Regulaminy i wyszkolenie

  • 17 kwietnia 2007 z 13:37 #4295
    Woznkt
    Participant

    Robieniem bronią można nazwać wszystkie poruszenia wykonywane z karabinem. W części drugiej Szkoly Żołnierza Nauka druga nosi miano Robienie Bronią. W tym podrozdziale wystepują właściwie wszystkie komendy związane z ruchami bronią. Mamy więc i nabijanie w różny sposób, ale mamy też wszystkie pozostałe ruchy, taki jak prezentowanie, do przeyrzenia broń, na ramie itp.

    Szkoła żołnierza miała za cel nauczyć żołnierza wszelkich podstaw, jakie przydadzą się później w kolejnych szkołach. Każde poruszenie było dokładnie tłumaczone.

    W kolejnych szkołach pojawiają się już tylko wprawki w robieniu bronią. Do musztry staje już większa ilość ludzi i powtarzają wspólnie nauczone wcześniej poruszenia. Tu własciwie chodzi już o szlifowanie umiejętności i dopracowywanie szczegółów. Teoretycznie każdy żołnierz powienien już w tym momencie umieć wszystko pięknie i dokładnie.

    Niepij napisał że robienie bronią to rodzaj uwczesnej siłowni. Jest w tym na pewno troche racji. Chodziło o to żeby żołnierz oswoił się ze swoim karabinem i wiedział co może, a czasem co należy z nim zrobić. Każdy sam może stwierdzić że za pierwszym razem jak trzyma karabin, to on jakiś krzywy, dziwny i nieporęczny. Ale po opanowaniu poszczególnych ruchów wszystko wydaje się na swoim mejscu, a karabin jakby był idealnie po prostu zaprojektowany :]

    I jeszcze cytacik ze Szkoły plótonu, po co to robienie bronią w niektórych przypadkach:

    Uwagi, co do komendy: do ataku – broń, i spuśćcie – broń.

    24. Są przypadki, w których żołnierz użyć musi bagnetu, nasadzonego na koniec rury, bądź do natarcia, bądź do obrony.
    25. Są znowu zdarzenia, gdzie nie mógłby nieść broni na ramieniu, iak n. p. w gęstwinie lasu, albo gdzie często musi opierać się na niey, gdy mu przypadnie przeskakiwać przez rowy, albo n. p. drapać się na góry, powinien więc nauczyciel kazać czasem wykonywać pomienione tempa: do attaku – broń, i spuście – broń, dla nauczenia żołnierza, iak ma użyć potocznie broni w tych różnych przypadkach

    To tyle, pozdrawiam na dziś
    Zły Człowiek

    17 kwietnia 2007 z 14:24 #4297
    Koroniarz
    Keymaster

    195. Podadjutant doyrzy, aby przewodni marszerowali prosto na Szefa batalionu stoiącego na punkcie obrotu, tak, aby się otarli o głowę iego konia.

    To te konie spokojne być musiały, bo to płochliwe stworzenia i dziś by takich otarć cierpliwie nie znosiły 🙂

    27 kwietnia 2007 z 03:25 #4339
    Paweł Grabowski
    Participant

    Koroniarzu – marzyła Ci się animacja i masz ładniutką:

     

    Plutony są uszykowane w dwóch szeregach, ale to odpowiada bardziej naszym warunkom rekonstrukcji

    24 maja 2007 z 00:24 #4435
    Paweł Grabowski
    Participant

    I następną:

     

    24 maja 2007 z 15:23 #4436
    gwain
    Participant

    Pawle.
    Animacja -„palce lizać”, tylko ciut za szybko wszystko się odbywa. Jakoś ogarnąć dokładnie tego nie sposób. Żeby troszkę wolniej…… :confused:

    24 maja 2007 z 16:15 #4438
    Koroniarz
    Keymaster

    Koroniarzu – marzyła Ci się animacja i masz ładniutką:

    Dziękuję. Bardzo to zajmujące i niezwykle przydatne. Niby wszystko jest opisane w regulaminach, ale jedna rzecz przeczytać, druga zobaczyć (trzecia zapamiętać, czwarta umieć zrobić :brick: ). Czegoś takiego było mi brak. Szukam podobnej animacji również dla kawalerii. Parę manewrów jest pokazanych na stronie szaserów, ale całej szkoły nie ma. Komenda niby w większości zbieżna z komendą piechoty, ale zawszeć rodzaj broni narzuca różnice.

