Szwoleżerowie gwardii – rekonstrukcja

  • 13 czerwca 2006 z 15:21 #2840
    szwoleżer
    Participant

    Czołem!
    Wybór miejsca spotkań jest ważny, uzalezniony byłby także od faktu, skąd jest większość szwoleżerów, ale polegam na opnii kolegów.
    ja niestety jestem z Sanoka i wszędzie mam daleko 😥 ale starałbym się dojechać na każde takie spotkanie!
    Co sie zaś tyczy umiejętności jeździeckich poszczególnych członków grupy, to zawsze można stworzyć podgrupy aby móc się szkolić w ramach swoich umiejętności.
    Program takiego spotkania powinien zawierać musztre pieszą, władanie szablą i lancą bez konia, a potem przechodzilibysmy do ćwiczeń w szyku i ćwiczeń z lanca i szablą na koniu, i pewnie trzeba by poświecić na to cały dzień, wliczając przerwy.
    Czekam na opinie kolegów w tej sprawie.
    Pozdrawiam serdecznie

    13 czerwca 2006 z 22:16 #2841
    Marek Drabik
    Participant

    Myślę, że dwudniowe zjazdy byłyby najbardziej realne. Przy obłożeniu szkoleniem, koniom wypadałoby dać nieco odetchnąć, a to eliminuje kawałek czasu. W końcu szwoleżer też człowiek i odsapnąć równie jak koń, powinien… Program opracować można różny, także taki, który będzie uwzględniał okres zimowy i ograniczenia stąd wyniakające (ujeżdżalnia). Można wspólną naukę połączyć z krótkim rajdem, np; jeden dzień szkolenie – drugi wolniejszy, w terenie. należałoby również podjąć dodatkowe tematy:
    1. POZORNIKÓW, kto je wykona, według jakiego wzoru, gdzie składować, kto dowiezie, itd.
    2. REGULAMIN, który każdy powinien mieć, zapoznając się z nim wcześniej
    3. KWATERMISTRZOSTWO, a więc kwatery, wyżywienie, furaż, może opłata za konie, itd.
    4. ATRAPY BRONI: drewniane szble i obłe lance, co by koni nie pokiereszować i uszu ni ciąć

    Marek Drabik
    Mon oeil d’epervier!

    14 czerwca 2006 z 14:20 #2842
    szwoleżer
    Participant

    Czołem!

    Oto podstawowe zasady tworzenia 2-go szwadronu, przyjęte w porozumieniu ze Stowarzyszeniem „Arsenał” a dowództwem GRH z Anglii:

    1. „Arsenał” – stowarzyszenie regimentów i pułków polskich 1717-1831 we współpracy z GRH 1 Pułku Szwoleżerów Gwardii z Wielkiej Brytanii wystawia ze swych członków 2 szwadron. 1 szwadron działa w Wielkiej Brytanii, 3 szwadron organizuje się na Łotwie.

    2. Przyjmowanie do stowarzyszenia na zasadach statutowych. Do 2 szwadronu przyjmowani są członkowie stowarzyszenia w wieku minimum 18 lat, płci obojga.

    3. Przewidywany etat szwadronu to ok. 8 osób, w tym:
    – 1 kapral,
    – 1 trębacz,
    – 6 lansjerów.

    4. Osobą dowodzącą GRH 1 Pułku Szwoleżerów Gwardii jest Kapitan Jerzy Lubomski.

    5. Ochotnicy rozpoczynają służbę w 2 szwadronie począwszy od szeregu. Wszelkie awanse, wyróżnienia etc. przyznawane będą przez dowództwo jednostki, na zasadach statutowych.

    6. Mundur, uzbrojenie i oporządzenie wg. norm z roku 1812:

    1) Mundur podstawowy to:
    – furażerka,
    – lejbik,
    – spodnie płócienne

    2) Mundur służbowy to:
    – kurtka granatowa,
    – spodnie paradne,
    – pas z klamrą,
    – patronasz na pasie skórzanym,
    – czapka rogatywka.

