Regulamin bezpieczeństwa

  • 9 marca 2008 z 12:23 #5238
    Pedro
    Participant

    Oprócz Szefa kontroli technicznej jestem również specjalistą d/s BHP ,opracowałem w kontakcie z SAD Arsenał Przepisy bezpieczeństwa dla artylerii i zasady te są przyjęte w imprezach w których bierze udział SAD Arsenał i na Dolnym Śląsku bo są dobre i sugeruję
    że skoro ma powstać ogólny regulamin bezpieczeństwa to radzę je wykorzystać
    http://www.oldartillery.pl/strona/index.php?option=com_content&task=view&id=24&Itemid=36

    A z przykrością muszę stwierdzić że jest zanik regulaminu bezpieczeństwa dla artylerii w piechocie!!!!!
    nie znaja podstawowych zasad poruszania sie przed działem ( wyszło do w rozmowie z MARO na Ostrołece)
    ogłosiliśmy co prawda odprawe dowódców sekcji przed bitwą ale to wymaga jeszcze dopieszczenie bo artylerzysći zasady znaja gorzej z piechurami którzy maja sie poruszać przed działami :< .

    Na podstawie ogólnych przemysleń i wiedzy jako rekonstruktora opracowałem regulamin bezpieczeństwa dla imprez ( był z powodziem stosowany w Kłodzku i w Nysie jezeli jestescie zainteresowani prosze o kontakt

    9 marca 2008 z 12:35 #5239
    Koroniarz
    Keymaster

    Wspólny regulamin miał być przedmiotem uzgodnień rady stowarzyszenia. Ponieważ artyleria to domena SAD-u, myślę, że najprościej będzie inkorporować przyjęte zasady do regulaminu ogólnego (za wyjątkiem tego co już tam jest, jak np. kwestie dotyczące alkoholu, gdyż ten objęty jest zakazem bezwzględnym j.w.). Zaproponuj proszę formułę. Wraz z uzupełnieniami dotyczącymi kawalerii będziemy mieć dokument wszechstronny, a przy trafnych uwagach i przejrzysty. To idzie zresztą w ślad za wcześniejszymi ustaleniami w tym zakresie.
    Pozdrawiam!

    9 marca 2008 z 12:47 #5240
    Pedro
    Participant

    W tym problem bo o kawalerii mam ogólne pojęcie ale mam kilka uwag do zachowania sie kawalerzystów i z przykroscia muszę stwierdzić że nie jest to godne pochwały
    (chodzi o bezpieczeństwo piechórów i artylerii w kontacie z kawaleria).
    Postaram sie bazując na przepisach przyjętych opisać to. pozdrawiam

    9 marca 2008 z 12:51 #5241
    Koroniarz
    Keymaster

    Część dotyczącą kawalerii mam zamiar konsultować z Robertem, który zna się na tym z nas najlepiej, a pisał m.in. regulamin na mistrzostwa.

    Postaram sie bazując na przepisach przyjętych opisać to.

    Prośba porządkowa: napisz to w formie uwag do regulaminu jak na początku tego wątku. Unikniemy pisania całości po parę razy.
    Dziękuję i pozdrawiam!

    9 marca 2008 z 13:03 #5242
    Pedro
    Participant

    Jak można to kilka uwag dotyczących kawalerii .
    1.W zblizeniu do piechoty lub artylerii utrzymuja dystans co najmniej 5 m.
    2.Całkowity zakaz „bicia” z góry bronią białą i lancami wogóle w człowieka( oczywiście lance maja być stępione)
    3.Każdy inscenizator w mundurze kawalerzysty pownien być dodatkowo przeszkolony z obowiązujących regulaminów bezpieczeństwa , Bo to co wyprawiaja kawalerzysci woała o pomste do nieba.
    4.W starciach kawalerii zakaz pukania się bronią białą.
    5 .W momencie strzału piechoty lub artylerii kawaleria oddala sie na odległosc 30 m ,
    6.Kazdy atak kawalerii powienien być wczesniej uzgodniony przed imprzezą nie powinno byc samolnych ataków.
    7.Ataki kawalerii tylko w grupie.

    to na tyle :haha:

    9 marca 2008 z 13:21 #5244
    Koroniarz
    Keymaster

    Pedro: źle wyszkolony oddział, to zawsze śmierć w oczach. O odpalaniu armaty zapalniczką też pewno słyszałeś :brick:
    Dałem tekst jednolity do Download.
    Pozdrawiam!

