Karabiny i pistolety

  • 1 stycznia 2006 z 05:19 #2550
    DarekDarek
    Participant

    Proszę o pomoc szanownych kolegów w temacie zdobycia czarno prochowej broni,
    ot przydałoby sił dozbroił w tym roku, w końcu jak się prezentować, to okazale !
    Czy wiecie jak kształtują się ceny, i gdzie można ‚dostać’ sprzęt ? 🙁
    Pzdr.

    4 stycznia 2006 z 00:05 #2551
    Koroniarz
    Keymaster

    W Polsce karabiny produkowane są strzelające 1777 dość chwalone przez rekonstruktorów. Można również znaleźć atrapy produkowane przez różnych rzemieślników (po około 800-1000 zł), oraz bodajże Hero Collection. Ostatnio 1777 był również dostępny na Allegro. Na zachodzie najlepsze są wytwarzane przez Davide Pedersoli. Cena jednak zwala z nóg (koło 4500 zł), a jak słyszałem od różnych osób w Lipsku i pod Austerlitz zamek zużywa się stosunkowo szybko, a kolba z włoskiego orzecha podatna jest na uszkodzenia. Używany karabin w dobrym stanie można kupić przy okazji rekonstrukcji zachodnich w cenie już po około 300 Euro. Najtańsze są produkcji indyjskiej lub pakistańskiej, które można nabyć miedzy innymi w Wielkiej Brytanii. U nas popularne robią się ostatnio kapiszonowce, ale z punktu widzenia rekonstrukcji obejmującej okres I Rzeczypospolitej i wojen napoleońskich to niestety pewien anachronizm. Pisząc o broni należy się też przyjrzeć jakie właściwie modele były przez daną formację, w określonym czasie używane. W odniesieniu do wojen napoleońskich omawia to mi.in ppłk mg Wojciech Zawadzki, którzy pisze, że

