Warto przeczytać

  • 1 października 2010 z 10:49 #8753
    Koroniarz
    Keymaster

    Październikowy przegląd krajowych i zagranicznych nowości wydawniczych zamieszczam na stronie głównej:

    Ponieważ nikt nie jest w stanie przeczytać wszystkiego, zachęcam Was do przesyłania recenzji, lub zamieszczania ich na forum. Najciekawsze będziemy zamieszczać na stronie Arsenału.[/url]

    Pozdrawiam!

    :bye:

    28 stycznia 2011 z 06:14 #9064
    DarekDarek
    Participant

    Nowość
    Tralles Baltazar Ludwik
    „Rady zdrowotne wrocławskiego lekarza dla króla polskiego”

    Baltazar Ludwik Tralles. Rady zdrowotne wrocławskiego lekarza dla króla polskiego to przekład z języka łacińskiego, którego autorem jest Kazimierz Orzechowski. Wyboru dokonał i wstępem opatrzył Ignacy Z. Siemion. Książka jest opublikowaną drukiem w roku 1767 pracą Trallesa, dedykowaną i adresowaną do króla polskiego Stanisława Augusta Poniatowskiego, po raz pierwszy przetłumaczoną na język polski w wybranych fragmentach uwzględniających współczesny punkt widzenia na prezentowane w niej treści. Dzieło Trallesa ma duże znaczenie nie tylko dla europejskiej historii medycyny i nauki, ale także służy określeniu ich roli w drugiej połowie XVIII wieku na Śląsku i we Wrocławiu oraz w Królestwie Polskim i w Warszawie. Dostarcza także wielu ciekawych informacji o szeroko rozumianej kulturze tych czasów na ziemiach polskich.

    15 lutego 2011 z 12:23 #9281
    Anula
    Participant

    A ja z kolei chciałabym zaprezentować Państwu japoński komiks (mangę) opowiadającą o losach księcia Józefa Poniatowskiego na tle burzliwej historii Polski. Zaznaczam jednak, że nie należy traktować tego komiksu jako książki historycznej a nawet biograficznej, bowiem wiele elementów historycznych jest przekoloryzowanych albo całkowicie zmienionych. Można za to spokojnie potraktować tą lekturę jako lekką rozrywkę na sobotnie wieczory :haha: Wrzucam recenzję (nie jest mojego autorstwa) jako pewien wstęp do cząstkowego zaznajomienia się z tą lekturą:

