Regulaminy i wyszkolenie

  • 28 sierpnia 2006 z 13:04 #3129
    Koroniarz
    Keymaster

    Napoleon mawiał: „Sukcesy na wojnie odnosi się nie dzięki wielkiej liczbie wojsk, lecz dzięki dobrej organizacji i zdyscyplinowaniu.”
    Które elementy organizacji są w rekonstrukcji historycznej najważniejsze? Jak należy prowadzić szkolenia? Pytania mnożą się bez końca i pewno będą tak długo jak długo istnieć będzie zjawisko rekonstrukcji historycznej. Proponuję by tu o nich porozmawiać. Równocześnie uwadze szanowny Koleżanek i Kolegów polecam dział VADEMECUM . Możemy pomyśleć o zamieszczeniu wybranych i najbardziej wartościowych materiałów tam właśnie. Wówczas, szereg obecnie rozproszony materiałów może przestanie być wiedzą tajemną. W szczególności dla rekrutów, choć pewno i weteranom się przyda.

    28 sierpnia 2006 z 13:14 #3130
    Brykiet
    Participant

    Ponieważ zawsze ktoś musi zacząć…
    …uważam, że prochu wymyślac nie potrzeba podział regulaminowy jest najleszy: dla piechoty powinna to byuć szkoła żołnierza potem szkoła plutonu i dla dowódców szkoła batalionu. Co do kawalerii i artylerii – niech się wypowiedzą specjaliści. Ponieważ jednak znaczną część naszego życia wojskowego pochłaniają parady i „odsłoniecia”, wielką wagę trzeba połóżyć na zgranie pododziałów jak i wyrobienie u żołnierzy automatyzmu w wykonywaniu komend.

    22 października 2006 z 22:24 #3279
    niepij
    Participant

    Myślę szanowny Koroniarzu że przeceniasz moje i Woznkta umiejętności ale skoro nieopatrznie poruszyłeś ten temat to po krótce zreferuję.
    Tym razem 22DB skupiła się na:
    1 Użyciu przewodnich do „automatycznego” obsadzenia odległej pozycji w terenie.
    2 ćwiczeniu zachodzenia z marszu i z miejsca z uwzględnieniem przewodniego
    3 Odłączaniu w marszu poszczególnych rot by uzyskać pożądaną szerokość szyku.
    4 Doskonaleniu ładowania broni i strzelania ogniem ukośnym.
    5 Ćwiczeniu ognia dwuszeregowego z trzech szeregów, w którym trzeci szereg zajmuje się tylko ładowaniem broni, a drugi szereg strzela ze zdwojoną praktycznie częstotliwością.

    Dodatkowo mieliśmy okazję podpatrywać regulaminową pracę kaprali i unikalną i chyba wogóle nieznaną polskim oficerom musztrę ze szpadą, która jest nieodzownym elementem regulaminowego dowodzenia w polu, co w połączeniu z kunsztownym zajmowaniem pozycji wokół oddziału jest niezwykle ciekawe i znacznie rozjaśnia pogląd na rzeczywiste zadania przełożonych na polu bitwy.

    Dalej tradycyjnie już ćwiczyliśmy „pas de route”, jako zwykły sposób poruszania się oddziału poza polem walki.
    Całość ćwiczeń odbyła się z „nowszym regulaminem” w ręku.

    Dla mniej obytych między ćwiczeniami głównymi odbyły się dodatkowe wyjaśnienia i pokazy poszczególnych ruchów z bronią.

    W czasie marszu uczyliśmy się francuskich piosenek… to nam szło najgorzej.

    W czasie bitwy wykorzystaliśmy tylko te rzeczy które były ćwiczone od piątku, tak by każdy mógł zobaczyć ich zastosowanie na polu bitwy.

    A co do musztry paradnej i odsłonięciowej… to w dobrych grupach ona nie istnieje. Z tej prostej przyczyny, że oni nie dają się wciągać w imprezy o charakterze władzochwalnym, a jeśli już muszą coś takiego wykonać to poprzestają na krótkim przemarszu i oddaniu salwy.