    Plutony są uszykowane w dwóch szeregach, ale to odpowiada bardziej naszym warunkom rekonstrukcji

    Kujawski bardzo ciekawie opisywał, że szyk trój szeregowy tak naprawdę był bardziej obciążeniem niż efektywnym wykorzystaniem siły ognia. Trzeci szereg na ogół przeszkadzał, lub tylko ładował karabiny. Przeciwstawiał mu uszykowanie angielskie w jeden (słynna „cienka czerwona linia”) lub dwa szeregi. Za znaczący przykład uznawał bitwę pod Maidą (ostatnia i zarazem przegrana bitwa legionów polskich we Włoszech, będących wówczas jedynie drobną częścią wojsk francuskich), gdzie wszystkie te elementy wyszły w całej okazałości. Twierdził, że uszeregowanie w trzy vs. uszykowanie w dwa szeregi to starcie między teorią a praktyką wykorzystania siły ognia właśnie.

    Pozdrawiam i dziękuję za pamięć!

    24 maja 2007 z 19:31 #4440
    harry
    Participant

    Kujawski bardzo ciekawie opisywał, że szyk trój szeregowy tak naprawdę był bardziej obciążeniem niż efektywnym wykorzystaniem siły ognia

    No cóż, pamiętać należy, że szyk trzyszeregowy zastosował niejaki, mały Frycek, w roku 1741 ( pod Małujowicami ) przeciwstawiając go „normalnemu ” szykowi „czteroszeregowemu” armii austriackiej. Dlaczego tak uczynił ?? Otóż sprawa jest prosta, ustawiając piechotę w trzy zamiast cztery szeregi rozciągnął swoje skrzydła o 25 % w stosunku do swojej potencjalnej siły, w taktyce liniowej rzecz nie do pogardzenia. Podobnie, 41 lat później „stary Fryc” nakaże ustawianie batalionów, w dwa zamiast trzy szeregi. Cel jak wyżej, stawa dużo wyższa ( nie tylko zdobycie śląska ale , istnienie Prus w ogóle)/.

    Oczywiście że trzeci i czwarty szereg do niczego ni służył, ( wg teoretyków ) jak tylko dla kunktatorstwa dowódców. Jednak łatwo sobie wyobrazić, ze szyk trzyszeregowy szybko robił się szykiem dwuszeregowym , np. po pierwszej celnej salwie przeciwnika. Reszta to matematyka i zasiąg efektywnego ognia, zresztą podzielcie sobie sami.

    Twierdził, że uszeregowanie w trzy vs. uszykowanie w dwa szeregi to starcie między teorią a praktyką wykorzystania siły ognia właśnie.

    Czy mnie pamięć zawodzi, bo nie pamiętam żeby Kujawski był wielkim praktykiem w wojsku, jak np. Dąbrowski czy taki Bonaparte ?? To ci dwaj ostatni ten system trzyszeregowy stosowali z głupoty ?? Może nie czytali dzieł Kujawskiego ?? Czyż nie jest tak, że to teoretyk próbuje przekreślić 3 stulecia praktyków wojny??

    24 maja 2007 z 23:05 #4442
    Remigiusz Pacer
    Participant

    W teoretyce 2 szeregi wystarczały w zupełności, jednak zakładfając, że nie ma strat. Według mnie trzeci szereg był potrzebny do wypelniania luk po zabitych i rannych.

