Markietanka

  • 17 marca 2011 z 10:00 #9612
    Hahn
    Participant

    Znalazłem notatnik z recepturą, niestety bez części kartek. Tak że mam tylko jeden przepis na lek przeciwbólowy w płynie. Nie wiem, czy ktoś to wykona w aptece, albowiem coraz rzadziej trafiają się apteki pielęgnujące sztukę sporządzania leków, większość to tylko sklepy z lekami, nic więcej.

    Oczywiście receptę musi przepisać lekarz.

    Lek jest bardzo skuteczny przeciwbólowo, ze względu jednak na pewną nieprecyzyjność w możliwym dawkowaniu rzadko się teraz spotyka, jak pisałem, leki recepturowe, no może poza maściami na różne syfki. Aha, na to przepis też znalazłem.

    17 marca 2011 z 11:00 #9613
    Pedro
    Participant

    Hahn z całym szacunkiem ale nie powinieneś podawać przpeisów na medykamenty , a nóz komuś przyjedzie do głowy takie cos zrobić i poda komuś ???? koleś trafi do szpitala z objawami zatrucia i powie że przepis znalazł na forum :<

    17 marca 2011 z 11:20 #9614
    Hahn
    Participant

    Bzdura. […] Pozostałe składniki to nalewka miętowa i woda.

    Zresztą najłatwiej otruć się lekami sprzedawanymi kompletnie bez recepty i bez żadnej kontroli w spożywczaku. Nie powiem jakimi bo trucie ludzi to moja robota i nie mogę zdradzać tajemnic fachu ale są w obrocie zupełnie wolnym środki śmiertelnie toksyczne, zarejestrowane jako leki do sprzedaży bez recepty.

    17 marca 2011 z 11:21 #9615
    Horhe
    Participant

    Hahn zapodaj jakąś miksture na wrzody z 18 wieku, ponoć na bazie rtęci to robiono :brick:

    17 marca 2011 z 11:23 #9616
    Hahn
    Participant

    Muszę poszukać. Ale z fajnych rzeczy jakie jeszcze sam przepisywałem dopóki nie zakazano to była np nalewka z opium. BARDZO skuteczna na biegunkę. Żadne loperamidy jej nie podskoczą.

    A, mam takie coś:

    Maść rtęciowa na łuszczycę. Kiedyś używano maści rtęciowej na zewnętrzne zmiany w syfilisie. Ponoć była skuteczna. Używano też tzw maści szarej z rtęcią (nie takie stare czasy, skądinąd), sublimatu (chlorku rtęciowego – tego też wewnętrznie), kalomelu (chlorku rtęciawego – wewnętrznie), jodku rtęci… Inna sprawa, że zmiany syfilityczne, pierwotne – w miejscu zakażenia – znikają z czasem same a choroba i tak się rozwija. Ale aż do wynalezienia salwarsanu, którym leczyła się min pewna Dunka, mająca farmę w Afryce u stóp wzgóż Ngong (leczyła się z prezentu od męża dzielnie walczącego z niemieckim kolonializmem w obronie kolonializmu brytyjskiego), rtęć była podstawowym lekiem na syfilis.

    Przepis na maść szarą:

    Enjoy, folks!

    W pierwszej chwili, Piotrze, myślałem że chcesz coś na owrzodzenia żołądka. Rtęci nie polecam na to.

    17 marca 2011 z 15:40 #9619
    Gregor
    Participant

    98 % roztwór C2H5OH podobno skutecznie zasusza wrzody. to substancja historyczna, zgodna z epoką.

    17 marca 2011 z 16:08 #9620
    Remigiusz Pacer
    Participant

    Gregor, pisz po ludzku, a nie jak stara raszpla z chemii.

    17 marca 2011 z 16:21 #9621
    Gregor
    Participant

    Spiritus Vini Rectificatus :brick:

    17 marca 2011 z 16:43 #9622
    Anula
    Participant

    Przepisy bardzo ciekawe i mogą się przydać, ale wolę nie ryzykować ani eksperymentować z żadnymi recepturami, lekami i innymi. Wystarczą mi owoce, miód i ciasta jeżeli chodzi o sprzedawanie ;D Poza tym uszyłam sobie halkę (z porządnego materiału) jednak aparat kopnął w kalendarz za pięć dwunasta więc zdjęcia się nie pojawią na Forum niestety ;( Poza tym ostatnio dość bardzo się ,,rozkręciłam” (pozytywnie rzecz jasna). Dzięki moim wspaniałym rodzicom miałam okazję kupić sobie wiele dodatków do moich nowych strojów markietanki, oczywiście najpierw zostaną odpowiednio przerobione, lecz daję radę ;D Nawiązując też do starej raszpli – nam się taka trafiła w mojej klasie (dokładnie na chemii) i nikt nie jest zachwycony jej sposobem nauczania…

    13 kwietnia 2011 z 20:19 #9729
    Hahn
    Participant

    Tak dopiero zauważyłem, że Gregor zapodaje ludową metodę na wrzody żołądka zaś maści są na wrzody przymiotowe, lub bardziej współcześnie syfilityczne. Hehe, na wieloznaczności słowa „wrzód”, można się nieźle przejechać. Słyszałem kiedyś zabawne kazanie metropolity szczecińsko-kamieńskiego, o wrzodzie właśnie. Znamienity ów dostojnik duchowny kazał: „Sytuacja nabrzmiała jak wrzód żołądka, i czeka tylko by pęknąć, co przyniesie ulgę!” Pęknięcie wrzodu żołądka, nie traktowane operacyjnie, zwykle się kończy zgonem.