    3) Uzbrojenie szwoleżera stanowić będzie:
    – szabla lekkiej kawalerii, (na początek dopuszcza się szablę polską wz.21),
    – lanca z proporczykiem,
    – karabinek kawaleryjski i/lub pistolety jako uzupełnienie (w miarę możliwości).

    7. Wymagane będzie od członków:

    1) stałe szkolenie jeździeckie samodzielne zakładające na wstępie co najmniej umiejętność jazdy kłusem, oraz

    2) okresowe szkolenie zbiorowe podnoszące umiejętności indywidualne oraz wdrażające do jazdy parami, trójkami, czwórkami oraz linią zgodnie z regulaminami francuskimi i komendą francuską używaną w 1812 r. podczas występów międzynarodowych; podczas występów krajowych komenda polska;

    3) szkolenie indywidualne i zbiorowe we władaniu szablą i lancą; najpierw pieszo, potem konno;

    4) raz do roku przewidywane jest szkolenie całego pułku na przemian w Polsce i za granicą.

    8. Osoby zainteresowane członkostwem w szwadronie, lecz z różnych względów nie jeżdżące konno będą „odpowiedzialne” za odtwarzanie życia obozowego jednostki i nie będą wliczane w etat, o którym mowa w punkcie 3.

    Pozdrawiam serdecznie

    14 czerwca 2006 z 21:58 #2844
    Anonimowy

    Kobiety? W tamtym czasie było miejsce i dla nich – czytaj „Huragan”, no koledzy, panowie, waszmoście nie przesadzajcie. Ja rozumiem amazonka, suknia, kapelusik, cylinder etc. są pewne zasady, szanować kobietę nie znaczy zabierać ją z sobą do karczmy na okowitę!
    A odnośnie numeracji szwadronu, wygląda na to, że szarżować będą tylko Łotysze. Nie szło jakoś, ktoś, coś, pomyśleć i w Polsce tworzyć 3 szwadron. Mam nadzieję, że oglądacie nieraz przemarsz kawalerii II RP i wystające damskie włosy spod rogatywki, krakuski, niektórzy to praktykują – nie do pomyślenia np; w kawalerii poznańskiej (rozumieć – najlepszej).

    st. kpr. pchor. rez. Marek Drabik

    Mon oeil d’epervier!

    14 czerwca 2006 z 22:53 #2845
    Koroniarz
    Keymaster

    Kobiety? W tamtym czasie było miejsce i dla nich – czytaj „Huragan”, no koledzy, panowie, waszmoście nie przesadzajcie. Ja rozumiem amazonka, suknia, kapelusik, cylinder etc. są pewne zasady, szanować kobietę nie znaczy zabierać ją z sobą do karczmy na okowitę!

    Czasy się jednak zmieniają, a Art. 33. 1. Konstytucji stanowi, że:

    „Kobieta i mężczyzna w Rzeczypospolitej Polskiej mają równe prawa w życiu rodzinnym, politycznym, społecznym i gospodarczym.”

    Zaś Art. 8. stanowi, że

    „Konstytucja jest najwyższym prawem Rzeczypospolitej Polskiej. (…) Przepisy Konstytucji stosuje się bezpośrednio, chyba że Konstytucja stanowi inaczej.”

    Inna rzecz, że jak dotąd chęci do wojaczki w GRH Szwoleżerów Gwardii żadna z niewiast nie wyraziła. Jeśli zaś zgłoszenia do stowarzyszenia zostaną potwierdzone i zweryfikowane w praktyce, to i tak etat szwadronu zostanie wyczerpany, a kolejne zgłoszenia przyjmowane będą zgodnie z punktem 8.

    A odnośnie numeracji szwadronu, wygląda na to, że szarżować będą tylko Łotysze. Nie szło jakoś, ktoś, coś, pomyśleć i w Polsce tworzyć 3 szwadron. Mam nadzieję, że oglądacie nieraz przemarsz kawalerii II RP i wystające damskie włosy spod rogatywki, krakuski, niektórzy to praktykują – nie do pomyślenia np; w kawalerii poznańskiej (rozumieć – najlepszej).

