwie małym przyczynkiem do historii polskiej artylerii, że może zawierać szereg błędów i mylnych przypuszczeń,
    ale celem jego powstania była chęć wywołania polemiki w tej materii.
    Z prawdziwą niecierpliwością zatem oczekiwać będę odpowiedzi od bardziej kompetentnych ode mnie, od których spodziewam się słusznej krytyki.
    Pozdrawiam – Darek
    8)

    Literatura
    „Tadeusza Kościuszki dwie relacje o kampanii polsko-rosyjskiej 1792 roku”
    Konstanty Górski „Historia artylerii polskiej”
    Seweryn Skrzyński „Inwentarz cekhauzu warszawskiego z 1784r.”
    Tadeusz Nowak „ Fortyfikacje i artyleria Kamieńca Podolskiego w XVIII w.”
    Roman Matuszewski „Odnowa artylerii koronnej w latach 1764 – 1789”
    Michał Wieliczko-Wielicki „Polonica artyleryjskie w Rosji”
    Bronisław Pawłowski „ Od konfederacji barskiej do powstania styczniowego”
    Tadeusz Korzon „Wewnętrzne dzieje Polski…” tom V
    Adam Waloński „ Wojna polsko-rosyjska 1792 roku”
    Leonard Ratajczyk „Wojsko i obronność Rzeczypospolitej 1788-1792”
    Leonard Ratajczyk i Jerzy Teodorczyk „Wojsko powstania kościuszkowego”
    Zdzisław Żygulski jun. I Henryk Wielecki „Polski mundur wojskowy”
    Suplement do Gazety Narodowey y Obcey – AGAD s.1288
    Militaria z Jabłonny – AGAD s. 14 i s. 81 karta 100.
    „Księga korespondencji Dywizji Podolsko – Ukraińskiej z 1792”- MWP s. 4817 k.274
    Zygmunt Walter-Janke „Artyleria koronna w obronie niepodległości
    Polski 1792 – 1794”

    19 kwietnia 2006 z 00:31 #2665
    Kolniak
    Participant

    Nie wiem, czy ktoś to już tu napisał, ale na wszelki wypadek:
    „IN TE DOMINE SPERAVI NON CONFUDAR IN ATERNU” to po naszemu:
    „W Tobie Panie zaufałem, nie zawstydzę się na wieki”

Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.