    Myślę że do odsłonięć i parad, jak dziś, tak i wtedy służyły wydzielone kompanie, które zajmowały się tylko tym, a kompanie liniowe starały się skupić na przeżyciu. Czyli takim opanowaniu regulaminu walki które pozwoli przetrwać bitwę ze zminimalizowanymi stratami.

    🙁

    24 października 2006 z 11:55 #3286
    Koroniarz
    Keymaster

    Myślę szanowny Koroniarzu że przeceniasz moje i Woznkta umiejętności

    Raczej zdaję sobie sprawę z własnych braków, a widząc ścisłą czołówkę na zachodnich bataliach jestem przekonany, że (parafrazując słowa dużo późniejszej piosenki) jeszcze „długa droga, daleka przed nami, trud i znój”. Wracając jednak do tematu: jak rozumiem rekonstrukcją objęty był nieprzerwanie cały czas od przyjazdu po zakończenie biwaku. W ktorymś momencie spotkałem wieczorem Pawła Grabowskiego i tak był zmęczony, że nawet nie czuł się na siłach podzielić wrażeniami. Od Szyszkownika wiem, że w Warce pokazywaliście ćwiczenia „na lewą nogę”. O co z tym dokładnie chodzi i czy pisząc o nowszym regulaminie masz na myśli regulamin z późniejszego okresu, czy też lepiej opracowany wcześniejszy?

    O ile, kiedy ćwiczyliście na biwaku jenajskim starałem się Wam głowy nie zawracać, to podczas samej bitwy widziałem (nie tylko w 22-ce) szereg obrotów w naszych kompaniach fizylierskich zupelnie nie praktykowanych. Np. wydłużenie frontu i ogień sekcjami (choć to akurat ćwiczyliśmy w styczniu). Kiedy poszło pruskie przeciwuderzenie, oddział bardzo ładnie zwarł szyki i wycofał się poniżej linii drzew. Wcześniej (podczas innych batalii) ten element obrotów obserwowałem wyłącznie u woltyżerów. Udało mi się to w przypadku jednego z oddziałów, nawet uchwycić na zdjęciu (choć plecaki wisiały na nich jak worki).

    Na marginesie tej naszej rozmowy, zastanawiam się niekiedy czy nie byłoby dobrym pomysłem organizowanie „szkolenia początkowego” przed kierowaniem nowozaciężnych do rekonstrukcyjnej linii. Mimo najlepszych chęci, bez wcześniejszej praktyki powoduje to sypanie się szyków. Mając na uwadze fakt, że w ciągu ostatenigo nawet roku wymogi co do poziomu wyszkolenia oddziałów poszły znacząco w górę (co dobre) widać to, aż nazbyt boleśnie.

    Co się tyczy parad, to z zachowanych tekstów wiadomo, że polskie jednostki często wypadały na nich źle. Tak było w przypadku Legii Nadwiślańskiej, o podobnym wydarzeniu pisze Saint-Hilaire, Chłapowski i inni. Nadrabiano to umiejętnościami bojowymi. Pierwszy z nich pisze np. o jednostce piechoty, która nie mogla sobie poradzić z obrotami przy paradzie, ale na krytyke cesarza oficer powiedział, że z bagnetami wychodzi im duzo lepiej, co potem sześciokrotnie (?) przed Napoleonem zaprezentował. Drugi pisze o przeglądzie w Paryzu, gdzie szwoleżerom pomieszały się szyki etc. Cokolwiek przewrotnie daję w wątku o żywej historii podobny cytat z Saint-Hilaire’a o paradzie w Charlotteburgu i grenadierach gwardii. Wiadomo: „źli żołnierze”, a do tego „marudy” 😆

    Pozdrawiam!

    24 października 2006 z 16:18 #3288
    niepij
    Participant

    Używaliśmy regulaminu, który w Polsce chyba jest nazywany regulaminem 1810 roku choć ja posiadam kopię 1811 i 1812.
    W niektórych aspektach różni się on od „wcześniejszego” częstochowskiego z 1807 roku bodajże. Szczególnie w sposobie „robienia bronią i ładowania na tempa” są widoczne różnice.
    (wybaczcie ale nie mam pamięci do dat…)

    Nie wiem dokładnie o które manewry pytasz mówiąc na „lewą nogę” ale generalnym założeniem poruszeń w szyku stojącej linii, według tego regulaminu jest niezmienność pozycji lewej pięty, zawsze musi ona być w jednym miejscu. Tak że gdy kończysz manewry pod lewą piętą jest wyryte ładne kółeczko i średnicy obcasa.