    Wracając do markietanki. Oczywiście miałem rację, że ta spod Yevennes była na Cabrerze. ;D Tyle, żem sobie za nic nie mógł przypomnieć skąd to wiem. No to cytuję:

    ” Na Cabrerze było trochę żon jeńców oraz kilkanaście innych kobiet. Te ostatnie stały się przedmiotem handlu między jeńcami. Z początku miały stałych opiekunów, potem były sprzedawane przez nich innym. Cena ich spadała. Zdarzyło się, że za kobietę niestarą i niebrzydką żądano 10 franków z ubraniem, a 5 franków bez ubrania. Ta potworność poszła dalej: puszczono kobietę na loterię, cena biletu wynosiła 4 sous (20 centymów). „Ta kobieta była Polką i zasługiwała na lepszy los, gdyż dostała się do niewoli, kiedy brała udział w szarży przeciw szwadronowi hiszpańskiemu. Gdy jej koń padł zabity, musiała się poddać. Jej głowę i pierś pokrywały blizny bardziej honorowe niż piękne i mówiono nawet, że w jej pułku wyznaczono ją dla odznaczenia Legią Honorową”. Yevennes, Yevennes! Łatwo sobie wyobrazić, że to tam ta polska markietanka porzuciła swój wózek, wskoczyła na konia, porwała broń z rąk padającego ułana i parła w szarży z innymi, by się wyrwać z otoczenia. Krew płynęła jej z ran na głowie i piersiach, ale parła dalej i dopiero upadek konia oddał ją w ręce nieprzyjaciół. A potem przyszła Cabrera i jej okropności. Nie dostała krzyża Legii, czy dostała drewniany? Może choć o tym pomyśleli jej dawni towarzysze.”
    Stanisław Kirkor, „Polacy w niewoli angielskiej w latach 1803-1814”. Wewnętrzny cudzysłów za L.F.Gille, „Memoires d’un conscrit de 1808”.

    14 kwietnia 2011 z 12:01 #9731
    M.A.R.O.
    Participant

    Niezbadany jest tok myslenia klechow.
    Moze chodzilo mu o to, ze smierc to wlasnie owa ulga? 🙂 😉

    14 kwietnia 2011 z 13:19 #9732
    Anula
    Participant

    Widzę, że temat znowu powraca na pierwsze miejsce. Jeżeli chodzi o mnie to od tygodnia zaczęłam robić na szydełku (babciu jesteś niezastąpiona w tej dziedzinie) i tak oto dzięki temu kończę pierwszą, zrobioną przeze mnie chustę w kolorze czerwonym. A opis o markietance spod Yevennes i tym co musiała przechodzić na Cabrzerze….. Ech, nie miała koobiecina lekko oj nie miała.

    11 maja 2011 z 07:13 #9802
    Koroniarz
    Keymaster

    OD MODERATORA: podawanie przepisów medykamentów jest niebezpieczne. Nieprzypadkowo nawet przy informacjach podawanych publicznie pojawia się fraza by przed użyciem zasięgnąć porady lekarza lub farmaceuty. Proszę o niedokonywanie tego rodzaju wpisów na forum, chyba, że z powołaniem źródła (autor, tytuł publikacji, wydawnictwo i rok wydania oraz strona), a nawet w tych przypadkach z należytą rozwagą.

    13 maja 2011 z 10:22 #9806
    Hahn
    Participant

    Po prostu je usuń i nie ma o czym gadać.

    Sam je pousuwałem. Choć po prostu jest tak, że żadnych istotnych składników tych leków nie można kupić ot tak sobie, co czyni całą dyskusję na ten temat bezsensowną, wszystkie je musi przepisać lekarz, nie da się pójść do apteki i tego sobie zażyczyć, zaś o wiele bardziej szkodliwe, ba, w odróżnieniu od powyższych – śmiertelnie szkodliwe i to sprzedawane jako leki bez recepty i bez żadnych na nich ostrzeżeń – substancje są dostępne w pierwszym lepszym kiosku Ruchu. O tych wszystkich zastrzeżeniach pisałem w postach powyżej ale widać – umknęło. Jak zacząć się zastanawiać, pisanie np o dźganiu konia bagnetem w chrapy też może prowadzić do niezdrowego zainteresowania takim dźganiem, ranienia konia i nic nie pomoże zacytowanie tytułu dzieła z epoki, z którego to pochodzi. To doprowadzi nas – sprowadzając wszystko do odpowiedniego absurdu – do pisania tylko i wyłącznie o wężu morskim, ponieważ: palenie fajki doprowadza do raka płuc względnie języka, picie alkoholu do marskości wątroby, strzelanie ślepakami do oparzeń, kłucie się bagnetami i szermierka do obrażeń, spanie w namiotach do ciąży i przeziębień, jazda konna do niebezpiecznych upadków, jedzenie z kotła na ognisku do biegunki i wymiotów a w konsekwencji do zgonu.

    Prawdę powiedziawszy, poczułem się dotknięty zasadniczym tonem podkreślonym czerwoną czcionką i absurdalnymi zarzutami. Ale od razu usunałem przepisy, które zresztą można znaleźć bez większego trudu w google books, bądź w podręcznikach leżacych w pierwszej lepszej księgarni medycznej.

    13 maja 2011 z 15:56 #9807
    Koroniarz
    Keymaster

    Uprzejmie dziękuję. Nie jest moją intencją urażanie kogokolwiek. Forma wpisu jest pochodną jego funkcji i musi odróżniać się od moich zwykłych wpisów w dyskusji. Raz jeszcze dziękuję i pozdrawiam!

Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.