Defilada,

  • 18 sierpnia 2009 z 13:10 #6943
    elmijakke
    Participant

    Witam Państwa,
    ponieważ uczestniczyłem w mundurze, w defiladzie z okazji 15 sierpnia – święto podwójne, a nawet dla niektórych potrójne (ponieważ mamy jednak rozdział kościoła od państwa, o trzecim aspekcie 15VIII nie będę się rozwodził), czuje się zobowiązany napisać kilka krytycznych słów na temat postawy niektórych uczestników defilady. Podczas uroczystości stałem konno za szeregami rekonstruktorów także mogłem w pełni zobaczyć co się działo…
    Głowna moja uwaga jest taka: niektóre osoby wyraźnie pomyliły uroczystości ŚWIĘTA PAŃSTWOWEGO z rekonstrukcją – jak się już wybrało na defiladę to trzeba trzymać fason, a nie za przeproszeniem robić parodię. Szanowni Państwo, tu nie ma miejsca na siadanie sobie z tyłu na krawężniku bo się zmęczyłem (oczywiście pomijam przypadek zasłabnięcia), nie do przyjęcia jest zdjęcie i przestanie 15 minut bez czapki, bo ciężka. Nie można podczas przemówienia Prezydenta RP (obojętnie czy się lubi Pana Kaczyńskiego czy nie – przemawiał w tym momencie PREZYDENT POLSKI) zajadać krakersów i popijać wodą z manierki… W tym czasie i w tym momencie MUSIMY zachowywać się jak wojsko, a nie jak cywilbanda i jeżeli ktoś tego nie rozumie to powinien sobie darować defilady i zostać na polu bitwy…
    Oczywiście mówię tutaj o jednostkowych przypadkach – większość rekonstruktorów zachowywała się nienagannie, ale te właśnie przypadki rzutują na postrzeganie nas przez postronnych obserwatorów.
    Pozdrawiam Serdecznie.

    25 sierpnia 2009 z 11:05 #6982
    niepij
    Participant

    DEFILADA czy debilada?

    Pisałem już o tym i rozmawiałem z wieloma z Was wielokrotnie, ale sprawa jest poważna i moim zdaniem warto do niej wracać.
    Mówimy o Honorze, Oyczyźnie, Pamięci, Poświęceniu, Patriotyzmie…
    To wartości ważne, z kategorii najwyższych, choć nie każdy akurat je ceni najwyżej, to napewno znajdują się u szczytu listy wartości.
    DEFILADA, szczególnie ta oficjalna, w dniu święta państwowego lub religijnego jest Hołdem dla tych właśnie wartości. Niezależnie od konstelacji politycznych DEFILADA taka ma walor ponadczasowy.
    Dlatego na takiej DEFILADZIE mają prawo wystąpić tylko CI, którzy decydują się najlepiej, najpełniej i najpiękniej uświetnić TAKĄ uroczystość. Muszą znać musztrę, mieć nienaganny mundur PARADNY, zachować się właściwie czyli zgodnie z prawem i obyczajem współczesnym przede wszystkim, a w przypadkach, w których nie koliduje to z dawnymi zwyczajami i prawem zachować także i te dawne.

    Która z grup albo osób rekonsteruktorów ma pełny mundur galowy?
    Która z grup DOSKONALE zna i UMIE wykonać poruszenia musztry… choćby Szkoły Żołnierza?
    Kto z nas jest gotów bez ruchu stać na upale albo deszczu tyle ile bedą trwały nudne przemówienia?
    Kto z nas poświęcił 5-10 dni na nudne ćwiczenie poruszeń, które ma wykonać na defiladzie?
    Kto z nas wypolerował guziki przed DEFILADĄ?
    Kto wybielił lederwerki?
    Kto wypucował karabin, tasak, szablę?
    Czasem nawet zastanawiam się, kto wyprał spodnie?

    Ci którzy to wszystko zrobili i chcą robić są godni w tej defiladzie występować.
    Ci, którzy uznają, że nie ma się co napinać,w którymkolwiek punkcie, tak naprawdę niweczą ten HOŁD i pracę prawdziwych żołnierzy (którzy tygodniami tupią w koszarach, żeby należycie uczcić Wartości) . Tak naprawdę robią debiladę.

    Ja sam uczestniczyłem kiedyś w tych DEFILADACH. Stałem pod pomnikami. Oddawałem honory.
    Do dnia kiedy zrozumiałem, że zarówno ja sam jak i większość moich Kolegów z boku poszeptuje, popija z manierek, poprawia ponaciągane mundury, poluzowuje plecaki. Popatrzyłem na najlepszych z nas. Oni niewiele się różnili. Mieli nie do końca prawidłowy mundur. Nie znali, bądź nie mieli chęci wykonywać prawidłowo poruszeń musztry, odpędzali natrętne komary…
    Poświęciłem trochę uwagi relacjom z DEFILAD, obejrzałem dzienniki i zdjęcia.
    Uważam, że nie jesteśmy zdolni brać udziału w defiladach oficjalnych.
    Możemy sobie zrobić defiladkę na boczku, ale iść „za”, lub co gorsza, jak już się kiedyś zdarzało PRZED prawdziwym wojskiem nie mamy nawet moralnego prawa.
    Tak też myślą, w dużej części zwykli ludzie, a również prawdziwi żołnierze, których ta sytuacja upokarza. Słowa kilku byłych oficerów jakich pytałem o tą sprawę były iście „żołnierskie” wobec nas.
    Realizujmy swoje marzenia i potrzeby w takim stopniu do którego sami zechcemy dojść.
    Jeśli nie chce się nam być prawdziwym Wojskiem, to nie ładujmy się z butami w czynności przynależne Wojsku.
    Jeśli koniecznie chcemy robić, to co Wojsko, to wysilmy się, tak by temu Wojsku dorównać.

Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.