Szable szwoleżerskie i ich kopie: AnIX z Cold Steel i inne

  • 1 kwietnia 2010 z 00:44 #8252
    Koroniarz
    Keymaster

    Biorąc pod uwagę, że nie ma żadnego opracowania, które pozwoliłoby jednoznacznie ustalić czym posługiwał się przyszły szwoleżer przed wstąpieniem do pułku teorie można oczywiście bez końca mnożyć. Faktem jest, że po przystąpieniu i jednolitym uzbrojeniu w zdobyczną broń pruską wymieniali ją na lepszą przy pierwszej okazji. Właśnie dlatego, że znali szermierkę szablą. Pisał o tym bodajże Łubieński. W archiwach w Vincennes zachowały się też skargi na broń pruską i szable An XI, które dostawali w zamian (faktycznie nieporęczne nawet w porównaniu do An IX, nie wspominając już o rodzimych). Ten stan rzecz podsumował dr Andrzej Nieuważny w książce Wojsko Polskie w służbie Napoleona. Gwardia: szwoleżerowie, Tatarzy, eklererzy, grenadierzy. (str. 132-133):

    Broń od początku sprawiała szwoleżerom kłopoty. Ich także, jak wszystkie formacje tworzone na ziemiach polskich w 1807 r., uzbrajano w broń pruską, choć nie zawsze nadawała się ona do zadań stawianych francuskiej jeździe. Używanym wraz z bagnetem pruskim karabinkom kawaleryjskim wz. 1787 i wz. 1798 trzeba było skracać kolby, a półmetrowe pistolety wz. 1782 (o jedną trzecią dłuższe od francuskich!) nie pasowały do olster. Większość uzbrojenia okazała się zużyta i kiepskiej jakości, a w dodatku pułk służył we francuskiej gwardii i o tysiące kilometrów od zdobycznych pruskich magazynów, toteż naturalne było przezbrojenie go a la francaise.
    Niektórzy ochotnicy weszli do pułku z własnymi szablami, a to dla pod trzymania rodzinnej tradycji, większość otrzymała jednak szable pruskie. Dopiero po powrocie z Hiszpanii, w marcu 1809 r. szwoleżerowie chwytać mogli za francuskie szable lekkiej kawalerii wz. AN XI w żelaznej pochwie oraz za szable huzarskie innych modeli. Te pierwsze, bardzo ciężkie (sama szabla ważyła 1,2 kg!), zastąpione zostały po skargach do Ministerstwa Wojny szablami szaserów gwardii, które stały się etatową bronią pułku, a także gwardyjskiej artylerii konnej i pociągów artyleryjskich.
    Szable szeregowych, z obustronnie, szeroko i wklęsło szlifowaną głownią, obosiecznym piórem oraz zamkniętą jednokabłąkową rękojeścią z jelcem mierzyły regulaminowo 99,4 cm, a w pochwie – 104,2 cm. Pochwa z drewna okutego mosiężną blachą, zaopatrzona u dołu stalową ostrogą, ważyła 910 g, a sama szabla – równo 900 g. Była to broń bojowa, a więc z założenia solidna i odporna na ciosy czy uszkodzenia. Monopol na głownie miała słynna manufaktura w Klingenthal, a rękojeści i pochwy wykonywano w Wersalu, w firmach Cotty’ego i Bouteta, które szaserskie szable także montowały. Możliwe, że od 1812 r. formowane pospiesznie nowe szwadrony (w lipcu 1813 r. utworzono wszak siódmy!) zaopatrywano w to, co udało się dostać w magazynach, toteż nosiły one np. wspomniane szable lekkiej jazdy.
    Od broni szeregowych lżejsze były oprawne w wielokabłąkowe rękojeści szable oficerskie, chowane też do bardziej ozdobnych i eleganckich pochew. Ich głownie pochodziły czasem z dawnych rodzinnych szabel lub z wytwarzającej broń bardziej luksusową wytwórni w Solingen. Wśród oficerów starszych panowała pewna swoboda w zdobieniu szabel, tolerowana o tyle, o ile wyglądem nie odbiegały zbyt daleko od regulaminu. W ułożonym przez Franciszka Pułaskiego katalogu Zbrojowni Krasińskich znalazły się oprawione „po francusku” starsze głownie, np. z czasów Stanisława Augusta. Adam Turno wspominał swój pałasz, „który 1809 r. od landrata Koszutskiego, prawdziwy Damas, kupiłem i w Częstochowie poświęcony został na ołtarzu Matki Boskiej”.
    Przed upuszczeniem szabli w boju, a i cięciem w nadgarstek chronił kawalerzystę owijany wokół przegubu temblak (dragonne) z białej skóry „na łoś”, z chwastem i węzłem. De Brack twierdził, że na wojnie skórzany temblak lepiej schować do mantelzaka i zastąpić go „chustką zwiniętą i okręconą jak pytka. Chustka tak złożona dobrze w ręku leży i zatrzymuje najsilniejsze cięcia pałasza”.

