Weterynarze i kowale wojskowi

  • 4 lutego 2014 z 20:37 #10879
    Maria J. Turos
    Participant

    Witam ja mam pytanie dotyczące umundurowania medyka w jednostkach jezdnych czy nosili oni mundury medyków czy też posiadali mundury stosowane w danym regimencie. Drugie pytanie jakie mam to czy istniały służby weterynaryjne a jeśli tak to jakie posiadały umundurowanie względnie oznaczenia. Ostatnie moje pytanie dotyczy ambulansów czy były takie pojazdy przy jednostkach kawalerii.

    …a ja odpowiadam. Umundurowanie było jednolite dla służby zdrowia jako całości. Sporadycznie zdarzały się „…ewolucje…” ale było ich bardzo niewiele i właśnie dotyczyły one pułków kawalerii (dragoni mieli „…swoich…” medyków, ale nie jest to nazbyt dobrze udokumentowane). W kawalerii – po prostu dla wygody, o czym w odniesieniu do szwoleżerów gwardii wspomina Zembrzuski w „Służba zdrowia w pułku lekkokonnym Gwardii” – nosili kurtki zamiast fraków, a już na pewno podszyte skórą spodnie i krótsze surduty.
    Co do „…mistrzów konowałów…” oczywiście byli i nawet byli wyliczani w etatach pułku – tu chwila cierpliwości, obiecane ilustracje jeszcze nie nadeszły.
    Ambulanse były owszem i był to dość duży wóz kryty płótnem (czasem pod nim była mata trzcinowa – to również podaje Zembrzuski) na którym przewożono wyposażenie.
    Acan zapomniałeś jak pisałam o skrzyni ambulansowej, jaka była do 1939 roku w Toruniu i którą opisał Dr. Skłatkowski (przez „…t…” nie przez „…d…”) w przedwojennym „lekarzu Wojskowym”.
    Mieściła się ona na wozie – wewnątrz była apteczka, opatrunki i narzędzia, zaś po wystawieniu na zewnątrz był to dość przyzwoity (a na pewno lepszy niż rozwalone wierzeje) stół operacyjny.
    Taki wóz był powożony z kozła a nie przez siodłowego.
    To chwilowo tyle – reszta danych niebawem.
    W załączeniu dwie ilustracje:
    Jedna autorstwa A. Jouineau – tak byli umundurowani lekarze niejako „…globalnie…” (uniformy zielone to strzelcy konni i właśnie dragoni)
    Druga – akwarela z pocz. XX wieku na podstawie wcześniejszej: na pierwszym planie lekarz pułku jazdy w kurtce a nie we fraku.
    Pozdrowienia

    Załączniki:
    4 lutego 2014 z 20:39 #10881
    Maria J. Turos
    Participant

    …poprawiam drugą, bo coś się źle skopiowała

    Załączniki:
    6 lutego 2014 z 11:29 #10896
    slaw
    Participant

    Witam, jeżeli chodzi o wojskowe służby weterynaryjne to okres wojen napoleońskich jest dość ciekawy. Otóż wtedy właśnie w armii francuskiej oddzielono funkcje kowala i lekarzy weterynarii, a funkcje dawnego konowała pełnił w każdym pułku jazdy lekarz weterynarii (artiste veterinaire) i dwaj jego pomocnicy (aide veterinaire). W Księstwie Warszawskim każdy pułk jazdy miał „po dawnemu” jednego konowała. Jeżeli chodzi o organizację służb weterynaryjnych tego okresu to nawet kiedyś (nie chwaląc się) „popełniłem” artykuł pod tytułem SŁUŻBA WETERYNARYJNA W WOJSKU KSIĘSTWA WARSZAWSKIEGO –ORGANIZACJA I METODY LECZENIA ZWIERZĄT..(dostępny pod linkiem http://www.pl.wet.uwm.edu.pl/media/upload/articlefiles/19/Szarek/2009-dawna-medycyna-i-weterynaria_panelminified.pdf ). Jeżeli chodzi o umundurowanie to konował – kowal miał uniform typowy dla pułku z naszytymi na rękawach czerwonymi podkowami. Umundurowanie weterynarzy i ich pomocników było, tak jak lekarzy różnorodne. Mam kilka ilustracji w swoim archiwum. Jak je odszukam to wkleję.

