Szable szwoleżerskie i ich kopie: AnIX z Cold Steel i inne

  • 11 sierpnia 2008 z 01:13 #5618
    Damian
    Participant

    Witam,
    Mam prośbę. Noszę się z zamiarem kupna szabli AnIX sprzedawanej przez firmę „Cold Steel” http://www.coldsteel.com/88ns.html
    Czy ktoś korzystał z ich wyrobów? Jak się sprawdzają? Można nimi uprawiać szermierkę i ścinać łozy? Czy nie jest to czasem badziewie li tylko blaszano-ozdobne? Jak jest z ich „wiernością oryginałom”?
    Informację sprzedających, że szabla jest „ ostra i gotowa do walki” traktuję z przymrużeniem oka (takie niestety mam doświadczenia). Faktycznie ostrzą szable?
    Proszę o jakiekolwiek info, bo z uwagi na czas potrzebny na przesłanie nie zostaje mi go zbyt wiele na podjęcie decyzji. Z góry dziękuję i pozdrawiam.
    Damian

    Od Admina: były dwa tematy o tym samym tytule i kolejny o zbliżonym wątku. Miałem scalić, niestety zgrzeszyłem i miast tego skasowałem niewłaściwy. Na wypadek gdybym nie zdołał tego odwrócić, przytaczam odpowiedź elmijakke na pytanie Damiana:

    Kupiłem takową miesiąc temu. Szabla ostra (chociaż w razie czego zawsze można naostrzyć – tylko pamiętaj żeby robić to pilnikiem – http://www.awar.pl/index.php/pMenuId/6/pCatId/572) i gotowa do boju! Można nią bez problemu ciąć łozy. Ogólnie przedsatwia się ok i na pewno nie jest to okaz kominkowo-naścienny. Jedyny i może najważniejszy problem to jest to, że kiepsko „chodzi w ręku”, rękojeść jest zdecydowanie za krótka. Jeżeli możesz wybrać inny model to bardziej polecam Bluchera http://www.coldsteel.com/88s.html.

    …i dalej kolejną wypowiedź Damiana:

    Kupiłem. Jak obiecałem moje podsumowanie, może się komuś przyda.

    Cena
    Sympatyczna – ok. 400 zł. Problem to transport z USA. Całość bardzo porządnie wykonana i wykończona. Wszystko trzyma się kupy, nie lata i pasuje do siebie. Transakcja szybka i przyjemna, żadnych przykrych niespodzianek (te mi dostarczył belgijski urząd celny, ale potem się zrehabilitowali 😉 )

    Wartość rekonstrukcyjna
    Porównałem ją z posiadanymi wymiarami wzorcowych oryginałów z Klingenthal. Najbardziej zbliża się wymiarami do modelu ANXIII, którego różne warianty bito ponoć pod różnymi nazwami aż do 1852 r. Dla porządku, z opisów, porównań i tekstów wynika, że różnice między modelami były niewielkie. Największe dotyczyły wzmocnienia (pogrubienia) blachy pochwy w modelu XI i późniejszym, co odbiło się znacznie na wadze całości (od 1,6 kg na początku po 2,9 kg w ostatnim modelu) szabli. Tak więc:
    Głownia – długość jest ok., natomiast odbiega nieco od parametrów najmniejsze wzorcowej – jest cieńsza (o 4 mm) i węższa (ok. 3-4 mm). Dzięki czemu jest nieco lżejsza od oryginałów (najlżejsza oryginalna to 1,04 kg), krzywizna i kształt są OK. Również kształt bruzd oraz ich poprowadzenie oddają te oryginalne, jakkolwiek są nieco płytsze – myślę, że jest to związane z faktem, że głownia jest o te 4 mm cieńsza od oryginału;
    Pochwa – generalnie trzyma parametry, zwłaszcza kółka do wieszania na pasie są przepisowej średnicy i w odpowiednich miejscach, jedynie piętka jest nieco większa niż w oryginałach ( szersza o 1-2 cm i dłuższa);
    Rękojeść – no i tu jest problem. Ponieważ wąsy gięto różnie, nie odnoszę się tutaj do tego, ale faktem jest, że jest krótsza o ok. 2 cm od oryginału. I to niestety czuć. Innych danych na temat oryginalnych rękojeści nie mam więc nie mogę się odnieść.

