Pamięć o szwoleżerach.

  • 5 lipca 2006 z 21:08 #2961
    Marek Drabik
    Participant

    Próbuję wywołać temat nie o szwoleżerskich duszach, które zapewne od dawna są już w krainie wielkich kampanii, nie książkach wielokroć napisanych i opisanych ale o doczesnych szczątkach naszych braci w wierze i przekonaniu. Co dzisiaj pozostało jeszcze z rzeczywistości i z legendy? Jak wyglądają miejsca pochówku, archiwalia, pamiątkowe tablice? Co pozostawili po sobie oni sami? Jak my zajmujemy się tym co oni chcieli przekazać potomnym? Czy można coś zmienić, czy dobrze jest, źle, a może czegoś nie robimy my sami wystarczająco albo ktoś – ale kto? Jeśli tak, to co i jak powinniśmy robić lub kto? Nie wszystko uda się przenieść do muzeów, a czas płynie…
    Może jakiś zbiór materiałów o tym co dziś ze szwoleżerską rzeczywistością, dokumentacja?

    Marek Drabik

    Mon oeil d’epervie!

    6 lipca 2006 z 08:54 #2966
    szwoleżer
    Participant

    Czołem Panie Kolego!
    Chyba najlepszym „przekaźnikiem” wiedzy o tamtych czasach i o tym

    co oni chcieli przekazać potomnym

    jest właśnie stowarzyszenie „Arsenał” i inne grupy Rekon. Hist., które propagują wiedzę o tamtych czasach.
    Co do

    Jak wyglądają miejsca pochówku, archiwalia, pamiątkowe tablice?

    Chyba dwie ostatnie wojny światowe nie „pomogły” w zachowaniu się do naszych czasów nagrobków i tablic i często czym dysponujemy to jedynie zdjęcia z książek z początku XX wieku jak np. w książce M. Kukiela o wojsku polskim w dobie napoleonskiej.
    Może pozostaje przekazywać wiedzę o tamtych czasach w sposób „najatrakcyjniejszy” dla widza czyli podczas rekonstrukcji bitew czy innych spotkań historycznych?
    pozdrawiam

    6 lipca 2006 z 09:59 #2968
    Koroniarz
    Keymaster

    Co dzisiaj pozostało jeszcze z rzeczywistości i z legendy?

    To ciekawe jak często ten temat się pojawia i jak mało jest kontynuowany. Myślę, że to po części wskazuje potrzebę powrócenia lub też zachowania pewnych wartości, niezależnie od zmieniających się czasów, a z drugiej strony wskazuje na trudność mówienia o imponderabiliach. Pewno dlatego, że w pragmatycznym świecie przywiązanie do nie dających praktycznych (lub raczej doraźnych) korzyści, zasad uważane jest za dziwactwo. Co się tyczy zachowanych pamiątek, to obawiam się, że nie zostały one w pełni skatalogowane. Nie jest wielką tajemnicą, że część zbiorów muzealnych, w tym takich palcówek jak Muzeum Narodowe wciąż pozostaje nie skatalogowane. Dlatego co jakiś czas pojawiają się odkrycia tego co już dawno w zbiorach. Innym problemem jest rozproszenie tego co zostało i zniszczenie wielu z tych dokumentów, co były. W ubiegłym tygodniu miałem z kol. Brykietem ciekawą rozmowę, w której podniósł przetrzebienie zbiorów archiwalnych pod zaborem rosyjskim po upadku powstań narodowych, mówiąc, że zostało wówczas (proszę o poprawienie jeśli przekręcam) około 1/10 tego co wcześniej. Potem były jeszcze wojny światowe i władza ludowa, tak więc zostało tego do naszych czasów zupełnie niewiele. O problemie tym pisał zresztą Norman Davies w swojej historii Europy wskazując na różne podejście do źródeł u historyków różnych narodowości. Co przetrwało: chociażby papiery Krasińskiego w Bibliotece Nardowej, gdzie można znaleźć chcociażby zamieszczony na forum MANIEMENT. Dla nas jeszcze legenda i potrzeba jej ukazania w sposób bardziej niż na obrazach namacalny. Ciekaw zresztą jestem opinii kolegi na postawione przez niego pytania.
    Pozdrawiam!