    Weterynarze ciężkiej kawalerii

    4-ty pułk kirasjerów

    Podpis pod ryciną brzmiał weterynarze 1805, ale moim skromnym zdaniem to mam wątpliwości czy to czasem nie chirurg i farmaceuta:

    Weterynarz 1782, moim zdaniem raczej uczeń szkoły weterynaryjnej:

    Narzędzia weterynaryjne koniec XVIII wieku

    Narzędzia weterynaryjne połowa wieku XIX, ale z tego co wiem niewiele różniły się od tych, które były używane w czasach wojen napoleońskich

    6 lutego 2014 z 14:48 #10898
    Koroniarz
    Keymaster

    Bardzo dziękuję za link. Zabieram się za czytanie. Co się tyczy źródeł, to dostarczają ich regulaminy z epoki, opis praktyki w Avant postes de cavalerie legere De Brack’a (wydane rok temu również po polsku). Jest też bardzo ciekawe opracowanie Paula Dawson’a pt. „Au Galop!: Horses and Riders of Napoleon’s Army”

    Od dłuższego czasu nosiłem się z minirecenzją, ale brakowało tak czasu jak i wiedzy weterynaryjnej. Może ta dyskusja będzie stanowić dobry punkt wyjścia i po temu. Tu mam pewne pytanie: czy jest możliwość opublikowania w/w artykułu w pierwotnej, lub zmodyfikowanej formie, również na stronie Arsenału?

    Na koniec, tematy pokrewne omawiane były również w artykułach: Pawła Kucharczyka Pociągi Wojskowe Księstwa Warszawskiego (na stronie Arsenalu) i w „Nie liczyć na patriotyzm koni… Logistyczne dylematy Wielkiej Armii w 1812 r. „[/url] Andrzeja Nieuważnego w „Wiedza i Życie / Inne oblicza historii”.

    Pozdrawiam!

    6 lutego 2014 z 21:50 #10900
    Maria J. Turos
    Participant

    Serdecznie dziękuję za piękny tekst. O apteczki weterynaryjne we Francji dbał bardzo Parmentier, zas przygotowywali je w aptece Cadet de Gassicourt w Paryżu. Tez gdzieś „…skleroza…” wetknęła zdjęcia etykietek.

    6 lutego 2014 z 23:03 #10901
    Koroniarz
    Keymaster

    Również z dużym zainteresowaniem przeczytałem artykuł, a widzę, że i do innych z tej samej publikacji sięgnę. Np. do „Triage”, który zaczyna się od doświadczeń dr Larrey. Tym co mnie uderzyło, w przytoczonym przez Sława opisie opieki nad końmi w pułku kawalerii, to kontrast z zaniedbaniami w tym samym dokładnie zakresie opisywanymi przez Dawsona. Tam gdzie Sław pisze:

    O uciążliwości tak drobiazgowego czyszczenia koni możemy przekonać się z pamiętników Franciszka Gajewskiego – oficera piątego pułku strzelców konnych: „Rano jak trębacz zatrąbił pobudkę trzeba było wstawać i spieszyć wśród zawieruchy śnieżnej, albo grzęznąć w błocie po kostki do stajni pułkowej, ponieważ pułkownik wymagał, ażeby oficer był przytomny przy czyszczeniu koni. Taka zabawka rozpoczynała się o 6 z rana i trwała do 8 … potem do stajni, w której się siedziało aż do zmierzchu rewidując przybory, będąc przytomnym powtórnemu czyszczeniu koni i zasypywaniu obroków”

    tam w „Au galop” jest opis, że oficerowie francuscy wymigiwali się od tych obowiązków twierdząc, że są poniżej ich godności. Spychali je nad podoficerów, którym brakło niekiedy wiedzy, a którzy w natłoku innych obowiązków regulaminowych również zaniedbywali opiekę nad końmi. Efekt: średnia długość życia konia pociągowego w artylerii 8 miesięcy i strata 2 milionów koni pociągowych, jucznych i wierzchowych w samej armii francuskiej doby wojen napoleońskich (na liczbę około 8 milionów, które paść miały w tym samym okresie, we wszystkich wojujących armiach europejskich).

