Mundur – operetka czy szacunek dla tradycyji

  • 28 sierpnia 2008 z 13:28 #5643
    Kropidło
    Participant

    Witam Wszystkich!

    Zaglądam tu oraz w inne zakamarki Internetu od kilku tygodni, po tym jak zaświtała mi myśl sprawienia sobie godnego ubioru na okazje strzeleckie (strzelam z broni odprzodowej). Świadom jestem istnienia ruchu „rekreacyjnego” 🙂 i zapału rekonstruktorów w odtwarzaniu historii znanej lub mniemanej. Ja do ich szeregów się nie zaliczam, choć nie wykluczam w przyszłości jakiegoś związku bliższego. Póki co, zbieram literaturę, lub też literaturkę, na Internecie.

    W temacie postu jest operetka. Tak, spodziewam, zagorzali odtwórcy mogą nazwać mój mglisty zamiar, który jest następujący.

    Strzelając z replik broni historycznej lepiej bym się czuł będąc ubrany stosownie. Nie znaczy to, że noszę dresy lub pepegi – nie, ubieram się jak cywilizowany człowiek. Jako że cywilizacja mocno ostanimi czasy się posunęła, to trudno o ubiór z materii bez syntetyków (bawełniane noszę, ale len? sukno?) i o kroju pochodzącym sprzed czasów szycia maszynowego (przepraszam za uproszczenie).

    Wpadło mi do głowy by spróbować odtworzyć mundur strzelca celnego (okres od 1789 do 1831 mi świta), niekoniecznie cały i niekoniecznie będący kopią jakiegoś rzeczywistego. Te, jak mniemam, się nie zachowały. O ile dałoby się, to krój polskiej kurtki chciałbym zachować, barwy zielone i… coś jeszcze o czym wiedzy dokładnej jeszcze nie mam i stąd moje pytania. Zaczął bym od kurtki strzelców w miarę podobnej do tych z czasów 1789-1794.

    1. Barwy. Zieleń kurtki i spodni. Wyłogi, kołnierz, naramienniki, listwy spodni – jaki kolor mogli mieć strzelcy formowani w 1792? Czy grzechem wielkim będzie przyjąć kraprotowy kolor? Na tablicy kolorowej W. Eljasza przedstawiającej piechurów z 1794 r. strzelec Dembowskiego wydaje się mieć granatowe (czarne?) wyłogi. Czy wiadomo coś o barwach batalionów strzelców?

    2. Jak zapinana była kurtka? Na haftki, guziki wewnętrzne?

    3. Nie bardzo wiem jak wyglądał spód przodu kurtki. Gdzie kończyła się podszewka płócienna a gdzie było sukno wyłogów a może sukno pojedyńcze – bez podszewki? Czy mógłby ktoś mi wskazać obrazy ilustrujące krój odzieży z końca XVIII w.?

    4. Czy w Lublinie zajmuje się ktoś rekonstrukcjami epoki napoleońskiej z kim mógłbym się spotkać i porad uzyskać?

    5. Łaskaw byłby ktoś podać linki do stron/forów niemieckich, francuskich może, gdzie mógłbym się doszperać wykrojów lub wzorów jakowych dla mojego przedsięwzięcia?

    Dziękuję z góry z odpowiedzi i pozdrawiam
    Andrzej K.

    28 sierpnia 2008 z 18:48 #5644
    DarekDarek
    Participant

    Czołem!
    1) Strzelcy formowani na Pradze w VI 92 roku mieli mundury zielone z wyłogami kraprotowymi.
    Jeżeli chodzi o Bataliony Lekkiej Piechoty z 92′, to mieli granatowe z kraprotem. Zapytałeś o bataliony strzeleckie z 1794 roku, z nimi było tak – w zasadzie szyto z dostępnego materiału. Proste.
    2) Kurtkę zapinano na haftki, a wyłogi na guziki, jak było zimno, to odpinano jedną stronę wyłogów i zapinano ją po drugiej stronie.
    3) Kiepski jestem z informatyki, nie pomogę raczej. Poszukaj album Żygulskiego.
    4) Nie mam pojęcia.
    Podobno 4 X ma się odbyć bitwa pod Terespolem, jak tam pojadę, to zobaczysz mój mundur.
    Uszyty jest zgodnie z orginałem kurtki kawalerii narodowej z muzeum. Piechota dostała mundury krojem kawalerii narodowej, więc jest jak bydź powinno. A mundury strzelców z tego okresu są uszyte dwa (strzelcy regimentu Działyńskiego), teraz jesteśmy w toku pozyskania dla nich ledewerków.
    Pozdrawiam – Darek.