    „Zaopatrzenie formującego się wojska polskiego w uzbrojenie stanowiło bardzo poważny problem. Na wyzwolonych spod pruskiego zaboru ziemiach nie było ani jednej fabryki broni, zarówno palnej, jak i białej, nie było ani jednej prochowni. A zatem byliśmy całkowicie uzależnieni od dowództwa armii francuskiej, które z kolei dysponowało zdobyczną bronią pruską W ręce Francuzów wpadły pokaźne jej ilości zarówno jako trofeum bitewne, jak i w poddających się bez walki twierdzach i magazynach. Już 7 listopada 1806 r., gen. Dąbrowski otrzymał w Poznaniu od marszałka Davouta pierwszy transport 3000 pruskich karabinów. W grudniu, gen. Bertrand, francuski gubernator Głogowa, przesłał do Warszawy 4000 karabinów i kilkaset szabel. (…) Jak powszechnie wiadomo, wprowadzenie francuskiego zamka skałkowego w 3 ćwierci XVII w., stanowiło przełomowy moment w uzbrojeniu piechoty. System ten przetrwał prawie dwa wieki, niemal do połowy XIX w. I rzeczywiście broń francuska tego systemu cieszyła się zasżużonż sławą. Karabiny i karabinki wz. 1777 nie miały sobie równych pod względem praktycznej niezawodności, celności i estetyki wśród podobnej produkcji w Europie. Na skutek zmodyfikowania tej broni zarządzonej przez Napoleona w 1801 r., zrodziła się nowa wersja oznaczona symbolem AN IX, tj.: AN(no) – roku, IX – (dziewiątego rewolucji), czyli według kalendarza gregoriańskiego 1800-1801 r. Wprowadzony jeszcze w latach 70-tych w. tzw. system Gribeauvala, doprowadził do unifikacji kalibrów luf i kul w karabinach, karabinkach i pistoletach, co znakomicie ułatwiając produkcję, zaopatrywanie wojenne, a nade wszystko służyło praktyce na polu walki. Kaliber lufy w karabinie wynosił 17,48 mm. Lufy karabinka i pistoletu miały nieco mniejszy kaliber, który liczył sobie 17,11 mm. Za to kaliber kuli był wszędzie ten sam: 16,54 mm. Dla przyspieszenia ładowania, proch i kulę łączono w nabój w papierowej łusce, kktórą należało do ładowania odgryźć. Oddawanie strzału odbywało się z reguły na komendę „gotuj broń” i miało 12 temp, w trakcie których żołnierz wykonywał poszczególne czynności.
    Nie wdając się w szczegóły, trzeba przyznać, iż broń skałkowa była bardzo zawodna, zwłaszcza przy silnym wietrze, który wydmuchiwał podsypkę prochową, nie mówiąc już o opadach deszczu, kiedy to oddanie strzału bywało, jak w bitwie pod Dreznem w 1813 r,, zupełnie niemożliwe. Innym mankamentem tej broni była stosunkowo maża celność. Obliczono np., że na jednego zabitego przypadało 10 000 oddanych strzałów.
    Wracając do broni pruskiej, w którą Napoleon wyposażył Polaków, trzeba przyznać, że decyzja miała podłoże jedynie ekonomiczne, bo co można było zrobić ze znaczną liczbą nikomu niepotrzebnych, bo gorszych karabinów Otóż od czasów fryderycjańskich reform wojskowych, armia pruska nie dokonywała żadnych zmian. Jak pisał J. Staszewski, pod względem uzbrojenia była bodajże najgorzej zaopatrzoną w Europie. „Stan karabinów był opłakany. Okucia i wiązania umyślnie rozluźniano, aby broń przy uchwytach dawała dobry oddźwięk, lufy czyszczono do błysku, starano się o to, ażeby ta broń była raczej do parady niż do użytku”. (…) Sedno tkwi jednak w tym, że w kilku typach karabinów pruskich używanych praktycznie w omawianym czasie, w każdym był inny kaliber lufy i inny kaliber stosowanej kuli. Dla przykładu: najbardziej powszechnym był karabin piechoty wz. 1750, kaliber lufy 19,5 mm, kaliber kuli -17,65 mm, inny kb wz. 1780-82 miał kaliber lufy 19,81 mm, zaś kuli -17,71 mm. Z kolei karabiny jeszcze nie wprowadzone do użytku armii pruskiej, a znalezione przez Francuzów w fabryce broni w Poczdamie znane jako wz. 1805, miały odpowiednio kalibry 18,06 mm i 16,2 mm. Te również w znacznej ilości otrzymywali Polacy. Wszyscy historycy uzbrojenia są zgodni co do tego, że broń pruska daleko ustępowała francuskiej pod wieloma względami. Nawet gen. Karl von Clausewitz wyrażał się o niej bardzo krytycznie.
    Gdy napłynęły pierwsze transporty broni pruskiej, Polacy wpierw musieli dokonać jej gruntownej segregacji. Wiadomo, że jeszcze w trakcie walk oddziałów regularnych w 1807 r. dokonywano wymiany broni między nimi. Skądinąd był to swoisty paradoks, pruska broń została wymierzona w Prusaków. Przeważnie z nieprzychylnym dla nich skutkiem, jak pod Tczewem, Gdańskiem, Frydlandem i Pruską Iławą.
    Ilość broni pruskiej, która w udokumentowany sposób dostała się w ręce polskich żołnierzy należy szacować bardzo ostrożnie na co najmniej 15000 karabinów. Jeżeli tę cyfrę zestawimy z równie szacunkowymi obliczeniami stanu ilościowego wojsk polskich na początku 1807 r., a według J. Staszewskiego wynoszącymi 15 000 żołnierzy, otrzymamy pełną zgodność przytoczonych faktów i liczb.
    Oddzielny niejako problem stanowiło zaopatrzenie w amunicję. W przypadku stosowania zdobycznej broni, w dodatku wymierzonej przeciwko jej producentowi, problem ten nabiera szczególnego znaczenia, Piechurzy pruscy zwykle otrzymywali po 60 naboi na strzelca. Wystarczało to na około pół godziny walki. Na wozach amunicyjnych przewożono rezerwę, po 22 naboje na żołnierza. W sumie nie było to zbyt wiele. Musimy jednak pamiętać, że ówczesny żołnierz miał jednak co dźwigać. Wyposażenie jego ważyło kilkanaście kilogramów, które należało przemieszczać nierzadko kilkadziesiąt kilometrów dziennie, pieszo. Zatem amunicji najczęściej brakowało. Dąbrowski w styczniu 1807 r., pisał, że „piechota ma tylko po 18 ładunków w kieszeniach, bo patrontaszów zupełnie nie mamy”. Kiedy marszałek Lefebvre, dowódca X korpusu, w skład którego weszła dywizja Dąbrowskiego, zechciał jej pomóc w uzupełnieniu stanu amunicji, okazało się, że przysłano wojsku polskiemu 40 000 naboi z magazynów francuskich w Toruniu, które zupełnie nie nadawały się do użytku. Naboje francuskie nie pasowały do posiadanej broni pruskiej.
    Tak wygląda mit o francuskich karabinach w wojsku Księstwa Warszawskiego 1807 r. Owszem, wojsko polskie je otrzymało, lecz dopiero przed wyprawę na Rosję w 1812 r. Wcześniej jednak, bo po wojnie 1809 r. z Austrią, miało i tę broń mieć w użyciu. Dla porządku podajmy, że francuską broń różnych typów wzoru 1777 AN IX, wojsko polskie posiadało ledwie lat kilka, gdyż już w 1817 r. napłynęły pierwsze dostawy broni rosyjskiej.”