    W podobny sposób doprowadzili do zaopatrzenia w lance i ograniczenia liczby karabinków. Mówiąc krótko, zadziałała stara zasada w myśl, której żołnierze przy pierwszej sposobności pozbywają się gorszej broni by zastąpić ja lepszą.
    Pozdrawiam!

    4 kwietnia 2010 z 08:43 #8255
    Krzysztof63
    Participant

    Jeszcze gwoli ścisłości – tzw. blucherówki zostały wprowadzone do armii pruskiej po 1808 r. Szwoleżerowie nie mogli być więc w nie wyposażeni, zapewne dostali szable starszych modeli.

    4 kwietnia 2010 z 13:22 #8256
    Koroniarz
    Keymaster

    Oczywiście masz rację. Ta szabla rozwijała się płynnie od XVIII do XIX wieku i bodajże dopiero model z 1813 r. nazywano Blucherówką. Jak pisał Włodzimierz Kwaśniewicz w „Dzieje szabli w Polsce” str. 111: „dlatego, mimo charakterystyczności formy, różnią się między sobą zarówno parametrami, jak i ogólną stylistyką.” Sądzę, że to przez podobieństwo formy, określenie to używane jest niekiedy w znaczeniu szerszym. O ile mi wiadomo w 1807 r. najpopularniejszym modelem szabli pruskiej był wz. 1721. Oprócz wcześniej zdobytych, w 1808 r. 750 sztuk przywieźli z Magdeburga oficerowie XW. W niektórych pułkach jazdy była używana, aż do 1812 r. Dlatego to najpewniej wz. 1721 był w użyciu wśród szwoleżerów (choć na półwyspie zaopatrzyli się m.in. w zdobyczne szable angielskie, na których szable pruskie ponoć były wzorowane).
    Pozdrawiam!

    5 kwietnia 2010 z 08:06 #8257
    Krzysztof63
    Participant

    „Blüchery”, czyli Kavaleriesabel M 1811, były wzorowane na angielskiej szabli dragońskiej M 1796. Pruska kopia była odrobinę dłuższa, dokładnie o 12 mm. Wyposażano w nią regimenty dragonów, huzarów, ułanów oraz artylerię konną. Szabla była chyba udana, bo w późniejszym czasie powstało kilka odmian, różniących się wielkością, przeznaczonych dla różnych rodzajów wojsk. O ile dobrze kojarzę, tzw. „mały Blücher”, czyli M1852, był używany jeszcze w czasie IWŚ.

    Pruska szabla M 1721 była szablą huzarską. Wzorowana była na francuskiej szabli „a la Montmorency”, o której nic bliżej mi nie wiadomo. Weszła do produkcji w 1722 r. i produkowana była bez zmian do końca XVIII w. Był to w zasadzie jedyny model pruskiej szabli. Ponieważ kawalerią niespecjalnie się interesowałem, trudno mi powiedzieć, jak była oceniana. Pozostałe formacje kawalerii, a więc kirasjerzy i dragoni, używali prostych pałaszy.

    5 kwietnia 2010 z 11:09 #8258
    Remigiusz Pacer
    Participant

    Blüchery były wzorowane na anglikach, tyle że angielskie szable są lekkie, giętkie i dobrze wyważone, za to pruskie w ręku przypominają topory katowskie.

    ps. Wpadła mi do zbiorów kompletna rękojeść francuskiej ANXI z puncami wersalskimi. Może przypadkiem ma ktoś do tego głownię?

