Mało znane bitwy Insurekcji

  • 12 sierpnia 2007 z 20:00 #4634
    jenerał Bielak
    Participant

    Witam, od kilku lat interesuję się wojskowością I Rzeczypospolitej, ostatnio nurtuje mnie zagadnienie mało znanych bitew insurekcji, w Polsce zwłaszcza bitwy na froncie Litewskim są bardzo słabo znane, właściwie mówi się tylko o insurekcji Jasińskiego w Wilnie i późniejszej nieudanej obronie miasta. A jeśli w ogóle pisze się o walkach w 1794 to głównie tylko o tych bitwach w których bezpośrednio dowodził Kościuszko. Znając ogromną wiedzę dotyczącą tej epoki wśród uczestników forum chciałbym się dowiedzieć czegoś o bitwie pod Sałatami 29.VII oraz o innych mało znanych bitwach z roku 1794 za wszystkie odpowiedzi z góry dziękuje.

    17 sierpnia 2007 z 10:56 #4661
    adamo
    Participant

    Nie posiadam zbyt wielu informacji na ten temat ale moja odpowiedz może się przyda ;D

    Pierwsze sukcesy.
    Dnia 4 kwietnia 1794r. pod wsią Racławice(niedaleko Krakowa) doszło do pierwszego starcia. Dzięki brawurowemu atakowi oddziału kosynierów rozbito grupę wojsk rosyjskich. Oddział ten tworzyli chłopi uzbrojeni w kosy. Na znak uznania dla męstwa kosynierów Kościuszko przebrał się w chłopską sukmanę. Dwa tygodnie później kraj obiegła radosna wiadomość. W Warszawie wojsko, wspierane przez rzemieślników dowodzone przez szewca Jana Kilińskiego zmusiło do ucieczki rosyjski garnizon i carskiego ambasadora. Po tygodniu podobne wieści dotarły z Litwy. W Wilnie pułkownik Jakub Jasiński staną na czele wojska litewskiego.
    Tak więc wiosną 1794r. większe ośrodki kraju- Kraków, Warszawa, Wilno- zostały opanowane przez powstańców.

    Dla większości z was te fakty z pewnością są już znane. 😐

    17 sierpnia 2007 z 11:47 #4662
    Koroniarz
    Keymaster

    Jenerał Bielak pytał chyba jednak o bitwy mało znane… :secretsmile:
    W wymienionych sprawach najpewniej odpowie Darek , ale go nie widuję od tygodnia na forum, więc zakładam, że jest na wakacjach. Można też zaprosić Piotra, ale on sie jakoś z forum porozumieć nie może. Co się tyczy insurekcji, to zdjęcia z pokazów w rocznice warszawskiej i wileńskiej znaleźć można w Cyfrowej Galerii. Sam będę mógł poszperać w szpargałach dopiero pod koniec miesiąca, co też z chęcią uczynię. O froncie litewskim pamiętam jednak, że są ze dwa rozdziały w „Powstania polskie / 1794” Kazimierza Bartoszewicza, oraz bodajże w „Dzieje Polski ilustrowane” Augusta Sokołowskiego opublikowanych w Wiedniu na przełomie wieków, a wznowionych jakoś ze dwa lata temu. Swoją drogą, tyle się mówi o naszym zamiłowaniu historii, a jak się szuka porządnych monografii, to okazuje się, że albo takich nie ma, albo ostatnie wydano przed wojną. W dużej mierze dotyka to wieku XVIII, gdzie takich przekrojowych prac brak w szczególności. Właściwie nie ma prac uwzględniających nowsze badania, na temat wojny o konstytucję, powstania kościuszkowskiego, konfederacji barskiej i targowickiej, czy prób oporu po zdławieniu powstania kościuszkowskiego. Bardzo rozproszone artykuły można znaleźć w jakichś niszowych periodykach, tudzież szerzej nie znanych publikacjach nielicznych konferencji na ten temat. Nawet tak „popularne” okresy późniejsze jak Księstwo Warszawskie nie doczekały się gruntownego opracowania i zdaje się, ze dopiero teraz OSEN chce takie wielotomowe dzieło na dwustulecie opracować. Co się tyczy powstania na Litwie, to o ile pamiętam ostatnią konferencję organizowano jakoś na wiosnę tego roku, na Litwie właśnie. Może warto by więc skontaktować się z Litwinami?

    Pozdrawiam!

