Obóz historyczny

  • 3 grudnia 2009 z 10:58 #7600
    Koroniarz
    Keymaster

    ciężko jest spotkać w kraju grupe kawaleryjska która obozowałaby historycznie …..niby nic a pod tym wiele sie kryje..

    M.in. to, że oddziałów piechoty, którym by się chciało odbywać wspomniane przez Darka parodniowe przemarsze po 30 i więcej kilometrów każdy właściwie nie ma. Grup rekonstrukcyjnych odtwarzających obecnie epokę napoleońską jest wg. mojej wiedzy raptem trzy: 7-y lansjerów, szwoleżerowie i koledzy z 2 PUXW. Pozostałe grupy to albo kaskaderzy, albo grupy zielonej kawalerii okazjonalnie przebierające się w mundury z tego okresu. Mówiąc za nas: i szwoleżerowie i lansjerzy biwakują historycznie, wtedy gdy to tylko możliwe. Za granicą każdorazowo, choć tam w dość komfortowych warunkach, bo pod namiotami 😉 Kryją się za tym przyczyny opisane przez Darka i Krzysztofa: ułożenie, koszt i logistyka. Uwierz mi, że mają na ten temat dużo do powiedzenia. Od strony praktyczno-organizacyjnej: koń jest stworzeniem nad wyraz płochliwym, a hippika jest sportem, w którym dochodzi do największej ilości wypadków. Powoduje to, że właściciele nie widzą potrzeby wynajmować ich na przedsięwzięcia obiektywnie niebezpieczne, a firmy ubezpieczeniowe traktują jeździectwo jako sport ekstremalny. Sam koń swoje kosztuje. Jego ułożenie to zadanie na lata, a więc i koszty na lata. Ze względów czysto ekonomicznych jest to trudne. Z tych samych względów sporo stajni konie dosłownie eksploatuje do innych celów (ale to temat rzeka na innych forach). Kiedy już konie takie są, to ich wypożyczenie kosztuje kwoty zaporowe dla braci rekonstruktorskiej. Przykładowo: sam przewóz standardowym koniowozem w okolicach Warszawy to około 1500 zł. Do tego dolicz koszt najmu liczony wg. stawki godzinowej, lub nawet ryczałtowej i wyjdzie, że koszt uczestnictwa kawalerzysty w pojedynczej rekonstrukcji jest rzędu kilkuset złotych (lub więcej jeśli rekonstrukcja nie ma miejsca w pobliżu stajni). Kiedy już je dowieziesz to muszą być albo od siebie porozdzielane, albo pogrupowane w stada o ustalonej hierarchii. W tym roku pod Waterloo sprawa została zaniedbana, co skończyło się śmiercią jednego podczas noclegu i dwu następnych podczas samej rekonstrukcji! Do tego dochodzi zupełna nieznajomość ww specyfiki wśród organizatorów, którym wydaje się, że koń jest jak motorower: wlejesz paliwo, wsiądziesz i pojedziesz. W Raszynie skończyło się to w tym roku poranieniem szeregu zwierząt. Można by tak mnożyć. Skutek jest prosty: by odtwarzać kawalerię trzeba ćwiczyć wiele więcej (raz w tygodniu to minimum, choć panuje zgoda, że by się czegoś nauczyć liczbę ćwiczeń trzeba radykalnie zwiększyć), wkładać w to wiele więcej, a przez cały czas być zdolnym zapewnić wierzchowcom należytą opiekę.

    Pozdrawiam!

    3 grudnia 2009 z 11:37 #7602
    Prusak
    Participant

    Dziękuje koledzy-szczeże mówiąc wiem jakt o wygląda-bo znam kilku z Was dobrze jak i „cywilnych” jeżdżców.Troche sprowokowałem Was do tych wypowiedzi.Dlaczego?Własnie dlatego że wielu piechocińców nie wie jak to finansowo i logistycznie wygląda.Teraz maja to czarno na białym.
    Jak widać(odkładając na bok problemy logistyczno-finansowe) dużym problemem jest sam koń.Jak piszecie często dostajecie zwierzaka którego nie znacie i który pierwszy raz wpada na pole inscenizacji-przez co reaguje jak reaguje.
    Pytanie-czy w dzisiejszych czasach jest mozliwośc przyzwyczajenia konia do realiów rekonstrukcji-tzn to broni,wystrzałow itd.Tak by zwierze mogło bezpiecznie brac udział w rekonstrukcji-dla siebie i ludzi?Powiem szczeże że brakuje mi strzelców konnych którzy np. ostrzelali by nas piechote z karabinków.Dotychczas widziałem kawalerie walcząca tylko lancami bądż szablami.
    Domyślam się że najidealnej byloby gdyby każdy kawalerzysta mial swojego konia-zapewne marzenie wielu.
    Problem poelga także na tym o czym pisał Koroniarz-jest w kraju na XIX-ke niewielu prawdziwych rekonstruktorów-za to sporo kaskaderskich grup-którzy strasza mrokiem,plastikiem,t-shirtami,żle dobranymi kostiumami itd.
    Osobiście np znam niewielu kawalerzystów-i to głównie tych którzy czasem walcza na piechote(bądż walczyli)-chocby Was-Senatora,Koroniarza,Piotra Zalewskiego,chlopaków ze Szczecina.Reszta to dla mnie najczęsciej anonimowi ludzie którzy pojawiaja sie i znikaja. Z tego powodu wielu piechurów dośc niepoważnie traktuje rekonstruktorów kawalerii-bo nie znają ich.Wśród grup piechoty i artylerii znamy się chociaz z widzenia.
    Może czas to zmienic-tylko jak???
    Pozdrawiam!