    29 sierpnia 2008 z 12:52 #5645
    Kropidło
    Participant

    Czołem!

    Dziękuję za odpowiedzi.

    Żygulskiego szukam od pewnego czasu.

    Do Terespola postaram się wybrać.

    Może udałby się ubrać w mundury strzeleckie (i przeto nieco „dowolne”) paru klubowych kolegów. Jeśliby to zrobić dobrze to i zakałą w cieście odtwórców byśmy nie byli. To z czasem, mam nadzieję.

    Póki co, miałbym jeszcze pytanie co do kapelusza.

    Widziałem ogłoszenie na sieci o „surowych” kapeluszach filcowych. To taki flejtuch filcowy jak wynika ze zdjęcia, nie widziałem tego w naturze. Czy wiadomo wam coś na temat uformowania kapelusza? Za pomocą pary może?
    Czy można gdzieś nabyć gotowe kapelusze na kształt „strzeleckich”?

    Pozdrawiam
    Andrzej

    29 sierpnia 2008 z 18:14 #5646
    Koroniarz
    Keymaster

    Nie bardzo wiem jak wyglądał spód przodu kurtki. Gdzie kończyła się podszewka płócienna a gdzie było sukno wyłogów a może sukno pojedyńcze – bez podszewki? Czy mógłby ktoś mi wskazać obrazy ilustrujące krój odzieży z końca XVIII w.?

    W albumie Żygulskiego jest tylko jedno zdjęcie munduru działyńczyka i parę Kawalerii Narodowej. Zdjęcia obu mundurów zrekonstruowanych na podstawie eksponatów muzealnych znajdziesz w Cyfrowej galerii w albumach poświęconych rekonstrukcjom bitew i potyczek powstania kościuszkowskiego (Warszawa, Kobyłka, Maciejowice, Wilno i Kowno).

     

    Polecam również artykuł kol. Piotra M. Zalewskiego pt. „Rekonstrukcja munduru towarzysza Kawalerii Narodowej Koronnej z lat 1791-1794”, który znajdziesz w dziale Barwa i broń. Zbiór rysunków Harasimowicza jest dostępny w Albumie na tym forum. Co się tyczy pytania zawartego w tytule, to zdecydowanie szacunek dla tradycji. Stroje archaizowane bywa, że wyglądają efektownie, ale najczęściej jednak źle. W każdym przypadku wprowadzają zaś w błąd. Natomiast praca włożona w zbliżenie się do tradycji daje dodatkową satysfakcję, a nie koniecznie wiąże się z większymi nakładami finansowymi. Możliwe, że jednak nudzę, bo żona mówi, że nie da się ze mną filmów historycznych oglądać 😉 Rozmawialiśmy o tym problemie i pokrewnych w wątkuŻywa historia czy przebierańcy?

    Pozdrawiam!

    P.S.
    Darek: pytanie kolegi to kolejna przyczyna byśmy napisali o mundurze działyńczyków.

    29 sierpnia 2008 z 20:40 #5647
    Kropidło
    Participant

    Dzięki za rady!

    Zaglądam do albumów i galeryj wskazanych trzymając na kolanach rozłożoną książkę p. Wimmera, właśnie nabytą 🙂 .

    Za młodu nie ciągnęło mnie do zgłębiania historii schyłku I RP – nie do zniesienia to było a i zachęty ze strony komuny deprecjonującej „pański” czas w polskich dziejach było raczej brak. Bogu dzięki za śp. Szymona Kobylińskiego którego gawędy w TV i rysunki, bodajże czy nie w „Przekroju” jakoś moją wrażliwość na piękno rogatywki i TYCH rzeczy ukształtowały! Oczywiście jestem neofitą teraz, wybaczcie mój naiwnie brzmiący ton zapytań moich tutaj. Za szybko chciałbym teraz wszystko zgłębić, teraz, już. A to przecież tony papieru i grube tomy książek, których nie mam (jeszcze 😉 ) oraz zdjęcia i organoleptyka.

    Przyjmijcie moje wyrazy podziwu dla waszej pasji i efektów waszych zmagań z materią. Wyćwiczonego ducha nie miałem jeszcze okazji podziwiać podczas musztry ani boju [pozorowanego 🙂 ]. Może pod Terespolem odwrócę kartę 🙂 .