    17 sierpnia 2007 z 14:13 #4663
    gwain
    Participant

    Odnoszę wrażenie, że bitwy czasów Insurekcji Kościuszkowskiej, traktowane są jakby „po macoszemu”, przesunięte na plan dalszy. Przeciętny Polak np. wiktorię racławicką kojarzy z panoramą namalowaną przez Kossaka i Stykę, no i że Głowacki coś czapką zasłonił. O Maciejowicach pewien w miarę inteligentnie wyglądający pan i znający się na historii (w jego mniemaniu)powiedział mi, że owszem Kościuszko był ranny i dostał się do niewoli, ale wcześniej gruchnął parę kielichów, no i z tego powodu równowagi na koniu nie mógł zachować. Skąd takie pikantne szczegóły pan znał……nie umiem odpowiedzeć.
    Co roku spędzam czas jakiś w sąsiedztwie Racławic i wałęsając się po polach, na których rozegrała się bitwa tak sobie myślę, że odtwarzamy walki i powstania które padły , a tego zwycięstwa racławickiego jakoś nikomu odtworzyć się nie udało. Szkoda. Może o Insurekcji i jej innych bitwach, mniej znanych byłoby głośniej i nikt by już nie mówił , że Kościuszko pijany na konia wsiadał……

    18 sierpnia 2007 z 21:04 #4664
    DarekDarek
    Participant

    Czołem!
    Bitwa pod Sałatami była następstwem próby odcięcia oddziału Wawrzeckiego operującego w Kurlandii przez wojska księcia Golicyna.
    Opór Rosjanom stawiły bardzo słabe oddziały generała Giedroycia, który stanowił ogniwo łączące korpus kurlandzki z Litwą.
    Ich stany sięgały ok. 600 ludzi z 4 armatkami. Rosjan było 2,5-3 tys. i 11 armat.
    Wczesnym rankiem, po godzinie czwartej, powstańcy natknęli się na uszykowanych Rosjan, którzy ufając w swoją przewagę liczebną przystąpili do ataku.
    Litwini przywitali wrażą piechotę zmasowanym i bardzo skutecznym ogniem artylerii, co speszyło zbyt pewnych siebie Rosjan.
    Następnie przez blisko cztery godziny prowadzona była wymiana ognia artyleryjskiego. I tym razem artylerzyści litewscy wykazali się lepszym wyszkoleniem, bo wysadzili przeciwnikowi dwa wozy amunicyjne przy stracie tylko jednego. Generał Giedroyć pchnął do ataku całą swą piechotę wraz z pikinierami i kosynierami. Ten niespodziewany atak zdeprymował do reszty Rosjan, którzy sformowawszy czworobok zaczęli wycofywać się z placu.
    Ten ruch odwrotowy upewnił Giedroycia o możliwości całkowitego rozbicia przeciwnika. Stawiając wszystko na jedną kartę, generał pchnął na tyły Rosjan swą kawalerię, a na bok kara-batalionu jeszcze raz rzucił piechotę wspieraną ogniem artylerii. Gwałtowny atak doprowadził do rozbicia czworoboku i panicznej ucieczki Rosjan. Rejterada zakończyła się dopiero za rzeką Muszą, w której potopiło się sporo żołnierzy. Giedroyć zadowolił się pozbieraniem z pobojowiska broni, amunicji i wielkiej ilości wyposażenia. Jedynie musiano wstrzymać się z wydobyciem z rzeki zatopionych w odrocie rosyjskich armat i wozów amunicyjnych, które były ‚chronione’ ogniem z przeciwległego brzegu.
    Starcie pod Sałatami wykazało wielką determinację i bitność powstańczego wojska, które pomimo kilkakrotnej przewagi przeciwnika w ludziach i broni palnej, rozbiło wszak regularnego, dobrze wyposażonego i wyszkolonego carskiego sołdata.
    Pozdrowienia.
    P.S. Czy nie poznaliśmy się w Będominie?

    20 sierpnia 2007 z 13:04 #4668
    jenerał Bielak
    Participant

    P.S. Czy nie poznaliśmy się w Będominie?

