Poprzedni temat «» Następny temat
Autor Wiadomość
Wyprawa Napoleona na Moskwę.
adamo 
początkujący



Wiek: 20
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 9
Skąd: K.P.(Podkarpacie)
Wysłany: 2007-08-16, 14:31   Wyprawa Napoleona na Moskwę.

Francja nie czuła się bezpiecznie, gdy Aleksander rozbudowywał armię, a Rosja obawiała się, że będzie kolejna ofiarą "boga wojny".

Tutaj piszcie: Czy wyprawa na Moskwę była największą klęską Napoleona czy w jakimś stopniu była sukcesem?
Postaram sie na to pytanie odpowiedzieć jako pierwszy.

Przeskoczę parę faktów i zacznę od tego jak Napoleon wkroczył do podpalonej przez Rosjan Moskwy.
W opuszczonym przez ludność i spalonym mieście żołnierze nie mogli znaleźć schronienia i odpoczynku a już w październiku zaczęły sie pierwsze mrozy. Z powodu braku żywności i zimowej odzieży "Wielka Armia" rozpoczęła odwrót. Rosjanie planowali rozbić armię francuską podczas przeprawy przez rzekę Berezynę. Po udanym manewrze Napoleona, który spowodował rozdzielenie wojsk rosyjskich, polscy i francuscy saperzy pod ogniem artylerii rosyjskiej zbudowali przeprawę przez rzekę. Na drugi brzeg udało sie przedostać prawie 50 tys. żołnierzy których ostatni oddział V Korpusu Armii, w całości składał się z wojsk polskich pod dowództwem księcia Józefa Poniatowskiego.

Podsumowując:
Dzięki męstwu i zdyscyplinowaniu polaków przeprawa nie zamieniła sie w krwawą rzeź.
Napoleon w eskorcie polskich szwoleżerów udał sie do Francji, aby utworzyć nową armię.
Mimo ogromnych strat uważam że Napoleon i tak odniósł zwycięstwo.
 
     
Koroniarz 
bywalec
Lekkokonny



Dołączył: 17 Gru 2005
Posty: 1607
Wysłany: 2007-08-16, 15:25   

adamo napisał/a:
Mimo ogromnych strat uważam że Napoleon i tak odniósł zwycięstwo.
To bardzo odważne twierdzenie i moim skromnym zdaniem, nie do obrony. Napoleonowi przez całą kampanię nie udało się stoczyć decydującej bitwy, Nie był taką ani Smoleńsk, ani Walutyna Góra, ani Możajsk, ani Tarutino, ani Berezyna. Z każdą ponosił ogromne straty, które przy tym oddaleniu od punktu wyjścia okazały się efektywnie nie do nadrobienia. Zwłaszcza, że w Rosji tracił weteranów, których przez kolejne dwa lata mieli zastępować coraz mniej doświadczeni rekruci. Wytracił też zupełnie kawalerię, czego nie uda mu sie już nadrobić do końca wojen, zwanych później napoleońskimi. Przez brak mobilności stracił zdolności zaczepne i tak naprawdę już w trakcie marszu na Moskwę przekazał inicjatywę Rosjanom, którzy sami decydowali gdzie stawić opór, a gdzie ustapić. Przegrana militarna w sposób nieunikniony owocowała też pogarszająca się sytuacją polityczną. W wyniku kampanii moskiewskiej rozsypała się napoleońska koalicja. Prusy przeszły na stronę Rosjan, kolejnego roku odstąpili od niego dalsi sprzymierzeńcy niemieccy oraz Austriacy. Co gorsza zaczęli go również odstępować dawni towarzysze. Murat (przejściowo) i zupełnie jawnie Bernadotte, który w 1812 doprowadził do sojuszu z Rosją, a w 1813 dowodził Armią Północną koalicji antynapoleońskiej (szwedzkim korpusem) na terenie Niemiec. Księstwo Warszawskie już w lutym 1813 zostało w znacznej części zajęte. Nie widzę tu zwycięstwa. Może raczej pytanie, co w większym stopniu sie przyczyniło do przegranej, organizacja wielonarodowej armii, wątpliwi sprzymierzeńcy (korpusy Reyniera i Schwarzenberga) brak jasnej wizji strategicznej czy politycznej, Rosjanie, czy też mróz.
_________________
"Czyń coś powinien, a będzie co może" Andrzej Niegolewski
  
