Wojna w Hiszpanii

  • 6 października 2010 z 13:27 #8762
    Pako
    Participant

    Dear collegues,
    Mam na imie Francisco, jestem z Hiszpanii. I´m researching about the work of Feliks Grotowski in Almeria (South Spain-Andalusia). But I dont know the place where he was born and where he died.

    na temat pracy/sztanowiska Feliksa Grotowskiego w Almerii (Hiszpania, Andaluzja). Ale nie wiem miejsce, gdzie się urodził i gdzie zmarł, lub wszelkie inne informacje.

    Djenkue bardzo!!

    7 października 2010 z 13:24 #8765
    Koroniarz
    Keymaster

    Dear Pako,

    In repetition to our earlier communication please find the following:

    The Kirkor’s book you are looking for is unaivalble. As concerns Feliks Grotowski, please find the following excerpts from my copy:

    page 18

    W tym samym piśmie Napoleon polecił utworzyć w Bordeaux zakład dla dywizji polskiej. Tam miały być skoncentrowane służby administracyjne dywizji, tam miano przyjmować i szkolić nowych rekrutów z Księstwa i wysyłać ich do Hiszpanii jako uzupełnienia. Dla utworzenia zakładu w Bordeaux każdy batalion miał dać jedną kompanię, co redukowało ilość kompanii w batalionach bojowych do ośmiu16). Komendantem zakładu został major 7. pułku Maciej Choynacki.
    Pułki przyszły do Bordeaux w dniach 13, 15 i 17 listopada, miały tu dwa dni wypoczynku. Stąd przeszły do Bajonny, gdzie z lokalnych magazynów wydano pułkom najbardziej potrzebne części ekwipunku i umundurowania. Poza tym w Bajonnie przygotowano dla kompanii artylerii armaty i zaprzęgi. Kompania miała otrzymać sześć armat czterofuntowych, cztery ośmiofuntowe i dwa moździerze oraz potrzebną ilość wozów amunicyjnych.
    W dywizji byli majorowie w 4. pułku Maciej Wierzbiński i w 9. pułku Stanisław Jakubowski oraz szefowie batalionów: w 4. pułku Cyprian Zdzitowiecki i Paweł Zambrzycki, w 7. pułku Stanisław Łuba i Sebastian Gołaszewski, w 9. pułku Feliks Grotowski i Andrzej Szelski. Komendantem kompanii artylerii był kpt. Antoni Kamiński.
    Szefem sztabu dywizji polskiej został adiutant komenderujący Berton. Był to zdolny oficer, w 1813 r. doszedł do rangi generała brygady. Przeciwnik Burbonów, nawet po Waterloo prowadził akcje spiskowe, w 1822 r. był uwięziony, skazany i rozstrzelany17) Komisarzem wojennym, odpowiedzialnym za służby administracyjne dywizji, był Masson de Nouville.

    page 30-31

    W czerwcu 1809 r. pojawiły się znowu w Mancji wojska hiszpańskie, dowodził nimi teraz gen. Venegas. Odrzucono je łatwo w góry Sierra Morena, nie na długo jednak. Sytuacja na innych odcinkach frontu uległa pogorszeniu. W kwietniu wylądowała w Portugalii armia angielska, dowodził nią teraz sir Arthur Wellesley, przyszły duc Wellington. Wzmogła się akcja powstańców hiszpańskich, nawet Toledo było chwilowo zagrożone, posłano tam wydzielone oddziały z polskiej dywizji. W czerwcu dywizja opuściła Manzanares, przeszła za rzekę Guadiana, przez krótki czas stała w Consuegra, w lipcu wszystkie bataliony pułków Księstwa zostały zebrane w Toledo. Marsze w czasie upalnego lata w środkowej Hiszpanii wyczerpywały żołnierzy. W pierwszej połowie lipca w dywizji polskiej ubyło około 150 ludzi na skutek strat marszowych, ilość ludzi w szpitalach zwiększyła się do liczby 13 oficerów oraz 591 szeregowych. Przed dywizją były nowe ciężkie marsze i walki. Sir Arthur Wellesley po wyparciu Soulta z Portugalii szedł z zachodu na Madryt ze swą armią angielską i hiszpańską armią gen. Cuesty. W Mancji pojawił się znowu gen. Venegas i od południa zagrażał Madrytowi. Król Józef i marsz. Jourdan mieli w swym bezpośrednim zasięgu tylko 1. korpus marsz. Victora, 4. korpus gen. Sebastianiego oraz rezerwę centralną. By stawić czoło Anglikom skierowano do marsz. Victora prawie cały 4. korpus. Dla obrony Toledo i dwu mostów na Tagu pozostawiono tam 600 ludzi z 9. pułku oraz 30 kawalerzystów i dwa działa polowe; tym garnizonem dowodził szef bat. Grotowski, dobrze przygotował obronę i gdy podeszli Hiszpanie, odparł wszystkie ich ataki.