    Niestety nie.
    Bardzo dziękuje 🙂 ,A czy wiesz coś o tak mało znanych bitwach insurekcji jak bitwy pod Polanami, pod Sołami oraz Słonimem ? Staram się opracować te bitwy na wikipedii, która insurekcję na Litwie traktuje po macoszemu. Zakupiłem w tym celu Polską sztukę wojenną w insurekcji kościuszkowskiej 1794 Mikuły, ale moja wiedza i tak wciąż jest za mała aby dobrze opisać te starcia. Nasuwa się myśl że Litwini mieli chyba jednak lepszych dowódców od koroniarzy w 1794 roku. Giedroyc czy Jasiński byli lepsi od naszych Zajączków czy Sierakowskich

    20 sierpnia 2007 z 19:29 #4671
    DarekDarek
    Participant

    Czołem!

    P.S. Czy nie poznaliśmy się w Będominie?
    Niestety nie.

    W Będominie poznałem rekruta 2PPXW, będącego rodem z Gdańska. Chłopak był zafascynowany postacią generała Bielaka.
    Dlatego pomyślałem że nim jesteś. ;D
    Oki, złapię się za te bitwy i coś postaram się o nich napisać.
    Jeżeli chodzi o dowódców, to Zajączek dobrym wodzem nie był. Nadawał się co najwyżej na dowódcę pułku. Sierakowskiego ( wyśmienity inżynier ) postawiłbym jednak w jednym szeregu z Jasińskim i Giedroyciem.
    A tak przy okazji, to mam honor znać obecnego grafa Giedroycia. Bardzo interesujący człowiek. Przyjedzie do Polski 8 IX do Ostrołęki razem z kolegami z 1 Regimentu Pieszego Buławy Wielkiej Wielkiego Księstwa Litewskiego.
    Jeżeli mieszkasz gdzieś niedaleko, to gorąco zapraszam Cię na tą batalię.
    Będzie co oglądać i z kim porozmawiać. Zagaimy Litwinów o ich powstanie. Może czegoś nowego się dowiemy.
    Pozdrawiam – Darek.

    20 sierpnia 2007 z 20:29 #4672
    jenerał Bielak
    Participant

    Mnie również ciekawi postać jenerała Bielaka hehe 🙂 co zresztą widać. Był jednym z lepszych dowódców w wojnie 1792 roku, procentowało doświadczenie wyniesione z wojny siedmioletniej. Jednak co do Bielaka pod Stołowiczami 1771 roku mając pod sobą pułk ułanów rozlokowany w oku miasta nie wykazał się czujnością, przez co nasi konfederacji hetmana Ogińskiego spali w najlepsze kiedy atakował Suworow. Nie wiem ile w tym winy Bielaka, na pewno więcej Ogińskiego jako wodza. Sierakowski hym, dał się dwa razy w ciągu 3 dni pobić korpusowi Suworowa. Wiem że miał mniej liczne wojsko zdaje się że 4. tys. ( ah te moje braki w wiedzy ) ale przecież pod Sałatami Giedroyc też miał mniej wojska i artylerii od Moskali, a wygrał więc chyba był lepszy. Postaram się wpaść do Ostrołęki w której to wszystko o czym piszemy przecież się zaczęło ;D Pozwolę sobie spytac czy Graf Giedroyc to jakiś staruszek pamiętający jeszcze II RP. Zawsze myślałem że ostatnim z tego rodu był twórca Paryskiej Kultury, no, ale tu pewnie znowu wychodzą moje braki w wiedzy.
    Pozdrawiam Andrzej

    12 października 2007 z 11:11 #4825
    nornik
    Participant

    Witam przepraszam, że wtrące się do rozmowy, ale już dawno nikt nic nowego nie napisał, a zależy mi na podtrzymaniu i ożywieniu dyskusji.
    1-mo Giedroyc na pewno nie mogł być lepszym dowódcą niż Sierakowski tylko z tytułu tego, że wygrał jedną potyczkę mając 600 przeciw 3000, a sSierakowski przegrał dwie bitwy w ciągu trzech dni BO Sierakowski miał 4000 w pierwszej bitwie przeciw 13000, czyli stosunek jak 3:1, a pod terespolem 4700 do 12300, widać różnice z której wynika że Sierakowskji drogo sprzedał skórę pod Krupczycami. No i oczywiśćie Giedroyć walczył z byle jakim dowódcą rosyjskimma Sierakowski z nie byle kim, ale ośmiele się zaryzykować twierdzenie że z najlepszym wodzem rosyjskim XVIII wieku – Suworowem i to już wystarcza żeby porównanie Giedroyca i Sierakowskiego było nie wymierne!
    2-do Jeśli Jasiński byłby lepszym dowódcą od Zajączka (bo od Sierakowskiego może był) to wygrałby chociaż jedną bitwe z moskalami z trzech,(Pod Sołami byłaby chyba nawet przewaga liczebna Litwinów i co i nic!)Ba tam nie dowodził ani Suworow czy Fersen tylko jakiś Benningsen, Zuow czy Diejew. a Za każdym razem musiał ustępować!
    3-o Zapominamy o gen. Grabowskim (bronil Wilna) a wydaje mi się ze zasługuje na to by wymieniać go w gronie Jasińskich czy Giedroyciów