    Wszelkiego rodzajów poloniców wśród mang szukać można ze świecą. Nic w tym dziwnego – dla Japończyków Polska jest odległym i zapewne niezbyt interesującym krajem. Tym większym fenomenem jest manga Aż do Nieba, nosząca intrygujący podtytuł „Tajemnicza historia Polski”.
    Pisząc o tym tytule (nota bene była to pierwsza manga wydana w Polsce w tomikach) nie sposób nie wspomnieć o jego autorce, najsłynniejszej chyba rysowniczce mangi w historii tego gatunku – Riyoko Ikedzie. Urodzona w 1948 roku, popularność zdobyła dzięki takim tytułom jak Rose of Versailes, Brother, Dear Brother, Empress Catherina, czy Claudine. Na koncie ma wiele tytułów poruszających tematykę historii Europy XVIII i XIX wieku (Rose of Versailes – o Marii Antoninie, Empress Catherina o carycy Katarzynie Wielkiej, Eroika o Napoleonie Bonaparte). Zasłynęła głównie jako autorka tytułów z gatunków shoujo i shoujo‑ai.
    Aż do Nieba jest jej późnym dziełem, powstałym na początku lat dziewięćdziesiątych. Widać to w dopieszczonym w szczegółach rysunku i dopracowanych tłach – między ascetyczną, choć legendarną, Różą Wersalu, a Aż do Nieba minęła w końcu cała epoka. Jedynie charakterystyczny styl rysowania postaci oraz tematyka historyczna łączy ten tytuł z klasyką.
    O czym opowiada Ten No Hate Made? Nie jest to, jakby można oczekiwać po podtytule, skondensowana historia Polski, a jedynie drobny wycinek naszych dziejów. Pretekstem do ich ukazania jest życie księcia Józefa Poniatowskiego, będącego głównym bohaterem cyklu. Z jego perspektywy przedstawione są czasy panowania króla Stanisława Poniatowskiego, rozbiory, wojny napoleońskie i krótki okres istnienia Księstwa Warszawskiego. Każdy, kto zna historię, domyśla się końca, tym bardziej, że historie Ikedy‑sensei nie mają w zwyczaju kończyć się happy endem. Dramatyczne i tragicznie zakończone życie księcia Józefa było więc doskonałą inspiracją do powstania mangi.
    Umieszczenie w trzech tomikach niezbyt może długiego, ale bogatego w wydarzenia okresu było rzeczą trudną, więc siłą rzeczy konieczne były pewne skróty czasowe. Widać to w sposobie podziału historii na tomy – pierwszy koncentruje się na okresie dzieciństwa głównego bohatera, drugi kończy się na wybuchu wojny polsko‑rosyjskiej w obronie Konstytucji 3 maja, trzeci zaś obejmuje całą resztę życia księcia Józefa, aż do bitwy pod Lipskiem w 1813 roku.
    Ktoś mógłby pomyśleć, że manga poświęcona życiu żołnierza i wodza będzie pozycją czysto męską. Nic bardziej mylnego! Nie bez kozery Riyoko Ikeda jest klasyczną autorką shoujo. Aż do Nieba to historia dopracowana psychologicznie, relacje międzyludzkie stanowią tu główny wątek fabularny. Trwający całe życie romans Józefa z Vratką Vauban, jego przyjaźń z Tadeuszem Kościuszką, wrogość brata i przybranej matki – tło nasycone jest emocjami. Jeśli do tego dorzucimy uwikłanie rodziny Poniatowskich w wielką politykę, dostaniemy przedsmak tego, co można w mandze znaleźć.
    No właśnie, historia. Została tu odwzorowana pieczołowicie i muszę przyznać, że jako historyk powinienem szczerze pogratulować pani Ikedzie wierności oddania realiów i biegłego poruszania się w meandrach naszych dziejów, niełatwych do zrozumienia dla cudzoziemca. Większość przeinaczeń (jak postać Feliksa, związek Andrzeja Poniatowskiego z Vratką, znajomość Józefa z Marią Walewską i jego relacje z matką) wynika z decyzji samej autorki, o czym sama na końcu lojalnie informuje. Owszem, są tu rzeczy, które mogą śmieszyć, na przykład tytułowanie Ludwika XVIII „cesarzem” albo twierdzenie, że książę Józef rysował mangi (sic!). Inna sprawa, że błędy te mogą wynikać również z tłumaczenia (pamiętam, jak w niemieckiej wersji Lady Oscar z Robespierre’a zrobiono profesora, nadinterpretując słowo „sensei”). Choć trudno traktować Aż do Nieba jako podręcznik historyczny, to zaręczam, że nauczyć się z tego tytułu można więcej, niż z jakiejkolwiek innej wydanej w Polsce mangi.
    Chociaż była to pierwsza wydana w Polsce manga i zarazem debiut wydawniczy JPF, jakość polskiego wydania jest naprawdę dobra. Biały, mocny papier, dobra czerń – to coś, co marka JPF gwarantuje do dziś. Do tego estetyczne, kolorowe obwoluty. Jeśli chodzi o wady, należy na pewno wspomnieć o „europejskim” sposobie czytania, koszmarnej kolorystyce okładek (nie obwolut!) i dość sztywnym niekiedy tłumaczeniu.

    To tyle jeżeli chodzi o recenzję a na koniec dodam okładki:


    Oraz przykładowe strony mangi:


    16 lutego 2011 z 14:01 #9304
    M.A.R.O.
    Participant

    Zabawne, ze ksiaze z fryzury i ogolnego wizerunku przypomina raczej Murata. 🙂

    16 lutego 2011 z 15:00 #9305
    Anula
    Participant

    No cóż, taki był pomysł autorki i nic na to nie poradzimy ;D Najgorszym jednak grzechem dla mnie było pozbawienie go wąsów, wygląda bez nich trochę mdło i nijako. Zgadzam się również z porównaniem do Murata.

