Markietanka

  • 27 stycznia 2011 z 17:05 #9062
    Anula
    Participant

    Dziękuję wam jeszcze raz serdecznie ;D A w tajemnicy powiem , że od 14 lutego szyję sobie epokową bieliznę :haha:

    1 lutego 2011 z 14:34 #9079
    Anula
    Participant

    Szanowni koledzy oraz koleżanki. Mam zaszczyt Państwu przedstawić nowe elementy do moich strojów markietanki :haha:

    Chusta własnoręcznie wykonana przez moją babcię.

    A tu skromny słomiany kapelusik. Po odpowiednim ,,poprawieniu” przewiąże się go czerwoną wstążką i będzie jak nowy ;D

    Serdecznie zapraszam do komentowania :heart:

    2 lutego 2011 z 17:49 #9081
    Maria J. Turos
    Participant

    …gwoli „…natchnienia…”fragmenty stroju przygotowanego pod okiem konserwatora z Musee d’Emperi
    Bardzo piękna halka, gorsecik łużycki (ten sznurowany) i kabacik lotaryński (zapinany na guziczki, a raczej na pętelki przekładane między guzikami)
    Pozdrowienia

    Załączniki:
    2 lutego 2011 z 18:05 #9082
    Anula
    Participant

    Dziękuję serdecznie droga Pani Mario :haha: Piękny strój i gorseciki. Po prostu cudo!

    2 lutego 2011 z 19:16 #9083
    Anula
    Participant

    Cieszę się za zamieszczenie powyższych zdjęć, mogą one stanowić dla mnie dużą podstawę do szycia następnych strojów.

    3 lutego 2011 z 11:39 #9084
    Horhe
    Participant

    Ja mam tylko małą sugestię. Nim markietanki uszyją sobie jakiś strój,to niech zaczną od poszukiwań wzoru z epoki, na podstawie wykrojów, czy ikonografii. Niestety na palcach jednej ręki mozna policzyć dziewczyny,co mają właściwe ubrania, bo reszta,to fantazja na temat

    3 lutego 2011 z 14:34 #9085
    Prusak
    Participant

    Fakt-fantastyki duzo-i co zabawne widze od paru lat wręcz uparte kopiowanie,fantazjowanie na temat strojow ktore x lat temu próbowały kompletować pierwsze markietanki w reko XIX-kowym.A tymczasem wiedza poszła do przodu…Najbardziej mnie drażni uzywanie nieepokowych materiałów…..

    3 lutego 2011 z 15:43 #9086
    Pedro
    Participant

    A ja zadam pytanie czy są żródła że w armii XW były markietanki ??

    3 lutego 2011 z 17:45 #9087
    Anula
    Participant

    Źródła jeżeli są to bardzo ciężkie do zdobycia a i w samym Internecie prawie nic nie można znaleźć na powyższy temat. Polecam jednak tą stronkę http://markietanka.blogspot.com/%5B/url%5D – o markietankach w Armii Księstwa Warszawskiego nie ma nic powiedziane lecz jest wiele innych także ciekawych rzeczy z ciekawą ikonografią. Jednak myślę, że skoro markietanki bywały w niemalże wszystkich znanych i europejskich armiach za czasów napoleońskich to czemu miały nie bywać wśród wiarusów XW ;D ?
    A teraz mała analiza porównawcza:


    Zwróćcie proszę uwagę na krój sukni w biało-różowym kolorze. Sama jeszcze jestem niedoskonała oraz niedoświadczona pod względem szycia strojów z epoki napoleońskiej co też staram się poprawiać, lecz nigdy nie przyszłoby mi na myśl przyjść w średniowiecznym stroju na bitwę z epoki napoleońskiej. Ciekawe kto w ogóle do tego dopuścił… :bad:
    Pozdrawiam serdecznie wszystkich forumowiczów oraz czekam na dalsze odzewy :bye:

    4 lutego 2011 z 10:17 #9089
    Pedro
    Participant

    Jednak myślę, że skoro markietanki bywały w niemalże wszystkich znanych i europejskich armiach za czasów napoleońskich to czemu miały nie bywać wśród wiarusów XW

    Ciekawe rzeczy piszesz 🙂 , bo z tego co ja wiem był zakaz przebywania cywili w obozach wojskowych , a już na 100% nie wolno było im się plątać przy „pociągach” z zaopatrzeniem a to że kobiety(handlarki ) były przy wojsku jak gdzieś stacjonowało to zupełnie inna para kaloszy 🙂

    4 lutego 2011 z 11:37 #9090
    Krzysztof63
    Participant

    … Ciekawe kto w ogóle do tego dopuścił…

    To zdjęcie z Kłodzka. A swoją drogą, na ilu polskich imprezach ktokolwiek sprawdza prawidłowość historyczną mundurów, strojów i oporządzenia? Na dolnośląskich nikt sobie tym głowy nie zawraca.

    Pedro słusznie prawi – funcja markietana czy markietanki w wojsku była określona regulaminem, a stada plączących się kobiet to żony, konkubiny i prostytutki, a nie żadne markietanki. To pojęcie w ruchu rekonstrukcyjnym jest stanowczo nadużywane.