    7 lipca 2006 z 11:57 #2972
    Marek Drabik
    Participant

    Nie więcej jak 3 km od miejsca gdzie mieszkam jest obecnie zadbany ale jeszcze do niedawna zdewastowany, dwór rodziny Stokowskich h. Jelita. Podczas niemieckiej okupacji zamieszkiwał tu niemiecki administrator, po 1945 był urząd gminy, posterunek milicji, biblioteka. Gdy już to wszystko odchodziło powoli do lamusa, bywało że dzieci pracowników miejscowej spółdzielni produkcyjnej, a mieszkańcy dworu, przynosiły o szkoły na makulaturę różne historyczne dokumenty i zapiski. Ściągali to gdzieś ze strychu (piwnica była zajęta wcześniej na areszt) i nosiły całymi paczkami do szkoły. Było tak kilka razy bo dyrektor szkoły, już św.p. organizował zbiórki makulatury. Dziwne, że i on nie zainteresował się archiwaliami. Ja zauważyłem jako kilkuletni uczeń ciekawe wydawało mi się, pisane ręcznie, pożółkłe dokumenty, jakieś książki z opisanymi końmi… może wtedy przestawały istnieć ostatnie zapiski o Stokowskich i ich znanej hodowli wierzchowców…?
    Tu gdzie mieszkam był dwór modrzewiowy rodziny Gałeckich, zniszczony ponoć w 1959 r. Gdy miejscowi go rozbierali (dawni pracownicy dworu) znaleźli pod podłogą skrzynię metalową z banknotami i monetami (prawdopodobnie rublami), dokumentami powiązanymi sznurkami i grubą księgą w której pisało po polsku i rosyjsku. Kto wie co tam było, bo całość zwinął miejscowy sekretarz partii, któremu się zmarło.
    To tylko dwa przykłady, a było tak praktycznie w przypadku każdego dworu pomiędzy Kutnem, a Łowiczem. I dokładnie tak mogło być z pamiatkami po szwoleżerach. Ocalało to co murowane i wmurowane, i jeszcze to co w kościołach.

    Marek Drabik

    Mon oeil d’epervie!

    11 grudnia 2007 z 11:11 #4988
    Koroniarz
    Keymaster

    Ledwie parę dni temu minęła 199 rocznica szarży pod Somosierrą. Nieuchronnie myśli powędrowały daleko w czasie i przestrzeni. Wraz z nimi nadeszła myśl: a może warto byłoby się wybrać po Nowym Roku do Belska nie opodal Grójca? Tam jest kościół, w którym spoczywa Kozietulski:

    Andrzej Zygmunt Rola – Stężycki w OKOLICA 2 (34) 2003[/url]„:1s86clb9]Żałobny to bowiem orszak nieśpiesznie podążał ku grójeckiemu Belskowi w mroźne lutowe popołudnie 1821 roku . Z trudem powstrzymywane konie wprowadzały pewną nerwowość w owym żałobnym kondukcie. Wokół mieniły się wszystkimi barwami wspaniałe mundury, zdobione szamerunkami, błyszczała broń . Wysokie czapy z daszkami opadały na czoła oficerów , kryjąc głęboki smutek wyzierający z żołnierskich oczu. W ogromnej , przejmującej ciszy słychać było tylko oddech koni i chrupot wrzynających się w śnieg kół karety , ciągnionej przez cztery dorodne ogiery. Z wolna , zza niewielkiego pagórka poczęła się wyłaniać smukła wieża kościoła. Dźwięk rozkołysanych dzwonów niósł się daleko, porywając swym brzmieniem coraz większą ilość towarzyszących orszakowi ludzi , z przejęciem wpatrzonych w czerń powozu.
    – Kozietulskiego wiozą !- nieśmiały początkowo szmer wzmagał się , aby tuż przed kościołem w Belsku zamienić się w potężny krzyk. Gawiedź cisnęła się do niewielkiej drewnianej trumny, która spoczywała już na ramionach kilku oficerów . Właśnie wchodzili w ciemną czeluść niezbyt obszernej kruchty kościelnej. Na jej progu stała piękna – w średnim wieku kobieta – ubrana w stylu epoki. Towarzyszył jej starszy już mężczyzna- mąż zapewne. Oficerowie złożyli trumnę na przygotowanym uprzednio katafalku. Zapalono świece. Szept modlitw mieszał się z dymem kadzidła i połykanymi łzami- przechodził w szloch. Starzy ,zaprawieni w bojach żołnierze nie kryli swojego żalu i ocierali łzy gęsto padające na sumiaste wąsy. Kilku ludzi podniosło ciężką pokrywę z posadzki kościoła odsłaniając wejście do krypty grobowej Walickich. Trumna zanurzyła się w ciemność rozświetloną kilkoma zaledwie ogarkami świec. Krzyk buchnął z dziesiątków gardzieli. Głucho szczęknęła zamykana pokrywa….

    Gwain pisała o swojej wyprawie tamże, tablicy pamiątkowej i o rozmowie z proboszczem. Może temat rozwinie? 3-ego lutego mija 187 rocznica śmierci Kozietulskiego. Zwróćmy się do proboszcza z zapytaniem o mszę i wystawmy wartę.

    Dalej, warto też wspomnieć, że koledzy z 1-ego szwadronu I Régiment de chevau-légers (polonais) de la Garde Impériale z Wielkiej Brytanii już od pewnego czasu pracują na rzecz umieszczenia tablicy pamiątkowej na murach szwoleżerskich koszar w Chantilly. Wystąpili juz w tej kwestii o wsparcie do ambasady polskiej w Londynie i w Paryżu, a także do Fundation Napoleon. Sądzę że należy pomyśleć o spleceniu różnych działań, by 200-na rocznicę szarży godnie upamiętnić. O organizacji samej szarży powiem na najbliższym spotkaniu, a potem myślę przedstawić na stronie i forum oficjalny komunikat.

    Warto też przypomnieć i o ostatniej szarży szwoleżerów pod Waterloo:

    Pozdrawiam!

    12 grudnia 2007 z 11:46 #4989
    Brykiet
    Participant

    W Belsku Dużym byłem, całkiem przyjemna miejscowość, nieco na uboczu od głównwego traktu położona. Kościół nie duży, zachowany całkiem pięknie. O samym grobie nic powiedzieć niestety ne mogę, bo weujść do środka nie zdołałem. Zaraz obok jest pałać w Małej Wsi, gdzie Kozietulski pomieszkiwał u swej siostry. O ile nie został sprzedany (był własnością URMu a teraz gminy Grójec) to można go zwiedzić z zewnątrz.
    A dla mnie osobiście prawdziwym bohaterem Somosiery jest Andrzej Niegolewski z Niegolewa. Tamże pochowany.

    12 grudnia 2007 z 13:18 #4990
    Koroniarz
    Keymaster

    A dla mnie osobiście prawdziwym bohaterem Somosiery jest Andrzej Niegolewski z Niegolewa. Tamże pochowany.

