Karabiny i pistolety

  • 26 października 2006 z 13:17 #3306
    robert_m
    Participant

    Witam!

    Po wyjściu na fajkę i przemyśleniu problemu w pełni przyznaję rację co do spraw bezpieczeństwa! ❗

    Ad rem!

    Zdjęcia karabinu, w rozmiarze naturalnym, z boku, posiadam. Tak więc wymiary pionowe nie stanowią problemu. Gorzej właśnie z poziomymi. Dlatego też postawiłem pytanie o lufę. Z tego co widziałem lufy mają kształt stożkowaty (tzn. przy zamku są grubsze, a przy wylocie cieńsze) – determinuje to kształt łoża.
    (Dlaczego nikt nie robi zdjęć z góry?)

    Dziękuję za informacje!

    P.S. Część swojej mocy przekazuję niepijowi!

    Pozdrowienia
    Robert

    26 października 2006 z 14:22 #3308
    Koroniarz
    Keymaster

    Dla pożytku ogólnego zamieszczam do pobrania (ze względu na objętość pliku przez czas ograniczony) WIADOMOŚCI ŚCIĄGAIĄCE SIĘ DO WOYSKOWEY PALNEY BRONI RĘCZNEY z roku 1824-tego. To już okres Królestwa Polskiego i inne karabiny, ale szereg informacji i rozwiązań to powtórzenie doświadczeń okresu wojen napoleońskich.

    Co sie tyczy ujęcia z góry, to we wcześniejszej wiadomości znaleźć można zamek i mocowanie lufy od góry oraz pod kątem lewą stronę na przeciw zamka. Tytułem uzupelnienia do tego postu dodaję, że na stronie Military Heritage w katalogu produktów jest parę ciekawych ujęć An IX. W tym od spodu: http://www.militaryheritage.com/images/1777_7.jpg
    i od góry: http://www.militaryheritage.com/images/1777_6.jpg

    Pozdrawiam!

    26 października 2006 z 14:39 #3310
    niepij
    Participant

    Ja też uważam że strzelanie z domowej roboty samopałów jest zjawiskiem niebezpiecznym. Jak najbardziej odradzam.
    Ja wogóle odradzam strzelanie bo go nie lubię…
    Myslę jednak że nawet robiąc atrapę warto mieć świadomość jak to wszystko było skonstruowane żeby nasze atrapy przypominały chociaż oryginały.
    A przyznam że i strzlające kopie bywają paskudnie niepodobne do broni z epoki mimo że chociaż bezpieczne.

    Zamieszczam resztę dokumentu, który dostałem od Gdańskiej części mojego 2PP – myslę że reszta tych materiałów jeśli ktoś jest zainteresowany spoczywa w gdańskich archiwach.
    Od siebie dodam kopię dokumentu z regulaminu dla francuskich podoficerów z warszawskiego muzeum wojska- jak powinno wyglądać takie coś… Tym bardziej że „takie coś” dla hardcorowców jest niezbędne bo zaraz po bitwie muszą czyścić broń, a bez „tego” jest trudniej.

    🙁

    27 października 2006 z 10:14 #3313
    Hubzal
    Participant

    Moje ostrzeżenia wynikają w duzej mierze z przyczyn „ekonomicznych” 😈
    Wykonując Afunkcjonalną Atrapę, człowiek narobi sie jak dziki osioł i w efekcie stanie się posiadaczem ślicznie wykończonego „kija”,który jednak nigdy „nie zagrzmi”! :mrgreen:
    Pokusa aby w rurę nasypać tego „czegoś” jest ogromna – więc, sądzę, że może lepiej wydać na początek trochę wiecej na „rurę” z odpowiednim papierem do niej i działający zamek (to „ustrojstwo” ostatecznie można zrobić samemu – tu nie widzę innych zagrożeń poza tym, ze źle wykonany – nie bedzie działał 😆 ), niż inwestować setkę (jeżeli nie więcej) roboczogodzin w dopieszczanie AA.
    Jeśli wg. tego, co się dowiedziałem, gotowy karabinek kawaleryjski (podobno strzelajacy) produkcji hinduskiej (Indie) kosztuje 2000 PLN, zamek sprowadzony z Francji 500 PLN zaś lufa z ameryki 1000 PLN, osobiście pomysł strugania AA zarzuciłem.
    Przy okazji, trafiłem jeszcze na ślad pistoletów po 1500 PLN sztuka (podobno robione we Francji)