 
     
gwain 
bywalec



Dołączyła: 11 Wrz 2006
Posty: 147
Wysłany: 2007-08-16, 16:25   

Czasami zastanawiam się, co się stało z tą osławioną intuicją Napoleona jako "boga wojny" , która w końcu go zawiodła. Po co w tak głupi sposób dał się wciągnąć w głąb Rosji? Zapomniał jaki tam klimat? Wybrał na marsz fatalną porę roku. Co on myślał, że ciągnąc za sobą tak wielką armię przemaszeruje do Moskwy i z powrotem w jeden miesiąc? Moskwa to było preludium do wszystkich plag egipskich, które miały spaść na cesarza. Myślę, że dzięki odwadze Neya (mojego faworyta :heart: ) i zdyscyplinowaniu arriergardy to wszystko nie miało jeszcze bardziej tragicznego końca.
_________________
Bo serce ułana, gdy położysz je na dłoń
Na pierwszym miejscu panna, przed panną tylko...koń.
 
     
adamo 
początkujący



Wiek: 20
Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 9
Skąd: K.P.(Podkarpacie)
Wysłany: 2007-08-16, 20:46   

Cytat:
Nie widzę tu zwycięstwa

Samo stworzenie tak potężnej armii było w jakimś stopniu sukcesem Napoleona.
Może zbyt wielka ambicja, podsycony wcześniejszymi zwycięstwami myślał, że może zająć Moskwę tylko za pomocą silnej armii i pewność siebie spowodowała że ostatecznie była to klęska.

Michał Kutuzow zastosował taktykę "spalonej ziemi" , polegającą na ciągłym wycofywaniu się, unikaniu walnej bitwy i niszczeniu w wojnie podjazdowej małych oddziałów wroga. Na drodze marszu armii napoleona palono wioski, zboże na polach i niszczono wszystko, co mogło się przydać maszerującym na Moskwę wojskom. również na wskutek chorób, głodu i licznych dezercji, zwłaszcza z oddziałów niemieckich i włoskich sojuszników Francji wielka Armia stopniała do 150tys. żołnierzy. Mróz również dał się we znaki żołnierzom.

Car Aleksander I niezadowolony z takiego sposobu prowadzenia wojny, nakazał feldmarszałkowi Kutuzowowi wydanie bitwy w obronie stolicy. Obie armie starły się pod Borodino. W krwawej trzydniowej bitwie zginęło 28tys. Francuzów i ich sojuszników oraz 58 tys. Rosjan, lecz w decydującym momencie bitwy Napoleon "zawahał się" i nie wysłał do boju oddziału swojej gwardii. W ten sposób mógł zetrzeć w pył armie Kutuzowowa co z pewnością odbiło by się na morałach całej armii rosyjskiej. Co prawda wygrał Napoleon tę bitwę, lecz jego armia była zbyt osłabiona, że pozwoliła przeciwnikowi na spokojny odwrót.

Mimo tych wszystkich przeciwności losu Napoleon dotarł do Moskwy ale niestety była już w płomieniach.
_________________
"Jest nikim ten kto nie próbuje zmieniać świata"
 
     
Krzysztof Polak 
bywalec
Pułk 3-ci Piechoty



Wiek: 27
Dołączył: 21 Kwi 2006
Posty: 214
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-08-16, 21:51   

Pozwolę sobie i ja zabrać głos.

Nie mogę się absolutnie zgodzić ze zdaniem Adamo, wedle którego kampania 1812 roku zawiera w sobie elementy sukcesu. Już mówię dlaczego

- utworzenie armii jako sukces. Samo tworzenie armii, jako takiej, niezwykle rzadko jest celem samym w sobie, najczęściej służy innemu celowi, niekoniecznie wojnie (vide Fryderyk Wilhelm I). W Przypadku 1812 roku Wielka Armia została zorganizowana jako narzędzie mające wykonać określone zadanie operacyjne/strategiczne. Biorąc pod uwagę wszystkie słabości, niedociągnięcia a także ewidentne błędy w czasie organizacji tej armii - "sukces" wydaje się tu wątpliwy, z pewnoscią nie na miarę talentu i sławy wodza oraz postawionych przed WA zadań.

- Cel kampanii. Celem strategicznym Napoleona było wymuszenie droga militarną efektów politycznych - powrotu Rosji do systemu blokady kontynentalnej, uznanie supremacji Francji w Europie Zachodniej, ewentualnie także Centralnej. Cel ten zamierzał Cesarz osiągnąc ten cel niszcząc armie rosyjską w kolejnych walnych bitwach by z pozycji siły wymusić ustepstwa Aleksandra. Jak wiemy cel nie został osiągnięty, przeciwnie, strategicznym i ostatecznym efektem kampanii 1812 roku stał się upadek Napoleona dwa lata później.

