Kampania 1807 na Warmii

  • 14 listopada 2007 z 14:47 #4950
    Krzysztof Polak
    Participant

    Czołem!

    W dniach 9-11 listopada P3P XW wraz z delegacjami inszych regimentów wykonał przemarsz w warunkach bojowych pograniczem Warmii i Mazowsza.
    Relacja z marszu jak niżej:
    http://www.pulk3piechoty.pl/index.php?p … kuly&art=6

    zaś zdjęcia:
    http://www.pulk3piechoty.pl/index.php?p … &id_gal=17

    Miłej lektury i oglądania:D

    (p.s.do admina – uznałem, że ten post będzie tu najlepiej pasował, ale, oczywiście, proszęciąć lub przenosić wedle uznania)

    13 grudnia 2007 z 01:29 #4997
    Koroniarz
    Keymaster

    Ha! Widać wszyscy wzięliśmy sobie szkolenie do serca. W Starej Miłosnej mieliśmy ćwiczenia kawalerii. Uczestniczyli szwoleżerowie z Anglii, Walii, Łotwy i oczywiście z Polski.

    Pozdrawiam!
    :ulan:

    13 grudnia 2007 z 02:08 #4998
    Krzysztof Polak
    Participant

    na czele szwoleżer w hełmie Adrian wz. 15.
    1815 rzecz jasna :lookdown:

    13 grudnia 2007 z 15:18 #4999
    Koroniarz
    Keymaster

    Ćwiczenia konne wyglądają zupełnie inaczej niż piesze. Tylko niektóre z nich są mundurowe. Co się tyczy toczków (w tym stylizowanych na Adriany), to przepisy stanowią, że bez nich na konia wsiadać nie wolno. Akurat pierwsze dwie sekcje, które widać na zdjęciu jeżdżą bardzo dobrze. Szczerze mówić nie sądzę by mi się udało kiedyś Krzysztofa pod względem umiejętności dogonić. W mundurach, polecam zdjęcia z Detling 😈

    Jak się policzyliśmy wyszło, że jesteśmy jedyną napoleońską jednostką kawaleryjską o międzynarodowym składzie i do tego najliczniejszą w Europie (jak w Stanach to nie wiem, bo mówiono mi, że prócz wojny secesyjnej mają również pokazy nawiązujące do innych konfliktów, w których USA nie koniecznie były stroną). Część mundurów jest gotowa. Kolejne w szyciu, choć ekwipowanie jest procesem długim, i nie da się ukryć, kosztownym. Do munduru i oporządzenia, znanego z piechoty (za wyjątkiem plecaka), dochodzi cały rząd koński, czaprak, mantel etc. Z uzbrojenia (dla okresu późniejszego), prócz szabli i karabinu, lanca, władanie którą jest sztuka samą w sobie. Nie miej mi więc za złe, ale korci mnie by przytoczyć powiedzonko o tym, co po pięknym mundurze, jeśliby się miało siedzieć na koniu, jak … Ale to w osobnej rozmowie, bo jest równie dosadne co prawdziwe. Jazda konna wymusza umiejętności, związane z żywym stworzeniem, do tego dość płochliwym, które nie jeżdżąc można przegapić. Wiem, bo jakkolwiek mam na głowie organizację, to kawalerzystą jestem świeżej daty i (np.) takiego ataku z lancą j.w. jeszcze długo nie zrobię.

    Pozdrawiam!

    13 grudnia 2007 z 23:49 #5000
    Krzysztof Polak
    Participant

    To była taka życzliwa uszczypliwość ;P

    A co do siedzenia w siodle, tom słyszał anegdotkę międzywojenną, jak to młody i przystojny podchorąży miął dosiad kiepski i tak go strofował wachmistrz – instruktor:

    -Podchorąży! Schowajcie Wy to siedzenie!

    – Podchorąży! Wy macie to siedzenie wielkie jak Miłosierdzie Boskie!

    14 grudnia 2007 z 12:44 #5002
    gwain
    Participant

    Krzysztof. Gratuluję tego, czego dokonaliście. Wasz marsz, to prawdziwa „droga przez mękę”. Szczęście, że deszcz nie lał.
    Uczestnicząc w tego typu zadaniach, można zobaczyć w jakim stopniu mamy w sobie rozwinięte postawy społeczne, odpowiedzialność za innych, koleżeństwo. Jest to bardzo dla nas ważne.
    Chylę czoła przed Kasią i Wandą. Odważne, wspaniałe dziewczyny. Jesteście superrrrrrr !!!!!!!!!! :heart: :heart: :heart: :heart:
    Pozdrawiam.

    14 grudnia 2007 z 18:07 #5009
    Koroniarz
    Keymaster

    To była taka życzliwa uszczypliwość

    Wreszcie znalazłem czas by obejrzeć zdjęcia. Moje ulubione: http://www.pulk3piechoty.pl/src/gfx//img_2798.jpg Musiałeś reprezentować dużą siłę ognia, czy też koledzy byli zajęci? ;P Serio: uwielbiam się włóczyć o lasach, a barwy zachodzącego słońca robią swoje. Jak będziecie coś nowego planować, dajcie znać. Czy wybieracie się na manewry pułtuskie ?

    14 grudnia 2007 z 21:28 #5012
    Krzysztof Polak
    Participant

    Dzięki za słowa uznania.

    Co do „ptuluska” 😉 to pytaj Artura, ale chyba tak.
    Co do kolejnych marszy – są planowane :haha: ;P

    15 grudnia 2007 z 00:18 #5015
    niepij
    Participant

    Miałem zaszczyt należeć do maszerujących i nie zdzierżę nie wzbudzając jeszcze boleśniejszej :haha: zazdrości u Koroniarza. Zachód słońca był nie tyle piękny co zniewalający :] a do tego tak samo piękny był wschód słońca i cały dzień. Jakby wymarzony do takiej wędrówki.
    Poważnie zastanawiam się czy pogoda nie była wynikiem logistycznych przedsięwzięć chłopaków z 3PP bo dzień wcześniej i dzień później deszcz lał się strumieniami, a w ten jeden dzień tylko troszkę śnieżku, drobniutkiego, który rozproszył zachodzące słońce i sprawił, że było jeszcze bardziej malowniczo.
    Jak na starych obrazach.

    Ale poważnie. Marsz był zorganizowany wzorcowo i moim zdaniem powinien stanowić stały „element gry” w polskim kalendarzu imprez.

    nipi

Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.