Walka wręcz w rekonstrukcji

  • 28 stycznia 2010 z 10:35 #8010
    Prusak
    Participant

    W tym temacie odpowiedzialność leży po obu stronach – atakującej aby nie powodować zagrożenia (np. poprzez konieczność szybkiego dokończenia ładowania, co może skutkować np. pozostawieniem stempla w lufie) i ładującej,

    Tak-ale jednak to atakuajcy powinien sie zatryzmac choc na chwilę.Z reszta wlacząc na przeciw siebie meilismy juz tkaie sytuacje Darku-i o ile pamiętam jedna lub druga strona potrafiła odczekać;)

    28 stycznia 2010 z 12:35 #8011
    Pedro
    Participant

    Kwestia bezpieczeństwa. Stworzyliście, przytoczyliście rozbudowane regulaminy, których przestrzeganie ma poprawić jakość bezpieczeństwa na imprezach i przyczynić się do uchronienia nas od wypadków, ale mam pytanie. Czy naprawdę sądzicie i wierzycie, że większość (powiedzmy ponad 50% uczestników) je przeczyta – zapamięta – i będzie się stosować do ich litery? Co więcej sądzicie, że przeczytają je Ci najbardziej agresywni i napaleni na zwarcie szaleńcy?

    Darku sam zauwazyłeś że regulamin to dobra recz 🙂 a kwestia zapoznania się z nim lezy po stronie dowódców grup którzy mają dopilonować żeby żołnierze się z nimi zapoznali (przeciez po to jest dówódcą , a nie tylko po to by błyszczeć stopniem ) moim zdaniem to powinno należeć do ich obowiązków bo przecież chodzi o to byśmy się bezpiecznie bawili pozdrawiam

    28 stycznia 2010 z 13:28 #8012
    Darek Grenadier
    Participant

    Prusaku, zgadzam się z Tobą. Atakujący powinien wybrać taki moment aby nie stworzyć zagrożenia i to po jego stronie jako tego z inicjatywą leży główna odpowiedzialność (a obrońca jak już jest atakowany nie powinień robić głupot w stylu rozpoczęcia ładowania tuż przed atakującym). Tylko jak sam widzisz, nie musieliśmy tego pisać a w polu to wychodziło. Poprostu dobra wola obu stron, zrozumienie i chęć fajnej zabawy. A mimo to, że robiliśmy takie „przeczekania” to i tak śmiem twierdzić, że niejedno nasze starcie wyglądało efektownie. A jak ktoś nie ma co robić a głupio mu stać, niech też strzela.
    Tak samo, w mojej ocenie nie powinno się wchodzić do walki w zwarciu z naładowaną bronią – to proszenie się o wypadek.
    Mam naładowaną broń, jestem atakowany, nie mogę strzelić – to się ulatniam – strzelę z innej pozycji a przy okazji będę miał możliwość przećwiczenia reorganizacji oddziału na polu walki.
    Mam naładowną broń – nie atakuję, strzelam.

    Pedro, oczywiście, że regulaminy to dobra rzecz i jako amator-rekonstruktor nie znający się na broni i strzelaniu wiele rzeczy z nich się nauczyłem odnośnie bezpieczeństwa. Jestem w stanie uwierzyć, że część dowódców zapoznaje się z regulaminami, część ma o nich jako takie pojęcie i cześć niestety traktuje je tak samo jak instrukcję kuchenki mikrofalowej – wyjąć dopiero jak coś nie działa. Natomiast widząć nasze biwaki i bitwy na razie nie uwierzę, że dowódca dopilnuje aby jego żołnierze zapoznali się z regulaminem. Co bardziej kumaci, przypomną najważniejsze sprawy przed bitwą na zbiórce. Dlatego to na dowódcy powinna spoczywać duża odpowiedzialność odnośnie zachowania oddziału w polu i może warto przed bitwą zacząć od wzajemnego porozumienia się dowódców i ustalenia pewnych zasad postępowania – chodźby unikania starć w ręcz.

    28 stycznia 2010 z 18:35 #8013
    senator
    Participant

    Pozwolę sobie wtrącić kilka słów.