    („ROK 1807 NA KRAJNIE I POMORZU Tradycje Legionów Polskich J.H.Dąbrowskiego w jednostkach Wojska Polskiego – materiały z konferencji naukowej i warsztatów metodycznych w Bydgoszczy 15 maja 1997 r.” Bydgoszcz-Warszawa 1997 str 117 i n.). Wniosek stąd nasuwa sie prosty: w przypadku wojsk Księstwa Warszawskiego należy raczej wybierać jeden z modeli pruskich. Wyjątkiem mogą być formacje walczące w ramach armii francuskiej, takie jak np. Legia Nadwiślańska, oraz jednostki z okresu późniejszego, tj. 1812-1815, które raczej winny być uzbrojone w broń francuską. Okres I Rzeczypospolitej i powstania listopadowego wymaga odrębnego omówienia. Przy wyborze należy jednak pamiętać o pewnym problemie natury prawnej: w obecnym porządku prawnym spotykamy się bowiem z sytuacją, że np. z jednej strony broń palna używana w okresie napoleońskim i jej kopie nie wymagają zezwolenia, z drugiej strony wciąż nie jest jasne jakie wymogi kopie tej broni mają spełniać. Również sprawy związane z posiadaniem czarnego prochu nie są do końca rozstrzygnięte. Z jednej strony pojawia się interpretacja, że skoro można posiadać legalnie broń czarno prochową, to można również i proch. W myśl innej (w tej chwili przeważającej), z czarnego prochu można korzystać jedynie na strzelnicy, lub rekonstrukcji, na którą proch zapewnić ma jej organizator. Szerzej o tej i innych sprawach piszę w artykule na stronie napoleon.gery.pl .

    15 stycznia 2006 z 17:45 #2558
    Adam Zwoiński
    Participant

    W Polsce praktycznie monopol na repliki strzelajace posiada Jacek Popiński -www.szable.pl. Na stronie www.repliki.pl mozna kupić repliki niestrzelające za ok. 370 z? ( chociaz obecnie jest problem z nabyciem modelu napoleońskiego w związku ze spłonięciem magazynów Denixa w Hiszpani ). W przypadku karab. niestrzelajacych jest to broń pozbawiona cech uzytkowych i nalezy powiadomić o fakcie nabycia takiej repliki najblizszą jednostke Policji w ciągu 5 dni.