    Wartość użytkowa
    – nie jest to szabla do szermierki, bo jest za ciężka, choć i tak lżejsza od oryginałów. To faktycznie szabliszcze do walenie z konia szerokimi, kołowymi cięciami czy pchnięciami (francuska specjalność). W cięciu idzie dobrze, choć wyważenie trochę na ostrze (do przodu), dlatego jak się ja puści z góry to leci. Do ideału wyważenia, który kiedyś miałem szczęście mieć w ręku, trochę brakuje, ale nie jest źle;
    – giąć, gnie się dobrze – sprawdziłem. Nie wiem natomiast jak z hartowaniem, bo nie miałem serca naparzać na maksa po bagnetach i innych szablach. Wg opinii innych użytkowników (mających również doświadczenia z szablami z innych epok) głownie tych szabel są ok. – wytrzymałe i porządne;
    – niestety trochę, za krótka rękojeść (i moim zdaniem za gruba – przynajmniej dla mnie) powoduje, że trochę się ją czuje przy robieniu nadgarstkiem. Przy kończeniu mocnego cięcia w dół potrafi „przygiąć” trochę na nadgarstku. Nic strasznego, ale niestety nie ideał. Mimo tych problemów w szarży mimo braku temblaka nie miałem problemu z jej utrzymaniem – no ale też nie powalczyliśmy za bardzo;
    – pochwa jest ok. jeżdżąc w szyku nieraz towarzysz z lewej walił mi po niej strzemieniem albo próbowaliśmy ją zgnieść miedzy nami – nie ma śladów ani tym bardziej wgnieceń. Tu ciekawostka – w nizinnej i wigotnej Belgii szabla wchodzi ciasno i mocno trzyma się w pochwie. W Hiszpanii w suchym klimacie, kiedy deseczki się podsuszyły(?), zwiększył się wyczuwalny luz. 😛 ;

    Moje osobiste uwagi: przy porównaniu ze zdjęciami oryginałów ze strony Cold Steel widać, że rękojeść jest trochę inna – moje (i widziane przez mnie u innych) wąsy są gięte trochę inaczej i proporcje też wyglądają inaczej. Fakt ten pozwala mi przypuszczać, że być może kupowane przez nas modele to hinduska nadprodukcja. Czyli głownie są te same, ale oprawy inne, albo robione gdzie indziej (może w USA) i być może stąd ta różnica w cenie (200 USD moja na ebay’u- 370 USD w Cold Steel). Tak a porpos to takie samo zjawisko występuje przy półszablach piechoty (briquet). Hinduskie repliki, kóre miałem w ręku miały trochę małe rękojeści, a oryginały z epoki leżały w dłoni idealnie.

    Drugie odkrycie: o żesz … co bok i pot konia robią z pochwą. Jak po jeździe się nie dobrze napoci nad nią, to bardzo trudno potem to doczyścić. Nie chce mi się wierzyć, żeby tak dzień w dzień w polu ułani je czyścili. Pytałem jak sobie z tym radzić, zaproponowano mi niklowanie, którego z oczywistych powodów wolałbym uniknąć. Inni smarowali olejkami ale niewiele pomogło. Jakieś pomysły…???

    W sumie jest ok., choć niestety nie ideał. Myślę, że zważywszy na okoliczności i tempo w jakim musiałem coś nabyć oraz cenę, jest dobrze. Da się nią machać, ale jeśli będę miał kiedyś możliwość przerobić (wydłużyć i pocienić) rękojeść u jakiegoś zaufanego rzemieślnika i za przyzwoite pieniądze, to chyba bym na to poszedł.
    Pozdrawiam,
    Damian

    8 października 2008 z 10:09 #5737
    Koroniarz
    Keymaster

    Przy okazji rekonstrukcji bitwy pod Somosierrą ucieliśmy sobie rozmowę o szablach szwoleżerskich. Tych gwardyjskich i liniowych. W nawiązaniu do tej rozmowy podaję parę przydatnych łączy:
    Różne: http://www.militaryheritage.com/
    Różne, w tym Sabre de cavalerie légère de la Garde impériale, oraz Sabre de cavalerie légère de la Ligne:
    Blucherówka: http://www.coldsteel.com/88s.html
    An XI (błędnie opisana jako Napoleon 1830): http://www.coldsteel.com/88ns.html
    Pozdrawiam!
    :lekkokonny:

    8 października 2008 z 14:10 #5740
    elmijakke
    Participant

    Drugie odkrycie: o żesz … co bok i pot konia robią z pochwą. Jak po jeździe się nie dobrze napoci nad nią, to bardzo trudno potem to doczyścić. Nie chce mi się wierzyć, żeby tak dzień w dzień w polu ułani je czyścili. Pytałem jak sobie z tym radzić, zaproponowano mi niklowanie, którego z oczywistych powodów wolałbym uniknąć. Inni smarowali olejkami ale niewiele pomogło. Jakieś pomysły…???

    Damian

    Dzień!? to za mało, ja swoją czyszczę od Samosierry….. :] ;P
    Muszę pogadać z Markiem Sobuckim, czy nie dałoby się tak zrobić żeby nie rdzewiała, a wyglądała cały czas „żelaźnie”

    17 stycznia 2010 z 11:02 #7928
    senator
    Participant

    Panowie zobaczsie co potrafi szabla kawaleryjska nie trzeba siedzieć na koniu żeby nią coś odrombać lub rozpłatać :greedy:

    17 stycznia 2010 z 13:34 #7930
    Remigiusz Pacer
    Participant

    Takie testy to bzdura.
    Niech gość powiesi sobie taką szynkę, ale ze skórą i owinie warstwą sukna.
    Trochę się zdziwi.

