Szkoła jazdy

  • 12 stycznia 2011 z 02:21 #8971
    Damian
    Participant

    Czołem
    Nie ganił bym wyglądu, to zupełnie oddzielny temat, nie mający wpływu na techniką jazdy.
    Mnie „martwi” pozycja tych siodeł na koniu.
    Na zdjęciach widać, że siodłają konie „na sportowo” tj. bardzo blisko przednich nóg konia,
    na starych rycinach widać, że krótkie siodło leży zdecydowanie bardziej z tyłu, tak, że
    pomiędzy przednią noga konia a popręgiem widać wyraźną przestrzeń, minimum na jedną dłoń.
    Wg mnie to jest logiczne, że im krótsze siodło tym pozornie będzie ono leżało bardziej z tyłu
    a tak naprawdę we właściwym miejscu.
    Już jakiś czas temu wysunąłem hipotezę, że podogonie pomagało
    za każdym razem ustalać siodło we właściwym dla niego miejscu.
    Zdaję sobie sprawę że trudno jest przesunąć siodło do tyłu, pisałem już zresztą o tym wcześniej.
    Pozdrawiam
    K

    Ciekawostka potwierdzająca te obserwacje. Jedna z grup francuskch po paru latach prób doszła wreszcie do poziomu, który pozwolił jej wytwarzać kopie siodeł kawalerii lekkiej z okresu napoleońskiego. Na razie ma dwa takie siodła, ale zamierza sukcesywnie zastąpić swoje angliki wz. 1902 poprawnymi historycznie siodłami.
    Interesujące jest to (i dlatego to tu umieszczam), że po próbach z kilkoma wersjami siodeł i egzemplarzami końcowymi, doszli do wniosku, że takie siodło trzeba umieszczać bardziej centralnie na grzbiecie konia, a nie ku przodowi, jak się to robi współcześnie i że takie siodłanie wymaga użycia zarówno podogonia jako i podpiersienia, żeby siodło dobrze ustabilizować i żeby nie chodziło do przodu i do tyłu. Ot, i jeszcze raz okazało się, że empirycznie również wszyskto się zgadza, bez względu na geografię 🙂
    Pzdr.,
    Damian

    Załączniki:
    13 stycznia 2011 z 15:58 #8983
    Koroniarz
    Keymaster

    Siodło zbliżone do tego, które robi Paul Dawson. Która to grupa?

    Polecam Waszej uwadze film o hiszpańskiej szkole jazdy:

    Pozdrawiam!

    14 stycznia 2011 z 01:28 #8985
    KT
    Participant

    Czołem
    Byłem w Wiedniu w hiszpańskiej dworskiej szkole jazdy 2x już w czasie dyskusji o jeżdżeniu historycznym
    i zauważyłem podczas pokazów dwa rodzaje jeźdźców. Na początku jadą słabsi, jeżdżący ujeżdżeniowo
    ( z typowym dla ujeżdżenia kiwaniem głową i łamaniem tułowia w paragraf )
    na przykrytych białym baranem siodłach do ujeżdżenia a w drugiej kolejności grupa jeżdżąca tak jak Hiszpanie.
    Na siodłach hiszpańskich także przykrytych białym baranem. Trzeba się dobrze przyjrzeć by wyłapać różnice
    w sposobie jazdy, jednak mnie osobiście bardziej podoba się oryginalna, hiszpańska szkoła jazdy ( królewska chyba z Madrytu ), nie ma w niej śladu ujeżdżenia.
    Ale będąc w Wiedniu warto zajrzeć do Hofreitschule. Tam czas płynie wolniej, pomimo że stajnie i ujeżdżalnia są w samym środku miasta wtopione są w bryłę pałacu Hofburg .
    Pozdrawiam
    KT

    15 stycznia 2011 z 04:15 #8996
    Damian
    Participant

    (…)oryginalna, hiszpańska szkoła jazdy ( królewska chyba z Madrytu ) (…)

    Z Jerez de la Frontera – na samym południu koło Kadyksu. W Madrycie nic takiego nie ma, no może Gwardia Królewska, ale oni są od parad i defilad. 😉

    (…)Która to grupa?(…)

    12 strzelców konnych

    Pozdrawiam,
    Damian

    20 stycznia 2011 z 23:27 #9017
    KT
    Participant

    Czołem,
    Koło Kadyksu to bardzo, bardzo daleko, ale dobrze wiedzieć.
    Przy okazji dosiadu załączam fragment na temat z pamiętnika Constanta.