    17 lutego 2011 z 10:55 #9312
    Hahn
    Participant

    E, Józio w czasie gdy się rozgrywa akcja większości wydarzeń opisanych w mandze, wąsów jeszcze nie nosił. Jesteśmy przyzwyczajeni do jego wizerunku w mundurze z czasów Księstwa, z wężykiem na kołnierzu i w burce. A to tylko ostatnie lata. W czasach gdy srebrne przypiąwszy do butów kolce przed ganek kazał zajezdżać karyjolce, wąsów nie nosił bo się z peruką nie komponowały.

    17 lutego 2011 z 13:24 #9313
    Anula
    Participant

    Co racja to racja towarzyszu Hahn. Przyszła pora na prezentację dwóch innych komiksów o czasach napoleońskich tym razem rysowanych w stylu europejskim oraz kolejnej mandze historycznej (również o Napoleonie Bonaparte) autorstwa pani Riyoko Ikedy:
    Pierwszy – Napoléon – Austerlitz et Waterloo – opowiada historię dwóch bitew.

    Drugi – Souvenirs de la grande armée – to przygody francuskich żołnierzy. Pierwszy tom dzieje się w Polsce w 1807 roku.

    A tutaj bitwa pod Eylau ;D

    Z kolei manga opowiadająca o czasach napoleońskich nosi tytuł ,,Eroica”. Niestety jest to dzieło bardzo mało wręcz w znikomym stopniu znane w Polsce (sic!) a co za tym idzie są marne szanse aby kiedykolwiek ukazało się ono w kraju nad Wisłą (cała nadzieja w eBayu gdzie takowy komiks można kupić lecz tylko w języku włoskim). Cała manga składa się z 14 części, ukazuje życie przyszłego cesarza Francji od początków jego kariery aż do zesłania na Wyspę św. Heleny. Podobnie jak we wcześniej przedstawionym komiksie ,,Aż do nieba” autorka większość faktów koloryzuje albo zmienia na potrzeby opowieści. Podsyłam przykładowe okładki, rysunki oraz strony ku uciesze forumowiczów (albo i nie):
















    Miłego oglądania życzę :haha:

    17 lutego 2011 z 15:21 #9316
    Hahn
    Participant

    Manga ma ten urok, że wszyscy bohaterowie są na tyle podobni do siebie nawzajem, że obojętnie; Napoleon, Pepi, chevalier d’Eon… Mogliby się nawzajem zastępować. Swoją drogą, w jednej z książek Łysiaka jest ilustracja przedstawiająca Napoleona na Wyspie św. Heleny, pilnowanego przez Brytyjczyków. Wszyscy są ubrani z japońska, ponieważ jest to drzeworyt do pierwszej biografii Bonapartego wydanej w Kraju Wschodzącego Słońca. Bardzo egzotyczne. Polecam.