    Mówisz mądrze ale tak się składa że jeśli zajmujemy się rekonstrukcją wojska doby wojen Napoleońskich to musimy brać pod uwagę że każdy żołnierz uczył się wtedy posługiwania bronią tak w zakresie umiejętności strzeleckich jak i walki w ręcz. Prawdą jest że żołnierze w tamtym okresie często nie wytrzymywali psychicznie takich uderzeń i ustępowali bez walki. Jest jeszcze jedna rzecz o której nie napisałeś, to że tego typu ataki stosowano w celu złamania szyków przeciwnika i gwałtownego przejęcia inicjatywy. Warto dodać że rzadko stosowano szyk liniowy o wiele częściej uderzano kolumną. Tutaj mamy spory problem, po pierwsze ilość rekonstruktorów często jest zbyt mała aby stworzyć taką formacje, po drugie bardzo mała wiedza naszych oficerów nie pozwalająca im na stworzenie tej formacji na polu rekonstrukcyjnym bez wcześniejszego przećwiczenia tego typu ustawienia z innymi grupami. Jest to jednak możliwe brałem udział w inscenizacji we Francji gdzie ok. 200/250 rekonstruktorów utworzyło kolumnę poczym wykonało atak przełamując linie przeciwnika i oskrzydlając go. Ale do tego jest potrzebny dowódca znający się na rzeczy. I nie chce tutaj nic ujmować naszym oficerom bo chłopaki po prostu nie mają możliwości praktycznego przećwiczenia tego typu ustawień. Powróćmy do walki w ręcz. Masz racje że tego typu starcia w wykonaniu szczególnie Polskich i Białoruskich grup wyglądają śmiesznie. Jestem podobnie do ciebie zwolennikiem aby tego typu walkę wykonywały oddziały które mają to przećwiczone. Jednak nie jestem zwolennikiem całkowitego usunięcia starć na bagnety z rekonstrukcji napoleońskiej. Nie wiem czy kiedyś naprzeciw ciebie na bitwie stała landwera bądź kozacy piesi którzy mają na swoim uzbrojeniu; piki, widły, kosy na sztorc i siekiery a ilość broni palnej nie pozwala na jakąkolwiek walkę ogniową. Tutaj przydaje się wyszkolenie wale w ręcz. Ludzie którzy posiadają chociażby podstawy szermierki karabinem z bagnetem są wstanie utrzymać przeciwnika na odpowiedni dystans. Kiedy dodamy do tego karność rekonstruktorów i oficera potrafiącego dowodzić swoimi ludźmi w takich warunkach powstaje całkiem miłe dla oka wrażenie walki w ręcz. Chce dodać że nie które kraje takie jak Anglia, Rosja, Ukraina, a także pewna ilość grup z Niemiec, Francji, Czech i Austrii nie unikają tego typu walki a nawet potrafią same tak zaatakować. Problem może polegać w Polsce na tym że mamy bardzo małą ilość osób potrafiącą nauczać walki karabinem z bagnetem. Lecz takie osoby są. Mogę też dodać że w ciągu mojej dość długiej bytności na polach bitew rekonstrukcji napoleońskiej o wiele więcej osób widziałem zranionych przez nieumiejętne obchodzenie się z bronią palną (poparzenia, oślepienia urwania kawałków ciała bądź trafienia stemplem a nawet drobnym śrutem) a niżeli ran odniesionych w walce w ręcz. Zaś prawie wszystkie zranienia w czasie bezpośredniego starcia spowodowane były przez osoby pijane. Widać z tego że podobnie kiedyś jak i teraz człowiek czuje lęk przed bezpośrednim starciem na tego typu bronią. Dodać mogę że w każdej rekonstrukcji XIX i XX wieku walki na bagnet istnieją popatrzcie na wojnę secesyjną, oraz pierwszą i drugą wojnę światową. Możemy tu dodać że bagnet mimo że jest bronią archaiczną jak na dzisiejsze czasy wciąż jest na wyposażeniu wszystkich armii świata. A ostatni atak na bagnety miał miejsce w czasie ostatniej wojny w Iraku i uwieńczony był sukcesem.
    Pozdrawiam.
    Ps. Najgorszy wypadek to był alkohol, chaos i brak wyszkolenia w posługiwaniu się bronią z bagnetem.

    5 marca 2010 z 17:16 #8164
    Prusak
    Participant

    Troche czasu minelo od ostatniego Tczewa..ale musze to napisac-znow miała miejsce sytuacja gdy „przeciwnik” widząc nasza kolumne konćząca ładowanie ruszyl do ataku na bagnety-trudno bylo przeoczyc to co robilismy.Niedopatrzenie dowodzącego??Nie wiem-może bezmyslnośc i zbytnia pewnośc siebie-nie wiem…W każdym razie-wyszedłem przed nasza kolumne zatrzymalem „atakującyh” gestem dłoni i powiedziałem krótko”Panowie mamy zaladowan bron wycofajcie sie na razie”.Niestety wmoim kierunku polecialo pare niewybrednych komentarzy.Na szczęscie kolumna zaczęła się wycofywac(i to chyba dzieki jednemu z forumowiczów-za co dziękuję).Teraz-tak teoretycznie,niech będzie tak jak chcialo tych paru „cwaniakOw”,zaskoczyli nas i dochodzi do przepychanki-czym to grozilo???Chyba nie musze tlumaczyc.W razie wypadku załoze sie że odgrazajacy sie ichmoście-od razu zaczeli by robic raban….
    Widać wiec ze mimo tego ze tu gadamy-nic sie nie zmienia….

    5 marca 2010 z 19:17 #8166
    Remigiusz Pacer
    Participant

    Prusak, napisz wprost co to za barany. Mam nadzieję, że nie P12P, w każdym razie takiej sytuacji nie pamiętam.
    Na mieście była lekka bonanza, ale tam to chyba się nie stało ze względu na zakaz strzelania.

    5 marca 2010 z 20:07 #8167
    Prusak
    Participant

    Remi-oczywiście że nie 12pp-bawimy sie podobnie-i znamy za dobrze 😉 Jako odpowiedz,masz fotke;
    http://tczew.naszemiasto.pl/artykul/325002,walczyli-pod-murami-tczewa-inscenizacja-bitwy-z-1807-roku,galeria,326748,id,t,tm,zid.html

    7 marca 2010 z 00:28 #8172
    Remigiusz Pacer
    Participant

    Oddział dowodzony przez samego generała Dąbrowskiego?
    Niemozliwe…
    :haha:

    200 lat temu dało się słyszeć pretensje, że w mieście były gwałty…tak bez gry wstępnej…

Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.