    2 lutego 2006 z 22:26 #2574
    Koroniarz
    Keymaster

    W dziale BARWA I BROŃ myślę niebawem położyć mały słownik wyjaśniający, z jakich części składał sił karabin skałkowy i jego zamek. Podobnie też w odniesieniu do broni białej. Tymczasem w uzupelnieniu do wcześniejszej korespondencji pozwolę sobie na autorski przegląd broni, wg. producentów:

    DAVIDE PEDERSOLI oferuje szereg modeli broni krótkiej i długiej, w tym:
    Pistolet An IX– zdjęcie
    Pistolet An XIII – zdjęcie
    karabin An IX w wersji dragońskiej – zdjęcie
    Corrige An IX – zdjęcie
    Karabin Revolutionnaire 1777 – zdjęcie
    Léger 1763 1766 Charleville – zdjęcie
    karabin austriacki wzór 1798 – zdjęcie
    karabin pruski wzór 1809 – zdjęcie

    Zupelnie niezwykłą kolekcję modeli broni (w wersji nie strzelającej, do dostosowania zgodnie z przepisami prawa miejscowego) oferuje kanadyjski Military Heritage, w tym oczywiście szereg modeli z wyżej wymienionych:
    kawaleryjski AN IX z 1801 r. – zdjęcie pruski pistolet kawaleryjski model Poczdam 1731 – zdjęcie
    oraz karabiny francuskie:
    piechoty wzór 1717 – zdjęcie
    piechoty wz. 1728 – zdjęcie
    piechoty wz. 1766 Charleville – zdjęcie
    kawalerii wz. 1777 / An IX – zdjęcie
    piechoty wz. 1777 wersja An IX – zdjęcie
    a z koalicji antynapoleońskiej:
    pruski karabin piechoty wz. 1809 – zdjęcie
    Do wszystkich dodać można bagnety. Oprócz tego cały szereg modeli angielskich, które jednak w polskich jednostkach występowaly jedynie na zasadzie przypadku. Pośród polskich producentów monopol ma Kuźnia Broni Starodawnej , która na zamówienie oferuje SKAŁKOWY KARABIN PIECHOTY wz1777 AN IX. W Europie zachodniej do nabycia sa również karabiny indyjskie i pakistańskie, dość różnej jakości. Na koniec wreszcie należy wymienić atrapę produkowaną przez Denixa, która zgodnie z obecną ofertą kosztuje 369 zł i wyglada następująco: ,
    a sprzedawana jest pod wdzięczna nazwą: Karabin napoleoński 😆

    11 lutego 2006 z 23:14 #2581
    DarekDarek
    Participant

    A propos karabinów, właśnie odwiedziła mnie szwagierka, która ‘przymierzyła się’
    do karabinu. Jako że jest lewo ręczna, ‘karabin jej nie leżał’, więc zadała pytanie:
    a co z żołnierzami lewo ręcznymi ?
    Hm, zastanowiło mnie to, bo przecież mańkuci też trafiali się w szeregach.
    Czy musieli po prostu przystosował sił, by nie odstawał zwyczajnie od większości?
    Wszak regulamin musztry był pisany dla praworęcznych.
    I jeszcze jedno, znacie może przykłady zapisanych w historii ludzi, którzy byli mańkutami?

    12 lutego 2006 z 15:20 #2582
    Koroniarz
    Keymaster

    Niestety do niedawna pokutowało przekonanie, że bycie mańkutem to złe przyzwyczajenie i leworęczni musieli się dostosowywać.

    Uważa się, że w starożytności człowiek był leworęczny, co potwierdzają badania nad piśmiennictwem. W wielu postępowych krajach starożytności takich jak np. Egipt czy Chiny stosowano bowiem zapis sprzyjający leworęczności – od strony lewej do prawej (lub w pionowych kolumnach zapisywanych również od lewej do prawej) – do dziś stosowany m.in. w piśmie arabskim. Jednakże przez wieki, szczególnie w europie, zachodziły liczne reformy kulturowe, będące m.in. wynikiem stałego wpływu różnych narodowości i wiary oraz dążenia ludzkości do ujednolicenia, które doprowadziły do przyjęcia zasady praworęczności w krajach „starego lądu”, będącej zarówno symbolem – oznakę „prawości postępowania”. Po okresie antyku osoby leworęczne były więc coraz rzadziej spotykane, czasami wręcz zmuszane do ukrywania swojej odmienności, co wynikało głównie z przekonania społeczeństwa, że nie jest to cecha normalna – powodowało to wręcz zmuszanie dzieci przez rodziców i nauczycieli do korzystania z ręki prawej, wbrew ich naturalnej skłonności.(Wikipedia)

    Z osób, które nas interesuję, najsłynniejszym leworęcznym był niewątpliwie Napoleon Bonaparte. Innych znanych postaci teę nie brakuje. Zaliczali się do nich podobno: Tomasz Jefferson, Benjamin Franklin, Alan Turing, Juliusz Cezar, Alexander Wielki, Joanna d’Arc, Ludwig van Beethoven, Mark Twain, Leonardo da Vinci, oraz Fryderyk Nietzsche.