    page 34

    Możliwe, że pod Almonacid był ranny płk Suchodolski ze sztabu dywizji, gdyż nie ma jego nazwiska w wykazie z 31 sierpnia, pojawiło się znowu dopiero w listopadzie. W 4. pułku szef bat. Zdzitowiecki, widocznie tylko lekko ranny, pozostał przy dowództwie swego batalionu, natomiast 2. batalionem dowodził najpierw kpt. Zawieski, potem kpt. Faustyn Chamski; szef bat. Zambrzycki objął z powrotem swój batalion w październiku. Major Wierzbiński został 16 września 1809 r. mianowany w 4. pułku pułkownikiem, lecz już 6 lutego 1810 r. został zwolniony. Po jego odejściu dowodził pułkiem Zdzitowiecki, mianowany majorem 16 września 1809 r. W 7. pułku komendę pułku sprawował chwilowo kpt. Karpiński, potem przejął ją skierowany tu z 9. pułku szef bat. Grotowski. Grotowski wrócił do swego pułku w październiku i został tam 12 października 1809 r. mianowany majorem. Jednocześnie został przeniesiony do 7. pułku major Jakubowski, mianowany 12 października 1809 r. pułkownikiem. Te dwie nominacje z 12 października, podobnie jak i poprzednio wymienione nominacje z 16 września, doszły do dywizji z dużym opóźnieniem

    page 36-37

    W Andaluzji
    Zwycięstwo pod Ocana wzbudziło u króla Józefa i wśród jego otoczenia nadzieje, nawet złudną pewność, szybkiego opanowania całej Hiszpanii i uznania wszędzie jego władzy królewskiej. Napoleon uległ naleganiom brata i wbrew swym poprzednim zamierzeniom, by wpierw wyrzucić z półwyspu Anglików, zgodził się na wyprawę do Andaluzji. Pójść tam miały korpusy marszałków Victora i Mortiera oraz gen. Sebastianiego. Przed końcem listopada dowództwo polskiej dywizji przeszło do Ocana, tam też stał 7. pułk, 4. pułk pchnięto dalej na południe do La Guardia, 9. pułk jeszcze dalej do Tembleque. Polacy krótko cieszyli się polską nazwą swej dywizji. Po zwycięskim zakończeniu wojny z Austrią i powiększeniu Księstwa Warszawskiego jej kosztem, sprawa polska stała się jednym z głównych powodów zadrażnień w stosunkach Napoleona z jego rosyjskim sojusznikiem. Względy polityczne spowodowały rozkaz Napoleona z 17 grudnia 1809 r., by dywizji polskiej nie nazywać „polską”, a dywizją „Wielkiego Księstwa Warszawskiego”. Podobnie cesarz nakazał nazywać dywizję niemiecką dywizją Konfederacji Reńskiej23). Nowa nazwa dywizji polskiej pojawiła się w wykazach od końca grudnia. Dowodził nią znowu gen. Werlé. W 4. pułku w dowództwie pułku i batalionów zmian nie było. Natomiast w 7. pułku bataliony dostały nowych dowódców: kpt. Piusa Kożuchowskiego i szefa bat. Jakuba Truszkowskiego. W 9. pułku Grotowski pełnił teraz funkcje majora, dowództwo 1. batalionu objął więc znowu szef bat. Rafał Kierski, 2. batalion powie-rzono szefowi bat. Walentemu Borowskiemu. Zaraz po Nowym Roku nastąpić miała zmiana w składzie brygad dywizji: do 1. brygady wchodziły odtąd pułki 4. i 9., 2. brygadę stanowił 7. pułk. Ale brygady nadal nie miały swych dowódców.
    W marszu do Andaluzji korpusy francuskie przejść miały przez góry Sierra Morena trzema drogami przez trzy przełęcze, łatwe do obrony, ale prawie wcale nie bronione. Na lewym skrzydle gen. Sebastiani opuścił Ocana 4 stycznia 1810 r. wraz z polską dywizją, poprzedzała ich brygada kawalerii lekkiej, złożona z 10. pułku strzelców konnych i pułku ułanów Nadwiślańskich. Szli przez Lilio, Alcazar de S. Juan, Tomelloso, Villanueva de los Infantes; w czasie marszu dołączały do nich inne pułki 4. korpusu. Nigdzie nie napotkali na opór i 14 stycznia stanęli w Villamanrique u stóp gór Sierra Morena. Następnego dnia rozpocząć mieli marsz ku przełęczy Santistevan.