    4 lutego 2011 z 17:28 #9095
    Anula
    Participant

    Panie Krzysztofie oraz Pedro po przemyśleniu paru spraw z tym związanych oraz przeczytaniu waszych postów serdecznie dziękuję za częściowe rozjaśnienie mojego jeszcze biednego umysłu w zakresie wiedzy o okresie napoleońskim. No cóż, przyszło nam żyć w czasach XXI wieku gdzie chcąc pokazać coś takiego widzom musimy pewne rzeczy idealizować tak czy siak, inaczej pewnie większość ludzi uznała by nas za bandę dzikusów albo zwyczajnych kretynów za przeproszeniem. Jeszcze raz bardzo dziękuję a na dokładkę wklejam zdjęcia ze wzorem wykonania epokowego czepka:












    Życzę miłego oraz spokojnego weekendu :bye:

    5 lutego 2011 z 15:54 #9097
    Pedro
    Participant

    Funkcja markietana zanikła poprzez dekret Fryderyka Wielkiego (aby zapobiec przenikaniu szpiegów ) , i to była raczej profesja męska choć i zdzarzały sie kobiety.
    Napoleon dla którego FW był wzorem jezeli chodzi o organzacje armii równiez tak postepował .Jednakże handlu z żołnierzami nie szło całkowicie wykluczyć .Jednakże to sie nie działo w obozach wojskowych . Cała zbieranina handlarzy , rzemielśników i prostytutek podążała za wojskiem i nastepowała wymiana dóbr ale tylko jezeli wojsko zajeło jakies miasto w polu w obozie takie cos nie miało miejsca a tym bardziej na polu walki.

    „……. Kobiety w armiach napoleońskich

    Wraz z rozpadem królewskiej francuskiej armii i pojawieniem się batalionów ochotników liczba kobiet pod sztandarami Francji niepomiernie wzrosła. Towarzyszyły one mężom, braciom, ojcom albo kochankom w marszu z rodzinnych prowincjonalnych miasteczek na linię frontu. Starały się utrzymać przy nich jak najdłużej, pod pozorem spełniania różnorodnych funkcji użytecznych dla obrońców Republiki. To właśnie wówczas kobiety przejęły całkowicie handel tytoniem i napojami alkoholowymi, dostarczając żołnierzom także wiktuałów i drobnych przedmiotów w rodzaju lusterek czy grzebieni. Zaopatrzenie republikańskiej armii pozostawiało wiele do życzenia i panował w niej często głód. Stąd wiwandierki, trzymające na swym wozie zawsze trochę żywności, miały do odegrania istotną rolę.

    Część kobiet próbowała usprawiedliwić swą obecność w szeregach piorąc bieliznę oficerów i podoficerów. Jeszcze inne uprawiały otwarcie nierząd. W owych czasach, niemal zupełnego zaniku dyscypliny, nie było wcale rzeczą łatwą pozbycie się takich pań, uważanych zresztą przez ogół żołnierzy za bardzo przydatne. Trudno było wypędzać owe niewiasty, skoro niejeden z oficerów, a nawet dowódców wyższego szczebla, miał u swego boku przyjaciółkę, która zajmowała się prowadzeniem jego gospodarstwa.

    Oprócz wiwandierek i praczek były też w armii kobiety podające się za mężczyzn i pełniące normalną służbę żołnierską. Większość z nich przywdziewała mundur, by nie rozłączać się z ukochanym, i bardzo często przez całe tygodnie, a nawet miesiące nikt nie podejrzewał takiej mistyfikacji. W niejednym wypadku kobieta-żołnierz, po śmierci opiekuna, znajdowała sobie zaraz nowego, przy czym z reguły był to podoficer – coraz wyższego stopnia – co gwarantowało jej pewne bezpieczeństwo i pozwalało uniknąć losu zwykłej nierządnicy.

    Joanna Żubrowa – Dzielna markietanka

    Joanna Żubrowa (Żubr) urodziła się wg różnych danych w 1771 lub 1786 roku. Wiele poważnych opracowań podaje inne daty jej urodzenia. W niniejszym referacie przyjmuje się rok 1771, ponieważ w powszechnej tradycji jak i na nagrobku zapisano, że w chwili śmierci liczyła ok. 80 lat.

    Miejscem jej urodzenia był Berdyczów na Kresach Rzeczypospolitej. W 1808 roku w raz z mężem Maciejem Żubrem, którego była drugą żoną, po przedarciu się z Wołynia, wstępuje do wojska polskiego. W męskim przebraniu podawała się za jego młodszego brata. Ułatwiała jej to fizjonomia. Według opisów była dosyć przysadzista, ale bardzo energiczna.

    We wstępie do „Huraganu” Wacława Gąsiorowskiego z 1902 roku (wydanie z 1985), Waldemar Łysiak nazwał ją „żeńskim Zagłobą”. Zyskała ten przydomek dzięki sprytowi, odwadze i niespożytej energii. Gąsiorowski barwnie opisuje czasy Napoleońskie i samą Żubrową, która imała się różnych zajęć – była przekupką, ale i żołnierzem.