    27 października 2006 z 11:17 #3314
    niepij
    Participant

    Moim zdaniem warto też zwrócić uwagę na broń produkowaną w Polsce oraz na broń czeską, która ma niezbędne atesty i bicia na lufie ułatwiające przekraczanie granicy.
    Niestety podejżewam że ze względów, właśnie na kwalifikowanie tej broni jako kopii producent pomija urocze „wzorki” na płycie zamka ale reszta jest zrobiona sumiennie i bezpiecznie.
    Ceny są o ile się orientuję w okolicach 2000 zł. Czyli tyle co „hindus”. Ale „hindus” może być trochę gorszy i niekoniecznie spodoba się celnikom.

    🙁

    27 października 2006 z 11:18 #3315
    Koroniarz
    Keymaster

    O ile mi wiadomo broń polska wciąż atestów nie ma. Czeska owszem, co czyni ją pośrednio bardziej bezpieczną. Koszt o ile mi wiadomo to około 12.000 Koron.
    Przegląd ofert producentów krajowych i zagranicznych był już wcześniej. Proponuję dopisywać kolejne. Koszt zrobienia atrapy to jakieś 300-400 zł. Strzelać się z niej nie da, ale jest bardziej trwała od Denixa, który ma tendencje do łamania się (wiadomo: żeliwo).

    Pozdrawiam!

    27 października 2006 z 17:07 #3317
    Jazlowiak
    Participant

    O ile mi wiadomo broń polska wciąż atestów nie ma. Czeska owszem, co czyni ją pośrednio bardziej bezpieczną. (…)

    Pozdrawiam!

    Co znaczy „pośrednio” – o jakich próbach mówimy i na podstawie jakich przepisów wykonywanych? ja mam karabinek kawaleryjski JP i jest to broń wykonana znakomicie, choć nie najtańsza, bo kosztowała mnie 3000 PLN. Ale jestem bardzo zadowolony, strzelałem z niej nawet do rzutków śrutem i trafiałem:-)

    27 października 2006 z 17:25 #3318
    Koroniarz
    Keymaster

    W Polsce brak przepisów wykonawczych do odbioru broni czarno prochowej. Nie jest też dla takiej broni wydawana karta europejska. Krajowym producentom musimy więc wierzyć na słowo co do jej wytrzymałości. Broń certyfikowana (niestety na razie tylko w innych krajach UE), przeszła odpowiednie próby bezpieczeństwa i certyfikat właśnie to potwierdza. Osoby korzystające z broni niecertyfikowanej muszą się też liczyć z ryzykiem jej zatrzymania na granicy (co się już zdarzało). Karabiny, które opisujesz znam i wymieniłem już w tym wątku wcześniej. Jakkolwiek cieszą się niezłą opinią, to cena jest niestety zaporowa dla większości odbiorców krajowych. Przykładowo: karabiny czeskie bywają o tysiąc lub więcej złotych tańsze. JP o ile mi wiadomo produkuje dwa rodzaje karabinów, różniących się ceną i jakością wykonania. Numeruje je od stosunkowo niedawna i wciąż stara się o możliwość certyfikacji. O problemach z legalnością pisałem m.in. w artykule o formach współpracy, który Ci posyłałem do redakcji (nie miej mi za złe, ale z ciekawości zapytam ponownie, czy jest już decyzja co do publikacji, bo słyszałem, że artykuł trafił do szuflady, ze względów „ideowo-problemowych”):