    Pozdrawiam i nie marnując czasu wracam do książek i galeryj.
    Andrzej

    29 sierpnia 2008 z 22:01 #5648
    Koroniarz
    Keymaster

    Pozdrawiam i nie marnując czasu wracam do książek i galeryj.

    Polecam:

    Karol Linder: „Dawne Wojsko Polskie. Ubiór i Uzbrojenie”. Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej, Warszawa 1960r.

    oraz

    Leonard Ratajczyk, Jerzy Teodorczyk: „Wojsko Powstania Kościuszkowskiego w oczach współczesnych malarzy”, Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej, Warszawa 1987 r.

    Pierwsza z pozycji droga: w antykwariatach za 200 i więcej złotych, druga bywa za 15-20 zł. Na stronie mamy też ilustracje dodane do poszczególnych artykułów nawiązujących do I RP.

     

    w artykule GRANNE 1792 i 2008 – „Podróż sentymentalna” czy

    Przyłączam się do propozycji odnośnie Terespola. W tej chwili głowę mam zaprzątniętą czym innym i nie jestem pewien, czy Terespol się na inne przedsięwzięcia nie nakłada, ale jeśli nie, to w istocie będzie miło mundur pokazać.

    Pozdrawiam!

    31 sierpnia 2008 z 19:22 #5653
    gbrPMZ
    Participant

    Wielce Szanowny Kolego!
    Uprzejmie proszę o nie używanie słowa „replika” w odniesieniu do wykonanej współcześnie broni. W języku Polskim wyraz „replika” oznacza: odpowiedź aktora na kwestię sceniczną innego aktora, odpowiedź w sądzie jednej ze stron na słowa strony przeciwnej, lub jest to autorska kopia wykonana przez żyjącego twórcę.
    W żadnym wypadku nie oznacza dobrze wykonanej kopii przedmiotu zabytkowego, „replika” jest mechanicznie przeniesionym z j. Angielskiego chwastem językowym (tam ma znaczenie zbliżone do słowa „copy”).
    (wiecej nt. temat znajdzie kolega w moim artykule w Do Broni! Który niedługo znajdzie się tez na naszej stronie)
    Znana jest mi tylko jedna „replika” – wykonana obecnie przez żyjącego autora pierwowzoru RADIOSTACJA WISŁA.
    Wszystkie przedmioty, więc broń, oporządzenie, mundury, wykonane obecnie to KOPIE, NAŚLADOWNICTWA, PASTISZE, nawet, jeśli są bardzo, bardzo wierne!
    Wracając do głównego wątku, gorąco popieram pomysł Kolegi, strój czy mundur powinien być jak najbardziej historyczny, i trudno niezgodzić się z tezą Koroniarza, że
    „Stroje archaizowane bywa, że wyglądają efektownie, ale najczęściej jednak źle. W każdym przypadku wprowadzają zaś w błąd. Natomiast praca włożona w zbliżenie się do tradycji daje dodatkową satysfakcję, a nie koniecznie wiąże się z większymi nakładami finansowymi”
    Dobry przykład dają nam też wielbiciele pojazdów zabytkowych, którzy na zlotach zawsze prezentują się w strojach dobranych do zabytkowych pojazdów.
    Oceniając literaturę polecana przez Koronkarza muszę stwierdzić, że dla naszych celów praca Lindera, (choć tak wysoko wyceniana przez antykwariuszy) ma o wiele mniejszą wartość niż praca pp. Ratajczyka i Teodorczyka nie wspominając o kanonie w postaci tomów Żołnierza Polskiego Br. Gembarzewskiego. Plansze dodane do wątku przez koroniarza, choć mają dużo uroku należy traktować ostrożnie. Wawrosz kopiujący Stachowicza powtórzył błędy, które ten skądinąd świadek naoczny popełnił. Knotel, nieżyczliwy Polakom nie podawał źródeł, na których oparł swoje plansze. Szczegóły nt. munduru znajdzie kolega w moim artykule o mundurze Kawalerii Narodowej zareklamowanym powyżej przez Koroniarza, (za co mu bardzo dziękuję!)
    Z poważaniem,
    Piotr M. Zalewski
    Ostatni żyjący żołnierz Insurekcji

    31 sierpnia 2008 z 20:40 #5654
    Koroniarz
    Keymaster

    Nowy numer DO BRONI jest już dostępny, a w nim zajmujący artykuł Darka pt. „Insurekcja kowieńska 2008.” Na zdjęciach trzy obecne jednostki okresu IRP: artyleria Tyzenhauza, działyńczycy i regiment I pieszy buławy Wielkiej WKL. Co podaję jako przyczynek do naszej rozmowy.