    9 marca 2008 z 13:26 #5245
    Pedro
    Participant

    A kto odpala armatę zapalniczką ? :>

    9 marca 2008 z 13:56 #5246
    M.A.R.O.
    Participant

    Temat kontaktu artyleria-piechota na polu walki faktycznie nigdy przedtem (w poprzednich latach 1999-2006) nie byl zglebiany i nie stosowano zadnych umownych znakow ostrzegajacych lub dajacych przyzwolenie na atak.
    Gadalismy o tym dosyc dlugo z Pedrem, Stryjem i chyba Mirusiem w Ostrolece. Rano Stryju poprowadzil krotki wyklad o owych znakach i mysle ze taki wykladzik-szkolenie przyda sie robic przed kazda bitwa, zeby sie to utrwalilo w swiadomosci uczestnikow bitew.
    Wiele rowniez zalezy od tego kto dowodzi piechota przebywajaca w poblizu armat. Na ogol przewaza rozsadek ale czasem cos komus odbija i nieszczescie gotowe. Wazne jest rowniez zeby Panowie Oficerowie podjudzani przez „pilnowacza scenariusza” nie zagrzewali ludzi do ataku na dziala kiedy one sa uzbrojone i szykuja sie do salwy. Scenariusz i czas w ktorym wszystko sie rozgrywa to rzecz wazna ale wlasnie wtedy trzeba uwazac podwojnie i nie robic glupot oraz nie dawac sie podpuszczac.

    Jesli chodzi o strzelanie przez piechote stemplami to raz na jakis czas sie to zdarzalo w roznych grupach i tu rowniez najwiecej zalezy od komenderujacego ogniem ale przede wszystkim wychodzi tu takze brak perfekcyjnego wyszkolenia u czesci zolnierzy.
    Owszem zdarza sie czasem, ze oddzial juz zaladowal bron, juz ma ja na ramieniu a jeden czy dwoch maruderow jeszcze cos majstruje ze stemplem (bo za wolno ladowali) Wtedy dowodca czasem kaze isc naprzod albo wydaje rozkaz przygotowawczy do rozpoczecia prowadzenia ognia najzwyczajniej w swiecie nie widzac ze wspomnianych dwoch zapoznionych ma w lufach stemple. Tu wielka rola takze kolegow stojacych po obu stronach delikwenta, ktorzy poinni na niego nawrzeszczec i kazac blyskawicznie ten stempel usunac z lufy i niwazne czy nastapi to w marszu czy w pozycji stojacej. A co sprawia ze delikwent zostawil ten stempel w lufie? Ot panika i nerwy. Slyszy taki ze juz wszyscy na niego tylko czekaja, podoficer sie wscieka i kaze NATYCHMIAST konczyc ladowanie wiec zestresowany chlopina rzeczywiscie KONCZY ladowanie na etapie na jakim sie akuratnie znajdowal, zamiast ostatnim ruchem wyjac stempel i wlozyc go w miejsce. Jest to przypadek ktory zazwyczaj przydarza sie mlodym zolnierzom o niewelkim stazu bitewnym co sprawia, ze nawet jesli zostali dobrze wycwiczeni to w czasie bitwy rzadzi nimi adrenalina.

    9 marca 2008 z 14:13 #5247
    Koroniarz
    Keymaster

    Poziom wyszkolenia oddziałów nie zależy od rodzaju broni, lecz od czasu poświęcanego na wyszkolenie i tego co jest jego przedmiotem. Można wyciągnąć przykład piechoty, która nie przeszkolona ogniowo idzie do udziału w rekonstrukcji i wodzi lufą nabitej broni wokół, kawalerii co tnie ostra szablą wszystko co niżej i artylerii, która odpala armaty zapalniczką. Wszystkie przykłady są prawdziwe. Potrzebę ich przytaczania widzę jednak tylko o tyle i w takim zakresie, w jakim jest to potrzebne dla opracowania zasad bezpieczeństwa j.w. Chyba, że dana grupa stanowi oczywiste zagrożenie dla innych. O tym kto i jak pogadamy pewno nie raz przy ognisku. Co się tyczy zasad bezpieczeństwa, to propozycje w tym zakresie wysyłaliśmy m.in. do P4P już ze dwa lata temu, całość była zaś omawiana w czasach zgoła zamierzchłych. Odbicie tych rozmów szereg osób (w różnych teraz oddziałach) może znaleźć w regulaminie. Myślę więc, że możemy pokusić się o wspólne wnioski. Dla wspólnego bezpieczeństwa.
    Pozdrawiam!