    W obecnym porządku prawnym spotykamy się bowiem z sytuacją, że np. z jednej strony broń palna używana w okresie napoleońskim i jej kopie nie wymagają zezwolenia, z drugiej strony wciąż nie jest jasne jakie wymogi kopie tej broni mają spełniać. Owocuje to wielką rozmaitością kopii tejże broni, używanej w rekonstrukcji krajowej, z równoczesnym nabywaniem jej za granicą (np. w Republice Czeskiej), gdzie tego rodzaju wymogi są prawem określone, nie rozwiązując zarazem problemu jakim jest niepełna regulacja krajowa i wynikające stąd różnice w interpretacji polskich przepisów. Również sprawy związane z posiadaniem czarnego prochu nie są do końca rozstrzygnięte. Z jednej strony pojawia się interpretacja, że skoro można posiadać legalnie broń czarno prochową, to można również i proch. W myśl innej (w tej chwili przeważającej), z czarnego prochu można korzystać jedynie na strzelnicy, lub rekonstrukcji, na którą proch zapewnić ma jej organizator. Komenda Główna Policji stoi wręcz na stanowisku, że „Gotowe lub obrobione części amunicji uważa się za amunicję, którą, jak stanowi art. 14 ustawy, można nabywać na podstawie legitymacji posiadacza broni, świadectwa broni lub pisemnego zamówienia podmiotu uprawnionego do nabycia amunicji (…). W grę wchodzą też przepisy rozporządzenia ministra gospodarki oraz ministra spraw wewnętrznych i administracji z 9 października 2002 r. Ono precyzyjnie wskazuje, komu wolno sprzedać proch i spłonki – osobom, które okażą legitymację posiadacza broni myśliwskiej i sportowej.” Ponieważ do rekonstrukcji historycznej obejmującej okres do wiosny ludów włącznie (a więc i zdobywająca sobie coraz większą popularność rekonstrukcji epoki wojen napoleońskich, czy powstania listopadowego) zezwolenie takie nie jest wymagane, większość uczestników ruchu rekonstrukcyjnego pozwoleń nie posiada. Tak restrykcyjna interpretacja budzić więc musi duże wątpliwości. Pomijając już fakt, że pozostaje ona w wyraźnym rozdźwięku z intencją ustawodawcy, który w sposób celowy zliberalizował dostęp do broni palnej wytworzonej przed rokiem 1850 lub kopii tej broni, tak raczej mnoży ona pytania niż daje odpowiedzi. Przykładowo: zgodnie z art. 12 ust. 3 ustawy z dnia 21 maja 1999 r. o broni i amunicji „Wraz z pozwoleniem wydaje się zaświadczenie uprawniające do nabycia, w terminie trzech miesięcy od daty wydania zaświadczenia, określonego w pozwoleniu rodzaju broni i amunicji do tej broni oraz określonej w pozwoleniu liczby egzemplarzy broni wraz z amunicją.” Do współczesnej broni sportowej (oraz większości myśliwskiej) z reguły używa się amunicji zespolonej i prochu bezdymnego. Czy w takim przypadku posiadacz pozwolenia na broń sportową lub myśliwską (na amunicję zespoloną z ładunkiem prochu bezdymnego) może legalnie nabyć czarny proch do innego egzemplarza broni, na który pozwolenie nie jest wymagane? Nie trudno zauważyć, że w sytuacji gdy prawo mówi o kupowaniu amunicji do broni określonej w pozwoleniu, żądanie zakupu amunicji do broni innej niż określona w pozwoleniu, czego z kolei prawo nie przewiduje, jest typowym przykładem „paragrafu 22”. Chyba jednak nie tędy droga, zwłaszcza, że dogmatyzm w stawianiu sprawy owocować może m. in. pytaniem, czy przedsięwzięcia rekonstrukcyjne, często honorowane przez najwyższe władze państwowe i samorządowe, lub wręcz organizowane we współpracy z nimi są w ogóle legalne.

    Osobiście trzymam kciuki za pracę nad legalizacją, bo luka prawna jest ze szkodą dla wszystkich. Jeśli widzisz potrzebę współpracy w tym (i ewentualnie innym) zakresie, ponawiam nasze zaproszenie.