    3 grudnia 2009 z 11:47 #7603
    Koroniarz
    Keymaster

    Może czas to zmienic-tylko jak???

    Też o tym myśleliśmy. Na przyszły rok planujemy trzydniowy przemarsz z udziałem piechoty i kawalerii. W jednym lub dwu rzutach, łączących się w punktach węzłowych. Jeden rzut z zamierzania: możliwie najbardziej wierny naszej wiedzy historycznej. Nie musi być duży, ale żeby wreszcie przyniósł nam satysfakcję. Szczegóły omawiamy i podamy osobno.
    Pozdrawiam!

    3 grudnia 2009 z 11:49 #7604
    Prusak
    Participant

    Brzmi obiecująco.
    Czy wogóle jest mozliwe by zobaczyc kiedys na żywo coś takiego;

    3 grudnia 2009 z 12:49 #7605
    Maria J. Turos
    Participant

    Powiem szczeże że brakuje mi strzelców konnych którzy np. ostrzelali by nas piechote z karabinków.Dotychczas widziałem kawalerie walcząca tylko lancami bądż szablami.

    Na jeśli tak rzec można „…zakończeniu sezonu…” w Raszynie byli strzelcy konni. Slicznie zgrali się z ułanami (i Darek i „…monsieur Briquet…” niech poswiadczą). Spokojnie sobie stałam nawet przez moment w środku pola, bo historycznie tak się czasem medykowi zdarzało (nie tylko na obrazie Keith’a Rocco).
    Czy może dlatego, że jeżdze również konno…może?
    Zacny Koroniarzu

    Na przyszły rok planujemy trzydniowy przemarsz z udziałem piechoty i kawalerii.

    Już mi Acan robisz apetyt, który jak wiadomo tylko rosnie w miarę…myślenia o wakacjach.
    Pozdrowienia

    3 grudnia 2009 z 13:28 #7608
    Litwin
    Participant

    Pytanie-czy w dzisiejszych czasach jest mozliwośc przyzwyczajenia konia do realiów rekonstrukcji-tzn to broni,wystrzałow itd.Tak by zwierze mogło bezpiecznie brac udział w rekonstrukcji-dla siebie i ludzi?Powiem szczeże że brakuje mi strzelców konnych którzy np. ostrzelali by nas piechote z karabinków.Dotychczas widziałem kawalerie walcząca tylko lancami bądż szablami.

    Tak, ale nie koni okazjonalnie dostępnych na rekonstrukcje. Jeżeli uczestniczymy w rekonstrukcjach na koniach nam znanych, wcześniej trzeba przeprowadzić selekcję ( nie każdy koń się nadaje), nauczyć chodzenia w szykach, ostrzelać, przyuczyć do szabli i lancy. Potem można jechać na armaty.
    Powiem z doświadczenia „zielonej ” kawalerii. Strzelające 30m od oddziału haubice 100mm, latające Grippeny nie robią na nich wrażenia, natomiast tamburmajor i orkiestra wprost przeciwnie, ale do tego tez można je przyzwyczaić.

    Co do biwaków i rajdów- to na zielono, szaro, czy kolorowo, kawaleria zawsze chowała się po wsiach- dla dobra koni, więc trzeba tylko znaleźć klimatyczną stodołę.

    Co do ostrzeliwania z karabinków to są strzelcy konni, a i u nas znalazłoby się kilku flankierów z karabinkami, lancami i szablami, ale my nie pasujemy do XW, szkoda, że zabrakło koni na ostatniej nocy listopadowej- poharcowalibyśmy przed linniami piechoty, tylko, żeby znowu się nie podnosiły głosy, jak parę lat temu po Olszynce Grochowskiej- wjechał na koniu w piechotę i pobrudził mi mundur.