    W wojsku, od 1808 roku, służyła z mężem w 4 kompanii 4 batalionu 2 pułku piechoty. W nocy z 19 na 20 maja 1809 roku brała aktywny udział w szturmie twierdzy zamojskiej. Na czele oddziałów grenadierów jako strzelec, zaatakowała Bramę Lubelską i tzw. sekretnym wejściem, wdarła się za mury twierdzy.

    Za jej dzielny czyn, sam Książe Józef Poniatowski odznaczył ją, przed frontem żołnierzy krzyżem srebrnym V klasy Orderu Virtuti Militari. Była pierwszą kobietą odznaczoną tym krzyżem. Następna po niej była, dopiero 111 lat, później Lucyna Daszkiewiczówna za walki 1914 – 1920 i Aniela Krzywoń za bitwę pod Lenino 12 października 1943 roku.

    Po zdobyciu Zamościa, Joanna i Maciej wstępują do 17 pułku piechoty generała Jana Henryka Dąbrowskiego. Tam awansują; ona na sierżanta, on na podporucznika. Biorą udział w wyprawie moskiewskiej 1812 i w walkach na Białorusi nad Berezyną.

    Po klęsce Napoleona w Rosji w 1813 roku, przedzierają się za wojskiem polskim do Krakowa, a następnie do Saksonii. Po ponownej rejestracji wyjeżdżają z armią polską na zachód do Francji. Po ostatecznej klęsce Napoleona pod Waterloo, w 1815 roku Joanna wraca do kraju wraz z mężem. Osiedla się w Popowicach koło Pątnowa w ziemi wieluńskiej. Po śmierci męża wyjeżdża do Wielunia i zamieszkuje w murowanym dworku z gankiem przy dzisiejszej ulicy 3 Maja 1. W czasie szalejącej epidemii cholery, umiera na nią, 9 sierpnia 1852 roku, w wieku ok. 80 lat. Do dziś jej dom stoi, a na cmentarzu przy głównej alei po lewej stronie jest grób. Wygląda on zupełnie inaczej niż dawniej. Po remoncie wykonanym w 2000 roku stracił dawny kształt i urok. Zachował napis ” JOANNA ŻUBR/MARKIETANKA WOJSK/POLSKICH ORDERU/VIRTUTI MILITARI/ ZMARŁA W CZASIE CHOLERY/W WIELUNIU W 1852 R./ PRZEŻYWSZY LAT 80/ PAMIĄTKĘ CHRZESTNEJ MATCE/PIOTR DOBROWOLSKI/ / RZEMIEŚLNICY CECHU/RZEMIOSŁ RÓŻNYCH WIELUŃ/ODNOWIONO W 2000 ROKU.
    ………………… „

    5 lutego 2011 z 17:21 #9098
    Anula
    Participant

    Wielkie dzięki drogi Pedro, artykułu o Joannie Żubrowej szukałam bardzo długo a teraz mogę go sobie spokojnie poczytać 🙂 No właśnie a propos odwagi Pani Żubr – co sądzicie o niektórych uczestniczkach rekonstrukcji bitew napoleońskich ubranych w suknie (niekiedy kurtki pułkowe), które nie są w większości markietankami a za to mają broń palną i walczą tak jak żołnierze? Jest to waszym zdaniem dobry pomysł? Mój stosunek co do tego jest mieszany – z jednej strony kobieta chce zobaczyć jak to jest być żołnierzem (nawet w sukni) a z drugiej powinna lepiej się zająć funkcją markietanki bo kobieta w mundurze oraz spódnicy z muszkietem w ręku wygląda nieco śmiesznie :shy: Może podam przykład:

    Co do Starego Fryca – pruskie markietanki to wręcz biały kruk. Regulamin mówił, że co najwyżej mógł być jeden markietan na kompanię. Wybierany był przez żołnierzy, często był najstarszy wiekiem
    w owej kompanii. Nasz drogi Fryc wręcz nienawidził kobiet w armii co też nierzadko okazywał to na różny sposób.Regulamin zawierał jeden punkt, który mówił o obozie i porządku w nim a także kobietach ,,lekkich obyczajów” – miały zostać wygnane nago z żołnierskiego obozowiska a ich dobytek zniszczony. Jeżeli jacyś oficerowie tego nie dopilnowali, mieli być surowo ukarani :]
    Pozdrawiam ciepło w te chłodne, lutowe popołudnie.

    5 lutego 2011 z 21:54 #9099
    Hahn
    Participant

    Dotyczyło to TYLKO kobiet jawnie lekkich obyczajów. Teoretycznie co 7 osoba w obozie była kobietą.

    Na pewno zaś ówczesne kobiety przynależne do armii były non-combattants. Dlatego jak chce się walczyć – trzeba munduru. Tyle, że jest się wtedy oficjalnie mężczyzną.

    Pociąga to za sobą pewne konsenwencje. Moja żona – jaeger formacji ochotniczej – unika jak ognia buziaka w czasie imprez tłumacząc to tym, że dziwnie wygląda dwu całujących się mężczyzn.

Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.