    Cesarz brzydko trzymał się w siodle i myślę, że nigdy nie siedziałby pewnie, gdyby mu nie dawano starannie ujeżdżonych koni. Nie było chyba takiej ostrożności, której by w tym względzie nie przedsięwzięto.
    Wierzchowce Cesarza musiały przejść ciężką szkołę, zanim doznały zaszczytu dźwigania go na sobie. Przyzwyczajano je do znoszenia cierpień bez poruszenia się, do wszelkiego rodzaju mąk, do uderzeń szpicrutą w łeb i po uszach? bito przy nich w bębny, strzelano im nad uchem, puszczano sztuczne ognie; machano sztandarami tuż przed pyskiem, rzucano pod nogi ciężkie paczki, czasem nawet owce i świnie. W pełnym galopie (Cesarz najbardziej lubił ten rodzaj jazdy) powinny były umieć zatrzymać się nagle, posłuszne jeźdźcowi. Cesarz musiał więc mieć konie wytresowane. Jardin-ojciec, masztalerz Najjaśniejszego Pana, z największą zręcznością i umiejętnością wywiązywał się z tego ciężkiego zadania. Cesarz zresztą też przykładał do tej sprawy wielką wagę.

    Machanie sztandarami rozumiem , ale owce i świnie to dość ekstremalne ćwiczenie.
    Pozdrawiam
    KT

    23 stycznia 2011 z 22:36 #9026
    Koroniarz
    Keymaster

    Machanie sztandarami rozumiem , ale owce i świnie to dość ekstremalne ćwiczenie.

    To po to by koń się nie wystraszył rannych i poległych.
    Pozdrawiam!

    6 lutego 2011 z 17:37 #9116
    DarekDarek
    Participant

    Siodła XVIII wieczne
    Kiedyś była dyskusja na temat kształtu siodeł, przypadkiem trafiłem, może przyda się.
    Jeżeli nie to proszę Marcinie o wykasowanie.
    Pozdrawiam – D.

    6 lutego 2011 z 23:36 #9121
    KT
    Participant

    Czołem
    Dowód na to że rosyjska kawaleria używała zachodnich siodeł.
    Trochę z innej beczki, dzięki facebook-owi dostałem tekst o psie
    który uratował sztandar swojego regimentu pod Austerlitz , ogólnie był dzielny,
    nie pasuje tematycznie do szkoły jazdy ale poszerza wiedzę o tamtych czasach:
    http://kula.ndl.pl/index.php/moustache/[/url]
    Pozdrawiam
    KT

    26 maja 2011 z 21:52 #9845
    senator
    Participant

    Dziś widziałem jak wygląda jazda przeprowadzona przez pana Roberta Rozwoda . Szkoda że w takiej jeździe brał udział jeden z nas. Każdy kto jeździ potwierdzi że wpadnięcie do stajni na koniach galopem potem ich uwiązanie wywalenie połowy piwa a potem na koń i chajda galopem od razu i to po asfalcie nie jest normalne.

    26 maja 2011 z 22:59 #9846
    Steiner
    Participant

    Potwierdzam, nie jest normalne :>

    30 czerwca 2011 z 22:05 #9952
    KT
    Participant

    Czołem
    Trafiłem na ciekawy materiał

    Jest i książka Brenderupa, muszę sprawdzić czy jest dostępna w EMPIKU
    niestety po niemiecku, i szwedzku, wydali ją Niemcy w 2001 roku na razie nie wiem czy była „wersja” angielska.
    Pozdrawiam
    KT

    8 października 2011 z 01:05 #10116
    jeździec_polny
    Participant

    Witam. Zamieszczam dość ciekawe moim zdaniem filmy pokazujące rekonstrukcje kawalerii ze sposobem jazdy włącznie. co prawda momentami wyglada to dośc rozpaczliwie..

    pozdrawiam

    28 października 2011 z 11:34 #10141
    senator
    Participant
    8 kwietnia 2012 z 11:57 #10373
    KT
    Participant