    Co się tyczy słowa „replika” to o ile również męczą mnie rozliczne potworki językowe, będące kalkami z języków obcych, to niestety wpływ języka angielskiego, jaki można od pewnego czasu zaobserwować w języku potocznym staje się obowiązująca normą. Wg. definicji podanej przez Słownik Języka Polskiego PWN termin „replika” oznacza

    1. «odpowiedź na czyjeś uwagi lub zarzuty»
    2. «wierna kopia czegoś»
    3. «kopia dzieła sztuki wykonana przez autora oryginału»
    4. «powtórzenie frazy muzycznej w innej tonacji lub innym głosem»
    5. «odpowiedź aktora na słowa partnera w dialogu scenicznym»
    6. zob. kalka w zn. 4.

    Mnie męczą terminy, takiej jak np. „prezydencja”, która wyparła wcześniej używane „przewodnictwo”, czy szereg innych, ale niekiedy mam wrażenie, że próby prostowania to walka z wiatrakami. Tak replika jak i prezydencja znalazły już sankcję ustawową.
    :brick:

    W innych kwestiach się jednak nie poddaję i wciąż zwalczam „pałac namiestnikowski”, którym to mianem od czasów Nowosilcowa obdarowywany jest pałac radziwiłłowski.
    Pozdrawiam!

    31 sierpnia 2008 z 22:15 #5656
    Kropidło
    Participant

    Szanowni Koledzy!

    Nie cierpię kalek, szczególnie bezmyślnych. Tępych tłumaczeń słownikowych też nie lubię.

    Dyskusja nad desygnatami słów kopia, replika, reprodukcja miała miejsce w trakcie prac nad nowelizacją obecnej ustawy o broni i amunicji (dopuszcza ona posiadanie bez zezwolenia broni wytworzonej przed rokiem 1850 lub jej replik) w komisji sejmowej. Znam dyskusje na ten temat na forach internetowych. Zdaję sobie sprawę, że w odniesieniu do współczesnego nam wytworu odtwarzającego wygląd i działanie przedmiotu dawnego należałoby może użyć czegoś na kształt „odtworzenie”.

    Uznano, że kopia jest nie tylko odtworzeniem wyglądu i działania przedmiotu lecz także wykonaniem go metodami oryginalnymi i z materiałów takich jak oryginał. Podano analogię: obraz malarski i jego kopia oraz reprodukcja (replika w wypadku broni).

    Stosując się do litery prawa używam słowa „replika” w odniesieniu do raczej mniej niż więcej 😉 wiernej próby odtworzenia myśliwskiej gwintówki używanej w Ameryce Płn. na początku XIX w. jaką posiadam.

    Co do potworków polskawych pochodzenia angielskojęzycznego to staram się radzić sobie z nimi próbując wywodzić je na użytek osobisty z łaciny. Tak więc ze śmieszno-łacińskiego „replicare” brałbym „replikowanie” nasze 😉 .

    Kończąc tę, mam nadzieję, celną replikę pozdrawiam 😀
    Andrzej

    1 września 2008 z 00:03 #5657
    gbrPMZ
    Participant

    Szanowni Koledzy!
    Jak zapewne wiecie ustawy sejmowe nie zawsze tworzone są przez ludzi kompetentnych (choć glosując na nich za takich ich mamy), widać to szczególnie po ustawach „o broni i amunicji” które od wielu lat nie „nadążają” i nie rozwiązują problemów, zastosowanie więc przez Ustawodawcę słowa „replika” uważam za przypadkowe nie porozumienie i nieznajomość niuansów języka i na to bym się akurat nie powoływał. Definicja słownikowa jest dla mnie raczej stwierdzeniem przykrego faktu niż wykładnią poprawności językowej (niestety w ostatnich latach jest taki kierunek u twórców słowników, nad czym ubolewam).W moim środowisku muzealno -konserwatorskim(kwerendę przeprowadziłem przed napisaniem artykuły a więc ok. 3 lat temu) znaczenie słowa „replika” było jednoznaczne. Konserwatorzy dzieł sztuki i Kopiści wykonują KOPIE obrazów rzeźb etc. Zasadą jest, że kopia musi różnić się od oryginału choćby minimalnymi różnicami w wymiarach.
    Reasumując: nie zmieniam zdania na temat REPLIKI!
    A przy okazji to lubię wtręty makaronizmów we współczesnej polszczyźnie.
    PMZ
    PS.
    Drogi Koronkarzu!
    Określenie „Pałac Namiestnikowski” w określeniu do obecnej siedziby Głowy Państwa wzięło się z prostej niechęci „pewnych środowisk” do jednego z poprzednich Prezydentów, któremu to Prezydentowi odmawiano w ten sposób prawa do należnego tytułu

