Markietanka

  • 22 czerwca 2011 z 17:33 #9907
    Anula
    Participant

    Przeglądając strony w Internecie, udało mi się znaleźć bardzo króciutki opis kobiecego stroju chłopskiego (XVIII wiek) z okolic Małopolski:

    Strój chłopek składał się z płóciennej lub wełnianej spódnicy i koszuli, a na zimę baraniego kożucha. Na głowę zawiązywały haftowane chusty.

    Oraz parę terminów:

    CHŁOPKA – czyli pejzanka, to stanik i charakterystyczna spódnica z grubej materii zwykle wzorzystej, suto zmarszczonej w pasie i puszczonej szeroko w dół. Był to rodzaj chłopskiej krynoliny.

    CIASNOCHA – spódnica wiejska nie przestronna i fałdzista, lecz wąska z oszczędności.

    CHODAKI – drewniaki, czyli prymitywne obuwie z kory lipowej albo najtańszej nie wyprawianej skóry.

    23 czerwca 2011 z 13:13 #9913
    Hahn
    Participant

    Niedawno kupiłem książkę o ubiorach niższych sfer XVIII-wiecznej Anglii. Markietanki tam żadnej nie ma, lecz prostych ludzi w prostych ubiorach dużo. A w ogóle może by do takiej dyskusji poszukać różnych „criesów”? Tak by pooglądać, jak się wyglądało będąc np. ulicznym sprzedawcą…. a choćby ulotek z Ostatnimi Słowami i Wyznaniem delikwentów właśnie egzekwowanych, co widać za handlarą z tyłu. To jest akurat właśnie z osiemnatowiecznego Londynu. Są criesy berlińskie z lat 80-tych XVIII wieku, są londyńskie z lat 1800-1810. Pewnie są i inne.
    Niestety mało jest chłopów, trochę jest – już pisałem chyba o tym – u Chodowieckiego. Trochę w ww książce o Anglii, jednak tam są przeważnie obrazki z jarmarku, targu itp. Choć jest np wyglądająca na zadowoloną z siebie ale dość niekompletnie ubrana para chłopska z Walii oraz równie pełen poczucia swej wartości, (jak w „Rob Royu” – filmowym, bo książce nie dałem rady, niestety – z gołym tyłkiem ale pełen dumy) za to bosy szkocki chłop. Tyle, że to już zupełna egzotyka.

    Załączniki:
    23 czerwca 2011 z 13:53 #9914
    Anula
    Participant

    Prawdziwa atmosfera miejskiej biedoty przemawia przez ten rysunek. Planowałam napisać coś o chłopskich strojach góralskich oraz ludowych, ale i tam spotykamy się z pewną ,,egzotyką”. To wszystko jest za kolorowe, za bogate, za niecodzienne aby przypisywać to do najniższej warstwy społecznej. Mimo tego ciągle poszukuję informacji na temat ubiorów chłopskich. Poza tym, nawinęło mi się coś takiego (strój francuskiej chłopki z XVIII wieku):

    Gorset powinien być sznurowany oraz w skromnym kolorze, fartuch powinien również mieć jednolitą barwę z tego co się orientuję ale całość prezentuje się dość dobrze.
    Kolejny przykład (również francuskiego chłopstwa):

    23 czerwca 2011 z 17:27 #9915
    Anula
    Participant

    Małe nawiązanie do postu Hahna o szkockich chłopach:

    Ubiór kobiety: koszula marszczona, stanik na fiszbinach, wełniana spódnica, pled. Czepek z chustki.


    Stanik wełniany i lekka spódnica wełniana.

    26 czerwca 2011 z 22:45 #9935
    Hahn
    Participant

    Nagle mi dziś przyszło do głowy, co już zresztą zostało napisane wcześnie, że większość tych tekstów jest prawdę mówiąc, bezprzedmiotowa – jeżeli chodzi o markietanki – gdyż większość handlujących przy wojsku to byli MĘŻCZYŹNI. Można więc śmiało porzucić rozważania nad damskimi ubraniami i zająć się prostym ubiorem męskim. Może trzeba się ubrać i starać być traktowanym jak mężczyzna? Jak sądzę, do odtworzenia markietana naprawdę nie trzeba wiele. Choćby taki kitel (standardowe robocze ubranie z Niemiec) jak w muzeum w Gotha – patrz zdjęcie:

    26 czerwca 2011 z 23:13 #9936
    Anula
    Participant

    Dobra odpowiedź z dobrym przykładem lecz w przypadku płci żeńskiej niemożliwa do zrealizowania, przynajmniej ja tak sądzę. Bo któraż kobieta/dziewczyna zechciałaby założyć męski strój zamiast kolorowych gorsetów, spódnic itp. ? Owszem w rekonstrukcji historycznej jest godny przykład choćby pani Marii Turos , która z powodzeniem odtwarza męskiego medyka polowego, lecz to jeden z nielicznych przykładów jeśli nie jedyny jak śmiało i z powodzeniem można się wcielić w role przeciwne naszym wydawałoby się pierwotnym upodobaniom. Myślę, że gdyby 99% procent dziewcząt – markietanek zapytać o chęć odtwarzania markietana męskiego to zaledwie 2 z nich odpowiedziałyby, że tak. Niestety, będzie musiało upłynąć jeszcze wiele wody w Wiśle zanim któraś z markietanek zapragnie wcielić się w rolę MARKIETANA.

    27 czerwca 2011 z 10:33 #9937
    Krzysztof63
    Participant

    W „rekonstrukcji” należy odtwarzać to, co było, a nie indywidualne fochy kogokolwiek. Takich „wariacji na temat” mamy całe mnóstwo na imprezach, a z historią to ma tyle wspólnego, co kino Luna z lotem na Księżyc.

    27 czerwca 2011 z 11:11 #9938
    Anula
    Participant

    Racja, lecz przez takie ,,fochy” niekiedy potrafią rozpaść się dobre grupy. Dopóki ktoś sam z siebie się czymś takim nie zainteresuje to nie ma co na siłę go ciągnąć. Pozostaje nam tylko bierna obserwacja i czekanie na zainteresowane osoby. Amen.

    27 czerwca 2011 z 21:36 #9940
    Krzysztof63
    Participant

    Jak się rozpadają grupy, to znaczy, że nie są dobre. Przez nadmierne pobłażanie również grupy mogą się rozpaść, a na dodatek cierpi na tym poziom imprez, co przeciez mogłaś sama zaobserwować.

    Tak niestety będzie – ekwilibrystyka między wiernością historii a wielkością imprez. Te najbardziej historyczne czy odtwórcze zazwyczaj odbywają się w grupach kilku czy kilkunastoosobowych, bez udziału widzów. Te wielkie imprezy zaś mają niewiele wspólnego z historią.

    27 czerwca 2011 z 22:52 #9941
    Anula
    Participant

    Prawda jest smutna – większość tych kolorowych markietanek powinna robić za zwykłe kobiety z ludu i nie mieć wstępu na pole bitwy, co najwyżej zajmować się obozowiskiem jednak konwencja zrobiła swoje… Co do grup – nie jest to odpowiedni temat na takie rozważania lecz możliwy do umieszczenia na niniejszym forum. Imprezy ortodoksyjne mają to do siebie gromadzą naprawdę ortodoksyjnych rekonstruktorów zaś te masowe – nierzadko i zwykłych przebierańców.

    28 czerwca 2011 z 17:25 #9942
    Hahn
    Participant

    Wzory ubrań, markietanka jest po lewej na dole. Dobrze by było by też mieć zawsze takie miny.
    Wszystkim tego zyczę ;D

    28 czerwca 2011 z 17:37 #9943
    Anula
    Participant

    Dziękuję za obrazek, teraz pozostaje nam jedynie czekać na pasjonata historycznego z prawdziwego zdarzenia, który zostałby markietanem ;D

    28 czerwca 2011 z 20:02 #9944
    Hahn
    Participant

    Bo któraż kobieta/dziewczyna zechciałaby założyć męski strój

    A u nas jest ich trochę. Tyle, że noszą mundury, zarówno jednostek liniowych jak specjalistycznych oraz formacji pomocniczych.

    28 czerwca 2011 z 20:32 #9945
    Anula
    Participant

    Racja, bardziej chodziło mi o kontekst męskiego markietana – żołnierzy w ciałach kobiecych mamy dużo czasami aż za dużo :haha:

    7 lipca 2011 z 00:09 #9965
    Anula
    Participant

    Co nowego u mnie w powyższym temacie:
    1.) Uszyłam sobie koszulę nocną do spania. Historycznym być trza ;D
    2.) Zamówiłam sobie w miarę epokowe obuwie, w sam raz na imprezy odbywające się latem.
    3.) Po zrobieniu mini – kosztorysu i dokładnym wyliczeniu zmuszona jestem odłożyć trzewiki oraz kurtkę mundurową ze spódnicą na rok następny.
    Podsumowując – ciągle się staram i mam nadzieję, że w najbliższej przyszłości nie zaniedbam tego.

Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.