    page 42

    Do zadań 4. korpusu gen. Sebastłaniego należało utrzymanie spokoju w królestwach Jaen i Granady, zabezpieczenie wybrzeży przed desantami Anglików i Hiszpanów oraz ochrona kraju od strony Murcji. Gen. Sebastiani umieścił swą kwaterę główną w Granadzie. W stosunku do wielkości kraju, którym miał zarządzać, licznych pasm górskich i rozległości wybrzeży oraz granic, które miał bronić, siły jego korpusu były raczej małe. Kwatera główna polskiej dywizji była również w Granadzie, tu stał 7. pułk, natomiast pułki 4. i 9. zajmowały pozycje w Maladze i okolicy. Przychodziło tu czasem do walk, jak na przykład koło miasta Ronda i pod Velez-Malaga, gdzie zginął por. Adam Gisler z 4. pułku. W kwietniu 1810 r. sytuacja uległa zmianie. Kwaterę główną dywizji przeniesiono do Motrilu, tu też przeszedł 7. pułk. W Maladze pozostawiono 4. pułk, natomiast 9. pułk wziął udział w wyprawie gen. Sebastianiego do Murcji. Prowadził go major Grotowski, gdyż płk Sułkowski pozostał w Maladze jako gubernator miasta. Przy nim przebywał szef sztabu polskiej dywizji, adiutant komenderujący Berton. Sułkowski został mianowany 20 marca 1810 r. generałem brygady i w październiku wezwano go do powrotu do Księstwa Warszawskiego. W Maladze pozostał Berton, mianowany gubernatorem Malagi w sierpniu 1811.

    page 102-103

    Grotowski Feliks, szef bat. w 12. p., skier. 28.6.1808 do 9. p., ranny 11.8.1809 pod Almonacid, mian. mjr. 12.10. 1809, w 1810 dowodził pułkiem zastępczo od lutego do grudnia.

    Now, Mr Grotowski was quite a colorful person. Please see: http://archiwum.polityka.pl/art/mistrz- … 24747.html (just don’t confuse Feliks Grotowski with jerzy Grotowski, the former was a soldier, the latter a director / Jerzy pretended that Feliks was his ancestor and therefore presented Feliks biography as part of his family biography).

    Tą nie, ale może jakąś inną? Niedawno wrócił pan z Haiti.

    Warto pokazać haitańską przygodę – ba, fascynację – Grotowskiego. Haiti stało się bardzo ważnym kontekstem jego pracy gdzieś od połowy lat 70., od spotkania z grupą artystów Sen Solčy, z członkami której współpracował przez następne dziesięciolecia.

    Z polskiego legionisty, oficera, który wykazał się męstwem podczas tłumienia powstania czarnych niewolników na San Domingo, a który nazywał się Feliks Grotowski, zrobił swojego przodka; i potrafił wmówić nawet historykom, że ten oficer przeszedł na stronę rebeliantów. Ale ta legenda wpisywała się w jego interpretację kultury haitańskiej. I w rolę, jaką Polacy odgrywali – i odegrali na początku lat 80. – w historii Haiti. W książce „Tribů bianche perdute” („Lost White Tribes”) autor Riccardo Orizio relacjonuje rozmowę z cazalczykiem, kapłanem Vodou (jak mówi się po haitańsku), którego niejaki „Jerzy Detopski” – chodzi oczywiście o Grotowskiego – zabrał w 1980 r. do Polski. Ten „Detopski” miał być biznesmenem, należącym do nomenklatury, który jednak w ukryciu przed milicją, jako sympatyk Solidarności, organizował z udziałem tego kapłana ceremonie Vodou – po to, by „ZSRR stał się mniej niezwyciężony”. Ta wersja naszej historii najnowszej, oglądanej z perspektywy Karaibów, jest fascynująca. Pokazuje to, na jakim pograniczu kultur pracował Grotowski.

    I am going to provide some more information separately.

Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.