    Takie czasy nastały, że mężczyźni zniewieścieli, a kobiety zmężniały 😕 Pytanie jest więc raczej dlaczego tak mało jest już kawaleryjskiej fantazji tam gdzie de ante temporis jej nie brakowało. Co do fryzury, to właściwie zgodnie z ówczesną modą powinniśmy sobie zapuścić bujniejsze włosy i baczki a la Kozietulski czy Niegolewski (i cieszyć się, że to nie pułk huzarów, bo wtedy konieczne by mogły być warkoczyki).

     

    Co do numeru szwadronu, to też o tym myśleliśmy i myślę, że w ślad za tą uwagą warto do sprawy wrócić (Szwoleżerze, czy weźmiesz to na siebie?). Z drugiej strony pod Somosierrą i tak szwadrony występować będą łącznie jako 3-eci.

    15 czerwca 2006 z 00:29 #2846
    Krzysztof Polak
    Participant

    Za kilkadziesiąt lat, jak mi sie piechociarstwo znudzi, to moze zdecyduje sie na warkoczyki… :mrgreen:
    Poniekąd zgadzam się z Drabikiem, ze to nie wygląda dobrze i powaznie, kiedy spod czapki wystają kucyki/warkoczyki itp. itd. a kurtka mundurowa jest nieco… zbyt opięta na płucach 😉 , ale też z drugiej strony – to wszystko co my robimy jest zabawą i pasją… Możemy komuś odmówić pasji, pragnienia przygody?
    Poza tym biorąc pod uwagę nasze dzieje narodowe, to hoże niewiasty z szablicą w dłoni pasują jak najbardziej :mrgreen:
    Koroniarzu – czyżbyś już trzeci etat obsadzał, tym razem w Szwolezerach?

    „Dzielnie skaczą przez bariery
    Somosierrskie szwoleżery
    Lance do boju – szable w dłoń
    Gerylasa goń, goń, goń!”
    😉

    15 czerwca 2006 z 01:14 #2847
    Koroniarz
    Keymaster

    Koroniarzu – czyżbyś już trzeci etat obsadzał, tym razem w Szwolezerach?

    Dwoję się i troję. Zachęcam również Panie z „Arsenału” do powołania szpitala polowego. Z zapowiedzi z innych źródeł wiem też, że

    Może byc kiedyś normalny lazaret z kołkiem oczywiście też – jak ktoś sobie życzy, choć ja wolę wsadzić fajkę albo własny rękaw żeby mi nie darł gęby. A piłkę mam naostrzoną że hej.

    Jak mnie dobrze pokroją jest szansa, że będę mógł jeszcze więcej obsadzić :mrgreen: Serio: popieram każdą sensowną inicjatywę w ramach stowarzyszenia i bardzo sie ucieszyłem, gdy za pośrednictwem przyjaciela poznałem w Sanoku Szwoleżera. Formowanie oddziału jest prostą tego pochodną i ma moje pełne wsparcie. Jak wiesz formuła stowarzyszenia jest otwarta i zakłada współpracę różnych oddziałów. W tej chwili Piotr (re)formuje również regiment 10 szefostwa Działyńskich, oraz pracuje nad Kawalerią Narodową. Zakładam, że z czasem każda z tych jednostek winna mieć etat „bojowy” minimum 8-12 osób. To jednak zależy od woli zainteresowanych i tego ile serca w to włożą. Wtedy górny pułap zależy już tylko od nich samych. Skuteczność stowarzyszenia jest bowiem nieodmiennie pochodną aktywności członków. Wszystkich, którzy nie są w stanie za biurkiem, czy gdzie indziej w wolnej chwili usiedzieć, a (z sensem) dzielą naszą wspólną pasję: ZAPRASZAMY. Powiem więcej: w przyszłym roku przypadają nam podwójne rocznice: 210 powołania Legionów Polskich we Włoszech i 200 utworzenia Księstwa Warszawskiego, z czym wiązać się będzie nie tylko szereg przedsięwzięć rekonstrukcyjnych, ale i kulturalnych. Tym również powinniśmy poświęcić uwagę.