    17 lutego 2011 z 17:13 #9322
    Anula
    Participant

    Niesamowite ;D A mogę poznać jaki tytuł nosi owa książka? Swoją drogą przypomniało mi się, że w listopadzie tamtego roku przeczytałam pewną powieść Łysiaka pt: Kolebka.
    Ogólny zarys historii wygląda następująco (recenzja zaczerpnięta ze strony Cum Libro.pl):
    Pierwszy rozdział debiutanckiej powieści Waldemara Łysiaka zabiera nas w koniec osiemnastego wieku, lecz jej akcja rozciągnie się na wiele lat w przód. Po trzecim rozbiorze Polska utraciła resztki niepodległości. Niektórzy godzą się z tym i usiłują jak najlepiej odnaleźć się w nowej rzeczywistości poprzez współpracę oraz przypodobanie się zaborcom; innym burzliwy patriotyzm nie pozwala z założonymi rękoma spokojnie przyglądać się tragedii narodu.
    Bohaterami „Kolebki” są dwaj bracia przyrodni, Jan i Dominik Rezlerowie, zrodzeni z tej samej matki, lecz z różnych ojców. W starszym, awanturniczym Janku płynie szlachecka, gorąca krew, która nie pozwala mu nigdzie zagrzać dłużej miejsca i zmusza do brania udziału w rozmaitych formach walki o kraj. Z młodszego Dominika natomiast surowy, lecz sprawiedliwy ojciec, zwolennik Prus, stara się uczynić przykładnego obywatela, podporządkowanego zachodniemu zaborcy. Tymczasem Napoleon rozpoczyna właśnie wielką kampanię, w której Polacy upatrują swą szansę na odzyskanie niezawisłości. Nadchodząca wojna splecie losy obu braci Rezlerów.
    Książka nie jest z gatunku tych, jakie łapią za uszy i wciągają dosłownie od pierwszej strony, lecz po lekturze pierwszego rozdziału z przyjemnością czytamy ją dalej, a potem nie robi się bynajmniej nudniej, a coraz ciekawiej. Dynamikę fabularną wzmacnia podzielenie powieści na dwa oddzielne wątki – w jednym do czynienia mamy z narracją trzecioosobową, w drugiej z pierwszoosobową z punktu widzenia Janka Rezlera. Łysiak przemyca w książce kilka intrygujących spostrzeżeń na temat polskiego patriotyzmu z przełomu osiemnastego i dziewiętnastego wieku, przypominając nam, iż nie wolno naświetlać spraw dotyczących rozbioru Polski wyłącznie z jednej strony. I chociaż potencjał tkwiący w osi tworzonej przez dwóch głównych bohaterów nie zostaje w pełni wykorzystany, „Kolebka” to dobrze napisana, obfitująca w wydarzenia powieść historyczna osadzona w czasach, jakich w utworach Sienkiewicza nie odnajdziemy.
    Autor – Borys Jagielski.

    17 lutego 2011 z 18:57 #9323
    M.A.R.O.
    Participant

    No wiadomo, ze ksiaze wasow nie nosil od zawsze. Ale wlosy u niego zawsze byly slabe co zreszta widac na wczesnych portretach. W okresie Xiestwa natomiast ow zabojczy wasik byl jedynym autentycznym owlosieniem Pepiego. Cala reszta byla peruka nawet bakebrody…
    Szkoda jednakze, ze rysowniczka choc w minimalnym stopniu nie zechciala odtworzyc rysow twarzy ksiecia.

    17 lutego 2011 z 21:37 #9329
    Anula
    Participant

    Widać, że zachowuje swój specyficzny styl rysowania. A co sądzicie o powieściach Waldemara Łysiaka?

    27 lutego 2011 z 23:18 #9422
    Hahn
    Participant

    Tak a propos bezwąsego księcia Józefa. Tu w mundurze Gwardii Konnej Koronnej w czasch gdy wąsik jeszcze się nawet nie kluł.

    Załączniki:
    28 lutego 2011 z 00:07 #9424
    Anula
    Participant


    Nieco podobny do króla Stasia nieprawdaż? No, ale temat księcia za młodu to jednak temat na osobną dyskusję ;D

    28 lutego 2011 z 00:31 #9425
    M.A.R.O.
    Participant

    Nie tyle nie kluł co wtedy nie byl modny… 🙂
    A ciekawe czy ktos posiada jakies wizerunki ksiecia z czasow gdy sluzyl w armii austriackiej?

    28 lutego 2011 z 10:27 #9427
    Hahn
    Participant

    Modny nie był. I na pewno nie do tego stroju i peruki (jak to się z wąsami i brodą do peruki nosił Kwicoł w jednym z odcinków „Janosika”). Ale tutaj się zdecydowanie nie kluł, gdyż książę miał wtedy 12 lat. To rok 1775. Choć dla powagi zapewne, pan Bernard namalował go takiego doroślejszego.

Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.