    9 marca 2008 z 15:24 #5248
    Pedro
    Participant

    Można wyciągnąć przykład piechoty, która nie przeszkolona ogniowo idzie do udziału w rekonstrukcji i wodzi lufą nabitej broni wokół, kawalerii co tnie ostra szablą wszystko co niżej i artylerii, która odpala armaty zapalniczką

    A ja się będę upierał żebyś podał przykład odpalania armaty zapalniczką? bo na Dolnym Ślasku nikt tak nie robi odkąd się bawię w artylerię , Maćka z SAD również nie podejrzewam o to.Bo to człowiek rozsądny i mam zaufanie do niego.

    9 marca 2008 z 15:43 #5249
    Koroniarz
    Keymaster

    Akurat SAD darzę dużym uznaniem za ich pracę. Co do reszty: j.w. Spytaj zresztą Maćka. Pewno przykład jest mu znany. Wracając do tematu: polecam Twojej uwadze rozdział „Health and Safety Guidelines for members of The Association Britannic La Garde Imperiale.”, rozdział 3.1 pt. „Artillery Safety”. Zawiera elementy wymagane od artylerii w rekonstrukcjach zachodnich (plik: Association_Britanic_Safety_guidelines1[2].pdf ). Przeglądam to pod kątem całości i myślę, z niektórych elementów skorzystać przy pracach nad regulaminem krajowym, w tym w części dotyczącej kawalerii. Pomysł by jazdę pozbawić możliwości uczestniczenia w rekonstrukcji (a do tego sprowadza się zakaz starć w każdej formie), uważam za zbyt daleko idący, a przez to w praktyce nie do przyjęcia. 30 m to w istocie przyjęta odległość poniżej której nie można w kierunku do koni oddawać salwy, z tym że obostrzenie to działa efektywnie w obie strony i obejmuje również piechotę. Biorąc pod uwagę dynamikę bitwy, nie da się każdorazowo przewidzieć całości działań przed ich rozpoczęciem. Takim podręcznikowym przykładem był Raszyn, gdzie na kilkunastu spotkaniach omawiano scenariusz na ponad godzinę, by go potem zrealizować w 20 min. a przez pozostałe 40 improwizować. Wyjątkiem mogą być chyba jedynie inscenizacje wybranych epizodów bitwy, gdzie poszczególne wydarzenia występują jednostkowo.
    Pozdrawiam!

    10 marca 2008 z 15:41 #5253
    Pedro
    Participant

    Pomysł by jazdę pozbawić możliwości uczestniczenia w rekonstrukcji (a do tego sprowadza się zakaz starć w każdej formie), uważam za zbyt daleko idący, a przez to w praktyce nie do przyjęcia.

    Wybacz ale dzisijesza jazda swoim zachownaiem pozostawia wiele do zyczenia , bo są to osoby umiejące tylko jedzic konno przebrane w mundury 🙁

    A co do artylerii ( angielskie przepisy ) rozmawaiłaem o tym z Mackiem nie raz i naprawde u nas sa najlepsze ;D

    10 marca 2008 z 15:59 #5254
    Koroniarz
    Keymaster

    Żaden z przytoczonych przykładów nie nadaje się na wzór profesjonalizmu. W kontekście tego co piszesz zastanawiam się kogo masz na myśli, bo rekonstrukcyjny jest bodajże oddział ze Szczecina i nasz (choć kolejny jest już w drodze). My udzielamy się jak dotąd głównie za granicą, a w Polsce na ćwiczeniach. Po drodze była jeszcze Legia Nadwislańska, ale efektywnie już jej od dawna nie widać. Ułani p. Kostrzewy to firma kaskaderska i nie się ich postrzegać w kategoriach ścisle rekonstrukcyjnych. Widać będzie o czym przy tym ognisku rozmawiać 😉 W pozostałej części, wiadomo, że nasze ma więcej witaminy. Tyle tylko, że o ile dobrze pamiętam Maciek mówił o działoczynach, nie przepisach. Po wtóre rekonstrukcja u nas to drobna część tego co się dzieje w Europie. W konsekwencji warto uczestniczyć w dyskusji o wzorcach już na zachodzie przyjętych. Zwłaszcza, że regulacje krajowe sa nieodmiennie na nich wzorowane.
    Pozdrawiam!