    Co do zarzutów „fryzjersko-krawieckich” i innych, to niezależnie od wszelkich różnic między naszymi, a tamtymi czasy równouprawnienie jest faktem konstytucyjnym, a próby ograniczenia dostępu kobiet do dowolnej formy dzialalnosci społecznej są nielegalne. I dobrze. Również z tych względów, o których piszesz. Byłeś zresztą 3-ego maja pod Grobem Nieznanego Żołnierza, więc wiesz kto dowodził żandarmerią wojskową. Tych różnic na każdym kroku jest i będzie wychodzić dużo więcej. Również społecznych.

    Ustanowiony 9 kwietnia 1807 r. pułk miał być jednostką elitarną. Składał się wyłącznie z ochotników przyjmowanych z zachowaniem cenzusu majątkowego z wyłączeniem chłopów. W efekcie korpus oficerski pułku stanowili prawie w całości przedstawiciele rodów magnackich i bogatej szlachty, a żołnierzami była w większości szlachta. Wzbudziło to pewne niezadowolenie wśród weteranów, którymi mieli dowodzić niedoświadczeni młokosi. Dla niektórych doświadczonych legionistów zabrakło miejsc oficerskich.

    Czy uważasz, ze powinno się u ochotników do tej jednostki sprawdzać indygenaty? Albo przywrócić poddaństwo?

    15 czerwca 2006 z 11:33 #2848
    Krzysztof Polak
    Participant

    Co do zarzutów „fryzjersko-krawieckich” i innych, to niezależnie od wszelkich różnic między naszymi, a tamtymi czasy równouprawnienie jest faktem konstytucyjnym, a próby ograniczenia dostępu kobiet do dowolnej formy dzialalnosci społecznej są nielegalne. I dobrze. Również z tych względów, o których piszesz. Byłeś zresztą 3-ego maja pod Grobem Nieznanego Żołnierza, więc wiesz kto dowodził żandarmerią wojskową. Czy uważasz, ze powinno się u ochotników do tej jednostki sprawdzać indygenaty? Albo przywrócić poddaństwo?

    Co do3. maja, to owszem, całkiem całkie :mrgreen: ale:
    -widac było zdeprymowanie żołnierstwa, kiedy się porucznik przedstawiła
    -maszerowac to ona nie umiała. Trzymałą krok, ale juz ‚technika” marszu leżała 😐

    Biorąc pod uwagę, ze ostateczna myśl o pułku „paniczyków” nie do końca sie spełniła (sporo było szeregowych szaraczków a nawet i chłopów) to chyba indygenaty nie będą potrzebne. Wszakże, jeśli macie możliwości techniczne pozyskac paier czerpany i cos takieo sporządzić, to dodaje smaczku i koloru…
    Gdybyscie coś takiego robili… to poprosiłbym o dowód szlachectwa i rozkaz spolszczający moje imię 😳 bo wszelkie papiery mi w Prusiech zostały i ich z kancelarii w Allenszteinie i Rastenburgu wydobyc nie mogę 😉

    p.s. nie wiem, czy zauważyliście, „epokową” żurawiejke w moim poprzednim poście :mrgreen:

    15 czerwca 2006 z 21:30 #2850
    Marek Drabik
    Participant

    Odnoszę jakieś nieodparte wrażenie, że cytowanie regulaminów, ustaw, kodeksów i czego tam jeszcze, zajmuje niektórym sporo miejsca. Napoleon pisał list do Marii W. zaczynając go mniej więcej tak: ponieważ nie mam czasu, list będzie długi… Jakże trudno uzyskać jest za pomocą pisanego słowa odpowiedni sen, używając tych słów w małej ilości. To tak jak z rozkazami – krótkie, a wszystko wiadomo! Panowie, koledzy, dyskutanci: nie bierzcie stwierdzeń niektórych jako dosłowne, cytowanie na okrągło czegoś tam – jaki ma sens? (…) Może lepiej powiedzieć mniej i celniej ale od siebie.
    Cytuje mnie ktoś, jako anonima – nieuważny! proszę popatrzeć, jest tam mój podpis! Marek Drabik. Co do kobiet to podtrzymuję swoje zdanie: kobiet w kawalerii nie było i być nie powinno – co nie znaczy, że Reytanem będę. Nie ma sensu poruszać spraw higieny itd. ale widzę rozdwojenie: powoływać się z jednej strony na regulaminy z początku wieku XIX, a zaraz potem na inne z XXI…?