    17 października 2007 z 16:02 #4846
    DarekDarek
    Participant

    Wykaz jednostek które biły się pod Sierakowskim pod Krupczycami.
    Piechota:
    zbiorczy batalion z regimentów koronnych gwardii i XV-go liniowego – 619;
    dwa bataliony regimentu 5-go Fizylierów – 667;
    batalion regimentu 18-go Krasińskiego – 664;
    zbiorczy batalion Rafałowicza złączony z bat. Kuleszy (brzesko-litewski) – 514.
    Kawaleria:
    3 szw. gwardii koronnej – 391;
    komenda kawalerii narodowej przy gwardii – ?
    2 szw. litewskiego 3 PPS – 256;
    2 szw. litewskiego 4 PPS – 159;
    3 szw. pułku ułanów Koeniga (koronny) – 227;
    3 szw. pułku Kazanowskiego – 307.
    Artyleria:
    park złożony z 26 dział – 192.
    Oraz co najmniej jeden inżynier w osobie dowódcy dywizji.
    Pytanie, czy pułk Kazanowskiego to jednostka terytorialna spod Grodna, dlatego niewymieniana w spisach powstańczych jednostek koronnych? :confused:

    18 października 2007 z 14:55 #4847
    nornik
    Participant

    Dziękuje ale akurat odb sierakowskiego równie dobrze (może nawet lepiej) podaje Herbst w Z dziejów wojskowych powstania kosćiuszkowskiego. Jedyną zagadką w tej materii jest wagomiar dział.
    Pozdrawiam

    30 października 2007 z 19:13 #4891
    DarekDarek
    Participant

    2-do Jeśli Jasiński byłby lepszym dowódcą od Zajączka (bo od Sierakowskiego może był) to wygrałby chociaż jedną bitwę z moskalami z trzech

    Jasińskiemu w 1792 roku zarzucano złe zaplanowanie i wytoczenie obozu pod Mirem. Czy to prawda, czy jedynie próbowano znaleźć winnych przegranej w tej bitwie, tego nie wiem. Z całą pewnością nie można mu zarzucić braku patriotyzmu i zapału i odwagą osobistą. Cenię go za przekonania jakobińskie, z którymi się nie krył i które mogły się przyczynić do odsunięcia go od naczelnego dowództwa na Litwie. Myślę iż bardziej nadawał się na Najwyższego Naczelnika niż Wawrzecki. Miał charyzmę jak Kościuszko. :haha:
    Pzdr.

    6 listopada 2007 z 14:41 #4921
    nornik
    Participant

    Ależ oczywiście nie zarzucam że Jasinski nie był patriotą, ale jednocześnie nie na miejscu wydaje mi się porównywanie go na tak mylnej podstawie z innymi generałami.Na pewno geniuszem wojskowym nie był! A przebieg bitew jest tego dowodem !CO do Miru to oczywiście mógł rozbić Mellina zanim obie kolumny rosyjskie wyszły mu na tyły. A wtedy ich los też byłby przesądzony.
    Potrzeba było tylko odwagi operacyjnej szybkośći i zdecydowania – cech wielkich wodzów
    Pzdr

    10 listopada 2007 z 15:58 #4940
    DarekDarek
    Participant

    Relacja Johanna Gottfrieda Seume’go (1) z jego spotkania z regimentem ‚działyńczyków’.