    10 marca 2008 z 16:58 #5255
    Maria J. Turos
    Participant

    22.Zawsze na biwaku musi znajdować się apteczka oraz osoba przeszkolona w zakresie udzielania pierwszej pomocy.

    Moi Kochani
    Pozdrawiam Wszystkich z Paryża i p[rzepraszam, za tak długa nieobecność na forum. Wracam dopiero 16.III. O owych regulaminach słyszałam i widziałam jak to działa w praktyce. Anglicy rzeczywiście musza mieć wszystko „…od a do zet…” skodyfikowane, u Francuzów bywało różnie – bo juz jest pewien rygor, ale bez „…wygłupów…”. Nie otwiera mi sie normalna odpowiedź, więc nie mogę przesłac zdjęć znad Zatoki Juan, gdzie były bagnety i starcia i zwarcia. I naprawdę nikomu nic sie nie stało, mało jest pokaz indywidualnej walki piechura z karabinem i atakującego go przeciwnika.
    Co do wypadków – były, przypuszcam są – nad Zatoka Juan jeden artylerzysta rozciął sobie rękę, a na pytanie samego Prof. Lerroux – Lenci jak i gdzie szyjemy [czytaj „…reko…” czyli na placu boju czy w „…realu…” w szpitalu w Vallauris odparował, że nie będzie wrzeszczał i rzecz cała po chwili sie zakończyła] ja zresztą w Boulogne sama szyłam rozwaloną paskudnie rękę tuż przy tętnicy, a nie miałam [teraz noszę] apteczki współczesnej, pod Waterloo mój kolega miał również parę zdarzeń dość krwawych, ale nie było aż takiego „…ale…”. Dyskusja dotyczyła właśnie wypadku „…niedzielnych…” w najgorszym tego słowa znaczeniu strzelców, których stać na doskonałą broń, mundury szyte przez zawodowych krawców z planu filmowego lecz z wykształceniem gorzej.
    W Nysie również Czesi uzywali łuków i strzał [oddział Kozaków] i było cudownie, choc miałam dwa urocze sińce.
    Co do namiotu, też pyszni sie dziurą z Będomina.
    Ale rzeczywiście – brak mi normalnego zabezpieczenia medycznego: czy ktoś z organizatorów pofatygował sie kiedykolwiek by zapytać się czy w obozie jest lekarz lub ktos po szkole ratownictwa, czy ja – no ja korzystam innymi drogami – mam podane numery [poza standardowym] do najbliższego szpitala, a czasem, by nie było znów takiej smutnej i tragicznej przygody jak w Pułtusku wypada cos powiedziec wiecej nad to iż jest wypadek. Uraz – nawet banalne oparzenie prochem – jest inny niz współczesne.
    To tyle – pozdrawiam i bedę sledzić co sie z tego urodzi – oby nie „…mysz…”

    10 marca 2008 z 19:23 #5256
    Pedro
    Participant

    W kontekście tego co piszesz zastanawiam się kogo masz na myśli,

    Tych kawalerzystów co byli w zeszłym roku na Jabłonnej 🙁
    A co do przepisów ponownie kieruje cię na stronę SADu gdzie są umieszczone 🙂 ,
    a działoczyny to sprawa oddzielna bo obsługa armaty musi być wyszkolona ,albo przynajmniej mieć madrego dowódcę co wszystkim pokieruje.

    W zeszłym roku na I Pikniku Artyleryjskim w Kłodzku ustawiliśmy 5 armat w linii ,pod nimi manewrowała piechota ( był to jednocześnie pokaz reknonstrukcyjny i nauka dla kanonierów).Maćkowi powierzyliśmy doówdctwo nad całością (miał komednerować która aramata kiedy strzela) Oficerowie piechoty też dostali wytyczne jak się maja zachowywać
    i generalnie wyszło super wyski poziom wyszkolenia wszystkich kanonierów ( strzelali na komnde tylko ) i piechoty która poruszała sie pomiedzy działami ( na ich lini strzału)
    Maćkowi dalismy dowodzenie jako gościowi ( bo u nas wszyscy lubia strzelać nie komenderować ;D ) ,i dlatego zrobilismy doswiadczenie jak nasza artyleria zachowa się pod obcym dowódctwem i wyszło super i jeszcze raz uznania dla Maćka bo się spisał na medal

Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.