    2 września 2008 z 10:35 #5664
    Koroniarz
    Keymaster

    Artykuł KOPIA-REPLIKA-NAŚLADOWNICTWO (PASTISZ) już jest dostępny na stronie.
    Pozdrawiam!

    17 sierpnia 2009 z 18:26 #6920
    Kropidło
    Participant

    Wypadałoby jakoś ukończyć rozpoczęty wątek.

    Na początek dwa obrazki. To ponoć może być warte i ze 2 tysiące słów. Tyle to nie warte ale ułamek wypiszę poniżej.

     
    Przebrałem się. Przebrałem się 18 czerwca, w rocznicę bitwy pod Zieleńcami. Przebrałem się w strój udający mundur strzelca regimentu fizylierów. Udający na tyle, na ile udało mi się po niezbyt wytężonych wysiłkach osiągnąć. Przebrałem się i uzbroiłem we flintę podobną do tych jakie w pierwszej (sic! – niestety) połowie XVIII wieku naszać mogli strzelcy. Przebrałem i poszedłem do pracy.

    Poruszenie było, a jakże! Przyszedł przebieraniec przecie! Sądząc po zróżnicowanych reakcjach dla niektórych byłem przebierańcem, dla innych żywą historią.

    17 sierpnia 2009 z 19:49 #6923
    DarekDarek
    Participant

    Dzięki Andrzeju, pamiętaj że najgorsze to przełamać barierę niechęci i niezrozumienia.
    Dzięki uporowi, cierpliwości i odwadze, po pewnym czasie zmienisz swoje otoczenie.
    Mojej skromnej osobie zajęło to trzy lata. Ale teraz ciągle pytają o tysiące rzeczy, zazdroszczą… ;D

    17 sierpnia 2009 z 22:10 #6925
    Koroniarz
    Keymaster

    Pierwszy mundur uszyłem sobie na ślub. Najpierw mój św.p. Ojciec protestował, a jak zobaczył na ślubie to twierdził, że to jego pomysł 🙂

    18 sierpnia 2009 z 00:14 #6929
    niepij
    Participant

    Drogi Kropidło,
    Twoje zdjęcie przed komputerem jest fajne. Robi na mnie dobre wrażenie… Bywają dni, że ja też tak sobie pracuję. Tyle, że ja pracuję w domu.
    Ale nurtuje mnie ciekawość.
    Po co iść do pracy w mundurze? Co Ty o tym myślisz, tak po zastanowieniu. Co chcesz osiągnąć pokazując się w pracy, miejscu skądinąd przypadkowym, w nieprzystającym do okoliczności ubiorze. Pytam, bo nie rozumiem do końca, nie dlatego, że jestem przeciwny.
    Mi po prostu sprawia przyjemność bycie w odpowiednim miejscu we właściwym ubiorze, a jak jest inaczej, to czuje się nie na miejscu. Choć czasem potrzeba włożenia munduru pokonuje mój rozum 🙂 . Oczywiście jeszcze raz podkreślam to moje subiektywne odczucie.

    Przypuszczam, że w ten sposób chcesz pokazać swój szacunek dla przodków, zwrócić uwagę wspólpracowników na tradycję, wprowadzić trochę zabawy do biurowej codzienności… Pewnie jest jeszcze wiele takich powodów, które rozumiem. Tym bardziej, że jak widzę mieszkasz w Lublinie, a on aż kipi historycznością (chociaż wolałem go jak nie był tak ładnie odnowiony, miał taki „historyczny” zapach i nastrój 🙂 ) Szczególnie boczne uliczki i podwórka na Starówce. Równocześnie historyczność Lublina jest mało wykorzystana, przynajmniej z tego co się orientuję z opowieści moich tam krewnych. Więc w zasadzie sądzę, że Twoje postępowanie ma sens.
    Choć z drugiej strony cała abstrakcja takich demonstracji wydaje mi się właśnie operetkowa. Ale i operetka może być dobra i słaba. Dlaczego nie stworzyć czegoś w pełniejszym wymiarze?
    W moim rozumieniu jeszcze fajniej byłoby w tym samym mundurze przejść się w niedzielę z przebraną stosownie Rodziną po mieście. Przejść sobie pod tą piękną bramą co ją Wyczółkowski sto razy rysował, zajrzeć do kościołów, przejść się po tym niesamowitym moście od dawnego Liceum Plastycznego, bodajże, aż do Zamku… tylko nie patrzeć w stronę dworca autobusowego 🙂
    Wyżyłbym się mundurowo, może zaciekawiłbym Lublinian swoim mundurem i tradycją, za to w tle zdjęć miałbym budynki, które pamiętają czasy z których pochodzi mundur. Co prawda bałbym się trochę, że mnie dzieci ogryzkami obrzucą, ale na to nie ma rady, kiedyś chodziłem tam we współczesnym ubiorze i też mnie obrzuciły 🙂 .