    Generał Igelstrom po bitwie, którą toczył jeszcze w piątek w godzinach popołudniowych, przebił się wreszcie z około 400 żołnierzami w kierunku na Powązki… Ja miałem to nieszczęście, że pragnąc zobaczyć jeszcze na chwilę ciężko rannego przyjaciela, którego już odwiedziłem poprzednio kilkakrotnie, zostałem pozostawiony w zamieszaniu i odcięty… Ja sam ukryłem się w hotelu hrabiego Borcha (2), gdzie leżał mój ranny przyjaciel. Mogłem uważać za szczęście, że zdołałem się ukryć przed wściekłością spitych oddziałów za barykadą ze starych beczek na jednym z najwyżej położonych strychów, gdzie przebyłem godziny śmiertelnej trwogi, w czasie kiedy już oprócz zabitych i dogorywających nie było tutaj nikogo z naszych…Wyjrzałem z góry na ulicę, ale zobaczyłem jedynie spustoszenie i chaos. Na dziedzińcu pałacu wałęsał się jeszcze motłoch różnego autoramentu w liczbie kilkuset ludzi, zbrojnych w różną broń i przekrzykujących się wzajemnie, czasami tylko wydzierał się z ich ust pełen nieokiełznanej dynamiki okrzyk: „Wolność i Kościuszko!”
    Całkowicie wyczerpany rzuciłem się na ziemię i spałem spokojnie prawie godzinę, gdy nagle zbudził mnie głuchy łoskot kroków i trzask kolb karabinowych.
    Zerwałem się i stanąłem w zwykłej postawie, ale i to towarzystwo przeszło, klnąc, obok mnie, nawet nie przeczuwszy mojej obecności. Przeczekałem jeszcze chwilę — Po krótkim namyśle odłożyłem szablę, zerwałem odznaki z kapelusza, naramienniki i pióra i zdecydowanie, a przy tym odważnie ruszyłem poprzez tłum, mając na sobie – na szczęście – tylko moją niebieską kurtkę. Dwóch szyldwachów stało przy wejściu, czterech przy bramie, jednak przy panującym zamieszaniu nikt nie zwrócił na mnie uwagi.
    Pogrążony w myślach i jeszcze niezdecydowany, co począć dalej, zaszedłem na Krakowskie Przedmieście, gdzie stał pułk Działyńskich ze swoimi armatami.
    Kilku oficerów toczyło rozmowę po francusku. Nagle doszedłem do przekonania, że najlepiej dla mnie będzie pozostać tutaj.
    Natychmiast znalazłem się przy nich: „Moi panowie -rzekłem- jestem rosyjskim oficerem i mam nadzieję, że u panów będę się czuł bezpieczny”
    Spojrzeli na mnie w zdumieniu, a ja sam nie mogłem pojąć, jak zdołałem przedrzeć się przez szalejący tłum, mając przecież na sobie części munduru, kapelusz z guzikiem
    i obszyciem – co mimo wszystko wyglądało po wojskowemu. Poprosiłem przede wszystkim o wodę, którą kazali mi przynieść wraz z cynamonem z pobliskiej apteki.
    Smakowała mi wybornie wraz z kawałkiem komiśniaka, położonym na armacie. Oficerowie byli bardzo uprzejmi i grzeczni… W mgnieniu oka zgromadziło się do koła nas kilka tuzinów osób, którzy gniewnie zapytywali, czy nie jestem Rosjaninem. Otrzymawszy od jednego z oficerów wyjaśnienie, że jestem Francuzem, i słysząc mnie mówiącego po francusku, oddalili się…
    Jeden z mówiących po niemiecku oficerów powiedział mi: „Mieliśmy z wami dużo roboty. Pułk nasz stracił 250 ludzi. Jakże mógł wasz generał podjąć decyzję utrzymania miasta przeciw naszemu wojsku, naszej silnej artylerii, naszemu uzbrojonemu mieszczaństwu i wobec tych wszystkich korzyści, jakie dawała nam dokładna znajomość warunków lokalnych? Był to pomysł istotnie szalony!”…

    1) Seume urodził się w domu saksońskiego chłopa. w osiemnastym roku życia dostał się w łapy heskich werbowników, którzy sprzedali go Anglikom jako żołnierza przeciw Amerykanom walczącym o niepodległość. Po jej zakończeniu wrócił do Europy, gdzie znów miał być sprzedany przez landgrafa heskiego królowi pruskiemu. Udało mu się jednak zbiec do Lipska, gdzie skończył uniwersytet i poznał bratową rosyjskiego generała Igelstroma, który mianował go swym sekretarzem w randze porucznika (lejtnanta).
    2) Pałac stał przy ulicy Miodowej.
    3) komiśniak – chleb żołnierski, suchar.

    26 lutego 2008 z 01:44 #5185
    DarekDarek
    Participant

    Czołem!
    Co prawda nie z czasów Powstania, ale i tak bardzo ciekawe.
    Regiment 6 Łanowy w 1793 roku.
    Pozdrawiam.

Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.