    24 maja 2007 z 23:54 #4443
    Koroniarz
    Keymaster

    To ci dwaj ostatni ten system trzyszeregowy stosowali z głupoty ?? Może nie czytali dzieł Kujawskiego ??

    Z całą pewnością nie czytali. Urodził się ponad sto lat po nich :secretsmile:
    Polecam: Marian Kujawski „Z bojów polskich w wojnach napoleońskich Maida – Somosierra – Fuengirola – Albuera”, Nakładem Polskiej Fundacji Kulturalnej Londyn 1967. Dobrze się czyta, jest też nieco ciekawych obserwacji. Co się tyczy Fryca i przejścia z cztero do trzy szeregowego uszykowania, to o ile pamiętam istotna przyczyną był również rozwój broni strzeleckiej i zarzucenie kontrmarszu. Może więc pójść i tym tropem, czy tropem wyszkolenia? Nieprzypadkowo angielski czworobok uchodził wówczas za niezniszczalny (Albuera była wyjątkiem). Mam tez wrażenie, że jedno z drugim sie nie wyklucza. Uszykowanie w dwie linie pod Bałakławą w 1854-tym łączyło przecież wydłużenie frontu ze skutecznym ogniem.

    Pozdrawiam!

    28 maja 2007 z 10:54 #4445
    Hubzal
    Participant

    Uszykowanie w dwie linie pod Bałakławą w 1854-tym łączyło przecież wydłużenie frontu ze skutecznym ogniem.

    W moim odczuciu, Wojna Krymska wykazuje zadziwiające zabużenia ciagu następstw przyczyna-skutek.
    Zupełnie, jakby Rosjanie starali się nie nadwyrężyć zbytnio korpusu interwencyjnego.
    Obawiam się, że kwestie polityczne mocno tu zakłócają empirię pola bitwy.

    28 maja 2007 z 12:08 #4447
    Koroniarz
    Keymaster

    Obawiam się, że kwestie polityczne mocno tu zakłócają empirię pola bitwy.

    Nie negując tezy głównej (która wszakże dotyczyła obu wojujących stron) obstaję przy swoim. Kilkuset żołnierzy uszykowanych w „cienką czerwoną linię” zatrzymało szarżę ok. 2500 kawalerzystów (różne źródła podają odmienne liczby, proporcja pozostaje jednak zachowana). Oczywiste, że nie zrobili tego groźnym spojrzeniem. William H. Russell z The Times (inni świadkowie też), podawał, że szarża załamała się w wyniku drugiej salwy 93-ego regimentu szkockiego. Nie byłoby tak, gdyby linia obrony była za wąska (bo wówczas jako podatna na obejście najpewniej zostałaby zmieciona od flanki), nie odniosłaby też skutku na szerszym froncie, gdyby ogień nie był skuteczny. Moim zdaniem oba czynniki łącznie wskazują na walory uszykowania i poziom wyszkolenia, czyli razem na umiejętne wykorzystanie siły ognia.

    28 maja 2007 z 15:43 #4449
    Hubzal
    Participant

    Tylko dwie salwy i Rosjanie uciekają?
    Watpię aby odprzodowe karabiny Mine’a były aż tak skuteczne.
    Pod Wólką Węglową w 1939 roku zmasowany ogień karabinów maszynowych nie był w stanie powstrzymać szarży 14 pułku ułanów Jazłowieckich. W latach 1940-44 podobne doświadczenia potwierdziły moc szarży kawaleryjskiej – z resztą po obu stronach frontu – tak w wykonaniu kawalerii sowieckiej jak i różnych innych – sprzymierzonych z Niemcami.
    Przechodząc do rozważań nad Wojną Krymską odbiegamy jednak od tematu.

    12 czerwca 2007 z 09:54 #4504
    Koroniarz
    Keymaster

    Tylko dwie salwy i Rosjanie uciekają?