    Pozdrawiam!

    28 października 2006 z 12:33 #3321
    Krzysztof Polak
    Participant

    Hmmm.. A czy owi czescy wytwórcy mają jakowe stronki? Wprawdzie w tym monecie nie wiem, jak stoi korona czeska, ale zawsze warto by było wiedzieć, co gdzie i za ile.

    4 listopada 2006 z 11:52 #3338
    Koroniarz
    Keymaster

    Dlatego też postawiłem pytanie o lufę. Z tego co widziałem lufy mają kształt stożkowaty (tzn. przy zamku są grubsze, a przy wylocie cieńsze) – determinuje to kształt łoża.

    W dodatku do rzeczpospolitej z 4 listopada zamieszczony jest taki, oto opis: „Karabin wz. 1777 AN IX miał niegwintowaną lufę o kalibrze 17,5 mm, z zewnątrz łagodnie zwężającą się ku wylotowi. Komora nabojowa lufy zamknięta była korkiem z warkoczem. Bateryjny zamek miał mosiężną panewkę z mostkiem i krzesiwem. Stalowy kurek wzmocniono, poszerzając nóżkę. Łoże sporządzano z drewna liściastego. (…) Karabin różnił się od swojego pierwowzoru nieznacznie, zmieniono kształt krzesiwa i mocowanie bączków (czyli pierścieni łączących lufę z drewnianym łożem), długość całej broni wynosiła 1515 mm (z bagnetem 1920 mm), ciężar 4,3 kg. Celny strzał dobry strzelec mógł oddać teoretycznie na odległość maksymalnie do 300 m, ale liczył się przede wszystkim ogień salwowy. Amunicję do broni skałkowej stanowił nabój scalony, czyli łączący ołowianą kulę z prochem.”
    Niestety jest tam tez trochę błędów rzeczowych, jak ten o przezbrojeniu armii Księstwa Warszawskiego na karabiny francuskie, czy zdjęcie karabinu kapiszonowego jako ilustracji do karabinu wzór 1777.

    6 listopada 2006 z 01:34 #3342
    Jazlowiak
    Participant

    Hmmm.. A czy owi czescy wytwórcy mają jakowe stronki? Wprawdzie w tym monecie nie wiem, jak stoi korona czeska, ale zawsze warto by było wiedzieć, co gdzie i za ile.

    A jak jest z serwisem karabinów wykonanych poza Jackową manufakturą. Ostanio mówił mi, ze kończy poprawianie karabinów spoza Jego wytwórni.

    23 listopada 2006 z 22:13 #3378
    Horhe
    Participant

    Z serwisem czeskich 1777 nie ma problemu, bo zamki są z Pedersoli,a tam każda częśc jest wymienialna. O dziwo taki zamek jest sporo tańszy. Karabiny JP wymagaja małego tuningu. Wadą są zbyt miękkie części zamka. Warto je sobie nawęglić i zahartować.

    25 listopada 2006 z 22:52 #3383
    Remigiusz Pacer
    Participant

    Na Jenie oglądałem te czeskie karabole. Świetne wykonanie. Starannie, dobrze spasowane części.

    25 listopada 2006 z 23:09 #3384
    DarekDarek
    Participant

    A ja wiem o innych krajowych, dobrze wykonanych i o niebo tańszych od JP.
    Za parę miesięcy powinienem mieć już wszystkie części potrzebne do zrobienia w domu całego AN-a IX.
    Jeżeli potwierdzi się w praktyce jakość zamka {a oglądał go stary wiarus od Papy Z!}
    to niech się schowają wszystkie hindusy i tomaty… :mrgreen:

    1 września 2007 z 06:13 #4684
    DarekDarek
    Participant

    To i ja mam jeszcze pytanko.
    Czy pochwalicie się jak i czym konserwujecie i czyścicie swe karabiny?
    Pozdrowienia.

Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.