    6 kwietnia 2010 z 09:55 #8261
    Pedro
    Participant

    Nie znam się na szablach ;D ,ale będąc pod Auerstadt w muzeum oglądałem szable kawalerii francuzkiej i pruskiej z 1806 r (z pola bitwy ) i patrząc na nie doszedłem do jednoznacznego wniosku kawaleria pruska podczas starć z francuzami nie miałą szans.
    Szable francuzkie były od 15 cm do 20 cm dłuzsze od pruskich.

    7 kwietnia 2010 z 10:34 #8264
    Krzysztof63
    Participant

    Ciekawe rzeczy piszesz. Pruska szabla huzarska M 1721 ma długość 102 – 105 cm, M 1811 od 92 do 99 cm, natomiast francuskie: huzarska Mle 1790 94 – 97 cm, AN XI 97 – 99 cm.
    (wszystkie dane znalezione w sieci).

    7 kwietnia 2010 z 11:26 #8265
    Pedro
    Participant

    Pisze to co widziałem , o ile pamietam też byłeś w tym muzeum , z opisu szabel pamiętam 2 francuzkie pałasz kirasjerów , i szable dragonów

    8 kwietnia 2010 z 10:08 #8267
    Krzysztof63
    Participant

    Widziałem tylko armatę w bramie, dalej nie wchodziłem 😀

    Pruski pałasz kirasjerski M 1732: długość około 105 cm, pałasz dragoński M 1717: 112 cm, pałasz dragoński M 1734/97: ok. 103 cm, kirasjerski M 1817: 117 cm.
    Francuski pałasz dragoński M 1791: 101 cm, pałasz AN XI: 112 cm, pałasz M 1816: 118 cm.

    Jak porównać modele latami, to prawie się nie różnią. Pałasze AN XI i M 1817 są identyczne. Wcześniejsze różnią się właściwie tylko kształtem rękojeści.

    16 kwietnia 2010 z 10:32 #8296
    Harry Angel
    Participant

    Szable tego samego typu róznią się parametrami-z reguly minimalnie- z racji pochodzenia z różnych wytwórni.
    Druga sprawa to przekładanie głowni prywatnych do regulaminowej oprawy, lub zgoła posiadanie szabli nieregulaminowej, robionej zwykle na zamówienie…

    Załączniki:
    24 kwietnia 2010 z 12:50 #8342
    schab
    Participant

    Witam

    2 pułk ułanów będzie ściągał z Indii szable. Do wyboru są wszystkie szable dostępne na http://www.militaryheritage.com/swords.htm. Koszt jedenj szabli waha się w granicach 400-500zł może trochę mniej. Wszystko zależy od kursu, i ilości zamówionych sztuk. Chemy zamówienie zrealizować jeszcze w Maju.Jeżeli ktoś chciałby się podłączyć proszę dać znać na priw lub na adres schab@2puxw.pl

    Pozdrawiam
    Łukasz Dutkiewicz

    27 kwietnia 2010 z 12:01 #8346
    Krzysztof63
    Participant

    Jeśli zamierzacie tym walczyć, to odradzam. Stestowaliśmy różne warianty broni białej i stanęło na tym, że tasaki robimy sami, w Polsce.

    27 kwietnia 2010 z 13:12 #8347
    Koroniarz
    Keymaster

    Wszystko zależy jak pojmujesz walkę. Do szermierki w istocie przyciężkie. Do rekonstrukcji mogą być. Zważ też, że nawet oryginalne szable francuskie były dużo cięższe od polskich. A taka An XI w porównaniu z szablą Kawalerii Narodowej, to już łom.

    27 kwietnia 2010 z 16:52 #8349
    senator
    Participant

    Mam propozycje dla 2 pułku ułanów księstwa kupcie te szable z Indii a potem wymieńcie w nich głownie. Ja tak zrobiłem i wyszła nawet niezła broń i to o wiele taniej niż broń robiona na zamówienie.
    Ps. A to taki mały bonus dla 2 pułku.

    Załączniki:
    27 kwietnia 2010 z 21:46 #8350
    Krzysztof63
    Participant

    Walkę pojmuję jako szermierkę. Nie chodzi nawet o ich masę, tylko jakość stali. Wszystko, co do tej pory widzieliśmy „do walki”, okazywało się do dekoracji. Teraz sami zamawiamy głównie i montujemy tasaki naprawdę do walki.

Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.