    Pozdrawiam!
    st. kpr. pchor. rez. Marek Drabik

    Mon oeil d’epervier!

    [ Dodano: 2006-06-15, 21:27 ]
    Panowie, Koledzy, Waszmoście! Zgłosić chciałbym jeszcze jednego kandydata na szwoleżera (później lansjera). Nie może uczynić tego osbiście bo w terenie wiejskim internet to jeszcze nie powszechność. Gdy się zaloguje, a jest nadzieja, że wkrótce, da znać. Obiecałem, że miejsce dla niego będzie…(?) Jest bardzo dobrym jeźdźcem, tak jak ja z Walewic. Podobnie jak ja z końmi obeznany dobrze i również jak ja posiada własne.

    Tym razem tyle. Jeżeli ktoś z decydentów z treścią tą się zapozna, proszę uniżenie o wciągnięcie kandydata Macieja Kozę, na listę – nie będzie wstydu, pożytek jeno.

    Pozdrawiam!
    Marek Drabik

    Mon oeil d’epervier!

    16 czerwca 2006 z 11:35 #2851
    Koroniarz
    Keymaster

    Dynamika działań bardzo cieszy. W pełni podzielam zdanie kolegi, że w regulaminach samych pogrzęźniemy (choć bez nich ani rusz i niebawem będziemy musieli zapoznać się z regulaminem francuskim, który postaram się ze Szwoleżerem spolszczyć co najmniej w odniesieniu do komend). Po ustaleniu spraw zasadniczych sądzę, że warto będzie uzgodnić czas i miejsce pierwszego spotkania. Potem już zabrać do szkolenia.

    Równocześnie będę starał się zamieszczać informacje na temat munduru i oporządzenia. Część z nich ustalimy na forum, inne sądzę, że zasługiwać będą na krótkie przynajmniej artykuły. Co do kwestii wcześniej podniesionych mam wątpliwość czy siodło sportowe pozwala na sprawne władanie lancą? Może jednak kulbaka? Sam lancą nigdy nie władałem, więc z chęcią poczytam opinię kolegów, którzy mają w tym doświadczenie.

    Pozdrawiam!

    16 czerwca 2006 z 13:32 #2852
    Anonimowy

    Co do sportowego siodła: ta propozycja dotyczyła głównie obniżenia kosztów, a jeśli chodzi o lence to żeby przy temacie sportowym pozostać, jest tak: gdy wszyscy skaczą przeszkody 1m, to takie siodło nie odgrywa roli – gdy wszyscy władają w miarę dobrze lancą to takie siodło nie odgrywa roli i tak jest ze wszystkim. Gdy jednak konkuruje z sobą np; dwóch b.dobrych szwoleżerów zaopatrzonych w takie same lance to może jest jakaś różnica w przypadku siodła …(?) no może. Pewnie, że kulbaka wygodniejsza bo taka jej rola ale gdyby przy umundurowaniu, oporządzeniu, uzbrojeniu, itd. doszło jeszcze siodło (nowe ok. 2600 – dot. kulbaki wojskowej) to koszty są już straszne.
    Pomyślmy może o pozornikach – wydają mi się ważne. Jeszcze jeden temat: piosenki, peśni, zapiewajki – coś szwoleżerowie śpiewali obozując czy jadąc.

    Pozdrawiam
    Marek Drabik

    Mon oeil d’epervier!