    Manewr z poszerzeniem frontu ma kilka odmian i w rzeczywistości jest zwykłym tworzeniem tyraliery. Dalej zależnie od sytuacji stosuje się ogień postepujący bądź ustępujący, lub wraca się do odwodu by stworzyć czworobok.
    Używany głównie przez lekką piechotę czyli tyralierów i woltyżerów, ale w rzeczywistości potrzebny wszędzie tam gdzie trzeba osłonić lub sprawdzić większą połać pola bitwy. Dodatkowo połączony z ogniem rotowym pozwala na dość precyzyjny ostrzał równie rozproszonego przeciwnika bez dublowania celów.
    Oddział który udało Ci się sfotografować to 9legere w nowych czakach, które noszą zgodnie z historią reform mundurowych od tego – czyli 1806 roku, wczesniej mieli kapelusze. Są lekką piechotą więc manewr ten należy do ich podstawowego wyszkolenia, a przy tej liczebności, na niektórych bitwach sięgającej 100 osób w linii, robi wielkie wrażenie.

    Pozdrawiam
    🙁

    [ Dodano: 2006-10-27, 13:24 ]
    Mam tym razem pytanie.

    Czy uważacie że ładowanie na dwanaście temp było stosowne na polu bitwy?
    Przyznaję że nie mogę tego teraz sprawdzić ale według mojej wiedzy ładowanie na dwanaście temp było nudnym i często ćwiczonym preludium do bitwy, podczas której używano albo ładowania spiesznego albo dowolnego.
    Czytałem kiedyś że użycie ładowania na dwanaście temp w bitwie zdarzało się gdy dowódca chciał zademonstrować wysokie morale swego oddziału i mimo bitewnych emocji zmusić ich do spokojnego i powolnego wykonywania komend, co z kolei wywierało czasem duże wrażenie na przeciwnikach. Podobnie jak ostentacyjne wyrzucanie ładunków z ładownic i atak krokiem podwójnym na bagnety wykonywany przez Gwardię czasem powodował że atakowani wogóle tracili chęć do walki.
    Pozostałe sposoby ładowania składają się z tych samych ruchów podzielonych na 4 komendy, bądź każdy żołnierz sam ładuje broń a podoficerowie czekają aż wszyscy będą gotowi. Wbrew pozorom te nieco chaotyczne metody dają szybszy rezultat w bitwie i nie komplkują potwornie stresującej pracy żołnierza w czasie walki.
    W szykach luźnych ładowanie na dwanaście temp wogóle nie ma sensu bo nie da się na dużej przestrzeni ani wydać ani zsynchronizować komend.
    Przy czym pamiętajmy że ładowanie jako takie zawsze składa się z tych 12 ruchów i ma to znaczenie dla kolejnych strzelających rot, które od poszczególnych sekwencji ruchów poprzednika uzależniają wykonanie własnych salw.

    Krótko mówiąc wydaje mi się że ładowanie na dwanaście temp jest ćwiczeniem pozwalającym utrwalić niezbędne ruchy, a podczas bitwy nie ma czasu ani potrzeby stosowania go.

    Qui vive!
    niepij

    28 października 2006 z 23:23 #3324
    Woznkt
    Participant

    Witam!
    Postanowiłem podeprzeć historycznie słowa Pana Niepija.

    Otóż w Szkole Plutonu w „Przepisie musztry y obrotów dla piechoty francuzkiey” wydanie z 1791, poprawione i w Warszawie wydrukowane w 1811 roku, napisane jest pod numerami:

    43. Ponieważ nabijanie dowolne nayczęściey jest używanem w boiu, wypada więc naybardziey oswaiać z nim żołnierza i stopniami przywieść go do tego, ażeby w minutę naymniey trzy, a nawet i cztery razy porządnie i wygodnie nabił.

    70. Da im za prawidło ogólne, ażeby napiętek lewy, w czasie palby, nieruszany był z miesca; tym bowiem sposobem utrzymuje się iak naylepiey urównanie w szeregach i w rotach, na ten koniec po każdey palbie uważać będzie, ieśli tego prawidła nie zaniedbano.