    7 lutego 2014 z 13:57 #10904
    slaw
    Participant

    Witam , dołączam link do innego mojego artykułu pt Zabiegi na zwierzętach w dawnej polskiej weterynarii. Co prawda samej organizacji służb weterynaryjnych on nie dotyczy ale przedstawia metody stosowane często także przez wojskowych weterynarzy z przełomu XVIII i XIX wieku.
    http://www.pl.wet.uwm.edu.pl/media/upload/articlefiles/19/Szarek/2013-dawna-medycyna-zwierze-2_panelminified.pdf

    7 lutego 2014 z 20:36 #10906
    Maria J. Turos
    Participant

    Ryc. Nr. 3 to rzeczywiście chirurg z pułku Gwardii i farmaceuta w uniformie galowym – charakterystyczne zielone wyłogi i kamizelka. Służba weterynaryjna kirasjerów miała bardzo charakterystyczne ciemne ładownice z trzema metalowymi paseczkami.
    Co do tekstu o ewakuacji.
    „…ambulance volante…” był w dwóch wersjach. Ta mniejsza raczej służyła do szybkiego transportu, ta większa (zaprzęg czterokonny) do ewakuacji rannych. Obsada żeńska ambulansów to czasy wojny krymskiej i – nomen omen Polki Józefy Kuczyńskiej, która edukację zaczęła przed Powstaniem Listopadowym. Co do Konwencji Genewskiej – pomysł był J.D. Larrey’a i P.Fr. Percy przedłożony Napoleonowi w Warszawie w 1807 roku (w styczniu). Nic z tego podówczas nie wyszło, ale tekst J.D. Larrey dołączył do swoich dokumentów. Gdy zmarł w Lyonie w 1842 roku Jego syn Hipolit zatrudnił Henri Dunanta do opracowani części zbiorów, zanim do tego doszło wybuchła wojna najpierw krymska a później we Włoszech. Panowie spotkali się pod Solferino (cudowna scena w zupełnie w Polsce nieznanym filmie z lat 50-tych „D’homme a hommes” – fragmenty bywają na YouTube) no i jeden przerażony, a drugi wściekły na bałagan (Hipolit Larrey pisał iż operował sam prawie przez dwa dni bo o rannych Austriaków nikt nie zadbał) ten stary dokument wygrzebali. Pod Konwencją Genewską figuruje podpis Hipolita Larrey – syna Jana Dominika.

    8 lutego 2014 z 22:40 #10907
    Koroniarz
    Keymaster

    Dziękuję za kolejny artykuł. Przeczytam go w ciągu tygodnia. Rozwijając kwestię strat pośród koni, tym razem jucznych, nasuwa mi się fragment zacytowanego artykułu Andrzeja Nieuważnego, który traktuje o pierwszej wojnie polskiej, kiedy:

    Stan dróg długo nie pozwalał dostarczać zaopatrzenia wozami, Francuzi posyłali więc do Elbląga kolumny koni, które wracały z jukami. Żywiły ludzi, a same padały. Jak mówił adiutant Soulta de Saint Chamans, „los ich był gorszy od ludzkiego; po wyczerpaniu niedużych zapasów paszy w tym zrujnowanym kraju musieliśmy karmić je – i była to jedyna strawa – posiekaną słomą ze strzech. Po wyczerpaniu i tego smutnego, a ostatecznego źródła wyżywienia większość koni padała z głodu i wycieńczenia. Mówię tu tylko o koniach pociągowych artylerii i taborów, które musieliśmy trzymać do dyspozycji korpusu. Konie korpusów kawalerii oraz samej artylerii przebywały w okolicach Elbląga i na wyspie na Nogacie gdzie niczego im nie brakowało”. Zwierzęta pozostałe w linii karmiono „racją dachową”. Petiet twierdził, że w jego korpusie przydzielano ją z oficjalnego rozdzielnika. Bial uratował wierzchowca, dzieląc się z nim chlebem własnym i ordynansa.

    .

    10 lutego 2014 z 11:49 #10912
    slaw
    Participant

    A tutaj link do francuskiego forum i wątku z licznymi ilustracjami dotyczącego wojskowych kowali epoki wojen napoleońskich:
    http://cavaliers.clicforum.com/t221-Les-marechaux-ferrants.htm

    20 lutego 2014 z 19:55 #10956
    Koroniarz
    Keymaster

    W przypadku szwoleżerów mundury kowali najwyraźniej nie odbiegały zbytnio od pozostałych wykorzystywanych w pułku. Przynajmniej wg. Rozwadowskiego:

    Jeśli to w istocie kowal, to nosi surdut w barwach pułku, oraz pozostałe elementy umundurowania zgodne ze stopniem.

    @Sław, pozwól że przypomnę się z prośbą o artykuł. Będę też mieć jeszcze jedno pytanie, ale o tym mailem.

    Pozdrawiam!

    Załączniki:
    21 lutego 2014 z 17:09 #10959
    slaw
    Participant

    Witam, o obiecanym artykule pamiętam, pewnie wyrobię się w ciągu tygodnia, pozdrawiam

Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.