    Witam
    Życzę wszystkim koleżankom i kolegom zdrowych , spokojnych rodzinnych świąt Wielkiej Nocy 2012!
    Kontynuując temat historycznego jeżdżenia zamieszczam skany i zdjęcia dwóch kodeksów jeździeckich
    z XVIII wieku.
    A General System of Horsemanship Wiliam Cavendish 1743
    Ja moją kupiłem w Wiedniu w Hiszpańskiej szkole jazdy ale można ją także dostać np na stronie

    i Ecole de Cavalerie Francois de la Guerniere bodajże z 1731.
    Cavendish wydał swoją książkę pod koniec XVII wieku w bardzo małej ilości egzemplarzy
    podobno tylko w 50 szt. z czego część spłonęła, po czym po powrocie do Anglii
    przetłumaczył ją na angielski ale wydrukował bez tablic
    które wykonał do pierwszego wydania uczeń Rembrandta.
    W 1743 książka wychodzi ponownie ale co jest ciekawe
    plansze są wręcz identyczne jak u La Gureniere-a.
    Jedna występuje w dwu pracach w wersjach lustrzanych.
    Cavendich został wydany w serii
    Allens clasisic Seriees dostępnej przez Amazon
    lub:
    Poniżej moje tłumaczenia z Kavendisha:

    Księga II
    Rozdział I
    Niezbędne działania dobrego jeźdźca w celu uzyskania prawdziwego dosiadu.

    Zanim dosiądzie wierzchowce jeździec powinien najpierw sprawdzić
    czy całe oporządzenie konia znajduje się we właściwym porządku, co może szybko zrobić, by niezależnie od okoliczności, mógł ukazać, że panuje nad zagrożeniami pojawiającymi się w sztuce jeździeckiej.
    Gdy już dosiadł konia (bo za pewnik przyjmuję, że każdy jeden wie, jak dosiąść konia),
    powinien siedzieć prosto na skręcie ( twist), a nie po pośladkach, jak większość ludzi myśli,
    że zostały wykonane przez naturę, by usiąść na nich, jednak nie na koniu!.
    Kiedy siadł na jego skręcie (Twist) w środku siodła, wtedy powinien awansować (kierować się), jak potrafi, w kierunku przedniej kuli, trzymając ręce na szerokości jego pleców i łęku siodła, trzymając nogi prostopadle, tak jak gdy stoi na ziemi, a kolana i uda skierować do wewnątrz w kierunku siodła, trzymując je blisko, jakby przyklejone do siodła. Dla jeźdźca jest to nic innego jak to, by wraz z wagą swego ciała, aby utrzymać się na grzbiecie konia.
    Powinien oprzeć stopy na strzemionach, z piętami niewiele niżej niż palce, tak, że końce jego palców mogą wyjść o pół cala poza strzemiona, lub nieco więcej.
    Powinien zachować mięśnie napięte, trzymając nogi ani zbyt blisko, ani zbyt daleko od konia,
    to znaczy, nie powinny dotykać boków konia, ze względu na pomoce, które potem będą wyjaśnione. Powinien trzymać wodze w lewej ręce, dzieląc je swoim małym palcem,
    trzymając resztę w dłoni, kciuk na wodzach, ramienia zgięte blisko ciała, wyprostowaną postawę.
    Wodze w ręce powinna się znajdować nad grzbietem konia, trzy cale powyżej kuli siodła,
    i dwa cale przed nią, tak żeby nie utrudniały ich funkcjonowania.
    W prawej ręce powinien trzymać smukłą rózgę jak wędka, nie nazbyt długą, ani zbyt krótką, jak szpila, ale raczej krótką niż długą, istnieje wiele powodów, że krótsza jest lepsza, że zbyt długiej nie należy używać. Rózga powinna być skierowana trochę na zewnątrz gdyż jest ona potrzebna nie tylko do określonych sygnałów ale także do przyspieszania konia.
    Prawa ręka, która trzyma rózgę, powinien znajdować się niewiele przed ręką trzymającą wodze, z końcem skierowanym do wewnątrz,
    Piersi jeźdźca powinny być w pewnym stopniu wypięte, jego oblicze przyjemne i wesołe, ale bez uśmiechu. Oczy skierowane bezpośrednio między na uszy konia gdy porusza się do przodu. Nie mówię, że powinien trzymać się sztywno jak na warcie, lub, że powinien siedzieć na koniu jak posąg, ale, wręcz przeciwnie, że, powinien być wolnej (nieskrępowanej) postawy, najlepiej porównać to do tańca z powietrzem. Dlatego chciałbym by Gentleman pojawiał się na jeździe nie usztywniony. Jest raczej dobrodziejstwem dla ucznia niż dla mistrza, by nigdy nie zdarzyło mi się obserwować sztywnej postawy, która czyni wygląd jeźdźca nieeleganckim czy wręcz głupim.
    Dobry dosiad jest na tyle istotny, że regularny ruch konia całkowicie zależy od niego, jest korzystny i dla innych pomocy, więc niech ( uczeń) nie ma ich w pogardzie.
    Ponadto śmiem zaryzykować, że kto nie siedzi delikatnie na koniu nigdy nie będzie dobrym jeźdźcem. Co do powodowania przy pomocy wodzy od munsztuka i kawecanu,
    nauczę Was więcej w następnych rozdziałach, niż jest dotychczas na ten temat wiadomo.