    :mrgreen:

    29 października 2006 z 01:40 #3325
    ahmed
    Participant

    Czy uważacie że ładowanie na dwanaście temp było stosowne na polu bitwy?
    Przyznaję że nie mogę tego teraz sprawdzić ale według mojej wiedzy ładowanie na dwanaście temp było nudnym i często ćwiczonym preludium do bitwy, podczas której używano albo ładowania spiesznego albo dowolnego.

    Co ciekawe-w sumie to przeciwna dla francuskiej armi ,ale w armii pruskiej ladowanie na tempa czyli „Geladen nach Kommandos”wykonywano jedynie w czasie cwiczen(Exerziren)Regulamin wyraznie wspomina o tym ze ladowanie na tempa mialo wyuczyc w zolnierzach prawidlowe odruchy i postawe tak by w polu wykonywali je automatycznie i każdy tak samo.W czasie walki krolowalo ladowanie „dowolne”

    3 listopada 2006 z 07:34 #3335
    DarekDarek
    Participant

    Regulamin wyraznie wspomina o tym ze ladowanie na tempa mialo wyuczyc w zolnierzach prawidlowe odruchy i postawe tak by w polu wykonywali je automatycznie i każdy tak samo.W czasie walki krolowalo ladowanie „dowolne”

    W „Historii wojen” Johna Keegan’a czytamy na str.334:
    „Wynalazek prochu przyniósł wręcz rewelacyjne zmiany. Niejako z konieczności.
    Stałą troską muszkieterów, a przed nimi łuczników, było bezpieczeństwo towarzyszy. Przypadkowa strzała może zranić najwyżej jedną osobę. Proch niesie większe zagrożenie, zwłaszcza w tłumie, a muszkieterowie stawali do bitwy w zwartym ordynku. Nieostrożnie przyłożony lont, rozsypany ładunek prochowy – wszystko to groziło potężną eksplozją.
    Zaczęto więc wprowadzać żelazne zasady, wedle których cały oddział ładował broń, mierzył i odpalał w jednym zgodnym rytmie. W rzeczy samej podręczniki musztry muszkieterów, przywodzące na myśl późniejsze instrukcje bezpieczeństwa i higieny pracy, zawierają niezwykle szczegółowe przepisy. Maurycy Orański w regulaminie dla muszkieterów z roku 1607 wymienia 47 przepisowych czynności, jakie strzelec musi wykonać przed odpaleniem.
    …Sierżanci i kaprale, do obowiązków których należało szkolenie żołnierzy i oznaką władzy których była przestarzała półpika, pilnowali, aby wszystkie lufy unosiły się w równej linii, salwa rozbrzmiewała jak jeden potężny strzał i jedną falą sięgnęła formacji przeciwnika.”

    Przyznam szczerze, iż pomimo tego iż powyższy tekst opisuje XVII wiek, to oddaje i ‘nasze’
    czasy w sposób bardzo przejrzysty. Może dla wielu jest oczywiste, iż regulaminy musztry XIX wiecznej wywodzą się z tradycji wcześniejszych, ale osobiście nigdy nad tym zagadnieniem nie zastanawiałem się, więc jest to dla mnie niezła podpowiedź.
    Przynajmniej teraz rozumiem dlaczego przy komendzie >do nabijania broń< lufy muszą być w jednej linii.
    Wszak tradycja zobowiązuje !
    Pozdrowienia – D.

    3 listopada 2006 z 12:37 #3336
    niepij
    Participant

    Obawiam się że tradycja muszkieterska ma znikome znaczenie przy zamkach skałkowych z zamykaną panewką.
    Regulaminy jasno określają podczas której sekwencji ładowania wykonywanego przez sąsiadów można oddać strzał, a raczej kiedy nie można. Takie momenty to w zależności od regulaminu: albo czas pomiędzy „odgryź ładunek” a „zamknij panewkę” lub „do lewej nogi broń” i „ładunek w rurę”.
    Podczas wszystkich pozostałych ruchów można strzelać, a w zasadzie trzeba, bo większość znanych mi sposobów prowadzenia ognia polega na strzelaniu w różnych odstępach czasu, a nie na jednolitej salwie.