    18 czerwca 2006 z 18:23 #2853
    Koroniarz
    Keymaster

    p.s. nie wiem, czy zauważyliście, „epokową” żurawiejke w moim poprzednim poście Mr. Green

    Jak najbardziej. Ze swojej strony dodam, że jeśli czas pozwoli, w tym jeszcze tygodniu zacznę zamieszczać W STULETNIĄ ROCZNICĘ SOMO-SIERRY Artura Gruszeckiego, wydaną w roku 1910 „Nakładem Towarzystwa Wydawniczego POLAK”. Już teraz zapraszam do lektury. Myślę, że porównanie trzech dat (1808 – 1910 – 2006) i perspektywy z tym związanej będzie ciekawym doświadczeniem. Pierwsze to 14 lat po upadku powstania kościuszkowskiego i trzecim rozbiorze, rok po traktacie tylżyckim i utworzeniu Księstwa Warszawskiego. Środek napoleońskiej epopei. Drugie, pół wieku po powstaniu styczniowym i 5 lat po serii zamieszek i strajków okreslanych jako rewolucja 1905 r. Wciąż jeszcze rozbiory. Trzecie… inny świat.

    Cytuje mnie ktoś, jako anonima – nieuważny! proszę popatrzeć, jest tam mój podpis! Marek Drabik. Co do kobiet to podtrzymuję swoje zdanie: kobiet w kawalerii nie było i być nie powinno – co nie znaczy, że Reytanem będę. Nie ma sensu poruszać spraw higieny itd. ale widzę rozdwojenie: powoływać się z jednej strony na regulaminy z początku wieku XIX, a zaraz potem na inne z XXI…?

    Cytowanie jest automatyczne i użytkownik „Anonymous” pojawia się przy każdej odpowiedzi osobie niezalogowanej (chyba, że wpisze się odpowiednie kody „na piechotę 🙂 ). Druga sprawa jest pewnym rozdwojeniem, wynikającym ze zderzenia realiów świata sprzed dwustu lat z dzisiejszym. To co piszę to w żadnym razie nie przytyk, a jedynie proste stwierdzenie faktów, z którymi musimy sie liczyć.

    18 czerwca 2006 z 21:48 #2854
    Marek Drabik
    Participant

    Drogi Panie Kolego! Ależ ja to wszystko doskonale rozumiem, (techniczne wyjaśnienia również) nie można jednak sucho opierać się na ustawach i czymś tam jeszcze. (…) Mnie chodzi jedynie o racjolaność i to we wszystkim. (…) No ale do rzeczy:

    1. Ktoś ma przygotować prztłumaczone instrukcje
    2. Ktoś mógłby przygotować śpiewnik
    3. Ja mogę wykonać pozorniki
    4. Ktoś powinien wskazć firmę, która uszyje mundury
    5. Ktoś inny firmę wykonującą uzbrojenie
    6. 7, 8, …itd.

    Należałoby opracować jakiś program i wedłu niego działać, niech głównodowodzący zadecyduje lub poda propozycje do oceny np; w terminie do …? i od tego czasu zaczynamy podejmować działania np; w pkt 1,2,3, idąc dale j w teminie do …? realizujemy pkt 4,5,6.

    Marek Drabik

    Mon oeil d’epervier!

    19 czerwca 2006 z 01:43 #2856
    Koroniarz
    Keymaster

    nie można jednak sucho opierać się na ustawach i czymś tam jeszcze.

    Jakkolwiek ze sprawy wynikła daleko idąca dygresja, to jednak kwestia bynajmniej czczą nie jest. Było o tym w artykule pt. Formy współpracy grup historyczno-mundurowych i sądzę, że sprawa nie raz bedzie jeszcze przy różnych okazjach poruszana. Szanując więc zdanie kolegów, muszę pozostać przy swoim i proponuję abyśmy sprawę tę w razie potrzeby wydzielili do odrębnego wątku.