- działania operacyjne. Napoleon kilkukrotnie planował i wprowadzał w życie kolejne plany operacyjne, mające doprowadzić do pobicia i zniszczenia armii rosyjskich. Żaden z tych manewrów nie powiódł się (manewry; wileński, witebski, smoleński). Po Smoleńsku aż do walk odwrotowych brak idei operacyjnej, jest to dość prymitywny pościg i próba dopadnięcia wroga. W trakcie odwrotu mamy próbę tak naprawdę jedną(!) próbę manewru operacyjnego - udaną operację berezyńską. Miała ona doniosłe znaczenie strategiczne (wyjście Cesarza i armii z okrążenia, zachowanie możliwości dalszej walki) ale nie odmieniła ona losów wojny i kampanii 1812.

- taktycznie Cesarz i jego dowódcy odniesli sporo sukcesów, mn. pod Sołtanówką, Smoleńskiem, Walutino, Borodino. Nie były to jednak sukcesy na miarę oczekiwań, a znacznie poważniejsze sukcesy taktyczne, nieraz o znaczeniu niemal operacyjnym (Ostrowno, Tarutino) czy wręcz strategicznym (Małojarosławiec, Krasne) odnieśli Rosjanie.

Praktycznie w żadnym z elementów składających się na kampanię 1812 roku nie udało się Cesarzowi osiągnąć pełnego powodzenia, w rachunku ostatecznym poniósł klęskę całkowitą. Inne przegrane kampanie 1813 i 1814 nie mogą tu być"kontrpartnerem" Napoleon podejmując je miał nieporównanie gorszą sytuację ogólną, gdy w 1812 roku, mimo kłopotów hiszpańskich i gospodarczych sytuacja ta była nieporównanie lepsza, niemal nie stwarzająca ograniczeń planistycznych.

Ufff, no to się wymądrzyłem... sorrki za to, ostatnio przesiąkam manierą akademicką :lookdown:
_________________
Honor to bóg wojska!
Kiedy nie masz honoru, nie masz wojska!
 
 
     
Darek 
bywalec



Wiek: 42
Dołączył: 21 Gru 2005
Posty: 577
Skąd: z garnizonu
Wysłany: 2007-08-19, 16:53   

Podobnie było z logistyką. Tabory nie radziły sobie z transportem zapasów prowiantu. Armia została praktycznie pozbawiona dostaw, więc żyli kosztem miejscowej ludności. A taki sposób prowiantowania się bynajmniej nie powodował wybuchu miłości do Napoleona.
No i kwestia propagandy, jeżeli Cesarz ogłosił wybuch II wojny polskiej, dlaczego nie zgromadził nad granicami w magazynach broni i mundurów dla rzeszy ochotników do nowo-erygowanych jednostek polsko-litewskich? Chyba sam nie miał wiary w to co mówił.
 
     
szwoleżer 
bywalec
I Régiment de chevau-légers (Polonais)



Wiek: 37
Dołączył: 21 Gru 2005
Posty: 249
Skąd: Sanok
Wysłany: 2007-08-20, 19:41   

Czołem!
Darek napisał/a:
No i kwestia propagandy, jeżeli Cesarz ogłosił wybuch II wojny polskiej, dlaczego nie zgromadził nad granicami w magazynach broni i mundurów dla rzeszy ochotników do nowo-erygowanych jednostek polsko-litewskich? Chyba sam nie miał wiary w to co mówił.

Bo Napoleon nie chciał palic wszystkich mostów z Rosjanami "czyniąc rewolucję", dlatego też nie zgodził się na marsz Poniatowskiego na Ukrainę.
Ta wojna to miał być ówczesny blitzkrieg, ale pogoda i stan dróg to uniemozliwiło.
Rosja to nie Eurpoa Zach. ze swoimi drogami o czym tak boleśnie przekonał się Guderian 130 lat później :]
Celem tej wojny miało być pokazanie miejsca w szeregu a nie kompletne unicestwienie.
Pozdrawiam
_________________
Vivat Cesarz! Vivat Woysko Polskie!
Nie masz pana nad ułana!
 
     
bavarsky 
początkujący


Dołączył: 23 Lis 2007
Posty: 5
Wysłany: 2007-11-23, 17:16   

Witajcie!
Mój pierwszy post :)

Wojna z Rosją 1812 roku nie stała by się katastrofą dla wojsk Napoleona gdyby nie ten wielki (cytując Kukiela z Wojny 1812 roku) „śmiertelny hazard”, który owładną Cesarzem tuż po Smoleńsku, a konkretniej nieudolnie poprowadzonego ataku przez VIII westfalski korpus Junota na pozycje 1. Armii Zachodniej pod wodzą Baggowuta pod Walutyną Górą.
I aż cytować się chce H. Brandta z jego wspomnień „Moja służba w Legii Nadwiślańskiej”:
„...Junot usiłował się tłumaczyć zbyt pośpiesznym uderzeniem Ney’a na nieprzyjaciela, na co cesarz miał mu powiedzieć:
- Ney walczył jak Francuz, ale ty zmarnowałeś nieodwołalnie najpiękniejszy dzień swojego życia”
Dalej pragnął tylko zniszczyć wojsko Kutuzowa. I po Możajsku, gdzie rozstrzygnięcia nie uzyskał, i gdy był w Moskwie gdzie marazmem się zaraził stało się za niedługo jasne że po jesieni przyjdzie zima...