    Ogień salwowy trójszeregowy jest przeznaczony tylko do walk na małej odległości bądź jako demoralizujący podczas szarży przeciwnika. Strzela wtedy całość w jednej chwili.

    Przeważnie jednak stosuje się ogień rotowy czyli strzela każda kolejna trójka po czym samodzielnie bez komend ładuje broń i czeka albo na ponowną komendę albo ponowny strzał kolegów z prawej strony i wtedy czeka aż koledzy ponowią ładowanie i minie jeden z newralgicznych momentów ładowania po czym znowu oddają strzał.
    Strzela się też ogniem dwuszeregowym z trzech szeregów, czyli pierwszy szereg strzela i ładuje w kółko, drugi szereg strzela, zamienia karabin z trzecim szeregiem i strzela, ładuje i od nowa, a trzeci szereg tylko ładuje karabiny podawane z drugiego szeregu bądź naprawia uszkodzenia. Przy czym i tu jak w ogniu rotowym strzela się po kolei a nie w jednej chwili.
    Te typy ognia służą do utrzymania ciągłego ostrzału przeciwnika, który utrudni mu swobodne prowadzenie działań, oraz zapobiegają dublowaniu celów, które w razie ognia salwą często się pokrywają przez co traci się szansę strzelenia do pozostałych celów.

    Oczywiście dla nas bezpieczeństwo jest bardzo ważne. I dlatego powinniśmy strzelać o wiele „czujniej” od naszych „wzorców”, jednak jeśli chcemy odtwarzać ich sposoby prowadzenia ognia to powinniśmy próbować szkolić się na tyle by bezpiecznie wykonywać czynności które wykonywano w XIX wieku jako podstawowe.

    Swoją drogą ponownie mam prośbę do np.: Wznkta, Ahmeda lub innych sprawdźcie jak to jest w papierach żebyśmy mieli pewność. Ja niestety polegam tylko na ułomnej pamięci i doświadczeniach z bitew.

    Pozdrawiam
    nipi

    4 listopada 2006 z 19:30 #3340
    Koroniarz
    Keymaster

    Polecam uwadze „Strzelanie z trzech szeregów. Komendy ogniowe.” autorstwa Piotra Sawiaka i Artura Gniado, który pozwoliłem sobie dodatkowo opatrzyć zdjęciem z modlińskich ćwiczeń kompanii woltyżerów.

    Pozdrawiam!

    5 listopada 2006 z 18:29 #3341
    niepij
    Participant

    W ramach uzupełnienia referatu kolegów Artura i Piotrka dodam że zachowały się jednak ryciny z przedstawieniami postaw ze „Szkoły Żołnierza’.
    Przede wszystkim w większości wydań regulaminów z epoki dodane są ryciny uzupełniające tekst. Między innymi ilustrują one rozdziały o ładowaniu i strzelaniu.
    Ja posiadam kopię rycin z warszawskiego Muzeum Wojska, znajdują się one w książce „Guide de Sousoficier”, która jest kompendium wiedzy wydanym dla podoficerów francuskich epoki napoleońskiej.
    Jako że regulamin polski jest w zasadzie dokładnym tłumaczeniem francuskiego możemy założyć że ryciny są „kompatybilne”. Kilka dnich dodam jako załączniki.

    Przy okazji zwróćcie uwagę jak bardzo chowa się prawa noga za lewą podczas tuj w 2 i 3 szeregu. Również broń przy tuj trzymana jest bardzo wysoko – lewy kciuk na wysokości ust.

    Po drugie istnieje kolekcja rycin postaw ze „Szkoły Żołnierza” wykonanych przez jednego z ówczesnych żołnierzy francuskich Bellange, wg. moich informacji Bellange służył w wojsku napoleońskim co najmniej rok więc możemy spodziewać się że wiedział co rysuje z doświadczenia. Przy tym ryciny te pełne są wirtuozerii rysunkowej i zabawnych karykatur.
    Zamieszczę link do strony na której możecie je zobaczyć: Ilustracje Bellange do „Szkoły żołnierza”.