    Rozdział VII
    Sidło , strzemiona, ostrogi i wędzidło.
    Siodło którego używam jest tak dobrze zrobione , że człowiek musi siedzieć (na nim) z gracją, choćby nawet nie chciał, dobrze wygląda i ma właściwą sylwetkę, także dzięki strzemionom i ostrogom, co do wędzidła to nie może być ono proste jak dla młodego konia
    ale dla konia na którym jeździsz. Najbardziej właściwe jest wędzidło a la Pignatelle, (pełne i wolne, z wodzami a la Conetable) . Jak na załączonym rysunku.
    (Jednak) ani dobre siodło ani dobre strzemiona ( właściwej długości) nie tworzą właściwej sylwetki konia ani tym bardziej dobre ostrogi przyczepione do obcasów ignoranta.
    Także dobre wędzidło samo nie ustawi właściwej sylwetki konia. Bo gdyby to ono czyniło konia uległym wystarczyło by umieścić kawałek żelaza w jego pysku i każdy jeździec były najlepszym jeźdźcem na świecie.
    Wystarczyło by zatem włożyć książkę w rękę chłopca i nauczyć go czytać bez interpretacji, i nie powinniśmy nic więcej robić, tylko dać mu dobrą bibliotekę by w chwilę uzyskać najlepiej wykształconego człowieka we wszechświecie.
    Jeśli zatem jest to dobry przykład, dobrze zastosowany do ducha natury i siły każdego konia to zgodnie ze sztuką jeździecką można by koniem powodować wkładając mu do pyska kawałek drewna.
    Wędzidło wyznaję, jest do tego niewystarczające, gdyż jak wszyscy dobrzy jeźdźcy wiedzą by powodować koniem wystarczy sam kantar, co widziało wielu świadków kiedy w Antwerpii gdzie prowadziłem jednego anglika z bliznami, który robił zakręty i wolty bardzo sprawiedliwie ( dobrze) .
    Zatem nie wędzidło, ale sztuka ( umiejętność) jeźdźca czyni konia łagodnym.

    31 lipca 2012 z 16:10 #10507
    KT
    Participant

    Witam
    Drążąc temat dosiadu historycznego trafiłem na książkę wydaną w 1439 r przez króla portugalskiego Diuarte ( była już o niej informacje w naszym wątku) na informację, że w jego czasach istniał styl jazdy nazywany La Jineta w którym jeździec siedzieł w siodle ze zgiętymi kolanami z pięta w linii bioder ale jeździł cały czas prosto, nie pochylał się do przodu. Styl był zapożyczony od Maurów dość popularny w Hiszpanii i Meksyku
    na przełomie wieków XV i XVI.
    Wychodzi na to, że nie cała Europa jeździła z długimi strzemionami ( jak zakładałem), potwierdza się jednak fakt wschodniego pochodzenie dosiadu z krótkimi strzemionami.
    Pozdrawiam i życzę udanych urlopów.
    KT

    Załączniki:

Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.