Generalnie na Smoleńsku ofensywa końca lata 1812 roku winna się zakończyć.
Napoleon gdy zdecydował się ścigać Rosjan daleko za Dnieprem, za Smoleńskiem zaczął igrać z czasem.

Ale pamiętajmy mimo wszystko że nawet pod Berezyną Napoleon pokazał raz jeszcze klasę wymanewrowując wroga, a Ney którego tak brutalnie po 100 dniach potraktowano walczył jak Lew.

Przykłady te są w pozycji Austina, 1812 Wielki Odwrót; Kukiela tomie 2 „Wojny 1812 roku”; Adama Zamoyskiego „1812 Wojna z Rosją” czy w dziele Clausewitza „O wojnie”; jak i wielu wielu innych...
 
     
Koroniarz 
bywalec
Lekkokonny



Dołączył: 17 Gru 2005
Posty: 1607
Wysłany: 2007-12-07, 12:51   

bavarsky napisał/a:
Wojna z Rosją 1812 roku nie stała by się katastrofą dla wojsk Napoleona gdyby nie ten wielki (cytując Kukiela z Wojny 1812 roku) „śmiertelny hazard”, który owładną Cesarzem tuż po Smoleńsku, a konkretniej nieudolnie poprowadzonego ataku przez VIII westfalski korpus Junota na pozycje 1. Armii Zachodniej pod wodzą Baggowuta pod Walutyną Górą.

Takich momentów kluczowych było jednak w tej kampanii więcej. Tak było z niepotrzebnym postojem w Moskwie. Złą wydaje się też być decyzja o odwrocie szlakiem smoleńskim, podjęta po bitwie pod Małojarosławcem (o czym wraz z Krasnem wspominał Krzysztof). Mam wrażenie, że Napoleon padł ofiarą wcześniejszych swoich sukcesów, zapominając, że były tyle pochodną własnych wybitnych umiejętności, co braków po stronie przeciwników. Wygrywał z nimi wcześniej stawiając na mobilność i uderzenia w kluczowych miejscach. W Rosji mobilność nie istniała. Wielka Armia szła bez końca obciążona taborami (trudno nawet powiedzieć w która stronę bardziej), a przestrzenie i warunki klimatyczne nawet i bez tego czyniły wydanie nieprzyjacielowi bitwy na własnych warunkach mocno iluzorycznym. Za deklaracją II wojny polskiej nie poszły też czyny. Inicjatywa była blokowana, a carowi dano do zrozumienia, że tak naprawdę Polska nie jest tematem. Nie było więc możliwości mobilizacji sił polskich na wzór 1806-1807 roku.
_________________
"Czyń coś powinien, a będzie co może" Andrzej Niegolewski
 
     
Brykiet 
bywalec
Sierżant


Dołączył: 20 Maj 2006
Posty: 185
Skąd: majątek Grabów
Wysłany: 2007-12-07, 13:41   

Wojnę wygrywa nie ten, kto niepopełnia błędów, ale ten który popełnia ich m n i e j.
_________________
Kto miał zaszczyt służyć Napoleonowi, temu wolno służyć tylko Panu Bogu przy Mszy świętej.
-gen. J.Kossakowski
 
     
Koroniarz 
bywalec
Lekkokonny



Dołączył: 17 Gru 2005
Posty: 1607
Wysłany: 2007-12-07, 15:26   

Problem z błędami Napoleona w tej kampanii polega na tym, że były one dość ewidentne już wtedy i już wtedy budziły sprzeciw. Z zapisów wynika, że cesarz sam był ich świadom. Tak na dobrą sprawę wiedza zdobyta z czasem nie zmieniła to podstawowych konstatacji. Luk jest wciąż sporo, ale nawet tam gdzie są one stopniowo wypełniane raczej pogłębiają one, niż poszerzają nasza wiedzę (np. badania archiwów na temat losu jeńców francuskich i polskich). Ciekawe, że w kampanii 1814-ego z musu, dość skutecznie wracał do korzeni i wiele mniejszymi i wiele gorszymi siłami osiągał bardzie wymierne, choć ze względu na odmienną rzeczywistość krótkotrwałe, efekty.
_________________
"Czyń coś powinien, a będzie co może" Andrzej Niegolewski
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
 
   






Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Support forum phpbb by phpbb3 Assistant forum phpbb