    Zgadzam się z autorami artykułu że właściwe poznanie i stosowanie tych komend wymaga przede wszystkim dbałości i ciągłego ćwiczenia. Jest tu tyle szczegółów że miesiąc wystarczy by o czymś zapomnieć, nawet jeśli już się umiało.

    Pozdrawiam
    niepi

    Załączniki:
    13 listopada 2006 z 08:01 #3355
    DarekDarek
    Participant

    Na 1 rycinie pozycja 3-a, żołnierz w marszu.
    Nie widać by ‘machał’ rączkami w takt marszu, lewa nóżka – prawa rączka i na odwrót prawa z lewą.
    Cały korpus sztywny, a ręka przy lampasie. Czy regulował ten sposób chodzenia regulamin?

    13 listopada 2006 z 13:14 #3356
    Woznkt
    Participant

    Oczywiście.
    Ręce wyciągnięte wzdłuż ciała, mały palec na szwie od spodni. Łokcie lekko zgięte nie odstają od ciała, ale bez przyciskania. Podczas marszu stopy kładziemy płasko na ziemi.

    wieczorem jak będe w domu, to skopiuję odpowiednie paragrafy z regulaminu.

    Pzdrawiam

    14 listopada 2006 z 01:53 #3357
    Paweł Grabowski
    Participant

    Czołem,
    Dawanie ognia (Niepij) o ile dobrze odczytuję regulamin, można z grubsza podzielić na:
    1/ ogień plutonowy – wszystkie trzy szeregi strzelają jednocześnie (pierwszy klęka), ogień prosty lub ukośny,
    2/ ogień dwoma szeregami – strzelają stojąc dwa pierwsze szeregi, a trzeci tylko nabija (ogień rotowy od prawego przy pierwszym wystrzale „…gdyź potem każdy strzela i nabija nie zważając na drugich…” – nr 53 Szkoła Plutonu 1811), ogień prosty,
    3/ ogień po jednym szeregu – strzela najpierw szereg trzeci (przesunięty pół kroku w prawo), później drugi i na końcu pierwszy, ogień prosty zalecany do dawania półbatalionami,
    4/ ogień w tył – te, co powyżej po zrobieniu „prawo w tył – zwrot”,
    5/ ogień przeciwko jeździe – po jednym szeregu lub wszystkimi trzema na raz (wszyscy stoją, trzeci szereg mocno nachyla się „…w lewo naprzód…”) z pozycji „do ataku broń” czyli z biodra. (nr 640 Ewolucje Linii 1811).
    Każdy z powyższych ogni może „…bydź uskuteczniony batalionami, pół-batalionami i dywizyami…”(nr 630 Ewolucje Linii).
    Co do nabijania ‚na 12 tempów’ i ‚śpiesznego’ w polu (Niepij, Woznkt) można dorzucić, że w linii złożonej z kilku batalionów (w praktyce podczas bitwy) „…nabija się tylko dowolnie.” (nr 6 Ewolucje Linii).
    Darek – nie należy oczywiście podczas marszu machać rękami jak np. statyści z filmu „Waterloo” Bondarczuka choćby ze względu na czucie łokciem pobocznika, ilość miejsca w zwartym szeregu i ogólnie postawę ówczesnego żołnierza.

    [ Dodano: 2006-11-14, 07:04 ]
    Ps: oczywiście powyższe uwagi dotyczą dawania ognia w szyku zwartym.

    14 listopada 2006 z 23:14 #3361
    Woznkt
    Participant

    Cytaty tylko, komenda i uwagi jej dotyczące. Strasznie tego dużo, a itak tylko część dałem. Najważniejsze to czytać ze zrozumieniem :]

    Po pierwsze postawa żolnierza:

    2. (Tablica III, fig 1. i 2.) Napiętki na równey linii, zbliżone tyle, ile skład człowieka pozwala; nogi mniey otwarte niż kąt prosty, i równo w pole obrócone; kolana wyciągnięte bez natężenia; ciało prostopadle na biodrach na przód wydane; łopatki w tył rzucone, i równo opuszczone, ręce naturalnie wiszące, łokcie przy ciele, dłoń trochę w pole obrócone, mały palec na szwie od spodni, głowa wprost bez natężania, pod brodek zbliżony nieco do szyi, bez iey zasłonienia, oczy na ziemię patrzące, o 15cie kroków przed sobą.