    3 grudnia 2009 z 15:29 #7610
    Remigiusz Pacer
    Participant

    Każda rekonstrukcja kosztuje, ma swoje wady i zalety, jednak nie można wszystkiego zwalać na organizatora. Jak ktoś postanowił rekonstruować kawalerię, to powinien się liczyć z trudnościami, które czasem są znaczne. Zawsze trzeba liczyć na siebie i być samowystarczalnym.

    Gdybym zrekonstruował jednostki obserwacyjne- baloniarzy, to czy mam prawo wymagać od organizatora, by załatwił zamknięcie kilku kilometrów przestrzeni powietrznej na czas rekonstrukcji, bo będę startował balonem?

    3 grudnia 2009 z 15:47 #7611
    senator
    Participant

    Remik- jeśli byś posiadał własny balon i chciano by to pokazać, no masz prawo tego wymagać od organizatorów. Ja jak chciałem pokazać przelot Po-2 nad powstańczą Warszawą musiałem to zabezpieczyć. Podobnie jest w przypadku kawalerii. Jeśli ma być na bitwie to organizator zobowiązany jest zabezpieczyć rzeczy potrzebne do stacjonowania koni na obozie. Jeśli mnie pamięć nie myli piechocie i artylerii też pewne środki zabezpiecza.

    3 grudnia 2009 z 18:49 #7615
    Litwin
    Participant

    Pozostałe grupy to albo kaskaderzy, albo grupy zielonej kawalerii okazjonalnie przebierające się w mundury z tego okresu. Mówiąc za nas: i szwoleżerowie i lansjerzy biwakują historycznie, wtedy gdy to tylko możliwe.
    Pozdrawiam!

    :> Czyli lansjerzy, a w zasadzie Kaer tylko okazjonalnie przebiera się na szarozielono? ;D

    Kilka rajdowo- historycznych klimatów, może za zielono, ale chałupy, stodoły, dworki prawie takie same :doubt: (prawie robi…różnicę),
    a kawaleria, z racji wiekszej mobilności, zawsze jakąś stodołę ,czy 70, czy 170, czy 200 lat temu, zaanektowała przed piechotą i dlatego raczej nie woziła namiotów, a spało się i teraz też czasem śpimy pod chmurką, lub na sianie przy końskich głowach- nie ma to jak pobudka przez dmuch z końskich chrap. :shy:
    Obecnie pomimo zapewnień organizatorów zaopatrzenia w furaż, we własnym zakresie przed rajdem organizujemy własny zapas siana i owsa ( na planowanych postojach, i żelazna racja w owsiakach i siatkach), i zaopatrzenie w wodę (wiadra brezentowe). A karmienie odbywa się z karmiaków, a kto zapomniał to z …hełmu. Dzienne odcinki marszowe od 30 do 60km.
    a na rekonstrukcję wpada się w ostatniej chwili, bo ciekawiej połajdaczyć się po okolicznych lasach, przejść w bród Pilicę lub Bzurę, niż gnuśnieć na sianie pod namiotem.
    http://picasaweb.google.com/aljasinski3/Film#
    http://picasaweb.google.com/aljasinski3 … 9532173698
    http://picasaweb.google.com/aljasinski3/bzura2009#
    http://picasaweb.google.com/aljasinski2/Bzura2008#

    3 grudnia 2009 z 19:55 #7618
    senator
    Participant

    Ja robie kawalerie wermachtu i nikt prucz mnie z lansjerów nie jeździ w zielonej epoce.
    A firma Kaer to nie lansjerzy.

    3 grudnia 2009 z 23:29 #7620
    Litwin
    Participant

    Ale ja Tobie nie bronię, jeździc na zielono-szaro, ;D , a wręcz przeciwnie, bardzo się cieszę i chętnie podyskutuję, i dowiem się czegoś nowego.
    Natomiast chciałbym tu zamanifestowac swoją niechęc do wszelkiej maści jedynie słusznych, tylko jedynie właściwych i historycznych, a inni to przebierańcy, profani, bo nie mają namiotu i lipowej łyzki, to nie będziemy ich tolerowac, zabierzemy swoje zabawki i pójdziemy do innej piaskownicy. Zabolało to słowo- „okazjonalnie”. A może systematycznie podnosząc poziom?
    Czyli to, że poczynając od kopii nieśmiertelnika i gaci z trokami, przez owsiaki, wiadra, uwiązy, a na pudełku papierosów, zapałkach i pudełku na węgiel, drobnych monetach koncząc, tylko dlatego, że sprzed 70 lat, to już niehistorycznie?
    Podałem linki do naszych rajdów. Te same tereny kiedyś spróbujemy przebyc może w mundurach XIX w, a potem z lat 1918-20. Klimat i wrażenia podróży w czasie będą takie same. Obtarcia i odparzenia na d… też.
    Pochwalcie się swoimi rajdami i biwakami, ale nie w znaczeniu „tyko my tak robimy”.