    Tych bohaterów było tam więcej. Inni wspominają np. o Janie Dziewanowskim, który „wpadł na baterie nieprzyjacielskie, a za nim cały szwadron, wybiwszy kanonierów i rozproszywszy piechotę z asekuracji armat stojącą, wrócił na drogę i w najsilniejszym ogniu kartaczowym szarżował na drugą baterię”, a ktory był też jedynym Polakiem wymienionym z nazwiska w biuletynie armii napoleońskiej, poświęconym zdobyciu Somosierry. Zmarł w szpitalu w Madrycie kilka dni po bitwie. Dokładnie 5-ego grudnia. Tym do czego zmierzam nie jest jednak porównywanie ich zasług, bo w moim odczuciu są niepodzielne, a myśl by skorzystać z okazji jaką daje rocznica i spróbować ich upamiętnić (nie tylko zresztą to czego dokonali pod Somosierrą). Do Madrytu wybrać się teraz raczej trudno, Belsk zaś niedaleko, a i okazja po temu godna. Nic nie stoi na przeszkodzie by przy okazji i Niegolew odwiedzić, zwłaszcza że 150 rocznica śmierci Niegolewskiego również na luty przypada. Z Warszawy do Belska niecała godzina drogi samochodem. Krócej niż niekiedy wracam do domu z pracy.

    Pozdrawiam!

    12 grudnia 2007 z 19:10 #4991
    gwain
    Participant

    Na zdjęciu, które Koroniarz był tak uprzejmy umieścić na stronie, patrzę „cielęcym „wzrokiem na naszych walczących szwoleżerów i nogami w miejscu przebieram, żeby tak jak oni sobie poszarżować….
    ]:)
    A to już niedługo nastąpi :brick:
    Cieszę się,że zorganizujemy wycieczkę tropami Kozietulskiego i Niegolewskiego.Miałam rzeczywiście odwiedzić Belsk, ale z powodu siły wyższej nie doszło do tego , niestety. Miałam przyjemność rozmawiać tylko przez telefon z proboszczem parafii i dowiedziałam się, że pałac Walickich (siostry Kozietulskiego) nie jest dzięki Bogu w rękach prywatnych. Można go zwiedzić.

    Jeszcze tylko dodam, że Dziewanowski konał w strasznych męczarniach .Miał roztrzaskane przez kartacz ramię, nie było warunków w kościele zmienionym na szpital, żeby go operować. Nie pamiętam, który ze szwoleżerów, również ranny był cały czas przy nim.Chyba Niegolewski. To on wspominał, że Dziewanowski pomimo cierpień umierał cicho….
    Czyny bohaterskie, to sztuka, która wychodzi z mody, dlatego o ludziach odważnych powinniśmy mówić i dlatego nasza wycieczka ma sens.

    12 grudnia 2007 z 19:38 #4992
    Marek Drabik
    Participant

    Jest tu u mnie pamiątek nieco po Skarżyńskich rodzinie. Wspominałem kiedyś o dokumentach z Kozietulskim związanymi, w Krośniewickim muzeum (obok Kutna) ale te przepadły, ponoć jakiś „kolekcjoner” z Niemiec zajął się nimi.
    Orłów – grobowiec A.Skarżyńskiego
    Orłów – wnętrze kościoła tablica w prezbiterium informująca o pochówku
    Sobota – tablica żeliwna na ścianie zewnętrznej o zasługach Feliksa Skarżyńskiego
    Suserz – kościół wybudowany przez Jerzego Skarżyńskiego, ojca Ambrożego
    Suserz – dwór modrzewiowy, własność Skarżyńskiego Ambrożego
    Skarżyn – obecnie wieś, dawniej posiadłość (prawdopodobnie od nazwiska Skarżyńskich)
    Księgi parafialne – wpis o śmierci A. Skarżyńskiego
    Akta hipoteczne – informacje o majątkach A. Skarżyńskiego i jego oryginalne podpisy!!!
    Zmobilizowany zainteresowaniem, wkrótce rozpocznę zamieszczanie fotografi o przedstawionych budowlach i pamiątkach

    Jeszcze o dwóch sprawach: Jeden z moich znajomych kawalerzystów II RP z Poznania, jest w prostej linii potokiem Niegolewskiego!

    Na cmentarzu w Orłowie znajduje się kaplica Rodziny Szypowskich, kim był Hipolit Szypowski?

    12 grudnia 2007 z 20:12 #4993
    DarekDarek
    Participant

    Czołem!