    Tak sprzęty użytku codziennego, jak i broń (ta produkowana w seriach, a nie na zamówienie) była jednak w przeszłości dostosowana jednak wyłącznie do potrzeb praworęcznej większości.

    [ Dodano: 2006-04-02, 01:19 ]
    Na marginesie naszej dyskusji zamieszczam niżej parę zdjęć (widoczne po zalogowaniu), które dostałem z Nysy, a które ilustrują jak zrobić atrapę karabinu. Być może jest to rozwiązanie tańsze jeszcze od Denixa.

    4 kwietnia 2006 z 11:46 #2619
    Koroniarz
    Keymaster

    Przeglądu ofert broni ciąg dalszy:

    Hassanand Hemandas & Co oferuje szereg modeli w tym muszkiety francuskie wzór 1696 i 1728.

    Również francuska firma ARMAE oferuje parę modeli z okresu, w tym:
    Fusil napoléonien et sa baïonnette, modèle 1777, corrigé An IX za 495€ – zdjęcie
    Mousqueton de cavalerie légère, modèle An IX za 495€ – zdjęcie
    oraz
    Pistolet d’arçon, modèle « An IX » – zdjęcie

    Po zalogowaniu widoczne zdjęcia pokazujące kolejne etapy prac nad atrapą karabinu. Wygląd zamka najlepiej widać w felietonie ZAMEK KARABINOWY WZ 1777 AN IX na stronie Kuźni Broni Starodawnej.

    22 czerwca 2006 z 21:52 #2894
    Paweł Judym
    Participant

    Jako reprezentant leworęcznej mniejszości mogę powiedzieć, że przyzwyczajenie się do regulaminowego posługiwania się karabinem skałkowym nie sprawia większych trudności. Sądzę, że i w epoce było podobnie. Zaś co do leworęczności Cesarza to nieraz się spotkałem z tą obiegowa opinią ale nigdy w źródłach. Kto pierwszy podał taką informację?

    23 sierpnia 2006 z 01:28 #3100
    Koroniarz
    Keymaster

    Pojecia nie mam, kto pierwszy, ale powtarzana jest w różnych źródłach, które jeśli na nią ponownie trafię postaram się przytoczyć. Co się tyczy karabinu: jakiś czas temu Darek zapytywał o znaczenie słowa gifes, potem przewijały się spostrzeżenia co do ewolucji pojęć, na przykładzie pałasza. Ostatnio problem znaczenia poszczególnych terminów wynikł w odniesieniu do słowa karabin. Za sugestią Brykieta proponuję aby sprawę tę omawiać w tym właśnie wątku. Zacznijmy więc od pytania, czy używany karabin skałkowy to w istocie karabin, czy też muszkiet, strzelba, fuzja czy flinta?

    Słownik PWN podaje definicje następujące:

    karabin m IV, D. -u a. -a, Ms. ~nie; lm M. -y
    «ręczna broń palna o długiej gwintowanej lufie, kalibrze 6,5–8 mm, zaopatrzona zwykle w bagnet, przeznaczona do rażenia celów pojedynczych»

    muszkiet m IV, D. -u, Ms. ~ecie; lm M. -y
    hist. «ręczna broń palna lontowa o lufie gładkiej dużego kalibru, używana przez piechotę w XVI–XVII w.

    strzelba ż IV, CMs. ~bie; lm D. strzelb
    «myśliwska broń palna z długą gładką lufą, używana do strzelania śrutem do drobnej zwierzyny; dawniej: wszelka ręczna broń palna»

    flinta ż IV, CMs. ~ncie; lm D. flint
    przestarz. «strzelba myśliwska, fuzja»

    Co ciekawe deifnincje encyklopedyczne PWN nie pokrywają się w całości ze słownikowymi:

    KARABIN [fr.], ręczna broń palna o długiej lufie; kaliber 6,5–8 mm; szybkostrzelność 10–12 strzałów/min, donośność skuteczna ok. 1000 m; większość karabinów jest zaopatrzonych w bagnet. Karabiny były znane już od XIV w.; do poł. XIX w. były to karabiny jednostrzałowe, odprzodowe (ładowane od wylotu lufy) z odpalaniem pocisku za pomocą zamka lontowego, kołowego, skałkowego, kapiszonowego; w poł. XIX w. wprowadzono karabin odtylcowy, a następnie karabin powtarzalny, wypierany od II wojny świat. przez karabiny samopowtarzalne i pistolety maszynowe. Karabiny o krótkiej lufie i mniejszej masie są nazywane karabinkami.

    MUSZKIET [fr. < wł.], ręczna broń palna, lontowa, gładkolufowa; do oddania strzału opierany na podpórce, zw. forkietem; używany w XVI–XVII w. jako broń piechoty (muszkieterów); krótkich m., zwanych muszkietonami, używała kawaleria.

    STRZELBA, łow. ogólna nazwa myśliwskiej broni palnej, dawniej zw. także fuzją.

    Ponieważ gwintowane lufy wprowadzono już po wojnach napoleońskich (choć sam koncept sięga XV w.) łatwo zauważyć, że w nazewnictwie broni palnej okresu między XVII a XIX wiekiem jest poważna luka. Jako jej częściowe wypełnienie pozwolę sobie zacytować na koniec hasło "Musket":

    muzzle-loading shoulder firearm, evolved in 16th-century Spain as a larger version of the harquebus (q.v.). It was replaced in the mid-19th century by the breechloading rifle. Muskets were matchlocks until flintlocks were developed in the 17th century, and in the early 19th century flintlocks were replaced by percussion locks. Most muskets were muzzle-loaders. Early muskets were often handled by two persons and fired from a portable rest. Such a weapon was typically 5.5 feet (1.7 m) long and weighed about 20 pounds (9 kg). It fired a 2-ounce (57-gram) ball about 175 yards (160 m) with little accuracy. Later types were smaller, lighter, and accurate enough to hit a human-sized target at 80–100 yards (75–90 m). These weapons had calibres ranging from 0.69 to more than 0.75 inch (1.75 to more than 1.90 cm).

    Krótkie wyjaśnienie (z pamięci, a więc być może nie wolne od błędów): matchlock – broń odpalana lontem, flintlock – broń skałkowa, percussion lock – broń kapiszonowa.

    Oczywiście obcojęzyczna notka encykopedyczna nie zastąpi bardziej wyspecjalizowanej w języku polskim i tu warto sięgnąć do LEKSYKONU DAWNEJ BRONI PALNEJ Włodzimierza Leśniewicza.

    Czekam na komentarze, a najciekawsze artykuły na ten temat będę włączać do słownika w dziale VADEMECUM .
    Pozdrawiam!

    25 października 2006 z 16:59 #3298
    robert_m
    Participant

    Witam wszystkich serdecznie!

    Mam trzy pytania:
    1) Jaką grubą wziąźć deskę na drewno w karabinie An IX (tego z postu Koroniarza)?
    2) Czy do pistoletu An IX jest takie samo?
    3) Czy ma ktoś może wiedzę jak wykuwano lufy? Szczególnie interesuje mnie jej zakończenie (to coś do mocowania przy kolbie): skuwano na ciepło, wkręcano coś gwintowanego czy też od razu wykuwano razem z lufą?

    Serdecznie pozdrawiam
    Robert

    25 października 2006 z 19:43 #3299
    niepij
    Participant

    Takie coś w papierach znalazłem może Wam się przyda…
    Jest też reszta pojedynczych części ale nie mam siły skanować, jak Wam się przyda to jednak się wysilę.

    Pozdrawiam
    nipi

    Załączniki:
    26 października 2006 z 10:45 #3301
    Hubzal
    Participant

    Chyba juz o tym pisałem ale się powtórzę:
    NIE PRÓBUJCIE STRZELAĆ z luf własnej roboty! 😈
    TO SIĘ MOŻE ŹLE SKOŃCZYĆ!
    Ryzyko jest ogromne a przecież mozna kupić same lufy i zamki produkowane przez renomowane firmy rusznikarskie.
    Majsterkownie proponuję ograniczyć do oprawy. roboty starczy na długo.