    17 stycznia 2010 z 13:43 #7931
    Koroniarz
    Keymaster

    Blucherówkę ściągnął u nas Łukasz z półtora roku temu. To co mnie uderzyło, że prezenter w Cold Steel mówił, że jest to jego ulubiony model szabli, podczas gdy z pamiętników szwoleżerów wynika, że pozbywali się jej tak prędko jak to było możliwe, wymieniając na lepsze. Niemniej przymierzam się tak do tej jak i do An XI, dla niepojętych przyczyn nazywaną tutaj „1830 Napoleon saber”.

    Tę z kolei ma od podobnego czasu Grzegorz, który jednak twierdzi, że rękojeść jest nieco za krótka, przez co operuje się nią nieco gorzej.

    Takie testy to bzdura.
    Niech gość powiesi sobie taką szynkę, ale ze skórą i owinie warstwą sukna.
    Trochę się zdziwi.

    Jak oglądałem filmik z prezentacją laski z ukrytą szpadą, którą tłukł pustaki, zastanawiałem się jak mocne są amerykańskie pustaki.

    Pozdrawiam!

    17 stycznia 2010 z 15:46 #7934
    Horhe
    Participant

    Jak patrzę na te filmy, to mi się śmiać chce. Po co te bzdurne testy? Poza tym zerowe poszanowanie broni i postawa szermiercza na drwala ( a może kowala?). Szkoda, że ostrza nie pokazali po rabnięciu w pustak-cwaniaczki z morskiej pianki. Czekamy na nowe filmy z cięciem styropianu, żelbetu :brick: lub karton-gipsu, odcinaniem wieży T-34 i pieczeniem prosiaka na szabli AN XI :hahaha: Dajcie spokój z tymi filmami,nie warto :dribble:

    17 stycznia 2010 z 18:20 #7935
    Harry Angel
    Participant

    A nie… bo to fajne jest 🙂 zreszta testy ugiecia glowni i odpornosci konstrukcji na uderzenia boczne sa jak najbardziej na miejscu.
    Druga sprawa, szable od cold steel’a nie trzymają wymiarów orginału – długość, grubość, szerokość i krzywizna głowni, a zwłaszcza rekojesc, ktorej dlugosc trzonka wydaję się dopasowana do drobnej kobiecej dloni. :lookdown:

    18 stycznia 2010 z 19:15 #7952
    Maria J. Turos
    Participant

    a zwłaszcza rekojesc, ktorej dlugosc trzonka wydaję się dopasowana do drobnej kobiecej dloni.

    …widocznie mam „…nie kobiecą…” bo dla mnie jest za mała, wewnątrz to „…cudo…” ma metalowy trzpień, który – świadkiem jest P. Kuś gdyż w Jego pracowni dałam swoją do naprawy – autentycznie złamałam. I żeby na czymś twardym…nie po solidnym zamachnięciu, na suchej choince. Pękło…i już
    …no cóż

    22 marca 2010 z 14:28 #8224
    bozir
    Participant

    Wystawiłem szablę na Alegro pozycja Szabla francuska wz.1802 (numer 968518578) – jest to doskonała kopia szabli „prosto z manufktury” w Klingenthal – nawet z opisem na głowni. Jak koledzy wiedzą -jest to regulaminowa szabla szeregowych żołnierzy szwoleżerów gwardii Napoleona Bonapartego. Oficerskie regulaminowe szable szwoleżerów to szable AN IX i AN XI.
    z pozdrowieniami dla miłośników barw i historii szwoleżerów gwardii
    bozir- Bogusław Zielonka
    p.s.
    Przy większej ilości chętnych na ten model szabli jestem w stanie sprostać wymaganiom

    22 marca 2010 z 15:26 #8225
    22 marca 2010 z 16:04 #8227
    Koroniarz
    Keymaster

    Przy większej ilości chętnych na ten model szabli jestem w stanie sprostać wymaganiom

    Drogo. U producenta na stronie http://www.armae.com/contemporain/14xixxxsieclecadre.htm ta sama szabla kosztuje 175 Euro, czyli wg. dzisiejszego kursu 685,35 zł. Nawet z kosztami przesyłki powinno zamknąć się w kwocie 1000 zł.
    Pozdrawiam!

    29 marca 2010 z 12:58 #8248
    Krzysztof63
    Participant

    To co mnie uderzyło, że prezenter w Cold Steel mówił, że jest to jego ulubiony model szabli, podczas gdy z pamiętników szwoleżerów wynika, że pozbywali się jej tak prędko jak to było możliwe, wymieniając na lepsze.

    Pozbywali się nie dlatego, że były gorsze, tylko dlatego, że były inne. Inna charakterystyka (krzywizna gowni, środek sciężkości, nawet długość) powoduje, że użytkowanie jest niekomfortowe.

    Jak na „złe” szable, wyjątkowo długo je produkowano.

    31 marca 2010 z 11:07 #8249
    Koroniarz
    Keymaster

    Inne od czego? Wcześniej innych nie mieli.

    Pozdrawiam!

    31 marca 2010 z 22:58 #8251
    Krzysztof63
    Participant

    Chcesz powiedzieć, że przed wstąpieniem do szwoleżerów NIE ZNALI szermierki szablą?

Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.