    (…)

    Wierzchnia część ciała na przód pochylona;

    Bo ludzie nowo zaciężni, skłonni są nayczęściej do wystawienia brzucha, wgięcia krzyzów, kiedy się chcą prostować, co wielką iest zawadą do maszerowania; jak się okaże w uwagach nad prawidłami kroku. Ze zwyczay nachylania wierzchniey częśc ciała na przód tak iest ważny, powinien więc nauuczyciel tę postawę, choćby nieco wymuszoną dać ludziom, zwłaszcza tym, którzy do przeciwney maią skłonność.

    Ramiona w tył rzucone;

    Bo gdyby człowiek miał ramiona na przód, i plecy wypukłe, co jest wadą powszechną wieśniaków, nie mógł by się równać, ani bronią zręcznie robi, bardzo ważną zatem iest rzeczą te wady poprawić. Nauczyciel więc uważać powinien, ażeby ubior rekruta, dosyć był dostatni, i nie przeszkadzał postawie przepisanej. – Pilnować także powinien, ażeby nie nazbyt ramiona w tył rzucać, bo by się krzyże wgięły, rekrutowi, czego także unikać należy.

    Ręce naturalnie wiszące, łokcie przy ciele, dłoń trochę w pole obrócona, mały palec na szwie od spodni;

    Bo tak dla doskonałego stania pod bronią, iak i dlatego, żeby w szeregu tyle właśnie miesca tylko zabierać, ile potrzeba, dla łatwego robienia bronią, wypada koniecznie, ażeby żołnierz miał łokcie położone. Ta przepisana postawa ramion, łokciów i rąk, tym wszystkim widokom dogadza, a prócz tego ma tę korzyść, że piersi wydaie.

    Po drugie marsz:

    1. Naprzód.
    2. Marsz.

    22. (Tablica III, fig.3.) Na pierwsze komenderowanie żołnierz przeniesie ciężar ciała na prawą nogę.
    23. Na drugie komenderowanie przeniesie żywo. Lecz bez szarpania lewą nogę przed prawą na dwie stopy, kolano wyciągnie, palce u nogi spuści i nieco w pole wyda, równie iak i kolano, poczem przeniesie ciężar ciała na przód i bez tupania, nogę lewą płasko na ziemi postawi, właśnie o tęż samą odległość, iaka była od nogi prawey, cały ciężar ciała zwracaią na nogę stoiącą na ziemi; potem przeniesie żywo, lecz bez szarpania prawą nogę naprzód, i poruszając ją blisko ziemi, postawi o taką odległość i takim samym sposobem, iak się powiedziało o nodze lewey. Tak więc postępować będzie, nie tamuiąc nóg, nie wykręcaiąc ramion i głowę trzymaiąc zawsze przed siebie.

    (…)

    Wierzchnia część ciała naprzód wydana;

    Dla tego, ażeby cały ciężar ciała opierał się na nodze stoiącey, prze co noga, która iest z tyłu, łatwiey się podnosi, i krok się nie zwęża.

    (…)

    Nogę płasko stawiać bez tupania;

    Gdyby pięta pierwey stawała na ziemi, iak reszta nogi, ciało chwiałoby się koniecznie, i krok by się zwężał. Toż samo nastąpiłoby gdyby żołnierz tupał. To ostatnie miałoby ieszcze tę przywarę, że mordowałoby żołnierza.

    I jeszcze Część Trzecia Szkoły Żołnierza – Nauka Pierwsza

    Prawidłą maszerowania w linii pod numerem

    198. Nauczyciel każe zachowywać następujące prawidła:

    Dotykać lekko łokcia sewgo pobocznika

    Skoro bowiem łokieć dotykać się będzie łokcia swego pobocznika, żołnierz może być pewnym urównania, i luki się nie zrobią między rotami;

    (…)

    Nie odsadzać łokcia lewego ani przwey ręki;

    Dla tego, iżby przewodniego z kierunku nie wypchnąc.
    W przypadku oddalenia się od łokcia pobocznika ze strony przewodniego, nie nagle lecz potrochu do niego się zbliżać;

    (…)

    no to tyle na dzisiaj
    pozdrawiam :mrgreen:

Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.