    Wracając do rzeczy: śpiewnik zamieszczam w „Z pieśnią na ustach”. Jestem przekonany, że zainteresować może również osoby odtwarzające inne okresy i formacje. Myślę, że winno tam znaleźć się miejsce tak na pieśni polskie jak i np. francuskie z okresu wojen napoleońskich. Co się tyczy firmy krawieckiej osobiście skłaniam się do wspólpracującej z nami od pewnego okresu. Sądzę, że warto będzie spotkac się z nimi, okazać wzory i uzgodnić cenę. Najbliższe spotkanie mamy we wtorek i to powinno nam dać punkt wyjścia. Celem zachowania jednolitości za wzór można użyć mundury i oporządzenie w posiadaniu kolegów Szwoleżera i Szyszkownika. Co do reszty podzielam i dodam jeden jeszcze punkt: lektura. Sądzę, że warto będzie sięgnąc przynajmniej do części z pozycji poświęconych jednostce. Jedną z pozycji już wskazałem. W innym watku wskazany był:

    1) „KOZIETULSKI I INNI” – M. Brandys
    2) „KONIEC ŚWIATA SZWOLEŻERÓW” – M. Brandys
    Trzeba też wspomnieć:
    3) „SOMOSIERRA 1808” – R.Bielecki,
    4) „Szwoleżerowie gwardii” – R.Bielecki,
    5) „Elita jazdy polskiej” M.Karpowicz i M.Filipiak,
    6) „Dzieje oręża polskiego w epoce napoleońskiej” – M.Kukiel (i inne tegoż autora, w tym „Rok 1812”),
    7) nieodmiennie Gembarzewski, a spośród beletrystyki
    8 ) „Szwoleżerowie gwardii” – W.Gąsiorowski (i inne tytuły tego autora).

    Listę tę postaram się w miarę czasu wzbogacić i podać w tej wypowiedzi w formie jednolitej. Z korespondencji wiem, że kol. Drabik również ma swoim dorobku prace na ten temat i zachęcam do jej prezentacji na forum i na stronie stowarzyszenia.

    Kolejna sprawa, to ustalenie terminu pierwszego spotkania. Sądzę, że nasuwają się przynajmniej dwa: batalii w Pułtusku (7-9 lipca) i w Nysie (29-30 lipca).

    19 czerwca 2006 z 08:51 #2859
    szwoleżer
    Participant

    Czołem Kolegom!
    Przepraszam za nieobecność na forum przez tak długi czas, podczas tak emocjonującej dyskusji!!! 😳
    Niestety dostęp do internetu mam jedynie w pracy, a że był „długi łykend”…. 😉
    Co do numeracji szwadronu, nie ma to najmniejszego znaczenia dla Somosierry 2008, bo i tak wszyscy obecni tam będą odtwarzać szarżę 3-go szwadronu, jak wskazał Kol. Koroniarz. 3-ci szwadron tworzą Łotysze, bo chyba jako trzeci zgłosili swój akces do GRH Szwoleżerów Gwardii.
    Co do „wolnego wstępu” dla kobiet do grupy, na tych zasadach tworzony był 1-szy szwadron i na zasadach „autoryzacji” naszego szwadronu przyjeliśmy je.
    Osobiście nie mam nic przeciw, gdyż jeśli jakaś kandydatka będzie w stanie utrzymać lancę to nie widzę przeszkód aby była „szwoleżerką”. Takie czasy Panie Kolego! 😉
    Tak jak pisałem wcześniej wszystko zależy od chęci.
    Jak tylko będę mógł znowu sie odezwę!
    pozdrawiam!

    [ Dodano: 2006-06-19, 09:14 ]
    To znowu ja 😀
    Cieszę sie bardzo z kolejnego chętnego! Pozdrowienia dla Kolegi!
    Instrukcje dot. musztry, komend itd. (czyli pkt 1)biorę na siebie i tak jak wspominałem wcześniej, gdy tylko bedą gotowe zamieszczę je tutaj.
    Niestety sezon wakacyjny, de facto rozpoczęty i nie mozna się spodziewać błyskawicznych reakcji od ludzi na zadawane pytania.
    cały czas monituje 1-szy szwadron w sprawie instrukcji!!!
    Pkt 2- kol.Koroniarz już wywiązał się z tego zadania i mamy wątek „śpienikowy”.
    Co do kolejnych punktów ustalenia w toku.
    I na koniec podziekowania dla von Kozica za żurawiejkę!!! 😀
    Pozdrawiam

Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.