    Tak wówczas toczono wojny. Po pierwsze kawaleria tego okresu w taktyce wzorowała się na napoleońskiej. Po wtóre, przy broni odprzodowej zakładana szybkostrzelność strzelca pieszego miała sięgać trzech strzałów na minutę. Jak zestawić to z odległością poszczególnych etapów szarży to widać, że przy ówczesnej donośności broni i zasięgu skutecznego ognia nie wiele więcej salw można było oddać. Albo salwa była skuteczna, albo nie. Pewien pogląd daje cytowana w „Szarży lekkiej brygady” Terry Brighton’a instrukcja w myśl której „Bez względu na to, jaki dystans ma do przebycia formacja bojowa, powinna sie poruszać dynamicznym kłusem (kłus nie przekraczał w myśl przepisów 13 km na godzinę – M.P.) aż do 250 metrów od linii wroga, a następnie galopować (27 km na godzinę) aż do 40 lub 50 metrów od punktu ataku. Wówczas powinna paść komenda „szarża”, po której należało przejść w najszybszy galop, jaki jest w stanie zachować formacja jadąca w szyku.” Wynika stąd, że w galop wchodzono przed wejściem w zasięg skutecznego rażenia. Krwawe bitwy wymyślono też wcześniej niż broń maszynową. Wcześniejsza o pół wieku od bitew napoleońskich bitwa pod Culloden trwała jakieś 30 minut i skoczyła się śmiercią ponad 2000 ludzi. Na koniec: moim skromnym zdaniem walki z drugiej wojny światowej o tyle nie bardzo mają przełożenie, że zwiększenie szybkostrzelności oraz zasięgu skutecznego rażenia wymusiło zmianę taktyki. Kawaleria jeździła już zupełnie inaczej i pełniła tak naprawdę funkcję zarezerwowana w okresie napoleońskim dla dragonów.

    12 czerwca 2007 z 13:08 #4505
    Krzysztof Polak
    Participant

    Huzalowi szło raczej o to, że nadal można było wykonac skuteczną szarżę, a to wynikało raczej z dwu rzeczy:
    -wzrost siły ognia poj. żołnierza wymusił rozluźnienie szyków a to ułatwiło masie kawaleryjskiej penetrację takiego szyku (doświadczenia wojny burskiej, gdzie wunderwaffą okazała sie… szarża właśnie)
    -nikt już nie szarżował w szyku zwartym sensu stricte.

    Co do karabinów minie – to była to pierwsza odprzodowa broń gwintowana o szybkostrzelności normalnego karabinu. Zasięg znacznie się zwiększył, o celności nie mówiąc. A że stosowano taktykę z epoki napoleońskiej – więc salwy i tak dawano nie więcej jak ze 150 metrów – tyle, ze tym razem efekt był znacznie bardziej morderczy.

    12 czerwca 2007 z 16:03 #4506
    Koroniarz
    Keymaster

    Huzalowi szło raczej o to, że nadal można było wykonać skuteczną szarżę, a to wynikało raczej z dwu rzeczy:

    Dodaj do tego zaskoczenie, wykorzystanie terenu oraz zmniejszoną celność wraz ze wzrostem szybkostrzelności i masz całość. Co do szyku, to o tym m.in. piszę. W wojnie krymskiej, niezależnie od zmian jakie zaszły po drodze wciąż walczono zgodnie z doświadczeniem czasów napoleońskich. W piechocie, XVIII wieczne formowanie do ataku utrzymało się do wielkiej wojny (mimo złych doświadczeń, choćby z wojny francusko-pruskiej), gdzie ostatecznie wyperswadowały to ckm-y. Co do formowania kawalerii do szarży była mowa przy okazji jazdy rojem (przypominam, że rozmowa obejmuje rozważania co do zalet regulaminowego uszykowania piechoty w linię lub więcej). Mam wrażenie, że to akurat jest niesprzeczne. W tym konkretnie przypadku regulaminowe uszykowanie w dwa szeregi pozwoliło tak na wyciągnięcie linii, jak na zatrzymanie szarży.

    Pozdrawiam kolegów!

Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.