    Jeden z moich znajomych kawalerzystów II RP z Poznania, jest w prostej linii potokiem Niegolewskiego!

    A nie jest przypadkiem ‚koniarzem’?
    pzdr – d.

    12 grudnia 2007 z 21:16 #4994
    gwain
    Participant

    Ponieważ jest tyle miejsc do zwiedzenia i kilka osób do poznania, w żyłach których płynie krew bliskich naszym sercom bohaterów, to może tak od czasu do czasu zorganizowalibyśby jakiś „wypad” z historycznym podtekstem. Co Wy na to? Powiedzmy, że Belsk i Niegolew byłyby preludium do tych naszych wypraw.

    13 grudnia 2007 z 00:43 #4996
    Koroniarz
    Keymaster

    To i nawet więcej 🙂 Tymczasem obiecany wyjątek z Kukiela: FORMACJE POLSKIE W SŁUŻBIE FRANCUSKIEJ. SOMOSIERRA

    27 grudnia 2007 z 20:15 #5047
    Marek Drabik
    Participant

    Kilka zdjęć grobowca „Rodziny Baronów Skarżyńskich” z Orłowa. Nie dotarłem do informacji wskazującej bezpośrednio na datę wybudowania grobowca, to co powtarzają lokalne przewodniki wskazuje na połowę XIX w. Z moich dociekań wynika, że budowla mogła powstać dla zmarłej w dzieciństwie córki Ambrożego Skarżyńskiego i Józefy z Sokołowskich. Grobowiec jakoś się trzyma chociaż wymaga remontu. Ostatnio robiąc te zdjęcia, potwierdziłem opowieść M. Lewandowskigo (jego przodek był z dziedzicem w powstaniu styczniowym – tym dziedzicem był Skarżyński-syn Ambrożego) w jednej z nisz jest ślad po wybitym przez żandarma niemieckiego w 1943 r. otworu – Niemcy zamierzali wyciągnąć metalowe trumny. Przez otwór Niemiec już zaglądał do środka i wtedy drugi znalazł dzwony ukryte pod gałęziami obok kościoła. Zostawili więc barbarzyńcy grób i zajęli się dzwonami. Te na widocznej, wybudowanej już po II wojnie dzwonnicy, odnalezione zostały gdzieś na zachodzie Polski. Otwór zalepiono, ale ślad pozostał… Moim „mistrzem” był ks. dr Zb. Skiełczyński z Lowicza, po informacjach, które mu o A. Skarżyńskim przedstawiłem, sam kiedyś zasugerował aby przeprowadzić w przyszłości badanie grobowca, niestety zmarł i pewnie póki co sprawa nie będzie miała dalszego ciągu…



    8 stycznia 2008 z 02:35 #5079
    Koroniarz
    Keymaster

    Pozwolę sobie przypomnieć o artykule kolegi pt. Ambroży Skarżyński – generał i ziemianin który uzupełniam o cytat z Kirkora:

    Minęło 25 lat od dnia, w którym okręt Northumberland zarzucił kotwicę w porcie wyspy Św. Heleny, przywożąc tu Napoleona. Minęło dziewiętnaście i pół lat od czasu jego śmierci. Nadchodził dzień, gdy ludność Paryża miała znowu wołać: Vive l’Empereur! Dnia 15 października 1840 r. w porcie Św. Heleny wniesiono na pokład okrętu Belle-Poule trumnę ze zwłokami cesarza Francuzów. W eskorcie do portu maszerowały oddziały angielskie w paradnych mundurach, a gubernator wyspy, stary generał lord Middlemore, szedł za trumną piechotą. Dnia 15 grudnia 1840 r. król Ludwik Filip czekał w Paryżu u wrót kościoła Inwalidów, by wprowadzić tam tę trumnę. W trumnie, umieszczonej na wspaniałym karawanie, Napoleon wracał nad Sekwanę wśród szpalerów nowego wojska, za nim szli weterani jego własnych armii. Grenadierzy, strzelcy konni Gwardii, lansjerzy czerwoni… Nie brakło wśród nich Polaków, nie zapomniano o nich. Książę Adam Czartoryski przesłał im takie zawiadomienia:

    9 Grudnia 1840. Paryż.
    Stosownie do zawiadomienia odebranego od Marszałka Gerard, dowodzącego wojskiem przy wprowadzeniu zwłok Cesarza NAPOLEONA, – Xiąże Czartoryski ma honor donieść W ……………………………. że Wojskowi Polscy, którzy służyli za czasów Cesarza Napoleona, mają sobie przeznaczone miejsce w orszaku zaraz po byłej Gwardii Cesarskiej, i że w dzień obchodu mają się zameldować w mundurach, w Courbevoie, Generałowi prowadzącemu oddział b. Gwardii Cesarskiej
    .

    Polacy iść mieli za Gwardią Napoleona, co było zaszczytnym wyróżnieniem. Wśród nich byli nie tylko ci, już tylko nieliczni, którzy po wojnach napoleońskich pozostali we Francji, ale także ci, którzy wrócili do Polski Aleksandra i po Powstaniu Listopadowym poszli na emigrację do Francji. Bo krótką była złuda, że sprawa polska nie upadła wraz z upadkiem Napoleona. Jest coś tragicznie wymownego w tym, że za trumną Napoleona posyłał polskich weteranów ten sam książę Adam Czartoryski, który wraz z Aleksandrem chciał tworzyć Polskę antynapoleońską i z takimi planami w lutym 1811 r. jeździł do księcia Józefa Poniatowskiego do Warszawy. W Courbevoie nad Sekwaną, niedaleko mostu Neuilly, formował się pochód, który miał wprowadzić zwłoki Napoleona do Paryża. W pochodzie wzięło udział przeszło stu Polaków. Brak mundurów, w których okazać się byli powinni, i trudność dla wielu dostania się do stolicy Francji były powodem, że nie było ich więcej. W opisie obchodu w „Journal des Debats” był taki ustęp:

    „Zgodnie z ogłoszonym porządkiem, generałowie i oficerowie niższych stopni wojsk polskich znajdowali się w obchodzie żałobnym Napoleona, postępowali zaraz za szlachetnymi szczątkami Gwardii Cesarskiej, odznaczając się postawą i twarzami prawdziwie żołnierskimi. Widzieliśmy generałów Sierawskiego, Bema, Rybińskiego, Dwernickiego, Skarżyńskiego, Sołtyka, Gawrońskiego, Dembińskiego; między nimi kilku dekorowanych oficerskimi krzyżami Legii Honorowej, a jednego komandorskim; przez wszystkie oddziały gwardii narodowej witani byli głośnymi okrzykami: niech żyje Polska! Niech żyją Polacy!”

    Ponieważ w Rzeczpospolitej nie było tytułów arystokratycznych, a te nam znane na ogół były ruskie, litewskie lub (później) zaborcze, warto przypomnieć, że tytuł baronowski, o którym mowa na tabliczce, to tytuł barona cesarstwa nadany w 1814 roku przez Napoleona za zasługi dla armii francuskiej, potwierdzony następnie w Królestwie Polskim 22 października 1820 roku.

    Pozdrawiam!

    9 stycznia 2008 z 20:18 #5088
    Marek Drabik
    Participant

    Prezentuję Akt zgonu tego, który nie miał sobie równych we władaniu lancą. Jest to pierwszy wpis w księdze parafialnej z 1868 r., wykonany w języku rosyjskim. Oprócz podpisu księdza proboszcza, widnieją podpisy dwóch synów Ambrożego Skarżyńskiego: Konstantego i Maksymiliana. Któryś z nich brał udział w Powstaniu Styczniowym (?) Treść aktu wyjaśnia różnice w podawanych datach urodzenia. Tutaj jasno wynika, że urodził się w 1789 r.

Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.