    Ja robie kawalerie wermachtu i nikt prucz mnie z lansjerów nie jeździ w zielonej epoce.
    A firma Kaer to nie lansjerzy

    Ale w kawalerii WH jest Was przecież wiecej, czy to jest jakoś sformalizowane, czy tylko tylko luźny związek, bo w Kocku przedstawiano grupę jako Kaer. No i Harry, też chyba używa innych epok?

    4 grudnia 2009 z 01:14 #7623
    Koroniarz
    Keymaster

    Koledzy, a o co te nerwy, skoro była mowa o kawalerii napoleońskiej? Jakby się nie patrzeć, Wasze mundury to Kongresówka i II RP. Nikt przecież nie kwestionuje Waszych starań przy odtwarzaniu obu okresów. Z tego co wiem w Kongresówce na kawalerię macie wręcz monopol.

    Zawsze trzeba liczyć na siebie i być samowystarczalnym.

    Remi, właśnie dlatego kawaleria wstaje ze słońcem, a grubo przed trębaczem by zająć się końmi, a jak trzeba to i przejechać kilkadziesiąt kilometrów na pole bitwy. Po bitwie to samo w drugim kierunku, z tym, że wtedy część piechotą, bo konie zaczynają po takich przemarszach i galopadach powłóczyć nogami. Darek z Harrym po powrocie z Raszyna w ogóle nie poszli spać tylko pracowali przy koniach i przypuszczam, że od czasu gdy wstali, do czasu gdy poszli spać minęło z tej przyczyny wiele więcej niż 24 godziny. Co to jest jak nie samowystarczalność? Zresztą, samowystarczalność, samowystarczalnością, ale praktycznie każdy organizator zapewnia jednostkom pieszym miejsce na biwak, drewno na opał, siano do sienników, wodę i proch, a na ogół też coś do gara. Jak chce mieć kawalerię to powinien potraktować ją zgodnie ze specyfiką tego rodzaju broni. Przecież nie zaprowadzimy koni na biwak by zżarły sienniki. Proch też się im nie przyda. Z obcymi końmi swoich na noc zostawić nie możemy, bo jak zaczną ustalać hierarchię, to niekoniecznie każdy przeżyje.

    Pozdrawiam!
    :]

    INFORMACJA MODERATORA: ponieważ schodzimy z tematu obozu historycznego, na szerszy dotyczący odmienności w działaniach piechoty i kawalerii, polecam Waszej uwadze wątek zapoczątkowany przez Harrego: Rozważania z wysokości siodła, czyli dylematy kawalerii gdzie przenoszę wypowiedzi natury ogólnej.

    4 grudnia 2009 z 02:24 #7625
    senator
    Participant

    elmijakke popieram ciebie rękami i nogami. Najważniejszy jest koń. Jeszcze raz przepraszam za to, jak ciebie nazwałem. Litwin- lubię Ciebie, jak i cały 2 pułk Ułanów Grochowskich, ale w epoce napoleońskiej, jak i w królestwie, ułani mieli namioty przy siodłach. Poza tym 2 lata temu przejechałem trasę z Ząbek do Bud Starych w 11 godzin i to na koniu, a to co pokazałeś, to rajd przez Kampinos- popatrz na mapę, to jest połowa mojej trasy, jechaliśmy tymi samymi szlakami. W Budach Starych byliśmy od razu na manewrach i tego samego dnia zaczęliśmy powrót, który rozbiliśmy na dwa dni. Czyli pierwszego dnia 110 km i manewry, a potem powrót dwu dniowy, każdego dnia po 55 km i pasza dla koni tylko tyle, ile można ze sobą zabrać. Do tego noclegi pod chmurką, a konie na noc nakrywane własnymi płaszczami. Jak to oceniasz? Jeśli chcesz pojadę i z Tobą taką trasę, ale żadnych stodół, liczymy tylko na siebie i nasze konie.
    Pozdrawiam.

    4 grudnia 2009 z 11:14 #7630
    Remigiusz Pacer
    Participant

    Otóż to Senatorze. Jak chce się mieć udaną rekonstrukcję, trzeba ją zrobić samemu z innymi kumplami.

    4 grudnia 2009 z 15:53 #7639
    senator
    Participant

    To rycinka obozowiska jazdy z 1812r

    Załączniki:

Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.