    Na dwóch już ślubach widziałem mundury, na moim w katedrze na warszawskiej Starówce i na Woznkta w jednej z małych miejscowości w Kampinosie, kościółek wygladał pięknie i o ile znam historię architektury, to pochodził dokładnie z okresu z jakiego mam mundur. Przyznam, że wydaje mi się, że te nasze ślubne mundury były bardziej przebraniem niż tradycją. Było fajnie. Wesoło. Ludzie nam machali, ale w jakim stopniu na tym skorzystała tradycja? Nie wiem.
    A propos. Przed ślubem Woznkta zdarzył się przedziwny zbieg okoliczności. Byłem w kościele godzinę przed czasem, żeby się wyspowiadać czy załatwić jakieś sprawy w zakrystii. Wszedłem we francuskim mundurze do kościoła głównymi drzwiami. Ludzie na mnie patrzyli bardzo zdziwieni ale z taką jakąś nadmierna sympatią. Po chwili odezwał się ksiądz. Po francusku. Msza była po francusku, bo poprzedni ślub był Francuzów. Mi trochę zaparło dech bo bardzo mi się ten zbieg okoliczności spodobał. Przesunałem się w bok pod kaplicę boczną i stojak ze świętymi sztandarami. Stanąłem pod dwiema rzeźbami i znudzony troszkę mszą, którą nie do końca rozumiałem zacząłem czytać epitafia i inskrypcje pod nimi. Rzeźby przedstawiały miejscowych dziedziców, fundatorów kościoła… o nazwisku identycznym jak nazwisko dowódcy mojego oddziału. 🙂 Gdybym chciał wymyśleć taką historię to bym nie umiał, a ona się stała sama.

    Pozdrawiam Serdecznie
    nipi

    p.s. Jeśli gdzieś w Polsce warto chodzić w mundurze to napewno w okolicach Lublina. Byłoby super zrobić jakiś marsz w okolicach Jabłecznej, pod Włodawą, tam jest taki prawosławny klasztor. Gdyby to był marsz zimowy to kampanię moskiewską mielibyśmy jak malowaną. Zważywszy, że zimy są tam trochę bardziej śnieżne niż w centrelnej Polsce to mogłoby być nawet ciężko i zimno, ale na pewno by mi się podobało. Albo w sadach pod Sandomierzem, albo pod Zamościem, albo w Chełmie i okolicy. Albo pomieszkać w pałacu w Radzyniu, albo trochę dalej na wschód za Radzyniem, nie pamiętam jak ta wieś się nazywa ale jadąc do Parczewa jest po prawej stronie i jeszcze parę lat temu stały tam drewniane wiatraki. A i zgodna okolica z historią i to z najpiekniejszymi kartami historii Księstwa Warszawskiego, bo to przecież teatr działań kampanii 1809.
    O milion razy bardziej od oficjalnych pokazów wolałbym odtworzyć tą drobną potyczkę z pamietników Białkowskiego kiedy batalion 3 pułku kąpał się pod Sandomierzem i został napadnięty przez austriackich huzarów. Huzarów odparto w strojach kąpielowych, czyli przypuszczam, że w kalesonach i patrontaszach. Zgodnie z zaleceniami Kurcyusza szefa batalionu.
    Także nawet nie trzeba by dużo mundurów rekonstruować 🙂 tylko te kalesony i patrontasze. Dla mnie te drobne sukcesy (takie troche na galicyjską miarę 🙂 , nieco zabawne i w pieknym otoczeniu) były kwintesencją tej kampanii.

Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.