    26 października 2006 z 12:13 #3303
    Koroniarz
    Keymaster

    Przyłączam się do głosu Hubzala. Jedno to wykonanie atrapy broni, drugie broni. O ile atrapa może być w szeregu przypadkach przydatna (ma również ten walor, że jest niedroga), np. dla napoleońskiej kawalerii, która jednak nie strzela, o tyle w przypadku broni samoróbki pojawiają się pytania tak dotyczące bezpieczeństwa, jak i legalności. Myślę, że to żadna ujma pokazać atrapę wiernie odzworowująca zewnętrzny wygląd broni, bronią jednak nie będącą. Przykładowo: atrapa wykonana na sposób pokazany na zdjęciach nie nadawałaby się do strzelania nawet gdyby miała odpowiednią lufę i zamek. Łoże jest w niej łączone i jako takie mogłoby się w trakcie strzelania rozpaść. Tego jednak pod wykończeniu całości nie widać i w niczym to nie przeszkadza. np. przy pełnieniu służby wartowniczej na biwaku. Warto również nadmienić, że nie każda broń wykonana przez rusznikarza ma przymiot broni strzelającej, a nie każda broń strzelająca jest dopuszczona do użytku w rekonstrukcji. Broń nie certyfikowana w UE, może być wręcz zatrzymana na granicy.

    Co się tyczy propozycji niepija, to z największym zainteresowaniem zapoznam się z wszelkimi materiałami na temat. Jeśli czujesz się na siłach (w znaczeniu: masz czas i ochotę), zapraszam wręcz do napisania artykułu na ten temat na naszą stronę.

    Pozdrawiam!

    26 października 2006 z 12:34 #3304
    robert_m
    Participant

    Hm… 👿
    Zapytam tak, gdzie w moim poście jest mowa o jakimkolwiek strzelaniu?
    Zadałem swoje pytania (1 i 2) właśnie w celu wykonania wiernej atrapy. Dokument Niepija (za który serdecznie dziękuję) rozwiał moje niektóre wątpliwości – ale tylko niektóre. Czy trudno byłoby podać szerokość drewna posiadanych przez Was karabinów?.
    Pytanie 3 zadane był w celu powiększenia mojej wiedzy.
    A poza tym nawet atrapa powinna być zrobiona jak najwierniej (może nikt tego nie zobaczy, lecz ja będę o tym wiedział).

    P.S. Wiem co mogą zrobić człowiekowi materiały wybuchowe.

    Pozdrowienia
    Robert

    26 października 2006 z 12:58 #3305
    Koroniarz
    Keymaster

    Czy trudno byłoby podać szerokość drewna posiadanych przez Was karabinów?.

    Nietrudno, jednak nigdy za wiele kwestii bezpieczeństwa, czy spraw związanych z legalnością. Forum jest miejscem publicznym, a osoby czytające nasze wypowiedzi mogą lecz nie muszą posiadać stosownej wiedzy, co do tego co jest bezpieczne, co prawem dopuszczone etc. Wolę i będę dmuchać na zimne i wskazywać tyle razy ile trzeba różnicę między modelarstwem a rusznikarstwem. Co do tego drugiego nie mam zresztą odpowiedniej wiedzy.

    Co się tyczy wymiarów deski, to pozioma szerokość łoża, na wysokości zamka, w przypadku atrapy karabinku kawaleryjskiego wynosi około 50 mm. Wysokość od trzewika stopy kolby do wierzchu łoża (bez lufy), na wysokości zamku to około 135-140 mm w pionie. Niestety nie jestem w tej chwili w stanie zacytować przepisu. Nawet mając ten na uwadze, trzeba liczyć się z różnicami. Po pierwsze wynikającymi z różnic poszczególnych modeli, po wtóre ze względu na odmianę (karabin piechoty, kawaleryjski, czy dragoński), jak też po trzecie ze względu na różnice w wykonaniu, czasami nawet w obrębie tej samej manufaktury (to w końcu okres przedprzemysłowy).

    Pozdrawiam!

Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.